Obrona miast kresowych
Muzeum Historii Polski (producent);
17/09/2022
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
[00:00] [Prowadzący] Nad ranem 17 września 1939 roku Armia Czerwona, bez wypowiedzenia wojny, zaatakowała Polskę. Symbolami bohaterstwa stali się w Polsce obrońcy Wilna, Lwowa i Grodna, gdzie ramię w ramię z żołnierzami walczyli cywile. Kim byli obrońcy polskich kresów? Jaką cenę zapłacili za swoje bohaterstwo? I czy dziś mają godne miejsce w naszej pamięci?
Podcast Muzeum Historii Polski. Zaprasza Michał Przeperski.
Moim gościem jest dzisiaj Mikołaj Morzycki-Markowski z Muzeum Historii Polski. Dzień dobry Mikołaj.
[Gość] Dzień dobry, cześć.
[Prowadzący] Będziemy rozmawiać o 17 września 39 roku, o tym, co tę datę poprzedziło i o tym, co było później. O tym jak Polacy walczyli z sowietami we wrześniu 39 roku. Powiedz, czy my mieliśmy szansę obronić się przed sowieckim atakiem, we wrześniu 39?
[Gość] Mieliśmy szansę. Właściwie ta wojna była wygrana, prawie, na papierze. [01:00] Dobrze to wyglądało. Robiono takie ćwiczenia sztabowe, wiesz - stół, duża mapa, jakieś chorągiewki, ktoś coś tam przesuwał. I nawet był przy tym Piłsudski. I było tak: ustawiono literkę N na zachodzie polskich granic - wygraliśmy wojnę z Niemcami. Postawiliśmy literkę R na wschodzie naszych granic- wygraliśmy wojnę z Rosją. Ale nagle jakiś oficer wziął dwie literki, z jednej strony postawił N a z drugiej R. Jak Piłsudski to zobaczył, cały sztab wstrzymał oddech, po prostu tak mu twarz stężała, przez chwilę nic nie mówił, a potem powiedział: „nie, to nigdy nie może się zdarzyć. A jeśli się zdarzy, to będziemy do ostatniego bić się szablami na placu Saskim. Nie. Zabrać mi to. Tak być nie może!” Nie myślano, niestety, o wojnie na dwa fronty. To znaczy, [02:00] nie spodziewano się, że Niemcy i Rosja mogą się dogadać. Tak naprawdę…
[Prowadzący] No właśnie… ale 23 sierpnia 39 roku, czyli ta data, kiedy podpisano pakt Ribbentrop-Mołotow, to był szok dla całego świata.
[Gość] Tak, ale nie sądzono, że postanowienia tego dagaworu, czyli porozumienia, są tak daleko idące. Uważano, że Rosja Sowiecka po prostu ogłasza votum separatum i jest obojętna na to, jaki będzie wynik wojny polsko-niemieckiej. Ewentualnej wojny polsko-niemieckiej. Niestety nasza… nasz wywiad na wschodzie mniej więcej od połowy lat 20. praktycznie nie działał. Powszechna szpiegomania w Związku Sowieckim była, po pierwsze właśnie powszechna, a po drugie też ślepa. Likwidowano prawdziwych agentów i takich, których uważano tylko za agentów. Niestety zlikwidowano właściwie całe polskie podziemie, [03:00] zresztą Stalin miał taką idee fixe Polskiej Organizacji Wojskowej. Uważał, że patriotyzm Polaków jest tego rodzaju, że praktycznie każdy Polak ma we krwi takie dążenia do pokonania Rosji, i że naprawdę jest szczerym patriotą, nawet jeżeli jest obywatelem sowieckim. Stąd pod koniec lat 30. „akcja polska” , w której rozstrzelano 150 tysięcy Polaków, a ponad 200 tysięcy wywieziono do Kazachstanu. Tak, pod koniec lat 30., jeszcze przed początkiem wojny polsko-sowieckiej, Polacy znaleźli się w Kazachstanie.
[Prowadzący] No dobrze, myślę, że to… ta opinia Stalina uważającego, że Polacy, jak jeden, to ogromni patrioci… no cóż… to bardzo gorzko brzmi, że musimy cieszyć się z tego, co myślał o nas okrutny dyktator. Przejdźmy do tego, co było we wrześniu 39 roku. Połowa września 39, Polska broni się przed przeważającymi siłami niemieckimi [04:00] Na wschodzie zostają właściwie jakieś oddziały tyłowe, jakieś… jakieś zabezpieczenie, Kto tak naprawdę stanął przeciwko wojskom sowieckim, które 17 września o poranku wkroczyły na ziemie polskie?
