Piastowie i wyprawy krzyżowe
Muzeum Historii Polski (producent);
23/04/2023
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Wyprawy krzyżowe do Ziemi Świętej to ważny rozdział w historii Europy. Już pierwsza była skuteczną ekspansją chrześcijańskiego rycerstwa poza granice kontynentu. Stanowiła czynnik integrujący mieszkańców wielu królestw i księstw wokół jednej europejskiej idei. A że z realizacją było różnie, a część wypraw ma w kronikach średniowiecza bardzo niechlubne rozdziały, to już inna historia. Czym były krucjaty dla rycerzy z Królestwa Polskiego? Czy mieliśmy naszych przedstawicieli już w pierwszych kontyngentach? A może historia naszych krucjat jest inna niż ta napisana przez zachodnie rycerstwo, bo w rzeczywistości broniliśmy swoich ziem i ludności przed poganami? O tym wszystkim w dzisiejszym odcinku. Naszym gościem będzie dr Tomasz Borowski z Muzeum Historii Polski. Ja nazywam się Cezary Korycki i zapraszam na „Prześwietlenie. Inne historie Polski”.
Część pierwsza. Z kim walczyli krzyżowcy?
„Dlatego zwracam się z pokorną prośbą. Nie ja, lecz Pan, abyście wy, głosiciele Chrystusowi, częściej skłaniali wszystkich, do jakiego by kto nie należał stanu. Zarówno pieszych, jak i konnych, tak biednych, jak i bogatych. Aby oni w porę pomogli wschodnim chrześcijanom i wypędzili z granic chrześcijańskiego świata ludzi tego niecnego rodzaju. Mówię to obecnym. Polecam przekazać to nieobecnym. Wszak to nakazuje Chrystus. Wszystkim idącym tam w wypadku ich zgonu, na lądzie czy na morzu lub w boju z poganami. Od tej chwili odpuszczone będą grzechy. To przyrzeczenie idącym daję ja, jako upoważniony przez Boga. Jaka byłaby sromota, jeśliby tak nikczemny, zdeprawowany i służący demonom rodzaj ludzi jednakże pokonał przeniknięty wiarą w Boga i opromieniony imieniem Chrystusa ród ludzki? Jaką hańbą okryje się sam Pan? Jeśli wy nie pomożecie tym, którzy są takimi samymi wyznawcami Chrystusa, jak i my. Niech wystąpią przeciw niewiernym do boju, który należy zacząć, do boju, który powinien przynieść w obfitości łupów, ci, którzy od dawna przywykli nadużywać praw prywatnej wojny przeciw swoim współwyznawcom”.
- Tomasz Borowski jest naszym gościem. Specjalista od spraw średniowiecza z Muzeum Historii Polski, goszczący dzisiaj w podcaście Muzeum Historii Polski. Dzisiaj będziemy rozmawiali o udziale Polaków w wyprawach krzyżowych. Wysłuchaliśmy przed chwilą słynnej odezwy papieża Urbana II z soboru w Clermont, który zachęcał chrześcijan do stawienia czoła niewiernym. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego akurat to się działo w roku 1095, skoro problem z niewiernymi w Ziemi Świętej trwał od przynajmniej kilkuset lat.
- Tak. Chrześcijańskie Cesarstwo Rzymskie, świat śródziemnomorski chrześcijański był przedmiotem agresji ze strony świata islamu, od momentu, w którym islam powstał, od siódmego wieku. Więc w jakimś sensie ta wojna chrześcijan z muzułmanami trwa już od setek lat. I można by się zastanowić, dlaczego chrześcijanie dopiero teraz podejmują próbę odzyskania Ziemi Świętej. Odpowiedź na to jednozdaniowa byłaby taka, że dopiero w XI wieku nadarzyła się ku temu okazja. Dopiero w XI wieku ta sytuacja dojrzała do tego, że Zachód mógł podjąć taką próbę. I teraz wyjaśnienie, dlaczego dopiero w XI wieku sytuacja do tego dojrzała jest odrobinę trudniejsze, ale myślę, że warto poświęcić temu dłuższą chwilę, ponieważ XI wiek zarówno w historii Polski, jak i w historii Europy to jest czas ogromnych przemian. To wtedy rodzi się tak naprawdę współczesna Europa. Właśnie rozszerzają się granice chrześcijaństwa, umacnia się Królestwo Polski, Królestwo Węgier, Królestwo Czech, Skandynawia przyjmuje chrześcijaństwo. Dzięki reformom rolnym wzrasta produkcja zboża. W Europie Zachodniej mieszka więcej ludzi niż kiedykolwiek wcześniej. Nawet w czasach Imperium Rzymskiego nie żyło w Europie tyle ludzi, co w XI wieku, więc jest to czas ogromnego prosperity. Zachodnie chrześcijaństwo, właśnie łacińskie chrześcijaństwo nabiera pewności siebie. To nawet widać na peryferiach. Islandia staje się skolonizowana, staje się chrześcijańska. Na Grenlandii powstają kolonie. Na Grenlandii powstają biskupstwa, które funkcjonują potem przez kilkaset lat. Więc świat Zachodu nabiera pewności siebie i po raz pierwszy zaczyna tak na poważnie mocno odpychać od siebie islam czy w ogóle Bliski Wschód. W takim sensie, że w historii od czasów antycznych Bliski Wschód był bogatszy od zachodniej Europy. Tak jak Egipt, Syria, Grecja to były bogate regiony, a Francja to były peryferia. W XI wieku to się zaczyna powoli zmieniać, ponieważ Francja i Anglia stają się bogate. I to widać tuż przed początkiem krucjat, kiedy już upadają najważniejsze ośrodki islamu na Zachodzie, np. w latach siedemdziesiątych upada muzułmańska Sycylia. Chrześcijańscy rycerze z Normandii podbijają Palermo. Palermo w tym czasie to było wielotysięczne miasto z ogromną ilością bibliotek, szkół, większe od Paryża. I chrześcijanie bez krucjat zdobywają, ponieważ zdobywają serię przewag, a świat Islamu jest w kryzysie. Podobnie w latach 80-tych XI wieku pada muzułmańskie Toledo. Znowu ogromne, wielotysięczne miasto, bardzo bogate. Staje w rękach chrześcijan. Całe jego dziedzictwo staje się w rękach chrześcijan. Więc chrześcijanie tuż przed synodem w Clermont 10-15 lat mają doświadczenie wielkich własnych podbojów na świecie islamskim i świat islamski zaczyna się cofać, więc czują jakby krew. Czują, że mogą to zrobić, że są w stanie po raz pierwszy, bo przez całe wcześniejsze setki lat świat islamu dominował kulturowo, ekonomicznie. W X wieku, w czasach, kiedy Mieszko przyjmował chrzest, są zapisy, że podróżni we Francji czy w północnych Włoszech ostrzegają się przed muzułmańskimi bandytami. To znaczy islam ma wtedy więcej ludności, jest bogatszy i w związku z tym to nie są próby podboju, tylko po prostu muzułmańscy piraci, bandyci penetrują Francję jako obszar swojej ekspansji. W XI wieku to się odwraca. Świat islamu w XI wieku jest w kryzysie. Nie tylko właśnie upada muzułmańska Sycylia, upada muzułmańska Hiszpania czy częściowo Toledo upada, ale także np. północna Afryka staje się w kryzysie, ponieważ w momencie, w którym chrześcijanie przejmują Sycylię, Sycylia była głównym źródłem zboża dla północnej Afryki. Więc Tunezja, Sułtanat Zirydów, wpada w kryzys, uzależnia się od chrześcijan. Kalifat Fatymidów to jest szyicki kalifat w Egipcie, traci kontrolę nad północną Afryką, jest w konflikcie z sunnickim kalifatem Abbasydów w Bagdadzie. I ten kalifat Abbasydów też jest w kryzysie, ponieważ cały Bliski Wschód w XI wieku jest przedmiotem najazdu Seldżuków. Także kalif w Bagdadzie nie jest w stanie narzucić swojej woli emirowi w Damaszku, emirowi w Mosulu. To się nagle stają de facto samodzielne państewka. Damaszek, Mosul. Więc Europa Zachodnia rośnie w siłę, świat islamu opada. I do tego dochodzi Bizancjum, czyli Cesarstwo Rzymskie na wschodzie. Ten sam najazd Seldżuków, który niszczy, szkodzi Kalifatowi Abbasydzkiemu, niszczy Syrię, niszczy Palestynę, także niszczy Bizancjum. Dochodzi do wielkiej bitwy pod Manzikertem w 1071 roku, kiedy wojsko rzymskie, bizantyjskie jest rozgromione przez Seldżuków. Oni są muzułmanami, ale są wrogo nastawieni do Arabów. Wrogo nastawieni do kalifów, także de facto są taką siłą destrukcyjną. Destabilizująca cały region. I wtedy duże chrześcijańskie miasta jak Antiochia, Adana one się dostają pod panowanie muzułmanów, tych Turków, tej nowej siły na Bliskim Wschodzie. I cesarz musi szukać pomocy. I widzi, że Zachód rośnie w siłę. Najemnicy łacińscy właśnie walczą w Sycylii, w południowych Włoszech, w jego własnej armii. Więc prosi papieża o pomoc. W jego przekonaniu on myśli, że papież po prostu pomoże w zorganizowaniu grupy najemników, grupy wojskowych, których Bizancjum opłaci. Bizancjum dalej ma pieniądze, tylko nie ma wojska i oni dla cesarstwa pomogą odbić Azję Mniejszą, Anatolię. Papież czując tą siłę wzrastającą we Francji, we Włoszech, odpowiada wezwaniem do krucjaty. I ta odpowiedź Zachodu na bizantyjski apel przerasta najśmielsze oczekiwania. Wtedy, po zwycięstwach w Sycylii, po zwycięstwach w Hiszpanii, Zachód czuje, że ma szansę po kilkuset latach odzyskać dla siebie Bliski Wschód. To jest początek krucjat. Rodzi się ruch krucjatowy, ale on wyrasta z tych wcześniejszych sukcesów właśnie w Hiszpanii, w Sycylii.
- Identyfikujemy ruch krucjatowy jako wielkie starcie pomiędzy Europą a islamem na Bliskim Wschodzie. Natomiast Europa nie była pewnego rodzaju uniwersum. Ci pierwsi krzyżowcy brali się z lokalnych miejsc. Ale dlaczego akurat z tych miejsc. A nie stworzyli jakąś ogólnoeuropejską reprezentację?
- Tak. Profil typowego krzyżowca, tzn. jacy ludzie wypełniali armie krucjatowe, zmienia się z czasem. W przypadku tej pierwszej wyprawy krzyżowej to byli głównie Francuzi i Prowansalczycy, ludzie z północnej i południowej Francji. Przy czym Prowansja była częściowo niezależna, więc lepiej o nich mówić jako Prowansalczycy niż Francuzi. Także było wśród nich trochę Niemców, czyli tak jakby rycerstwa z cesarstwa. Włochów, trochę Anglików, trochę Skandynawów, ale w przeważającej większości to byli Francuzi, ponieważ Francja była wtedy najgęściej zaludniona obok Włoch i właśnie jedyna nie miała swojej własnej granicy. Swojego własnego miejsca, gdzie mogła walczyć z muzułmanami. Włosi mogli walczyć z muzułmanami właśnie w południowych Włoszech i później w Afryce. Niemcy zasiedlali niedawno podbite wschodnie terytorium. Słowiańszczyzny połabskiej. Więc Francja miała największy potencjał do wysyłania ogromnej ilości ludzi na wschód. I z początku to pierwsze wezwanie, zdaje się, że ono trafiało do serc zarówno możnych, jak i ubogich. To znaczy zaraz po papieskim apelu rusza krucjata ludowa z terenów wschodniej Francji i z Niemiec. I tam jest trochę możnych, trochę rycerstwa, ale są także chłopi, jest pospólstwo i są mieszczanie. To jest taka prawdziwie powszechna krucjata. Nie ma tam królów z reguły, bo król musi zajmować swoim krajem. Nie chce, tak jakby nie szuka przygód za granicą swojego królestwa, ponieważ tutaj ma perspektywy na przyszłość. Więc rusza pospólstwo, które raczej w Europie nie ma wysokich perspektyw, albo możni, którzy są tak jak w „Grze o tron” byli ci second sons, drudzy synowie, tacy, którzy raczej nie mają szansy na dziedziczenie rodzinnych majątków. Oni są wykształceni, mają zasoby finansowe, ale wiedzą, że nie mają ziemi, bo im będzie brakować. Oni zapełniają szeregi pierwszej wyprawy krzyżowej. Z czasem to się zmienia. W późniejszych wyprawach krucjatowych już biorą udział monarchowie, bo widzą, że można zdobyć sławę i prestiż, więc coraz mniej jest chłopów, pospólstwa, bo to się robi drogie i niebezpieczne, a coraz więcej monarchów. A pod sam koniec, kiedy o sukcesy na Wschodzie coraz trudniej, bo się robi niebezpiecznie, monarchowie coraz rzadziej się tym zajmują i przejmują to zinstytucjonalizowane organizacje, czyli zakony rycerskie. Czyli jest taka etapowa przemiana. Najpierw to jest apel powszechny, kiedy ruszają właściwie wszyscy albo ludzie, którzy szukają, budują swoje własne kariery. Potem jest to taka rzecz elitarna dla królów, którzy chcą pokazać się jako obrońcy chrześcijaństwa. Na koniec to jest już taka specjalistyczna dla ludzi, którzy naprawdę są religijni, są zaangażowani w to emocjonalnie, ale to już jest coraz mniejsza ilość osób, także w XIV-XV wieku ruch krucjatowy przestaje być fenomenem powszechnym. W XII-XIII wieku to jest jeszcze dosyć powszechny fenomen.
- Za chwilę będziemy rozmawiali o udziale w nich rycerstwa z ziem piastowskich. Natomiast korzystając z okazji chciałbym zapytać się o takie trzy 'naj' związane z historią krucjat. Po pierwsze, żebyśmy mieli jakiś punkt odniesienia, jakieś wyobrażenie o tym. Największe zwycięstwo, największa porażka i najbardziej niechlubny wyczyn Krzyżowców.
- Jasne, trudno będzie ograniczyć się do trzech, bo dla mnie to jest ogromnie interesujący temat, więc łatwo mi będzie wpaść w monolog z wieloma takimi przykładami. Oczywiście w historii krucjat kluczowe jest zdobycie Jerozolimy, czyli tak jakby bez tego ruch krucjatowy nie byłby w stanie się rozwinąć. Zdobycie Krucjaty, najświętszego miasta w świecie chrześcijańskim. Miasta, które jest znane wszystkim, ponieważ ilekroć chodzą do kościoła, to słychać. Historia Chrystusa dzieje się w Jerozolimie. Więc nawet najprostszy chłop na Zachodzie jakoś tę nazwę Jerozolima, jeśli tylko słyszał Jezus, to wiedział także o Jerozolimie. Więc zdobycie Jerozolimy przez wojska pierwszej wyprawy krzyżowej w 1099 roku. No to jest najważniejsze, to rozpala wyobraźnię wszystkich. Na wschodzie święte miasto, które nagle staje się częścią naszej, czyli takiej sfery oswojony, którą ludzie kojarzą, gdzie można pojechać, gdzie są ludzie mówiący takim samym językiem. To jest najważniejsze. Następnie utrata Jerozolimy na rzecz Saladyna w 1187, niecałe sto lat później. To jest też dla Europy Zachodniej szok. Po zdobyciu Jerozolimy powstaje Królestwo Jerozolimskie, które się przez jakiś czas rozwija. Tam dochodzi do kryzysu. To nie chcę zanudzić, ale ostatecznie świat islamu się mobilizuje. Odbija Jerozolimę sto lat później i to powoduje ogromny szok w świecie Zachodu. Więc to jest też bardzo ważna data. Potem następuje trzecia wyprawa krzyżowa, gdzie Ryszard Lwie Serce ściera się z Saladynem. To rozpala wyobraźnię Europy przez setki następnych lat. Ponieważ ten Saladyn, człowiek, który odebrał nam Jerozolimę, trochę jak Hannibal wcześniej dla Rzymian, jest takim epickim, szlachetnym wrogiem. Europejscy pisarze piszą o Saladynie jako o osobie odważnej, mądrej, wspaniałej. Oni go nie przedstawiają jako diabła. On jest przedstawiony jako ogromne zagrożenie, tak jak Hannibal dla Rzymu, ale pełne szacunku. I to epickie starcie naszego europejskiego króla Ryszarda Lwie Serce z Saladynem. Ono się właściwie kończy remisem, więc żaden z nich nie jest potępiony w tym. To ogromnie rozpala wyobraźnię. Są też czarne karty w historii krucjat. Taką czarną kartą jest to, co się stało z mieszkańcami Jerozolimy po zdobyciu jej w 1099 roku. Wojska pierwszej wyprawy krzyżowej masakrują ludność Jerozolimy, w większości chrześcijańską. Ponieważ w tamtych czasach, w XI i na początku XII wieku