Leszek Pietrzak - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Historia mówiona
Audiovideo

Leszek Pietrzak

Pietrzak, Leszek (świadek historii); Szumska, Natalia (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);

06/07/2026

Transkrypcja

[00:00:25.17]

Nazywam się Leszek Pietrzak. Mieszkam na Żoliborzu od urodzenia w mieszkaniu moich dziadków i rodziców. Nawet mam mieszkaniu stół, na którym się urodziłem. Urodziłem się w 1948 roku, a więc już po wojnie. Także doświadczenia... Wszystkie te wiadomości to raczej są z ust dziadków, rodziców, z ich wspomnień, które były bardzo żywe zaraz po wojnie. I te opowiadania były, no, bardzo takie barwne dla takiego małego dziecka.

 

[00:01:04.01]

Czyli dużo opowiadali i chcieli opowiadać?

 

[00:01:06.07]

Raczej tak, opowiadali, chcieli opowiadać. I to jest bardzo cenne, bo teraz dzieci nie chcą słuchać tego, co się ma do powiedzenia, a potem się żałuje. Opowieści dziadków to były przede wszystkim związane z taką martyrologią. Trudno powiedzieć, żebym to lubił, ale to ciągle wracało, dlatego, że w 1939 roku stracili syna, zdolnego architekta. Właśnie kończył piąty... Na piątym roku architektury Politechniki Warszawskiej, zdolnego malarza, który wyjechał do swojej jednostki i nie wiadomo, co się z nim stało. Praktycznie nie udało się, nawet teraz, znaleźć jakiegokolwiek śladu po tym... po synu właśnie. A córka zginęła ostatniego dnia powstania warszawskiego na Żoliborzu, niedaleko kościoła Stanisława Kostki, a jej mąż zginął w pierwszym dniu powstania warszawskiego. W tym dniu, w którym rozpoczęło się powstanie na Żoliborzu, czyli wcześniej, o tej tam nie 17, tylko o godzinie 14 przy kotłowni na Żoliborzu. I to głównie te takie, no trochę takie, no, wspomnienia dosyć smutne, tragiczne, ale to zostawało w głowie po prostu. Z Cytadelą to pierwsze takie jakieś spacery, no może nie z samą Cytadelą, ale z tymi fortami Cytadeli, na których powstał w latach 30., w 20.

 

[00:02:48.04]

właściwie w końcówce lat 20. Park Żeromskiego i te pierwsze takie wspomnienia raczej dotyczyły tych fortów - ciekawych dla małego człowieka. Bo to takie... Tu mur ceglany, tu jakieś wzgórze, tu żołnierz z karabinem, który chodził dookoła Fortu Sokolnickiego. I to takie pierwsze wspomnienia. Później to wspomnienia tutaj z wizyty od strony Wisły na tą Bramę Straceń, na to wzgórze i tam te nagrobki, które tam były. I ta szubienica, która była tam pod szkłem, nie wiem, czy nadal jest w tej chwili. To takie z tego późniejszego okresu. Oczywiście tam nie można było dalej wejść, tylko do pewnego momentu. Tam, gdzie jest takie rozwidlenie ze zniczem. Chyba w tej chwili nie wiem czy tak nadal tam jest. Chyba tutaj związane z Parkiem Żeromskiego to dosyć wcześnie, bo to powiedzmy 4-5 lat. Natomiast tu już dalej, no to już miałem tam powiedzmy 10-12 gdzieś tak mniej więcej w tym czasie. Bo to zresztą dziadek tu wyciągał nas nad Wisłę do klubu, który tutaj był przy stokach Cytadeli, którego niestety nam rozebrali. Bo dziadek przed wojną był tam trenerem kajakarzy. I po wojnie też próbowano jeszcze, znaczy zachęcano dziadka, żeby dalej kajakarzy szkolił, ale już nie bardzo mu się to podobało.

 

[00:04:42.14]

Ale całe niedziele spędzaliśmy na przystani na plaży, znaczy na klubie, na takiej przystani pływającej i pływaliśmy na pychówkach z dziadkiem, na łodziach żaglowych. Tego w tej chwili, w tej chwili na Wiśle się nie uświadczy w ogóle. I oczywiście na kajakach. Dużo czasu właśnie wtedy spędzaliśmy ze względu na to, że dziadek tam miał oczywiście kolegów wielu w klubie, których jeszcze pamiętał i którzy go pamiętali.

 

[00:05:19.08]

A powiedział pan, że spędzaliście tam dużo czasu, to z kim pan tam.

 

[00:05:23.15]

Z rodzicami i z bratem. Tam właściwie wszystkie niedziele, co się dało, były pogodne niedziele, to na przystań i do klubu, i na przystań. Szkoda tego klubu.

 

[00:05:40.14]

A brat był starszy czy młodszy?

 

[00:05:42.14]

Brat starszy. Niedużo. Rok i trzy miesiące.

 

[00:05:49.16]

A sami też eksplorowaliście tutaj tę okolicę z bratem?

 

[00:05:53.03]

No to jeszcze powiedzmy późniejsze, ponieważ mój brat był z zamiłowania modelarzem i był wielokrotnym mistrzem Polski w modelach latających i modelach pływających zdalnie kierowanych. No to główne ćwiczenia to albo tutaj na Kępie Potockiej, albo na tym jeziorku, tutaj na tym stawiku, przy Cytadeli też tutaj te próby tych modeli się odbywały i często przybiegaliśmy tutaj właśnie, żeby doskonalić się w sterowaniu.

 

[00:06:29.15]

Ale miał jakiś napęd czy po prostu...

 

[00:06:31.11]

Elektryczny. Z napędem elektrycznym. Znaczy później startował także w modelach z napędem spalinowym, nawet brał udział w mistrzostwach Europy w Londynie, w takich... W tych modelach zdalnie kierowanych. No ale tutaj oczywiście nie można było hałasować tak specjalnie, bo każde spalinowe to hałasują, to już raczej na Kępie Potockiej to się odbywało.

 

[00:06:56.14]

No dosyć tajemniczym. Zresztą to dziadek zawsze nam opowiadał, co gdzie było, gdzie... Jak to wyglądało. Więc to raczej. Ponieważ była zamknięta, więc zawsze to jakaś tajemnica była. Żołnierze tam się pokazywali od czasu do czasu zza tego muru, także to taka trochę tajemnica była. Taka niedostępna. Przede wszystkim niedostępna, tajemnicza i taka trochę, no, smutna. Może dziadek opowiadał głównie o swoich jakichś tam przeżyciach, jeszcze z okresów... czasów carskich, kiedy był powoływany do wojska, ale udało mu się w jakiś tam sposób symulować i wymigać się od tej służby, która trwała bardzo dużo. No i tutaj zawsze na wszystkich spacerach opowiadał nam. Jak tutaj wyglądały te okolice. No i przede wszystkim mówił nam. Jak należy wiosłować, jak się zabrać do wiosłowania.

 

[00:08:08.11]

„Tu masz kij, wiosłuj.” I tak żeśmy tutaj spędzali te okolice. No i wspomnienia o działkach, które tutaj były. Nie wiem, czy te działki były przed wojną, ale na pewno w latach 40. To nawet na tych zdjęciach są zdjęcia z lat 40. Na pewno po 40. roku. Nie... I tam właśnie rodzice i dziadkowie mieli działki. Te działki były w miejscu, gdzie jest teraz ten stawik, bo on powstał w latach 50., kiedy to zbudowano tam mauzoleum Kniewskiego, Hübnera, Rutkowskiego. Postawiono ten pomnik, a przedtem to właśnie były tam te ogródki działkowe, skąd dziadek miał blisko do klubu. I oczywiście już w czasie okupacji klub nie działał, ale wcześniej tak.

 

[00:09:04.19]

Nie korciło was, żeby wejść tam, gdzie nie można było wejść.

 

[00:09:07.05]

To zawsze korci. Chłopaków to zawsze korci. Także próbowaliśmy tam gdzieś podejść, blisko, ale tutaj obserwowaliśmy przede wszystkim żołnierzy, którzy tak cichcem, mniej więcej na wysokości jeziorka, przeskakiwali przez mur, no i wychodzili na taką własną przepustkę.

 

[00:09:30.01]

I korzystaliśmy z tego przejścia.

 

[00:09:32.09]

Nie, nie, nie, bo tam już za tym przejściem zawsze jacyś tam żołnierze się kręcili, także niespecjalnie. Ale próbowaliśmy zaglądać.