[Gość] Myślę tutaj o Korpusie Ochrony Pogranicza. Kopiści to byli wyjątkowi żołnierze. Było ich około 30 tysięcy, wydaje się, że siła całkiem słuszna, ale stanica KOP-u były rozciągnięte wzdłuż tysiącpięścetkilometrowej granicy z Rosją Sowiecką. W tych oddziałach służyli, przede wszystkim, Polacy z centralnej i zachodniej części naszego kraju. Chodziło o to, żeby… bo niestety wpływy… wpływy sowieckie we wschodniej Polsce były dosyć znaczące i obawiano się, że może dojść do infiltracji oddziałów KOP-u, a uważano, że Polacy z centralnej i zachodniej [05:00] Polski, jako ci, nazwijmy to w cudzysłowie „rdzenni Polacy”, nie będą podatni na takie wpływy.
[Prowadzący] No ale poczekaj, Korpus Ochrony Pogranicza, no to jest, jak rozumiem odpowiednik współczesnej Straży Granicznej? Coś więcej?
[Gość] I tak i nie. Były to oddziały wojskowe, wprowadzono to w połowie lat 20., bo granica polsko-sowiecka ciągle była granicą bardzo niespokojną. Tutaj wystarczy tylko przywołać wspomnienia Sergiusza Piaseckiego, słynnego przemytnika, który opisuje pierwszą połowę lat 20. i przemyt różnych towarów z Rosji Sowieckiej do Polski i z Polski do Rosji Sowieckiej. Ale przede wszystkim przez tę granicę przechodziły bandy, dywersanci, którzy dokonywali w Polsce różnych aktów… aktów sabotażu, czyli wysadzano tory, różne budynki, strzelano do… do policjantów. O to chodziło, żeby utrzymać cały czas napięcie na tej granicy [06:00] I wprowadzenie KOP-u, tej nowej jednostki, jakby, bardzo ukróciło te działania, bo oni byli doskonale wyszkoleni, wyćwiczeni, to byli byli wojskowi, którzy podpisywali nowe kontrakty na tę służbę, czyli można powiedzieć, że to był jedyny zawodowy komponent polskiej armii. Oczywiście oprócz korpusu oficerskiego armii regularnej.
[Prowadzący] I… więc jeżeli chodzi o to, kto bronił Polski przed Sowietami w 39 roku, punkt pierwszy to będzie Korpus Ochrony Pogranicza.
[Gość] Tak.
[Prowadzący] Kto dalej?
[Gość] Kto dalej? Może wybiegniemy trochę naprzód, między 17 września a 30 września do sowieckiej niewoli dostało się około 300 tysięcy czy ponad 300 tysięcy polskich żołnierzy, to możemy powiedzieć. Czyli wschodnich granic Polski broniło 300 tysięcy żołnierzy.
[Prowadzący] To niemało.
[Gość] Niestety, to są tylko liczby. Tak naprawdę realnie [07:00] oprócz KOP-u broniło, jeżeli chodzi o regularne oddziały około 70-80 tysięcy żołnierzy. Reszta to były… to były… to byli żołnierze rozbitych armii, które walczyły na zachodzie, które dostały się na… na wschód. Nie można nazwać ich maruderami, ale powiedzmy, ich walory bojowe, czy zdolność bojowa była żadna. To znaczy, oni nie mieli dowódców, to byli przemieszczający się z jednej miejscowości do drugiej jacyś szeregowi, nad którymi nikt nie panował, nikt nie wiedział dokąd idą… no panował chaos kompletny, niestety tak można powiedzieć. Więc mamy około 80 tysięcy w miarę dobrze dowodzonych żołnierzy i kopistów oraz, akurat to jest ważne, żeby wspomnieć w kontekście wojny polsko-sowieckiej 1939 roku, młodzież. Trzeba pamiętać, że bardzo ważnym [08:00] elementem wykształcenia młodzieży było przysposobienie wojskowe, uczniowie gimnazjów, czyli odpowiednik naszego dzisiejszego liceum, tak można powiedzieć, przechodzili przeszkolenie wojskowe, potrafili strzelać z karabinów, potrafili zachowywać się w sytuacji, trudno to nazwać partyzantki miejskiej, ale powiedzmy, mieli taki podstawowe przeszkolenie wojskowe, a co ważne, jeżeli chodzi o kontekst wojny polsko - sowieckiej 39 roku, wprowadzono tam elementy, właśnie tej partyzantki miejskiej polegającej na tym, że po raz pierwszy od 37 roku zademonstrowano i wprowadzano do programu, może nie oficjalnie, techniki zwalczania czołgów w mieście i używania samodzielnie konstruowanych ładunków zapalających. Myślę tutaj przede wszystkim o słynnych koktajlach Mołotowa, [09:00] czyli butelkach z naftą czy benzyną obwiązanych szmatą, które rzucano na czołgi. Okazało się, że broń ta dała stronie polskiej pewną przewagę w tych starciach z bolszewikami i przyniosła sowietom największe straty w broni pancernej, jest to zupełny paradoks, tak? Ale bardzo charakterystyczny dla wojny polsko-sowieckiej z tego okresu są właśnie takie zaczynki walk w miastach, czego wcześniej nie prowadzono praktycznie.
[Prowadzący] Ale czy to prowadzi nas ku takiej myśli, że właściwie na Kresach Wschodnich, we wschodniej części II RP broniły się głównie miasta?
[Gość] Jak już o tym mówiliśmy, pierwsze… pierwsze uderzenie przyjęły oddziały KOP-u. I te baony naprawdę w sposób… solidnie walczyły, w sposób uporządkowany się cofały, bo jednak Sowieci rzucili, no blisko… tutaj rachunki są różne, ale od… od pół miliona [10:00] do 700 tysięcy żołnierzy. W dużej mierze to była… bardzo znaczne ilości broni pancernej. O tym można opowiadać w jakim ona była stanie, jakie oni mieli problemy… to znaczy wyniknęły w ogóle w czasie wojny z Polski pewne problemy logistyczne i techniczne dla armii sowieckiej, które potem… i w Finlandii okazały się tragiczne w skutkach na szczęście dla armii sowieckiej, a potem w czasie wojny z III Rzeszą, jakby nie wyciągnięto z tego wniosków, były raporty, ale to może jest zbyt, w tym momencie, daleko idąca dygresja. Czyli kopiści się cofają w sposób uporządkowany. Mamy trzy wielkie miasta, które mają się bronić, czyli Lwów, Grodno i Wilno. Najważniejsze jest tutaj Grodno, które jest siedzibą Dowództwa Okręgu Korpusu III, i który odpowiada za cały ten środkowy i północny odcinek… odcinek frontu. [11:00] Tylko trzeba pamiętać, że zarówno Grodno, jak i Wilno znajduje się na bezpośrednim zapleczu zmagań wojennych czy wojny po prostu polsko-niemieckiej, jest cały czas bombardowane przez lotnictwo niemieckie. Szczególnie Grodno ponosi wielkie straty, ponad… Niemcy trafiają w składy uzbrojenia, amunicji i praktycznie, według szacunków dzisiejszych około 50% całego uzbrojenia zostaje zniszczone. Sowieci uderzają, jak wiemy 17 września, siłą dwóch frontów: białoruskiego na północy i ukraińskiego na południu. Już 18 września są pod Wilnem. Miasto jest dobrze przygotowane do obrony, ale bardzo słabo obsadzone załogą. Zresztą tutaj trzeba w dwóch sło… przypomnieć rozkaz Rydza-Śmigłego, który mówi: „no z sowietami nie walczyć, ale tylko w takich sytuacjach, [12:00] kiedy oni zaczynają strzelać to my możemy odpowiadać ogniem.” Dyrektywa jest niejasna, wprowadza potworny chaos na froncie wschodnim, tak można powiedzieć. Po prostu dowódcy w różny sposób interpretują polecenie dowódcy, Naczelnego Wodza. Nie inaczej jest w Wilnie, wśród wyższych oficerów dochodzi do zamieszania, jedni uważają, że trzeba Wilna bronić, inni uważają, że nie, trzeba ocalić jak najwięcej tej… wojskowej substancji, wycofać się na Wilno… na Litwę i tam się dać internować i potem przedzierać się na zachód i liczono na to, to w ogóle była generalna zasada, wszyscy wojskowi myśleli, że w momencie ataku sowieckiego na Polskę, właściwie niektórzy uważali to za atak, niektórzy byli poddani, jakby, sowieckiej propagandzie udawali… wydawało im się, że jest to pomoc, ale wszyscy byli przekonani, że [13:00] w tym momencie kampania wrześniowa, jak to mówiono w PRL-u, została przegrana i należy się wydostać na zachód, tam sformułować nowe oddziały u boku Francji, i uderzyć… uderzyć na Niemcy z zachodu.
[Prowadzący] No ale ostatecznie to spowodowało, że Wilno się broniło, czy nie?
[Gość] I tak i nie. Ponieważ Rosjanie podeszli od… od południa podjęto decyzję, że dowództwo obrony, no że należy wycofać jednostki. Nie wszyscy żołnierze posłuchali tego rozkazu, jak już wspomniałem - zupełny chaos. Część oddziałów, które zostały… zostały w mieście strzelały do, do wchodzących bolszewików, ludność cywilna była absolutnie zdezorientowana, żołnierzy opuszczających miasto, polskich, obrzucano inwektywami, krzyczano - zdrajcy, zdrajcy! Młodzież wileńska była bardzo poruszona, [14:00] kto miał dostęp do broni ten strzelał do bolszewików i w ogóle… no sytuacja… armagedon, można powiedzieć. W takiej sytuacji obrona miasta oczywiście była niemożliwa, natomiast Rosjanie, którzy weszli do miasta, bo przełamali oczywiście bez trudu polską tą wątłą, czy taką prowizoryczną zupełnie obronę, 19 września już zajęli… zajęli miasto. Szczególnie, że no Wilno było takim miastem, gdzie ta słynna pokazucha rosyjska, czyli taka demonstracja siły, miała szczególny charakter, bo skierowano tam przede wszystkim broń pancerną. I we wspomnieniach Wilniuków z tamtego okresu jest to, że patrzyli na tych krasnoarmiejców, którzy byli słabo ubrani, w jakich łapciach… no wyglądali fatalnie, ale wszyscy podziwiali potęgę pancerną, pancernych kolumn sowieckich i to zrobiło [15:00] na wszystkich olbrzymie wrażenie. W ogóle te wkraczające kolumny sprzętu wojennego pancernego rosyjskiego robiły na wszystkich olbrzymie wrażenie.
[Prowadzący] No dobrze, Wilno z tego, co mówisz do obrony przygotowane było słabo, ale na przykład jeżeli spojrzymy na przykład na Lwów, to sytuacja była zupełnie inna. Lwów bronił się od zachodu przed wojskami niemieckimi, miasto było ufortyfikowane, miasto było nieźle obsadzone i tam chyba Sowietom było znacznie trudniej?
[Gość] No tak, ale generał Langner uważał, że obrona tego miasta w oblężeniu, z jednej strony niemieckiego, z drugiej strony sowieckiego jest nonsensowna. I znowu, uznano, że jeżeli jest tylko szansa, należy się przebijać do Rumunii, wykonując rozkazy Naczelnego Wodza. Miasto było doskonale przygotowane do obrony, żołnierze byli zmotywowani [ 16:00] … to najlepiej pokazuje właśnie przykład tego miasta, że polska obrona, jeżeli dobrze była ukierunkowana, to żołnierze naprawdę walczyli bardzo dobrze, karnie. Przecież z niemieckiej strony miasto podeszła dywizja górska, czyli absolutnie elitarne oddziały niemieckie i poniosły olbrzymie straty. Przecież tam zginęło ponad, prawie pół tysiąca żołnierzy niemieckich przy niewiele większych stratach.. stratach polskich. Przecież są opisy obrony Lwowa i pokazują, że rzeczywiście miasto mogło się bardzo długo bronić. Natomiast kompletnie była niejasna sytuacja co do intencji sowieckich, co jest zdumiewające. To znaczy, o tym, co wiemy o 1920 roku i w ogóle o… o tym jak Rosjanie dotrzymują różnych umów. Uznano, że… że po prostu miasto trzeba… właśnie poddać nie Niemcom, a Rosjanom i w ten sposób można uratować polską… polską armię. To znaczy, że Rosjanie pozwolą, [17:00] żeby oddziały polskie, które bronią Lwowa mogły się dostać do Rumunii, a potem przedostać na zachód. I głównodowodzący, jakby, uważał, że, że na pewno tak się stanie.
[Prowadzący] No ale tak się nie stało.
[Gość] Nie stało się, szczególnie, że od samego początku Rosjanie podchodzili pod Lwów nie jako przyjaciele, tylko jako wrogowie, bo wystarczyło, że spotkali jeden, czy drugi jakiś polski oddział i natychmiast otwierali ogień. Przecież nie otwierali tego ognia do Niemców, to się nie zdarzyło w 39 roku, jakoś się potrafili pilnować. Natomiast jak tylko widzieli Polaków, Rosjanie natychmiast otwierali ogień, strzelali w ogóle bez żadnych… Ale uznano, że to są… Polskie dowództwo uważało, że no niestety na wojnie tak jest, albo, że to są jakieś pomyłki. I oczywiście praktycznie wszyscy natychmiast… Rosjanie oczywiście zgodzili się na wszystkie polskie warunki poddania miasta, że wszyscy żołnierze i oficerowie będą mogli odejść, przecież generał Langner [ 18:00] udał się nawet do Moskwy, żeby dalej negocjować warunki losów polskiej załogi broniącej Lwowa, ale ci wszyscy oficerowie, praktycznie większość z nich zginęła potem w Katyniu. Nie mieli szans, właściwie zostali… to znaczy oczywiście to nie było intencją dowództwa, nie mogli tego przewidzieć, ale właśnie zginęli i są w dołach Katynia.
[Prowadzący] Lwów to jest miasto semper fidelis, zawsze wierne, taki… takie miano zyskało sobie w latach 18-19 podczas walk o polskość tego miasta, walk z Ukraińcami przede wszystkim, ale kiedy myślimy o roku… o roku 39 to Orlęta nie kojarzą nam się ze Lwowem, ale pojawiają się w kontekście Grodna, czyli trzeciego miasta, o którym chciałbym, żebyśmy… żebyśmy wspomnieli. Powiedziałeś, że to było miasto istotne z punktu widzenia strategicznego, ale chyba jego obrona wyglądała dosyć specyficznie [19:00] na tle, no właśnie całości sytuacji na Kresach nawet.
[Gość] Grodno to nie jest jakieś tam miasto, można powiedzieć 50 tysięcy, ale to przecież była jedna ze stolic I Rzeczpospolitej, przecież tam się odbywały sejmy. To było miasto bardzo mocno obecne w historii Polski. Ciągle się o nim zapomina, to znaczy to jest niezwykłe właśnie Lwów, Wilno, ale przecież pośrodku jeszcze mamy Grodno. Grodno przed wojną zamieszkane w połowie przez Polaków i w połowie przez Żydów. Jak już wspominałem też było… stacjonowało tam Dowództwo Okręgu Korpusu III, które odpowiadało za obronę, właśnie przed bolszewikami, całej północno-wschodniej części Polski. Grodno też było bardzo bujnym ośrodkiem krzewiącym kulturę polską, w ogóle… na tych obszarach. Miało bardzo duży wpływ na… wahałbym się tu [20:00] użyć słowa „polonizację” mniejszości, które tam zamieszkiwały, ale bym powiedział odgrywało państwowotwórczą rolę na tych obszarach. To znaczy w sposób… integrowało wokół idei państwa polskiego zamieszkujące tam mniejszości, przede wszystkim Białorusinów i Żydów. W ogóle sytuacja… sytuacja narodowościowa w północno-wschodniej Polsce była radykalnie inna od tej, którą… z którą mieliśmy do czynienia na Wołyniu czy w Polsce południowo-wschodniej.
[Prowadzący] Ale to chcesz powiedzieć, że pewne tendencje asymilacyjne czy powiedzmy patriotyzm państwowy na ziemiach północno-wschodnich był skuteczniejszy niż na ziemiach południowo-wschodnich?
[Gość] Wolałbym określenie patriotyzm państwowy, to znaczy integrację wszystkich obywateli wokół idei państwa demokratycznego, wolnego [21:00] pod względem wyznania, no właśnie pewnych wartości moralnych i etycznych i ta polityka tam przynosiła pewne… pewne efekty. Natomiast w południowo-wschodniej Polsce no mamy do czynienia z aspiracjami, mniejszości czy właściwie tam większości Ukraińskiej, do stworzenia własnego państwa. I aksjomaty mniejszości Ukraińskiej były zupełnie inne niż Białorusinów czy Żydów. Jednak mniejszość Żydowska była immanentnym elementem polskiego spektrum, no obywatelskiego chyba tak można nazwać.
[Prowadzący] W jaki sposób ten patriotyzm państwowy, można powiedzieć zdał egzamin po 17 września? Bo to, tak naprawdę, było wielkie „sprawdzam” dla patriotyzmu państwowego II RP.
