Wielkie kobiety średniowiecza - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Podcasty
Audio

Wielkie kobiety średniowiecza

Muzeum Historii Polski (producent);

05/08/2021

Transkrypcja

                [00:00][Prowadzący] „1000 lat. Prześwietlenie.” Podcast Muzeum Historii Polski o najważniejszych wydarzeniach w historii Polski. Zaprasza Łukasz Starowieyski.

 

                Wielkie kobiety w średniowieczu. Ratowały królestwa, wszczynały wojny, broniły zamków, rządziły i dzieliły. A wiemy o nich nie wiele. Jednak to co wiemy pozwala nam stwierdzić, że ich rola nie była tak marginalna jak czytamy w kronikach czy podręcznikach. Dziś w podcaście spotkamy się z kobietami. Pięknymi, ambitnymi, okrutnymi, dobrymi, mądrymi, władczymi i walecznymi. Wielkimi postaciami polskiego średniowiecza. Dlaczego jednak tak mało o nich wiemy? Czemu zepchnięte zostały na margines historii? Kto i dlaczego to zrobił? O tym wszystkim porozmawiam z dr. Tomaszem Borowskim z Muzeum Historii Polski.

 

                Niemal cała historia, [01:00] a historia średniowieczna nie jest wyjątkiem, to historia mężczyzn. Tworzona przez mężczyzn. Pisana przez mężczyzn. Czy spisywana przez mężczyzn. Mam wrażenie, że też fałszowana przez mężczyzn, często. I jak do tego doszło?

 

                Posłuchajmy doktora Tomasza Borowskiego – historyka z Muzeum Historii Polski.

 

                [Gość] Niestety to prawda. W zasadzie do czasów nowożytnych 90, może nawet więcej, 99% źródeł historycznych to są teksty pisane przez mężczyzn i to w dodatku teksty, które nie mają na celu opisywać rzeczywistości dokładnie taką jaką ona jest. Kiedy mężczyzna opisuje w kronikach, albo w anegdotach, które opowiada kobietę, to robi to w jakimś celu. Z reguły w formie moralitetu. Więc to takie poczucie, że historia jest patriarchalna i kobiety są tam wpisywane w role, których one sobie same nie wybrały, jest bardzo silne. I średniowiecze pod tym względem nie różni się od innych epok. W jakimś sensie jest kontynuatorem tradycji wcześniejszych [02:00], ponieważ taki, taki w gruncie rzeczy mizoginistyczny obraz kobiety wymyślony przez, przez mężczyznę średniowiecze odziedziczyło z czasów antycznych. To idzie trochę w kontrze do takiego stereotypu gdzie, gdzie antyk kojarzy się ze słońcem, oliwkami, kobietami w pięknych strojach, takimi wyzwolonymi, wyemancypowanymi, a średniowiecze to jest miesce gdzie Kościół jest opresyjny względem kobiet, gdzie kobieta musi się zakrywać i nie może powiedzieć swojego zdania. Ten stereotyp właśnie pochodzi ze średniowiecza. To znaczy w średniowieczu męscy autorzy w ten sposób opisywali antyk wskazując na rolę silną kobiet, na wyuzdanie seksualne, tylko że oni to piszą krytycznie. Tak jakby, to co w dzisiejszych czasach, nasza percepcja tego opisu jest stosunkowo pozytywna, to znaczy widzimy, że są kobiety wyzwolone, które decydują o swoim ciele, o swoich partnerach i tak dalej, podczas gdy w czasach kiedy te teksty były pisane to miało być pokazane w sposób negatywny. Ten mizoginizm, który znamy w średniowiecznych tekstach [03:00] jest już obecny w antyku. Już Arystoteles porównywał kobiety do niewolników, wskazywał, że to są osoby, które potrzebują męskiego przewodnictwa. Kobiety w antyku były ograniczone, ich działania. Była taka część domu, która była zarezerwowana dla kobiet. Nie, nie było w dobrym guście, żeby kobieta rozmawiała z mężczyznami, którzy byli spoza rodziny. Tak naprawdę już w antyku kobieta była potwornie ograniczana. I jeżeli w średniowieczu ta percepcja antyku się trochę zmieniła to, dlatego że oni chcieli ten antyk jako pogański obrazić. Więc tak. Skąd to się wzięło? Średniowiecze pod tym względem kontynuowało tradycje wcześniejsze. Zarówno greckie, rzymskie, jak i starotestamentowe. W kulturze hebrajskiej kobiety były opisywane po to, żeby osoba, która czytała odebrała jakąś naukę moralną na temat tego co jest złe i co jest dobre. Bardzo rzadko kobiety same piszą.

 

                [Prowadzący] Wróćmy jeszcze do tego, do tego toposu kobiety. Kobieta najczęściej albo jest pobożna, wtedy ok, albo jest zła, jeżeli już pojawia się w źródłach, [04:00] źródłach średniowiecznych.

 

                [Gość] Tak. W sadzie tak. Tutaj także, po prostu, istnieje kilka archetypów kobiet, dobranych częściowo ze źródeł antycznych, częściowo ze starego i z nowego testamentu. Kiedy historycy szukają silnych kobiet, to one są opisywane jako silne kobiety, w większości przypadków, nie, dlatego że kronikarz był pod wrażeniem ich siły, tylko po to, żeby na przykład obrazić mężczyznę, który jest w pobliżu. I dlatego potem w kronikach bardzo często, żeby pognębić jakiegoś władcę, lub jakiegoś przeciwnika, będzie napisane, kronikarz może napisać, że on ulegał swojej żonie, że ta żona go dominowała. To nie jest koniecznie dlatego, że ta żona naprawdę go dominowała, tylko po to, żeby skrytykować tego władcę. Więc jako historycy mamy kłopot, że kobiety opisane jako silne niekoniecznie były naprawdę silne, a kobiety opisane jako słabe mogły tak naprawdę być silne. Więc historyk ma tu bardzo trudne zadanie, żeby tę propagandę męską, jakoś postarać się odnaleźć ziarno prawdy w tym.

