Stanisław Leszczyński - dwukrotny król, oświecony sarmata i uciekający chłop - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Podcasty
Audio

Stanisław Leszczyński - dwukrotny król, oświecony sarmata i uciekający chłop

Muzeum Historii Polski (producent);

06/07/2025

Transkrypcja

Cezary Korycki

Biografia tego władcy mogłaby stanowić rewelacyjny materiał na serial przygodowy, thriller polityczny, epos o upadku Rzeczypospolitej. Król przebieraniec, który choć hołdował światowym trendom i był arcy-Europejczykiem, kreował swój wizerunek jako Sarmata, a zdarzyło mu się nawet uciekać z kraju w przebraniu chłopa. W końcu stał się przodkiem aż trzech królów Francji, włącznie z Ludwikiem XVI. We Francji, gdzie osiadł, jest chyba lepiej pamiętany niż w Polsce Stanisław Leszczyński, król dwukrotny w latach 1704 - 1709 i 1733 - 1736. Dwa razy lepszy wybór od Sasów czy może na dwoje babka wróżyła? Bo był to prawdziwy polityczny wizjoner, nierozumiany nad Wisłą. O tym w dzisiejszym odcinku, w którym będziemy gościć prof. Urszulę Kosińską. Zachęcam widzów i słuchaczy do subskrybowania kanału, tak, aby nie przegapić kolejnych odcinków z tej serii. Zapraszam także do głosowania w rankingu na najlepszego Króla Polski z okazji 1000 lecia koronacji pierwszego króla Bolesława Chrobrego. Muzeum Historii Polski zaprasza do wspólnego stworzenia rankingu królów Polski. Więcej informacji o rankingu na stronie Muzeum ranking.mmuzhp.pl. Link w opisie poniżej.

 

Cezary Korycki

Część pierwsza. Władca. Arcypolski. Oświeceniowy Sarmata.

 

Cezary Korycki

Dzień dobry. Cezary Korycki To jest podcast Muzeum Historii Polski. Dziś gościmy prof. Urszulę Kosińską z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

 

Urszula Kosińska

Dzień dobry państwu. Witam wszystkich.

 

Cezary Korycki

Pani profesor, przechodzę od razu do bohatera naszego dzisiejszego odcinka, który zostaje królem w roku 1704. Ma 27 lat. Stanisław Leszczyński. I chyba muszę przyznać, muszę przyznać, że podobnie jak wielu słuchaczy, nawet zainteresowanych historią, ten okres, w którym Stanisław Leszczyński wchodzi na tron to jest taka troszkę biała plama, jeśli chodzi o nauczanie. Mam chyba uzasadnione argumenty, żeby żeby powiedzieć, że to jest taki okres, który się nie cieszy naszym dużym zainteresowaniem. Po odsieczy wiedeńskiej między panowaniem Stanisława Augusta Poniatowskiego są rządy Sasów, ale gdzieś tam na tych kartach dziejów Polski pojawia się Stanisław Leszczyński. Jakie są okoliczności tego wyboru, tak młodego człowieka, magnata? Dobrze mówię?

 

Urszula Kosińska

Tak, na pewno magnata, dziedzica chyba największej wówczas fortuny w Wielkopolsce, ale fortuny, którą zgromadzili jego przodkowie. A pozycję rodu bardzo wzmocnił ojciec Stanisława Leszczyńskiego, generał Wielkopolski, czyli starosta generalny wielkopolski Rafał Leszczyński. I sam Stanisław jest przynajmniej w pierwszym okresie, kiedy wchodzi na arenę polityczną realizatorem planów politycznych swojego ojca, ale też trochę szerszego stronnictwa, w skład którego wchodzi także krąg magnacki, z którym związana była jego matka, Jabłonowska z rodu. Czyli to jest także polityka hetmana Stanisława Jabłonowskiego, jeszcze hetmana z czasów Jana III Sobieskiego. I żeby zrozumieć, jak Stanisław Leszczyński zostaje polskim królem, moim zdaniem trzeba jednak się cofnąć do początków panowania Augusta II, bo my o tym okresie wiemy wciąż nie za dużo moim zdaniem, chociaż trwają, są prowadzone, badania nad tym okresem. Epoka saska w ciągu ostatnich 30 lat zaczęła budzić ponownie duże zainteresowanie jako okres, w którym... Okres postrzegany...  No, bardzo pesymistyczny, bo to jest okres ciągłego upadku znaczenia Rzeczypospolitej. Ale bez zrozumienia tego, jak to się stało, trudno zrozumieć też to, co się dzieje potem, w drugiej połowie XVIII wieku, w czasie, gdy Rzeczpospolita próbuje podnieść się z tego upadku, ale jednocześnie przegrywa. A symbolem tego są rozbiory. Więc żeby zrozumieć rozbiory, trzeba też zrozumieć tę epokę wcześniejszą, czyli epokę Wettynów i czasy Leszczyńskiego.

 

Cezary Korycki

No właśnie, wracam do tego, co powiedziałem wcześniej, że to jest taka biała plama w naszej świadomości. Mamy odsiecz wiedeńską, rok 1683, mamy później rządy, wiele dekad, początek XVIII wieku, później rządy Stanisława Augusta Poniatowskiego, Konstytucja 3 Maja, upadek, rozbiory. Ale chciałem zadać to pytanie, które nas nurtuje. Jak to się stało, że Rzeczpospolita z państwa, które uratowało Europę przed atakiem tak potężnego Imperium Osmanowie, miała tak wspaniałego, poważanego w Europie króla, armię także, która potrafiła uratować Wiedeń, w ciągu 20 lat odnotowuje tak zaskakujący upadek? Staje się jakimś żenującym kondominium, w którym króla wybierają obce mocarstwa, bo tak chyba trzeba powiedzieć o rządach Sasów przerywanych rządami Leszczyńskiego.

 

Urszula Kosińska

Nie będę tutaj wgłębiać się w szczegóły, bo raczej należałoby słuchaczy odesłać do innego odcinka o partii rosyjskiej w Polsce, który nagrywaliśmy kiedyś. Natomiast w skrócie powiedziałabym tylko to, że po odsieczy wiedeńskiej mamy jeszcze okres rządów Jana III Sobieskiego, starzejącego się króla, które są pasmem wielu klęsk. Po śmierci Jana III mamy podwójną elekcję, w czasie której wybrano kandydata francuskiego Contiego i kandydata saskiego Augusta, przyszłego Augusta II. I tutaj warto zauważyć, że Stanisław Leszczyński właśnie w tym pierwszym okresie, jako bardzo młody człowiek, wchodzący dopiero na arenę polityczną, po pierwsze był kandydatem do laski marszałkowskiej na sejmie elekcyjnym. On przegrał. Był kandydatem forsowanym przede wszystkim przez partie hetmańską, czyli przez swojego dziadka hetmana Jabłonowskiego. Pierwotnie to stronnictwo popierało przede wszystkim Jakuba Sobieskiego bądź też ewentualnie innych jego braci. W ostatnim niemalże momencie, kiedy Jakub zrezygnował, nie mając innego wyboru, postawili na nie-Contiego, czyli na Elektora Saskiego. Co jest ciekawe, rafał Leszczyński, czyli ojciec Stanisława, rozchorował się na wieść o tym i on w ogóle nie brał udziału w elekcji.

 

Urszula Kosińska

A Stanisław Leszczyński przyczynił się, brał udział w wyniesieniu Augusta na tron. Między innymi był jednym z ludzi wprowadzających ministra saskiego Jakuba Henryka Fleminga na pole lekcyjne. Potem przyjmował nowego króla. Zaczynało się wszystko tak, jakby miał być zwolennikiem Augusta. Dostał szybko urząd wojewodziński. Natomiast już w roku na przełomie 1699 i 1700, kiedy August II forsuje pomysł Wielkiej wojny Północnej, zaczyna się rozdźwięk pomiędzy stronnictwem dworskim, a właśnie rodziną Leszczyńskich, co doprowadza do przejścia Rafała Leszczyńskiego do opozycji. Razem z ojcem przechodzi do tej opozycji oczywiście, oczywiście syn. To jest też zresztą ciekawe, że przynajmniej kilku takich młodych magnatów, którzy wprowadzali czy uczestniczyli w instalowaniu rządów saskich w Polsce, tacy właśnie jak Jan Stanisław Jabłonowski czy bracia Wiśniowieccy oni - no i właśnie starosta odolanowski Stanisław Leszczyński - - oni praktycznie wszyscy wylądują w pewnym momencie w opozycji. Dlaczego sam Stanisław został polskim królem? Dotychczas uważano, że to jest przypadek, że jako reprezentant po ojcu i przedstawiciel środowiska opozycji wielkopolskiej zaczął kontaktować się z Karolem XII i z armią szwedzką wchodzącą na terytorium Rzeczypospolitej. Stosunkowo niedawne badania Michała Zwierzykowskiego pokazują, że Leszczyński miał już chyba wówczas swoje własne plany.

 

Urszula Kosińska

Prowadził świadomą, choć nie do końca jeszcze rozpoznaną politykę promowania własnej osoby. Chyba spodobał się Karolowi XII na zasadzie jakiegoś przeciwieństwa charakterów. Stanisław Leszczyński był człowiekiem gruntownie wykształconym, wyrafinowanym. Jego ogłada pod względem kulturalnym, znajomość języków, znajomość literatury podobno oczarowały Karola XII, ale też on chyba rozpoznał szybko, że to nie jest człowiek wojenny i że w związku z tym będzie można lepić go jak plastelinę.  Z tym, że pierwotnym kandydatem do tronu miał być Jakub Sobieski, ale August II bardzo szybko na wieść o ogłoszonej detronizacji ogłoszonej przez konfederatów wielkopolskich (potem to się nazywa Konfederacja warszawska, ta grupa opozycyjna antysaska) kazał zaaresztować dwóch braci Sobieskich i oni jak gdyby automatycznie wypadli z tej roli kandydatów do polskiego tronu. Trzeci brat po prostu zrezygnował z kandydowania i wówczas Karol XII wysunął kandydaturę Stanisława Leszczyńskiego. Ten przyjął ją, ale pierwotnie zastrzegając, że on będzie jak gdyby tylko depozytariuszem korony, którą zwróci Jakubowi Sobieskiemu, gdy ten zostanie uwolniony. Z czasem jednak po dokonaniu koronacji i uzyskaniu namaszczenia chyba Stanisław Leszczyński zaczął budować w sobie taką świadomość czy poczucie królewskości. W każdym bądź razie, kiedy po traktacie w Altenstadt, na mocy którego August II pod naciskiem szwedzkim zrezygnował z polskiego tronu i uwolnił braci Sobieskich, Leszczyński korony nie przekazał. Tak w skrócie chyba można opowiedzieć tę historię, jak polski magnat został polskim królem.

 

Cezary Korycki

Dobrze, że przypomniała pani o naszym poprzednim odcinku. To było naprawdę ciekawe spotkanie. Państwa oczywiście zachęcam do znalezienia. "Partia rosyjska w Polsce" to jest odcinek, który nadal budzi wielkie emocje. Budzi też oczywiście skojarzenia, ale skoro mówimy o partii rosyjskiej w Polsce, to od razu mi się nasuwa pomysł na inny odcinek. Partia szwedzka w Polsce, pewnie jeszcze by była w tych czasach partia francuska w Polsce. Ale ja zapytam inaczej. Jeszcze nawiążę do tego, co mówiłem wcześniej. Jak to jest możliwe, że że Szwecja w tym czasie, na przełomie XVII i XVIII wieku wyrasta na takie silne mocarstwo i zaczyna rozdawać karty w Rzeczpospolitej, decydując o tym, kto będzie królem?

 

Urszula Kosińska

Szwecja wyrasta na silne mocarstwo europejskie w dobie wojny trzydziestoletniej, czyli w pierwszej połowie wieku XVII. W wyniku tej wojny otrzymuje posiadłości w tej części Europy, użyję niefachowego słowa, kontynentalnej. To znaczy to już nie jest tylko Skandynawia. Miejmy taką świadomość, że Szwecja była bardzo blisko Polski, ponieważ Pomorze Szczecińskie należało do Szwecji. Poza tym porty, brama Werden, jeszcze jakieś tam posesje. Na przykład Księstwo Dwóch Mostów na terenie Rzeszy. Było więc to państwo znajdujące się w centrum Europy. Wchodzące w skład Rzeszy pod rządami nie tylko Karola XII, ale i jego poprzedników. To było państwo bardzo mocno zmilitaryzowane. Pamiętajmy, co się stało w czasie Potopu, prawda? Owszem, po potopie Szwecja musiała się wycofać z Rzeczypospolitej, ale jej potencjał militarny nadal był wielkim potencjałem i pod rządami bardzo młodego władcy, jakim był Karol XII, on miał 16 lat, kiedy został królem Szwecji w roku 1697. Szwecja była nadal potęgą, także dlatego, że Karol XII odziedziczył bardzo doświadczonych doradców, ministrów, którzy wiedzieli, jak prowadzić politykę. I oczywiście na początku XVIII wieku olbrzymi wpływ wywarła osobowość młodego władcy, który znany był z uporu, rządził też w systemie absolutystycznym.

 

Urszula Kosińska

Okazał się wybitnym wojennikiem. Użyję tu staropolskiego słowa, takim zwierzęciem wręcz, wojennym, człowiekiem o niezwykłej wytrzymałości, wielkich ambicjach i wielkich planach. Tu warto to sobie uświadomić, że nie zawsze potencjał gospodarczy państwa jest równoległy do potencjału militarnego. Czasami bywa tak, że państwa stosunkowo biedne, jeśli chodzi o bogactwo własnych obywateli czy własnych poddanych, ale zarządzane bardzo sprawnie i zarządzane przez kogoś, kto ma wielkie ambicje polityczne, może być państwem, które osiąga nieoczekiwane sukcesy, choćby czasowe, sukcesy militarne. No i tak chyba było ze Szwecją. Pamiętajmy też, że Szwecja została zaatakowana przez polskiego króla, co w jakiś sposób wpłynęło też na wielką nienawiść. To, można powiedzieć, z dużą odpowiedzialnością Karola XII wobec własnego kuzyna. Oni byli blisko spokrewnieni i w związku z tym chęć do tego, by Augusta II pokonać, pozbawić tronu, dać mu taką nauczkę naprawdę na całe życie. Stąd też chyba wielka niechęć Karola XII i blokowanie chyba wszystkich prób porozumienia się z Saksonią na warunkach równorzędnych. Tam wchodziło w grę tylko pokonanie Augusta. Detronizacja i nic więcej.