 

[00:09:42.15]

No właśnie nie bardzo sobie wyobrażałem, co tam może się znajdować. Na pewno jakieś budynki, jakaś broń, która która by interesowała właśnie chłopców, bo to zawsze, zawsze to było dla nas interesujące. No, a zawsze można było coś znaleźć. A to jakiś pocisk, a to jakąś łuskę. Zresztą tego było po wojnie wszędzie jeszcze dużo i można było te znaleziska odkryć, że tak powiem. No, jakoś tutaj nie kojarzę takich tajemnic związanych bardzo z Cytadelą. No, zawsze było to jakieś tajemnicze, bo te mury, niedostępność to tak, ale czy jakieś takie legendy? Nie specjalnie chyba. Chyba jednak nie. Do średniej szkoły akurat chodziłem do technikum, na Grochowie. Do mechaniki precyzyjnej także tutaj akurat na Żoliborzu nie przebywałem. Ale... znaczy oczywiście szkoła podstawowa to na Żoliborzu.

 

[00:10:59.01]

Nie no, chodziło się. Chodziło się, bo coraz więcej można było tej Cytadeli obejść, bo nie wszystko było dostępne, co odkrywało się jak gdyby nowe, nowe dojścia, nowe przejścia.

 

[00:11:14.11]

Odkrywało się Cytadelę od strony Wisły, tam od strony, gdzie kiedyś było kino Cytadela dawno. Tam też chodziło się do kina. No i to później jeszcze jak gdyby wracały takie wspomnienia ojca, który tutaj służył w Cytadeli w 30 Pułku Strzelców Kaniowskich. Także tutaj, w latach 26.-27., albo 27-28. tutaj skończył szkołę łączności i potem jeszcze dalej w Rembertowie szkołę łączności i wyszedł tutaj z Cytadeli w stopniu kaprala. No niestety ta... W 39. roku nie został powołany do swojej jednostki, do 30 Pułku Strzelców Kaniowskich, ale został powołany do Szwadronu Ochrony Marszałka. I kiedy Dowództwo Naczelne opuściło Warszawę, oni zostali jeszcze tam, musieli posprzątać, dokumenty spalić i mieli dołączyć do Naczelnego Wodza. Dołączyli gdzieś tam w okolicach chyba Zaleszczyk. Było mnóstwo wojska. Tam Rydz-Śmigły awansował wszystkich o jeden stopień wojskowy i pojechali, a oni mieli dalej podążać za Wodzem Naczelnym. Niestety zostali wzięci do niewoli przez Rosjan. No i ojciec dzięki, chyba nie wiem, czy był chory na stawy, ale chyba dzięki swojej takiej zdolnościach aktorskich, bo przed wojną nie uczestniczył w kursach dla amatorów prowadzonych przez... już nie pamiętam przez kogo, ze znanych aktorów.

 

[00:13:21.09]

No to zaowocowało. Po wojnie występował w amatorskim teatrze Domu Słowa Polskiego. A został... wylądował w szpitalu we Lwowie, skąd został wymieniony jako jeden z wojennych Niemcom. I Niemcy wywieźli go do obozu, do Ziegenhain koło Kassel. Skąd, jako chory, wrócił w 1946 roku do Warszawy i stąd to zdjęcie, które tam jest, takie też na tej działce, to jest tuż po powrocie ojca właśnie z tej niewoli. Na tym zdjęciu jest właśnie ojciec z siostrą mamy, zresztą dobrą pływaczką, królową żabki. Trenowała tutaj w Polonii razem z Kusocińskim. I to jest zdjęcie właśnie... to jest rok 40., trudno mi powiedzieć, jaki miesiąc, prawdopodobnie jest tu już jesień 40. roku. I cóż, no, siostra mojej mamy to jest właśnie ta, która zginęła w ostatnim dniu powstania warszawskiego. A ojciec wrócił i nadal pracował. Prowadził od 1932 roku drukarnie własną. Drukarnia nazywała się Oświatowa, na ulicy Olesińskiej. Drukarnia, proszę sobie wyobrazić, działała aż do powstania warszawskiego. Była cały czas pod nadzorem niemieckim, jako że drukarni można było wydrukować wszystko, ale działała aż do powstania parszawskiego.

 

[00:15:04.22]

Zresztą nawet w tej drukarni. Nie wiadomo, która z organizacji. Ale jak ojciec opowiadał, przyszli kiedyś i zabrali po prostu linotyp, który ojciec sprowadził ze Stanów, jeszcze chyba nawet weksle są w Stanach za ten linotyp, dla potrzeb organizacji. To oczywiście musiał zameldować władzom niemieckim, bo tak to inaczej by nie przetrwał. No, a po wojnie ten linotyp odnalazł w jednej z drukarni warszawskich działających. Także tak to się te losy układały. To jest akurat ausweis, w którym jest napisane, że jest udziałowcem. I właściwie..., no tak, udziałowcem drukarni oświatowej w Warszawie na ulicy Olesińskiej. I tak jak powiedziałem, ta drukarnia działała do aż do powstania warszawskiego.

