Partia rosyjska w Polsce
29/11/2023
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
XVIII wiek był dla Rzeczypospolitej okresem politycznej zapaści, utraty suwerenności, a finalnie i państwowości. Wszystko to realizowane było jako długofalowy plan trzech późniejszych zaborców. Czy zaczęło się już za czasów panowania ostatniego króla Polski, czy może wcześniej? Jak wyglądała instalacja tak zwanego systemu rosyjskiego w Rzeczypospolitej? I dlaczego funkcjonariusze tego systemu dodatkowo jeszcze polscy królowie nagradzali orderami Orła Białego? Kto tworzył partię rosyjską w Polsce? Zapraszam na odcinek o kulisach polityki początków XVIII wieku. Polityki, która doprowadziła nas do rozbiorów. Nazywam się Cezary Korycki i zapraszam na podcast Muzeum Historii Polski Prześwietlenie. Inne historie Polski.
Część pierwsza. August nie taki Mocny.
- Gościem kolejnego odcinka „Innych historii Polski” jest prof. Urszula Kosińska. Dzień dobry, Pani profesor.
- Dzień dobry.
- Dzisiaj punktem wyjścia naszego spotkania będzie moim zdaniem osoba Stanisława Augusta Poniatowskiego, ponieważ chociaż nie będziemy rozmawiali o Stanisławie Auguście Poniatowskim, ale o tym, co doprowadziło do kresu jego panowania. W szkole, uczymy się o rozbiorach. W Internecie krąży w dość niemądry sposób taki wizerunek rzekomo nieudolnego króla. Ale przecież to jest wszystko zupełnie błędne pojmowanie historii, bo przecież Polska traciła suwerenność tak naprawdę już na początku XVIII wieku i jak sobie policzyłem, to rosyjskie wojska w ciągu ostatnich 300 lat nie stacjonowały nad Wisłą raptem przez lat 50. Więc dlatego chciałbym dzisiaj zapytać, kiedy to się wszystko zaczęło? Ten nasz problem z Rosją.
- Problem z Rosją, czy też z państwem moskiewskim, zaczyna się pewnie od XV wieku, ale w tym sensie, o którym będziemy dzisiaj mówić, to oczywiście się zaczyna wraz z wybuchem wielkiej wojny północnej. Acz geneza tego wszystkiego też tkwi jeszcze w końcówce wieku XVII, czyli w pierwszych latach panowania Augusta II. Pomimo wcześniejszych trudnych stosunków polsko -rosyjskich i wielu wojen, które toczyliśmy z państwem moskiewskim w wieku XVI, XVII, jeszcze w końcówce wieku XVII, można by było powiedzieć, że mieliśmy do czynienia z państwami, które miały siły, nie powiem, czy równoważne. Raz jedno było silniejsze, raz drugie, ale na pewno były to dwa państwa całkowicie suwerenne. Panowania Augusta II zmienia tutaj bardzo stan rzeczy, ponieważ Rzeczpospolita wskutek decyzji podjętych przez polskiego króla, wchodzi w bardzo dziwny nieakceptowanych przez większość Polaków sojusz z Rosją, w wojnę ze Szwecją, która w zamysłach króla miała być chyba wojną lekką, łatwą i przyjemną, ze słabszym, znacznie młodszym i niedoświadczonym, jak się wydawało, władcą, a stała się gwoździem do trumny suwerenności państwa polskiego. „Z narodu nieprzyjaciołom strasznego, narodu mężnego, biernego i walecznego, z narodu, który murem i zasłoną niedawnymi czasy był całego chrześcijaństwa. Staliśmy się obmierzłym całemu prawie światu. Przyszliśmy na pośmiewisko i ohydę u obcych i sąsiednich państw, tak dalece, że o tym często mówią cudzoziemcy, że polska przyjaźń na nic się nie przyda, a nieprzyjaźń nic nie zaszkodzi”.
- Tak o państwie polskim w XVIII wieku pisał wojewoda bełski Antoni Potocki. Rządy Wettynów doprowadziły do osłabienia Rzeczypospolitej. August Mocny, podobno mocny to był tylko w krzepie fizycznej. Bo tak naprawdę Piotr Wielki zdołał sobie okręcić tego polskiego króla wokół palca. Jak to się stało i dlaczego to się stało?
- Przede wszystkim bardzo bym prosiła, żeby wojewody bełskiego Antoniego Potockiego nie przytaczać tutaj jako autorytetu moralnego, bowiem w swojej młodości miał on epizody, w których fakt, działając z ramienia swojego stryja prymasa Teodora Potockiego, przyczyniał się do powiększenia zależności państwa polskiego od Rosji. Jego misja do carycy Anny Iwanowny w roku 1730 w imieniu prymasa była misją, której celem było uzyskanie rosyjskiej pomocy w walkach wewnętrznych, między innymi pomocy w zerwaniu zbliżającego się Sejmu. A jak się zaczęło to wszystko? Wydaje mi się, że można, że należy sięgnąć do roku 1658, kiedy to w sierpniu w Rawie Ruskiej doszło do bardzo znanego w historii, ale nieznanego jeśli chodzi o szczegóły przebiegu spotkania Augusta II z carem Piotrem I powracającym właśnie z jego wielkiej podróży na Zachód. Obaj władcy dużo pili, dużo rozmawiali, wymienili się nawet swoimi szustokorami, czy też dzisiaj byśmy powiedzieli koszulkami. I na pewno zawarli jakiś rodzaj osobistego przymierza, niespisanego na papierze? Wiele pośrednich świadectw źródłowych mówi nam, że już wówczas padł pomysł wspólnej wojny przeciwko Szwecji. Ale także mamy świadectwa, że August ii już wcześniej prosił Piotra, nagabywał go o to, by wspomógł go w walce z własnymi, nowymi polskimi poddanymi. To specyficzne przymierze antyszwedzkie zostało sformalizowane w roku 1699 w postaci traktatu preobrażeńskiego pomiędzy Augustem II jako elektorem saskim i carem Piotrem I w zasadzie poza wiedzą polskiego społeczeństwa. I tam król polski obiecał carowi nie tylko, że rozpocznie wojnę ze Szwecją, ale także, że będzie starał się wciągnąć Rzeczpospolitą do tej wojny. Kilka kolejnych lat to są lata, w których król Polski przy pomocy cara rosyjskiego, także przy pomocy jego pieniędzy oraz wpływów dyplomatycznych, próbuje, ale także faktów dokonanych, bo przecież wywołuje wojnę i doprowadza do wejścia wojsk szwedzkich na terytorium Rzeczypospolitej. A więc król Polski wciąga po kawałku metodą salami, jak byśmy powiedzieli słowami Sołżenicyna, Rzeczpospolitą do koalicji z jej wcześniej przecież odwiecznym wrogiem, czyli z Rosją. Konsekwencją tego wszystkiego jest podpisanie w 1704 roku tzw. traktatu narewskiego już w imieniu Rzeczypospolitej, którego efektem jest wprowadzenie w początkach 1705 roku wojsk rosyjskich na terytorium Rzeczypospolitej do jej centrum jako wojsk sojuszniczych. Bardzo szybko okazało się, że te sojusznicze wojska były bardziej uciążliwe i bardziej niszczące niż niejednokrotnie wrogie wojska szwedzkie.
- W audycji z cyklu Inne historie Polski, nie dość, że mam zaszczyt rozmawiać z wybitnymi polskimi historykami, ale zawsze szukamy jakiegoś źródła, pewnych procesów czy ciągłości pewnych procesów. Tutaj oczywiście możemy rozmawiać o sprawach politycznych, o sprawach osobowościowych, o sprawach decyzji tamtejszej geopolityki. Ale czy były jakieś procesy społeczne czy ekonomiczne, które mogły w jakiś sposób tłumaczyć to, w jakim opłakanym stanie w pierwszych dekadach się znalazła Rzeczpospolita Obojga Narodów?
- Niektórzy historycy szukają źródeł tych procesów już w wieku XVII. W narastającej oligarchizacji polskiego życia politycznego. Skłóceniu polskiego społeczeństwa, osłabieniu i tak przecież ograniczonej w państwie republikańskim władzy królów, ale też autorytetu tychże tychże królów w ciągłych walkach wewnętrznych. Ostatnie lata panowania Jana III Sobieskiego nie były korzystne dla Rzeczypospolitej. Zwycięstwo wiedeńskie w jakiś sposób zostało zdyskontowane. Utraciliśmy na arenie międzynarodowej szansę wyciągnięcia dużych korzyści z tego zwycięstwa, a wewnątrz kraju chyba raczej ono pogłębiło rozbicie. Końcówka panowania Jana III to przecież narastający konflikt na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego pomiędzy rodziną Sapiehów a innymi rodami, i magnackimi i rodzinami średnioszlacheckimi, które były przez nie w jakiś sposób marginalizowane. Więc jest to tak zwana walka republikantów litewskich z Sapiehami. Ta wojna toczy się w początkach panowania Augusta II, a potem ma znaczące przełożenie na to, co się dzieje w Polsce w momencie, kiedy wybucha wojna ze Szwecją. To rozbicie społeczeństwa pogłębia się. Ale też osobiste decyzje władcy. Wydaje mi się, to trzeba niestety podkreślić, i to wykazały badania Jacka Burdowicza-Nowickiego, który przebadał źródłowo w oparciu o archiwalia i rosyjskie, i pruskie, i saskie te pierwsze lata. One pokazują, w jak wielkim stopniu nowy król polski działał wbrew polskiemu społeczeństwu i jak bardzo poprzez własne decyzje zacieśniał on związki z Rosją, na co nie było zgody, ale właśnie drogą faktów dokonanych. I taką polityką wciągania Rzeczpospolitej plasterek plaster do tej wojny osiągnął swój sukces, swój cel, a przynajmniej tak mu się na początku wydawało. Ostatecznie efekty tej polityki były także dla niego katastrofalne, bo doprowadziły do detronizacji, a ostatecznie także do tego, że on musiał w roku 1706 abdykować z tronu polskiego z powodu zagrożenia Saksonii przez wojska szwedzkie. To sprawiło, że Rzeczpospolita, która do tego momentu jednak kontaktowała się z carem rosyjskim, w dużym stopniu za pośrednictwem króla, straciła ten element, który jest jednak reprezentacją władzy suwerennej. I otworzyło to carowi drogę do bezpośrednich kontaktów z panami polskimi już poza plecami króla, który abdykował. Kontaktów z hetmanami, kontaktów z najważniejszymi urzędnikami, ale także z przedstawicielami innych rodzin. Od roku 1705, a już w większym stopniu od abdykacji w 1706. Rosja mogła rządzić się w Polsce wykorzystując własny wpływ dyplomatyczny oraz oczywiście obecność wojska. I nawet po restauracji Augusta II po bitwie połtawskiej, restauracji z łaski rosyjskiej to wojsko rosyjskie z bardzo niewielką przerwą stacjonowało do początków roku 1719, mogąc kontrolować kraj. I ta kontrola odbywała się na kilku płaszczyznach. Pierwsza, podstawowa, najbardziej widoczna, czyli obecność wojska, wykorzystywanie państwa polskiego jako teren tak zwanej pasywnej dywersji, czyli de facto teren, który ulega zniszczeniu przez wojska szwedzkie, ale także przez stacjonujące i walczące ze Szwedami wojska rosyjskie, wojska polskie, czy konfederatów polskich rozbitych w swoich opcjach politycznych pomiędzy pomiędzy Rosjanami i Szwedami, pomiędzy Augustem II i Leszczyńskim. I Rzeczpospolita staje się taką karczmą zajezdną, staje się jednymi wielkimi koszarami i terenem eksploatacji ekonomicznej, ale także demograficznej, ponieważ już wtedy zaczyna się np. wywożenie znacznych ilości nie wiem do końca ilu, ale znacznej ilości poddanych na teren Rosji do zasiedlania tych wielkich rosyjskich pustek. A więc jest to także eksploatacja demograficzna, jest to zacieśnianie czy powiększanie kontroli politycznej. Poprzez to, że to wojska rosyjskie, to car rosyjski zaczyna wpływać na decyzję konfederacji sandomierskiej, która reprezentuje dawną Rzeczpospolitą Augustową, ale też zaczyna wpływać na to kto, czy próbuje wpłynąć na to, kto zostanie przyszłym polskim królem. Grając ambicjami różnych panów polskich cały czas np. Hetmana Sieniawskiego czy Denhoffa, cały czas mając w zanadrzu innych kandydatów, np. węgierskiego powstańca Franciszka Rakoczego czy ewentualnie któregoś z braci Sobieskich. Ostatecznie, po Połtawie, kiedy już może decydować o wszystkim, kiedy pokonał Karola XII, decyduje się na przywrócenie skompromitowanego przecież w oczach wielu Polaków i w związku z tym słabego politycznie Augusta II. Ten okres obecności Rosji w Polsce w czasach wielkiej wojny północnej. To jest też początek budowy tzw. partii rosyjskiej. Ludzi, którzy chcąc nie chcąc czasami z własnych przekonań, a czasami w przekonaniu, że innej możliwości nie ma, będą popierali i reprezentowali interesy rosyjskie czy też wykonywali dyrektywy cara rosyjskiego, jego dowódców wojskowych. Ten proces budowy partii rosyjskiej nie jest procesem liniowym. On ma takie momenty, w których dochodzi czasami do zachwiania, do odejścia części ludzi, którzy wydawali się już pozyskani. Co jest ciekawym, pewnie jeszcze o tym będziemy mówić, pieniądze nie odgrywają tutaj największej roli. Często się mówi o jurgieltach, o przekupstwie. Owszem, takie rzeczy się zdarzają i tutaj car pewne kwoty wyasygnował na przekupywanie panów polskich. Zresztą na początku, czyli jeszcze przed traktatem narewskim, to się dzieje za wiedzą króla polskiego, ale znacznie większą rolę odgrywają argumenty innej natury, obietnice łask. Często zresztą niezrealizowane obietnice poparcia w staraniach o urzędy. Groźby zniszczenia dóbr, czyli nałożenia kontrybucji, wysłania oddziałów pacyfikacyjnych rosyjskich, bądź też obietnice tzw. libertacji, a więc zwolnienia z tych obciążeń. To jest narzędzie, którym dyplomacja rosyjska włada świetnie, potrafiąc przez wiele lat mamić różnych ludzi z najwyższych elit politycznych Rzeczypospolitej obietnicami. Często ich zresztą nie realizując. Ale zacieśniając w ten sposób pewną pętlę na szyi, wiążąc z całym systemem zobowiązań, z których potem bardzo trudno jest się wywikłać. Ten system budowania partii rosyjskiej jest kontynuowany także w okresie późniejszym, kiedy już wojsk rosyjskich na terenie Rzeczypospolitej nie ma.
