Urszula Opyrchał - Mediatheque - Polish History Museum in Warsaw SKIP_TO
Visit Przejdź do sklepu
Historia mówiona
Audiovideo

Urszula Opyrchał

Opyrchał, Urszula (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);

16/09/2025

Transcription

Urszula Opyrchał

W marcu 2020 roku zaczęła się pandemia na terenie Polski i wiązała się ona z różnymi obostrzeniami. Miedzy innymi zakazano spotykać się na żywo. Była bardzo ograniczona możliwość przemieszczania się, wychodzenia na dwór i to spowodowało bardzo duże zmiany w moim życiu. Najpierw bardzo pozytywne, a z czasem także trudne doświadczenia to pociągnęło za sobą. Bo właśnie to, że nie można było się spotykać na żywo albo w bardzo ograniczonym zakresie, doprowadziło do tego, że grupa moich znajomych zaczęła się spotykać online. Między innymi graliśmy w różne gry, które normalnie nazywają się planszówkami. I wśród tych osób, które regularnie przychodziły na te spotkania, była jedna osoba, która z czasem bardzo mnie zainteresowała. I to był Marcin, który z czasem stał się moim narzeczonym. No i niestety przyszła kolejna fala zachorowań. Bardzo dużo osób umierało w związku z pandemią COVID-19. Marcin trafił na oddział, który był prowadzony przez chyba dermatologów, a nie osoby, które w ogóle w jakikolwiek sposób były związane z leczeniem choroby płuc. Bo de facto COVID to jest choroba płuc. I w momencie, kiedy dostawałam SMS-y, dostawałam różne wiadomości na WhatsAppie czy przez Messengera, to po prostu widziałam, że jest coraz gorzej, że te komunikaty, bo ja na początku bardzo się cieszyłam w ogóle, że on idzie do szpitala, bo sobie pomyślałam super, w końcu ktoś porządnie się nim zajmie i uzyska takie leczenie, jakie powinien uzyskać. Natomiast okazało się, że te komunikaty były coraz gorsze. Najpierw pierwszy taki komunikat, który bardzo mnie zaniepokoił, był związany z tym, jak Marcin mi napisał, że zaczyna pluć krwią, później, że nie może chodzić. Że dostał pampersa, bo nie jest w stanie iść do ubikacji. Wiem, że jak to pisał, to było to dla niego bardzo uwłaczające, bo ogólnie to był człowiek, który bardzo nie lubił, żeby ktoś musiał się o niego troszczyć. I ta sytuacja, która była w szpitalu, no na pewno była dla niego bardzo, bardzo trudna. Najprawdopodobniej też zaraził swoją mamę i myślę, że miał świadomość tego, że jego mama też choruje właśnie ze względu na to, że on ją wtedy odwiedził.

Zmarł w nocy z piątku na sobotę, kiedy kończyła mi się kwarantanna, czyli dzień, kiedy teoretycznie mogłam wyjść. Mogłabym pojechać do szpitala, choć pewnie i tak by mnie nie wpuścili, bo nie wpuszczano wtedy na oddział. Nie można było odwiedzać swoich bliskich, nie można było porozmawiać z nimi twarzą w twarz. Nie można było ich trzymać za rękę, pocałować, przytulić. To wszystko było po prostu niemożliwe.

W pewien sposób, kiedy zmarł, pojawiło się nawet we mnie uczucie ulgi, że ja już nie muszę w końcu czekać, aż on umrze. Bo w pewnym momencie w zasadzie stało się dla mnie jasne, że to jak on mi daje znać, że jest coraz gorzej, że już po prostu nie ma odwrotu. Później nastąpiła wielomiesięczna żałoba i z jednej strony to była żałoba, a z drugiej strony mierzenie się z tymi trudnościami, które przechodziłam, kiedy Marcin był w szpitalu. Bo kiedy można powiedzieć przepracowałam te trudności psychiczne, które miałam przez wiele miesięcy po śmierci Marcina, to okazało się, że najtrudniejszym wspomnieniem były te wspomnienia właśnie ze szpitala. Czyli jeszcze nie żałoba, tylko ogromny stres związany z tym, jak ta sytuacja wyglądała. Z tym, że nie mogliśmy się widywać, że ta śmierć tak naprawdę była bardzo nagła. Więc mierzenie się właśnie z tym, z tymi wspomnieniami było ogromnym wyzwaniem i było bardzo, bardzo trudne.

Data of the object

Description

Relacja Urszuli Opyrchał dotyczy doświadczeń związanych z pandemią COVID-19 w Polsce od marca 2020 roku. Autorka opowiada o wprowadzonych obostrzeniach i izolacji społecznej, które doprowadziły do przeniesienia kontaktów towarzyskich do internetu, gdzie poznała Marcina – późniejszego narzeczonego. Kluczową część relacji stanowi opis ciężkiego przebiegu choroby COVID-19 Marcina, jego hospitalizacji oraz bezsilności wynikającej z braku możliwości odwiedzin i bezpośredniego kontaktu.

W dalszej części autorka opisuje śmierć partnera podczas jej kwarantanny oraz doświadczenie żałoby w warunkach pandemii. Podkreśla, że najtrudniejsze okazały się wspomnienia związane z hospitalizacją i długotrwałym stresem towarzyszącym oczekiwaniu na śmierć bliskiej osoby. Relacja ukazuje osobisty wymiar pandemii, jej wpływ na relacje międzyludzkie oraz zdrowie psychiczne.