 

Urszula Kosińska

I przez wiele lat oczywiście to odnosiło skutek. W momencie, gdy Szwedzi wkroczyli do Rzeczypospolitej - to też trzeba pamiętać! - ta wojna bardzo nie była akceptowana przez polskie społeczeństwo. Ona została wywołana wbrew Polakom, wbrew doradcom z polskiej strony. Ale oczywiście toczyła się przede wszystkim przez wiele lat na ziemiach polskich. Stąd też czasowe sukcesy nie tylko Szwedów w Polsce, ale też powstanie tego szwedzkiego stronnictwa, do którego przyłączali się ludzie rozczarowani polityką Augusta II, sposobem sprawowania władzy, właśnie tą nieodpowiedzialnością, awanturniczością jego polityki, nieprzestrzeganiem polskich zasad ustrojowych. I mimo, iż możemy powiedzieć, że w roku 1697 spora część wyborców na polu elekcyjnym wybrała Sasa, ponieważ nie chcieli Francuza, ale bez większych nacisków międzynarodowych, tutaj można tylko mówić o jakiejś propagandzie, ale obietnicach finansowych nic więcej, to bardzo szybko okazało się, że ten władca zaczął dokonywać wyborów niezgodnych z polskim poczuciem prawa i interesu Rzeczypospolitej. I to było źródło klęski Wettyna i czasowych sukcesów Szwedów na terenie Rzeczypospolitej.

 

Cezary Korycki

Powiedzieliśmy o szwedzkim królu Karolu. Młody człowiek, więc zamykamy oczy i oczami wyobraźni staramy wyobrazić to spotkanie tych ludzi, którzy stali się najważniejszymi władcami w tej części Europy. O ile można Stanisława Leszczyńskiego nazwać mianem ważnego władcy... Ale to byli młodzi mężczyźni. Stanisław Leszczyński koronowany jest w wieku 27 lat. Jak szybko policzyłem w pamięci, Karol ma lat 25. Młodzi mężczyźni, którzy. Którzy zawierają jakiś jakiś sojusz. Ale ja troszkę inaczej chciałbym... O co innego chciałbym zapytać, a mianowicie o wizerunek Stanisława Leszczyńskiego, który tak nieodmiennie nam się kojarzy z pocztu Matejki. Wyraźnie odróżnia się od tych obrzydliwych Sasów. To jest jakaś umiejętna gra w kreację wizerunku, którą Matejko tak może nieświadomie powielił 150 lat później? Czy może rzeczywiście ten wizerunek Stanisława Leszczyńskiego jako Piasta, jako Polaka, miał coś wspólnego z tą jego linią polityczną?

 

Urszula Kosińska

I ja, kiedy patrzę na portret Matejki, portret Leszczyńskiego, ale pędzla Matejki, to nieodparcie przypomina mi się Staś Połaniecki z filmu Rodzina Połanieckich na podstawie powieści Sienkiewicza. Bo to jest taka twarz polskiego szlachcica w stroju szlacheckim, ale to jest dziewiętnastowieczna wizja urody. Owszem, są zachowane portrety Stanisława Leszczyńskiego, takie, można by powiedzieć, sarmackie. Jest jakiś jeszcze wczesny? Gdzie on mniej więcej tak wygląda, ale nie jest tak przystojny jak na portrecie Matejkowskim. I mamy 1 portret malowany chyba w 1734 roku w Gdańsku przez malarza Kleina. I tam to już jest ponad 50 letni, prawie 60 letni człowiek. Troszeczkę odmłodzony malarsko, ale widać, że bardzo dojrzały, po sarmacku, ostrzyżony, z wąsikiem, za to w zbroi przepasany wstęgą. Więc to jest też jeszcze taka kontynuacja wzorca sarmackiego. Ryciny, które przedstawiają koronację z 1705 roku, nie mają nic wspólnego w ogóle z rzeczywistym wizerunkiem Leszczyńskiego, one były takim wyobrażeniem wyimaginowanym. Natomiast na pewno Stanisław Leszczyński przynajmniej od 1725 roku, ale myślę, że już wcześniej, kiedy obracał się w tym kręgu dworu szwedzkiego, on się ubierał po francusku, czyli krótkie kuloty, pończochy, frak.

 

Urszula Kosińska

Trochę później już zaczyna regularnie nosić bardzo obfitą białą perukę, więc ubiera się dokładnie tak samo, jak ubierał się August II. Poza tym, to jest ciekawa rzecz. My wiemy, że Stanisław Leszczyński kilka razy w swoim życiu przebierał się, ponieważ podróżował incognito. Pierwsza taka znana przebieranka to jest chyba 1712, jeśli się nie mylę, rok, kiedy Stanisław Leszczyński w stroju wojskowym żołnierza jedzie do Benderów, w których jest przetrzymywany pod opieką, a de facto jest internowany Karol XII pod opieką turecką. Żeby przemknąć przez terytoria kontrolowane przez Habsburgów, Leszczyński musiał się przebrać. No i jako jakiś żołnierz podróżował. Druga taka znana podróż to jest rok 1733, kiedy Leszczyński podróżuje do Polski w przebraniu subiekta kupieckiego, karetą, czyli w stroju mieszczańskim. Jak to dokładnie wyglądało, nie bardzo wiemy, ale pewnie tak, jak ubierali się mieszczanie na terenie Rzeszy, bo przez tereny Rzeszy ta kareta musiała musiała przejechać. Kolejne przebranie to jest przebranie w roku 1734, kiedy Stanisław Leszczyński ucieka z oblężonego Gdańska, ostrzeżony, że Gdańsk już podpisał kapitulację i że zażądano od niego wydania króla.

 

Urszula Kosińska

I król ucieka w przebraniu chłopskim, ale jednocześnie w wojskowych butach i to takich zużytych, wziętych od jakiegoś żołnierza. Opisał to zresztą dość szczegółowo w takim autobiograficznym, można powiedzieć, sprawozdaniu "Opis ucieczki z Gdańska do Kwidzyna Stanisława Leszczyńskiego". To jest wydane zresztą po polsku. Można sobie to przeczytać. Materiał na scenariusz filmu awanturniczego płaszcza i szpady. No więc to są te przynajmniej trzy przykłady, kiedy Stanisław Leszczyński przebierał się i znany jest też jeden obraz portret Leszczyńskiego gdzieś z lat 20. Kiedy on już zaczyna być traktowany jako kandydat do polskiego tronu po śmierci Augusta II, jako kandydat popierany przez Francję. I powstaje wówczas portret, obraz króla tułacza. I Leszczyński jest w takim stroju, w takiej szacie wędrowca, na którą naszyta jest muszla, z kijem w dłoni, czyli jest przedstawiony jako pielgrzym do Santiago de Compostela, ale w peruczce. Więc i tu widzimy oczywiście pewne kreowanie wizerunku, które już zaczęło się w wieku XVIII. Matejko wykorzystał tylko jeden z tych elementów, a więc ten element sarmacki. Na co dzień jednak król chodził przede wszystkim w stroju francuskim.

