Wojciech Walczak - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Historia mówiona
Audiovideo

Wojciech Walczak

Walczak, Wojciech (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);

28/11/2025

Transkrypcja

Wojciech Walczak

Z mojej perspektywy takim momentem, który jest chyba najważniejszy, najbardziej kształtujący i najbardziej wrył mi się w pamięci, jest czas pandemii COVID-19. To jest ten moment, kiedy wszystko stanęło na głowie, wszystko się zatrzymało, wszystko zaczęło wyglądać inaczej. Wszyscy żyli trochę w strachu, trochę w niepewności. A na mnie też to bardzo wpłynęło. Dobrze pamiętam, gdy jeszcze wszystko funkcjonowało normalnie i gdy w szkole między sobą rozmawialiśmy i w Polsce też nie było żadnego zarejestrowanego przypadku. Ale wiedzieliśmy, co się dzieje w innych krajach i tych dalszych, i bliższych. I wszyscy już jakby czekali na tę informację, kiedy to będzie, kiedy to będzie. No i gdy wreszcie ta informacja się pojawiła i potem wszystkie wypadki toczyły się bardzo szybko. Pierwszym odruchem, który pojawia się w takiej sytuacji kryzysowej jest próba zabezpieczenia się. I u nas w domu, pewnie jak w niejednym domu, pojawiły się zapasy zakupów, puszek, makaronów i wszelkiego z długą datą ważności. A na początku trochę to lekceważyłem i trochę żartowałem z rodziców, że przypomina im się widmo klątwy milenijnej, której ja nie przeżyłem, a podobno też robili wtedy dokładnie to samo. I zastanawiałem się, po jakim czasie dopiero te zapasy zdążymy wyjeść, ile czasu minie zanim to wszystko zużyjemy. Więc te zapasy pojawiały się i był to taki pierwszy odruch. Wydaje mi się, że też z dzisiejszej perspektywy widzę, jak bardzo wtedy nie mieliśmy pojęcia, z czym to się je, jak się do tego przygotować i jak bardzo niektóre rzeczy, które wtedy wydawały się bardzo racjonalne, bardzo potrzebne, z tego miejsca, z którego dzisiaj o tym myślę, będąc bogatszy o to doświadczenie były jakoś tam niepotrzebne i dzisiaj się wydają zupełnie, zupełnie śmieszne. Ograniczona liczba osób w sklepie. Godziny dla seniorów. W ogóle ograniczony asortyment w niektórych sklepach. Ludzie, którzy odbiegają na widok drugiego klienta. No rzeczy, które dzisiaj wydają się bardziej filmowe, a które wydarzyły się tak stosunkowo niedawno. No dzisiaj na szczęście bawią, natomiast wtedy były smutną codziennością, trochę strachu, trochę niepewności i też bardzo dziwnej obawy przed drugim człowiekiem. Na pewno też ciekawym fenomenem, który obserwowałem, było pożyczanie sobie psa, żeby wyjść na spacer. I był to dobry motyw, dobre usprawiedliwienie wyjścia z domu gdzieś, gdzieś dalej niż do ogródka. Mogłem z psem przespacerować się. Był to na pewno dobry moment na trochę przewietrzenie głowy. Ja miałem tę możliwość. Natomiast wiem, że też wiele osób, które nie miały tego luksusu posiadania psa, zmagały się z tymi samymi problemami, z tymi samymi potrzebami, żeby gdzieś chociaż na chwilę opuścić dom. Umawiały się między sobą, żeby ktoś pożyczył psa, żeby można było tego psa wyprowadzić, pożyczyć od sąsiada, kolegi, znajomego, rodziny. Osobiście sam nikomu psa nie pożyczyłem. Nie wiem, czy mój pies byłby z tego zadowolony, ale rozmawiałem ze znajomymi, którzy właśnie żeby wyjść pożyczali sobie psy.

Po kilku tygodniach od pierwszego przypadku w Polsce zapadła decyzja. Przestałem chodzić do szkoły. Wszystko zostało, powinno zostać przeniesione na nauczanie zdalne. Jak wiadomo, pierwsze tygodnie wyglądały zupełnie inaczej. Ja miałem na dobrą sprawę organizowane tylko kilka z kilkudziesięciu lekcji, które miałem normalnie w tygodniowym planie. Dopiero potem, gdy już i moja szkoła, i moi nauczyciele zaczęli, nauczyli się trochę z tym żyć, to tych zajęć pojawiało się trochę więcej, aż wreszcie po też pewnie po kilku tygodniach wróciłem do tego normalnego trybu. Chociaż pewnie normalnym do końca nazwać go nie można i lekcje odbywały się zgodnie z planem, tylko że w tej sferze zdalnej. No, był to czas o tyle trudny, że nikt nie wiedział, jak to robić. Zupełnie inaczej były prowadzone lekcje, zupełnie inaczej ja uczestniczyłem w lekcjach, będąc na miejscu w szkole w Warszawie, a zupełnie inaczej będąc zamkniętym w pokoju patrząc w laptopa, nie wiedząc tak właściwie co się dzieje po tej drugiej stronie. Zupełnie innym wymiarem, poza tym edukacyjnym jest to jak ja w ogóle miałem się kontaktować ze swoimi znajomymi? Nie jest to żadną tajemnicą, że najwięcej przyjaźni, najwięcej relacji, zwłaszcza w tym wieku młodym zdobywa się w szkole, a w pewnym momencie zupełnie nie miałem dostępu. Mogłem oczywiście zadzwonić czy napisać do znajomych, ale gdzieś spotkać się gdzieś wyjść było trudno, zwłaszcza, że w realiach warszawskich mieszkaliśmy nierzadko po kilkadziesiąt kilometrów od siebie. Nie było takiej możliwości, żeby się spotkać.

Momentem i wydarzeniem, które najmocniej mnie osobiście dotknęło i na mnie wpłynęło z czasów pandemii, wydarzyła się trochę później. Nie na samym początku, w tym czasie wielkiej paniki i wielkiej niewiadomej, bo już niemal 3 lata po wybuchu pandemii, w 2023 roku, kiedy wszystko wydawało się, że wraca do normalności. Zbliżały się moje osiemnaste urodziny. Oczywiście były z tym związane plany obchodów i tych rodzinnych, i tych ze znajomymi. No ale niestety w przededniu moich urodzin, po powrocie ze szkoły czułem się nieco chory. Znaleźliśmy gdzieś jakiś już zakurzony test covidowy, żeby sprawdzić, czy bardziej żeby się upewnić, że to nie to, niż żeby mieć jakieś podejrzenia, że to Covid. Wtedy już nikt o Covidzie prawie nie myślał. No ale okazało się, że też jest pozytywny, więc musiałem odizolować się od reszty domowników. Zostałem zamknięty w wydzielonej części i swoje 18 urodziny spędziłem samemu w swoim pokoju, mając tylko dostarczony kawałek urodzinowego tortu pod drzwi, nawet nie widząc kto go tam postawił.

Dane o obiekcie

Opis

Relacja Wojciecha Walczaka dotyczy osobistych doświadczeń związanych z pandemią COVID-19, postrzeganych z perspektywy ucznia szkoły średniej. Relacjonujący opisuje moment pojawienia się pierwszych informacji o wirusie, narastające poczucie niepewności i strachu oraz pierwsze reakcje społeczne, takie jak gromadzenie zapasów, ograniczenia w przestrzeni publicznej czy zmiana codziennych zachowań. Wspomina realia lockdownu, w tym izolację społeczną, specyficzne praktyki umożliwiające wyjście z domu oraz atmosferę dystansu wobec innych ludzi. Istotnym wątkiem relacji jest przejście na nauczanie zdalne, trudności organizacyjne szkół i nauczycieli, zmiany w sposobie uczestnictwa w lekcjach oraz ograniczenie bezpośrednich kontaktów rówieśniczych. Narracja obejmuje także późniejsze doświadczenie zachorowania na COVID-19 w 2023 roku, które uniemożliwiło obchodzenie osiemnastych urodzin, stanowiąc dla relacjonującego symboliczne i emocjonalne domknięcie pandemicznego okresu.