 

[00:16:11.01]

A proszę opowiedzieć o tych notatkach swojego ojca, które potem...

 

[00:16:16.24]

Ojciec zaczął te notatki prowadzić, tak jak tam widać, od momentu wyjścia z piwnic. To znaczy nie ma notatek z samego powstania warszawskiego. Powstanie warszawskie rodzice spędzili u dziadków, właśnie tam, w piwnicach domu, w którym mieszkam. I zaczął prowadzić te notatki właśnie w momencie tego wyjścia. Tam jeszcze chyba na pierwszej stronie tych notatek jest podany stan finansów drukarni z ostatniego dnia. I oczywiście wspomnienia z Pruszkowa, z transportu do obozu. Tak się złożyło, że wylądowali oboje rodzice w meklemburgii, koło Parchima. Chyba miejscowość Parchim. Tam pracowali przy lotnisku. Ojciec jak zwykle ciągle był chory na stawy, więc ciągle był chory i z tego starał się korzystać jak tylko mógł. No, a mama zajmowała się różnymi tam - od szycia, poprzez jakieś tam obieranie ziemniaków czy to zależy to od tego, gdzie tam byli skierowani. No i dopiero w maju, chyba 1945 roku, pojawił się tam pierwszy żołnierz rosyjski i wrócili... Zaczęli wracać do Warszawy. Oczywiście zostali zatrzymani po drodze nad Odrą, gdzie ojciec odbudowywał drukarnię. Mama pracowała w magistracie i po uruchomieniu tej drukarni nowej ruszyli dalej do Warszawy i dotarli chyba w czerwcu 1945 roku.

 

[00:18:09.13]

Nie wiem, może później, już nie pamiętam dokładnie. Dotarli do Warszawy wtedy. Fiddichow. Nie wiem, czy ta nazwa jest nadal. To była nazwa z tamtego okresu, czyli Fiddichow nad Odrą. Wrócili na Żoliborz, ponieważ rodzice mieli mieszkanie w innym miejscu, na Krasińskiego 18. To też są budynki WSM-u. Ale to mieszkanie zostało spalone, zniszczone i ulokowali się u dziadków, którzy wrócili do swojego mieszkania tutaj na Słowackiego. I właśnie tam mieszkaliśmy w szóstkę w dwóch pokojach. No i w tej chwili ja sam zostałem jako ten, który kontynuuje tę tradycję zamieszkania w mieszkaniu. Dziadek był jednym z pierwszych lokatorów... W 32. albo w 31. się wprowadzili do tych mieszkań na Żoliborzu.

 

[00:19:18.12]

A te działki trzeba było kupić. Czy je się jakoś dostawało?

 

[00:19:21.12]

Tutaj nie mam pojęcia. Nie mam pojęcia. Wiem, że ta działka była, że ta działka... Dziadek bardzo tą działką żył. Zresztą był takim, który potrafił, no jak to mówią, i buty i zegarek zrobić. Taka złota rączka. Miał własny kajak w klubie. Nazywał się Dzikus. Na zdjęciu tym jest... Zdjęcie to jest zrobione tutaj, w Parku Żeromskiego. Widać jeszcze, że nie jest tak bardzo zarośnięty jak w tej chwili. Na zdjęciu to jest babcia. Babcia, która była dziewczyną z Czerniakowa. A dziadek był z Woli, więc trudno mu było tą dziewczynę z Czerniakowa wyciągnąć z ferajny. Ale ponieważ dobrze grał na harmonii, był także bardzo wysportowany, no to mu to się udało. No i Kapeluszniczka od Hersego została żoną mojego dziadka. Na zdjęciu też jest moja mama. To jest najstarsza córka babci i dziadka, ojciec oraz siostra mojej mamy. To właśnie pływaczka, królowa żabki, która niestety zginęła ostatniego dnia powstania. Powiedziała, że wyjdzie z okopów, że nie będzie oglądać tych mord, co jej Jasia zabili.

 

[00:20:50.02]

A Jan Czystowski, jej mąż, to byli chyba od kwietnia małżeństwem, a on zginął 1 sierpnia. W pierwszym dniu, w pierwszym boju powstania warszawskiego, w okolicach kotłowni na Żoliborzu.

