Krystyna Składowska - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Historia mówiona
Audiovideo

Krystyna Składowska

Składowska, Krystyna (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);

25/01/2026

Transkrypcja

Krystyna Składowska

Podczas pandemii nie odczuwałam jakoś bardzo, bardzo wielu nienormalności tej sytuacji, ponieważ cały czas pracowałam. Zajmowałam się wysyłaniem i odbieraniem wszelkiego rodzaju korespondencji, nie tylko listów, ale także paczek kurierskich. I była to rzecz, której nie można było robić zdalnie. I najbardziej uderzała mnie pustka, która wtedy stworzyła się na ulicach miasta. W komunikacji miejskiej, którą do pracy dojeżdżałam, rzadko trafiają się normalnie takie warunki, że są wolne miejsca, można sobie takie miejsce wybrać. I były osoby, które wprost dążyły do tego, żeby usiąść jak najdalej od współpasażera. Któregoś dnia, wysiadając z metra na stacji Metro Młociny zobaczyłam, że oprócz mnie wysiadła z metra jeszcze tylko jedna osoba. Najbardziej przytłaczający, nawet powiedziałabym przerażający dla mnie widok sklepu, to był widok Galerii Młociny, do której zapuściłam się kiedyś, chcąc po pracy zrobić zakupy w znajdującym się tam sklepie spożywczym. Galeria jest duża, była normalnie oświetlona, widać było, że światło pali się też w sklepach. W niektórych sklepach rozlegała się muzyka, ale były puste. Nie było tam ani obsługi, ani kupujących. Niby można było się tego spodziewać wiedząc, że jest izolacja, ale jednak wrażenie, które to zrobiło, bardzo trudno jest zapomnieć. Już później, w okresie, w którym te restrykcje i przepisy izolacyjne były złagodzone, zdarzyło mi się jechać autobusem, który wtedy nazywałam moim prywatnym autobusem. Usiadłam, wyciągnęłam jakąś książkę i zaczęłam czytać. W pewnym momencie poczułam, że ktoś mi się bardzo intensywnie przygląda. Spojrzałam na siedzenie naprzeciwko siedział pan, który patrzył na mnie z potępieniem. Nie wiedziałam, o co chodzi. Po chwili zorientowałam się, że nie mam maseczki. Więc co prędzej wyjęłam z torby i założyłam. Pan tylko pokiwał głową, ale nie skomentował tego.

Było to ciekawe, że Euro odbywa się w Polsce. Biorąc pod uwagę to, że wielu Polaków traktuje piłkę nożną jako sport narodowy. Ja tego fenomenu nie rozumiem i nie jestem specjalną fanką. Chociaż jeżeli reprezentacja gra dobrze, to wtedy się z tego cieszę. To, co było na Euro 2012 i jak skończyło się dla naszej reprezentacji, to jest raczej wiadome. Ale mnie te mistrzostwa kojarzą się z innym wydarzeniem. Oprócz tego, że w Warszawie odbywały się wtedy mistrzostwa, działo się też wiele innych rzeczy. Którejś niedzieli córka zaproponowała mi spacer na Stare Miasto, ponieważ były Dni Dzielnicy Śródmieście i miał występować zespół Myslovitz. Wybrałyśmy się. Pogoda była ładna, więc z przyjemnością pospacerowałyśmy. Stanęłyśmy na skwerze Hoovera, czekając na rozpoczęcie tego koncertu. I tu się okazało, że koncert będzie miał niezwykły support. Z jednego z domów otaczających skwer, z któregoś z okien ktoś zagrał na trąbce melodię wszystkim znaną, która była piosenką, polską piosenką mistrzostw Euro 2012, czyli "Koko Euro Spoko". Wszystkim zgromadzonym, oczekującym na koncert bardzo się to podobało. I nieznany, bo nie widzieliśmy trębacza, który to wykonał, otrzymał solidne oklaski, nawet porównywalne z tymi, które potem otrzymał zespół.

W 1997 roku, podczas powodzi, która później została nazwana powodzią tysiąclecia, spodziewałam się dziecka. I wszystkim, całą sobą byłam nastawiona właśnie na tę sytuację. Po której spodziewałam się przyjemności, radości. Więc wszystkie wiadomości, które zaczęły docierać na temat tego, co dzieje się na południu Polski z powodzią, powodowały może nie obawę, ale niepokój. To były czasy. Przed komputerowe, telefony komórkowe dopiero zaczęły raczkować, więc wiadomości, które dochodziły do nas wszystkich mieszkańców Polski, były raczej powtarzalne. Często były to te same ujęcia, te same zdjęcia w różnych źródłach. Jednak zdjęcia budzące ogromny niepokój. Wystarczyło popatrzeć na przykład na zalane wrocławskie blokowisko, na domy, w których nie było prądu, nie było wody i z których nawet nie można było wyjść. Bardzo wtedy podziwiałam wszystkich, którzy ruszyli z pomocą, żołnierzy i inne służby różnych innych ludzi. Oczywiście szybko stało się jasne, że pomoc będzie potrzebna także z naszej strony - osób, które tą powodzią nie zostały dotknięte. I nawet nie spodziewałam się, że powódź mogłaby dotrzeć do Warszawy. Ale wystarczyło uruchomić wyobraźnię i zastanowić się, co przeżywają ci ludzie. Jednocześnie zastanawiałam się, jakiej pomocy potrzeba, żeby zaspokoić wszystkie ich potrzeby. Artyści polscy stworzyli wtedy piosenkę. Tekst napisała Kasia Nosowska. Ta piosenka to "Moja i twoja nadzieja". I dzięki tej piosence przekonałam się, że jednak z takiej małej pomocy, której mogę udzielić ja i ludzie mi podobni, da się stworzyć coś. Da się stworzyć cud, uczynić cud. Tak jak w tej piosence. Kiedy oglądałam teledysk, który został do niej nakręcony i zobaczyłam dobrze mi znany fragment drogi Warszawa-Katowice. Teraz to jest trasa S8 na wysokości Mszczonowa. Jak spod wiaduktu tam przebiegającego wyjeżdżają ciężarówki konwoju, który, jednego z wielu, który wiózł pomoc dla powodzian. To przekonałam się, że właśnie widzę ten cud, który sprawiła nadzieja wielu osób. Ci, którzy oczekiwali na tę pomoc, mieli nadzieję, że ona nadejdzie. A ci, którzy jej udzielali, mieli nadzieję, że będzie ona wystarczająca. I tak było. Myślę, że to był taki pierwszy zryw. Duży. I rzeczywiście, patrząc na to, co działo się wtedy, pomijając te bardzo tragiczne i smutne obrazy, które były, można było spojrzeć na całą tę sytuację z nadzieją. Z tym, że jednak mimo tak wielkiego zła dzieje się też coś dobrego.

Dane o obiekcie

Opis

Relacja Krystyny Składowskiej dotyczy trzech doświadczeń: pandemii COVID-19, mistrzostw Euro 2012 oraz powodzi z 1997 roku. Autorka opisuje pandemię z perspektywy osoby pracującej stacjonarnie, zwracając uwagę na wyludnione ulice, pustą komunikację miejską i zamknięte centra handlowe, a także na zmiany w codziennych zachowaniach, m.in. związane z noszeniem maseczek. Wspomina Euro 2012 jako czas wydarzeń odbywających się w przestrzeni miejskiej Warszawy, w tym koncert na skwerze Hoovera. Trzecim wątkiem jest powódź tysiąclecia, przeżywana w okresie ciąży, obserwowana poprzez medialne relacje oraz działania pomocowe organizowane w całym kraju.