Wrzesień 1939. Czy Anglicy nas zdradzili
Muzeum Historii Polski (producent);
26/02/2025
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Umowę o dozbrojeniu polskiej armii przez Brytyjczyków podpisano dopiero we wrześniu 39 roku, gdy polskie armie bohatersko broniły się przed Niemcami. Sojusz pomiędzy Warszawą a Londynem przyszedł zbyt późno, by zmienić losy naszego kraju. Dlaczego tak się stało? Czy brytyjskie lotnictwo nie mogło zbombardować Niemiec? Czy brytyjska flota nie mogła wypłynąć na Bałtyk? Od lat nad Wisłą trwają dyskusje, dlaczego właściwie II Rzeczpospolita została pozostawiona sama sobie. Czy winny jest pacyfizm Brytyjczyków, czy może krótkowzroczna polityka polskiego MSZ? A może fakt, że 3 września 1939 roku Niemcy znalazły się w stanie wojny z Francją i Wielką Brytanią, należy jednak uznać za zasadniczy sukces polityki ministra Józefa Becka? O narodzinach sojuszu polsko-brytyjskiego i o jego znaczeniu dla losów Polski i całej Europy. Rozmawiam z profesorem Jackiem Tebinką z Uniwersytetu Gdańskiego, znakomitym badaczem relacji polsko-brytyjskich.
Część pierwsza Zdrada monachijska i konsekwencje.
- Panie profesorze. Wrzesień 1939 roku. Polska została zdradzona przez Wielką Brytanię, Prawda?
- To jest daleko idące uproszczenie. Nie została zdradzona. W jakimś stopniu została militarnie opuszczona. I to nie tyle przez Wielką Brytanię, ile przez Francję.
- No dobra, ale tu chyba się pan ze mną zgodzi. Jeżeli to pierwsze pytanie nie wypadło, to i Londyn, i Paryż w ogóle nie miały ochoty powstrzymywać Hitlera, prawda?
- Miały ochotę i jednak przystąpiły 3 września, z ciężkim sercem 3 września 1939 roku do wojny. Nie tyle w obronie Polski, ile w interesie, w obronie pewnej równowagi sił w Europie. Nie chcieli dopuścić do tego, aby III Rzesza zdominowała Europę, co stwarzało zagrożenie też dla Zachodu, dla Francji i Wielkiej Brytanii.
- W naszej publicystyce i myślę w takich dyskusjach prowadzonych przy różnych okazjach święta, urodziny etc. Ten motyw zdrady przez Wielką Brytanię i Francję powtarza się wciąż i wciąż.
- On był od momentu rozpoczęcia okupacji Polski przez III Rzeszę. Stałym elementem w propagandzie skierowanej do społeczeństwa polskiego w Generalnym Gubernatorstwie. Od tych plakatów, zobaczcie co ta Anglia zrobiła. Ruiny, tak, tak, ten słynny plakat i to był stały motyw propagandy hitlerowskiej. I co ciekawe, on trafny był, bo społeczeństwo polskie miało takie poczucie. Ta wiara w potężną Francję, która była przecież mocarstwem odgrywającym wiodącą rolę w pokonaniu Niemiec w 1918 roku była daleko idąca. Kolejny szok przyjdzie wiosną, na początku lata 40. roku, kiedy Francja zostanie podbita. Ale co ciekawe, to ten motyw osamotnienia będzie też potem istotnym elementem propagandy PRL-owskiej. Jeśli poczytać przemówienia Władysława Gomułki z okresu, kiedy on był przywódcą PRL, to to stwierdzenie o tych egzotycznych sojuszach z Wielką Brytanią, Francją było sposobem, aby legitymizować ten tu cudzysłów sojusz ze Związkiem Radzieckim.
- Okej, to w takim razie spróbujmy jakoś rozsupłać ten supeł, bo jest wszystko naprawdę skomplikowane i żeby to zrobić, proponuję, żebyśmy się cofnęli do może końcówki lata 1938 roku. Co się wtedy dzieje istotnego w Europie?
- Przede wszystkim jest to czas kryzysu sudeckiego, czyli żądań Niemiec hitlerowskich wobec Czechosłowacji, aby oddała Sudety, czyli ten obszar pogranicza niemiecko-czechosłowackiego, gdzie mieliśmy mieszaną pod względem etnicznym, mieszany obszar niemiecki, czeski, Niemcy w pewnych regionach przeważali i III Rzesza też oczywiście podburzała tą mniejszość niemiecką, organizacje zostały w gruncie rzeczy hitleryzowane i były tym narzędziem krzyku, że Czesi gwałcą prawa, prawa Niemców, Wielka Brytania i Francja, przy czym Wielka Brytania była tutaj tym bardziej aktywnym państwem. Francuska polityka zagraniczna była tutaj właściwie szła trochę może nie tyle na pasku Londynu, ile w zasadzie podążała za Brytyjczykami. I Brytyjczycy, i Francuzi prowadzili na politykę wobec Hitlera, którą nazywamy od słowa angielskiego epizmem, politykę uspokajania, łagodzenia Hitlera, w gruncie rzeczy też politykę, politykę ustępstw, której ukoronowaniem będzie konferencja monachijska pod koniec września 38 roku i w gruncie rzeczy sprzedaż Czechosłowacji, ograbienie jej z terytorium. Ale warto jednak wskazać, skąd się ta polityka brała, bo ona jest, do niej w większości badacze podchodzą krytycznie, chociaż jest też taki nurt anglosaski, gdzie oni starają się wskazać, jakie były przyczyny, idąc dosyć daleko, że nawet usprawiedliwiając tą politykę przede wszystkim gospodarka i słabość gospodarczej Wielkiej Brytanii i Francji, wielki kryzys, niechęć do zrozumiała, do przeznaczania wielkich sum na zbrojenia, pamięć I wojny światowej i tej rzezi na frontach tych olbrzymich strat ludzkich wśród młodych mężczyzn i we Francji, i Wielkiej Brytanii. Ten pacyfizm wśród społeczeństw był czymś naturalnym. W wypadku Wielkiej Brytanii mieliśmy też istotny element w postaci takiej, iż brytyjskie dominia Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Związek Południowej Afryki wcale się nie garnęły do tego, aby Wielka Brytania wplątała się w kolejny konflikt zbrojny na kontynencie europejskim. Gdzie te, państwa tak na dobrą sprawę nie miały żadnych interesów. Cóż jeszcze możemy dodać poza tym pacyfizmem i słabością gospodarczą? No, jeśli patrzymy na Europę Środkowo-Wschodnią, czyli Polskę, Czechosłowację, a w tym przypadku na razie Czechosłowację, no to istotnym czynnikiem było to, że Brytyjczycy i Francuzi, przecież Francja miała traktat sojuszniczy z Czechosłowacją, nie mieli tam większych interesów gospodarczych i politycznych, co ich strefą bezpieczeństwa była Holandia, Belgia, czyli zachód Europy. Do tego dochodzi też pewnie osobowość polityków premiera Wielkiej Brytanii, Neville'a Chamberlaina, premiera Francji Daladier, którzy nie mieli natury wojowników, wielkich przywódców. To byli liderzy na czas pokoju. I to wszystko. Te elementy prowadziły do tego, że oni nie chcieli, znaczy nie chcieli iść na konfrontację wojenną. Widząc swoją słabość, przeceniając siły odbudowywanej przez Hitlera armii niemieckiej. Efektem było Monachium.
- No właśnie Monachium. Monachium to jest też tytuł filmu, który jakiś czas temu pojawił się na ekranach kin. I to był film, który prezentował Neville'a Chamberlaina jako właśnie postać
- Takiego makiawelicznego przywódcy.
- Otóż to. I człowieka, właściwie człowieka sukcesu. Tak naprawdę człowieka, który wykonał brudną robotę, no, może nieznacznie tylko przesadzam, brudną robotę za Winstona Churchilla, który mógł już potem stanąć w glorii wojownika. I to się wydaje wszystko szalenie pokrętne i zwłaszcza pokrętne wydaje z perspektywy Europy Środkowej, bo z perspektywy Polski i z perspektywy przede wszystkim z perspektywy Czechosłowacji, Monachium to jest po prostu brutalna zdrada, mnichowa zdrada to jest nie bez kozery po czesku stwierdzenie, które mrozi krew w żyłach i do dzisiaj jest czymś takim bardzo, bardzo ciemnym w historii czeskiej.
- Monachium, znaczy nazwa tego skądinąd sympatycznego, fajnego miasta stała się rzeczywiście symbolem zdrady dla Czechów, jak najbardziej, ale w gruncie rzeczy stała się takim... Znaczy jeśli badamy stosunki międzynarodowe, to jest synonim właśnie zdrady. I dlaczego wbrew temu, co jest w tym skądinąd nienajgorszym filmie, chociaż mógł być trochę, chyba to tempo akcji mogło być podkręcone.
- Myślę, że tutaj byśmy polemizowali, ale o filmie kiedy indziej.
- Oczywiście to nie było tak, że ten Chamberlain był jakimś geniuszem dyplomacji, który ograł Hitlera, chociaż jemu się wydawało rzeczywiście, że kiedy wracał do domu, kiedy wrócił do Londynu, to na lotnisku powiewał tą kartką papieru. To wbrew pozorom nie było porozumienie monachijskie. To była taka deklaracja, na którą Hitler się zgodził, krótka o pokojowym rozwiązywaniu sporów między Wielką Brytanią i III Rzeszą. Hitler podpisał to w Monachium, bo to dla niego oznaczało tyle, co nic, czyli świstek. Świstek papieru. Co było istotą tego porozumienia monachijskiego? No to, że Wielka Brytania, Francja i sojusznik III Rzeszy Włochy zgodziły się, znaczy Włosi tu występowali teoretycznie jako jeden z mediatorów, ale w praktyce byli agentami III Rzeszy, oni zgodzili się bez, w zasadzie żadnych większych wahań co do zakresu terytorialnych żądań, jakie Hitler wysuwał wobec Czechosłowacji. No i Czechosłowację zmuszono do tego, żeby te warunki przyjęła. Oznaczało to oddanie fortyfikacji, które były nadgraniczne. No i tak na dobrą sprawę początek rozkładu państwa czechosłowackiego, co zmieniało zasadniczo sytuację strategiczną w Europie Środkowo-Wschodniej. Dla Polski, która przyłączyła się nie tyle do Monachium, ile postawiła wykorzystując układ monachijski ultimatum i zażądała Zaolzia, na co Czesi się zgodzili. Oznaczało to początek zagrożenia śmiertelnego, strategicznego, czego polski minister spraw zagranicznych Józef Beck wtedy jeszcze nie dostrzegał.
- No właśnie, powiedzmy sobie dwa słowa na ten temat, bo temat Zaolzia to jest taka rzecz, która troszeczkę temat badałem, bardzo mnie interesuje od lat. Świetnie o tym pisał też w swojej nie tak dawnej książce o roku 1938, "Kiedy wybuchnie wojna" Piotr Maciej Majewski. Październik 38 roku to jest ten moment, kiedy polskie wojska wchodzą na Zaolzie. Zaolzie to jest nieduży fragment Czechosłowackiej, nie tyle Czechosłowackiej ziemi, co terytorium czechosłowackiego, które było bardzo silnie zamieszkane przez mniejszość polską etniczną. Z punktu widzenia dyplomacji, nie z punktu widzenia moralności, tylko z punktu widzenia dyplomacji. Czy wejście Polski na ten nieduży skrawek ziemi czechosłowackiej nie było przypadkiem jakimś tragicznym błędem?
- No więc patrząc z punktu widzenia realpolitik, to myślę, że jeszcze na początku października 38 roku nie. Chociaż był to brutalny akt i warto o tym pamiętać, że opinia międzynarodowa i to nie mówimy tylko o Wielkiej Brytanii, Francji, chociaż oni akurat tych Czechów sprzedali w sposób brutalny. No, była bardzo negatywnie nastawiona do Polski i Polska była traktowana i Beck w prasie międzynarodowej, brytyjskiej, francuskiej, ale też ostatnio mój kolega profesor Jaworski, prowadził badania w archiwach i bibliotekach skandynawskich. No to w Szwecji, Norwegii, Danii artykuły w głównych dziennikach były bardzo krytyczne o Polsce. My byliśmy tutaj przedstawiani jako wspólnik Hitlera. Natomiast warto na jedną rzecz zwrócić uwagę. Prezydent Lech Kaczyński przed laty jako jedyny polski polityk przeprosił Czechów za to, co zrobiliśmy w 38 roku. Ja bym bardziej krytyczny był, bardziej krytycznie byłbym nastawiony do polityki ministra Becka w późniejszym okresie, czyli koniec października, listopad 38. Pierwsze miesiące 39 roku, gdzie on cały czas dążył do rozbicia tej Czechosłowacji. Marzył o granicy polsko-węgierskiej. O niepodległej Słowacji, zupełnie ignorując przynajmniej do stycznia 39 roku, niemieckie propozycje ułożenia stosunków polsko-niemieckich, które szef dyplomacji III Rzeszy Joachim von Ribbentrop pod koniec października 38 roku przedłożył ambasadorowi Lipskiemu. I te propozycje szły dosyć daleko, chociaż miały pozory pewnego porozumienia. Za zgodą dwóch stron, czyli Niemcy zażądali, żeby Wolne Miasto Gdańsk zostało przyłączone do rzeszy korytarza eksterytorialnego, komunikacyjnego przez polskie Pomorze i co jest istotne, zaproponowali, aby Polska przystąpiła do paktu antykominternowskiego.
- Paktu antykominternowskiego, który był wymierzony w Związek Sowiecki.
- Tak jest. Celem było tutaj ewidentnie włączenie Polski w rydwan polityki hitlerowskiej. Nie będziemy tu się wdawali w gdybania, czy było lepiej przyjąć te żądania, czy nie, bo myślę, że nasza dyskusja związana z powstawaniem, rodzeniem się sojuszu polsko-brytyjskiego pokaże, że byłoby to mocno ahistoryczne. I nie ma cienia wątpliwości moim zdaniem, że ta zgoda, pójście w rydwanie polityki Hitlera doprowadziłaby nas do zguby.
- Panie profesorze, to, o czym mówimy, czyli tę propozycję Ribbentropa, przedstawioną Lipskiemu, to jest 24 października 38, następnie 5 stycznia 39 i Beck jest w Niemczech. Następnie wszystko to przyspiesza. W lutym 39 roku jest w Warszawie.
- Panie doktorze, dodajmy, że w tym styczniu 39 roku, kiedy on rozmawia z Hitlerem w Berlinie z Ribbentroppem, zostaje skonfrontowany przez Hitlera z tymi samymi żądaniami i wtedy zaczyna rozumieć, że to już nie jest jakaś tam gra Ribbentropa, jakaś sonda, ale że przywódca dyktator III Rzeszy stoi za tymi propozycjami.
- No właśnie, bo w lutym 39 roku jest w Warszawie włoski szef MSZ-u, hrabia Ciano, o czym zresztą barwnie pisze w swoich dziennikach. Bardzo warta lektury rzecz. I proszę powiedzieć to w takim razie mamy początek roku 39. No, zdaje się, że polski MSZ, czyli ulica Wierzbowa, bo tam wtedy polskie MSZ się mieścił, powinna sobie zdawać sprawę z tego, jak trudna jest sytuacja. Czy rzeczywiście sobie zdawała sprawę?
- Nie do końca, bo Beck trzymał te żądania niemieckie pod kluczem. To znaczy jedynie jego najbliżsi współpracownicy o tym wiedzieli. No i przywódców tej ekipy sanacyjnej rządzącej Polską Beck poinformował dopiero po tej styczniowej wizycie w Berlinie. Ja nie chciałbym popadać w jakąś jednostronną krytykę Becka, ale wydaje mi się, że jedną ze słabości tej formacji sanacyjnej, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji w sferze polityki zagranicznej, było to, że one zostały w zasadzie scedowane. Prowadzenie tej polityki zagranicznej bardzo mocno w rękach Becka i tak na dobrą sprawę nie było zbiorowego podejmowania decyzji, gdzie on musiałby się skonfrontować z tym, co robi w najważniejszych sprawach, z innymi politykami odgrywającymi, rządzącymi państwem, prezydentem. Premier Składkowski może tutaj akurat jakimś wielkim tytanem umysłowym w dziedzinie polityki zagranicznej nie był, ale też nie można go ignorować. Czy marszałkiem Rydzem-Śmigłym. Także... Ale co jest istotne, też, to o tych żądaniach niemieckich nie widzieli ani Brytyjczycy, ani Francuzi. Nie znali dokładnego, dokładnego kształtu.
Część druga. Zalążki sojuszu.
- Panie profesorze, to w pierwszej części naszej rozmowy zdążyliśmy sobie powiedzieć o Monachium. Zdążyliśmy sobie powiedzieć o tym, w jakich klimatach rozpoczynał się rok 1939 i takim wielkim bum, takim wydarzeniem, które zupełnie zmieniło też polskie położenie strategiczne, było to, co się zdarzyło 14 i 15 marca 39 roku. 15 marca 39 roku wojska niemieckie wkraczają do Pragi i tym samym kończą żywot Drugiej Republiki Czechosłowackiej. Tymczasem w słowackiej części tego kraju zostaje proklamowana niepodległa, choć w praktyce Satelicka Republika Słowacka, to formalnie od 14 marca, a na Zakarpaciu, czyli w tej trzeciej części Drugiej Republiki Czechosłowackiej, toczą się walki. Ostatecznie ta część Czechosłowacji zostaje przyłączona do Węgier. Czy rozbicie Czechosłowacji to jest sukces polityki Becka?
- No nie, to jest dramat, chociaż to był jeden z celów tej polityki. Dramat, dlatego że Słowacja nie staje się polskim sojusznikiem, ale jak pan powiedział, staje się niemieckim satelitą. Wśród nacjonalistów słowackich wzięli górę zwolennicy współpracy z Hitlerem. No bo wydawało się, że on ma więcej do zaoferowania niż Polska, która zresztą miała też jeszcze niewielkie pretensje terytorialne, dodatkowo działając na swoją niekorzyść. To, co się stało w połowie marca dla Polski było strategicznym dramatem, bo zostaliśmy okrążeni od południa i to nie tylko nad granicą ze Śląskiem, ale dalej, bo praktycznie aż po Galicję Wschodnią, czyli w zasadzie z trzech stron mieliśmy Niemcy jako sąsiada. Co więcej, myśmy byli politycznie osamotnieni, mimo formalnego sojuszu z Francją. Stan stosunków polsko-francuskich był fatalny. Tu oczywiście trudno tylko bić w politykę Becka. Francja polityką appeasementu niejednokrotnie pokazywała, że raczej nie dąży do konfrontacji i powstrzymywania Niemiec. Na szczęście dla Polski, chociaż to szczęście będzie dosyć względne, we wrześniu 39 roku nastąpi znacząca zmiana polityki brytyjskiej po zajęciu Pragi przez Hitlera. Ta zmiana polityki brytyjskiej następowała powoli już wcześniej. Jeśli chodzi o opinię publiczną, to noc kryształowa była takim przełomowym momentem, czyli pogromy Żydów, mordy na nich, no i zainicjowane w praktyce przez państwo hitlerowskie, palenie synagog.
- I to wszystko wydarzyło się w nocy z 10 na 11 listopada bodajże, jeżeli dobrze pamiętam 38.
- Co to spowodowało? Znaczący zwrot antyniemieckiej opinii publicznej. Do tego dochodzi, jeśli chodzi już o Whitehall, o rząd brytyjski i dyplomację. No, coraz większe wątpliwości co do tego, czy z tym Hitlerem można się... Czy można mu ufać. I to jeszcze przed tym 15 marca 39 roku Foreign Office, brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych było kierowane przez Lorda Halifax. Było tym ośrodkiem może nie tyle antyniemieckim, ale coraz bardziej sceptycznym Na przełomie roku 38. i 39. Czy uda się znaleźć jakieś porozumienie brytyjsko-niemieckie? I o tym też dosyć dobrze raportował do Warszawy ambasador Polski w Londynie Edward Raczyński, który dostrzegał te trendy, jeśli chodzi o sposób myślenia brytyjskich dyplomatów.
- Proszę powiedzieć, dlaczego właściwie jakiś taki kryzys zaufania w relacjach niemiecko-brytyjskich w początku 39.
- On wynikał w dużym stopniu z tego, co Brytyjczycy chociażby zobaczyli w trakcie na przykład negocjowania tych nowych granic Czechosłowacji, jeszcze zanim została rozbita. Tam działała komisja delimitacyjna i Brytyjczycy, Francuzi byli tam dosyć bierni. No ale ta brutalność żądań niemieckich szła dosyć daleko. No plus Niemcy nie chciały zagwarantować nowych granic tych monachijskich Czechosłowacji, co było jednym z tych elementów niejasności w stosunkach brytyjsko-niemieckich. Ale nie ma cienia wątpliwości, że przełom to było wkroczenie wojsk niemieckich do Pragi. To pokazało, że słowa Hitlera o tym, że on chce skupić w państwie niemieckim Niemców żyjących wokół granic III Rzeszy, ale nie ma żadnych zamiarów imperialnych, że one są nic nie warte. Stworzenie protektoratu Czech i Moraw było ewidentnym dowodem. Plus układ sojuszniczy ze Słowacją. No to wskazywało wyraźnie, że Niemcy budują swoją strefę wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej.
- No proszę powiedzieć w takim razie to na co to się konkretnie przełożyło w relacjach polsko-brytyjskich? Bo my mówimy o tym tak potocznie. W 39 roku Polska ma sojusz z Francją i Wielką Brytanią, ale tak naprawdę to się materializuje znacznie później, wiosną 39 roku. Przecież nie ma jeszcze żadnego sojuszu łączącego Warszawę z Londynem.
- Nie? No bo Wielka Brytania, jak mówiliśmy, nie miała tutaj żadnych interesów w Polsce. Chociaż, no, nie trzeba jakiegoś wielkiego geniuszu politycznego, patrząc na mapę Europy, że ta Polska odgrywała istotną rolę stabilizującą dla ładu, dla porządku w Europie.
- Może spróbujmy powiedzieć, dlaczego właściwie.
- Rozgraniczała IIII Rzeszę i Związek Radziecki, aczkolwiek te państwa, wydawałoby się, były ideologicznymi, śmiertelnymi wrogami. No ale jak się okaże, tą współpracę nawiążą, jeśli popatrzymy tutaj na tą kwestię bezpieczeństwa, no to istnienie niepodległej Polski dawało przede wszystkim, gwarantowało istnienie niepodległej Litwy, Łotwy, Estonii. Kiedy Polska upadnie, niepodległość tych państw szybko się skończy. Ale istnienie niepodległej Polski i jej sojusz z Rumunią był gwarancją bezpieczeństwa w jakimś tam wymiarze dla Rumunii. W kontekście relacji i pretensji terytorialnych Związku Radzieckiego wobec Rumunii, które w 40 roku zostaną skonsumowane poprzez zajęcie Besarabii i Bukowiny Północnej. Ale wróćmy do tego końca marca 39 roku. Brytyjczycy uznali, że trzeba w jakiś sposób tego Hitlera powstrzymać bardziej stanowczo. Pierwszy pomysł to była taka... Pomysł takiej antyhitlerowskiej deklaracji, by Wielka Brytania, Francja, Polska i Związek Radziecki. No ale Beck wyraźnie powiedział Londynowi, że my nie chcemy być razem ze Związkiem Radzieckim, ponieważ to tylko zachęci Hitlera. Obawiał się, że to będzie tylko zachętą dla Hitlera i doprowadzi do fiaska stosunków polsko-niemieckich, jeśli komunistyczne państwo sowieckie będzie częścią jakiegoś tam może nie tyle sojuszu, ile antyniemieckiej deklaracji. I on zaproponował zamiast tego deklarację polsko-brytyjską. Z tego wyłoniły się brytyjskie gwarancje bezpieczeństwa dla Polski. One zostały udzielone, oczywiście podkreślmy za zgodą Polski, 31 marca 39 roku w Izbie Gmin. Bezpośrednim takim czynnikiem, który skłonił Chamberlaina do szybkiego działania, była wcześniej obawa, że Hitler zechce zwasalizować Rumunię z jej złożami ropy naftowej wprost i plus do tego doszły pod koniec marca, jak się okazało, nieprawdziwe doniesienie wywiadowcze, że Hitler szykuje się do inwazji na Polskę. Ale to nie jest tak, że Brytyjczycy pod wpływem chwili podjęli decyzję. Jak się okazało brzemienne w skutkach dla Polski, ale też i dla nich. To był jednak efekt parutygodniowych dyskusji w Foreign Office. W Komitecie Ministerialnym Spraw Zagranicznych, czyli tych najważniejszych ministrów i w samym gabinecie. To jest odpowiednik naszej Rady Ministrów. Także jak niektórzy badacze anglosascy próbują pisać, twierdzi, że to takie było nierozważne, udzielone pod wpływem właśnie takiej czy innej wieści, informacji. No to jest moim zdaniem faktograficznie patrząc, jest to nieprawdziwe. Polsce zagwarantowano bezpieczeństwo, ale następnego dnia Times w edytorialu, czyli w takim komentarzu niepodpisanym, jak można przypuszczać, redaktora naczelnego Dowsona, który był wielkim zwolennikiem polityki appeasementu i ustępstw wobec Hitlera i obawiał się wojny. Stwierdzono, że to nie są gwarancje granic, tylko bezpieczeństwa, co wywołało w Warszawie oburzenie. I Beck zażądał, żeby władze brytyjskie, dyplomacja brytyjska to skomentowała. I rzeczywiście skomentowano, że Londyn nie stoi za tym artykułem, więc nie jest to żadne formalne stanowisko brytyjskie.
- No właśnie, bo to jest taka subtelność dla badaczy relacji międzynarodowych. To jest pewnie czytelne, ale nie dla każdego, kto się tym nie zajmuje. Więc jeszcze raz to podkreślmy, co właściwie obiecała i zagwarantowała Wielka Brytania.
- Jeśli mówimy o tym 31 marca, no to wymowa tych gwarancji brytyjskich była taka, że jeżeli Hitler dokona jakiegoś zbrojnego zamachu na niepodległość Polski, czyli armia niemiecka wkroczy czy wypowie wojnę, to nie ma znaczenia. To Wielka Brytania przystąpi do wojny. To znaczy nie zostało to literalnie w tej deklaracji ogłoszone, ale w praktyce to Berlinowi powiedziano i powtarzano przez następne miesiące, że to, co powiedzieliśmy, to rozumiemy w ten sposób, że akcja zbrojna przeciwko Polsce oznacza wojnę również z Wielką Brytanią. Dodatkowy problem stanowiło Wolne Miasto Gdańsk, które z którego wywodzę się w tym sensie, że tam pracuję, mieszkam, które było miastem w dziewięćdziesięciu procentach niemieckim, chociaż żyjącym i bogacącym się dzięki handlowi z Polską. No, rządzonym niestety przez nazistów, w tym okresie do właściwie początku roku 39. Berlin hamował ich antypolskie zamysły w kontekście relacji miasta z Polską i postępowania wobec mniejszości polskiej w Gdańsku. No i teraz to Wolne Miasto Gdańsk było postrzegane przez Brytyjczyków jako niemieckie etnicznie, więc teoretycznie nie chciano jak, tu się odwołam do tekstu w prasie francuskiej, nie chciano za ten Gdańsk specjalnie umierać. Ale też to trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że w tych różnych rozmowach brytyjskich, dyplomatycznych, brytyjsko-niemieckich przez następne miesiące, czyli wiosna-lato 39. Wyraźnie mówiono Niemcom, że ich działania za pomocą siły wobec Wolnego Miasta Gdańsk będą równoważne z atakiem na Polskę. Powiedziawszy to, trzeba jednak pamiętać, że można było wyczuć w różnych dyskusjach w Foreign Office pomiędzy ambasadorem brytyjskim w Berlinie, Nevillelem Hendersonem, który był taką ikoną, powiedzmy, appeasementu ustępstw wobec Hitlera, że co do tego Gdańska, jeśli Polska i Niemcy się dogadają, no to my, Brytyjczycy, się nie będziemy w to mieszali.
- Panie profesorze, to ostatnie pytanie w tej części musi dotyczyć tego, co się wydarzyło 28 kwietnia 39 roku w Niemczech, w Berlinie i tego, co się wydarzyło 5 maja 39 w Warszawie, bo najpierw kanclerz III Rzeszy Adolf Hitler. De facto wypowiada traktat ze stycznia 34 roku o wzajemnym powstrzymaniu się od stosowania przemocy w stosunkach wzajemnych pomiędzy Niemcami a Polską. A 5 maja 39 roku Józef Beck mówi o tym, że Polska od morza odepchnąć się nie da, a jedyną taką rzeczą, która swojej ceny w relacjach międzynarodowych nie ma, jest honor. De facto to oznacza to nieprecyzyjnie. Oczywiście to z głowy przytoczyłem ten cytat, ale to oznacza maksymalne zaostrzenie w relacjach niemieckich, niemiecko-polskie czy polsko-niemieckich. Czy to była konsekwencja tego zbliżenia z Wielką Brytanią?
- To była konsekwencja polityki Hitlera dążącej do tego, żeby zwasalizować Polskę. On zareagował... Zaraz do tych przemówień wrócimy. On zareagował na brytyjskie gwarancje absolutną wściekłością i wydaniem polecenia niemieckim sztabowcom, żeby rozpoczęli przygotowania formalnie 3 kwietnia. Przygotowania do napaści na Polskę - Fall Weiss. Plan biały. Celem Brytyjczyków, kiedy udzielili tych gwarancji Polsce. Dodajmy, że Beck był na początku kwietnia w Londynie i żeby Polska była tutaj, też czuła się równorzędnie udzielił wzajemnie Brytyjczykom gwarancji bezpieczeństwa. W ten sposób budowano przyszły, formalny sojusz. Brytyjczycy chcieli w oparciu o Polskę stworzyć front wschodni, ale nie w sensie militarnym, bo za wszelką cenę chcieli uniknąć wojny. Sądzili, że jeśli powstaje zarys takiej koalicji Wielka Brytania, Francja. Francja mająca sojusz z Polską. No to Hitler mając perspektywę wojny na dwóch frontach zatrzyma się. Czyli te działania brytyjskie miały aspekt, przede wszystkim dyplomatyczny. No ale dodajmy, że Beck to podobnie postrzegał. On cały czas jeszcze mimo tego przemówienia z maja, miał nadzieję, że da się jakoś porozumieć z Niemcami, nie idąc na ustępstwa, które zagrażałoby niepodległości Polski, ale nie... Znaczy, niestety. Hitler nie chciał już rozmawiać. Zwróćmy uwagę, że w tym okresie od maja 39 roku, jeśli chodzi o relacje polsko-niemieckie, nie ma tam powtórzenia tych żądań. Jest cisza, zaostrzenie sytuacji w Wolnym Mieście Gdańsku, propaganda antypolska, daleko idąca. No i bodajże 22 maja 39 roku Hitler na takiej naradzie z dowództwem Wehrmachtu, Luftwaffe i Kriegsmarine mówi wyraźnie, że Polska pokazała, że będzie stała zawsze po stronie naszych wrogów i musimy ją pokonać. Czyli tutaj ta zmiana w jego widzeniu Polski była daleko idąca. No bo on jednak liczył, wszystko na to wskazuje do początku roku 39. No, na pewno do lutego, może jeszcze marca 39, że uda się dojść do porozumienia z Warszawą i Warszawa dobrowolnie pójdzie na... W praktyce rolę wasala. No bo to ten stopień wasalizacji na pewno, patrząc jak się rozwijały stosunki III Rzeszy z różnymi państwami sojuszniczymi, tu cudzysłów oczywiście, szła by dalej. Czyli sumując tą późną wiosną 39 roku wydaje się i w Londynie, i w Warszawie, że stworzono pewien mechanizm odstraszania III Rzeszy. No ale efekt był trochę inny. Efektem była decyzja Hitlera o podboju Polski.
Część trzecia. Ostatnie lato.
- Panie profesorze, jesteśmy latem 39 roku w Europie Środkowej. Patrzymy na Polskę, patrzymy na jej zbliżenie z Wielką Brytanią i to jest pewna nadzieja dla Polski, że może jednak uda się czy nawet nie. Może jednak tylko wtedy chyba takie nadzieje dominowały, że uda się obronić niepodległość, że...
- I granice.
- Że uda się obronić granice, co tutaj jest bardzo ważne. No tylko taki drobiazg. Jak się patrzy na dokumenty z późnej wiosny 39 roku, to jeżeli chodzi o listę krajów, które Wielka Brytania miała dozbroić, to zdaje się, że Polska była wyżej tylko od uwaga Jugosławii i Afganistanu.
- Tak, tak, to tutaj bardzo celnie Pan przytoczył tą rzeczywistość. Jeśli chodzi o faktyczną pomoc w praktyce nie było tak źle. No bo toczyły się rokowania brytyjsko-polskie. Jeśli strona polska chciała pożyczki na dozbrojenie od Brytyjczyków i też chciała uzyskać dosyć szybko zakup na kredyt różnego rodzaju uzbrojenia i surowców potrzebnych do produkcji zbrojeniowej. No i tutaj z jednej strony mamy taką biurokratyczną przeszkodę w postaci brytyjskiego Ministerstwa Finansów, które miało węża w kieszeni. No więc nie chciało, mimo że polityka brytyjska się zmieniała, nie chciała, z resztą i nie bardzo mieli możliwości, żeby udzielać jakichś dużych pożyczek. Plus dodajmy, że w tym okresie wszyscy się zbroją. No więc to trochę tak, jak mamy teraz sytuację dwa konflikty, dwie wojny, rosyjsko-ukraińska, wojny na Bliskim Wschodzie. No więc różne rodzaje uzbrojenia są bardzo potrzebne. Gorzej z produkcją i dostawami. Czyli ten układ o pożyczce zostanie zawarty dopiero we wrześniu 39 roku, kiedy Polska będzie bombardowana i podbijana przez III Rzeszę, a potem przez Armię Czerwoną? Natomiast co można tutaj Brytyjczykom i Francuzom zarzucić, no, to jest przede wszystkim kwestia taka, że w rozmowach wojskowych polsko-brytyjskich Brytyjczycy wprawdzie nie poczynili jakichś daleko idących zapewnień o pomocy, no bo powiedzmy sobie szczerze, i to zresztą polskie dowództwo wojskowe sobie z tego zdawało sprawę, że trudno było liczyć na pomoc w wojnie lądowej, brytyjską jakiś korpus ekspedycyjny Brytyjczycy mogli wysłać na kontynent do Francji, no ale to wszystko zajęłoby tygodnie, ba, nawet miesiące.
Royal Navy na Bałtyku nie mogła działać ze względu na lotnictwo niemieckie. Byłoby to szaleństwo wysyłanie okrętów nawodnych. Brytyjczycy wspominali o bombardowaniach Niemiec przez brytyjskie lotnictwo, ale jak się potem okaże w czasie dziwnej wojny, czyli już po podboju Polski, no to te samoloty będą zrzucały ulotki nad miastami niemieckimi. A próby zbombardowania czegokolwiek celnie, w tym wypadku portu wojennego Wilhelmshafen, zakończą się dużymi stratami i kompletnym fiaskiem. Czyli patrząc realnie, gdyby oni nawet chcieli coś bombardować w tym wrześniu-październiku 39, to efekty tego byłyby, no nie miałyby większego wpływu na przebieg kampanii w Polsce. Natomiast Brytyjczycy wiedzieli, bo dowiedzieli się od sztabowców francuskich w maju 39 roku, że Francja na pewno nie... Jeśli doszłoby do wybuchu wojny późnym latem, na początku i na początku jesieni 39, że Francja nie rozpocznie żadnej ofensywy na froncie zachodnim, tylko najwcześniej jest w stanie zrobić to przygotować się do takich działań wiosną roku 40. I tej informacji stronie polskiej nikt nie przekazał.
- No właśnie, to w takim razie jak patrzy się na lato 39 roku i toczące się w tle, a przecież istotne, jak rozumiem, rozmaitego rodzaju rozmowy wojskowe, no to one miały jakieś znaczenie, czy one były zupełnie bez znaczenia? Czy to była próba takiej dyplomacji obliczonej na to, żeby trochę Polaków uspokoić, a niestety też i oszukać.
- Uspokoić, tak. No, w gruncie rzeczy możemy powiedzieć, że tutaj Francuzi nas oszukali. Ale czy dla polskiego dowództwa było zaskoczeniem to, co się stało? No przecież Francja zbudowała linię Maginota nie po to, żeby wysuwać swoją zbrojną głowę poza te fortyfikacje. To miała być zapora chroniąca Francję przed atakiem niemieckim. Ten pacyfizm społeczeństwa, nastawienie francuskich dowódców nie było jakimś większym... Nie powinno być jakimś większym zaskoczeniem. Poza tym nie chcąc usprawiedliwiać Francuzów, bo oni są w dużym stopniu odpowiedzialni za to, że ten podbój Polski Hitlerowi poszedł tak szybko, no to trzeba pamiętać o tym, iż wszyscy liczyli, że Polska powalczy jednak co najmniej 2-3 miesiące i w Londynie, i w Paryżu zakładano, że samotnie, walcząc samotnie, bez frontu zachodniego czynnego, no to potrwa to 2-3 miesiące. Jak wiemy, potrwało to krócej i wcale akurat czynnik sowiecki nie był tutaj decydujący. Tak na dobrą sprawę przed 17 września armia polska została rozbita i to była jedynie kwestia, jak długo będziemy jeszcze w stanie w stanie stawiać opór.
Czyli jeszcze raz wracając do tych rozmów wojskowych, to one nie były zupełnie bez znaczenia. Tyle tylko, że ich efekty przyszły już po podboju Polski. Jeśli chodzi o współpracę, chociażby późniejszą już tworzenia armii polskiej we Francji, współpracę wojskową, szczególnie co do marynarek wojennych, polsko-brytyjską. Dodajmy, że i Brytyjczycy, i Francuzi dostali od nas rzecz, której się nie spodziewali. Nie będziemy tutaj wchodzili w szczegóły, ale powstawanie tego sojuszu polsko-brytyjskiego, choć on formalnie zostanie zawarty dopiero 25 sierpnia 39. Jednak ten stan stosunków polsko-brytyjskich, rodzenie się tego sojuszu, liczne wizyty, rozmowy. Jednym z efektów będzie zaproszenie brytyjskich i francuskich oficerów wywiadu i kryptologów pod koniec lipca 39 roku do Warszawy i do Pyr, gdzie przedstawione zostaną im efekty i technologiczne sposoby łamania niemieckiego szyfru, maszyny szyfrowej Enigmy, co otworzy też drogę do współpracy kryptologicznej polsko-brytyjsko-francuskiej, trwającej do czerwca roku 40.
- Panie profesorze, jesteśmy w sierpniu 39 roku. 23 sierpnia 39 roku na Kremlu zostaje podpisany dokument, który ma fundamentalne znaczenie dla tego, co się dzieje później i też ma fundamentalne znaczenie dla w ogóle rekonfiguracji politycznej w naszej części Europy i na świecie. W gruncie rzeczy, czyli pakt Ribbentrop-Mołotow dzieje się to, co miało się nigdy nie wydarzyć. To znaczy komunistyczna Moskwa i nazistowski Berlin razem spojone wspólną sprawą. I tą sprawą jest nie tylko rozbiór Polski, ale także w ogóle podział całej Europy Środkowej i jakiegoś rodzaju wzajemna współpraca. Jak to jest możliwe, że Związek Sowiecki no, właściwie stał sobie tak z boku i do końca mógł sobie wybrać tego partnera, który zaoferuje mu więcej. No i siłą rzeczy, ze względu na to, że Stalin był zainteresowany polskimi ziemiami, które nazywał wschodnią i zachodnią Białorusią i zachodnią Ukrainą, co oczywiście było semantycznym nadużyciem, najdelikatniej to powiedzieć. Dostał to od Hitlera. Niczego takiego nie mógł dostać od Brytyjczyków. To tylko o to chodziło.
- Znaczy no myślę, panie doktorze, że pan zadając to pytanie, w zasadzie zarysował tutaj odpowiedź. My pewnie do końca nie poznamy, mimo no, jednak daleko idącej już znajomości, szczególnie dzięki temu okresowi lat 90., archiwaliów tych postradzieckich, to trzeba by wniknąć w umysł Stalina, co jak wiemy jest niemożliwe. Ale to najprostsze i przyjęte jakby w historiografii wyjaśnienie, że on zawarł porozumienie z tymi, którzy dawali mu więcej. Brytyjczycy i Francuzi. Pamiętajmy, że Stalin nie był zainteresowany w utrzymaniu pokojowego burżu kapitalistycznego ładu w Europie. Dla nas oczywiście, jak sądzę, demokracja jest wartością. Czyli te państwa demokratyczne, jak Wielka Brytania, Francja, ich istnienie, niezależnie od tego, że były to też imperia kolonialne, jest dla nas ważne. Ten ład wersalski przy wszystkich, jak to profesor Andrzej Nowak nazywał, wersalsko-ryski. Chociaż ja bym jednak nie przesadzał z tym znaczeniem traktatu ryskiego. Oczywiście dla nas bardzo istotny ten ład wersalski, zapewniał bezpieczeństwo Europie. To wszystko zaczęło się niestety tak, jak to przedstawiliśmy, zaczęło się to walić.
Co Brytyjczycy i Francuzi mogli dać Stalinowi? Mogli mu dać udział ewentualny w wojnie w powstrzymywaniu Hitlera. No, ale on był bardzo nieufny wobec Paryża i Londynu. Pamiętał interwencję przeciwko Rosji bolszewickiej. Tak na dobrą sprawę Wielka Brytania była jednym z takich głównych adwersarzy dla Sowietów przez okres dwudziestolecia międzywojennego, chociaż była daleko i już potem nie zagrażała przecież militarnie Związkowi Radzieckiemu. Stalin patrzył na Polskę jako na państwo faszystowskie. Takiego słownictwa użył rozmawiając z szefem Międzynarodówki Komunistycznej bułgarskim komunistą Dymitrowem we wrześniu 39 roku, że upadek jednego państwa faszystowskiego jest korzystny dla Związku Radzieckiego. Dodajmy, że Sowieci wierzyli w jakiś tajny, mityczny układ, sojusz polsko-niemiecki od 34 roku, od czasu tej deklaracji polsko-niemieckiej. Oni się sami dezinformowali. Tak dalece obawiali się współpracy polsko-niemieckiej, która przecież nigdy tak daleko nie poszła. Nie było żadnego tajnego porozumienia polsko-niemieckiego, jak tutaj żeśmy mówili w kwestiach wasalizacji Polska powiedziała Hitlerowi wyraźne nie. Rozmowy wojskowe brytyjsko-francusko-radzieckie w sierpniu 39 roku w Moskwie załamały się. Kiedy Sowieci zażądali zgody na obecność wojsk swoich na terenie Polski i wskazali dwa miejsca korytarz wileński, czyli Wilno i okolice. Korytarz mówimy, no bo to było połączenie z państwami bałtyckimi, z Łotwą, no i oczywiście granicę z Litwą i Galicję i na terenie Galicji Wschodniej. Dalibóg, jak oni z Galicji Wschodniej mieliby z tymi Niemcami walczyć. Jest to trochę trochę zagadkowe, no ale Beck oczywiście te żądania odrzucił. Trudno było zgodzić się na to, żeby Armia Czerwona, która 19 lat wcześniej była pod Warszawą, żeby ona miała za naszą zgodą stacjonować na terenie naszego państwa. No, to przypominało jednak i tu wyraźnie polscy dyplomaci mówili, czasy Katarzyny II. Dodajmy, że ta polska odmowa ona oczywiście była wykorzystywana - jest po dzień dzisiejszy, no, dawniej w propagandzie radzieckiej, dzisiaj rosyjskiej, żeby pokazać, że ta Polska pomocy radzieckiej nie chciała. Część, aczkolwiek niewielka, badaczy anglosaskich też w tę pułapkę wchodzi. Nie chcę przez to oczywiście powiedzieć, że z tymi Sowietami nie należało rozmawiać, ale wiara, że te rokowania brytyjsko-francusko-radzieckie mogłyby się zakończyć efektywnym porozumieniem utrzymującym Hitlera jest moim zdaniem naiwna. Stalin nie był zainteresowany w tym, żeby ten ład wersalski utrzymywać. Natomiast poszedł na daleko idące ryzyko i zawierając układ o nieagresji z 23 sierpnia wraz z tym tajnym protokołem zwanym paktem Ribbentrop Mołotow, dzielącym strefy wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej i na terenie Polski, no doprowadził do stworzenia, no bardzo długiej granicy niemiecko radzieckiej i do tego, że w 41 roku jego totalitarne państwo o mało co nie zostanie przez Hitlera podbite i zniszczone.
- Na skutek tych rozmów sojuszniczych Polski z Wielką Brytanią i z Francją dochodzi do zawarcia, przede wszystkim jeżeli chodzi o Wielką Brytanię, dochodzi do zawarcia sojuszu polsko-brytyjskiego. To jest 25 sierpnia 39 roku i na skutek... I teraz to jest pytanie do pana czy na skutek tego właśnie dokumentu 3 września 39 roku może wiwatować tłum pod ambasadami odpowiednio Wielkiej Brytanii i Francji w Warszawie?
- Tak, w sensie formalno-prawnym jak najbardziej. Dodajmy, że zawarcie tego układu spowodowało, iż Hitler odwołał planowany na 26 sierpnia atak na Polskę. Wojna miała się zacząć nie 1 września, tylko 26 sierpnia. On postanowił dać sobie czas, żeby spróbować złamać to porozumienie polsko-brytyjskie i osaczyć Polskę. No i do tego jeszcze jego włoski sojusznik Mussolini nie garnął się do udziału w konflikcie europejskim. Zresztą stosunki polsko-włoskie były w gruncie rzeczy całkiem dobre. Trudno, to akurat nie mówię tego jako zarzut pod adresem Becka, no bo Brytyjczycy i Francuzi też, szczególnie Brytyjczycy tego Mussoliniego starali się wykorzystywać jako takiego łagodzącego Hitlera dyktatora, co jak wiemy, nie dało żadnych efektów. Ale żądania włoskie natychmiast wielkiej pomocy gospodarczej i wojskowej, które jeszcze przepraszam za język młodzieżowy, które włoski ambasador w Rzymie podkręcił, stwierdzając, że to natychmiast ma być dostarczone, co było kompletnie niewykonalne, wprawiły Hitlera we wściekłość. Ale to sojusz polsko-brytyjski był głównym czynnikiem, który spowodował, że on odwołał atak na Polskę 26 sierpnia i próbował jeszcze Brytyjczyków zniechęcić do pomocy Polsce.
- O ile Benito Mussolini prowadził potem przez miesiące aż do lata 40 roku politykę non-belgerenza, czyli ta strona, która jest co prawda sojusznicza wobec Niemiec, ale nie walcząca. Taka specyficzna, wyjątkowa konstrukcja prawna, to we wrześniu 39 roku dzieją się rzeczy istotne i z początku października 39 roku dzieją się rzeczy istotne. Choć Polska ostatecznie pada, to to, co się dzieje dyplomatycznie pomiędzy Polską a Wielką Brytanią, między Warszawą, tę symboliczną Warszawą a Londynem jest ważne. Dlaczego?
- Odnotujmy jeszcze raz to, co o czym pan wspomniał, czyli 3 września, jako datę, kiedy Wielka Brytania i Francja przystępują do wojny. Z Wielką Brytanią przystąpią też brytyjskie Dominia, chociaż w Związku Południowej Afryki tak na dobrą sprawę gubernator brytyjski będzie musiał dokonać pewnego rodzaju zamachu, odsuwając rząd, który był niechętny temu. Czyli ta wojna zaczyna nabierać, przynajmniej w sensie formalnym, charakteru nie tylko europejskiego... Nie tylko konfliktu lokalnego, na razie europejskiego, ale też i państwa pozaeuropejskie w niej biorą udział. Co jest istotne, to to, że Polska, mimo że zostanie rozbita przez Hitlera i przez Stalina, to z konfliktu lokalnego zrodzi się wojna europejska. 12 września 39 roku Chamberlain i Daladie spotkałem się w Abville. No i tam uzgodnią strategię, że los Polski zależy od losu wojny. Francuzi powiedzieli jeszcze raz, że no, najwcześniej ofensywa wiosną roku 40. Ale też patrząc jak najbardziej krytycznie z punktu widzenia nie tylko polskiego, bo strategii wojennej, no to trzeba pamiętać, że i politycy, i wojskowi tych dwóch krajów działali i myśleli w takim tempie I wojny światowej. Jak pan popatrzy na różne działania polityczne, wojskowe, dotyczące też mniejszych krajów sojuszniczych, to to wszystko zajmowało czas. No ale tutaj tego czasu niestety Polska nie miała. O tych decyzjach w Abeville, władzy Polski, polska dyplomacja nie została powiadomiona. Podsekretarz stanu w Foreign Office Aleksander Kadogan taki capo di tutti brytyjskiej dyplomacji zapisał w swoim dzienniku, że nie znałem, znaczy nie znałem treści tych rozmów. Dopiero później z nimi się zapoznał. Kiedy rozmawiał z Raczyńskim, to nie znał i zapisał, że nie powiedziałem mu, bo nie wiedziałem i dobrze. Niestety Polska została tutaj zgodnie z tą strategią sojuszników naszych pozostawiona na łasce Hitlera. No ale dodajmy, że no niestety, no myśmy walczyli dosyć krótko, wszyscy byli w zasadzie obserwatorzy zaskoczeni, że to tak krótko trwało. Ale nie będziemy się tu militariami zajmowali. 17 września napaść radziecka. Dodajmy, iż Sowieci zastosowali tą dziwaczną formułę o rozpadzie państwa polskiego. Oczywiście w ten sposób próbując uzasadnić, czy wybielić to, że dokonują jawnej, bezwzględnej napaści. Ale oni nie wiedzieli, czy Wielka Brytania zobowiązała się wobec Polski do przystąpienia do wojny również z innymi agresorami, ponieważ w układzie polsko-brytyjskim, sojuszniczym, w tajnym pakcie nie było żadnych podziałów stref wpływów. Zapisano, że układ dotyczy agresji niemieckiej na Polskę bądź na Wielką Brytanię. No i co jest dla nas najistotniejsze i o czym pan powiedział, i o czym się zazwyczaj zapomina. No właśnie. Patrzymy na to Abeville zdradę Zachodu, tu cudzysłów, agresja sowiecka, Wielka Brytania i Francja są dalekie od tego, żeby wypowiadać się temu drugiemu agresorowi wojny, bo nie chcą go pchać w ręce Hitlera, chociaż on sam się popchnął. Churchill, który zostaje pierwszym lordem Admiralicji, publicznie mówi, że usprawiedliwia tą sowiecką agresję. Gada o jakimś innym... Znaczy mówi o jakimś mitycznym froncie wschodnim, który jesienią 39 ZSRR tworzy co jest, co jest kompletnym nonsensem. Najbardziej oderwany od rzeczywistości jeśli chodzi o Brytyjczyków był jednak Hitler. No bo profesor Żerko przed laty napisał taką książkę o wymarzonym przymierzu Hitlera, czyli z Wielką Brytanią. No ale to przymierze według III Rzeszy też nie byłoby takie równoprawne. To byłoby dalej, za tym poszłoby żądanie kolonii, chociaż te przedwojenne, niemieckie, one były kompletnie deficytowe i trzeba było do nich dopłacać. No ale wróćmy do jesieni 39, żeby jakoś tutaj zakończyć tę naszą rozmowę. No, przede wszystkim Hitler po podboju Polski i po zawarciu układu 28 września, granicznego, dotyczącego ustalenia granicy na terenie podbitej Polski, wysuwa propozycję wobec Brytyjczyków i Francuzów, żeby tą wojnę po prostu zakończyć. On sam był zaskoczony 3 września, że oni jednak zareagowali wypowiedzenie wojny. To jest istotne i często o tym zapominamy, bo traktujemy, że ta wojna rozpoczęła się i się toczy, a to tak wcale nie wyglądało. On oczywiście nie zamierza dyskutować o przyszłości Polski, chociaż widać wyraźnie, że Niemcy nie bardzo wiedzieli, co z tymi obszarami etnicznie niemieckimi, z których stworzyli ten rezerwat potem dla Polaków i Żydów, czyli Generalne Gubernatorstwo, co z tym obszarem zrobić? Ale wyraźnie 6 października mówi, że to jest rozstrzygnięte przez Niemcy i ZSRR i oczekuje, że Zachód się z tym pogodzi.
I dla nas kluczowe jest to, że jednak Brytyjczycy nie zamierzają z tym się zgodzić i Francuzi. I po uzgodnieniach z Francuzami 12 października Chamberlain odrzuca niemieckie propozycje uznania status quo. Co więcej, stanowisko brytyjskie Chamberlaina zostało podostrzone, jeśli chodzi o słownictwo przez Churchilla. Tak że Hitler jest tym wszystkim zawiedziony. Ale żebyśmy się, panie doktorze, zbytnio nie cieszyli z tego, że ta wojna będzie dalej trwała i ten podział rozbiór Polski, on na szczęście nie uzyskał akceptacji mocarstw zachodnich, wręcz przeciwnie, wojna trwa. No to dodajmy, idąc trochę dalej, że kiedy na początku roku 40. amerykański dyplomata, zastępca szefa dyplomacji Summer Wells, przyjedzie do Europy i będzie objeżdżał stolice wojenne, no to usłyszy od Chamberlaina, że tak na dobrą sprawę, my jesteśmy gotowi zaakceptować, żeby Gdańsk był niemiecki. Co więcej, nawet korektę tej granicy niemieckiej, niemiecko-polskiej na korzyść III Rzeszy. A więc można by zadać pytanie to po co w ogóle do tej wojny przystępowali? Ale na całe szczęście Hitler będzie nienasycony i jego celem będą dalsze podboje. I ta wojna z wojny europejskiej stanie się wojną światową.
- O tym, jak pełna ambiwalencji w gruncie rzeczy była ta polityka brytyjska nie tylko wobec Polski, ale wobec całej Europy Środkowej, jak skomplikowany węzeł tutaj mieliśmy pomiędzy Polską a Związkiem Sowieckim, Niemcami i innymi krajami, o tym miałem ogromną przyjemność rozmawiać z profesorem Jackiem Tebinką z Uniwersytetu Gdańskiego. Bardzo dziękuję, panie profesorze, za rozmowę.
- Dziękuję panu. Dziękuję państwu.
- Podcastów Muzeum Historii Polski wysłuchasz na YouTube, Spotify, a także na innych platformach podcastowych. Chcesz być na bieżąco? Subskrybuj kanał Muzeum Historii Polski.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Wrzesień 1939. Czy Anglicy nas zdradzili -
Twórca / Wytwórnia
Muzeum Historii Polski (producent) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Zakres chronologiczny
-
Data wykonania
26/02/2025 -
Czas trwania
0h 56min 58sek -
Osoby występujące
-
Miejsce
-
Wydarzenie
Podcasty Muzeum Historii Polski -
Numer inwentarzowy
MHP-05-17410 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink