Ostatnia Wojna I Rzeczpospolitej - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Podcasty
Audio

Ostatnia Wojna I Rzeczpospolitej

11/12/2024

Transkrypcja

- Wojna, w której rodakom po raz pierwszy objawiły się talenty militarne Tadeusza Kościuszki i księcia Józefa Poniatowskiego. Wojna, po której ustanowiono Order Virtuti Militari. Ostatnia wojna w historii Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Później już była tylko insurekcja, utrata niepodległości i kolejne nieudane powstania. W roku 1792 rosyjska interwencja militarna zgniotła polskie marzenia o wielkiej reformie Konstytucji 3 maja. Czy mogliśmy się obronić, a tym samym uniknąć kolejnego rozbioru? Na co liczyli zdrajcy z Targowicy? Jak po ponad 230 latach możemy ocenić postawę króla w dniach upadku Polski? O tym w dzisiejszym odcinku "Inne historie Polski". Cezary Korycki, zapraszam.

 

Część pierwsza. Polska nad przepaścią.

 

- W poprzednim odcinku podcastu Muzeum Historii Polski gościliśmy wybitną badaczkę XVIII wieku profesor Zofię Zielińską, rozmawialiśmy o postaci Katarzyny Wielkiej, jej geniuszu politycznym, który na nieszczęście dla Polski się zmaterializował. Dziś bardziej konkretnie o tym, jakie były tego kulisy. Dzień dobry, Pani Profesor.

 

- Dzień dobry Panu, dzień dobry Państwu.

 

- Ten odcinek będzie próbą przybliżenia ostatniego ze zrywów Rzeczypospolitej, formalnie rzecz biorąc ostatniej wojny w dziejach tego państwa. Rozbiory to jedno z najważniejszych wydarzeń w naszej historii. Gdyby nie rozbiory, to pewnie bylibyśmy jako państwo w innym miejscu i także w XX wieku. Dlatego korzystając z okazji i wizyty Pani Profesor w naszym studiu, chciałem zacząć od szerszej refleksji: co tak naprawdę sprawiło, że Polska znalazła się nad przepaścią w tym czasie?

 

- To jest bardzo skomplikowany problem, i wielu ważnych historyków na niego odpowiadało sięgając aż do XV wieku, aż w głąb XV wieku. Ale ja będę mówiła o wieku XVIII. Otóż wyszliśmy z wieku XVII niezmiernie osłabieni wojnami, które z różnych stron musieliśmy wtedy toczyć. I zanim się Polska odbudowała, August II sprowadził na nas wielką wojnę północną, umówiwszy się z Piotrem I, carem rosyjskim. I ta wojna obnażyła słabość Polski i nas osłabiła politycznie, a Piotr potrafił chwycić nas za gardło. W czasie tej wojny od roku 1709 poczynając, to znaczy od wielkiego połtawskiego zwycięstwa Piotra Wielkiego, Polska traci suwerenność na rzecz Rosji. To jest proces od 1719 r., na pewno zamknięciem jest sejm niemy 1717 r. Ale Polska przestaje być suwerenna, i Rosja oraz sprzymierzone z nią Prusy przez cały XVIII wiek czuwały, aby Rzeczpospolita nie zdołała przeprowadzić reform i się wzmocnić, bo wtedy mogłaby się im wymknąć, mówię tu o Rosji, a Prusom chodziło o zdobycie terytorium, o rozbiór. Piotr się nie zgadzał na takie propozycje jeszcze Fryderyka I, a potem Fryderyka Wilhelma I, ale Prusy liczyły, że kiedyś może dojść do okoliczności, iż Rosja, która o losach Polski decydowała, przyzwoli. "Straciliśmy wolność. Nasi sąsiedzi wkrótce utracą pokój. Jest więc w interesie ich i naszym złamać fatalną Konstytucję narzuconą przez króla, przywrócić republikę i nadać jej formę trwałą. Każdy dobry Polak, który nie dał się uwieść kabale pruskiej i królewskiej, jest przekonany, że zbawienie ojczyzny może przyjść jedynie od Rosji."

 

- Tak na Konstytucję 3 maja reagował jeden z najpotężniejszych polskich arystokratów XVIII wieku, a być może jeden z najbogatszych arystokratów w ogóle w Europie tamtych czasów, czyli Szczęsny Potocki. Szczęsny Potocki, czyli człowiek, który podpisał konfederację targowicką. Ta konfederacja, jak wiemy, była wygodnym pretekstem do interwencji carskich wojsk i ostatniej wojny Rzeczypospolitej, o której dzisiaj będziemy rozmawiać. Zacznijmy może też od targowiczan. Obrońcy wolności czy tylko i wyłącznie bezwolne marionetki sterowane przez Rosję?

 

- Nie bezwolne marionetki, bo oni jednak już w czasie trwania Sejmu Wielkiego jeszcze nawet i tuż, zwłaszcza tuż po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, zasyłali prośby do imperatorowej rosyjskiej o ratowanie Polski przed tymi, którzy dokonali zamachu na wolność. Ja nie mogę spokojnie mówić ani o Szczęsnym Potockim, ani o Sewerynie Rzewuskim, ani o Ksawerym Branickim, ani o braciach Kossakowskich, bo to jest ta grupa, która inicjowała spisek targowicki. Oczywiście, w podręcznikach PRL-owskich, z których się uczyłam, był taki tytuł "Targowica i powstanie kościuszkowskie", przepraszam, bo myślałam o ostatniej wojnie, ostatnią wojną było jednak powstanie kościuszkowskie, ale "Targowica i wojna polsko-rosyjska". Otóż Targowica to był taki kwiatek figowy, listek figowy, który miał przykryć rosyjską interwencję. Nastąpiłaby tak czy owak, ale ten pretekst był wygodny dla Rosji. Jak może człowiek, który widzi, że cały naród na sejmikach w lutym 1792 r. zaakceptował Konstytucję 3 maja, jak może ten człowiek uważać, że jego zdanie waży więcej, że on lepiej wie, co jest dla Polski dobre, niż cały naród? Bo Konstytucja oczywiście została w trybie zamachu uchwalona, ale 9 miesięcy później na sejmikach 14 lutego akceptował ją cały naród, to było referendum konstytucyjne. I to oburza wobec Szczęsnego Potockiego, ta buta, ta pycha magnacka. Seweryn Rzewuski jest jeszcze bardziej odrażającą postacią, bo on działał w imię czystej prywaty. Chciał dużej władzy buławy, powrotu do silnej władzy hetmańskiej. Ksawery Branicki żonaty z Rosjanką, która być może była nieślubną córką Katarzyny, robił to, co chciała Rosja, ale on też walczył o władzę buławy tak samo jak Rzewuski, tylko był sprytniejszy od niego i potrafił... Był w Sejmie, Rzewuski nie stanął w Sejmie, potrafił demagogicznie pogorszyć etat Wojska Polskiego, który uchwaliliśmy. No i ci bracia Kossakowscy to jest największa chołota. Synowie takiego średniego szlachcica, zresztą alkoholika, dla których Targowica była okazją do obłowienia się kosztem Litwy i kosztem własnych politycznych nieprzyjaciół. Biskup Józef Kossakowski, który był taką głową, i brat, generał rosyjski Szymon Kossakowski to byli terroryści wobec Litwy, którzy jej kosztem fundowali fortunę Kossakowskich. Ale wróćmy do pytania wyjściowego. Gdyby zapytać krótko, co było przyczyną tej wojny ostatniej, no to oczywiście to, że Rosja nie zamierzała się pogodzić z emancypacją Polski. Konstytucja 3 maja była konstytucją gwarantującą sprawne działanie państwa. Sejm uważał, że wybił Rzeczpospolitą na niepodległość, bo Rosja przez 4 lata udawała, że Polska ją nie obchodzi, Katarzyna zdecydowała się już na początku 1782 r., czyli w drugim roku Sejmu, rozprawić się z Polską po zakończeniu wojny tureckiej. Ona się skończyła, pokój zawarto 9 stycznia 1792 r., no i niebawem nastąpiła interwencja, z tym, że ta wojna polsko-rosyjska nawet nie była oficjalnie wojną polsko-rosyjską, bo Katarzyna wspierała tylko polskich prawdziwych patriotów, czyli Targowicę. Oni zawsze lepiej niż my wiedzieli, co jest polskim patriotyzmem i co jest dla Polski dobre.

 

- Umownie nazywając tych arystokratów związku Patriotów Polskich z XVII wieku, to może powiedzmy o tej pierwszej reakcji na to, co się dzieje w maju w Warszawie w roku 1791, reakcji Petersburga, na to, jak Katarzyna to komentuje.

 

- Nie było cienia wątpliwości, chociaż tym się nie zdradzała wobec Austrii, Prus na razie, że Katarzyna nie zamierza uznać Konstytucji 3 maja. Z 27 maja 1791 r. pochodzi pierwszy z takich dwóch znanych reskryptów Katarzyny do Potiomkina, wybitnego działacza państwowego, jej eks kochanka, w którym ona mówi, rozważa, co będzie dalej z Polską, no i tam jest... Zacytujmy fragment: "gdyby król pruski okazał nieprzełamaną chciwość, zmuszeni będziemy zezwolić na nowy podział Polski między trzema połączonymi mocarstwy". A dwa miesiące później, 29 lipca w analogicznym reskrypcie, jest już cały ten reskrypt poświęcony temu, jak Rosja rozprawi się z Polską, no i jest już mowa, że Rosja weźmie znaczną część Polski, stworzy z Polski już tylko państwo buforowe, które nie będzie zagrażało sąsiadom, ale będzie ich przegradzało, i, jak mówi, weźmiemy poddanych, i tutaj cytat: "jednej z nami wiary i jednego plemienia", czyli Rusinów z Polski, Ukrainy i Białorusi, prawda, bo ten drugi rozbiór rosyjski, który miał ponad 250 000 km² , czyli był większy niż pozostałe państwo polskie, przecinał ziemie wschodnie od Drui, miasta magdeburskiego w powiecie brasławskim na granicy Inflant, po Druja, Pińsk, Zbrucz, rzeka Zbrucz, przecinał tę Litwę ten rosyjski zabór, Litwę i Polskę, i koronną Ukrainę oczywiście, i po dole.

 

- Nie chciałbym tutaj Pani Profesor namawiać na jakieś komentarze do bieżącej sytuacji politycznej w Europie, ale wydaje mi się, że ta wojna i ta interwencja rosyjska bardzo przypomina to, co działo się, powiedzmy, kilka lat temu na Ukrainie, czyli jakaś próba obrony Rosji ustalonego porządku z wykorzystaniem zdrajców. To przecież tak się zakończył ukraiński Majdan już tą wojną, którą mamy teraz.

 

- No ale to jest zawsze dla wroga, który ma napaść na kraj, atrakcyjne, żeby znaleźć wewnątrz obozu przeciwnika zdrajców, którzy dobrze będą wiedzieli, co się w środku dzieje, i wykorzystać ich deprymując obrońców. To zawsze jest aktualny projekt dla wszystkich państw atakujących.

 

 

- Spójrzmy teraz na sytuację międzynarodową, bo biorąc pod uwagę całość Konstytucji 3 maja, to w jakiś sposób mogła zmienić Rzeczpospolitą, ale miała to nieszczęście, że chyba została przyjęta troszkę w bardzo niekorzystnym momencie geopolitycznym. Może gdyby została przyjęta kilka lat później, może gdyby została przyjęta w sytuacji, kiedy było już to całe zamieszanie z francuską rewolucją albo jakaś inna sytuacja niestabilności czy inne wojny, w które byłaby uwikłana Rosja. Tymczasem Rosja unika konfliktu z Anglią, zawiera pokój z Turcją i się może skupić w końcu na Polsce.

 

- Mam wątpliwości, czy konstytucja przyjęta kilka lat wcześniej miałaby większe szanse. Rosja uważała Polskę za swoją kolonię. Badałam kiedyś lata 80., które Władysław Konopczyński, wybitny historyk, określił, się wydaje ironią, "spokojne lata pod protektoratem Rosji". Spokojne w porównaniu z wydarzeniami I rozbioru i rokiem 1792 czy Sejmem Czteroletnim także, ale widać tę ciągłą eksploatację. Bez przerwy Rosjanie trzymają w Polsce jakieś wojsko, przechodzi to wojsko przez Polskę, skracając sobie drogę do Mołdawii. Bez przerwy wywożą dużą liczbę poddanych z ziem wschodnich na zasiedlenie tych stepów, które na Turcji zdobyto w pokoju w Küczük Kajnardży w 1774 r. Bez przerwy ambasador rosyjski pokazuje królowi i społeczeństwu, kto tu rządzi. Wreszcie bez przerwy król musi spłacać serwituty dla ludzi protegowanych przez Rosję, różnych obieżyświatów, dawać im ordery, wypłacać im pieniądze. To jest kolonialna eksploatacja. Z czego był Chersoń zbudowany? Z kradzieży polskiego drewna w Kijowszczyźnie. Ta wojna o te lasy przecież dotyczyła tego, żeby Rosjanie mogli... Oni część zajęli bezczelnie twierdząc, że to są ich ziemie, a nie polskie, a z reszty rabowali to drzewo intensywnie. I port w Chersoniu, i miasto Chersoń zbudowane zostały z polskich dóbr leśnych. No to jak się to tak czyta in extenso, po kolei, to wrażenie jest takie: oni by nie zrezygnowali, oni przywykli do tego, że to jest kolonia, z której można bez przerwy czerpać dochody. A w dodatku był ten przykład I rozbioru, Czernyszewowie i jego promotorzy najważniejsi obłowili się niezwykle, przejmując na Białorusi, bo to granicą była Dźwina i Górny Dniepr, te 92 000 km² , i to było memento czy obiekt pożądania tych, którzy wtedy nie byli przy władzy w 1772 r., i tych różnych Bezborodków, tych różnych Morkowów, tych różnych Ostermanów, i którzy chcieli się obłowić. To moim zdaniem było wpisane w tę rzeczywistość po I rozbiorze.

 

Część druga. W sidłach dyplomatów i obcej armii.

 

- Rok po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, 18 maja 1792 r., ambasador rosyjski Jakow Bułhakow wręcza Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu notę obwieszczającą rosyjską interwencję, która zostaje określona oczywiście mianem przyjacielskiej, sąsiedzkiej pomocy, która ma doprowadzić do obrony wolności i przywrócenia legalnej władzy w Polsce.

 

- Rzekomo legalnej.

 

- Rzekomo legalnej, ale co na to król, który kilka miesięcy wcześniej, zdaje się, liczył, że taka interwencja nie nastąpi? Czy mógł liczyć, że ta interwencja nie nastąpi?

 

- Nie tylko król, cała elita polska miała nadzieję, że ta interwencja nie nastąpi. Bo myśmy zdawali sobie z tego sprawę, że wojsko polskie, w teorii podniesione do 100 000, w praktyce poniżej 50 000, część nieuzbrojona, z brakami finansowymi, z brakami materiałowymi, że wojsko polskie nie jest w stanie stawić zwycięsko czoła rosyjskiej armii, która uskrzydlona zwycięstwem nad Turcją wejdzie do Polski. Ale mieliśmy sojusz z Prusami, trochę na ten sojusz liczono. No co mogliśmy zrobić? To tak jak w 1939 r., czekaliśmy, czy uderzą czy nie uderzą, próbowaliśmy zapewnić sobie sojuszników. Jak wiadomo, ta dziwna wojna w 1939 r. i odmowa pruskiego sojusznika pomocy dla Rzeczypospolitej w maju 1792 r. pokazały, jaka jest rzeczywistość. Ja bym bardzo przestrzegała przed zrzucaniem wszystkiego na króla. Cała polska elita polityczna Sejmu Czteroletniego, który w obliczu wojny się zawiesił, cała elita uważała, że raczej piórem niż orężem. Nie mamy sił na pokonanie Rosji, należy walczyć, i im więcej się będzie liczyło zwycięstw, tym łatwiejsze dla nas, korzystniejsze dla nas będą mogły być wyniki rokowań. Ale w zwycięstwo nie wierzył nikt. To warto podkreślić, bo to pokazuje, że oni sobie zdawali sprawę z sytuacji, w jakiej jest Polska, i ona rzeczywiście była w takiej sytuacji. "Jeżeli Polska z nami aliansu nie zrobi, to my jeszcze bardziej was krzywdzić będziemy, a Polska do kogóż będzie miała rekurs, sama jedna, bez żadnego alianta? Gdy się wojna zacznie, Polska będzie jej teatrem, a na ostatek, przy zgodzie wojujących i podziałem ich. E contra, gdy zawrzecie z nami alians, przynajmniej my was bronić będziemy, a przez traktat nie tylko my wam gwarantować będziemy granice i independencyą, ale wraz z nami Turcy, Szwed, Holandya i Anglia".

 

- Poseł pruskiego króla Fryderyka Wilhelma Girolamo Lucchesini już wcześniej ostrzegał i proponował coś Warszawie, ale jaką wartość miał traktat Rzeczypospolitej z Prusami? Wcześniej o tym Pani Profesor mówiła.

 

- W 1790 r. doszło wreszcie do negocjacji prusko-polskich o traktat. Geneza tego traktatu sięga roku 1788 i wystąpienia Fryderyka Wilhelma II wobec Sejmu z notą, w której protestował przeciwko intencji zawarcia przymierza polsko-rosyjskiego, ono już nie było aktualne, bo Katarzyna przed sejmem z niego zrezygnowała, twierdził Fryderyk Wilhelm II, że to przymierze jest zwrócone przeciwko Prusom, i w sposób zupełnie nieoficjalny obiecywał Polsce sojusz pruski. A u nas wciąż jeszcze panowało przekonanie, że armia pruska to jest ta niezwyciężona armia Fryderyka II, więc ta szansa, ten głos niezobowiązujący noty pruskiej został przyjęty przez niedoświadczonych dyplomatycznie posłów. Polska nie była partnerem na arenie międzynarodowej od dawna, jako dowód, że już mamy przymierze z Prusami. Ale Fryderyk Wilhelm II wcale nie zamierzał go zawierać, bo on mimo że uchodził za człowieka łagodnego i przyjaciela narodów tak samo marzył o zaborze ziem pruskich, jak Fryderyk Wielki. Ale okoliczności, o których tutaj może nie warto mówić, sprawiły, że doszedł jednak do wniosku, że jeśli nie chce stracić wpływu na Sejm, który osiągnął dzięki tej deklaracji i następnym słodkim słówkom

 

- Sejm przecież przybrał orientację pruską, przywódca orientacji pruskiej Ignacy Potocki przejął ster Sejmu, Stanisław August i orientacja rosyjska przegrała. Otóż Fryderyk Wilhelm II doszedł do wniosku, że z Polską trzeba zawrzeć ten alians. Nie wiadomo, czy będzie pożyteczny, ale z różnych względów trzeba. Przede wszystkim dlatego, że miał zamiar zawrzeć alians z Turcją. Gdyby zawarł z Turcją, a pominął Polskę, której obiecywał ten alians, straciłby zaufanie Polaków, zupełnie nieuzasadnione skąd inąd. I na początku roku 1790 zaczynają się negocjacje prusko-polskie. Tutaj ten cytat Girolamo Lucchesiniego, pruskiego ambasadora w Polsce, jest skierowany do Stanisława Augusta, który próbował nie dopuścić do tego aliansu. Król miał doświadczenie dyplomatyczne i widział, jaką prowokacyjny grę prowadzą Prusy. Im chodziło o wtłoczenie Sejmu w możliwie najbardziej antyrosyjski nurt, antyrosyjskie poczynania, żeby skłonić Rosję do retorsji, czyli podziału, nowego podziału, w którym Prusy też się obłowią. I Lucchesini grozi, że jeśli król nie podpisze tego aliansu, to, i tutaj te groźby są... Król uważał i już wcześniej dał temu w innych sprawach dowód, że miejsce króla jest przy narodzie. Tłumaczył społeczeństwu, jakie są prawdziwe cele Prus, ale nie przekonał go. Ta mentalność mityczna czy emocjonalna, to trochę podobne do dzisiejszej sytuacji, zadecydowała, że marzono o tym aliansie i tyle. Alians rzeczywiście 29 marca został przez Sejm ratyfikowany. "Spotkanie nastąpiło pod wsią Zieleńcami, i tu także musiałem siły moje rozdzielić i zostawić pod rozkazami jenerała Kościuszki korpus obserwacyjny zdolny powstrzymać wczorajszą kolumnę gdyby jej lepsza myśl przyszła wesprzeć tę, z którą walczyłem. Polacy utrzymali plac bitwy przez kilka godzin, ale że ich celem był pochód za Zasław, gdzie swoje znaleźć mieli zapasy, że ta utarczka była raczej przypadkowym spotkaniem aniżeli z góry obmyślaną bitwą. Pofirażowawszy wobec (sous la barbe) nieprzyjaciela puściłem się w moją drogę, w czym nieprzyjaciel najmniejszej nie śmiał mi stawić przeszkody. Pomimo błędów popełnionych porażka Rosjan byłaby zupełna i przywiodłaby ich pewnie o utratę całego wojennego rynsztunku gdybym się po prostu dał unieść żołnierskiemu zapałowi, a nie musiał bacznego zwracać oka na ruchy wszystkich trzech kolumn rosyjskich natężających w tej właśnie chwili całą swoją usilność, żeby mnie koniecznie okrążyć".

 

- Od aliansów przechodzimy do pola walki, bo tak bitwę pod Zieleńcami opisywał książę Józef Poniatowski. Działania zbrojne tej wojny to była taka, można powiedzieć, wojna błyskawiczna wojsk rosyjskich, szybko weszli, szybko potoczyły się dwie bitwy. Była bitwa pod Zieleńcami, była bitwa pod Dubienką.

 

- Mińsk na Litwie, Mir, no i ewentualnie Granne już po zawarciu rozejmu, ale o tym ?

 

- Dwie postaci też dowódców, Józef Poniatowski i Tadeusz Kościuszko.

 

- Książę Ludwig Wirtemberski, czyli człowiek, który zdradził armię litewską.

 

- Jesteśmy tutaj w Muzeum Historii Polski, obok jest Muzeum Wojska Polskiego, to dobre miejsce, żeby porozmawiać, to była wielka odbudowa oręża polskiego i nadzieja na powodzenie obrony czy raczej nie było szans?

 

- Bitwa pod Zieleńcami została rozpropagowana przez króla, także po niej stworzył król Order Virtuti Militari. Ale to była niewielka bitwa, przeważający liczebnie polski oddział pokonał oddział rosyjski. Ale książę Józef pisał, że nie dozwolił na kontynuację ataku na Rosję, bo się bał, że inne, z dwóch stron idące korpusy rosyjskie, dojdą i nas zduszą. On sobie zdawał sprawę, w jakiej mniejszości jesteśmy, ale jednak było to zwycięstwo. Dubienka ma osobną historię. Celem bitwy pod Dubienką, gdzie dowodził Tadeusz Kościuszko, było nie przepuścić Rosjan za Bug. Ale Austriacy ich przez Galicję przepuścili i od tyłu zaszli Polaków, przekroczyli Bug, natomiast czy to było zwycięstwo, to jest mocno problematyczne. Polacy będący w mniejszości i to znacznej, wycofali się w szyku, nie pozwolili się rozproszyć i zniszczyć. A rozpropagowano bitwę pod Dubienką jako wielkie zwycięstwo znacznie później w traktacie o ustanowieniu i upadku Konstytucji polskiej 3 maja ze schyłku 1793 r., który był manifestem wzywającym do powstania kościuszkowskiego. Trzeba było pokazać, że mieliśmy sukcesy i możliwe jest zwycięstwo, gdy się poderwiemy znowu do walki.

 

Część trzecia. Na co liczył Stanisław August Poniatowski?

 

- Przegrane potyczki, tak jak mówiłem wcześniej, taka szczerze mówiąc wojna błyskawiczna, szybkie stłumienie tego ruchu polskich wojsk, szybka oferta abdykacji, oferta tronu dla 13-letniego syna carycy, tego właśnie pamiętanego przez nas później z XIX wieku Konstantego. To był właśnie pomysł króla Stanisława Augusta na ten największy kryzys w historii Polski.

 

- No, to nie tylko Stanisława Augusta, decyzje podejmowano jedna  w radzie wojennej, w której uczestniczyli przywódcy Sejmu Czteroletniego, między innymi Stanisław Małachowski, Kazimierz Nestor Sapieha, czyli marszałkowie, ksiądz Hugo Kołłątaj i kilku innych ważnych przywódców, i król. To był zbiorowy pomysł, żeby czymś kupić u Rosji, zgodę na rozejm przy przegrywanej przez nas wojnie. No bo jeśli Rosjanie przekraczają Bug na południu, a na północy także, to o czym mówimy? I pomysł od dawna w Polsce istniejący, że polską koroną, najwyraźniej to Staszic zapisał, polską koroną możemy kupić sobie alianta. Ale dla Katarzyny obdarzenie koroną wielkiego księcia Konstantego, nie Aleksandra, bo on miał być w przyszłości carem, jako primogenitura, nie było atrakcyjne. Rosja miała... Ja mówiłam o maju i lipcu 1791 r., jeśli wtedy Katarzyna mówi do Potiomkina o rozbiorze w reskryptach ?, z których drugi był na pewno przeznaczony dla Prus, to znaczy, że ona ten rozbiór planuje, oczywiście Polacy o tym nie wiedzą, i chce Prusy w ten sposób powstrzymać przed pomocą Polsce, przed wypełnieniem warunków traktatu przymierza z Rzecząpospolitą, i zaostrzyć ich apetyty. Katarzyna postawiła bardzo twarde warunki. Myśmy wysłali 22 czerwca tę prośbę o rozejm. Król pisze w zdaniu o królu polskim, że późno przyszła odpowiedź. No nie tak bardzo późno, bo wysłana 14 lipca przyszła do nas 23 lipca, i Katarzyna zażądała jako warunku wstępnego rozejmu przystąpienie króla do Targowicy, co było nieprawdopodobnym upokorzeniem i monarchii, i społeczeństwa w jego osobie, a Jakow Bułhakow, rosyjski dyplomata w Polsce, dodał, że niedoprecyzowana groźba Katarzyny, żeby natychmiast to uczynił, oznacza, że jeśli tego nie dokona od razu, to będzie rozbiór państwa, a to byłby czytelny szantaż. Król od 1767 r. hołdował zasadzie wyboru mniejszego zła, bo Polska nie miała szans na wybór dobry, i król z rozpaczą, ale przystąpił do Targowicy 24.

 

- Szanowna Pani Profesor, ja mam ten przywilej, że jednocześnie i rozmawiam z wybitnymi polskimi historykami, i jednocześnie gdzieś tam komunikuje się z odbiorcami, ludźmi zaciekawionymi polską historią, i tu jest taki dysonans. W powszechnym odbiorze król Stanisław August Poniatowski jest zgodnie uznany za najgorszego polskiego monarchę w historii. Z drugiej strony rozmawiałem kiedyś z wybitnym historykiem, który powiedział: "Ja mam problem z tymi historykami XVIII wieku. Oni są zaskakująco zgodni w tym, że nie oceniają surowo Stanisława Augusta".

 

- Że uważają go za jednego z najlepszych władców licząc warunki, w jakich przyszło mu panować.

 

- Mimo wszystko to, co przed chwilą usłyszałem, nie jest chwalebne. To przystąpienie do Targowicy było wyborem mniejszego zła, ale tutaj poszukam trochę takiego sensacyjnego wątku. Czy miały znaczenie jakieś osobiste zobowiązania króla wobec Katarzyny? Mam na myśli tutaj zobowiązania finansowe, mówiąc wprost długi.

 

- Te długi, które miał król i które już wówczas były duże w 1792 r., a w 1793 r. urosły do 37 milionów, te długi były długami państwa polskiego. W 1766 r. na sejmie wypracowano preliminarz budżetowy. Repnin zażądał wtedy 10-krotnego zmniejszenia dochodów podatkowych, wymusił to. Czyli panowanie rosyjskie w Polsce od razu zakładało, że Polska ma mieć niski budżet, żeby nie mogła podejmować przedsięwzięć, które mogą Rosji zagrozić, które Rosja uzna za zagrożenie dla siebie. I rozbiór oznaczał obcięcie terenów i demograficzne obcięcie o 1/3 mniej więcej. Spadły dochody państwa, dochody do budżetu, a państwo musiało funkcjonować. I wreszcie po drodze jeszcze była konfederacja barska, która dla budżetu państwa okazała się katastrofalna, ponieważ konfederaci w zasadzie wszystkie celne posterunki obrabowywali, uważając się za legalną władzę państwową przejmowali na rzecz konfederacji. W XVIII wieku nie było możliwe, żeby Rzeczpospolita zakontraktowała podwyżkę, której nie podpisze król. To król brał podwyżkę, i te długi Stanisława Augusta są długami Rzeczypospolitej, wyłącznie to wiem. Ale te długi przesądzały często o decyzjach króla, zwłaszcza w wypadku abdykacji w 1795 r. już po III rozbiorze, ale tutaj o spełnieniu prośby Katarzyny przystąpienia do konfederacji rozstrzygnęła intencja uratowania państwa przed nowym rozbiorem. To był wybór mniejszego zła. Ta linia, której Stanisław August zawsze hołdował mając poczucie odpowiedzialności za państwo. Nie mógł wiedzieć, że Rosja ten plan rozbioru ma gotowy.

 

- Nadchodzą postanowienia sejmu grodzieńskiego. Już w roku 1793 wydaje się, że one mogą być zaskakujące nawet dla samych targowiczan, bo te ziemie, które są zabrane, w przybliżeniu powierzchni dzisiejszych ziem Polski to jest 300 000 km² terytorium.

 

- Nawet więcej, Rosja 250 0000, Prusy 58 000, to jest ponad 300 000.

 

- Dzisiejsza Polska chyba ma 312 000 km², ale za to przywrócone są szlacheckie wolności. Co na to targowiczanie ? To jest to, o co im chodziło?

 

- Najpierw powiedzmy, co Targowica robiła między interwencją a sejmem grodzieńskim, ostatnim, który miał zalegalizować rozbiory, bo tego zażądała Rosja, tak jak w 1773 r., kiedy zebrał się sejm rozbiorowy. Otóż targowiczanie nie mogli decydować o polskim ustroju, nie mogli decydować o sprawach państwowych, ale mogli się mścić. I mściIi się na swoich politycznych przeciwnikach. To jest klasyczna sytuacja. Pozwoliła im Katarzyna mścić się na ludziach Konstytucji 3 maja. Ale gdy przyszło do decyzji o rozbiorze, ja przypuszczam, że Szczęsny miał informacje o tym już w grudniu. Napisał u mnie jeden ze studentów taką pracę magisterską, z której wynika, że on już w grudniu proponował, Szczęsny Potocki, czyli marszałek generalny konfederacji targowickiej, już w grudniu proponował po cichu Stanisławowi współpodzielenie odpowiedzialności za państwo. Stanisław August był przecież w Targowicy w grudniu 1792 r. Czyli on już musiał mieć jakieś cynki. Tak naprawdę o tym, że będzie rozbiór, dowiedzieli się wszyscy, gdy rezydent pruski Ludwik Bucholc 16 stycznia 1793 r. zażądał, aby wojska polskie nie przeszkadzały wojskom pruskim wchodzącym do Wielkopolski. To było jasne, jak wchodzą, to wchodzą za wiedzą Rosji, i to oznacza rozbiór. Dopiero 9 kwietnia Rosja oficjalnie obwieściła, że jest rozbiór, podpisała go z Prusami 23 stycznia 1793 r., bo Austria w tym rozbiorze udziału nie brała. Adam Danilczyk, historyk tych lat, wykazał, że gdy we wrześniu 1792 r. Austria definitywnie powiedziała, że jej nie interesuje zabór ziem polskich, ją interesuje przejęcie Bawarii, ewentualnie innych księstw niemieckich, Katarzyna natychmiast przystąpiła do rozmów z Prusami.

 

- Czy w tym momencie polskiej historii była jakakolwiek szansa, jakakolwiek opcja polityczna, dyplomatyczna, na to, żeby się obronić jeszcze, uratować te resztki państwowości?

 

- Jest taki reskrypt Katarzyny do Siwersa, ambasadora, który miał przeprowadzić sejm rozbiorowy i legalizację, w cudzysłowie oczywiście, rozbioru, w którym ona mówi: "Polska taka jaka jest, w tym kształcie nie może się sama utrzymać. Nie będzie państwem, które będzie stać na utrzymanie agent państwowych. Pozostawiłam ją tylko dlatego, żeby pozostali sąsiedzi nie mówili, że obławiam się nadmiernie ich kosztem, żeby ich zawiść troszkę zmniejszyć, zredukować". No więc to mówi samo za siebie, Polska nie miała szans. Gdy się okazało, to znaczy do listopada 1792 r. przywódcy sejmowi, którzy poza królem wyjechali za granicę, żeby uniknąć zemsty targowisko-rosyjskiej, liczyli, że król w negocjacjach z Katarzyną dojdzie do takiego konsensusu, w którym duża część ustaleń Sejmu Czteroletniego zostanie zachowana, oni będą mogli wrócić. No bo przecież targowiczanie nie cieszący się żadnym autorytetem w kraju nie będą mogli utrzymać spokoju, a Rosja jest zainteresowana spokojem. Ale po pierwsze Rosja nie bardzo była zainteresowana, o czym świadczy nie tylko pozwolenie targowiczanom na zemstę, ale nieprawdopodobny fiskalny ucisk, materialny ucisk ze strony wojsk rosyjskich. One rabowały wszystko, co można. W korespondencji króla z Katarzyną na tym szczeblu nawet jest mowa o tym, jak się chłopom zabiera sukmany, odzież codzienną, bo ci rosyjscy oficerowie chcą oszczędzić swoje rzeczy. To takie zupełnie na poziomie podstawowym grabieże. 7 listopada 1792 r. Stanisław August napisał do przywódców emigracji znajdujących się w Saksonii, że nie ma żadnych szans na porozumienie z Katarzyną, że jej celem jest zniszczyć Polskę, cofnąć, odseparować od wszystkich narodów, zniszczyć oświatę, przywrócić staropolskie sarmackie przesądy typu liberum veto i nawet jeszcze podzielić Polskę na Litwę, Wielkopolskę i Małopolskę, czyli na trzy takie prowincje, które będą między sobą miały osobne zespoły urzędników i które będą takimi autonomicznymi prowincjami. I wtedy przywódcy majowi na emigracji zaczęli myśleć o powstaniu. Ono miało wybuchnąć już we wrześniu 1793 r., ale Kościuszko przeznaczony na wodza, który przyjechał do kraju i zobaczył niegotowość do tego, odroczył rzecz. W końcu listopada bodajże wyszedł ten manifest powstańczy, czyli o ustanowieniu i upadku Konstytucji polskiej 3 maja. To jest bardzo ważny tekst, bo on w krzywym zwierciadle przedstawia przebieg Sejmu Czteroletniego, ale zwłaszcza króla. Teza jest taka, że były szanse na zwycięstwo z Rosją, ale zaprzepaścił je król kapitulancką polityką. I to jest czysty wymysł, nie było takich szans. Ale ten wymysł miał doprowadzić do tego, że ludzie, uwierzywszy, że były szanse w 1792 r., zechcą chwycić za broń w 1794 r. Zechcieli chwycić i tak, bo jedną z zasadniczych przyczyn, które przyśpieszyły powstanie, była rosyjska intencja wciągnięcia do armii rosyjskiej redukowanego polskiego wojska. Na ziemiach litewskich, na ziemiach II zaboru rosyjskiego Rosjanie wcielili 20 000 polskich wojsk do swojej armii i chcieli to samo zrobić z wojskami na pozostałych ziemiach polskich. I bojąc się tego, a my dzisiaj wiemy, że ci ludzie już nie mieliby szans w ogóle na powrót do Polski, to nie to, że kilkanaście lat odsłużyliby w Rosji jak ich zapewniano, bojąc się tego, no i polityczne władze, i wojskowe przyspieszyły wybuch powstania. Powstanie kościuszkowskie to już kolejny etap naszej historii. Pani Profesor, bardzo dziękuję za wizytę w podcaście Muzeum Historii Polski.

 

- Bardzo dziękuję Panu, dziękuję Państwu.

 

- Zapraszam Państwa do subskrypcji, ale także do znalezienia poprzedniego odcinka, w którym też bardzo ciekawie Pani Profesor opowiadała o sprawczyni całego polskiego nieszczęścia, czyli Katarzynie Wielkiej. Dziękuję, do usłyszenia. Dziękujemy za wysłuchanie podcastu. Zapraszamy do subskrypcji kanału Muzeum Historii Polski, tak aby nie ominęły Państwa kolejne odcinki. 

Dane o obiekcie

Opis

Wojna, w której rodakom po raz pierwszy objawiły się militarne talenty Tadeusza Kościuszki i księcia Józefa Poniatowskiego. Wojna, po której ustanowiono order Virtuti Militari i zarazem ostatnia wojna w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Co wydarzyło się w 1792 roku?

Przypomnimy o konfederacji targowickiej i jej głównych przedstawicielach. Kim był Stanisław Szczęsny Potocki, a co wyróżniało Seweryna Rzewuskiego? Czy rzeczywiście byli bezwolnymi marionetkami w rękach Katarzyny Wielkiej?

Dlaczego uchwalenie Konstytucji 3 maja było tak istotne? Czy interwencja wojsk rosyjskich z 1792 roku była nieuchronna? Jak przebiegła bitwa pod Zieleńcami, a jak bitwa pod Dubienką? Czy mogliśmy tę wojnę wygrać? Dlaczego Stanisław August Poniatowski dołączył do Targowicy? Jaką rolę w II rozbiorze Polski odegrały Prusy?

Jak oceniać Stanisława Poniatowskiego? Czy historycy rzeczywiście są dla niego bardziej łaskawi niż opinia publiczna? Czy jest prawda w sugestii, że postawa Poniatowskiego wynikała z jego rzekomych długów wobec Katarzyny Wielkiej?

O tym wszystkim w Podcaście Muzeum Historii Polski z serii Inne historie Polski. Rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, profesor Zofia Zielińska z Uniwersytetu Warszawskiego