Wiktoria Górniak
Górniak, Wiktoria (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);
03/09/2025
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Wiktoria Górniak
Jestem dzieckiem stanu wojennego. Urodziłam się 16 października [19]82 roku. Pierwsze wybory kontraktowe, tak się one nazywały, w [19]89 roku pamiętam mało. Miałam wtedy 7 lat i zaczęłam szkołę podstawową. To, co pamiętam z pierwszej klasy, to fajne dziecięce wspomnienia oczywiście, ale też taką szarzyznę. To, że wszyscy chodziliśmy w mundurkach zapięci pod samą szyję i dla mnie osobiście najbardziej bolesna kwestia polegała na tym, że wszystkie mundurki były jednakowe. Po wyborach w [19]90 roku, już po pierwszej turze, po wyborach prezydenckich, zaczęły się pojawiać pewne jaskółki zmian. Pojawiały się nowe fartuszki w szkole, były w kropeczki, były doszywane falbanki. Nie wszyscy chodziliśmy zapięci. To był krok milowy na tamte czasy. Trudno sobie to dzisiaj w ogóle wyobrazić, że to mogło mieć znaczenie, ale dla nas wtedy mało. A takim wspomnieniem wolnej Polski, pierwszych dni wolnej Polski dla mnie jest jaskrawo różowy dres, który dostałam od kuzynki przywieziony z DDR-u, w którym po grudniowych wyborach wygranych przez Lecha Wałęsę mama pozwoliła mi iść do szkoły bez fartuszka. I ten jaskraworóżowy kolor to jest chyba dla mnie właśnie takie dziecięce wspomnienie. To jak ja jako dziecko zapamiętałam ten pierwszy powiew wolności w Polsce.
Atmosfera zarówno w szkole i w domu i też czuło się to na ulicy, że taki powiew wolności. Dużo się zmienia. Nam jako dzieciakom, mam wrażenie, w szkole też nieco poluzowano wymagania. Troszeczkę mogliśmy wyjść z konwenansów. To moje wspomnienie tego, że wreszcie można było pójść do szkoły bez fartuszka. A tak naprawdę chyba kryło się za tym to, że nie musieliśmy wszyscy być tacy sami. I chyba w tym jako dzieci czuliśmy tą wolność, że od tego momentu każdy z nas może troszkę bardziej indywidualnie podejść do tego, jak się odnajduje w swojej szkolnej codzienności.
Trudno mi teraz powiedzieć, czy rozumieliśmy to, co wtedy nauczyciele starali się nam przekazać, biorąc pod uwagę, że przez wszystkie kolejne lata życia... Teraz jak przypominam sobie to, co nauczyciele do nas mówili dziś, to rozumiem. Czy wtedy to rozumiałam? Trudno mi wrócić pamięcią. Na pewno mieliśmy poczucie, że dzieje się coś ważnego. I to był chyba rzeczywiście taki moment z całego mojego dzieciństwa, który rzeczywiście zapamiętałam, tak myślę, wręcz podświadomie. Czuło się, że to jest ten moment, kiedy zmienia się świat, kiedy dzieje się coś wyjątkowego. Nawet jeśli nie rozumieliśmy konsekwencji, przyczyn, skutków, to na pewno mieliśmy poczucie, że to jest moment, który będzie do nas gdzieś tam w życiu później wracał wielokrotnie. I jak się okazało, tak było.
Oglądaliśmy to w telewizji. W samym momencie wyborów... Pamiętam po prostu wszyscy się cieszyli. Ale nie pamiętam samego momentu ogłoszenia wyników wyborów w domu nie pamiętam. Raczej, nie wiem dlaczego, pamiętam właśnie te szkolne historie. Myślę, że w domu po prostu rodzice wtedy byli ludźmi bardzo zajętymi, bo prowadzili własną firmę. O, i chyba najbardziej, jeśli coś pamiętam, to też to, że też mieli poczucie, że się otwierają troszkę nowe czasy i troszkę inne możliwości. I chyba to była taka też nadzieja na to, że rzeczywiście to, co robili do tej pory, co było trudne, bo jeszcze w tych latach właśnie przed rokiem [19]90 prowadzenie jakichś swoich prywatnych interesów, no było tak powiedzmy, różnie odbierane i na pewno nie było tym ludziom łatwo. I na pewno było oczekiwanie, że po [19]90 roku to się zmieni i że będzie troszkę łatwiej, będą nowe możliwości i to również pamiętam.
Pamiętam atmosferę tamtych lat. W domu było poruszenie. Rodzice na pewno dużo o tym rozmawiali. Mniej pamiętam wybory z [19]89 roku. Chyba jeszcze wtedy byłam za mała. Natomiast wybory prezydenckie pamiętam do tego stopnia, że pamiętam nawet, kto kandydował. Nawet mam takie przebitki z różnych materiałów, telewizyjnych wywiadów, które się wtedy pokazywały i można było posłuchać tych ludzi. Także na pewno wszyscy w domu tym żyliśmy i myślę, że nie tylko w domu. W szkole też to było odczuwalne. Taka mieszanka niepewności, niepokoju, nadziei, różnych emocji, które w każdym gdzieś tam się kotłowały. Bo tak jak był to czas, myślę z dzisiejszej perspektywy dorosłej osoby, jak na to patrzę; myślę, że to był i czas wielkiej nadziei, ale też dużego stresu i strachu wśród ludzi, którzy wiadomo, naturalnie każda zmiana jest też związana z jakimiś tam niepokojem. I myślę, że tak też to ludzie odczuwali i to też się czuło na ulicy, w szkole, w domu.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Wiktoria Górniak -
Twórca / Wytwórnia
Górniak, Wiktoria (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Zakres chronologiczny
-
Data wykonania
03/09/2025 -
Czas trwania
0h 5min 35sek -
Miejsce
-
Numer inwentarzowy
MHP-07-3209 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink
Opis
Relacja Wiktorii Górniak ukazuje doświadczenie przełomu ustrojowego lat 1989–1990 z perspektywy dziecka. Rozmówczyni opisuje atmosferę schyłku PRL i pierwszych lat wolnej Polski widzianą przez pryzmat codzienności szkolnej, zmian obyczajowych i symbolicznych gestów wolności, takich jak rezygnacja z obowiązkowych fartuszków czy możliwość indywidualnego stroju. Wspomnienia dotyczą także nastrojów społecznych towarzyszących wyborom kontraktowym w 1989 roku i wyborom prezydenckim w 1990 roku, poczucia nadziei, niepewności i otwierających się nowych możliwości, zarówno w życiu rodzinnym, jak i w przestrzeni publicznej.