 

[00:21:06.08]

Te okolice Cytadeli powiedzmy. No właśnie, od parku Żeromskiego tutaj do Wisły, to jest coś ważnego dla pana? Jest to jakaś jakaś... Coś takiego, co można nazwać ważnym miejscem?

 

[00:21:19.12]

Tak, niewątpliwie ważnym miejscem, bo to miejsce urodzenia, miejsce wychowania, dzieciństwa, tych właśnie, no, wyjść do klubu. Tu pod murami Cytadeli to było tak zarośnięte, tam ulicy to praktycznie nie było. Dojście do klubu to było przez chaszcze, a klub był bardzo dobrze rozwinięty. Było i lodowisko, i drużyna hokejowa była, także tutaj wiele się działo. No i później. Lata późniejsze. To już, powiedzmy młodzieńcze, gdzie się tutaj często wybierało albo nad Wisłę, dziką Wisłę, bo taka wtedy była to Wisła. Trochę tutaj, tam dalej pod mury Cytadeli. Ponieważ dużo się robiło, robiliśmy z bratem zdjęcia, także no te różne miejsca, bardzo często się udawaliśmy. Także to miejsce jest takie trochę sentymentalne i ważne bardzo. Dla mnie osobiście.

 

[00:22:37.00]

Zmian jest bardzo dużo. Przede wszystkim ten park, który powstał tutaj na stokach Cytadeli. Ja nie mówię o Parku Żeromskiego, ale ten park, który tutaj jest przy samej, przy samej Cytadeli. No, zmieniło się to. Rozebrano to mauzoleum, które było takim jakimś miejscem smutnym, dziwnym.

 

[00:23:00.22]

Powstało to jeziorko. No ja co prawda tego powstania nie pamiętam, ale, ale to były lata 50. No to ten kanał rzeczki, który jest nadal. Także jest to... Te okolice stały się takie ładne, piękne, gdzie się z przyjemnością przyjdzie na spacer, gdzie można właśnie przyjść, pokazać i przyrodę i historię, bo jest to i ten mur Cytadeli, więc coś jest ciekawego. No i ta Cytadela bardziej się otwiera. Więc przede wszystkim to, że się otworzyła i nie jest miejscem takim niedostępnym, tajemniczym, dziwnym. To jest też takie bardzo pozytywne tutaj. A tak było to takie miejsce zamknięte, smutne, dziwne, trochę straszne. Może zawsze to były jakieś takie, no, wspomnienia związane z zamkniętym terenem i z tym, co za tym zamknięciem może być. I powstały muzea. Tak, oczywiście, powstawały muzea, ale to muzea to są ostatnie lata, już ostatnie lata,, zupełnie ostatnie lata. Tak, to muzeum stoi mniej więcej w tym miejscu, gdzie były koszary 30 Pułku Strzelców Kaniowskich. Właśnie tak mówię. Tu ojciec na tym placu też pod tym...

 

[00:24:28.09]

No, podczas ćwiczeń najróżniejszych. Zresztą to okolice się tutaj zmieniła. Ojciec opowiadał, że w czasie różnych ćwiczeń na zewnątrz Cytadeli przeskakiwali przez różne rzeczki, których to rzeczek właściwie w tej chwili już nie ma. Są tylko wspomnienia, że tu była rzeczka, tam była rzeczka. Także tutaj się zmieniło otoczenie. Na pewno zmieniło się fantastycznie. Na lepsze. Myślę, że teraz i to dojście, jeżeli ta kładka powstanie, będzie fajnie. Dojście łatwe do muzeum właśnie, przede wszystkim muzeum, bo to bliżej będzie zdecydowanie.

 

[00:25:09.20]

A coś jeszcze oprócz tych opowieści o ćwiczeniach i o rzeczkach opowiadał tata o tym właśnie czasie, kiedy był w Pułku Strzelców Kaniowskich.

 

[00:25:21.21]