 

Cezary Korycki

Część druga. Powrót króla.

 

Cezary Korycki

No to przechodzimy do najciekawszej sprawy dla mnie. No bo jednak to jest postać, która dwukrotnie była koronowana. Chciałem nawet powiedzieć, że to jedyny polski władca, który obejmował tron dwukrotnie, ale od razu złapałem się na tym, że pewnie popełnię błąd, że pewnie kogoś pominąłem, bowiem sprawdziłem, że byli już tacy, którzy dwukrotnie wracali do panowania. Ale niech to będzie zagadka. Proszę o komentarze od Państwa. Kto chce się wykazać znajomością historii albo umiejętnością wyszukiwania faktów historycznych, niech wpisuje komentarze. Który z polskich władców w naszej tysiącletniej historii obejmował tron dwukrotnie? Może nie dwukrotnie był koronowany, ale obejmował władzę w Polsce dwukrotnie. Pani profesor, mamy tutaj taką sytuację. Tutaj powiedzieliśmy w poprzednim, w poprzedniej części o tych ciekawych perypetiach Stanisława Leszczyńskiego, o tym, jak sobie zupełnie inaczej wyobrażamy jego wizerunek. Mamy ten wizerunek wdrukowany niestety przez Jana Matejkę, a tymczasem był to człowiek innego pokroju, inaczej się prezentował. Proszę o nakreślenie okoliczności tego wielkiego powrotu króla. Kiedy, jak i kto za tym stał? Kto pociąga za sznurki?

 

Urszula Kosińska

Dobrze, ale najpierw sprostuję jedną sprawę. Król został dwukrotnie wybrany, natomiast koronowany był tylko raz w 1705 roku. Po elekcji 1733 roku nie było koronacji. Nie było też drugiego namaszczenia. Warto pamiętać, że namaszczenie było może nie precyzyjnie, z punktu widzenia teologii, to powiem, ale ono było quasi sakramentem i tej sakry nie można było zetrzeć. Natomiast uznano, że trzeba będzie dokonać drugiej elekcji, ponieważ ta pierwsza miała poważne felery pod względem prawnym. Natomiast sam Stanisław Leszczyński staje się kandydatem do polskiego tronu. W zasadzie on cały czas jest takim kandydatem. Po śmierci Karola XII awet Piotr pierwszy gdzieś tam pisał o tym, że mógłby przystać na Leszczyńskiego, bo on już nie ma swojego protektora, jakim był król szwedzki. Stąd też Leszczyński mógł znaleźć to schronienie po śmierci Karola XII w Wissenburgu, czyli tak dosyć blisko już Francji. Jego notowania wzrosły w roku 1725, kiedy jego córka Maria została wybrana na żonę dla Ludwika XV. Dwa powody o tym zdecydowały. Jeden powód to wartość biologiczna Marii jako potencjalnej dojrzałej kobiety, zdowej, która może urodzić szybko następcy tronu Francji i zabezpieczyć Francję przed problemem wymarcia dynastii.

 

Urszula Kosińska

Taki problem istniał. Ale druga rzecz, co udowodnił swego czasu Emanuel Rostworowski, to jest posag polityczny Marii, czyli właśnie korona, która spoczęła na głowie jej jej ojca i od roku de facto [17]26, [17]27 Stanisław Leszczyński staje się kandydatem Francji do Korony w momencie, kiedy pojawi się tam kwestia sukcesji, czyli po śmierci Augusta II. Bo pamiętajmy też, że w roku 1697 Francja poniosła spektakularną klęskę dyplomatyczną w Polsce, nie osadzając swojego kandydata, ale to nie zmieniło sytuacji, że ona była zainteresowana tym, aby po drugiej stronie państwa habsburskiego, właśnie w Polsce, mieć sprzyjającego sobie króla, który by równoważył w jakiś sposób czy szachował Habsburgów od północy. Habsburgów, którzy byli wrogami Francji. I z każdym kolejnym rokiem, kiedy August II się starzał, znaczenie Stanisława Leszczyńskiego rosło. Natomiast dyskutowano w ministerium francuskim, w jaki sposób będzie można osadzić Leszczyńskiego? Czy wystarczy po prostu przywieźć go do Polski i ogłosić, że on już przecież raz został wybrany królem, czy też trzeba będzie przeprowadzić elekcję? I rozpoznanie terenu sytuacji przez dyplomatów francuskich doprowadziło do decyzji, że jednak trzeba będzie przeprowadzić po prostu nową elekcję.

 

Urszula Kosińska

Właśnie dlatego, że ta pierwsza w roku 1704 pod bagnetami wojsk szwedzkich, z bardzo małą frekwencją wyborczą, była uznawana za elekcję pogwałconą, teraz powinno się to odbyć normalnie. Też zastanawiano się, jak to zrobić, czy to ma się tak odbywać per procura. I podjęto decyzję, że jednak dobrze by było, aby Leszczyński znalazł się w Polsce. Stąd wyreżyserowano przedstawienie, wybrano człowieka do niego bardzo podobnego i oficjalnie wysłano go okrętem, aby tym okrętem francuskim płynął do Gdańska, rozgłoszoną tę sprawę. Ten okręt został potem zatrzymany po drodze, a w międzyczasie Stanisław Leszczyński, jak już wspominałam, w przebraniu subiekta kupieckiego. Przyjechał do Warszawy i ujawnił się w kościele Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w stroju podobno właśnie sarmackim, szlacheckim. Został rozpoznany i 2 dni później został na polu lekcyjnym, niemal przez aklamację, ogłoszony królem. Elekcja była podobno bardzo liczna i dysproporcja głosów, które później padły po drugiej stronie Wisły na polu kamionkowskim, na kontrkandydata, czyli na elektora Saskiego, jest dysproporcją wielką. Także rzeczywiście całe polskie społeczeństwo uczestniczące w elekcji głosowało niemal jednomyślnie na Stanisława Leszczyńskiego, niekoniecznie ze względu na jego osobiste cechy charakteru, bo raczej zapamiętano go jako człowieka właśnie bardzo zależnego od króla szwedzkiego.

 

Urszula Kosińska

Natomiast przede wszystkim ze względu na ten splendor i potęgę króla Francji, przekonanie, że Francja, mocarstwo europejskie, wspierając polskiego króla, będzie w stanie zapewnić Rzeczypospolitej znowu samostanowienie, suwerenność. Oczywiście pomylono się. Okazało się, że wsparcie, jakiego udzieliła Francja było znikome i Rzeczpospolita została otwarta na interwencję przede wszystkim wojsk rosyjskich wspieranych przez wojska saskie. Leszczyński po elekcji bardzo szybko usunął się z Warszawy, ale nie pojechał do Krakowa na koronację, bo jak powiedziałam, on już był koronowany. Wyjechał do Gdańska ze swoimi stronnikami, będąc przekonany, że tam doczeka się wsparcia, czyli desantu francuskiego.

 

Cezary Korycki

Tak słucham i nie dowierzam. To wszystko są dość ciekawe i mało znane fakty z dziejów Rzeczypospolitej. Myślę, że warto, żebyśmy o tym pamiętali, ale zadaję takie pytanie, które może Panią zaskoczy troszkę, bo jest to takie zaskakujące dla nas. Mamy to wyobrażenie naszych polskich władców, którzy byli wybierani przez szlachtę w ramach wolnej elekcji. Ale może ja zadam to pytanie który władca, który władca został wybrany bez obcej interwencji i nie można mu było zarzucić, że jest agentem obcych mocarstw?

 

Urszula Kosińska

Bez obcej interwencji, czyli bez interwencji...?

 

Cezary Korycki

Bez wpływu zagranicznych sił, jakie by one nie były. Może zacznijmy od Stanisława Augusta Poniatowskiego? Oczywiście, że nie. August III?Oczywiście, że nie. Stanisław Leszczyński, tak jak usłyszeliśmy w tym odcinku, także nie. August II także nie.

 

Urszula Kosińska

Nie, tutaj bym się nie zgodziła. Czym innym są dyplomatyczne wpływy, czyli pewne perswazje dyplomatów przedstawiane czy na polu elekcyjnym, czy prywatnie w prywatnych kontaktach. To miało miejsce w roku 1697, prawda? Natomiast sama elekcja była rozdwojona, ale ona była wynikiem podziałów wewnątrz społeczeństwa szlacheckiego. Pamiętajmy, że my jesteśmy przyzwyczajeni. Jesteśmy w trakcie wyborów prezydenckich, prawda? Liczymy głosy i decyduje arytmetyka. Kto dostanie więcej, ten zostaje królem. Natomiast w polskim systemie ustrojowym dążono do jednomyślności. Tej jednomyślności kilka razy nie uzyskano, ale to nie oznacza, że ten brak jednomyślności był efektem jakiś ingerencji obcych sił. Nie jednomyślna była elekcja Batorego, nie jednomyślna była elekcja Zygmunta Trzeciego.

 

Cezary Korycki

Nie, ale ja mam na myśli ja mam na myśli jurgielt, że w jakiś sposób ten kandydat czy jego stronnictwo było opłacane przez zewnętrzne mocarstwa, bo chyba Jan III Sobieski kim też nie można powiedzieć, że był, że był królem bez ingerencji czy bez wpływów, czy bez poparcia z zagranicy.

 

Urszula Kosińska

Ale został wybrany przez polskich wyborców. Proszę pamiętać też, że to jest właśnie inny system wyborczy i jurgielt, który weźmie przedstawiciel jakiegoś rodu magnackiego, on może, ale nie musi przekładać się na głosy wyborców, którzy są zgromadzeni na polu elekcyjnym. Z tym, że tych głosów się nie liczy. Ocenia się przede wszystkim głosy ziem, województw, chorągwi. To jest bardzo skomplikowany system, w którym mam czasami wrażenie, ale to powiem osobiście tylko, że tam było olbrzymie pole do pewnej przypadkowości, zdarzeniowości. Zresztą sami Polacy uważali, że właśnie to bardziej Opatrzność decyduje o tym, kto ostatecznie zostaniekrólem. I do roku 1697 włącznie nikt nie miał wątpliwości, że elekcje były wolne. Pierwszą pogwałconą elekcją była elekcja, niestety, Stanisława Leszczyńskiego, czyli naszego dzisiejszego bohatera, elekcja z 1704 roku. Ona była pogwałcona, ona była narzucona. Tam innego kontrkandydata w ogóle nawet nie było. Tam nie było możliwości wyboru. A potem elekcja 1733 roku była wydaje się, że elekcją wolną, tak jak pokazują to badania Andrieja Macuka, białoruskiego historyka, który zresztą teraz już jest w Polsce.

 

Urszula Kosińska

One pokazują, że ta irredenta w roku 1733 to jest w zasadzie reprezentacja jednego województwa nowogrodzkiego. No i tam rzeczywiście to są jurgieltnicy, to są ludzie przekupieni. Część z nich nawet być może nie była w ogóle szlachtą, tylko... Albo inaczej, to byli ludzie, którzy nie powinni byli głosować, bo byli wojskowymi. I to już jest też ta elekcja praska, jest elekcją poniekąd pod bagnetami rosyjskimi. No, o elekcji Stanisława Augusta Poniatowskiego, to wszyscy wiemy, że tutaj też to już nie jest elekcja wolna, ale że tak będzie, to właśnie wiedziano już po roku 1735, czyli po tym, jak Rosja narzuciła ostatecznie Rzeczypospolitej swojego kandydata, no to już było wiadomo te 30 lat później, że inaczej być nie może, że to jest to państwo, które decyduje. Ale wcześniejsze elekcje, mimo że nie zawsze zgodne, były lekcjami wolnymi, chociaż oczywiście różne państwa próbowały różne rzeczy robić, próbowały wysyłać pieniądze, ale to wcale nie było bardzo skuteczne. Nawet już w XVIII wieku było na wielu dworach obcych takie przekonanie, że że ci Polacy to są tacy okropni, bo nic się z nimi nie da załatwić, ponieważ - nawet jeżeli oni wezmą jakieś pieniądze - że oni by tylko brali pieniądze, ale że wcale nie będą realizować tych zobowiązań, które powinny za tym za tym stać. Myślę, że to wynikało też to rozdrażnienie innych państw z zupełnego niezrozumienia polskiego systemu.

 

Cezary Korycki

Słucham, słucham i nie dowierzam, bo biografia Stanisława Leszczyńskiego nagle okazała się materiałem na świetny serial przygodowy, thriller polityczny. Scenarzyści szukają jakichś pomysłów, robią seriale o różnych Sarmatach, teseriale otrzymują popularność, ale tutaj mamy chyba bohatera. To mogłaby być komedia i serial polityczny z przesłaniem. No i jeden odcinek pewnie by opowiadał o tym, jak to teść króla Francji... To jest ciekawa sprawa, specjalnie sprawdziłem, że on wtedy już był teściem króla Francji, i ucieka z kraju w przebraniu chłopa, czyli wcielił się w kolejną rolę uosabiającą rozwarstwienie społeczne Rzeczypospolitej, bo już przebierał się zamieszczanina. Był królem, był Sarmatą, a na koniec jeszcze ubiera, ubiera się w przebranie chłopa i ucieka z kraju. Jak w ogóle do tego do czegoś takiego mogło dojść?

 

Urszula Kosińska

To znaczy do tej ucieczki.

 

Cezary Korycki

Dlaczego doszło do tej ucieczki? I dlaczego nie mógł wyjechać, po prostu nie przebierając się za włościanina?

 

Urszula Kosińska

Znajdował się w oblężonym Gdańsku. Jak powiedziałam, Gdańsk już wiedział, że nie może liczyć na odsiecz francuską, ponieważ przypłynął jeden okręt. Próba desantu zakończyła się śmiercią dowódcy, oni odpłynęli. Rzeczpospolita w rachubach francuskich powoli kończyła swoją misję, ponieważ dzięki temu, co się działo w Rzeczypospolitej, Francja mogła przeprowadzić istotniejsze dla niej wówczas cele polityczne w Nadrenii, czyli zagarnąć Lotaryngii, ale także w krajach włoskich i po to, żeby Gdańsk mógł poddać się armii rosyjskiej, a on był oblężony, musiał się zgodzić na ciężkie warunki. Tak naprawdę lojalnie uprzedzono Stanisława Leszczyńskiego, jakie są warunki i on zdecydował, że będzie uciekał. Po to też, żeby właśnie przedstawiciele tego miasta już nie mieli żadnych obiekcji, że w jakiś sposób łamią przysięgi dane królowi polskiemu. Oczywiście my przebieg tej ucieczki znamy z opowieści opracowanej przez Stanisława Leszczyńskiego i bardzo szybko opublikowanej w wielu językach. To była bardzo poczytna książka. Możemy tylko mu wierzyć, bo tak naprawdę nie wiadomo, ile do końca jest w tym prawdy. Bardzo to jest ciekawe.

 

Urszula Kosińska

Tam jest element ukrywania się na strychu, w karczmie, na dole której siedzi jakiś taki oddział rosyjski. Jest piękna karczmarka, która uprzedza króla. Są przewodnicy, którzy są w zasadzie jakimiś zbirami. Próbują coś knuć przeciwko temu człowiekowi, którego mają przemycić przez granicę. Czyli to są przemytnicy jacyś tacy, prawda? Jest chowanie się na bagnach, szukanie łódek. No naprawdę historia niesamowita. A potem jest wielomiesięczny okres pobytu w Królewcu, czyli na terytorium państwa pruskiego pod opieką króla pruskiego. Okres niezbyt chwalebny dla Stanisława Leszczyńskiego, ponieważ on prowadzi różne negocjacje i w trakcie tych negocjacji używa argumentów, które my w tej chwili potępiamy. To znaczy on próbuje sobie zapewnić jakieś warunki i przyszłość, próbuje rozgrzać na nowo szanse polityczne dla siebie i swojego stronnictwa, szafując ziemiami Rzeczypospolitej, czyli tym, na czym najbardziej królowi pruskiemu zależy. To się kończy fiaskiem i kończy się i tak, no, rozwiązaniem pewnie dla Leszczyńskiego samego jako człowieka w miarę w miarę dobrym, to znaczy wynegocjowaniem przez Francję, że Lotaryngia będzie dożywotnio księstwem, w którym Leszczyński będzie księciem. I dopiero po śmierci Leszczyńskiego zostanie inkorporowana do Francji.

 

Urszula Kosińska

Pamiętajmy, ta Lotaryngii to jest terytorium, z którego musiał ustąpić narzeczony Marii Teresy. To o to chodziło, że Francja się nie godziła na to, żeby książę lotaryński został w przyszłości cesarzem niemieckim. O to była między innymi wojna. Więc te losy Leszczyńskiego są rzeczywiście losami bardzo powikłanymi. I jako polityk on nie może być pozytywnie oceniony, tak myślę. Pozytywnie możemy ocenić jego rolę jako symbolu polskiej suwerenności i prawa Rzeczypospolitej do wyboru tego, kogo chce mieć na władcę. Bardzo mocno w roku 1733 podnosił tę sprawę w takim piśmie politycznym "Epistole familiarum sub tempus interregni" Stanisław Konarski Przetłumaczę: "Listy poufne okresu bezkrólewia". I tam Konarski podnosił właśnie tą sprawę, że Rzeczpospolita ma prawo być panią samej siebie i że żadne państwo obce nie powinno na nią wpływać. I nie powinno decydować o tym, kto będzie rządził w tym państwie. Rzeczpospolita sama z siebie jest państwem, które nie chce z nikim zadzierać i nie ma imperialnych tendencji, więc pozwólcie nam rządzić się samym sobą. Oczywiście, tego państwa obce nie chciałby wysłuchiwać, natomiast to był tekst bardzo istotny dla Polaków.

 

Urszula Kosińska

Uważa się, że on tworzy podstawy w ogóle do wykształcenia się idei niepodległości i suwerenności w polskim języku politycznym. I tutaj Stanisław Leszczyński odgrywa na pewno istotną rolę. I potem jako książę lotaryński... Mam czasami wrażenie, jakby to był zupełnie inny człowiek. Nie wiem, czy to, że on znalazł się w innym miejscu i w innej sytuacji, że już nie musiał, że nie był już taką igraszką w rękach innych władców, że jego życie się ustabilizowało... Może też doświadczenie, dojrzałość. Doszedł prawie 60 tki. Kiedy został... Już miał 60 lat, bo on w [17]37 roku został władcą Lotaryngii. Jako człowiek dojrzały, pewne rzeczy przemyślał i wtedy objawia się on jako inny człowiek, jako myśliciel, jako pisarz, jako zarządca, bardzo rozsądny zarządca tym księstwem. Ktoś, kto bardzo troszczy się o swoich poddanych, także rozwija swoje talenty jako mecenas kultury, jako współprojektant wielkich przedsięwzięć budowlanych. Tutaj można by było wymieniać różne aspekty jego działalności, do dziś też bardzo pozytywnie oceniane przez samych mieszkańców Lotaryngii.

 

Cezary Korycki

Część trzecia. Królewska emerytura.

 

Cezary Korycki

Pani profesor jest troszkę haniebnych rys na życiorysie Stanisława Leszczyńskiego, ale jednak wydaje się, że to człowiek światowy, nie tyle obyty w wielkim świecie, ale człowiek o szerokich horyzontach. Jak to jest z tym traktatem "Głos wolny wolność ubezpieczający"? Czy był jego autorstwa? Czy jest mu przypisany? Czy była to inspiracja tego polityka, tak go można nazwać, XVIII-wiecznego?

 

Urszula Kosińska

Do dzisiaj w środowisku historyków nie wszyscy zgadzają się z tezą wysuniętą przez Emanuela Rostworowskiego w latach 50. XX wieku, z tezą dotyczącą autorstwa "Głosu wolnego". Otóż Rostworowski porównał... Inaczej. istnieją dwie wersje tego traktatu w języku polskim. Jedna ma specjalną przedmowę, druga nie ma tej przedmowy. Obie mają te same rozdziały, ale żadne zdanie nie jest takie samo. Mówią mniej więcej o tym samym. Przedstawiają mniej więcej tę samą wizję Rzeczypospolitej, ale w szczegółach nieco się różniącą. Emanuel Rostworowski przeprowadził swego czasu, nie używając komputerów, analizę językową jednego i drugiego tekstu. Stwierdził, iż tekst jeden jest trochę wcześniejszy i najprawdopodobniej powstał w okresie bezkrólewia, ale jeszcze przed elekcją Leszczyńskiego. Ma dość pozytywną wymowę, jeśli chodzi o samego Augusta II i pojawiają się tam fragmenty, które sugerują, że autor mógł się wywodzić z Litwy - poprzez pewne przykłady, które on przytacza. Wersja druga już nie ma tego pochlebnego dla Wettyna wstępu, natomiast przykłady, które tam są przytaczane, częściej sięgają do doświadczeń wielkopolskich. I ten drugi tekst na pewno był znany w autografie Stanisława Leszczyńskiego.

 

Urszula Kosińska

Ten autograf nie istnieje, ponieważ został spalony w czasie po Powstaniu Warszawskim, znajdował się w zbiorach Biblioteki Ordynacji Krasińskich. Ale był wydany i wydane były chyba faksymile dwóch stron, więc można porównać rękę Leszczyńskiego. Odsyłam tutaj do takiego tomu "Legendy i fakty", yam jest ten bardzo obszerny, skomplikowany artykuł. Rostworowski wysunął taką hipotezę, że wersja A być może została napisana przez Mateusza Białozora, człowieka wywodzącego się z Litwy. W jaki sposób znalazła się w rękach Stanisława Leszczyńskiego, który dokonał przeróbki tego tekstu? Na pewno on istniał już w roku 1738 i oba teksty zaczęły krążyć po Polsce, ale prawdopodobnie ten pierwszy był już znany. Natomiast już w roku 1739 chyba, też się pisze o tym, że "Głos wolny" jest autorstwa Leszczyńskiego. I w pewnym momencie Leszczyński wydaje na pewno w Nancy tekst po polsku "Głosu wolnego". W momencie, kiedy pojawia się taka szansa, że być może zmiana sytuacji międzynarodowej pozwoli mu powrócić na tron Polski, to chodzi o wojnę o sukcesję austriacką, w której August II aspirował do tej sukcesji, do tego, że zostanie cesarzem, a wówczas prawdopodobnie zwolniłby się tron Polski.

 

Urszula Kosińska

Oczywiście to się wszystko skończyło tym, że te chimery Wettyńskie nie zostały zrealizowane, ale podejmowano pewne działania propagandowe w celu tego, aby przypomnieć Leszczyńskiego. Dlaczego Leszczyński wydał drukiem tekst ten A, czyli ten wcześniejszy, nie wiemy. Być może dlatego, że ten tekst już wcześniej chodził drukiem gdzieś pomiędzy ludźmi albo był przepisywany, bo jest kilka wydań, które różnią się jakimiś drobiazgami, drobnymi elementami. Nie wiemy, dlaczego różnice ideowe w tych tekstach są niewielkie, ale istotne. Dotyczą na przykład stanowiska pozycji króla. Ta wersja Leszczyńskiego podkreśla pozycję króla i jego władzę. Troszeczkę też na przykład tonuje pewne antyklerykalne tendencje wersji A, zwłaszcza dotyczące biskupów. Jeden i drugi tekst przedstawiał jednak dość podobną wizję reformy republikańskiego ustroju Rzeczypospolitej, nie likwidacji veto, ale znaczącego ograniczenia liberum veto w kierunku tego, żeby jednak sejmy dochodziły, żeby nie stosowano liberum rumpo, pewnej reformy działań władzy wykonawczej. Między innymi tam się pojawia pomysł, który zostanie zrealizowany w czasach Stanisława Augusta, to znaczy pomysł Rady Nieustającej, rządu, który będzie cały czas obradował i będzie zarządzał państwem.

 

Urszula Kosińska

Pojawiają się pewne sygnały dotyczące zmiany, poprawy sytuacji chłopów, oczynszowania, czyli likwidacji pańszczyzny czy ograniczenia. To jest bardzo ważny tekst. Na pewno, tak myślę, że warto byłoby może kiedyś podjąć pracę nad tym, żeby oba te teksty wydać, jak to się mówi,  anastatycznie, czyli obok siebie, tak, żeby każdy czytelnik mógł porównywać te zmiany, które zostały w tym pierwotnym tekście przeprowadzone. Ja osobiście przychylam się do do tej tezy, że tekst "Głosu wolnego" powstał w okresie bezkrólewia, że napisał go chyba ktoś z Litwy. Pewnie dostał się do rąk Leszczyńskiego. On to czytał, przemyślał, poprawił po swojemu, zmieniając każde zdanie. No właśnie, być może dlatego, żeby nie oskarżono go o plagiat. Chociaż oczywiście w XVIII wieku nie istnieje prawo, takie prawo autorskie, jakie my dzisiaj znamy. I w pewnym momencie, ponieważ to wychodzi z dworu Leszczyńskiego, zaczyna się mówić, że to on jest autorem tego tekstu. Tekst zostaje potem, już w późniejszym okresie przetłumaczony na francuski, już jako tekst francuski, wydany pod nazwiskiem leszczyńskiego. Dlaczego Białozor nie ujawnia się, nie polemizuje, nie żąda zwrotu praw autorskich? Nie wiemy. Może już nie żył po prostu i nie miał takiej możliwości, A może pochlebiało mu to, że jego dzieło zaczyna być przypisywane królowi.

 

Cezary Korycki

Finalnie ta recepta na poprawę losu Rzeczypospolitej, organizacji Rzeczypospolitej, pozostaje tylko receptą na papierze. Natomiast zapytam ciekawostkowo inną receptę, którą opracował Stanisław Leszczyński, o której ostatnio nawet wspominał prezydent Francji Emmanuel Macron. Ile prawdy jest w tej francuskiej recepcie przepisie na bezę a'la Leszczyński?

 

Urszula Kosińska

Nie wiem. Pewnie by trzeba było pytać profesora Jarosława Dumanowskiego, który jest specjalistą od kuchni staropolskiej. Natomiast dworowi Leszczyńskiego przypisuje się też rozpropagowanie we Francji jednej ze sztandarowych obecnie francuskich zup, czyli zupy cebulowej. A legenda też mówi, że sam Leszczyński nauczył tam jakąś swoją francuską kucharkę pieczenia magdalenek, czyli takich ciasteczek w kształcie muszelek, które też są uznawane za typowo francuskie. Na pewno król był wielkim smakoszem i też trzeba powiedzieć... No właśnie, jeśli ktoś ma w oczach ten wizerunek matejkowski jakoby Stanisława Leszczyńskiego, to warto mieć świadomość, że taką sylwetkę to Leszczyński mógł mieć tak mniej więcej do 1790 roku. Potem on już był bardzo pulchnym człowiekiem, a pod koniec swego życia nawet dał się sportretować tak z profilu, jako człowiek stary, i widać wyraźnie, że był bardzo otyły, miał problemy z chodzeniem. Żył też bardzo długo przecież, bo 89 lat.

 

Cezary Korycki

Uporządkujmy jeszcze sprawy genealogiczne, które są szalenie ciekawe dla nas. Znamy oczywiście dynastię Burbonów, Ludwików. Z tymi kolejnymi przypisanymi liczbami było ich wielu. No to wymieńmy może. Dziadkiem których Ludwików był Polak Stanisław Leszczyński?

 

Urszula Kosińska

Dziadkiem Ludwika XVI.

 

Cezary Korycki

I kolejnych też był przodkiem kolejnych Burbonów już panujących w wieku XIX. Śmierć rzeczywiście tragiczna, bo legenda głosi, że książę Lotaryngii Stanisław Leszczyński spłonął, bo zapalił mu się szlafrok. A mi się jakoś w to nie chce wierzyć, bo nawet w jakiejś wizji lokalnej pewnie nie zdołałbym. Nie zdołalibyśmy nikogo uśmiercić poprzez podpalenie jego szlafroka.

 

Urszula Kosińska

No jak to nie?

 

Cezary Korycki

Dziwna sprawa.

 

Urszula Kosińska

Jak to? Nie. Wcale nie dziwna. Są dwie hipotezy. To znaczy, że to jest iskra z kominka. Albo to iskra z fajki. Łatwo sobie to wyobrazić, proszę państwa, lutowy poranek roku 1766. Król obudził się. Obudził się z reguły około godziny szóstej. Był już człowiekiem bardzo starym 89 lat, prawie niewidomym. Słudzy posadzili go w fotelu w ciepłym szlafroku, pikowanym, zresztą darze od królowej Marii, czyli od córki, prawdopodobnie z fajeczką w dłoni. I wyszli do swoich zajęć. Płonął ogień na kominku. Fotel pewnie stał zbyt blisko, albo może właśnie jakaś iskra z fajki padła na ten pikowany szlafrok, czyli wypełniony jakąś watą. To zaczęło się tlić. Buchnął płomień. Król zaczął krzyczeć. Nikogo nie było w pokoju, więc nie zareagowano odpowiednio szybko w momencie, kiedy pojawili się jacyś ludzie, król był już bardzo mocno poparzony. Żył jeszcze dwa tygodnie. Z tym, że te rany oparzeniowe wdało się zakażenie. No i śmierć to nie jest nic dziwnego. Proszę państwa, musimy pamiętać o tym, to jest epoka, kiedy nie ma centralnego ogrzewania.

 

Urszula Kosińska

Pokoje ogrzewa się albo piecami, ale to raczej na północy Europy, gdzie zimy są bardziej surowe. Na południu raczej są to po prostu kominki, w których pali się od czasu do czasu, a więc ogień jest otwarty. I takie sytuacje, kiedy komuś na kimś się zapalała, jego odzież, naprawdę nie należały w tamtych czasach do rzadkości.

 

Cezary Korycki

No to podsumowujemy, pani profesor. Wychodzi na to, że Stanisław Leszczyński był po prostu jednym z wielu naszych rodaków, którzy chcieli, żeby dobrze wyszło, ale nie wyszło. Wyszło tak, jak wyszło. Jest w Muzeum Historii Polski ranking na najlepszych polskich koronowanych władców, no to muszę zadać to pytanie dla porządku, dla przyzwoitości, chociaż oczywiście zdaję sobie sprawę, że na podium to Stanisław Leszczyński raczej nie znajdzie, ale umieściłaby go pani gdzieś na tej liście, czy czy może na tej liście hańby wręcz?

 

Urszula Kosińska

To jest bardzo trudne pytanie. Nie jestem w stanie oceniać jednoznacznie takiego człowieka jak Leszczyński. Zresztą chyba żadnego z polskich królów. Jako polityk, no nie wykazał się. Jako symbol ma wielkie znaczenie ten rok 1733 na pewno. Potem jako władca Lotaryngii, jako człowiek, który wciąż symbolizuje, no właśnie, majestat Rzeczpospolitej. Ja nie wspomniałam o tym, ale on jako władca Lotaryngii stworzył szkołę rycerską, w której kształcił polską młodzież. Jego dwór był stałym miejscem, do którego przyjeżdżała polska młodzież magnacka. Nawet ci, którzy byli współpracownikami króla Augusta III, z Familii, korespondowali ze Stanisławem Leszczyńskim. To był bardzo ważny ośrodek. No a potem właśnie poprzez "Głos wolny", poprzez te działania publikacyjne Leszczyńskiego, stamtąd można powiedzieć, że płynął pewien impuls reformatorski. Co prawda projekt Leszczyńskiego jako projekt, no, taki troszeczkę, no jak to traktaty tego typu, raczej jako wizja, ale on zapłodnił myśl reformatorską, do której nawiązywali członkowie Familii, do której nawiązał Stanisław Konarski w swoim słynnym dziele "O skutecznym rad, sposobie", do którego myśli nawiązywał też Stanisław August, już jako król, przeprowadzając czy próbując przeprowadzać reformy w kraju.

 

Urszula Kosińska

I tutaj znaczenie Leszczyńskiego, nawet jeżeli nie był pierwotnym pomysłodawcą "Głosu wolnego", to jego znaczenie jako tego, kto przyczynił się do rozpropagowania tej idei jest olbrzymie.

 

Cezary Korycki

Szanowni Państwo, dziękuję za uwagę. Dziękuję pani profesor Urszuli Kosiński za wizytę w podcaście Muzeum Historii Polski. Dziękuję bardzo i, mam nadzieję, jeszcze do usłyszenia.

 

Cezary Korycki

Dziękujemy za wysłuchanie podcastu. Zapraszamy do subskrypcji kanału Muzeum Historii Polski, tak aby nie ominęły Państwa kolejne odcinki.

 

Transkrypcja: Eliza Borowska, 11.01.2025

 

Dane o obiekcie

Opis

Biografia tego władcy mogłaby stanowić rewelacyjny materiał na serial przygodowy, thriller polityczny czy epos o upadku Rzeczypospolitej. Król przebieraniec, który kreował swój wizerunek na sarmatę, uciekał z kraju w przebraniu chłopa, by ostatecznie stać się ważnym symbolem dla potomnych. Symbolem czego? Stanisław Leszczyński był królem dwukrotnie. Po raz pierwszy ten bogaty magnat zasiadł na tronie z namaszczenia szwedzkiego władcy Karola XII, po tym, jak ten ostatni wkroczył na czele swych wojsk do Rzeczypospolitej i zdetronizował Augusta II Mocnego. Kiedy szala wojny przechyliła się na niekorzyść Karola XII, Leszczyński musiał udać się na wygnanie. Tułał się po Europie przez dwie dekady, ale – choć był pozbawiony wpływów i pieniędzy – udało mu się wydać córkę za króla Francji. Gdy zmarł jego rywal, August II, Leszczyński znów sięgnął po polską koronę. Tym razem legalnie. Na polu elekcyjnym tłumy szlachty jednoznacznie opowiedziały się za jego kandydaturą. Ale karty w rozgrywce pomiędzy otaczającymi Rzeczpospolitą państwami zostały już rozdane. Prusy, Austria i Rosja zdecydowały, że na polskim tronie zasiądzie syn Augusta Mocnego, August III. Leszczyński został ostatecznie dożywotnim władcą księstwa Lotaryngii. Tam książę, który kiedyś był królem, spędził resztę życia, poświęcając się mecenatowi artystycznemu i architektonicznemu, goszcząc na swym dworze filozofów i pisarzy. Świadomy konieczności zreformowania Rzeczpospolitej, wydał "Głos wolny wolność ubezpieczający". Czy można nazwać go politycznym wizjonerem? O tym wszystkim w podcaście Muzeum Historii Polski z serii "Prześwietlenie. Inne historie Polski" rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, prof. Urszula Kosińska z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl