Emilia Borowicz - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Historia mówiona
Audiovideo

Emilia Borowicz

Borowicz, Emilia (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);

24/09/2025

Transkrypcja

Emilia Borowicz

W lipcu [19]97 roku miałam niecałe 9 lat i wybierałam się na pierwsze w moim życiu kolonie dwutygodniowe nad Morzem Bałtyckim w miejscowości Sianożęty. Z kilkoma koleżankami z klasy. Kolonie były organizowane przez zakład pracy mojej mamy. Bardzo to przeżywałam. Nie tylko to, że jadę na dwa tygodnie, pierwszy raz tak daleko, z dala od rodziców, z koleżankami. Ale też wiedziałam, że sytuacja jest poważna, jeśli chodzi o powódź. My tu w Łomiankach mieszkamy, tak kolokwialnie powiem, w dołku. Całe Łomianki praktycznie to jest teren zalewowy. Ja oczywiście jako dziecko sobie nie zdawałam z tego tak do końca sprawy, natomiast wiedziałam, że są wały, bo chodziliśmy na spacery z psem. Wiedziałam, że tam gdzieś płynie Wisła za tymi wałami. Tylko to była dla mnie jednak abstrakcja. Natomiast kiedy doszły te informacje, że jest powódź, że jest źle na południu Polski, gdzieś tam widziałam przebłyski scen przede wszystkim z wrocławskiego zoo, które bardzo mnie dotknęły. Zapamiętałam ludzi, pracowników tego zoo brodzących w tej wodzie. Te zwierzęta w klatkach, biedne, zabiedzone w wodzie. Bardzo mnie jako dziecko dotknęło wtedy, bo bardzo kochałam zwierzęta. Miałam psa, miałam kota, rybki, jakiegoś żółwia, kanarki wszystko. Więc bardzo mnie dotknęły te informacje, że to zoo może po prostu zniknąć. Obserwowałam, oglądałam wiadomości, w materiałach, jak zabezpieczają to zoo. Wszyscy się zastanawialiśmy, co będzie dalej. Gdy wyjechałam na kolonie, to przestałam o tym myśleć, bo byłam zaaferowana tym wyjazdem. Pojechałam na kolonie, rodzice mi wręczyli kartę z impulsami, żeby zadzwonić i opowiedzieć, co tam słychać. Ja któregoś dnia zadzwoniłam, odebrał mój tata i teraz już nie pamiętam, czy to był pierwszy tydzień. Prawdopodobnie tak. Prawdopodobnie na samym początku zadzwoniłam do domu. Odebrał akurat mój tata. I od samego początku jakby zaczął mi opowiadać, jak zła jest sytuacja w Łomiankach, że wały mogą w każdej chwili się przerwać, że woda jest już bardzo wysoko, że on jak tylko kończy pracę z mamą, to chodzą na wał razem z resztą mieszkańców. Obserwują tą wodę z niepokojem. Są strażacy. Moja pierwsza myśl to oczywiście co będzie z Rebeką. Rebeka to był nasz pies, owczarek niemiecki, którego bardzo kochałam. Co będzie z domem? Co będzie z babcią? Z dziadkiem? Z zabawkami. Tak, więc to była moja pierwsza myśl. Jakby w ogóle nie myślałam o tym, że są inni ludzie i że to dotyka tysięcy ludzi. Tylko myślałam jakby, co będzie, że rzeczywiście ja wrócę z tych kolonii i tam nie będzie tego domu.

Nie mogłam o tym przestać myśleć. Bardzo mnie to wstrząsnęło, że ta realna sytuacja... Znaczy, że to, ta sytuacja, że te wały zostaną przerwane, jest na to duża szansa. Rzeczywiście, wały były w tamtym czasie w bardzo złym stanie technicznym, przemiękały. Więc naprawdę uwierzyłam, uwierzyłam, że jak ja przyjadę, to tutaj nie będzie nic. To tu będą zalane te Łomianki. Nie będzie nikogo, nie będzie domu, nie będzie dziadków. Bardzo mnie to wtedy... Zapamiętałam właściwie ten moment, tą rozmowę bardzo dobrze, właśnie z tego względu. Tak mną to wstrząsnęło. I zakończyłam tą rozmowę z tatą i chyba nawet się rozpłakałam, pamiętam. Po tym wszystkim, bo jakoś nie mogłam w ogóle dojść do siebie, że jak to, że jak to, że, że co? Że ta woda przyjdzie i co? Jak to, że zabierze wszystko? To nie jest możliwe.

I wróciłam do domu. Wszystko było tak jak wyjeżdżałam, wszyscy na mnie czekali, nic się nie stało. Sytuacja dla nas, dla Łomianek, akurat teraz, w czasie tej wielkiej powodzi zakończyła się pozytywnie. Mam wielką pokorę teraz jeśli chodzi o wodę i wiem, że to, że raz nam się udało, to nie znaczy, że tak będzie następnym razem. Ale mam nadzieję, że już nie dojdzie do nas taki kataklizm jak wtedy, jak wtedy w to lato [19]97 roku.

Dane o obiekcie

Opis

Relacja Emilii Borowicz dotyczy doświadczeń związanych z powodzią z 1997 roku widzianych z perspektywy dziecka. Autorka wspomina wyjazd na kolonie letnie nad Morze Bałtyckie oraz informacje docierające do niej o zagrożeniu powodziowym w Łomiankach, gdzie mieszkała jej rodzina. Opisuje rozmowę telefoniczną z ojcem, obawy o los bliskich, domu i zwierząt oraz poczucie niepewności związane z możliwością zalania miejscowości. Relacja kończy się powrotem do domu i refleksją nad skalą zagrożenia powodziowego.