Nie, opowiadał tylko o niektórych dowcipach, które za które trochę odpokutowali, że gdzieś tam oficerom pozamieniali czapki w kantynie i tam z tego powodu mieli później jakieś nieprzyjemności związane z tym. Miałem zresztą takiego chyba przyjaciela, bo w wojsku, w którym on się spotkał też i po wojnie, w którym właśnie te różne dowcipy... A ojciec był bardzo dowcipny, także... a poza tym jeszcze miał te zdolności aktorskie, więc też tutaj to powodowało, że tam różnie to się działo i raczej musiało być wesoło. Myślę, że dobrze by było, żeby przyszłe pokolenia wiedziały, jaka była historia tego miejsca, dlaczego ten Żoliborz rozwinął się w ten sposób, a nie inaczej. Co spowodowało, że właściwie miasto praktycznie zostało oddzielone od pozostałych terenów. I myślę, że dobrze by było, żeby młode pokolenie poznało tą historię, która nie zawsze jest taką historią pozytywną, a raczej czasami smutną, ponurą. Ale to też warto wiedzieć, żeby potem można było mieć swoje zdanie na ten temat. Myślę, że to jest wskazane, żeby młodzież jednak dowiadywała się o tego typu miejscach i historii tych miejsc, bo historia jest tutaj duża i bardzo taka ciekawa i mocno wpływająca na sam Żoliborz, bo tu w okolicach, gdzie się nie pójdzie, to są jakieś pozostałości właśnie z czy to dawnego fortu, czy jakichś innych powiązań z tym fortem.

 

[00:27:42.19]

I to są ciekawe... Ja moim wnuczkom próbuję opowiadać, ale to jest trudna sprawa, bo to jest jeszcze taki wiek, w którym nie bardzo chce się słuchać, albo się słucha i nie przyjmuje jeszcze do wiadomości, bo są inne, ciekawe, ciekawsze, powiedzmy, rzeczy w okolicy.

 

[00:28:06.15]

A ile mają lat?

 

[00:28:07.24]

No, wnuczka jedna już ma 21, a druga 15. Także, dziewczynki są już spore. Z córką tak zawsze planujemy, że usiądziemy nad zdjęciami i będziemy... Ale tak jakoś nie zawsze jest ta możliwość, żeby się zebrać, żeby usiąść i żeby wszyscy chcieli tego słuchać i oglądać, bo to potem przychodzi taki czas, że człowiek by chciał zobaczyć a kto to jest, a co, a dlaczego, a nie ma kogo zapytać. Dlatego staram się tam digitalizować to co mam, te zdjęcia, czy w jakiś sposób je opisywać - kto na tym zdjęciu jest, jaka to jest więź rodzinna, czy to są znajomi. Po to, żeby ktoś w przyszłości mógł to odczytać i wiedzieć kto, gdzie, jak. No, wśród tych zdjęć tam jest... Są jeszcze dwa zdjęcia związane prawdopodobnie, ja to opisałem jako..., jako bombardowanie Warszawy. Czyli są to są prawdopodobnie zdjęcia z okresu powstania w getcie warszawskim, gdzie z dachu tutaj budynku WSM-u są zrobione te zdjęcia. One są w formacie małoobrazkowym, czyli zrobione jako zdjęcia stykowe z negatywu.

 

[00:29:51.09]

Ale kto to robił, jak to robił i czy rzeczywiście to jest z okresu powstania w getcie, czy może z okresu bombardowania Warszawy? Tu na tym zdjęciu jeszcze charakterystyczne jest... Schody na komin kotłowni przy ulicy Suzina. Gdzie była taka galeryjka widokowa. Jeszcze w okresie wojny można było tam, już pewnie nie można było, ale istniała tam ta galeryjka. To są takie, no tutaj chyba ważne zdjęcia. Oczywiście jak się oglądało te zdjęcia rodzinnie, bo kiedyś to może częściej się oglądało te zdjęcia. No, babcia zawsze mówiła, że to są, że to zdjęcia są właśnie, że ona tak zapamiętała to, co było widać związane z powstaniem w getcie i powiedziała, że był to czas, gdzie całymi nocami płakała, kiedy słyszała to co się dzieje. Przecież to nie tak daleko od Żoliborza. I stąd ta wiedza. A czy to było bombardowanie, czy to było powstanie w getcie? W tej chwili nie jestem w stanie tego ustalić.

Dane o obiekcie

Opis

Relacja została zarejestrowana w ramach projektu „Cytadela Lokalnie”. Leszek Pietrzak, mieszkaniec Żoliborza od urodzenia, dzieli się wspomnieniami o dzieciństwie i młodości spędzonych w sąsiedztwie Cytadeli Warszawskiej. Opowiada o rodzinnych doświadczeniach związanych z II wojną światową i Powstaniem Warszawskim, a także o codziennym życiu wokół Cytadeli, spacerach po Parku Żeromskiego i terenach nad Wisłą. Relacja ukazuje, jak zamknięta niegdyś i tajemnicza Cytadela funkcjonowała w pamięci mieszkańców oraz jak jej otwarcie i rozwój funkcji muzealnych zmieniły znaczenie tego miejsca dla lokalnej społeczności.

Powiązane Materiały