Maria Hanczewska
Hanczewska, Maria (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);
15/10/2025
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Maria Hanczewska
Nie śledziłam rzeczy związanych z polityką, więc po prostu wojna zaczęła się dla mnie o 5:15 rano. Bo o 5:15 rano, mniej więcej o 5:15 rano, moja mama zwykle myje się w tym czasie, bierze kąpiel przed pójściem do pracy. I tak jak zwykle budziła mnie krzątanina domowa, tak tego dnia obudziła mnie mama i powiedziała, że jest wojna. Nikt nie wiedział, czy Rosjanie nie zajmą [w] trzy dni Ukrainy, czy nie podejdą do granicy, czy nie będą strzelali nie wiadomo czym na polskie terytorium. Tak jak zazwyczaj w autobusie ludzie nie rozmawiali zbytnio ze sobą, tak tamtego dnia odmieniali Ukrainę przez wszystkie przypadki. Jeśli ktoś coś czytał w telefonie, to czytał o wojnie na Ukrainie. Jeżeli ktoś o kimś, o czymś z kimś rozmawiał, to o wojnie. W pierwszej chwili się bałam. Bo chociaż nikt w mojej rodzinie nie miał bezpośrednio do czynienia z Rosjanami w czasie wojny, bo my tu jesteśmy, bo jestem z Kujaw, z Torunia i tutaj to raczej opowieści wojenne są związane z Niemcami. To w rozmowie z rodzicami spytałam ich, co zrobić z dziadkami. Jedna moja babcia ma Alzheimera, a biorąc pod uwagę, co Rosjanie są w stanie robić z cywilami, to zaczęliśmy się zastanawiać, co z babcią. Dokąd ją zabrać? No to ustaliliśmy, że dobra, no na razie Rosjanie tu nie idą, ale jak będzie, jeśli będzie trzeba, to zabierzemy babcię do Niemiec, do jakichś tam krewnych ojca czy tam kuzynostwa, które kiedyś wyemigrowało, jak najdalej od granicy. A z kolei drudzy dziadkowie, z którymi rozmawiałam parę dni później, dziadkowie od strony mojego ojca, powiedzieli, że oni tu zostają, że oni chcą, że śmierć przychodzi po każdego. I jeżeli oni mają umrzeć, to wolą w swoim domu niż gdzieś w obcym miejscu. Jedna z moich koleżanek wpadła w panikę i powiedziała, że jeżeli Rosjanie tu przyjdą, to ona woli to, żeby nie wpaść w ich ręce, to ona rzuci się do Wisły. Tak spanikowała, że trzeba było ją zaprowadzić do pielęgniarki. Ten lęk jest, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że biorąc pod uwagę, jakich my mamy sąsiadów, to chyba trzeba się trochę przyzwyczaić do świadomości, że mamy Rosjan za miedzą. Ludzie z pokolenia moich rodziców przeżyli zimną wojnę, więc i z tym sobie poradzę. Ale tak, pierwszego dnia się bardzo bałam. A najdziwniejsze w tym czwartku, kiedy wybuchła wojna, było to, że to był tłusty czwartek. Tylko że nikt nie miał apetytu na pączki. Tata kupił pączki po południu, ale nikomu nie chciało się ich jeść. I to był chyba jedyny tłusty czwartek, gdy nie jadłam pączków.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Maria Hanczewska -
Twórca / Wytwórnia
Hanczewska, Maria (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Zakres chronologiczny
-
Data wykonania
15/10/2025 -
Czas trwania
0h 3min 37sek -
Miejsce
-
Numer inwentarzowy
MHP-07-3230 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink
Opis
Relacja Marii Hanczewskiej dotyczy osobistych doświadczeń związanych z wybuchem wojny w Ukrainie 24 lutego 2022 roku. Relacjonująca opisuje moment otrzymania informacji o rozpoczęciu działań wojennych, reakcje emocjonalne oraz atmosferę lęku i niepewności towarzyszącą pierwszym godzinom tego dnia. Wspomina rozmowy rodzinne dotyczące bezpieczeństwa bliskich, w tym rozważania nad ewentualną ewakuacją starszych członków rodziny, oraz reakcje rówieśników na zagrożenie wojną. Relacja zawiera również obserwacje codziennych zachowań społecznych oraz symboliczne odniesienie do tłustego czwartku, który w obliczu wydarzeń wojennych utracił swój zwyczajowy charakter.