chrześcijanie stanowili większość mieszkańców Bliskiego Wschodu, nawet w Egipcie Koptowie stanowili większość. Muzułmanie byli mniejszością, więc ofiarami przemocy krucjatowej. Tej niekontrolowanej przemocy krucjatowej stają się miejscowi chrześcijanie. I to jest czarna karta, często wypominana w kontekście historii krucjat. Także czwarta wyprawa krzyżowa, którą Wenecjanie przekierowują. To jest wyprawa, która ma na celu znowu odzyskać Jerozolimę, bo Ryszardowi Lwie Serce to się nie udało. Ona wpada w kłopoty finansowe. Wenecjanie oferują pożyczki i pomoc w zamian za to, że wojska krucjatowe pomogą im w relacji z Bizancjum, z rywalem Włoch, z greckim imperium. I to się kończy tym, że krzyżowcy, którzy mieli pomagać Jerozolimie, palą Konstantynopol, jedno z najświętszych chrześcijańskich miast. Dochodzi znowu do rozlewu krwi. To jest ogromnie czarna karta w historii krucjat. Także krucjaty przeciwko niewiernym w Europie, krucjaty przeciwko Katarom, gdzie dochodzi do mordów niewinnych cywilnych ludzi. Katarzy nie mieli swojej armii, nie mieli swojego państwa, więc są to tak naprawdę pogromy. Czasem podburzony krucjatowo lud dokonywał pogromów na Żydach. Kościół formalnie to potępiał. Natomiast nie da się ukryć, że jest to część tego fenomenu krucjat. Pogromy na mniejszościach i to jest bardzo przykra czarna historia. Czarna karta w historii krucjat. Natomiast warto także dodać, że w momencie, w którym muzułmanie niszczą Królestwo Jerozolimskie, tam dochodzi do masakr wielokrotnie gorszych niż ta Jerozolimy. Trudno powiedzieć, która masakra jest gorsza. Wszystkie są tak samo złe. Natomiast czysto ilościowo muzułmanie niszczą, równają z ziemią miasta Lewantu. Równają z ziemią Akkę. Akka to taki port w Królestwie Jerozolimskim, najważniejszy port Królestwa Jerozolimskiego. On był zamieszkany przez kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Muzułmanie albo wszystkich ich zabijają, albo biorą do niewoli. Akkę równają z ziemią, tak, że nikt tam później nie mieszka. Akka staje się miastem ruin na najbliższe setki lat. Podobnie antyczne miasta jak Tyr, Bejrut. One są po prostu zrównane z ziemią, więc w momencie, w którym Królestwo Jerozolimskie upada, dochodzi do ogromnie brutalnych masakr. Przepraszam, rozumiem, że to długo, natomiast to są takie informacje czysto historyczne. Bitwy, masakry. Jeśli ktoś interesuje się krucjatami, to łatwo je znaleźć w Internecie. Natomiast ruch krucjatowy ma też także wiele aspektów, o których się mówi dużo rzadziej, a które z perspektywy naukowca czy osoby, kto się tym zajmuje profesjonalnie, wydają się istotne. Mianowicie wpływ na rozwój kultury, który miały krucjaty. I to nie chodzi wyłącznie o walkę z niewiernymi, o nietolerancję. Częściowo jest wręcz odwrotnie, tzn. np. kiedy krzyżowcy zdobyli Jerozolimę, zobaczyli, że w tej Jerozolimie jest bardzo wiele różnych denominacji chrześcijan, że tam są Grecy, że tam są Ormianie, tam są Nestorianie, Etiopczycy, Nubijczycy. I to krzyżowcy wymyślają. Protektor Grobu Bożego Gotfryd z Bouillon oraz jego następca, król Baldwin, żeby różne religie się miejscami świętymi dzieliły. To za krzyżowców powstaje takie coś, że Nubijczycy, Etiopczycy. Nawet muzułmanie mogą wspólnie modlić się w świętych miejscach. To jest system, który w Jerozolimie pracuje do dzisiaj. Dzisiaj, jak się pojedzie do Jerozolimy, Bazylika Grobu Bożego jest podzielona pomiędzy różne denominacje chrześcijan, które się wzajemnie nie akceptują, ale tutaj mają kaplice tuż obok siebie. To jest także dziedzictwo krucjat. Także krzyżowcy założyli w Jerozolimie szpital z darmową opieką medyczną. I to nie była taka opieka medyczna, jak często się kojarzy średniowiecze, że wyłącznie dawali komuś łóżko i już. Tam pracowali wykształceni medycy. Karmiono pacjentów cukrem, mięsem. To było prestiżowe miejsce. Setki ludzi naraz, w skali roku tysiące pielgrzymów się przez ten szpital za darmo przewijało i znowu tam przyjmowali także żydów i muzułmanów. Są zachowane zapiski finansowe tego szpitala, gdzie wskazuje się, że jeśli ktoś nie je cielęciny, nie je wieprzowiny, ponieważ tak nakazuje mu religia, chrześcijanie mogą. Więc to wiadomo, że chodzi o niechrześcijan, to należy przygotować mu posiłek z wołu czy z czegoś lub posiłek bezmięsny. Więc nagle mamy tych niby nietolerancyjnych krzyżowców, którzy przygotowują specjalne menu dla muzułmanów. O tym ludzie rzadko mówią. Także są zapiski, że templariusze, zakon kojarzony z nietolerancją i z przemocą względem muzułmanów, pozwala muzułmanom modlić się na Wzgórzu Świątynnym. I to w jakimś sensie jest bardziej otwarte niż teraz. Ja podczas swoich wizyt i jeśli państwo słuchają, pojedziecie tam. To chrześcijanie nie mają wstępu do wnętrza meczetu. Mogą przejść się dookoła, ale muzułmanie nie wpuszczają. W czasach krucjat chrześcijanie muzułmanów wpuszczali do środka i pozwalali się modlić. Także można, na YouTubie zachęcam, posłuchać trubadurów krucjatowych, którzy śpiewają o miłości do dam. Nazywa się Jaufré Rudel. On śpiewa o swojej miłości do hrabiny z Trypolisu. Syriacy, czyli właśnie chrześcijanie bliskowschodni, otrzymują narzędzia do ekspresji swojej kultury. Powstają kroniki syriackie, powstają malowidła syriackie w Libanie, mozaiki krucjatowe w Betlejem. Także krucjaty dają ogromny impuls kulturowy, który rozwija ten region. Nie tylko łacinników, nie tylko Europę, ale także tych chrześcijan bliskich. Syriaków, melchitów. Więc obok historii dat jest także ogromnie istotna historia kulturowa, która jest także dla Polski ważna, bo Polska jest częścią tych przemian kulturowych, więc my partycypujemy.
Część druga. Tajemniczy król Lechitów.
„Niemcy połączyli się w Nicei z idącymi tym szlakiem Francuzami, jak też z innymi królami, którzy wiedli ze sobą liczne wojska. Spośród nich jeden dowodził plemieniem Czechów. Był to król uznający zwierzchność Konrada. Inny przewodził Lechitom, plemieniu scytyjskiemu, które zamieszkuje w pobliżu zachodnich Węgrów”.
- Usłyszeliśmy fragment zapisków bizantyjskiego kronikarza, który jak nic mówi o tajemniczym polskim królu. Czy to może być prawda? I co wiemy tak naprawdę o pierwszych polskich krzyżowcach?
- Tak, ta zapiska kronikarza greckiego, bizantyjskiego rozpala wyobraźnię, ponieważ jest źródłem niepolskim. I w takim sensie jest jakimś zagranicznym potwierdzeniem, że Polacy partycypują w tym wielkim ruchu krucjatowym. Niestety, kronikarz nie podaje imienia polskiego władcy, przez co w nauce istnieje kilka teorii, kogo on może mieć na myśli? Tradycyjnie uznawało się, że być może chodzi o Władysława Wygnańca, syna Bolesława Krzywoustego, który po poniesieniu porażki w konflikcie ze swoimi braćmi, przebywa na dworze niemieckiego cesarza. I w związku z tym, kiedy cesarz wybiera się na wyprawę krzyżową, prawdopodobnie zabiera ze sobą swojego podopiecznego Polaka Piasta. Mi osobiście bliższa jest teoria inna. Prawdopodobnie był to Henryk Sandomierski, ponieważ kronikarz w cytacie, który państwo usłyszeli, rozróżnia, że władca Czech jest w otoczeniu cesarza niemieckiego, a tego polskiego władcę wymienia osobno. Czyli tak to zdaje się sugerować, że ten polski władca nie jest w otoczeniu cesarza, tylko jest samodzielny. I dlaczego miałby być samodzielny? Wydaje się, jest taka teoria i ona mi się wydaje bliska, że ci Piastowie, którzy zostali w Polsce, którzy wygnali Władysława Wygnańca, mieli złą renomę na Zachodzie. To znaczy musieli w jakiś sposób, ponieważ sprzeniewierzyli się woli, testamentowi swojego ojca Bolesława Krzywoustego, musieli jakoś swoją władzę uwiarygodnić w oczach Zachodu. Więc widząc, że Zachód wysyła krucjatę, posyła swoje rycerstwo. Oni chcieli pokazać, że są też częścią tego Zachodu, że są chrześcijańskimi, dobrymi władcami i wysyłają jednego spośród siebie. I wtedy to by znaczyło, że grecki kronikarz ma na myśli Henryka Sandomierskiego, jednego z tych młodszych książąt, który ma tam iść właśnie po to, żeby pokazać, że ta koalicja młodych książąt też jest częścią świata chrześcijańskiego, że z prawomyślnymi władcami. Nie mamy pewności. Ale pewne jest, że już od drugiej wyprawy krzyżowej polskie rycerstwo brało udział w ruchu krucjatowym, podobnie jak w następnych stuleciach. Choć to zaangażowanie było stosunkowo niewielkie. Stosunkowo niewielkie dlatego, że Polska sama leży na granicy chrześcijaństwa i na granicy świata chrześcijańskiego. I w tych czasach miejscowi mogli łatwo powiedzieć, po co mamy jechać bronić chrześcijaństwa do Ziemi Świętej, skoro my sami jesteśmy przedmiotem ataków pogan. Polskę atakują Prusowie, Jaćwingowie, ludy bałtyckie czy pogańscy Pomorzanie. Ponieważ Polacy starali się schrystianizować Pomorzan, powstało w 1000 roku biskupstwo w Kołobrzegu. Ale to biskupstwo upada, więc tak jakby wiara, niechrześcijańska, miejscowa trwa na Pomorzu, więc siłą rzeczy wysiłki polskiego rycerstwa bardziej szły w stronę Pomorza, Słowian połabskich oraz Prusów niż do Ziemi Świętej. Niemniej jednak cytat, który państwo usłyszeli jest dowodem na to, że Polacy jeździli do Ziemi Świętej. Także w piątej wyprawie krzyżowej prawdopodobnie brał udział polski książę. Znowu nie jesteśmy pewni, kto to mógł być. Być może Odonic, być może Kazimierz Opolski. Ponieważ jest podobny przypadek jak ten. Wiemy, że Polak Piast, ale nie wiemy kto. I wiemy, że żoną Kazimierza Opolskiego była bułgarska księżniczka Wiola. W jakich okolicznościach mógł spotkać bułgarską księżniczkę? Prawdopodobnie w drodze do Ziemi Świętej. Więc w drugiej wyprawie krzyżowej, w czasach trzeciej wyprawy krzyżowej. W czwartej wyprawie krzyżowej oraz tej, która spaliła Konstantynopol, na szczęście, bo to taka dosyć haniebna wyprawa, Polacy nie brali udziału. W piątej wyprawie krzyżowej, Polacy brali udział. Potem to się kończy. Dlaczego? Dlatego, że na Polskę napadają Mongołowie. I to jest moment, w którym już naprawdę niewierni palą polskie miasta. Papież wzywa do obrony. Wtedy do Polski nagle przybywa zachodnie rycerstwo bronić Polski przed Mongołami, więc tym bardziej mało kto widzi sens, żeby polscy rycerze do Ziemi Świętej jechali. Więc mamy takie epizody. No ale trzeba też być szczerym, że to są epizody marginalne. Polskie rycerstwo nie miało dużego wpływu na historię Królestwa Jerozolimskiego.
- Natomiast bardzo ciekawy epizod dotyczy Leszka Białego, który na wezwanie do udziału w krucjacie przedstawił dość ciekawe uzasadnienie, że jednak nie może wziąć udziału w tej wyprawie.
- Tak często ta wypowiedź, czy raczej tłumaczenie, jest często cytowane, bo jest komiczne. To znaczy książę wskazuje, że z tego, co słyszał, na południu pije się wino, a on natomiast jest przyzwyczajony do picia piwa i jeżeli na południu nie ma piwa, to jemu bardzo trudno będzie się tam zaangażować. Więc jest to bezczelne oczywiście tłumaczenie, bo przecież nikt na poważnie w to nie wierzył, ale oddaje takiego ducha, gdzie dla części rycerstwa to był ogromny prestiż wyprawa do Królestwa Jerozolimskiego, natomiast dla wielu to był ogromny wydatek, ryzyko i starali się z tego wykręcić bardzo często. Znamy przypadki składania ślubów krucjatowych, że władca czy rycerz, to nie dotyczy wyłącznie władców, także po prostu rycerstwo składa ślub w jakichś okolicznościach, jest presja, także środowiskowa, że inni rycerze składają to ja też. I potem on się latami z tego tłumaczy. Na koniec musi zapłacić duże pieniądze lub posłać kogoś innego, jakąś pokutę odprawić. Także takich przykładów wymigiwania się od uczestnictwa w ruchu krucjatowym. W Polsce także jest dużo przykładów. Również dlatego, że właśnie wygodniej i lepiej było wybrać się przeciwko Prusom, przeciwko Jaćwingom, przeciwko Pomorzanom. Można było wiele zyskać, podbić tereny, łupy były blisko, transport. To było w jakimś sensie bardziej znane i bliższe polskiemu rycerstwo niż Ziemia Święta.
- Czyli bilansu nie mamy jakiegoś imponującego, natomiast mamy dość poważną stratę w walce z niewiernymi. Czy Władysława Warneńczyka można uznać za wielkiego polskiego krzyżowca?
- W zasadzie tak. To znaczy oczywiście istnieją pewne różnice. On, jako król Węgier w jakimś sensie dbał po prostu o interesy Węgier, więc był bardziej egocentryczny w tym swoim działaniu. Ale trudno oceniać krzyżowców po motywacjach ich działania. Fakt też, że poniósł taką tragiczną śmierć, ale w jakimś sensie romantyczną, ponieważ jego ciała nie odnaleziono. Powstawały legendy na ten temat, ponieważ Władysław Warneńczyk, napadł na Turcję, łamiąc umowę pokojową, którą wcześniej z Turcją podpisał. Więc średniowieczni czy późnośredniowieczni kronikarze w moralizatorski sposób jego śmierć przedstawiali trochę jako taką sprawiedliwość za złamanie danego słowa. Jednocześnie, ponieważ nie zostało znalezione ciało, ludzie wierzyli, że może on gdzieś żyje, tylko pokutuje. Więc tak jakby powstawały na ten temat różnego rodzaju legendy. Z całą pewnością gdyby Warneńczyk odniósł sukces, gdyby ta wyprawa odniosła sukces, udałoby się uratować chrześcijański Konstantynopol. Być może agresja turecka na Europę została powstrzymana, więc w takim sensie tak, to był krzyżowiec. To był w jakimś sensie polski krzyżowiec, bo oprócz tego, że był królem Węgier, był także królem Polski. Jego historia bardzo rozpala wyobraźnię, chociaż osiągnięć realnych nie ma ani dla Królestwa Węgier, ani dla Polski. Chociażby na przykład Jagiellonowie, dynastia, z której pochodził Warneńczyk, tracą panowania na Węgrzech. Ta historia nie kończy się niczym dobrym, ale jako romantyczna opowieść rozpalająca wyobraźnię, w Polsce, ale także w zachodniej Europie, przez setki lat funkcjonuje. Podobnie jak Henryk Sandomierski. Także Władysław Warneńczyk może być uznany za polskiego krzyżowca.
Część trzecia. Saraceni z Krainy Jezior.
„Każe katolicki książę, aby całe wojsko przede wszystkim posiliło się zbawienną hostią, a świętą ofiarę odprawił przewielebny biskup płocki. Godziło się bowiem, aby ci co mieli walczyć przeciw Saladynistom, przeciw wrogom wiary świętej, przeciw najhaniebniejszym bałwochwalcom, raczej mieli ufność w tarczy wiary niż zadufanie w uzbrojeniu naturalnym”.
- Mówiliśmy wcześniej o tym, że wektor naszego ruchu krucjatowego, nie był skierowany w stronę Ziemi Świętej i Bliskiego Wschodu, ale na północ, gdzie było prawdziwe zagrożenie i prawdziwi poganie. Mieliśmy zatem swoją wojnę zastępczą, chociaż tych biednych Prusów i Jaćwingów nazywaliśmy mianem Saladynistów, chociaż oni pewnie nawet nie wiedzieli ani czym jest islam, ani czym jest Ziemia Święta. Ale znaleźli się w orbicie zainteresowań naszych polskich krzyżowców w Europie Środkowej. Kiedy zaczęły się nasze północno mazowieckie i mazurskie krucjaty?
- Trudno jednoznacznie wskazać, w którym momencie wojny pomiędzy Piastami czy Królestwem Polskim a pogańskimi, niechrześcijańskimi sąsiadami stały się krucjaty. Ponieważ z pogańskimi Prusami walczył już Bolesław Chrobry, zanim w ogóle idea krucjat się narodziła. Także w jakimś sensie ruch krucjatowy dał terminologię i aparat do nazwania tego, co tutaj się już wcześniej działo. Szeroko w Europie, po sukcesie pierwszej wyprawy krzyżowej zdobycia Jerozolimy, następuje rozszerzenie formuły. Ludzie mówią: Okej, udało się odbić Jerozolimę. Tam rycerstwo broni chrześcijan w Jerozolimie. Jeśli ja bronię chrześcijan w Hiszpanii, to czy ja jestem gorszy? Wtedy papież mówi: Nie, nie jesteś gorszy. Jeżeli z jakichś powodów nie stać cię, nie możesz wybrać się do Ziemi Świętej, ale walczysz o wiarę w Hiszpanii czy w rejonie Morza Bałtyckiego, to także robisz tę samą pracę, to także jest krucjata. Więc w połowie, jakieś 40 lat po pierwszej wyprawie krzyżowej następuje to rozszerzenie formuły. Kontrowersyjne, bo krucjata z założenia ma być procesem obronnym, ponieważ w Ziemi Świętej większość stanowili chrześcijanie. W przypadku Bałtyku, Prusów, to nie ma miejsca, tam nie ma właściwie chrześcijan. I następuje taka dość pełna hipokryzji narracja, w której do Prusów jest wysyłany krystianizator, który zaczyna ścinać im dęby, robić im zamieszanie, oni go wyrzucają i na oni: Ha! Represjonujecie chrześcijan. Nie pozwalacie. Musimy go bronić. I nagle następuje atak. Taka dość obłudna narracja w przypadku Bałtyku nastąpiła. Osoby wykształcone, a taką osobą na pewno był pierwszy kronikarz polskiej Gall Anonim widzą to, że to, co tu się dzieje od lat w Polsce, właściwie wpasowuje się w narrację krucjatową. Więc już Gall Anonim mówi, opisując dokonania Bolesława Krzywoustego, że to jest taki trochę rycerz Chrystusa, ten Bolesław Krzywousty, bo walczy z pogańskimi Pomorzanami wspiera ewangelizację Szczecina, Pomorza Zachodniego. I w jakim sensie można powiedzieć, że Bolesław Krzywousty jest pierwszym krzyżowcem, bo on sam o tym nie wie, ale wykształcony na Zachodzie Gall Anonim już jego historię sprzedaje zachodniemu słuchaczowi jako historię krucjatową. Jest taki, powiedzmy pół-krzyżowiec. Natomiast pełnym krzyżowcem jest już syn Bolesława Krzywoustego Mieszko III stary, który znowu składa ślub krucjatowy, powinien więc wybrać się do Ziemi Świętej. Nie chce tego zrobić z różnych powodów, także finansowych, ale odbywa się krucjata blisko. Niemcy organizują przeciwko poganom Słowianom połabskim i on mówi: Super, przyłączam się do tego. Takie same śluby krucjatowe, takie same odpusty, tylko dużo bliżej. Wróg blisko. Łupy można zawieźć bezpośrednio do domu Wojska Mieszka III Starego stają przed Szczecinem. I na to szczecinianie wrzucają krzyże na swoje wały obronne, ponieważ formalnie przyjęli chrześcijaństwo i mówią: Hola, hola, proszę nas nie atakować. My jesteśmy chrześcijanami. I chcąc nie chcąc, wojska krucjatowe muszą się cofnąć, zadowalając się jakimś drobnym okupem i kierują się dalej na zachód. Ponieważ na zachód od Szczecina we współczesnych Niemczech jest wyspa o nazwie Arkona. Tam była główna siedziba Słowian pogańskich Słowian połabskich. Tam nie wywieszają krzyży, tam ciągle są dumnie poganami i tam dochodzi do realnych walk. Jeszcze w XIII wieku, czyli sto lat także po Mieszku, chrześcijan z poganami. W takich walkach Mieszko III także bierze udział. Historię ze Szczecinem opowiedziałem jako taki rodzaj... Mieszko tak naprawdę musiał wiedzieć, że to są już chrześcijanie. Tylko starał się po prostu ten Szczecin złupić. Ale widząc te krzyże część rycerstwa odmówiło walki, więc musiał przekierować do trudniejszego przeciwnika jakim byli ci Słowianie połabscy.
- To fajnym akcentem zakończyliśmy, że nasze krucjaty odbywały się przeciwko de facto Słowianom, tylko że Słowianom wyznającym inną wiarę. A jaki był ogólny bilans? Tytułem podsumowania na koniec jaki był ogólny bilans polityczny uczestnictwa piastowskiego rycerstwa w ruchu krucjatowym? I w tym w Ziemi Świętej nielicznym. I w tym tutaj na miejscu. Czy to były jakieś korzyści polityczno-wizerunkowe z działalności międzynarodowej?
- Ze względu na konflikt pomiędzy Polską a Zakonem Krzyżackim, o którym w Polsce słyszało każde dziecko. Mogłoby się wydawać, że Polska nie zyskała na ruchu krucjatowym, że ruch krucjatowy Polsce przyniósł grabież Pomorza. Natomiast według mnie to nie jest prawdą. Od samego początku powstania ruchu krucjatowego, od końcówki XI wieku Polska jest beneficjentem tego ruchu. Ruch krucjatowym daje Polakom narzędzia do opisania swojej własnej działalności, także potem podczas wojen z Mongołami, także z Tatarami. To także da się wpisać w narrację krucjatową walki z niewiernymi. Daje nam narzędzia ekspansji w regionie Bałtyku, przeciwko Pomorzanom. A także przeciwko Pomorzanom właśnie w Gdańsku, w Słupsku, w Sławnie. Także ta terminologia krucjatowa jest wykorzystywana. Oraz podbój Prus. W Polsce mam wrażenie, że za rzadko się o tym pamięta, że Krzyżacy mogli podbić Prusy wyłącznie dzięki pomocy Polski. Pierwsza taka największa bitwa z Prusami, Bitwa pod Dzierzgoniem w 1234 roku, kiedy naprawdę pierwszy duży fragment Prus jest podbity przez chrześcijan. To jest tak naprawdę zwycięstwo polskich krzyżowców. Tam obok Krzyżaków bije się książę mazowiecki Konrad, jego syn Kazimierz Kujawski, książęta śląscy, Henryk Brodaty, Henryk Pobożny, książęta wielkopolscy, Władysław Odoniec, książę gdański Świętopełk, jego brat Sambor. Oczywiście tam jest zakon krzyżacki, ale to jest tak naprawdę wyprawa polskiego rycerstwa. Także w XIII wieku, kiedy do tego dochodzi, Polska jest wielkim beneficjentem. Część łupów trafia do Polski. Stabilizacja Prus ma ogromny wpływ na Mazowsze. Na przykład jak dzisiaj państwo... Jeśli ktoś słucha z Warszawy, chciałby zobaczyć piękne średniowieczne kościoły, to najwięcej ich jest na północnym Mazowszu, przy pograniczu z Prusami. Ponieważ tam to bogate państwo krucjatowe emanowało. Miało swoje własne warsztaty murarskie, ceglarnie. Także Polska przez większość czasu była wielkim beneficjentem ruchu krucjatowego i także on wzbogacał naszą kulturę. Henryk Sandomierski sprowadził z Ziemi Świętej do Polski zakony rycerskie. Sprowadził Szpitalników, sprowadził zakon Bożogrobców, którzy prowadzili w Polsce szpitale, współtworzyli polską kulturę. I także poprzez uczestnictwo w ruchu krucjatowym Polska czerpała zachodnioeuropejską kulturę. Także na dworze Henryka Sandomierskiego powstaje prawdopodobnie jedyny dobrze znany polski poemat średniowieczny o Walgierzu z Tyńca. Także to jest adaptacja polska zachodnich poematów rycerskich. Więc ruch krucjatowy jest narzędziem, dzięki któremu Polska jest w stanie czerpać zachodnie wzorce i wykorzystywać je dla swojego zysku w walce z wrogami Polski, tak jak sobie Polacy sami ją przedstawiali z Tatarami z pogańskimi Pomorzanami. Także myślę, że bilans jest zdecydowanie pozytywny. W kontekście terytorialnym to właśnie bałtycko, a wyprawy do Ziemi Świętej jako coś romantycznego, jako takie, że dzięki temu, kiedy jedziemy do Jerozolimy, kiedy oglądamy groby rycerzy krzyżowych z zachodniej Europy, to oglądamy także nasze własne dziedzictwo, że to jest coś, w czym Polacy współtworzyli. Na marginesie. Nie odgrywali głównych skrzydeł. Ale ruch krucjatowy to jest także polskie dziedzictwo. Mówiąc o krzyżowcach mówimy także o naszej własnej historii.
„Prześwietlenie. Inne historie Polski”. Podcast Muzeum Historii Polski. Podcastu „1000 lat. Prześwietlenie” wysłuchasz na YouTube, Spotify, Google Podcast, w Audiotece, a także na innych platformach podcastowych. Chcesz być na bieżąco? Subskrybuj kanał Muzeum Historii Polski.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Piastowie i wyprawy krzyżowe -
Twórca / Wytwórnia
Muzeum Historii Polski (producent) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Data wykonania
23/04/2023 -
Czas trwania
0h 37min 28sek -
Osoby występujące
-
Miejsce
-
Wydarzenie
Podcasty Muzeum Historii Polski -
Numer inwentarzowy
MHP-05-14097 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink
Opis
Wyprawy krzyżowe do Ziemi Świętej to ważny rozdział w historii Europy. Pierwsza wyprawa krzyżowa, która zapoczątkowała okres zbrojnych krucjat, rozpoczęła się odezwą papieża Urbana II wygłoszoną na synodzie w Clermont 27 listopada 1095 roku, a słowa "Deus vult", czyli „Bóg tak chce”, zostało hasłem przewodnim pierwszych krzyżowców. Co sprawiło, że ruch krucjatowy zaczął działać dopiero w XI wieku i dlaczego w ogóle się narodził? Kim byli rycerze, którzy brali udział w pierwszych wyprawach? Czy zdobycie Jerozolimy w 1099 roku należy do największych sukcesów krzyżowców? Co było ich największą porażką? Co wiemy o udziale rycerstwa z ziem piastowskich w krucjatach - zbrojnych wyprawach do Ziemi Świętej podejmowanych na wezwanie papieży? W jaki sposób państwo Piastów zyskiwało na udziale w wyprawach krzyżowych? Czy Polacy organizowali swoje własne krucjaty? W tym podcaście przypomnimy także niechlubne rozdziały w historii krucjat. Dlaczego walka Ryszarda Lwie Serce i Saladyna rozpalała wyobraźnię Europejczyków przez stulecia? O tym – i na wiele innych tematów – będą rozmawiali Cezary Korycki i jego gość dr. Tomasz Borowski z Muzeum Historii Polski.