[Gość] I tutaj chyba dochodzimy do najważniejszej rzeczy, do największego sukcesu II Rzeczpospolitej. Tego państwa, które trwało, no [22:00] 20 lat. To bardzo krótko, no przecież od przemian ustrojowych w 89 roku minęło już 30. Pokolenie. No przecież to jest chwila. Przecież wszyscy jeszcze pamiętamy, czy część z nas, komunizm, prawda? A tutaj edukacja w II Rzeczpospolitej, przede wszystkim pamięć, która opierała się na pamięci roku 1920, czyli śmiertelnemu zagrożeniu dla naszej państwowości i w ogóle bytu narodowego, stanowiła kamień węgielny, na którym budowano świadomość, nie tylko etnicznych Polaków, tylko wszystkich obywateli. Bo wojna 1920 roku nie była wojną Polaków z Rosjanami, to było starcie, jak to się już bez przerwy mówi, starcie dwóch cywilizacji. Właściwie starcie dwóch wizji człowieka. Człowieka wolnego, który sam podejmuje decyzje, razem… i uciera je z innymi współobywatelami. I wizją obywatela, właściwie poddanego [23:00] państwa totalitarnego, który wypełnia misję, którą nakłada… właściwie nie misję, rozkazy państwa. I młodzież, czy Polak, czy młody Polak czy młody Żyd, nie wiem Ukrainiec, Białorusin był wychowywany w duchu wolności i on wiedział, że za wschodnią granicą, przynajmniej starano mu to się uświadomić, jest świat, do którego on nie chce, świat nieprawdziwy, świat kłamstw. Oczywiście, jednym z kamieni węgielnych właśnie był też… pamięć Orląt Lwowskich, ale nie uwypuklano tutaj przede wszystkim tego, że Polacy walczyli z Ukraińcami, raczej podkreślano fakt, że każdy, nawet najmłodszy, jest obywatelem tego państwa i za to państwo jest odpowiedzialny i że nadchodzą takie chwile, kiedy trzeba podnieść ten karabin i o to państwo walczyć. O siebie, o państwo, o swoich współobywateli. [24:00] Na tym się koncentrowano. Ja wiem, że to jest może szokujące, że… że był kult, żeby dzieci wysyłać na pierwszą linię, tak nie było. Chodziło o wykształcenie pewnej, jak już… jeszcze raz to powtórzę, odpowiedzialności. I mamy rok 1920 i mamy Grodno 1939. I w tym Grodnie, gdzie mamy, znowu, wlewają się jakieś rozbite oddziały polskie, są jacyś rozszalali dowódcy, którzy nie wiedzą, co robić. Jedni wychodzą z miasta, drudzy wchodzą, jedni chcą walczyć, drudzy strzelają sobie w łeb, bo myślą, że wszystko się skończyło. To są… to są starzy żołnierze, żołnierze jeszcze którzy byli oficerami w armiach zaborczych Rosyjskiej, Austro-Węgierskiej, Pruskiej. Oni nie wiedzą, co robić. Ale młodzież, mieszkańcy tego miasta, wiedzą doskonale. Trzeba walczyć. [25:00] To jest jedyny… jedyny… to nawet nie jest rozwiązanie. Yo jest po prostu oczywista, jedna myśl, że jeżeli ktoś nas atakuje musimy się bronić. I robią to. Właśnie to robią gimnazjaliści, nastolatkowie. Wspierają żołnierzy. To oni tych zmarkotniałych żołnierzy napawają jakąś, jakąś dumą z tego, że można walczyć, że nie wszystko jest stracone.
[Prowadzący] Walki o Grodno trwają między 20 a 22 września, z punktu widzenia militarnego ma to ograniczoną, nie chcę powiedzieć wartość, ale może ograniczone znaczenie, znaczenie strategiczne, ale z punktu widzenia moralnego znaczenie jest nie do przecenienia.
[Gość] Z moralnego, ale też geostrategicznego, takie modne teraz słowo. Można sobie… polecam, jeżeli ktoś chce, przejrzeć sobie sowieckie gazety do 22 [26:00] września i po 22 września.
[Prowadzący] Na czym polega różnica?
[Gość] Ona jest gigantyczna. Na początku jest mowa o tym, że wszystko się rozsypało, państwo polskie nie istnieje, żołnierze uciekają, są zdemoralizowani, że to są w sumie biedni Polacy, którzy byli omamieni przez… przez swoich panów, białopolaków, władców, magnatów, bo to ta nomenklatura była używana. A po 22? Wściekłość. Wściekłość po prostu, że Polacy skrytobójcy, mordercy, zabijają wszystkich Rosjan, bolszewików, komunistów. Zmienia się wszystko. Zmienia się wszystko, bo okazuje się, że… że Polacy walczą. Że to nie jest taki marsz jak mamy, oglądamy potem… z końca 39 roku, właśnie… na ekranach sowieckich [27:00] film w 40 roku się pojawiał, „Oswobodzenie”, czyli „Wyzwolenie”, gdzie co… pokazane są kadry, jak kwiatami ludność zachodniej, tak zwanej zachodniej Ukrainy i Białorusi wita wkraczających bolszewików. Oczywiście takie przypadki miały miejsce, ale było też inaczej, było też tak, jak w Grodnie. W ogóle Grodno jest… ocaliło dla nas pamięć wojny polsko-sowieckiej 39 roku, września 39 roku, że ofiara wielka, jaką poniosło to miasto miała sens, bo wokół tego, co się działo w Grodnie urosła prawdziwa legenda i mieliśmy znowu swoje Orlęta, tym razem Grodzieńskie. Przecież o tym wiedziały potem… ludzie w Warszawie, gimnazjaliści, licealiści, ci, którzy potem walczyli w Powstaniu Warszawskim. [28:00] Wiedziano w Poznaniu, w Krakowie, przecież to pocztą pantoflową wszędzie się rozchodziło, ale… i to było też trochę oczywiście takie „ale tym bolszewikom dołożyliśmy”...
[Prowadzący] Choć jednocześnie, jeżeli tak mówisz, to wszystko są piękne słowa, ale nie możemy nie powiedzieć o tym, jakie… jakie były dramatyczne konsekwencje tej z górą dwudniowej obrony, bohaterskiej obrony Grodna, w którą zaangażowani byli żołnierze, ale tak, jak powiedziałeś ludzie młodzi, gimnazjaliści czy jeszcze młodsi nawet…
[Gość] To jest… w ogóle kronika obrony dwudniowej Grodna jest pełna wydarzeń, które, w które naprawdę trudno uwierzyć i gdyby nie miały potwierdzenia w wielu, wielu osobnych źródłach to można byłoby odrzucić jako piękne, piękne baśnie, piękne i przerażające. I straszne, ale…
[Prowadzący] Podaj… podaj jakiś przykład.
[Gość] Na przykład już w momencie poddawania miasta czyli… [29:00] poddawania… powiedzmy nawet nie pacyfikacji - zdobycia Grodna przez Sowietów, dwóch chłopców, Polak i Żyd, schowali pod swoje koszule granaty, pokazywali, że mają ręce wolne od broni i na tym zawiesili sobie białe flagi… to znaczy białe chusteczki…
[Prowadzący] … na nadgarstkach.
[Gość] … na nadgarstkach i podeszli do, do sowieckich czołgów i się wysadzili, zabijając kilku żołnierzy sowieckich, oficera i niszcząc czy uszkadzając czołgi. Nie wiem czy to jest dobry przykład, ale…
[Prowadzący] Z pewnością jest to szokujący przykład…
[Gość] …szokujący przykład. Ale pokazuje, no pewne takie skrajne postawy z jednej strony, ale z drugiej, jeżeli to jest skrajna postawa, to jaka była średnia? Też bardzo wysoka, to znaczy motywacja do walki, ale też taka… brak zgody na to, co się dzieje. Nawet za cenę własnego życia.
[Prowadzący] Kiedy bolszewicy zajęli [30:00] Grodno, obrońcy zapłacili naprawdę najwyższą cenę.
[Gość] Bo tutaj jakby spotkały się dwie rzeczy. Po pierwsze, Rosjanie nie spodziewali się oporu, po drugie, tego typu oporu z jakim mieli do czynienia, czyli walk w mieście i tutaj można wspomnieć o używaniu tych koktajli Mołotowa, właściwie to powinny się nazywać polskie koktajle, bo wcześniej zostały wymyślone i spalenia bardzo wielu czołgów, tego, że opór miał charakter powszechny. I wściekłość dowództwa sowieckiego skutkowała tym, że właściwie zwolniono z wszelkiej odpowiedzialności zwykłych żołnierzy, którzy dokonywali z własnej woli i na rozkaz dowódców masakr ludności. Prawdopodobnie zginęło ponad… rozstrzelano z tego, co wiemy 300, nawet nie obrońców, ale mieszkańców Grodna, a miasto było przez wiele dni [32:00] terroryzowane, grabione, niszczone. A potem było jednym z pierwszych miast, z których rozpoczęto wywózki Polaków na wschód. Uznano je za bardzo niebezpieczne dla Związku Sowieckiego.
[Prowadzący] I chyba było takim w rzeczywistości. Jak dzisiaj patrzymy z perspektywy III Rzeczpospolitej na… na pamięć o obronie Grodna, w pewnym sensie też, na obronę wszystkich miast kresowych czy Kresów w ogóle w 39 roku przed inwazją sowiecką to… właściwie to nie sposób nie zapytać, jakie jest miejsce pamięci o tym w naszej współczesnej pamięci historycznej? Czy Polacy w ogóle pamiętają o obrońcach Kresów w 39 roku?
[Gość] Zupełnie nie pamiętają. A jeszcze może kończąc temat Grodna, jako miasta wyjątkowego, pamiętajmy, że do dzisiaj 25% mieszkańców tego miasta przyznaje się do polskich korzeni, a większość [32:00] z tych 25% mówi po polsku. Dlaczego nie zostali wysiedleni tak jak inni? A może nie chcieli wyjechać, jak mieli okazję? No właśnie nie chcieli wyjechać, bo mieli taką możliwość po 45 roku, byli bardzo przywiązani do tego… do tego miasta. No, na pewno byli nadzwyczajnymi ludźmi i pewnie są nimi do dzisiaj i ta mała ojczyzna jaką tam mają do dzisiaj jest czymś nadzwyczajnym. Ale dlaczego nie pamiętamy? W okresie PRL-u wiemy dlaczego nie pamiętaliśmy, bo te ziemie były uważane, za tak zwaną, Zachodnią Ukrainę, Zachodnią Białoruś, która na krzywdzie, tak zwanej krzywdzie narodów, które tam zamieszkiwały czyli Białorusinów i Ukraińców… to znaczy wbrew nim została jakby przyłączona do Polski, oczywiście tak nie było, można polemizować, jaka były alternatywa dla Ukraińców i Białorusinów mieszkających na tych terytoriach, czy naprawdę by chcieli przeżyć Wielki Głód lat [33:00] 30. w Związku Sowieckim i w Republikach Białoruskiej i Ukraińskiej. A nasza pamięć jest… cechą człowieka jest pamiętanie o rzeczach wielkich, wzniosłych, wielkich bitwach pancernych, jeżeli chodzi o wojnę, o polskich Termopilach, o obronie Westerplatte, a pamięć Wschodu została jakby wykasowana. Wydawało się, że właśnie, Rosjanie tam weszli, zajęli, odbyły się referenda, terytoria zostały przyłączone do Związku Sowieckiego, jakieś… pamiętamy, że jakieś trzy deportacje były Polaków, które wyczyściły… jeszcze pamiętajmy, że połowę mieszkańców, prawie połowę mieszkańców w ogóle tych wschodnich województw II Rzeczpospolitej stanowili Polacy, to nie jest tak, tylko którzy mieszkali w miastach, tak i łatwo było ich stamtąd usunąć. A po roku 90, czyli już w naszej III Rzeczpospolitej, skoncentrowaliśmy się na zupełnie innych rzeczach. [34:00] Czyli na budowaniu pewnego dobrobytu, rozwoju państwa. A tamte historie uznaliśmy za, może nie tyle niepotrzebne, ale niewarte podnoszenia. Z wielką szkodą chyba dla nas wszystkich.
[Prowadzący] Myślę, że wszystko, co zdążyłeś powiedzieć dzisiaj o znaczeniu patriotyzmu państwowego, o tym jak ważna była obrona Wilna i Lwowa i Grodna zwłaszcza, przez młodzież, która… przez młodzież etnicznie polską czy etnicznie żydowską, która… które czuły wspólnotę ze sobą, które czuły wspólnotę z państwem i taką łączność obywatelską to chyba najlepiej pokazuje, że… że nie tylko warto o tym pamiętać, ale warto to traktować, jako pewnego rodzaju wzorzec łączący nas wszystkich w pewnej… w pewnej wspólnej i spójnej idei państwa. Tak, tak, tak chyba można to podsumować to, o czym dzisiaj powiedzieliśmy przy całej potworności [35:00] wszystkich, no zbrodni sowieckich, które wrzesień 39 roku przyniósł i chyba w tym bym widział w ogóle największy sens tej pamięci.
[Gość] Nie wiem czy dobrze to zabrzmi, zbyt może patetycznie, ale my codziennie stajemy przed takimi wyborami. To znaczy czy chcemy żyć sobie po prostu, wygodnie, czy jednak przyjąć tę odpowiedzialność jako współobywatel za państwo. I niekoniecznie z karabinem, ale po prostu każdego dnia jakoś budować tę wspólnotę. I to, że w ogóle państwo polskie po 45 roku nie zniknęło, że nie staliśmy się jedną z… z sowieckich republik było zasługą tego, co robiliśmy w czasie wojny. I Westerplatte, Warszawa, Grodno były tego początkiem, potem Powstanie Warszawskie, Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne. Sowieci wiedzieli, że pewnych rzeczy nie da się zrobić, że włączenie [26:00] obszaru Polski w skład Związku Sowieckiego oznacza potworne perturbacje dla tego państwa. Że Polacy nie zostali zniszczeni, że zawsze… jest całe wielkie pokolenie właśnie wychowane w tej II Rzeczpospolitej. Ci młodzi, oni nigdy się nie dadzą stłamsić.
[Prowadzący] Bardzo ci dziękuję. Rozmawiałem dzisiaj z Mikołajem Morzyckim-Markowskim z Muzeum Historii Polski.
[Gość] Bardzo dziękuję.
[Prowadzący] Podcastów Muzeum Historii Polski wysłuchasz na Youtube, Spotify, Google Podcast, w Audiotece, a także na innych platformach podcastowych. Chcesz być na bieżąco? Subskrybuj kanał Muzeum Historii Polski.
/transkrypcja Maciej Fejdasz-Hanczewski 08.12.2022 r.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Obrona miast kresowych -
Twórca / Wytwórnia
Muzeum Historii Polski (producent) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Data wykonania
17/09/2022 -
Czas trwania
0h 36min 36sek -
Osoby występujące
-
Miejsce
-
Wydarzenie
Podcasty Muzeum Historii Polski -
Numer inwentarzowy
MHP-05-14088 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink