Rok 1966
Geremek, Rafał (scenariusz i reżyseria); Stremecki, Marek (scenariusz);
10/02/2023
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Narrator: Jednym z najbardziej niedocenianych okresów w najnowszej Historii Polski jest rok 1966. Władze kościelne zorganizowały Millenium Chrztu Polski, a komuniści świętowali Tysiąclecie Państwa Polskiego. Musiało dojść do starcia. Jeszcze w 1957 roku z inicjatywy Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńskiego Episkopat ogłosił Wielką Nowennę. 10-letni program duszpasterski, którego ukoronowaniem miały być uroczystości upamiętniające przyjęcie chrztu przez Mieszka I. W opozycji do Kościoła, rok później Sejm PRL przyjął specjalną uchwałę o obchodach Tysiąclecia Państwa Polskiego. Wprawdzie po stronie partyjnej pojawiały się pomysły wyboru innej daty, ale okazało się, że nie ma wielkiego wyboru.
prof. Michał Kopczyński (historyk): Trudno rozpoczynać swoje dzieje od roku 963, od porażki w bitwie nie wiadomo gdzie stoczonej, z niejakim Wichmanem. A więc nie pozostaje nic innego, jak chrzest 966. Jest to pewien paradoks. Paradoks dlatego, że w latach 60. a nawet wcześniej, bo już przed wojną, historiografia polska działała w myśl taką... czy pisała w myśl taką, że państwo polskie przecież istniało przed Mieszkiem. Długo przed Mieszkiem. To była pewna odpowiedź na to, co pisano w historiografii niemieckiej. Na to, co wymyślił jeszcze w XIX wieku polski historyk, Karol Szajnocha. A wymyślił, że Mieszko I był Wikingiem. Wiking, Germanin. To była już myśl... wraża w okresie międzywojennym szczególnie dla ośrodka poznańskiego. W związku z tym starania szły w tym kierunku, aby udowodnić, że kultura łużycka z epoki brązu, to byli Słowianie.
prof. Antoni Dudek (historyk, autor książki "Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1989)": Do pierwszego, bezpośredniego spotkania Prymasa Kardynała Wyszyńskiego z Władysławem Gomułką dochodzi w 1957 roku. Tam było bardzo wyraźnie widać ten strach Gomułki przed Wyszyńskim, związany z tym, że Wyszyński aspiruje w istocie rzeczy w ocenie Gomułki do przywództwa narodowego, co dla Gomułki oczywiście jest absolutnie nie do przyjęcia, ponieważ z perspektywy Gomułki Kościół ma się zajmować wyłącznie sferą religijną, ściśle religijną, a wszystkie jego wypowiedzi w sprawach społecznych są niedopuszczalne. Od końca lat 50. trwa akcja usuwania religii ze szkół. Ona kończy się w 1961 roku nową ustawą o systemie nauczania, która całkowicie eliminuje naukę religii ze szkół. Kościół przenosi naukę religii do punktów katechetycznych. Zaczyna się spór o nadzór nad tymi punktami katechetycznymi. Jest jeszcze cały szereg innych obszarów, pól sporu: polityka podatkowa, kolejne domiary podatkowe. W ślad za tym, że księża ich nie płacą, tych domiarów, są im zabierane samochody, często meble, radioodbiorniki. Wszystko, co ma jakąś wartość jest niektórym z księży zabierane na poczet rzekomych zaległości rzekomych podatkowych.
Narrator: Znana jest historia zamieszek w Nowej Hucie. Po tym, jak władza cofnęła zgodę na budowę nowego kościoła. Ale mało kto wie, że w Przemyślu, w październiku 1963 roku rozruchy trwały 3 dni po tym, jak zamknięto tutejszą kościelną, salezjańską szkołę organistowską.
prof. Antoni Dudek (historyk, autor książki "Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1989)": W to będzie miał ów słynny rząd dusz w narodzie, ponieważ Gomułka dostrzega jednak olbrzymi autorytet Wyszyńskiego, robi wszystko, żeby go na różny sposób ograniczyć. To często przybiera od pewnego momentu taką formę już takich osobistych złośliwości. Otóż właśnie w 1963 roku, i to moim zdaniem jest też powód, dla którego później do tego spotkania nigdy nie doszło, z Francji przyjeżdża pokajna przesyłka z książkami autorstwa prymasa Wyszyńskiego, z jego kazaniami, wydana przez pallotynów we Francji po polsku. Ekipa Gomułki całość tego nakładu kieruje na przemiał, uznaje za druk antypaństwowy. Myślę, że dla Wyszyńskiego to był jednak ogromny cios. Dla autora książki zniszczenie jego książki jest czymś naprawdę bolesnym. To, jak się wydaje, jest takim moim zdaniem, momentem, od którego ten spór już nabiera takiego personalnie osobistego charakteru.
Narrator: Już od końca roku 1965 propaganda komunistyczna wzięła Episkopat ostro na swój cel. Słynne orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" wyjątkowo rozsierdziło Gomułkę.
fragment audycji TVP: Ewangeliczny nakaz miłości bliźniego jest nakazem odnoszącym się do stosunków między poszczególnymi ludźmi. Do stosunków między narodami nie da się chyba mechanicznie przenieść. Mi się wydaje, że w ujęciu biskupów, w konkretnej sytuacji, gdy ofiara miałaby się zwracać do kata z prośbą o wybaczenie, nakaz ten jest szokujący i odrzucony przez polską opinię publiczną. Apel naszych biskupów został skwitowany ostatnio w sposób także szokujący, mianowicie został skwitowany wydaną przez Ziomkostwo Niemców Sudeckich ulotką, w której ci właśnie ziomkowie wybaczają narodom świata, które ośmieliły się bronić przed agresją, które zabijały agresorów broniąc własnej egzystencji.
Anna Rastawicka (pracownica sekretariatu Kardynała Stefana Wyszyńskiego): Zaproszono nas do auli Auditorium Maximum, aby potępić orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich, ale okazało się, że nikt nie znał treści tego orędzia. Kiedy deklaracja miała być przez aklamację, kiedy poprosiłam o głos i poprosiłam kolegów, żeby zapoznali nas z treścią orędzia, powiedzieli, że niestety nie mają. Zaczęła się ogromna dyskusja. Trwała prawie godzinę. Po zakończeniu, kiedy wyszłyśmy z dwiema koleżankami, czułyśmy, że ktoś za nami idzie. Zdążyłyśmy dojść do Kościoła Sióstr Wizytek, kiedy podszedł do nas milicjant i poprosił o dokumenty.
Narrator: Martyrologia pełniła rolę służebną wobec antyniemieckiej i jednocześnie antykościelnej propagandy. Jednak zbyt żarliwa walka z Kościołem spowodowała, że nawet członkowie PZPR tracili wiarę w swoją partię.
Antoni Zambrowski (działać PZPR do 1966 roku, później działacz opozycji): Jak mieliśmy zebranie partyjne na ten temat, powiedziałem właśnie, że to przez szerokie rzesze ludzi, robotników i chłopów, czyli partyjnego elektoratu jest przyjmowane jako Kulturkampf. Te słowa bardzo zabolały i mnie wyrzucono z partii. Co więcej, potem zrobiono mi jeszcze z tego tytułu zarzut sądowy.
Anna Rastawicka (pracownica sekretariatu Kardynała Stefana Wyszyńskiego): Uroczystości milenijne były przewidziane dla wszystkich diecezji w Polsce. Wtedy były 24 diecezje i były 24 tak zwane stacje milenijne. Na każdej stacji milenijnej przewidziana była obecność obrazu Matki Bożej Nawiedzenia, kopii cudownego obrazu Matki Bożej, która wędrowała po Polsce od 1957 roku i obecność wszystkich biskupów polskich, którzy mogli. Najbardziej znamienne uroczystości, które przynajmniej w mojej świadomości pozostały, to było millenium w Gnieźnie i w Poznaniu. Uroczystości milenijne w Poznaniu były takim mocowaniem właściwie władz i ludzi Kościoła, i ludzi wiary. Nie pozwolono na przykład na procesję z obrazem Matki Bożej Nawiedzenia, więc robotnicy Cegielskiego wzięli obraz razem z samochodem na ramiona i przenieśli tak około podobno 30 metrów, po czym postawili samochód z obrazem, wyjęli obraz Matki Bożej z samochodu i na ramionach przynieśli przed katedrę. Nikt nie miał odwagi zatrzymać ludzi. To były nieprzeliczone tysiące ludzi, które wyległy na ulice Poznania. A jednocześnie pod ratuszem była uroczystość państwowa, w czasie której przemawiał pan Gomułka, szkalując kardynała Wyszyńskiego, oskarżając o to, co najgorsze.
fragment przemówienia Władysława Gomułki: Jakże ograniczony i wyzbyty z narodowego poczucia państwowości musi być umysł przewodniczącego Episkopatu Polskiego. Jakież to musi być zaślepienie tego kierownika Episkopatu Polskiego i jego popleczników lansujących pokraczną, antynarodową ideę przedmurza. Ten wojujący z naszym państwem ludowym, nieodpowiedzialny pasterz pasterzy, który głosi, że nie będzie się korzył przed polską racją stanu stawia swoje urojone pretensje, której treść polityczna w naszych czasach sprowadza się do skłócenia narodu polskiego z narodem radzieckim.
Narrator: Uroczystości na Jasnej Górze były wielkim zwycięstwem Kościoła. Wedle jego szacunków przybyło tu prawie pół miliona Polaków, choć władza podawała liczbę jedynie 120 tysięcy wiernych.
Anna Rastawicka (pracownica sekretariatu Kardynała Stefana Wyszyńskiego): Godzina 21:00, już było ciemno i w końcowym fragmencie tego apelu ksiądz prymas Wyszyński właśnie mówi o przebaczeniu. I prosił nas wszystkich, żebyśmy powtórzyli: "Przebaczamy". Do dzisiaj mam w uszach dźwięk tego słowa: "Przebaczamy", a w Częstochowie jest takie zjawisko echa. Głos odbija się od drzew w parku i to echo jeszcze powtarzało: "Przebaczamy, przebaczamy".
Narrator: Nawet w mniejszych ośrodkach na obchodach Millenium pojawiały się dziesiątki tysięcy ludzi.
Anna Rastawicka (pracownica sekretariatu Kardynała Stefana Wyszyńskiego): Podczas obchodów Millenium w Warszawie omal nie doszło do zamieszek ulicznych. Prawdziwym widowiskiem nienawiści było Millenium w Warszawie. Przede wszystkim w drodze na Millenium do Warszawy, na polnej drodze, odebrano kardynałowi Wyszyńskiemu, który jechał w orszaku, w którym był samochód-kaplica z obrazem Matki Bożej Nawiedzenia, milicja zabrała ten obraz. Funkcjonariusze milicji przywieźli obraz do katedry. Kiedy księża przyjęli obraz Matki Bożej, wystawili w zakrystii, w zakratowanym oknie. I tam, właściwie dzień i noc trwała modlitwa. Od 21 do 24 czerwca czyli do dnia, kiedy było przewidziane Millenium Warszawy.
Antoni Zambrowski (działać PZPR do 1966 roku, później działacz opozycji): Była msza w Katedrze św. Jana, którą celebrował ksiądz prymas Wyszyński. Potem tłum młodzieży się zebrał pod siedzibą Episkopatu na Miodowej. Stamtąd ruszył w stronę uniwersytetu. Brałem udział w tej manifestacji, przy czym ja i moi koledzy, w momencie, kiedy młodzież katolicka krzyczała, skandowała: "Katolicy, łączcie się!", to właśnie żeby podkreślić, że to nie dotyczy tylko praktykujących katolików, wznosiliśmy, skandowaliśmy okrzyk: "Łączcie się, Polacy!". I myśmy szli, doszliśmy do uniwersytetu. Tam nas taka grupa zomowców rozpędziła, ale myśmy się zebrali, poszliśmy dalej. I przy wyjściu Krakowskiego na Nowy Świat, przy Świętokrzyskiej, stało już ZOMO, które potem zaatakowało nas.
Anna Rastawicka (pracownica sekretariatu Kardynała Stefana Wyszyńskiego): Kiedy szłam na Plac Zamkowy, zobaczyłam jakichś podejrzanych ludzi. Kilkadziesiąt autokarów o różnych rejestracjach, z różnych terenów Polski. A później wszystkie ulice zablokowane, nie można było po prostu przejść. Ci panowie stali, tak się trzymali łokciami i nie przepuszczali nas na uroczystości do katedry. Patrzyłam na taką procesję księży biskupów, księdza prymasa z całym orszakiem biskupów z Kościoła Św. Anny do katedry. Ci panowie wtedy, z takimi tępymi twarzami krzyczeli: "Nie przebaczamy! Nie przebaczamy! Nie przebaczamy!". Kiedy była uroczystość zakończenia Millenium, 26 maja, wtedy taka grupa mężczyzn, jakby wyłączyła się z tłumu i poszła przed dom arcybiskupów warszawskich, na Miodową, gdzie mieszkał ksiądz prymas Wyszyński. Na szczęście brama była zamknięta. Więc byłam świadkiem, jak wrzucali płonące pochodnie do wnętrza, na dziedziniec domu i krzyczeli: "Wyszyński zdrajca! Wyszyński do Rzymu!". Podobno ksiądz prymas stał w lewym skrzydle domu i widział całe to widowisko i z okna im błogosławił.
Narrator: Do różnych zajść dochodziło w różnych częściach kraju. Jeden z najgłośniejszych incydentów miał miejsce w Gdańsku, gdzie tłum zdewastował tablice propagandowe wymierzone w Kościół i prymasa. W śląskim Brzegu oddziały Milicji Obywatelskiej, ściągnięte aż z trzech województw, brutalnie spacyfikowały mieszkańców, którzy stanęli w obronie kościelnego mienia. Kościelni organizatorzy mieli symboliczną odpowiedź na każdą akcję reżimu Gomułki. Kiedy władze ogłosiły, że nie pozwolą na wjazd Papieża Pawła VI, na mszach i procesjach pokazywano pusty fotel i obraz następcy Świętego Piotra. Kiedy zatrzymano obraz Matki Boskiej, na procesjach po kraju niesiono już tylko ramę obrazu.
Marszałek Marian Spychalski (inauguracja defilady 22 lipca 1966 roku): Wobec dziesięciu wieków naszej historii, wobec Polski Ludowej, przyrzekamy uroczyście, że swój obowiązek wobec Ojczyzny, wobec sprawy postępu socjalizmu i pokoju, spełnimy. Niech żyje nasza Ojczyzna, Polska Rzeczypospolita Ludowa. Niech żyje wolność, pokój i socjalizm.
Narrator: Komunistyczna władza miała konkurencyjny program obchodów. Defilada z 22 lipca 1966 roku miała być wielkim pokazem siły PRL. Wśród historycznych formacji wojskowych zabrakło oczywiście legionistów Piłsudskiego. Marsze i pochody organizowane przez władze miały pokazać poparcie mas dla władz państwowych i partyjnych. Nie zawsze udawało się ukryć brak entuzjazmu uczestników pochodów i wieców. Nie zawsze propagandowe pomysły komunistów były w dobrym stylu. W Lublinie 1 maja 1966 roku paradowali przebierańcy w pasiakach więźniów obozu w Majdanku, w mundurach SS i Wehrmachtu. Jeszcze we wrześniu 1958 roku Władysław Gomułka rzucił hasło budowy "tysiąclatek". W sumie wybudowano 1417 szkół, które wyglądały niemal identycznie. Miały dwie lub trzy kondygnacje, były stawiane z prefabrykatów. Placówki te miały spełniać nie tylko cele oświatowe, w razie wybuchu działań wojennych miały w nich powstawać szpitale polowe. Wiele ze szkół posiadało schrony przeciwlotnicze. Jeszcze przed obchodami Millenium władza ogłosiła sukces akcji i pozwalała okazywać sobie wdzięczność.
Łukasz Jasina (filmoznawca): W 1966 roku, aby odciągać młodzież zwłaszcza od kościelnych inicjatyw, pokazano takie klasyczne filmy, jak: "Rio Bravo", "Działa Nawarony". Teraz już zapomniane, ale były to wielkie widowiska. Do tej pory spotykam ludzi, którzy wspominają projekcje filmów z tamtych czasów. W telewizorach puszczano "Świętego" z Rogerem Moorem. To był serial, który wymiatał po prostu ulice z potencjalnych widzów. Miały premierę też wielkie polskie blockbustery, takie jak chociażby "Czterej pancerni i pies". I co tu dużo mówić, najwięksi żyjący polscy aktorzy, wtedy jeszcze młodzi: Franciszek Pieczka i Janusz Gajos. Obwożeni byli potem w charakterze zwierząt wystawowych po różnych polskich miastach, aby odciągać młodzież od kościelnych wydarzeń. Organizowano galowe mecze, które miały miejsce w największych polskich miastach. Chciano sprowadzić Beatlesów, którzy mieli wystąpić w Częstochowie. Prawdopodobnie albo zabrakło Polsce Ludowej pieniędzy, albo jednak managerowie zespołu doszli do wniosku, że występ na jasnogórskich błoniach nie jest dla nich najlepszą reklamą. Transmitowano po raz pierwszy w historii Polski Mundial. Już wtedy Polacy wierzyli w to, że piłka nożna jest najważniejszą grą dla naszego kraju.
Narrator: Już 11 marca 1966 roku miała miejsce premiera filmu "Faraon", najgłośniejszego dzieła filmowego sponsorowanego przez władze. Film miał budzić odpowiednie skojarzenia.
Jerzy Kawalerowicz (wywiad dla TVP): Sprawa walki o władzę, ona wprawdzie zmienia kostiumy, zmienia dekoracje i zmienia rekwizyty, niemniej ona w swojej istocie pozostaje walką jakichś przeciwników, którzy walczą o jakieś idee, walczą o coś ze sobą. Znaczy, tym o co walczą w tej chwili w "Faraonie" jest to walka o władzę.
Łukasz Jasina (filmoznawca): Główną postacią "Faraona" jest młody władca, początkowo następca tronu, potem władca, walczący o rewolucyjne zmiany w swoim państwie. Kto mu się przeciwstawia? Arcykapłan Herhor, główny przywódca religijny Egiptu. I o ile trudno jest nam uwierzyć w to, że grany przez Jerzego Zelnika faraon ma w sobie coś z Władysława Gomułki czy Józefa Cyrankiewicza, o tyle bardzo łatwo było Polakowi, który wtedy oglądał ten film, uwierzyć w to, że Herhor to Stefan Wyszyński. Krakowski aktor Piotr Pawłowski z dobrej, krakowskiej szkoły, były aktor Teatru Rapsodycznego, który wydał chociażby Karola Wojtyłę, znakomicie umiał oddać charakterystyczny sposób zachowania prymasa Wyszyńskiego.
fragment filmu "Faraon": "Na infule waszej dostojności widzę złotego węża. Dlaczego przywdziałeś symbol władzy królewskiej? Pytam się waszej dostojności! Jakim prawem na twojej infule znajduje się wąż królewski?!" "Przez całą dobę Egipt pozbawiony był prawego władcy. Na ten ciężki czas najwyższa rada kapłanów kazała mi odziać się w świętą relikwię, aby rząd państwa i służba bogom nie uległy opóźnieniu".
Łukasz Jasina (filmoznawca): Jeden z największych polskich reżyserów, Kazimierz Dejmek, który nie zdawał sobie sprawy z tego, że już za kilka lat sam stanie się ofiarą systemu, wystawił w Warszawie i w Łodzi sztukę Rolfa Hochhutha, zachodnioniemieckiego pisarza, jak się okazało kilka lat temu wyraźnie inspirowanego przez rumuńskie czyli radzieckie służby specjalne. Była to sztuka obnażająca brak wspierania Żydów i innych ludzi przez papieża Piusa XII w okresie okupacji hitlerowskiej. Pozytywną postać dobrego księdza, takiego księdza patriotę, jakbyśmy się tutaj posługiwali polskim żargonem, zagrał Gustaw Holoubek, który potrafił pokazać ludziom, że Kościół to jest bardzo zła instytucja, która niszczy nawet swoich własnych członków.
Narrator: Sprawa kolaboracji Piusa XII z III Rzeszą była efektem czarnego PR-u, inspirowanego przez tajne służby państw komunistycznych. Dziś wiadomo, że papież aktywnie pomagał prześladowanym Żydom. Osobiście uratował nawet rabina Rzymu. Wtedy, w 1966 roku nie było jasne, kto wygrał to starcie. To okaże się później.
prof. Antoni Dudek (historyk, autor książki "Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1989)": Można sobie wyobrazić, że bez akcji milenijnej Polacy odeszliby od Kościoła, władze cały czas do tego zachęcały w różny sposób. I gdyby to się udało, a mogło się udać, to Kościół w Polsce znalazłby się w sytuacji takiej, w jakiej znalazł się Kościół w Czechach czy na Węgrzech, gdzie zdecydowana większość społeczeństwa odeszła w czasach rządów komunistycznych od religii. W Polsce to się nie udało. Nie udało się między innymi za sprawą skuteczności całego programu Wielkiej Nowenny.
Anna Rastawicka (pracownica sekretariatu Kardynała Stefana Wyszyńskiego): Rok milenijny właściwie zdecydował o całej naszej przyszłości. O naszym "dzisiaj". Gdyby nie było uroczystości milenijnych, gdyby nie było tego wielkiego zrywu polskości, wiary, dużo inaczej wyglądałoby nasze życie dzisiaj.
prof. Antoni Dudek (historyk, autor książki "Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1989)": W 1966 roku widać wyraźnie, że Kościół ciągle wygrywa. A później już będzie tylko lepiej, dlatego że władze komunistyczne będą miały coraz więcej wewnętrznych problemów a Kościół będzie coraz potężniejszy. I to świetnie się objawi w latach 70., kiedy ekipa Gierka poczuje się zmuszona do wycofania się z większości represji antykościelnych, kiedy Wyszyński zacznie być już, że tak powiem, komplementowany przez władze. No i wreszcie apogeum, to oczywiście wybór Karola Wojtyły i pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. To już są miliony, prawda. Ale te miliony mogły witać Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku dlatego, że kilkanaście lat wcześniej Wyszyński skutecznie przeprowadził program obchodów milenijnych.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Rok 1966 -
Twórca / Wytwórnia
Geremek, Rafał (scenariusz i reżyseria); Stremecki, Marek (scenariusz) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Data wykonania
10/02/2023 -
Czas trwania
0h 27min 37sek -
Osoby występujące
-
Numer inwentarzowy
MHP-08-157 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink