Antonina Kołacz - Mediatheque - Polish History Museum in Warsaw SKIP_TO
Visit Przejdź do sklepu
Historia mówiona
Audiovideo

Antonina Kołacz

Kołacz, Antonina (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);

28/11/2025

Transcription

Antonina Kołacz

Jak wybuchła pandemia, byłam w trzeciej klasie, miałam 9 lat, 10. może. I pamiętam w sumie ten moment. Byłam w salonie i rodzice mi powiedzieli, że szkoła będzie jakby tymczasowo zamknięta. No ja się ucieszyłam, no bo no kto by się nie cieszył z tygodnia, tak myślałam, że to będzie może tydzień, po prostu wolnego od szkoły. Pamiętałam, że były jakieś wieści o tym, że jakiś był wirus właśnie w Polsce. Pamiętam to, ale nie przejmowałam się tym zbytnio, dopóki nie było już tak, może pierwszy miesiąc kwarantanny był marzeniem. Codziennie byłam rano, budziłam się o ósmej, miałam lekcje na ósmą piętnaście. Tak naprawdę wstawałam no o ósmej, mogłam mieć piżamę na dole, a w górę po prostu ubierałam jakąś koszulkę. Łączyłam się na lekcje i tak naprawdę pamiętam z tych lekcji, to była trzecia klasa, były bardzo śmieszne. Ale tak naprawdę trudno było się czegokolwiek nauczyć. Ja pamiętam, że czasami nie powiem, trochę robiłam inne rzeczy. Na przykład oglądałam coś, grałam w jakiś filmik, ale na początku bardzo się cieszyłam, że nie ma szkoły, no bo było fajnie. Ale później ta cała rutyna takiego wstawania, nie mogliśmy wyjść na dwór była po prostu męcząca. I jakby zaczęłam to odczuwać i wszyscy to zaczęliśmy odczuwać w całej rodzinie.

Przed kwarantanną zawsze odwiedzaliśmy mojego dziadka na taki niedzielny obiadek. Ale no w czasie kwarantanny to po prostu było zbyt ryzykowne, ponieważ zawsze była taka szansa, że ja, mój brat, moi rodzice mogą być jednak zarażeni i nie chcieliśmy po prostu tego ryzyka przekładać na naszego dziadka. I to też bardzo dużo jakby, też miałam taką tęsknotę do dziadka, ponieważ byłam przyzwyczajona, że jednak ten obiadek był co dwa tygodnie. I go nie było i po prostu też pamiętam, że właśnie moi rodzice się martwili o tego dziadka, że właśnie, no po prostu nie mogliśmy do niego jechać, bo się martwili, że możemy go jakoś zarazić. Po tygodniu, może po dwóch tygodniach początku kwarantanny ja po prostu jako taki dzieciak tak się nudziłam, cały dzień się nudziłam. Pamiętam, że biegałam w kółko po całym mieszkaniu po prostu nie wiedziałam, co robić i w pewnym momencie po prostu miałam dosyć. Bo ja po prostu nienawidzę się nudzić. I po prostu jeszcze te wszystkie emocje we mnie były i po prostu byłam strasznie zdenerwowana tym, że nie mogę wyjść, nie mogę spotkać się z moimi znajomymi, przyjaciółmi, nie mogę się tak normalnie uczyć. I to było też bardzo frustrujące, że po prostu no zakopywałam się w moim pokoju i byłam obrażona na to, że jest ta kwarantanna cała.

Brak kontaktu z moimi przyjaciółmi, kolegami i koleżankami też był ciężki, ponieważ jako dziesięcioletnie dziecko jednak miałam dużo tej energii. Chciałam pogadać z nimi i oczywiście można było zadzwonić do nich, ale jednak dzwonienie a spotykanie się, wymyślanie różnych pomysłów, bawienie się w jakiegoś chowanego, cokolwiek, to nie, to nie jest to samo co dzwonienie przez telefon. I no jednak na pewno brakowało mi tego kontaktu, takiego rówieśników, ale pamiętam, że jakoś po prostu sobie dawaliśmy radę, dzwoniliśmy do siebie bardzo często, pisaliśmy właśnie na Teamsach. Teamsy to była taka wtedy powiedzmy aplikacja po prostu, wchodzę na 7 godzin dziennie na Teamsach, no bo tam wszystko się odbywało. I pamiętam, że właśnie były wszystkie te zespoły, grupa matematyczna, grupa tam biologia i zawsze z moimi przyjaciółmi z klasy tam po prostu pisaliśmy dużo śmiesznych rzeczy. No bo jednak byliśmy dziećmi i trochę było to dla nas wszystkich jakby nowe. I na początku było to śmieszne bardzo, że tak po prostu była to taka inna, inny wymiar tak naprawdę. Ale później już zaczynało mi brakować tego kontaktu, no bo jednak, no po prostu zaczynało mi go brakować. I jakby chciałam bardzo się z nimi spotkać. No ale była kwarantanna, wszyscy musieli nosić maseczki. Też no bardzo dużo osób było chorych na covid. I też nie do końca, jeszcze nie było szczepienia na covid, więc no było to wszystko bardzo zamieszane no i nie mogłam się z nimi spotykać za często.

Przed pandemią byłam bardzo takim energicznym dzieckiem, miałam dużo zainteresowań, dużo hobby. Biegałam, jeździłam wszędzie, wszystko robiłam. No i na przykład też uczestniczyłam w zawodach szermierczych. I w czasie pandemii mieliśmy lekcje online z szermierki, co było bardzo ciekawe, kompletnie inne niż tak naprawdę to, co miałam takie, jakie miałam lekcje przed pandemią. Pamiętam, że wszyscy łączyliśmy się, wszyscy mieli maty przygotowane, wszyscy mieli szpady. Wszystko to było po prostu jakby, wszystko niby było takie same, ale kompletnie inne. Ponieważ nie byliśmy na sali wszyscy razem, tylko każdy był oddzielnie w swoim salonie i no to było bardzo śmieszne. Chociaż z drugiej strony jednak to było, trudno było się skupić podczas takich lekcji. Ponieważ jednak to nie było takie samo. Nie mogłam na przykład, podczas lekcji przed pandemią robiliśmy pojedynki, po prostu walczyliśmy ze sobą. A podczas pandemii walczyłam z materacem, więc no to też było ciężkie dla mnie. Ale pamiętam, że moi trenerzy byli bardzo pomocni wszystkim uczestnikom klubu i pamiętam, że robili różne konkursy. Na przykład jednym z nich było nagranie jakiegoś szermierczego teledysku. No i my z moim bratem postanowiliśmy wziąć w nim udział i to było bardzo śmieszne. Pamiętam, że o 23:00 moja mama już była zła. Mówiła, że mamy iść spać, a my z tatą nagrywaliśmy ten teledysk. Jakby wymachiwaliśmy jakimiś szpadami i po prostu no to jest takie moje jedno z wspomnień, które pamiętam najlepiej, najfajniej. Bo mimo tego, że właśnie byliśmy jakby w naszym domu, już byliśmy wszyscy zmęczeni tą pandemią, to jednak mieliśmy, po prostu wszystko do nas, po prostu byliśmy bardzo tacy, wszystko nas bawiło, wszystko po prostu było śmieszne i no też po prostu zrobiliśmy to, wygraliśmy pierwsze miejsce i to też było fajne.

Data of the object

Description

Relacja Antoniny Kołacz przedstawia doświadczenie pandemii COVID-19 z perspektywy dziecka w wieku około 9–10 lat. Opowiada o początkowej radości z zamknięcia szkoły i przejścia na naukę zdalną, która z czasem przerodziła się w zmęczenie rutyną, poczucie nudy i frustrację wynikającą z izolacji oraz braku kontaktu z rówieśnikami. Wspomina codzienność lekcji online prowadzonych przez platformę Teams, trudności z koncentracją oraz zastępcze formy kontaktu z kolegami i koleżankami. Ważnym wątkiem jest także ograniczenie relacji rodzinnych, w tym rezygnacja z odwiedzin u dziadka z obawy o jego zdrowie. Relacja obejmuje również opis przeniesienia zajęć sportowych – treningów szermierczych – do formy zdalnej oraz próby podtrzymania aktywności i wspólnoty poprzez kreatywne inicjatywy, takie jak konkursy organizowane przez trenerów.