 

                [Prowadzący] Krótko o innej polskiej [05:00] władczyni, władcy. Władysław II Wygnaniec i księżna, jego żona, Agnieszka. „Tym smutniejsze były jego rządy” pisze Wincenty Kadłubek „Im więcej oddawał się rozkoszy w objęciach żony. Niełatwo bowiem panować nad żoną, skoro raz jej pozwoli się zapanować. Albowiem zwycięska jej duma nie poprzestanie na zwycięstwie dopóki wszystkich najoporniejszych karków nie podda pod swoje rządy”. Obrazuję fragmentem źródła to co mówiłeś. A czy ze źródeł wynika, że, tak naprawdę, rola kobiet, czytając je tak bez interpretacji, że ta rola kobiet w średniowieczu była marginalna? Czy rzeczywiście taka była?

 

                [Gość] Zdaje się, że nie. Można postarać się to udowodnić na dwójnasób. Po pierwsze fakt, że kobiety tak często pojawiają się w kronikach. To znaczy, jeżeli męzczyźni stale mają potrzebę utrzymania tego stereotypu, czy ciągłego nauczania jak powinna się zachowywać  kobieta, jak powinny wyglądać relacje damsko-męskie, to znaczy, że to jest temat stale omawiany, [06:00] stale będący dyskusją. No i dodatkowo, to z reguły piszą osoby duchowne, które same nie mają żon, więc starają się pouczać osoby spoza. Więc ta wszechobecność kobiety w jakimś sensie pokazuje, że ona jest bardzo ważnym elementem imaginarium, krajobrazu myśli, kultury.

 

                [Prowadzący] Nie da się bez niej żyć jednak, mimo wszystko, nawet jeżeli przynajmniej literacko się ją marginalizuje.

 

                [Gość] Tak, ale na przykład bez chłopów, bez, nie wiem, niewolników, bez, bez poddanych też nie da się żyć, a stereotypów na temat niewolnika, poddanego jest zdecydowanie mniej. W takim sensie, oczywiście, pojawiają się także – dobry władca, jego relacje z poddanymi – są takie stereotypy. Natomiast, mimo że ci ludzie, te, te klasy są tak samo niezbędne, to nie są tak, tak częste w moralitetach, w kronikach.

 

                [Prowadzący] Jak już czytamy o kobiecie, to mówiłeś o tych stereotypach. A są jakieś takie dokładnie wyodrębnione sztance tych, tych bohaterek kronik średniowiecznych

 

                [Gość] W zasadzie tak. Oczywiście jest tutaj pewna przestrzeń dla indywidualizmu. To znaczy, [07:00] mimo wszystko, jeśli kobieta miała bardzo silny własny charakter i, i odgrywała istotną rolę, no to kronikarz musiał to jakoś zaznaczyć, ale mimo to w bardzo wielu opisach widać, po prostu, kopie dawnych stereotypów. Polska jest tutaj częścią takiego szerszego, europejskiego trendu. Polskie królowe: Judyta Salicka, żona Władysława Hermana, czy także, właśnie, żona Władysława Wygnańca, o której mamy taki, taki ładny cytat z Wincentego Kadłubka, to są stereotypy tych kobiet dominujących, właśnie, osadzonych o Herodiadę, o Salomeę, negatywne. To nie chodzi o to, że kronikarz bardzo nie lubi konkretnie tej kobiety. Raczej nie lubi tego władcy i stara się, po prostu, pokazać go jako słabego władcę poprzez tą kobietę. Mimo, że ta słabość nie musiała wynikać przez tą kobietę. Jest też, oczywiście, stereotyp kobiety pobożnej, matki Konstantyna, która przyjęła i tak jakby przyswoiła chrześcijaństwo przed swoim synem i dopiero poprzez nią Konstantyn zbliża się do, do chrześcijaństwa. No, to tutaj takim archetypem jest Dobrawa, prawda. To znaczy ona nie jest matką Mieszka, no ale [08:00] jest bardzo pobożną kobietą. I to przez nią…

 

                [Prowadzący] Nawraca Mieszka, tak naprawdę, według kronik.

 

                [Gość] Wcześniej Mieszko ma, ma, ma wiele żon. 7 żon. I to jest też, oczywiście, liczba symboliczna, ponieważ chodzi o 7 grzechów głównych. Czyli tak, znowu, kobieta jest tutaj symboliczna. On tak naprawdę nie miał 7 żon, nawet nie wiemy czy w ogóle instytucja żony w czasach przedchrześcijańskich w Polsce funkcjonowała. Więc ta idea, że on ma te 7 żon i odrzuca je, to jest nawiązanie, po prostu, do grzechu. I Dobrawa jako ta wyrozumiała, bogobojna władczyni też jest, po prostu, kopią toposu Świętej Heleny, matki Konstantyna. W opisie polskich kobiet widać powtarzanie toposów wyniesionych z Starego i Nowego Testamentu, po prostu z kultury europejskiej.

 

                [Prowadzący] Nawet mimo tych, takich rygorystycznych, wzorców, czy toposów, czy sztanc, przez historię polskiego średniowiecza dość wyraźnie przezierają kobiety, już je niektóre wymieniliśmy, które jednak odgrywały bardzo znaczącą rolę w polskiej historii. Za chwilę je przedstawimy.

 

                Część druga. [09:00] Kobiety władzy.

 

                Rola tych kobiet jest albo traktowana lakonicznie, albo też opisywane są w złym świetle. Trochę już rozmawialiśmy dlaczego tak jest. Ale czy to tylko i wyłącznie chodzi o tych władców – niedorajdów, nazwijmy to w ten sposób, jak Władysław Wygnaniec czy Mieszko II. Czy jednak, po prostu, to jest też mizogonizm tych piszących.

 

                [Gość] Krępowałbym się, żeby, żeby zarzucić osobie żyjącej 900 lat temu, żeby powiedzieć wprost, że to jest mizogin. Natomiast, z całą pewnością, ta kultura tak kształtowała pogląd na temat kobiety, że gdyby kobieta starała się wprost mówić jaką ma, jakie ma zdanie i wywierać wprost swój wpływ, to zasłużyłaby na krytykę ze strony duchowieństwa i prawdopodobnie zostałaby opisana w sposób negatywny. To znaczy w takim sensie to jest mizoginizm…

 

                [Prowadzący] Mizoginizm instytucjonalny można by powidzieć.

 

                [Gość] Tak, mizoginizm instytucjonalny, kulturowy. Taki na poziomie wręcz, wręcz podświadomym. To, po prostu, byłoby zachowanie, które nie przystoi. Natomiast kobiety miały także narzędzia obłaskawiania [10:00] kronikarzy, w związku z tym źródeł, które o nich piszą, ponieważ dysponowały majątkiem. Kobiety mogły być fundatorkami sztuki, mogły wspierać zarówno klasztory, jak i indywidualnych duchownych. I wtedy taki duchowny był zobowiązany opisać kobietę pozytywnie, ale znowu ten opis mógł nie mieć nic wspólnego z jej charakterem. On ją opisywał jako bardzo pobożną, jako bardzo skromną, nawet jeśli w „realu”, w cudzysłowie, ta kobieta ani by nie była pobożna, ani by nie była skromna. Ale ponieważ była jego dobrodziejem…

 

                [Prowadzący] Mecenasem…

 

                [Gość] Tak. I on wiedział, że jeżeli prawi jej komplement, to to musi być taki komplement, jaki w tamtych czas byłby uznany za, za dobry.

 

                [Prowadzący] To przyjżyjmy się może tym kilku kobietom polskiego średniowiecza. Jest ich pewnie z kilkanaście – kobiet władzy.

 

                [Gość] Chronologicznie najlepiej było by zacząć od Dobrawy. Bo to w jakimś sensie Polska jest tutaj wyjątkowa, że początek Polski wiąże się z małżeństwem i, tak jakby, od razu kobieta współtworzy tę historię.

 

                [Prowadzący] Gall Anonim o Dobrawie: „ W końcu zażądał Mieszko w małżeństwo jednej bardzo dobrej chrześcijanki [11:00] z Czech imieniem Dąbrówka. Lecz ona odmówiła poślubienia go jeśli nie zarzuci owego zdrożnego obyczaju i nie przyrzeknie zostać chrześcijaninem. Gdy zaś on przystał, że porzuci ów zwyczaj pogański i przyjmie sakramenta wiary chrześcijańskiej, Pani owa przybyła do Polski z wielkim orszakiem dostojników świeckich i duchownych. Ale nie pierwej podzieliła z nim małżeńskie łoże, aż powoli, a pilnie zaznajamiając się z obyczajem chrześcijańskim i prawami kościelnymi wyrzekł się błędów pogaństwa i przeszedł na łono matki Kościoła.

 

                [Gość] Gall Anonim tutaj występuje, pisze moralitet, w takim sensie. Wiadomo, że to nie jest odzwierciedlenie rzeczywistości. To jest, to jest laurka dla tego związku, dla tej osoby. Thietmar, z kolei, też pozytywnie przedstawiając tę postać pokazuje to inaczej, że ona zgodziła się zgrzeszyć...

 

                [Prowadzący] No zgrzeszyć nie w łożnicy, ale jadła mięso przez kilka wielkich postów.

 

                [Gość] Więc Polska pod tym względem jest wyjątkowa, ponieważ mamy ważną władczynię na samym początku i według kronikarzy ona odgrywa [12:00] istotną rolę, natomiast mało o niej wiemy osobiście, przez to że kronikarze wkładają ją w te stereotypy. Kobietą, o której wiemy, że w historii Polski miała rolę sprawczą jest Rycheza – żona Mieszka II. Jednym z zaszczytów, które wtedy dosięgliśmy, czy raczej Piastowie dosięgli było małżeństwo, które łączyło dynastię Piastów, bardzo młodą przecież z rodem cesarskim. Natomiast bardzo szybko ród Piastów zaczyna przechodzić kryzys. Państwo polskie się sypie. Mieszko II musi uchodzić z kraju i  w związku z tym Rycheza, siłą rzeczy, jest zmuszona działać. Więc, zupełnie inaczej niż w przypadku Dobrawy, nie jest to tylko taka pasywna, bogobojna kobieta, która towarzyszy mężowi, tylko to jest kobieta, która musi ratować ród swojego męża. Historia wymusiła na niej podmiotowość, a dzięki temu, że była z cesarskiego rodu miała narzędzia, żeby oddziaływać na rzeczywistość. [13:00] Z tego powodu także ma opinię dwuznaczą w historii Polski. Przez to, że odsyła koronę Polski na dwór cesarski, w oczach wielu komentatorów jest, no, takim rodzajem kobiety niewdzięcznej. Ona swoim wpływem ratuje ród Piastów od wyginięcia i to dzięki jej pozycji Kazimierz Odnowiciel jest w stanie powrócić do kraju, dzięki jej wpływom on otrzymuje oddział zbrojnych. Żeby odzyskać władzę potrzebny jest jakiś trzon dobrze wyszkolonych zbrojnych. I ona swojego syna wyposaża. Nie ona bezpośrednio. Jej rodzina niemiecka. Ale fakt, że ród Piastów jest połączony z Rychezą sprawia, że to się nagle staje problem także rodziny niemieckiej. I dzięki jej pomocy Kazimierz Odnowiciel jest w stanie odbudować kraj, także odzyskać Śląsk. Także ona, ostatnie zdanie, ona dba o wychowanie swoich dzieci, także córek, dzięki czemu, dzięki niej mamy całe następne pokolenie ciekawych [14:00] kobiet o dużych osiągnięciach zarówno politycznych, jak i,  jak i kulturowych.

 

                [Prowadzący] To jaką była osobą, właściwie nie możemy nic powiedzieć. No bo, bo mamy tylko te, te informacje takie faktograficzne i sztampowe.

 

                [Gość] Tak, to prawda. Bardzo trudno jest odwzorować charakter Rychezy. Natomiast to nie jest tak, że każda osoba z cesarskiego rodu okazuje się być osobą sprawczą. Więc sam fakt, że Rycheza nawiguje losem swojej rodziny w tych trudnych czasach, nawiguje, w dużej mierze, niezależnie od woli mężczyzn wokół siebie. W pewnym momencie Rycheza zaczyna odgrywać politykę niezależnie od Mieszka II i, i, to ona kształtuje dalej losy, przede wszystkim, swojego syna – Kazimierza Odnowiciela. Więc niewiele wiemy o charakterze Rychezy, ale wiemy, że musiał to być silny charakter i to była kobieta zdeterminowana do działania.

 

                [Prowadzący] Kolejną kobietą z cesarskim rodowodem jest Judyta Salicka, małżonka Władysława Hermana. I to jest osoba, która pobudza wyobraźnię nie tylko, nie tylko historyków, [15:00] ale i pisarzy i dziennikarzy i publicystów.

 

                [Gość] Jej rola w historii Polski jest zupełnie inna niż rola Rychezy, chociaż jej obecność w Polsce wiąże się z czasami kryzysu. Nie tak poważnego, jak w przypadku rządów Mieszka II i upadku. Władysław Herman jest uważany za władcę słabego. Państwo jest wtedy zdominowane przez możnowładcę Sieciecha. I istnieją teorie, że to Sieciech był, tak jakby, siłą sprawczą za buntem przeciwko poprzedniemu polskiemu władcy – Bolesławowi Śmiałemu. Rola Judyty Salickiej jest trudniejsza do oceny, ponieważ ona występuje w opozycji do przyszłego władcy polski – Bolesława Krzywoustego, który nie jest jej synem. Jest synem poprzedniej żony Władysława Hermana, w związku z czym kronikarz Gall Anonim, który pisze na dworze Bolesława Krzywoustego ma wyjątkowo mało motywacji, żeby ją opisywać w sposób pozytywny. Ponieważ, po prostu, jego dobrodziej ma historię konfliktu z tą kobietą, w związku z czym jej opis wpada w ten stereotyp kobiety knującej, kobiety [16:00] o rozwiązłej moralności i kobiety dominującej mężczyznę. Wiemy, że, przynajmniej tak kroniki informują, prawda, że nastawiała Władysława Hermana przeciwko swoim synom, osłabiała jego władzę…

 

                [Prowadzący] No, ale fakty chyba temu nie przeczą. Herman występował przeciwko swoim synom, a właściwie synowie przeciwko niemu. Wraz ze swoim palatynem Sieciechem i wraz ze swoją małżonką.

 

                [Gość] Gall Anonim nie kłamie, wprost, na ten temat. Zdecydowanie Judyta Salicka, wraz z mężem, występuje przeciwko jego synom. Zwłaszcza przeciwko Bolesławowi Krzywoustemu. Tak, że powstaje taki bardzo zaskakujący sojusz Sieciecha (osoby spoza rodu królewskiego) oraz pary książecej. Więc to jest prawda. Natomiast trudno jest jednoznacznie określić jaki jest cel Judyty Salickiej. To znaczy wiemy, że ona to robi, natomiast, no, nie ma swojego faworyta, którego widzi jako następcę Władysława Hermana. Nie ma dowodów, żeby uznać, że ona chce, żeby Sieciech w pewnym momencie go zastąpił. Nie ma żadnego syna, którego Judyta Salicka promuje jako, [17:00] jako nowego władcę Polski. Więc za wyjątkiem tego negatywnego obrazu, bardzo trudno jest odtworzyć jaki był jej pozytywny plan, pomysł na Polskę, na przyszłość. Być może go nie było. Być może to jest tak, że ona, po prostu, wiedziała, że w momencie w którym jej mąż utraci wpływy, to następny władca Polski będzie do niej nastawiony krytycznie. I ona, po prostu, starała się utrzymać swoje wpływy tak najdłużej, jak to było możliwe. Czyli, tak jakby, nie była politykiem z długofalową wizją przyszłości tylko raczej, po prostu, broniła swojej pozycji do końca.

 

                [Prowadzący] Herman, w powszechnej opinii, jest takim władcą raczej słabym, ze słabym charakterem, natomiast Sieciech, to charakter raczej taki naprawdę porządny. Judyta prawdopodobnie też. No i to rozpala tych publicystów najbardziej. Chociażby taki Jasienica, po prostu, mówi, że oni byli kochankami. Czy mamy na to dowody, że był taki trójkąt władzy?

 

                [Gość] Wizja takiego emocjonalnego, czy fizycznego związku pomiędzy, pomiędzy kobietą z cesarskiego rodu, starszą, wpływową [18:00] o, o światowej renomie oraz ambitnego możnowładcy, który stara się dostać do tych, do tych najwyższych salonów władzy…

 

                [Prowadzący] A być może nawet ma plan, jakby, przejęcia władzy po Władysławie wyeliminowawszy synów. Tak przynajmniej Gall Anonim sugeruje.

 

                [Gość] To jest też taki archetyp, który rozpala wyobraźnię. Przez to, że mamy tego młodego, ambitnego człowieka z osiągnięciami, ale z gminu (z gminu w cudzysłowie, oczywiście, bo on jest możnym, ale mimo wszystko nie jest to ród królewski, nie jest to, nie jest to rodzina panująca), który stara się przebić. To to są historie, które rozpalają wyobraźnię, natomiast my tego tak naprawdę nie wiemy. Niestety. Czy Judyta Salicka widziała siebie jako realną, tak jakby, towarzyszkę Sieciecha, czy widząc słabość swojego męża wykorzystywała Sieciecha po prostu do obrony swojej pozycji. Takich scenariuszy można określić dużo. Na pewno, w jakimś sensie, jest to też osoba sprawcza, która zostawiła ślad w pamięci rodowej Piastów, w kronikach, w historii Polski. Natomiast jaki był, [19:00] jaki był jej realny cel i czy tam naprawdę był związek emocjonalny, czy była pasja, miłość, erotyzm, tego niestety nie wiadomo. Właśnie dlatego, że erotyzm jest używany jako narzędzie do moralitetów. Chociaż być może i taki trójkąt mógł mieć miejsce.

 

                [Prowadzący] Byłby to pierwszy nam znany trójkąt w historii Polski, no ale, no ale pewności mieć nie możemy. To pozostawmy w takim razie Judytę. O Agnieszce, żonie Władysława Wygnańca, trochę już mówiłem. Ona walczyła, według przynajmniej Wincentego Kadłubka, przeciw braciom Władysława Wygnańca. Wincenty Kadłubek nazywał nawet ją „tygrysicą”, i ona, i mówi o tym, że ona broniła Krakowa przed młodszymi, przyrodnimi braćmi Władysława, kiedy już Władysław był na wygnaniu. To jest taka kolejna, mocna kobieta. I to jest kolejna kobieta z rodu cesarskiego, tak się układa.

 

                [Gość] Tak. Ta historia, historia z obroną Krakowa jest, jest, jest wyjątkowo interesująca i dobrze pokazuje problem z silnymi kobietami w historii Polski oraz w historii [20:00] ogólnie. Dlatego że kronikarze, zarówno w Polsce jak i zagraniczni, często opisują kobiety, które dowodzą obroną, biorą udział w walkach. Czasem mamy nawet opisy, że kobiety sięgają po broń i pokonują mężczyzn. W przypadku walk Krzyżaków z Prusami wiemy, że chrześcijańskie kobiety obroniły Elbląg przed pogańskimi Prusami. I to rozpala wyobraźnię, fajnie to sobie wyobrazić, tylko niestety to jest znowu stereotyp. Jako historyk mogę zaoferować dwie odpowiedzi na to. Po pierwsze być może faktycznie broniła Krakowa. To się zdarzało. Oczywiście nie broniła osobiście z mieczem, czy z włócznią, ale jej autorytet, jej decyzyjność i fakt, że członek rodziny panującej, żona księcia zwierzchniego jest na miejscu, niewątpliwie stanowił wielką motywację. Natomiast ogólnie, pokazanie kobiety jako osoby sprawczej, po raz kolejny ma po prostu pognębić Władysława Wygnańca. Tutaj, tak jakby, Kędzierzawy, czy młodsi książęta nie odgrywają kluczowej roli w tej opowieści. Kluczową rolą w tej opowieści jest pokazanie, że Władysław Wygnaniec [21:00] się nie nadaje. I jako mężczyzna uległy kobiecie to jest jego, jego wada.

 

                [Prowadzący] Dodajmy jeszcze, że to Agnieszka, według Wincentego Kadłubka, namawia Władysława do rozprawienia się z braćmi i wyrzucenia ich z ich dzielnic przydzielonych przez Krzywoustego.

 

                [Gość] Zresztą nie jest powiedziane, że Władysław Wygnaniec nie wymyśliłby tego sam. To znaczy jako, jako najstarszy z braci mianowany na princepsa, na zwierzchnika, w jakimś sensie jego naturalnym impulsem mogło być pozbyć się, pozbyć się swoich, swoich konkurentów. I samo to, że ta myśl jest przypisywana kobiecie już pokazuje, że, że tutaj mamy element moralitetu.

 

                [Prowadzący] Jeszcze jedną kobietę chciałbym tutaj, kobietę władzy, umieścić w tym rozdziale, późniejszą znacznie – Elżbietę Łokietkównę. To jest jeszcze zupełnie inna historia, ale, ale niezwykła.

 

                [Gość] Historia Elżbiety Łokietkówny jest o tyle niezwykła, że nie da się jej tak łatwo wpasować w stereotyp biblijny, w związku z czym ona się wydaje dużo [22:00] bardziej autentyczna. Elżbieta Łokietkówna była królową Węgier, siostrą Kazimierza Wielkiego, córką króla Polski Łokietka. I ona odgrywała bardzo istotną rolę w podtrzymaniu i umocnieniu sojuszu między Polską, a Węgrami, a ten sojusz był najważniejszą osią polityczną, kształtującą politykę Europy Środkowej w tym czasie. I w takim sensie ona jest bardzo sprawcza i istotna. To znaczy po śmierci Kazimierza Wielkiego królem Polski zostaje władca Węgier. Jest to osoba z zewnątrz, bardzo rzadko przebywa w samym Krakowie. W związku z czym filarem jego pozycji w Polsce jest Elżbieta Łokietkówna. Ona reprezentuje interesy węgierskie w Polsce, a jednocześnie, przez to, że pochodzi z piastowskiego rodu cieszy się w Polsce autorytetem i jest „swoja”, w cudzysłowie. W dużej mierze dzięki niej rządy węgierskie w Polsce, rządy Andegawenów w Polsce nie wywołują tak silnego buntu jak na przykład rządy Przemyślidów, także innej niepolskiej [23:00] dynastii. To, tak jakby wtedy Łokietek prowadzi bunt, możni polscy się buntują. Do tego mamy na jej temat dużo źródeł, ponieważ jest dobrze opisana nie tylko w polskich, ale także w węgierskich źródłach. I mamy na jej temat dużo smaczków. To znaczy, wiemy na przykład, że jest jej przypisywana rola wynalazcy, osoby która, która wymyśliła jedne z pierwszych alkoholowych perfum w Europie. To jest tak zwana „woda królowej Węgier”. Oczywiście to jest, to może być trochę mit, czy ona naprawdę wymyśliła czy nie. Ale, tak jakby, nazwa „woda królowej Węgier” już pokazuje jak istotną rolę, jak, jak bardzo wdarła się do świadomości przez to, że żyła bardzo długo i była pozytywnie powszechnie oceniana. Jej rola nie wpasowywuje się w żaden prosty stereotyp. W związku z czym wydaje się, że  to jest, że to jest autentyczna władczyni, która stara się połączyć interesy dwóch swoich rodzin – Andegawenów, czyli swojej bieżącej rodziny, i swojego rodu, rodu Piastowskiego. Dzięki czemu, kiedy, kiedy mówi się o sojuszu polsko-węgierskim, [24:00] o tym „Polak, Węgier – dwa bratanki”, o tym, że on dał siłę jednemu i drugiemu krajowi, to jednym z świadomych współautorów tego sukcesu była Elżbieta Łokietkówna.

 

                [Prowadzący] Zostawiamy kobiety władzy w państwie Piastów. Za chwilę porozmawiamy o kobietach kultury.

 

                Część trzecia. Kobiety Kościoła i kultury.


                Oczywiście w tych czasach nie ma mowy i szans na, nazwijmy to, demokrację, więc nadal pozostaniemy w kręgach absolutnych elit. Rodzin cesarskich, rodzin królewskich i tak dalej. Jaką, w ogóle, rolę pełniły w kulturze dworskiej, rycerskiej, miejskiej? Pytam zarówno o przedstawienie jak i o realną rolę.

 

                [Gość] Na to pytanie są dwie odpowiedzi, ponieważ rola kobiet realna jest inna niż rola kobiet w kulturze. Na temat roli kobiet w kulturze już trochę było powiedziane, zwłaszcza w tej kulturze chrześcijańskiej. Na tym tle można dodać, [25:00] że w drugiej połowie średniowiecza, tak od XIII wieku w górę, zaczyna rozwijać się, w cudzysłowie, tak zwana „kultura rycerska”, „kultura dworska” i tam rola kobiety zaczyna być inna. Kobieta staje się trochę sędzią. Co jest też takim dodatkowym upodmiotowieniem, chociaż też upodmiotowieniem przez mężczyzn, więc kontrolowanym. Ale to kobieta ocenia czy rycerz jest godny, czy zachowanie rycerza jest, jest, jest godne. Kobieta obdarza jednego wdziękami innego nie. Rycerze zabiegają o kobiety. I w takim sensie w drugiej połowie średniowiecza pojawiają się nowe archetypy, nowe archetypy kobiety. Już takie mniej bezpośrednio związane z biblią, czy ze światem antycznym. Także nowe księżniczki, tak jakby, nowe współczesne kobiety, zaczynają być przypisywane do tych, do tych stereotypów. Najsilniej tak się dzieje na Śląsku, ponieważ Śląsk jest najbardziej zeuropeizowanym regionem Polski, więc tam żony poszczególnych Piastów śląskich, dzielnicowych, one zaczynają być wpasowywane w ten stereotyp żony rycerza. [26:00] Czyli właśnie kobiety, która obdarza laurem na turnieju rycerskim, kobiety, która kocha swojego małżonka. Na płytach nagrobnych mamy nagle wizerunki kobiet trzymających swojego męża za rękę lub rycerzy mających na pasach napisy „amor”. Ale to jest znowu pewien, pewien stereotyp. Jaka, jaka była realna rola kobiety? Tutaj, tak jakby, trzeba z takich czytać to z dokumentów surowych, czyli najlepiej z aktów procesowych. Nie z kronik, ponieważ kroniki są narracyjne i są moralitetami. Ale zwłaszcza w późniejszym średniowieczu w Polsce, zaczynają być takie surowe dokumenty, zwłaszcza akty sądowe. Dzięki tym dokumentom wiemy, że kobiety potrafiły walczyć o swoje w sądzie. Wiemy na przykład, że w XIV wieku w jednej z polskich wsi wójtem była kobieta, co jest ewenementem, rzadkością. To jest smaczek, to nie jest tak, że tych wójtów było wielu, ale zdarzyło się. Znamy kobiety, na przykład, właścicielki oberży, które pozywają gości oberży za zniszczenie mienia w tej oberży. Znamy kobiety, które oskarżają mężczyzn o nieporządne zachowanie się. Na przykład, że kobieta podróżuje pomiędzy Lwowem, a Krakowem, [27:00] mężczyzna chce jej towarzyszyć i kobieta do sądu idzie, że on się jej narzuca. Jej nie przystoi podróżować razem z obcym mężczyzną między, między Lwowem, a Krakowem. Więc w drugiej połowie średniowiecza mamy takie dokumenty, które pokazują już życie, życie codzienne. I to są, no, takie postacie z krwi i kości, które nie różnią się wiele od nas. To znaczy walczą, walczą o swoje, walczą o pieniądze, walczą o dziedziczenie, oskarżają mężczyzn, bronią się. No, ale wiemy, że znają prawo. Nie wiemy czy potrafią czytać, ale nawet chłopki, w XV wieku, potrafią czasem pójść do sądu, składać zeznania i bronić swoich praw. Czyli tak jakby poza …

 

                [Prowadzący] Chłopki nawet?

 

                [Gość] Tak. Chłopki, ponieważ samorząd wiejski rozwija się w Polsce od XIII wieku, kwitnie w XV, na samym początku XVI wieku, wtedy mamy sprawy sądowe, w których właśnie występują także kobiety z gminu, chłopki. Natomiast potem, w renesansie, ten samorząd wiejski upada. Takich przykładów spraw sądowych z kobietami jest kilka. To z reguły jest po prostu walka o pieniądze. O dziedziczenie, lub o to, że ktoś im coś zniszczył [28:00] i one chcą odszkodowań.

 

                [Prowadzący] Wróćmy do początków polskiego średniowiecza. Przedstawmy takie może osoby, które, no, wyzierają właśnie z tych kronik czy wyzierają, w ogóle, z dokumentów. Nie jest ich dużo, ale, ale są znaczące. Taką pierwszą jest jedna z Twoich ulubionych postaci średniowiecza.

 

                [Gość] Tak. Gertruda Mieszkówna. Na samym początku polskiej historii mamy kobietę, która sama pisze o sobie. To jest córka polskiego króla. Także owoc tego czasu złotego wieku Bolesława Chrobrego. Ona część swojego dzieciństwa spędza już na wygnaniu, właśnie z Rychezą. Czyli w jakimś sensie jest to silna kobieta ukształtowana przez inną silną kobietę. Ona otrzymała dobre wykształcenie właśnie dzięki wpływom matki, Rychezy, i po odbudowie Królestwa Polskiego ona zostaje żoną wielkiego księcia kijowskiego Izjasława. Natomiast można powiedzieć, że w jej życiu wydarza się takie deja, deja vu, ponieważ Izjasław także okazuje się mieć kłopoty. Tak jak jej ojciec zawiódł, w cudzysłowie zawiódł, [29:00] swoją żonę, żona musiała ratować schedę, tak samo tutaj Izjasław jest, jest władcą nieprzesadnie lubianym w Kijowie, musi z tego Kijowa uciekać do Polski, razem ze swoją żoną, i w tej Polsce jest w świecie sobie obcym, ponieważ to jest świat kultury łacińskiej, zachodniej, i siłą rzeczy polega nagle na Gertrudzie, która ma silne związki z Polską jako Polka. Zresztą kroniki ruskie opisują ją jako Polkę, więc to jest też dla nas istotne, że mimo że pochodzi także z cesarskiego rodu, poprzez swoją matkę Rychezę, to jest opisywana jako Polka. I nagle los Izjasława wisi na jej inteligencji i na tym jak ona potrafi swoje wpływy wykorzystać. Najpierw prosi o pomoc polskiego władcą. Otrzymuje ją. Izjasław wraca do Kijowa. I znowu nie udaje się, musi uciekać z Kijowa. I tym razem Polska odmawia kolejnej pomocy. I można powiedzieć koniec. No, jeżeli nawet rodzina Gertrudy nie pomaga to, to koniec. Ale Gertruda się nie poddaje. Razem z Izjasławem jadą do Rzymu, do Włoch. [30:00] Tam Izjasław składa serię obietnic dotyczących podporządkowania Kijowa władzy papieskiej. Trudno, to jest troszkę spekulacja, ale na pewno, ale wydaje się, że Gertruda odgrywa w tym istotną rolę, ponieważ ona jest, po prostu, dobrze wykształcona. Z jej własnych pism wiemy, że zna pisma Świętego Augustyna. Zna konflikty teologiczne pomiędzy wschodnim, a zachodnim Kościołem i potrafi zaoferować jakieś drogi wyjścia. Papież udziela wsparcia i napomina władców zachodu, że mają Izjasławowi pomóc i dzięki temu Izjasław po raz kolejny wraca, wraca do Kijowa. Więc to jest kobieta sprawcza na polu politycznym, a także na polu duchowym, ponieważ my tę historię znamy w dużej mierze dzięki jej modlitewnikowi, który zachował się do na, do dzisiejszych czasów. Ona tam pisze własne modlitwy. We współczesnych czasach można by pomyśleć: modlitwa to nic takiego, po prostu, każdy by sobie tam napisał Ojcze Nasz. Natomiast te modlitwy to jest poezja średniowieczna. To jest łacińska poezja, która jest bardzo osobista. To znaczy ona tam mówi o swoich lękach, o swoich obawach [31:00], prosi o opiekę nad swoim synem. Widać jak bardzo zmienia się z czasem, ponieważ ona to pisze na przestrzeni kilkunastu lat. Więc, tak jakby, widzimy jak różne modlitwy odzwierciedlają różne etapy jej życia. O co ona się modli, czego się w danym momencie obawia, jakich formuł łacińskich używa, bo te formuły świadczą też o literaturze łacińskiej, którą przeczytała. Więc jest to potwornie bogaty zbiór wczesnej literatury, pisanych odręcznie, ręką kobiety. I one świadczą zarówno o jej roli w kulturze jak i o jej sprawczości politycznej.

 

                [Prowadzący] Dodajmy, że to jest pierwszy polski pisarz.

               

                [Gość] Tak. Gertruda jest pierwszym polskim, Gertruda jest pierwszym polskim pisarzem i to od razu jest literatura dosyć wysokich lotów. Może też nie przesadzajmy. To nie jest jakaś poezja najwybitniejsza ze swojej epoki, ale to jest pismo kobiety, która zna antyczne teksty, zna współczesne sobie teksty, zna współczesne debaty kulturowe, teologiczne, i ma [32:00] opinie w tych sprawach. Więc, więc jest to bardzo, są to bardzo dojrzałe teksty i osobiste. W dodatku pisane dla siebie, więc one nie są pisane po to, żeby czytelnika czegoś nauczyć. Tak jak w przypadku kronik, że tu opiszę tego władcę jako silnego, tamtego jako słabego po to, żeby pokazać dobre archetypy. To ona to pisze dla siebie i dzięki temu daje prawdziwy wgląd, tak jakby, w stan świadomości osoby, osoby z tamtych czasów. Ma bardzo dobrą opinię zarówno w źródłach łacińskich jak i w źródłach ruskich, więc nie jest postrzegana przez Rusów, przez, przez ludność Kijowa, jako jakiegoś papistycznego agenta, który sprowadza na Kijów niemieckie czy polskie rycerstwo. Jest opisywana pozytywnie w kronice Wriemiennych Lat. Jest opisana jako fundatorka prawosławnych klasztorów. I także w jej, w jej modlitewniku znajdują się dekoracje dodane w Kijowie, które są wykonane w estetyce ruskiej, bizantyńskiej. Zresztą ona na koniec zostaje duchownym tam na wschodzie. Jest to naprawdę bardzo wyjątkowa postać, taka z pogranicza Wschodu i Zachodu oraz z pogranicza [33:00] wielkiej polityki i wielkiej kultury.

 

                [Prowadzący] Zostawmy już Gertrudę. Jeszcze na liście takich kobiet wybitnych mamy Agnieszkę.

 

                [Gość] Drugą taką bardzo samodzielną kobietą w historii Polski, polską władczynią, która odegrała istotną rolę tak na pograniczu kultury i polityki jest Agnieszka – córka Władysława Hermana. Ona zrobiła dużą karierę w cesarstwie. Kołem zamachowym jej kariery był nie tyle pozycja jej ojca, księcia Polski, Władysława Hermana, natomiast jej matką, żoną Władysława Hermana, była Judyta Salicka – kobieta z cesarskiego rodu. Wiec także, podobnie jak w przypadku Gertrudy, kariera tej kobiety wynika z wpływów i wysokiej pozycji jej matki. Ona robi karierę duchową. Przy czy w średniowieczu rozgraniczenie pomiędzy karierą polityczną, a duchową jest oczywiście płynne. Ona najpierw zostaje opatką w klasztorze w Gandersheim, w centralnych Niemczech, a potem także opatką w klasztorze w Quedlinburgu. Można powiedzieć opatka, że to jest rola czysto religijna, ale nie do końca. Dlatego, że to były [34:00] klasztory bardzo blisko związane z dworem cesarskim, które aktywnie współtworzyły politykę cesarstwa. Agnieszka, jako władczyni Quedlinburga, biła własne monety i sprawowała świeckie rządy nad dość pokaźnymi terenami, które stanowiły tak jakby wiano tego klasztoru, więc, więc decydowała, podejmowała decyzje o sprawach świeckich i zarządzała ogromnym skarbcem. Do teraz Quedlinburg ma, tam, tam, tam są skarby z Egiptu, tam są skarby z Damaszku sprowadzone jeszcze w X, XI wieku. Więc ona dysponuje ogromnymi środkami finansowymi i dużo, dużym wpływem. Co więcej, to takie władztwo, w cudzysłowie „państwo”, Quedlinburg podlega formalnie tylko papieżowi, a władza papieża jest tam symboliczna. To znaczy papież w teori także dowodził państwem krzyżackim, a wiadomo, że u Krzyżaków rządził wielki mistrz krzyżacki, a nie papież. Więc de facto ona była władczynią, która nie miała nad sobą żadnego zwierzchnika, poza zwierzchnikami symbolicznymi. Niestety nie zachowały się żadne jej teksty, więc wiemy o niej odrobinę mniej niż o [35:00] Gertrudzie, ale wiemy, że angażowała się w politykę i podczas takiego wielkiego sporu, który trząsł całą Europą w czasach jej życia, pomiędzy papieżem, a cesarzem, lojalnie wsparła cesarza, ponieważ, tak jakby, dzięki wpływom cesarskiego dworu otrzymała swoją pozycję. Więc mimo że była osobą duchowną, była jednym z tych kleryków cesarskich, niemieckich, którzy w sporze z papieżem opowiedział się po stronie cesarza. A nie wszyscy tak zrobili. Była też część, tak jakby, niemieckich duchownych, którzy opowiedzieli się po stronie papieża. Ona została z tego powodu czasowo ekskomunikowana. Nie spowodowało to utraty jej, jej pozycji, ponieważ właśnie miała wsparcie, miała wsparcie cesarza i była władczynią o dużej dozie samodzielności i sprawczości. Także, tak jakby, opisy jej w kronikach nie są opisami moralizatorskimi, bo, bo ona z reguły jest… nie ma opowieści, nie ma, nie ma kroniki, w której ona byłaby głównym bohaterem. Więc kiedy ona się pojawia, to pojawia się jako postać poboczna, dzięki czemu kronikarz nie poświęca dużo czasu na jakieś moralitety [36:00] związane z nią. Więc też raczej to co o niej wiemy to są suche fakty. To znaczy, że dysponowała ogromnym majątkiem, wspierała ród cesarski i była gotowa przeciwstawić się papieżowi w imię swoich rodzinnych interesów, więc, więc, była sprawcza.

 

                [Prowadzący] I na tym chyba skończymy ten poczet kobiet polskiego średniowiecza. Oprowadził nas po tym kobiecym dworze dr. Tomasz Borowski z Muzeum Historii Polski. Dziękuję bardzo.

 

                „1000 lat. Prześwietlenie.” Podcast Muzeum Historii Polski o najważniejszych wydarzeniach w historii Polski.


                Podobał Ci się ten podcast? Posłuchaj innego. Z mroku legend do europejskiego mocarstwa. 100 lat, w których powstała Polska.

                Podcastów „1000 lat. Prześwietlenie.” wysłuchasz na Youtube, Spotify, GooglePodcast, Audiotece, a także na innych platformach podcastowych.

                Chcesz być na bieżąco? Subskrybuj kanał Muzeum Historii Polski.

 

/transkrypcja Maciej Fejdasz-Hanczewski 04.12.2022 r.

Dane o obiekcie

Opis

W kolejnym podcaście z serii "1000 lat. Prześwietlenie" spotkamy się z wybitnymi kobietami polskiego średniowiecza. Ich rola jest niedoceniana. A przecież Dobrawa przyniosła Polsce chrześcijaństwo, Rycheza uratowała dynastię Piastów, Gertruda była pierwszą polską pisarką. A było ich znacznie więcej, dzielnych, mądrych, władczych, a czasem okrutnych i bezwzględnych. Dlaczego więc tak mało o nich wiemy? Kto i dlaczego zepchnął je na margines historii? Dlaczego znana nam ze źródeł historia to niemal wyłącznie historia mężczyzn? Łukasz Starowieyski wraz z dr. Tomaszem Borowskim z Muzeum Historii Polski postarają się prześwietlić tę sprawę.