Natalia Zborowska - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Historia mówiona
Audiovideo

Natalia Zborowska

Zborowska, Natalia (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);

16/09/2025

Transkrypcja

Natalia Zborowska

Dla mnie wielkim przeżyciem były Światowe Dni Młodzieży, które odbyły się latem 2016 roku w Polsce, w Krakowie i w nieodległej Wieliczce. Myślę, że były one dla mnie tak bardzo ważne z tego względu, że po wielu latach, tamtego roku, sprowadziłam się na powrót w okolice Suchej Beskidzkiej, gdzie się urodziłam i wychowałam. Sucha Beskidzka to niewielkie miasteczko w Beskidach, które liczy około 10 tysięcy mieszkańców. I dla tego miasteczka, dla mnie również, przyjęcie gości z innych krajów, zetknięcie się z tak różnorodnymi kulturami było ważnym i ciekawym przeżyciem, również niezwykle pozytywnym.

Od początku, kiedy tylko Światowe Dni Młodzieży się zaczęły, miałam wrażenie, że wszystko idzie niezgodnie z planem. Plan był taki, że goście z różnych krajów, w Suchej były to osoby z krajów hiszpańskojęzycznych, ale też goście między innymi z północy Polski, którzy przebywali w okolicach, żeby po prostu mieć bliżej na spotkanie z papieżem Franciszkiem. Mieli przebywać przez kilka dni i dopiero później przenieść się do Krakowa, a potem do Wieliczki.

Okazało się, że są duże opóźnienia, że ci pielgrzymi zamiast przybywać rano albo w południe, przybywają w nocy. Jedynym punktem, który pozostał stały i pozostał otwarty całą noc, był kościół parafialny w Suchej. Tam od późnego popołudnia pierwszego dnia, przez całą praktycznie noc to miejsce wyglądało jak jakiś terminal na lotnisku. Wyczytywano kolejne nazwiska z ambonki i próbowano dopasować gości do osób, które były gospodarzami różnych domów.

Ale co najbardziej mnie zaskoczyło, to energia i sposób modlitwy właśnie młodzieży. Ja sama byłam troszeczkę w tamtym czasie od nich starsza i bardzo mi się to podobało, że faktycznie ten Kościół traktują jak własny dom. Czują się tam jak u siebie. Wydaje mi się, że polska religijność często kojarzy się z powagą, z takim nabożnym skupieniem, że nie zawsze mile widziane są takie jakieś weselsze pieśni czy choćby użycie gitary podczas modlitwy. Natomiast wtedy zobaczyłam zupełnie inny Kościół. Zobaczyłam dziewczyny, które nie miały się gdzie uczesać, więc usiadł sobie na stopniach kościoła i tam czesały te swoje lokalne fryzury, piękne warkocze, długie, czarne. Zobaczyłam osoby, które w przedsionku jedzą, piją. Myślę, że pomyślałam wtedy, że dla wielu mieszkańców byłoby to pewnie gorszące. Natomiast to było jedyne schronienie, które było przed deszczem, przed zimnem, był to właśnie ten kościół. Ale najbardziej zapadła mi w pamięć modlitwa i taka gorąca wiara pielgrzymów, którzy zobaczyli będący właściwie w każdym kościele, prawie że w każdym domu, myślę, że zwłaszcza u nas na południu Polski, obraz Jezusa Miłosiernego. W swoim języku zaczęli wykrzykiwać "Jezus Miłosierny" i zaczęli tańczyć. Tak jak byli zmęczeni i odpoczywali, to gdy tylko zobaczyli ten obraz to właśnie zaczęli grać. Nie wiem, skąd wzięli instrumenty, gdzieś musieli mieć po tych plecakach. I po prostu trwała, powiedziałabym wielka impreza, ale na cześć właśnie Jezusa Miłosiernego, więc to było dla mnie takie szczególne przeżycie. I uśmiecham się, kiedy o tym myślę, bo faktycznie biła od nich taka właśnie radość wiary. To bardzo, bardzo mi to zapadło w pamięć.

W ostatnich latach mam wrażenie, że dzieje się wiele trudnych rzeczy. Słyszymy o takich wydarzeniach, które są bardzo trudne i smutne. Natomiast dla mnie właśnie, jak myślę o tych minionych latach, to z radością wspominam Światowe Dni Młodzieży, gdzie mogłam być wolontariuszką. Mogłam pomagać tym ludziom, mogłam widzieć jak się modlą, jak przeżywają swoją wiarę i też czerpać od nich tę radość życia, którą mają.

Dane o obiekcie

Opis

Relacja Natalii Zborowskiej dotyczy osobistego doświadczenia Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku, widzianych z perspektywy mieszkanki niewielkiego miasta w Beskidach i wolontariuszki. Rozmówczyni opisuje przyjęcie zagranicznych pielgrzymów w Suchej Beskidzkiej, organizacyjny chaos pierwszych dni oraz przemianę lokalnej przestrzeni – zwłaszcza kościoła parafialnego – w miejsce intensywnych spotkań, schronienia i wspólnoty. Szczególne znaczenie ma dla niej zetknięcie z żywiołową, radosną formą religijności młodych ludzi z różnych krajów, odmienną od stereotypowo postrzeganej polskiej pobożności. Relacja podkreśla doświadczenie otwartości kulturowej, radości wiary i pozytywnego spotkania jako ważne wspomnienie na tle współczesnych, trudnych wydarzeń.