- Jakie są jeszcze najważniejsze cezury tego okresu, pierwszych dekad XVIII wieku, o których powinniśmy pamiętać, które miały znaczenie, jeśli chodzi o utratę suwerenności? Ja wiem, że polemizuje pani profesor na przykład z tym, że sejm niemy jakoby był taką ważną cezurą i z tym, w jaki sposób wykreowana została jego czarna legenda, ale też pozycja w podręcznikach szkolnych.
- Od razu zaprzeczę. Sejm niemy był ważną cezurą, ale w pewnym względzie. Za chwileczkę to wyjaśnię. Zacznijmy od początku. Moim zdaniem początek panowania Augusta do roku 1704, czyli do traktatu narewskiego, to jest okres, kiedy już tworzą się podstawy tego nieszczęsnego sojuszu. Najpierw osobistego sojuszu króla z carem i kiedy on otwiera Rosji wrota do Rzeczypospolitej. Ale głównie dzieje się to przez kontakty dyplomatyczne i za pośrednictwem króla. Kolejny etap po traktacie narewskim, kiedy wojska rosyjskie wchodzą do Rzeczypospolitej i zaczynają się możliwości działania bezpośredniego wobec Polaków i panów polskich, to jest ten okres między 1705-06 rokiem? 1706 to jest abdykacja pod Altranstädt. I do początku 1719 roku, kiedy kontrola nad Rzeczpospolitą jest utrzymywana i pogłębiona poprzez fakt stałej obecności wojsk rosyjskich w Polsce. Gdzieś wcześniej mamy tę cezurę roku 1717, czyli sejm niemy, który pod względem metod sprawowania kontroli nad Rzeczpospolitą przez Rosję nie zmienia niczego. Ale on przynosi ważną zmianę fakt, iż car rosyjski poprzez swego przedstawiciela jest mediatorem w kontaktach pomiędzy panami polskimi a ich królem. Podpis tego negocjatora pod traktatem, który kończy okres konfederacji tarnogrodzkiej został w historiografii, ale też w interpretacjach politycznych współczesnych rosyjskich, przemodelowany i ukazany nie jako mediacja, ale jako gwarancja. Nie wiemy do końca, dlaczego w świadomości panów polskich czy też polskich elit ta gwarancja w pewnym momencie została przyjęta. To słowo zostało przyjęte jako fakt. Pod koniec panowania Augusta II Stanisław Konarski w swoim takim dialogu „Rozmowa szlachcica z ziemianinem o teraźniejszych okolicznościach”, a potem w kolejnym tekście „Epistolae familiares, sub tempus interregni”, czyli listy poufne czasu bezkrólewia, musiał przedstawiać argumenty na to, że nie ma mowy o żadnej gwarancji, że mediacji, pośrednictwa w rokowaniach traktatowych z roku 1713, zatwierdzonych w 1717, nie można uznać za gwarancję. Ale w późniejszych dziejach Rzeczypospolitej ta gwarancja i problem gwarancji rosyjskiej odgrywa bardzo istotną rolę już w czasach Stanisława Augusta, prawda? I niestety mamy świadectwa, że to pojęcie właśnie w kontekście roku 1717 pojawia się. Ono się pojawia np. w latach 50
-tych XVIII wieku i ono wypływa z ust nie tylko rosyjskich, ale także przyjmują je i utrzymują, myślę, że całkowicie instrumentalnie, niektóre polskie, czołowe rodziny. Na tym polega wydaje mi się znaczenie roku 1717. On jest też rokiem w jakiś sposób symbolicznym, ale w samym roku 1717 nikt sobie nie zdawał sprawy z tego, że to będzie tak przełomowe. Bowiem wkrótce potem, w latach 1718
-20 August II podjął próbę wyzwolenia się z zależności politycznej, dyplomatycznej, wojskowej od Rosji. Zawierając układ z cesarzem austriackim oraz królem angielskim Jerzym I. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że to była próba zawarcia takiego układu zbiorowego bezpieczeństwa. Tam miały wejść też inne państwa. Proponowano i Prusom, i Szwecji różnym krajom niemieckim. Można by było powiedzieć takie nie wiem, takie NATO XVIII-wieczne by powstało, co spowodowało niesamowitą kontrakcję dyplomacji rosyjskiej i cara Piotra I, który nie mógł pozwolić na to, aby Rzeczpospolita ratyfikowała ten traktat. Więc te lata 1718-20 to jest właśnie walka o to, by nie dopuścić Rzeczpospolitą do wyjścia z izolacji politycznej. Właśnie wtedy mamy świadectwo o pierwszych próbach ingerowania w przebieg sejmów, próby zerwania Sejmu roku 1718 przez dyplomację rosyjską. Ta pierwsza była nieudana, ale kolejne trzy już tak.
Część druga. Życzliwa przyjaźń ambasadorów.
- Pani profesor, zacznijmy może troszkę od ciekawostki, bo gdybyśmy zapytali słuchaczy nawet interesujących się bardziej historią, czym jest takie odznaczenie Order Orła Białego, to z pewnością powiedzą, że to jest coś przeznaczonego dla wielkich Polaków, odznaczenie za patriotyzm. A tymczasem prawda jest taka, że pierwszymi kawalerami tego znamienitego odznaczenia byli albo rosyjscy ambasadorowie, albo jacyś inni bojarzy.
- No cóż, nie jest to jedyny taki przypadek w dziejach polskich symboli narodowych, bo podobną historię przecież przeszła pieśń „Boże coś Polskę”. Kojarzona przede wszystkim z polskością, z niepodległością, a napisana jako pieśń chwaląca cara. Rzeczywiście, badania z ostatnich lat nad genezą Orderu Orła Białego, oparte przede wszystkim na materiałach wcześniej nie wykorzystywanych, czyli materiałach z archiwum saskiego i moskiewskiego, dowodzą, że geneza tego orderu sięga najprawdopodobniej wspomnianego już dzisiaj spotkania Augusta II z Piotrem w Rawie Ruskiej. Tam zaczęto chyba mówić o stworzeniu jakiegoś odznaczenia kawalerskiego. To było bardzo modne w tamtych czasach w Europie i było narzędziem tworzenia przez władców wokół siebie grona ludzi zaufanych, których można było wynagradzać w sposób prestiżowy, a jednocześnie stosunkowo jeszcze mało kosztowny i nie ingerujące w systemy urzędnicze. Na pewno już w roku 1701 wiemy, że taki order powstał, miał formę krzyża. I ten order August II obiecał trzem ważnym ludziom z otoczenia Piotra I w trakcie spotkania w Birże w 1701 roku. To były też kolejne rokowania traktatowe zacieśniające sojusz z Rosją. Tymi ludźmi byli panowie Gołowin, Gołowkin oraz Mijszykow. Ludzie może nie sprawujący jeszcze wówczas najważniejszych urzędów rosyjskich, ale będący takim gronem z otoczenia cara najbliższym. Kolejne osoby, które zostały odznaczone orderem to są między innymi dowódca wojskowy Szeremietiew oraz hetman kozacki Iwan Mazepa. I dopiero w roku 1705 ten order zaczął być wykonywany w większej ilości egzemplarzy i z przeznaczeniem na to, by nagradzać tym orderem ludzi odznaczających się w konfederacji sandomierskiej, czyli tej konfederacji, która w czasie wielkiej wojny północnej i tego wielkiego rozbicia wewnętrznego od Sasa do Lasa miała wspierać Augusta II. I dopiero od 1705 roku datują się losy Orderu Orła Białego jako odznaczenia przeznaczonego, także dla panów polskich. Ale trzeba pamiętać, że niezależnie od tego cały czas odznaczano tym orderem rosyjskich ministrów, ale także rosyjskich władców, bo na przykład w 1730 roku taki order przekazano Annie Iwanownie, carycy rosyjskiej. Między innymi wspomniany już Antoni Potocki zawiózł go do Moskwy.
- Jaki był zasadniczy pomysł tego, jak dwugłowy orzeł chciał zniewolić i dopaść swoimi szponami orła i pogoń? Jaki był pomysł Rosji na Polskę w pierwszych dekadach XVIII wieku? I dlaczego to się działo? Czy ta Rosja była taką ośmiornicą i takim imperium, które po prostu w naturalny sposób próbowało zniewolić wszystkie sąsiadujące państwa słabsze od siebie? Jakie były zasady tego systemu rosyjskiego, bo jest takie pojęcie system rosyjski w Polsce w XVII wieku.
- Tak, oczywiście. Na początku chyba nie było jednego pomysłu. On się po prostu rozwijał. W miarę tego, jak Rzeczpospolita słabła i otwierały się kolejne płaszczyzny, na których można było na nią wpływać. Wydaje się, że na początku przede wszystkim chodziło o to, by nie wzmacniać nadmiernie króla, żeby utrzymywać stan pewnego rozbicia politycznego. Wykorzystać Rzeczpospolitą jako teren biernej dywersji w wojnie ze Szwecją, żeby Rzeczpospolita związała siły szwedzkie, dając Rosji szansę na spokojne pozyskanie tego, co było pierwotnym celem wojny, czyli Inflant i całego obrzeża bałtyckiego, czyli tam Ingria, Estonia i Karelia. Z czasem okazało się, że te możliwości są znacznie większe, czyli że można wykorzystywać Rzeczpospolitą w większym stopniu ekonomicznie, można ją wykorzystywać demograficznie, czyli porywać ludzi. To wykorzystywanie ekonomiczne to jest np. przeprowadzanie pod konwojami rosyjskimi karawan kupieckich, które w związku z tym nie płaciły cła należnego Rzeczypospolitej. Z czasem okazało się, że skoro można wpłynąć na wybór władcy, Rosja stworzyła nawet pewien mit, wykorzystując tu niestety pewne działania wcześniejsze Augusta II, mit królotwórcy, tzn. ten mit polegał na tym, że zaczęła głosić, iż już w roku 1697 przyczyniła się do osadzenia Augusta II na polskim tronie, co jest bzdurą. Ale potem, w roku 1709, przywróciła go, czyli uczyniła go królem jakoby po raz drugi i znowu w roku 1717, czyli po konfederacji tarnogrodzkiej. Kiedy jednak nad królewskością, nad tronem Augusta w jakiś sposób wisiał po raz kolejny miecz Damoklesa. Piotr I mówić miał wtedy, kiedy August próbował się wyzwolić z tej zależności: „Uczyniłem go trzy razy królem, w związku z tym mogę go zrzucić z tego tronu”. I dokumentacja, jaką udało się znaleźć w archiwach rosyjskich, wskazuje, że rzeczywiście rozważano taką możliwość np. w roku 1719. Kolejne elementy systemu rosyjskiego to budowanie partii rosyjskiej, czyli wszechstronne uzależnianie panów polskich i ubezwłasnowolnienie ich, a jednocześnie podsycanie waśni wewnętrznych. Podstawowe zasady tego systemu zostały spisane już po śmierci Piotra Wielkiego w początkach 1725 roku, kiedy rozpoczyna się panowanie żony Piotra, czyli Katarzyny I. Wicekanclerz Andriej Iwanowicz Ostermann, człowiek ze Szkoły Piotrowej, który za Katarzyny objął de facto czołową rolę jako kierownik polityki zagranicznej i utrzymał ją do roku 1740, spisał memoriał w dwóch częściach. Jedna część to jest memoriał, który opisuje po prostu stan spraw w Europie. Kwestie polskie opisane są tam w sposób marginalny, bowiem sprawie polskiej został poświęcony odrębny załącznik, który udało się odnaleźć stosunkowo niedawno, w 2012 roku. On zawiera podstawowe wskazówki, zasady postępowania z Rzecząpospolitą, już w dużym stopniu wypraktykowane w latach poprzednich. O co chodzi? Z królem polskim należy rozmawiać jak gdyby sojusznikiem, ale też grozić mu, że jeżeli nie będzie spełniał życzeń rosyjskich, to w jakiś sposób jego władza może być zagrożona. Królowi prywatnie należy mówić o tym, iż Rosja jest gotowa poprzeć jego starania o wprowadzenie sukcesji tronu w Polsce, czyli o przedłużenie panowania dynastii Wettyńskiej. Królowi z ministrami należy mówić o możliwości odnowienia na nowych zasadach sojuszu z Rosją. Panom polskim, czyli bez króla, należy mówić o tym, że król ciągle czyha na ich prawa i przywileje. Myśli o tym, by stać się władcą absolutnym. Czyli chodzi tutaj po prostu o ciągłe sianie dyfidencji inter maiestatem ac libertatem, między władzą a wolnością. Jeżeli coś się będzie działo w trakcie sejmów, co mogłoby zaszkodzić Rosji, należy te sejmy zerwać. A Rosja już tu miała doświadczenia z kilku poprzednich sejmów. Jak to się robi? Ciekawe jest to, co Ostermann pisze o postępowaniu na arenie międzynarodowej. Wtedy, kiedy spisywał ten memoriał to był czas, kiedy głośna była tzw. sprawa toruńska, czyli kwestia wyroku króla polskiego i, przede wszystkim, polskiego sądu na mieszczan toruńskich winnych wywołania tumultu. Ta sprawa w myśli rosyjskiego stratega, jakim był niewątpliwie Ostermann, ma być narzędziem do rozpowszechniania w Europie negatywnej opinii o Rzeczypospolitej. Podburzanie innych państw europejskich, ale w takim stopniu, w taki sposób, aby one nie wywołały wojny, tylko by groziły wojną z Rzeczpospolitą i by nakłonić te państwa do przyjęcia mediacji rosyjskiej. W tym konflikcie między Rzecząpospolitą a państwami Zachodu, widać tu wyraźnie, iż Rosja już widzi siebie właśnie jako ten czynnik, który decyduje, będzie decydował o sprawach Rzeczypospolitej i reprezentował, trudno powiedzieć, że interesy, ale będzie ją w jakiś sposób reprezentował wobec innych państw europejskich. Podstawy też do systemu rosyjskiego, jeśli chodzi o kwestie międzynarodowe, zostały zbudowane jeszcze za życia Piotra I chodzi tutaj przede wszystkim o system sojuszy dwustronnych w sprawie polskiej. Najważniejszym z nich jest umowa z Berlinem, czyli z państwem pruskim. Tak zwana deklaracja poczdamska z lutego 1720 roku, której zapisy zostały rozwinięte w formie już traktatowej, czyli traktatu sojuszniczego. Po śmierci Piotra I za panowania Katarzyny I w roku 1726. O co chodziło w tych umowach? O to, by Rzeczpospolitą utrzymać in statu quo, czyli taką, jaką jest w jej stanie słabości bez siły i ustrojowej, i wojskowej, i politycznej. By utrzymać ją w izolacji politycznej na terenie Europy, czyli nie dopuszczać do podpisywania przez Rzeczpospolitą traktatów poza plecami rosyjskimi, by nie dopuścić do sukcesji tronu w Polsce. W żaden sposób, to znaczy nawet do elekcji vivente rege, by utrzymywać kontakty z panami polskimi, w razie potrzeby zrywać sejmy oraz utrzymywać kontakty dyplomatyczne i współpracę dyplomatyczną z Berlinem. Właśnie w tym dziele, nazwanym przez jednego z historyków niemieckich - Klausa Zernacka negative Polenpolitik, czyli negatywna polityka wobec Polski. Jak powiedziałam, deklaracja poczdamska z roku 1720 została przekształcona w traktat w 1726 roku. Tam znalazła się jeszcze nawet dodatkowa klauzula o tym, że przyszłym królem polskim powinien być jakiś Piast, czyli Polak, a więc ktoś, kto nie ma umocowania dynastycznego w Europie, czyli jest człowiekiem słabym. I potem to było odnawiane z niewielkimi zmianami w latach 1729, 1730, 1740, 1743, 1764. Więc ta współpraca miała długą, długą tradycję. Do tego doszły później jeszcze inne traktaty. Na przykład traktat ze Szwecją z roku 1721, traktat nysztadzki, w który nie była bezpośrednio włączona Rzeczpospolita. To był traktat, który kończył wojnę północną, a zawierał klauzulę, iż przyszły traktat pokojowy Polski ze Szwecją może być zawarty tylko za mediację rosyjską. I potem Rosja robiła wszystko, by tego traktatu Rzeczpospolita nie mogła zawrzeć, by pozostała w takim zawieszeniu. Stąd też to później powstał mit, iż wojny między Polską a Szwecją nie było, bo poprzez ten mit próbowano obejść te klauzule traktatowe. Kolejny układ rosyjsko-austriacki, tak zwany traktat dworów cesarskich, wielki sojusz trwający naprawdę bardzo długo, w którym zapisy o Rzeczypospolitej były bardzo lakoniczne. Ale znaczenie tego traktatu dla Rzeczpospolitej było gigantyczne, ponieważ te państwa obiecywały sobie w razie problemów wsparcie znaczącym 30
-tysięcznym korpusem wojskowym. I kontrola nad Rzeczpospolitą była tutaj niezbędna, bo te wojska musiałyby w jakiś sposób przechodzić przez państwo polskie. Trzeba było więc zapewnić sobie to, iż Rzeczpospolita w żaden sposób nie powie nie. No i wreszcie rok 1732, końcówka panowania Augusta II, gdy już wiadomo było, że zbliża się kolejne bezkrólewie. Trójstronny układ. Tak zwany traktat trzech czarnych orłów pomiędzy Rosją, Prusami, Austrią, dotyczący osadzenia na polskim tronie wspólnego kandydata, który będzie reprezentował interesy trzech państw, tak zwanych dążących do pokoju stron. I w tym traktacie były wyraźne zapisy, które wskazywały, iż te państwa gotowe są realizować ów postulat przy pomocy wojska i że gotowe są wprowadzić wojska, czyli rozpoczynać wojnę. Przeznaczają też na to specjalną kwotę znaczącą i wyznaczają kandydata. Był nim był nim książę portugalski Emanuel de Bragança, mało znaczący, zależny głównie od cesarza. Książę bez ziemi. Dzisiaj byśmy tak powiedzieli, ale od razu zaznaczono, że jeżeli on będzie niewybieralny, to dogadujące się strony, wybiorą kogoś innego. I wbrew temu, co w wielu miejscach, także w Wikipedii można znaleźć, kolejny Wettyn wcale nie był wykluczony. Wykluczony był tylko Stanisław Leszczyński, popierany przez zbyt potężnego, rywalizującego i z Austrią, i z Rosją władcę, czyli przez króla Francji. Ten traktat co prawda nie był w pełni ratyfikowany, tzn. ratyfikacji nigdy nie wymieniono. Rosja ratyfikowała go, ale ratyfikacji nie wymieniono. Ostatecznie z tego układu wystąpiły Prusy. Cały czas trwają badania, dlaczego one zrobiły. Na pewno nie były oszukane, wbrew temu, co też możemy znaleźć w wielu opracowaniach. Ale Traktat Loewenwolda, czyli Traktat Trzech Czarnych Orłów, stał się podstawą do umów, które podpisywała Rosja, Austria z elektorem saskim w roku już 1733 i które to umowy otworzyły Wettynowi drogę do polskiego tronu. Ale to już była droga w całości kontrolowana przez Rosję.
- Do Prus jeszcze wrócimy za chwilkę, ale jeszcze zostańmy przy Rosji, która jak Pani Profesor sama powiedziała, zawsze dążyła do pokoju. Dzisiaj też dąży do pokoju. Myślę, że rosyjski ambasador nie jest naszym faworytem. W czasach dzisiejszych również, bo jest taki rosyjski ambasador w Warszawie. Ale takich ambasadorów w Warszawie to mieliśmy także w XVIII wieku. Więc zapytam o arkana dyplomacji. Jak to jest możliwe, że dyplomaci rosyjscy tutaj, mówiąc kolokwialnie, się panoszyli i załatwiali tak wiele spraw? Jak realizowano tę politykę nad Wisłą? I czym był Jurgielt? Jak to się stało, że ci ambasadorowie się panoszyli?
