Agnieszka Kubas-Chmielowska
Kubas-Chmielowska, Agnieszka (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);
16/09/2025
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Agnieszka Kubas-Chmielowska
Pandemia koronawirusa sprawiła, że nasze życie znacząco się zmieniło. Ja jako nauczycielka doświadczyłam pandemii koronawirusa przede wszystkim z perspektywy nauczania zdalnego. Gdy nasi uczniowie otrzymali komunikat, że przechodzimy na naukę zdalną, była euforia. Mamy koronaferie. Dla nas, jako dla nauczycieli to był strach. Co teraz? Co teraz z nami, z naszą pracą? Musimy stać się nauczycielami cyfrowymi, którzy podołają wyzwaniom. I wyzwania były różnorodne. Zmierzyliśmy się z emocjami uczniów. Dla mnie jako samej był to taki moment, kiedy wiedziałam, że moim uczniom muszę towarzyszyć, zmierzając się z tym wszystkim, co dzieje się wokół. Więc łączyłam się na nauczanie zdalne, słysząc w oddali odgłosy nawoływania z głośników "Zostańcie w domu". Szczególnie emocjonalne dla mnie były takie momenty powiedzmy przełomowe, kiedy emocje nawet w takiej społeczności szkolnej są bardzo duże. Pamiętam, jak z moją klasą wychowawczą postanowiliśmy kontynuować naszą coroczną tradycję i zorganizować wigilię klasową. Było wiadomo, że będzie to musiała być wigilia na Zoomie. Samo to stwierdzenie jest już ogromnym wyzwaniem. Jak zebrać grupę ponad 20 osób, które spotkają się na Zoomie i poczują ducha świąt? I uczniowie, i ja myślę, że stanęliśmy na wysokości tego zadania. Wprawdzie nie była to tradycyjna wigilia, na której pojawiły się potrawy, które znamy z rodzinnych domów, ale uczniowie mieli to, co lubili ze sobą. Niektórzy przynieśli jakieś słodkości, inni mieli chipsy czy coś do picia. Niektórzy wprowadzili w swoim otoczeniu różne artefakty świąteczne typu pojawiły się jakieś światełka, łańcuchy po to, aby zbudować tą atmosferę. I Zoom stał się takim miejscem ważnego spotkania. Na kamerach pojawili się praktycznie wszyscy, również ci, którzy w trakcie nauczania zdalnego czasami chcieli się ukryć za szarym kwadracikiem. Postanowiliśmy, że wigilia będzie troszkę przypominać wigilie jakie mogą być w domu. Podzieliliśmy się na pokoje i każdy pokój stał się takim mikroświatem. W jednym uczniowie oglądali "Kevina samego w domu", w drugim dyskutowali o polityce. W trzecim spędzali ze sobą czas na swobodnych rozmowach. Ja podróżowałam miedzy tymi pokojami, uczniowie również, dostrzegając wśród moich wychowanków różne emocje. Przede wszystkim było widać, że cieszą się z tego spotkania i ja również cieszyłam się, że w tak trudnym momencie zdołaliśmy się zjednoczyć, żeby wspólnie spędzić czas. Z mojej perspektywy był to też taki moment wyjątkowy. Gdy spotykamy się na wigiliach klasowych w szkole, które trwają bardzo krótko każdy myśli o tym, że wkrótce trzeba przygotować święta, więc wypadałoby już udać się do domu. Tutaj czas tak jakby nie miał granic, ponieważ pandemia zabrała nam go bardzo dużo, wobec czego nawet ja jako dorosła osoba miałam taką potrzebę, żeby przebywać z uczniami, dzielić się z nimi swoją radością. Oni dzielili się ze mną swoją radością. Wiedziałam, że był to czas ważny dla nas wszystkich.
Takich trudnych momentów w pandemii było bardzo dużo. Pamiętam na początku pandemii, każdego ranka, kiedy budziłam się, włączałam telefon, aby zobaczyć komunikat Ministerstwa Zdrowia, ile osób aktualnie zachorowało na Covida. Było to dla nas trudne. Zastanawiałam się, czy przyjdzie ten moment, kiedy ja zobaczę u siebie objawy tej choroby. Czy przyjdzie taki moment, że ja się z tym będę musiała zmierzyć, Albo moja rodzina. Ja z moim mężem mieliśmy to szczęście, że ani razu nie wylądowaliśmy na kwarantannie, nie zachorowaliśmy na Covida, ale docierały do mnie informacje z mojego rodzinnego domu, gdzie faktycznie moi bliscy zachorowali. Natomiast mieliśmy to szczęście, że pandemia nie zabrała nam nikogo z tego świata. Niemniej sam fakt, że wokół nas umierali ludzie, był dla nas bardzo ciężki, bo to był taki moment apokaliptyczny. Wydawało się nam, czy mnie się wydawało, że żyję w XXI wieku. Z jednej strony w czasie pokoju, w czasie kiedy cywilizacja na tyle się rozwinęła, że nie doświadczy nas coś takiego. Myślałam, że pandemiach będę uczyła tylko na lekcjach historii, a w tym momencie z takim momentem musiałam się zmierzyć. I zastanawiałam się wtedy, czy tak naprawdę poradzę sobie z tym emocjonalnie, czy jednak przyjdzie taki moment, który mnie załamie. Oczywiście walka z tym wszystkim co się działo była zależna od jakiegoś momentu. Czyli moment, gdy na przykład musieliśmy zacząć nosić maseczki i okazało się, że maseczek nie ma, więc w związku z tym na początku sama zaczęłam szyć te maseczki z materiałów, które miałam w domu. Potem moja mama krawcowa zaczęła na masową skalę szyć te maseczki i rozsyłać mnie, moim siostrom i moim bliskim. I maseczka stała się takim symbolem naszego życia. I mam taki obraz, że stała się ona też stałym elementem powiedzmy takiego domowego krajobrazu i przez długi czas zawisła na suszarce na pranie. Więc to był też dla mnie swego rodzaju symbol tamtych czasów. I gdy potem pandemia się chyliła powiedzmy ku końcowi, no to była taka myśl, że może już przyjdzie, przyjdzie lepszy czas. I to był też taki moment, kiedy zaczynaliśmy już, czy ja też zaczynałam wychodzić poza ten zamknięty świat. Pamiętam takie momenty, gdy obostrzenia zostały nieco zmniejszone i spotykałam się wraz ze znajomymi z pracy u koleżanki, która mieszka na wsi poza Krakowem. To była jakaś już nieco większa namiastka normalności, przeplatana dalej pandemią, ponieważ czasami na przykład jadąc do tej koleżanki trzeba było mieć taką myśl, że okej, spotkamy się, ale czy ktoś z nas potem nie zachoruje na Covida? Kiedyś jadąc do tej koleżanki wiedziałam, że będę musiała od niej wyjść na chwilę po to, żeby pojechać, zaszczepić się na Covida. I to był taki moment pokazujący, że ta pandemia mimo stopniowego wracania do normalności, i tak w jakiś sposób determinowała naszą codzienność przez bardzo, bardzo długi czas.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Agnieszka Kubas-Chmielowska -
Twórca / Wytwórnia
Kubas-Chmielowska, Agnieszka (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Zakres chronologiczny
-
Data wykonania
16/09/2025 -
Czas trwania
0h 7min 37sek -
Miejsce
-
Numer inwentarzowy
MHP-07-3211 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink
Opis
Relacja Agnieszki Kubas-Chmielowskiej ukazuje doświadczenie pandemii COVID-19 z perspektywy nauczycielki i wychowawczyni. Rozmówczyni opisuje przejście na nauczanie zdalne, emocje towarzyszące uczniom i nauczycielom oraz konieczność szybkiego dostosowania się do nowych, cyfrowych form pracy. Szczególne miejsce zajmuje wspomnienie zdalnej wigilii klasowej organizowanej na platformie Zoom jako próby podtrzymania wspólnoty szkolnej i relacji międzyludzkich w czasie izolacji. Relacja obejmuje także codzienne lęki związane z pandemią, śledzenie komunikatów o zachorowaniach, doświadczenie zagrożenia chorobą i śmiercią, symbolikę maseczek ochronnych oraz stopniowe łagodzenie obostrzeń i powolny powrót do kontaktów społecznych. Nagranie ukazuje pandemię jako doświadczenie graniczne, silnie wpływające na emocje, codzienność i poczucie bezpieczeństwa.