Boris Kudlička - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Historia mówiona
Audiovideo

Boris Kudlička

Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery); Boris Kudlička (świadek historii);

22/07/2026

Transkrypcja

[00:00:27.01]

Moje związki z Cytadelą są takie dwupoziomowe. Jeden to jest moje życie zawodowe, które mnie przeprowadziło na Cytadelę na pewien okres w związku z wystawą stałą Muzeum Historii Polski. A z drugiej strony od paru lat jestem bezpośrednim sąsiadem murów Cytadeli. Jako mieszkaniec Warszawy od wielu lat na Żoliborzu, a od pięciu lat w takim bezpośrednim, bezpośrednim sąsiedztwie, z codziennymi spacerami z psem wzdłuż fosy Cytadeli, więc oglądam ją z dwóch stron i w kontekście urbanistycznego obszaru, i w kontekście miejsca, które przechodzi pewną transformacją ze względu na nowe funkcje, które w Cytadeli powstają. Ze względu na to, że prawie codziennie pojawiają się wzdłuż wzdłuż murów, czy to spacerując z psem, to oglądam mury, oglądam tą piękną zieloną strefę, ale równocześnie rodzą mi się różnego rodzaju pomysły jak miejsce Cytadeli odczarować, bo ono dzisiaj nie funkcjonuje. To jest zamknięta enklawa. To jest miejsce kojarzące się z bólem, samotnością, zimnem, tragedią polskiego narodu i do dzisiaj nie jest oczarowane. To dzisiaj to miejsce będzie zawsze puste, jeżeli się nie znajdzie sposobu, jak go połączyć z miastem, jak go połączyć z zielonym i strefami i jak się przeciwstawić tej militarnej, militarnej ścianie, która była częścią kontroli Warszawy, mieszkańców Warszawy i była antytezą wolności i pracuje nad różnymi historycznymi obiektami,

 

[00:02:17.18]

ale myślę, że w tym wypadku jestem przekonany, że pewne wzięcie pewnych nożyczek i powycinania fragmentów tej twierdzy i murów ceglanych, które są tkanką, która może poprzez to, że znika w pewnych fragmentach, daje możliwość połączenia bezpośredniego z pięknym stokiem, z pięknym miejscem, z pięknym brzegiem. Tak, bo tu mamy dwa absurdy. Mamy Żoliborz jako piękny brzeg. Równocześnie jedno z najbardziej opresyjnych miejsc w historii Warszawy i Polski. I ta pewna radykalne podejście jakby do murów, nie dlatego, żeby ich zniszczyć, tylko po to, żeby wyjąć parę fragmentów i połączyć je funkcjonalnie z otoczeniem, z okolicą i z miastem. Daje to kolejne możliwości. Daje to możliwości tworzenia amfiteatru. Daje to możliwości tworzenia stoków dla dzieciaków, parków, które bezpośrednio łączą się z tym zielonym terenem samej Cytadeli, nie walcząc z funkcją nową. Odwrotnie wspierając ją. Na dzień dzisiejszy mamy ogromny problem w komunikacji i dostępności jakby ważnych kulturalnych instytucji, które powstają Muzeum Wojska Polskiego, Muzeum Historii Polski. Dzisiaj nie możemy wjechać rowerem, dzisiaj nie możemy wejść z psem. To miejsce będzie martwe, dopóki nie dokonamy naprawdę radykalnego sposobu myślenia i zmiany myślenia o nowej funkcji i o nowym wejściu tego miejsca, odczarowaniu jego.

 

[00:04:00.08]

Dla miasta. Dla społeczności. Tych pomysłów jest wiele, włącznie z lunaparkiem. Wszystkie kontrasty, wszystkie napięcia, targi, place zabaw, miejsca, które aktywizują społeczność, bo to miejsce ma ogromną wartość. To jest zielona strefa, to jest zielona strefa w samym sercu miasta, które ma naprawdę nieograniczone pole możliwości, żeby z nich korzystać i być antytezą, takim hasłom jak dziesiąty pawilon, więzienie polityczne, Brama Straceń, Muzeum Katyńskie. Wszystko się wiąże z bólem, a te skojarzenia, które są w nas, one nie odczarujemy, nie zmienimy, dopóki nie zmienimy perspektywy patrzenia na na samą architekturę twierdzy i na same takie odważne podejście do zmiany myślenia. Najpiękniejsze miejsce Cytadeli to przestrzeń wokół Cytadeli. To jest ta wolność, to jest ta zieleń, to jest ta fosa, to jest ta piękna zielona natura, która, którą mieszkańcy dzisiaj potrzebują, wykorzystują wspaniale. Ale jest to też ta ostra granica między tym negatywnym i między tym pozytywnym. To jest to jest dla mnie dzisiaj mur. Moje postrzeganie Cytadeli było zawsze związane z zagrożeniem, z z cieniem, z z opresją, z zimnem, z rozwalonym zabytkiem, którego oglądałem często jako kierowca samochodu wzdłuż trasy i mieszkając ponad 20 lat na Żoliborzu.

 

[00:05:57.24]

W innych częściach nie miałem tak bliskiego kontaktu jak przez ostatnich 5 lat. Ale, powtórzę to moje, tą moją intuicję, że szkoda ratować cegłę, która się rozpada w wielu fragmentach, jest w katastrofalnym stanie i przekłada tą energię na restaurowanie czegoś co było anty wolnościowe. Wolałbym, żebyśmy dzisiaj się skupili na pomysłach i eliminowali fragmenty z założenia militarnego i tworzyli z tego nową, otwartą przestrzeń i środki, energię, pomysły przekładali na światło, na otwarcie i na zaprzeczenie obronnych murów twierdzy, opresora, który agresora, który znajduje się za tymi murami i jest jest antypolsko anty wolnościowym elementem. Ta historia tam jest. Mamy groby poległych, mamy groby skazanych, mamy mnóstwo krwi w tej ziemi. I emocji tragicznych, które po prostu są związane z tym miejscem. I dlatego mówię o tym. Hasło odczarowanie wyjątkowo w tym miejscu radykalnym podejściem. Ja to nazywam nożyczki albo nóż, co dla historyków i dla pamięci o tym miejscu, które zostaje, zachowuje swój kształt, zachowuje założenia militarne, ale równocześnie poprzez nowe otwarcie daje, daje nową duszę, nowi, nowi charakter.

 

[00:07:41.01]

Jestem przekonany, że taki zabieg przybliży to miejsce i stworzy zupełnie inny odbiór i charakter danej strefy. W momencie, kiedy powstają wspaniałe, monumentalne budynki, takim jakim jest Muzeum Historii Polski czy Muzeum Wojska Polskiego, nieustanna obecność Wojska Polskiego dzisiaj jako aktywnego miejsca strefy chronionej. Tam jest pewien konflikt funkcji, który dzisiaj nie pomaga otwarciu. My jesteśmy rok przed otwarciem wielkiej, największej narracyjnej wystawy w Europie Środkowej związanej z Muzeum Historii Polski. Musimy się i powinniśmy się przygotować i stworzyć miejsce otwarte, przyjazne dla mieszkańców, dla turystów, dla ludzi, którzy mogą poznać jakby w atrakcyjny sposób i odkryć takie miejsca. Dzisiaj mamy dzisiaj wielokrotnie byłem przy bramie proszony o zejście z roweru. Ja nie mogę wejść z rowerem, w sensie mogę spacerując nie mogę wejść z psem. To jest wszystko antyspołeczne. Tak więc dopóki nie dokonamy tej decyzji strategicznej, państwowej, gdzie komu służy to miejsce i jak ono ma służyć. To dzisiejszy dzień, dzisiaj mamy wielki konflikt dwóch zasadniczych funkcji tej, tej tej tajemnicy państwowej, ochronnej i obronnej, a równocześnie miejsca, które chce być aktywne, otwarte, zapraszać w swoje progi.

 

[00:09:20.21]

I brakuje mi kontra dzisiaj, dlatego, że to są bardzo ważne, wspaniałe historie. Ale znów mamy czołgi, mamy militarne obiekty związane z bronią, które stoją przed Muzeum Historii Polski i nie mamy kontrapunktu, który by wyważyło to miejsce i stworzyło z niego miejsce i pamięci, a równocześnie radości i sensu i sensu użytkowania miejsca w środku miasta. To moje pojawienie się na Cytadeli było w momencie, kiedy już powstała ekspozycja stała i jej projekt Muzeum Historii Polski, więc samo pojawienie się miejsca tak zwane site specific albo duch miejsca nie miał wpływu na to, jak wystawa i jak projektowanie wygląda. Myśmy wiele pomysłów implikowali z pierwotnego zamysłu, który miał powstać nad Trasą Łazienkowską i we współpracy z kuratorami przenosili pomysły do nowej przestrzeni, adaptowali je czy interpretowali na nowo. Więc samo miejsce pozostało bez wpływu. Myśmy też weszli, zaczęli myśleć o tym miejscu w momencie, kiedy jeszcze tej architektury nie było fizycznie, ona się, był projekt, ona powstawała. Więc to był wielki plac budowy, który był niedostępny. I znów w trakcie procesu budowy. Więc tutaj nie ma żadnych powiązań ani żadnego wpływu.

 

[00:10:56.04]

Natomiast ja dzisiaj jakby życzę sobie i jako mieszkańcowi Warszawy, i jako współautorowi wystawy Muzeum Historii Polski, żeby to miejsce naprawdę było aktywne, bo ono ma głęboki sens, jakby Muzeum historii. Jej narracyjna opowieść o skomplikowanej historii dążenia Polski do wolności jest wyjątkowo ciekawą historią, wyjątkowo ciekawej, mam nadzieję, też sposobem prezentacji tej historii w plastycznej i kuratorskiej narracji. Dlatego potrzebujemy miejsce, dostępność, otwartość i światło, które się pojawia w tych multifunkcjach tego miejsca dzisiaj to jest kamienne, monumentalne, poważne, a potrzebujemy kontrapunktów tego codziennego życia, bo nasze życie nie polega tylko na pamięci, na tragediach i na trudnej historii, tylko ono polega też na tym, że te miejsca żyją, one mają swoje funkcje. To jest miejsce, miejsce codzienne, to jest to jest sztuka, to są artyści, to są, to są, to są społeczności, które mają swoje miejsca, warsztaty. Mamy naprawdę ogromne przestrzenie, które mogłyby funkcjonować jako wspaniała przestrzeń do tworzenia środowisk, do tworzenia pewnych aktywności, które łączą społeczności, łączą multigeneracyjne i są takim miejscem leczenia naszych różnych dzisiejszych potrzeb jego współczesnych mieszkańców.

 

[00:12:33.13]

Ja mam przy sobie ekran, na którym są wyświetlone, na którym można wyświetlić albo pokazać projekty, wizualizacje poszczególnych obszarów wystawy tej narracyjnej od jej, od jej, od ich początków tysiącletniego dębu, który który zaczyna całą opowieść tysiącletniej historii dążenia do wolności, aż po ostatnią współczesną sekwencję. To są materiały, które przygotowywaliśmy jako projektanci po to, żeby zwizualizować i ukształtować przestrzeń, która pomaga lepiej zrozumieć złożoną, wielowątkową historię i procesy decyzyjne, które za tym stały. I ona jakby pokazuje kształt, który staramy się dzisiaj realizować, który jest na bardzo zaawansowanym, bardzo zaawansowanym etapie. I tworzy to znów serce samego muzeum. Tworzy tą taką pełną, interdyscyplinarną, przestrzenną wizję świata, w której zanurzamy naszych gości i widzów, i ludzi ciekawych, ciekawych tych procesów, po prostu historycznych.

Dane o obiekcie

Opis

Relacja została zarejestrowana w ramach projektu „Cytadela Lokalnie”. Borys Kudlička, scenograf i współtwórca wystawy stałej Muzeum Historii Polski, opowiada o swoich zawodowych i prywatnych związkach z Cytadelą Warszawską. Przedstawia wizję „odczarowania” Cytadeli poprzez większe otwarcie jej na miasto, zieleń i lokalną społeczność. Zwraca uwagę na potrzebę pogodzenia pamięci o trudnej historii tego miejsca z nowymi funkcjami kulturalnymi, rekreacyjnymi i społecznymi.

Powiązane Materiały