- Wydaje mi się, że po pierwsze nie powinniśmy bagatelizować umiejętności prowadzenia dyplomacji przez pokolenia rosyjskich przedstawicieli w Polsce. Nawet jeżeli uznajemy, że w XVI czy XVII wieku Rosja to było państwo pod względem kulturalnym, w porównaniu z Rzecząpospolitą mocno zacofane, sposoby prowadzenia dyplomacji były tam bardzo dobrze rozwinięte. Rosja też bardzo szybko rozwinęła taką umiejętność analizy, przeprowadzenia analizy psychologicznej i tworzenia wręcz portretów psychologicznych ludzi, z którymi miała do czynienia. I w czasach Piotra I na placówce dyplomatycznej w Polsce pojawiło się kilka osób naprawdę wybitnych. Jedną z nich był Grigorij Fiodorowicz Dołgorukow. Jako młody człowiek wysłany na zachód Europy, by się uczył fachu marynarskiego, oczywiście był wojskowym też, ale ostatecznie został dyplomatą. Od roku chyba 1701, czy 1702, z niewielkimi przerwami do roku 1720 na polskiej placówce. Wiemy, że znał język polski. Jego synowie uczyli się zresztą w jezuickim kolegium w Warszawie. Mimo że się wypierał tego, to ja wiem, że znał łacinę. Pamiętajmy też o tym, że w dawnej Rzeczypospolitej znaczna część polskich panów nie miała problemów w porozumiewaniu się w języku ruskim. Język rosyjski był wówczas bardzo zbliżony do tego, co my uznajemy teraz za język ukraiński. Te różnice nie były takie wielkie. Jeszcze cały czas mieliśmy tradycję prowadzenia części metryk, czyli Metryki Litewskiej w języku ruskim, więc to nie były wielkie problemy, jeśli chodzi o komunikację. A więc możliwe były te bezpośrednie kontakty z panami polskimi. Grigorij Fiodorowicz Dołgorukow jest uznawany za jednego z twórców systemu rosyjskiego. Ale dyplomatami byli jego stryjowie. Później był także jego syn Siergiej. Mamy także innych, mniejszej rangi dyplomatów, którzy pełnią funkcje rezydentów, np. przy hetmanach w pewnych okresach. System stałych placówek dyplomatycznych, pisania relacji regularnych, otrzymywania reskryptów, stosowania szyfrów znacznie bardziej rozwinięty niż to, co stosowano w Polsce. To już jest w dużym stopniu w czasach Piotra I dyplomacja o charakterze niemalże zawodowym. Poza tym wykorzystywanie w różnych kontaktach dyplomatycznych, nie tylko z Polską ludzi z Zachodu, takich kondotierów politycznych, którzy wykształceni w szkołach europejskich jechali do Rosji, tam widząc szansę na wielką karierę. Takim człowiekiem był Andriej Iwanowicz Ostermann, który był z pochodzenia Westfalczykiem. Ci ludzie wprowadzali do Rosji też to zachodnioeuropejskie dyplomatyczne know-how. No i oczywiście poza działaniami dyplomatycznymi stricte. Dyplomaci pełnili także funkcje wywiadowcze. W wieku XVIII lat te dwa elementy biała dyplomacja, czy też otwarta dyplomacja, wywiad, agentura one bardzo często są jeszcze ze sobą powiązane. I oczywiście w momentach kluczowych dyplomata otrzymywał pewne kwoty. Już w czasach wielkiej wojny północnej Grigorij Dołgorukow dysponował znaczącymi środkami. Co zresztą ciekawe. Na mocy traktatu narewskiego Rosja podpisała, czyli miała obowiązek zapłacenia znacznych kwot, milionowych, na rozwój i utrzymanie polskiej armii, która walczyć miała ze Szwecją. W ciągu kolejnych lat pod różnymi pretekstami unikano zapłacenia tych pieniędzy na polskie wojsko, ale opłacaną hetmanów prywatnie. Opłacano także polskich dostojników państwowych, których chciano pozyskać dla idei Sojuszu, a potem utrzymać przy konfederacji sandomierskiej. My do końca nie wiemy, jakie to były kwoty. Nikt po prostu tego nie zbadał szczegółowo. Wiemy, że było wiele obietnic. Ile z nich zrealizowano, też do końca nie wiemy. Ale opłacano, jeżeli np. panowie polscy nie chcieli oficjalnie brać pieniędzy, to czasami wypłacono pensje ich żonom. Wiemy, że np. hetmanowa Sieniawska otrzymywała, pani strażnikowa Potocka. Otrzymywały pieniądze, bo wiemy, że upominały się o przywrócenie tych pensji wtedy, kiedy one zostały zdjęte. To były różne kwoty. Jak powiedziałam, nie wiemy do końca jakie. W okresie, kiedy już wojska rosyjskie nie stacjonowały w Rzeczypospolitej, czyli od roku 1719, kiedy Rosja zaczyna działać np. poprzez te mechanizmy polityki negatywnej, próbując zniszczyć Sejm, to ja tutaj miałam informację, że przeznaczono na zniszczenie tego Sejmu 12 tysięcy czerwonych złotych, czyli inaczej dukatów. Z czego 10 000 w gotówce, 2000 w drogocennych kamieniach. I do tego jeszcze doszło ze dwa tysiące rubli. To troszeczkę mniej będzie jako wartość różnych cennych towarów, które mogły być podarunkami. To były np. drogocenne jedwabne tkaniny, pęki skórek sobolowych. Ale też gdzieś miałam informacje, że np. dla kogoś zakupiono zegar angielski za konkretną kwotę, prawda? Czyli żeby nie było, że człowiek bierze pieniądze. Prezent to prezent. Były wydane rachunki jednego z posłów rosyjskich Friedricha Kazimiera Loewenwolda, kolejny Niemiec w służbie rosyjskiej, który np. odnotował, ile musiał zapłacić za zerwanie Sejmu. Więc np. to jest około 100 do 200 dukatów za opłacenie posła, który zerwie Sejm. W porównaniu do tego, ile kosztowało bieżące prowadzenie np. placówki poselskiej, wysyłanie posłańców to paradoksalnie to nie są duże kwoty. Chyba znacznie większe kwoty zapłacono już w czasach Stanisława Augusta tym ludziom, którzy pomagali Rosji w przeprowadzeniu na sejmie rozbiorowym sprawy uznania rozbioru. Ale później już jak to załatwiono, to też te kwoty maleją. I to nigdy nie jest duża grupa ludzi, ale zawsze są to ludzie na kluczowych stanowiskach, albo właśnie tacy dyżurni rwacze sejmowi. To też nigdy nie były jakieś wielkie, wielkie grupy ludzi, choć oczywiście czasami my nie wiemy, czy jeżeli ktoś dostaje dwa tysiące dukatów, jakiś z panów magnatów za poparcie polityki rosyjskiej, czy on to bierze do własnej kieszeni, czy rozdysponowuje pomiędzy swoich klientów, którzy wezmą te pieniądze i np. krzykną: nie pozwalam! I wyjdą z Sejmu, zrywając go w ten sposób. Znacznie większą rolę, jak się wydaje w tej polityce rosyjskiej, odgrywały obietnice łask, obietnice protekcji w staraniach o urzędy, obietnice liberalizacji dóbr, czyli uchronienia dóbr przed eksploatacją wojskową. Jeśli chodzi o protekcję na urzędy, to to się zaczyna już w czasach wielkiej wojny północnej i trwa także w momencie, kiedy August II wraca na tron. Cały czas są naciski na niego, kogo ma promować. Np. hetman Ludwik Pociej. W ten sposób został hetmanem Denhoff. W dużym stopniu kariera Sieniawskiego właśnie z tego się bierze. Kariera Szembeków jako ludzi oddanych bardzo Rosji.
Część trzecia. Strategię Fryderyków.
„Państwo ościenne, które najszerszą a najkruchszą ścianą przytykało do pruskich koszar. Państwo obszerne, które więcej od innych miało do stracenia, a tak osłabione, że miało do stracenia wszystko. Jednym słowem Rzeczpospolita Polska. Nigdy bądź razem z Fryderykiem, bądź przeciw niemu, w żadnej nie uczestniczyło wyprawie. Do żadnego nie przystąpiło sojuszu. Równej stałości nie doświadczył on więcej od nikogo. Jednak ten szczęśliwy żołnierz, który ugiął Austrię, zgniótł Saksonię, zgromił Rzesza Niemiecką Francuzom, sprawił Rossbach, Rosjanom zgotował Zorndorf. Rzeczpospolitą, nie obnażając szpady, ciągle po przyjacielsku, ciągle pokojowo, w drodze spokojnej negocjacji straszliwej ugodził niż tamtych na polach bitew. Do serca jej trafił, dobił. Historia polska ma z nim jeden prosty rachunek, tak prosty, że jej sądu nic zmącić nie jest w stanie”.
- Tak o Fryderyku Wielkim II pisał nasz historyk Szymon Askenazy. Faktycznie o tym władcy i jego postępkach wobec Rzeczypospolitej moglibyśmy zrealizować osobny odcinek. Jest to bardzo ciekawe, bo bardzo dużo od Pani Profesor dowiedziałem się o tzw. szkole rosyjskiej w osłabianiu Rzeczypospolitej. Wydaje się, że była też szkoła pruska trochę inna. Dzisiaj jeszcze postaramy się troszkę o tym porozmawiać, ale przenieśmy się na równo jedenaście lat przed narodzinami twórcy potęgi Prus. Przenieśmy się do roku 1701, gdzie w Królewcu koronowany zostaje pierwszy król Prus, dziadek Fryderyka II Fryderyk I Hohenzollern. Jakie znaczenie dla naszej historii miała właśnie ta wyrastająca potęga tego państwa?
- Jakie znaczenie ma ta historia? Oczywiście koronacja księcia pruskiego na króla w Prusiech, to był kolejny etap uzyskiwania czy utwierdzania suwerenności byłego polskiego lennika, a więc bardzo znaczący moment, znaczący także jeśli chodzi o rywalizację brandenbursko-saską na terenie Rzeszy. Bowiem w tym momencie w Rzeszy pojawia się dwóch królów, którzy jednocześnie są w jakiś sposób zależni od cesarza, ale są królami w państwach nienależących do Rzeszy. Czyli w roku 1697, takim władcą zostaje August II, wcześniej elektor saski. Oraz w 1701 takim władcą zostaje elektor Brandenburgii jako król w Prusiech. Dodajmy, że w roku 1714 dojdzie do nich jeszcze elektor hanowerski, który zostanie królem angielskim. W ten sposób staje się to podstawą do rywalizacji owych królów elektorów na terenie Rzeszy o prymat. Każdy z nich jest protestantem, więc o prymat wśród państw protestanckich w Rzeszy. Dla Rzeczypospolitej to ma oczywiście też olbrzymie znaczenie, bo co prawda niezależnie od koronacji każdy z władców w Prusach miał jeszcze obowiązek złożyć tzw. hołd wobec przedstawicieli Rzeczypospolitej zaraz po wstąpieniu na tron, ale każdy kolejny właśnie z tych władców pruskich robi wszystko, żeby do tego hołdu nie doszło, żeby zmarginalizować jego znaczenie. Więc mamy do czynienia z bardzo konsekwentną polityką wizerunkową. Mamy też do czynienia z bardzo konsekwentną polityką, jeśli chodzi o stosunek do ustroju Rzeczypospolitej. Tutaj już Wielki Elektor w swoim testamencie politycznym w 1667 roku pisał o tym, że Prusy muszą zachować dobre stosunki z Rzecząpospolitą, niewymierającą nigdy. To jest bardzo taki dziwny zwrot, który do dziś historycy się zastanawiają, jak to należy interpretować. Ale inne źródła wyraźnie nam mówią, o co chodzi. Chodzi o to, by nie wchodzić w wojnę z Rzecząpospolitą, a jednocześnie utrzymywać stosunki z tymi, którzy ową Rzeczpospolitą reprezentują, czyli z panami polskimi i za ich pośrednictwem wpływać na to, co się dzieje. Przede wszystkim w Sejmie robi to Wielki Elektor. Robi to Fryderyk I. Robi to także Fryderyk Wilhelm I, czyli ojciec Fryderyka II. Oni nie wchodzą, unikają w ogóle wchodzenia w wojny, jeśli jest to tylko możliwe, a już zwłaszcza Fryderyk Wilhelm I. Jednocześnie wzmacniając swoje państwo, rozbudowując armię. I pamiętajmy, że wspomniany już przeze mnie wcześniej traktat poczdamski z 1720 roku, a potem traktat z Rosją z 1726 zostały podpisane przez Fryderyka Wilhelma I, czyli ojca Fryderyka II. I co prawda my wszyscy wiemy, znamy tę historię o buncie Fryderyka przyszłego wielkiego Fryderyka II jeszcze jako młodzieńca, o próbie ucieczki, o uwięzieniu, o sądzie, o tych wielkich kłótniach między synem a ojcem. Ale mamy świadectwo z roku 1731, Fryderyk chyba kończył wtedy osiemnaście lat, czyli można by było powiedzieć, że to było takie wypracowanie maturalne, gdzie on opisuje, jak sobie wyobraża przyszłą politykę Prus. I tam wyraźnie mamy informację o tym, że on ma ambicje rozbiorowe. Że chce zagarnąć Pomorze, że marzy o Wielkopolsce, marzy o Śląsku, marzy o wielkich podbojach, także w Rzeszy. W jego pracy, którą wydał tuż przed objęciem tronu, tzw. „Anti-Machiavel”. Ale też mamy kilka bardzo negatywnych opinii na temat Rzeczypospolitej, pełnych pogardy wobec jej słabości, także pełnych pogardy wobec Augusta II jako króla, który doprowadził kraj do takiej słabości. O dziwo, Fryderyk II cenił Jana III jako zwycięzcę spod Wiednia. W momencie, kiedy osiąga tron, zaczyna realizować swoją politykę. Acz, pierwszym jego krokiem jest atak na Śląsk, czyli na posiadłości cesarskie. Dopiero później przyjdą działania związane z Rzeczpospolitą. Ale to jest też efekt pozycji, jaką już w czasach Augusta III Wettyna zajmowała Rosja na terenie Rzeczypospolitej, to znaczy tej pełnej podległości politycznej polskiego króla od wschodniej sąsiadki. I świadomości także władcy Prus, że ewentualna zgoda na rozbiór jest zależna od woli carów rosyjskich.
- Zawsze mnie zastanawiało, jak to jest możliwe, że państwo o znacznie większych tradycjach militarnych, które w XVII, XVI wieku toczyło tyle wojen, bo przecież Rzeczpospolita wojskiem i husarią stała i wydaje się, że tutaj byliśmy znacznie bardziej doświadczeni i państwo tak duże też, jeśli chodzi o potencjał demograficzny. W pewnym momencie w XVIII wieku miało znacznie mniejszy potencjał militarny niż właśnie Prusy. Prusy były znacznie mniejszym państwem od Polski, znacznie mniej licznym. Mimo tego w pewnym momencie miały znacznie lepszą armię. Jak to jest możliwe?
- Wymieniłabym tu kilka czynników, choć być może nie są to wszystkie. Na pewno system republikański Rzeczypospolitej nie był systemem, który sprzyjałby rozbudowie armii, ponieważ to zależało w jakiś sposób od woli społeczeństwa. W Prusach mamy system jednak władzy absolutnej, która wprowadza ustrój militarystyczny na terenie całego kraju. Ta wielka armia pruska, pamiętajmy, jest to w dużym stopniu armia permanentnych rezerwistów. Ci żołnierze większość swego czasu jednak spędzają po prostu uprawiając pola pod nadzorem swoich dowódców wojskowych, którzy są jednocześnie ich panami feudalnymi, czyli właścicielami okolicznych włości. To jest inny system zupełnie wojskowy. Kolejna kwestia to jest oczywiście niesamowite zniszczenie Rzeczypospolitej pod względem gospodarczym i demograficznym w czasie wielkiej wojny północnej. My możemy to tylko szacować, czy też wykorzystywać opinie szacunkowe na temat tego, co się stało. Nikt tego do dzisiaj nie podliczył. O ile prowadzono takie badania w odniesieniu do strat z czasów wielkiego potopu, to dla wielkiej wojny północnej szeroko zakrojonych badań w tej materii nie poprowadzono. Są tylko jakieś wycinkowe, takie rzuty, case studies. Natomiast badań sumarycznych nie mamy, więc my nie wiemy do końca, ilu ludzi straciliśmy i jaki majątek straciliśmy w czasie wielkiej wojny północnej, a na pewno to stało się podstawą do tego, by w roku 1717 zredukować liczbę wojska do poziomu porcji. 18 tysięcy w Koronie, plus 6 na Litwie, czyli 24 tysiące. Realnie oznaczało to, jak się wydaje, między 12 do 15 tysięcy żołnierzy. Warto pamiętać, że już rok później, czyli w 1718 roku, na sejmie polskim podniesiono kwestię aukcji wojska i podniesienia o kolejne tysiące. W związku z tym, że państwo się trochę odbudowywało i tutaj działania na rzecz wzmocnienia armii, zarówno liczebnego, jak i organizacyjnego zaczęły być bardzo szybko blokowane poprzez wspólne działania rosyjsko-pruskie. To jest między innymi efekt tej umowy poczdamskiej, o której ja mówiłam. W samym traktacie nie ma mowy o armii zbyt wiele, ale w projektach, które wcześniej były, takie klauzule się znajdowały. W związku z tym my wiemy, że tym właśnie te państwa były zainteresowane. I w związku z tym one są zainteresowane i działają na rzecz pogłębiania konfliktu tak zwanego konfliktu o komendę Fleminga, a potem konfliktu o rozdawnictwo buław. Za wszelką cenę chcą uniemożliwić mianowanie hetmanem Stanisława Poniatowskiego. To jest ojciec przyszłego króla Stanisława Augusta, człowiek o wielkim doświadczeniu i dyplomatycznym, i wojskowym, i organizacyjnym. Więc robią wszystko Rosja i Prusy, żeby do tego nie dopuścić. Ja czytałam w relacjach dyplomatycznych opinie, że jeżeli Poniatowski dłużej jeszcze będzie sprawował kontrolę nad polską armią, bo on był takim zastępczym regimentarzem, to wkrótce ta armia może stać się rzeczywiście niebezpieczna, może stać się pełnowartościowym wojskiem. Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić i stąd w czasach Augusta III jeden z naczelnych tematów to jest właśnie sprawa aukcji wojska. Z jednej strony polskie elity, zwłaszcza tak zwana familia Czartoryskich, były przekonane o tym, że to jest klucz do tego, żeby w ogóle pojawiła się szansa wydobycia z upadku, że to jest właśnie rozbudowa armii i znalezienie pieniędzy na tę armię, a z drugiej strony napotykali cały czas na przeciwdziałanie Prus. Ono było bardzo otwarte. Ale my wiemy także, że zawsze w tle, za Prusami stała Rosja, gotowa do tego, by ten swój negat ujawnić, jeżeli tylko okaże się, że Prusacy sobie z czymś nie radzą, ale z reguły sobie radzili. Metody zrywania sejmów, metody usiedlania polskiej magnaterii już w czasach Augusta III były bardzo dobrze opracowane i sprawdzone.
- Dziękuję Pani Profesor za wizytę i możliwość realizacji tej ciekawej rozmowy. Wszystkich Państwa zapraszam do subskrypcji kanału Muzeum Historii Polski. Dzięki temu nie przegapicie kolejnych odcinków. Zapraszam także do oglądania nowego cyklu, który pojawił się na kanale, a mianowicie serii Rzecz Historyczna doktora Michała Przeperskiego. Dziękuję i do usłyszenia. Cezary Korycki.
Wysłuchaliście podcastu Muzeum Historii Polski. Prześwietlenie. Inne historie Polski. Podcastu możecie posłuchać na YouTube, Spotify, Google Podcast, w Audiotece i w aplikacji Empik Go, a także na innych platformach podcastowych.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Partia rosyjska w Polsce -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Data wykonania
29/11/2023 -
Czas trwania
1h 4min 26sek -
Osoby występujące
-
Numer inwentarzowy
MHP-05-17470 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink
Słowa kluczowe
Opis
W ciągu ostatnich 300 lat tylko przez 50 lat wojska rosyjskie nie stacjonowały nad Wisłą. Czy to wszystko zaczęło się od tajemniczego spotkania Augusta II Mocnego z carem Piotrem I pod koniec XVII wieku? Dlaczego polski król zdecydował się na przystąpienie do wojny ze Szwecją, która ostatecznie wyraźnie osłabiła Rzeczpospolitą? W 1705 na terytorium Rzeczpospolitej wkraczają sojusznicze wojska rosyjskie. Czy to zapoczątkowuje nową epokę w naszych dziejach? Jakie są źródła tych wydarzeń? Z jakich powodów Rzeczpospolita stała się zależna od swojego wschodniego sąsiada? Jak budowano system rosyjski w Polsce i jakie instrukcje wydawali rosyjscy stratedzy, by osłabiać Rzeczpospolitą? Rosyjscy ambasadorowie, łapówki, gwarancje, łaski - to tylko niektóre z metod, z których korzystano. Pomówimy również o Prusach i ich rosnącej potędze. Jak doszło do tego, że mniejsze państwo bez tak bogatych tradycji militarnych jak Rzeczpospolita stało się jednym z sygnatariuszy nieratyfikowanego ostatecznie traktatu zwanego przymierzem trzech czarnych orłów? W jaki sposób Prusy uzależniały od siebie Rzeczpospolitą? W Podcaście Muzeum Historii Polski z serii Inne historie Polski pomówimy o wydarzeniach, które doprowadziły do rozbiorów Polski. Rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, prof. Urszula Kosińska z Uniwersytetu Warszawskiego.