Klasztory w średniowiecznej Polsce X-XII wieku - wykład dr Anny Dryblak - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Wykłady i debaty
Audiovideo

Klasztory w średniowiecznej Polsce X-XII wieku - wykład dr Anny Dryblak

13/03/2025

Transkrypcja

- Dzień dobry. Nazywam się Krzysztof Niewiadomski, serdecznie witam państwa w Muzeum Historii Polski na kolejnym z czwartkowych wykładów otwartych. Bardzo się cieszę, że dotarli Państwo do nas. Ten tylko nieco deszczowy marcowy dzień i nasza wystawa czasowa 1025. Narodziny Królestwa jest niezwykła z wielu powodów, ale taki najnowszy powód do tego, żeby mówić o niej jako o niezwykłej, jest taki, że w połowie otwarcia wystawy kuratorzy stwierdzili, że dodadzą nowy moduł do tej ekspozycji. Rzeczywiście, od miesiąca można zwiedzać dodatkowo część wystawy, której nie było w momencie otwarcia i było to działanie od początku zaplanowane, żeby ekspozycja żyła. Jest to moduł związany z funkcjonowaniem tego pierwszego Królestwa Polskiego, Królestwa pierwszych Piastów w kontekście różnych europejskich sieci, sieci handlowych, wymiany dóbr materialnych, ale też wymiany kulturalnej, ale także takiej specyficznej dla średniowiecza niesłychanie istotne sieci, jaką była sieć klasztorów funkcjonujących w całym świecie chrześcijańskim. Polska po przyjęciu chrześcijaństwa, po wejściu w ten krąg także przyjęła ten rodzaj instytucji, która włączała ją właśnie w europejską sieć wymiany kulturowej, społecznej, gospodarczej. I te klasztory odgrywały rozmaite role.

 

Od oczywistej religijnej po ekonomiczną, społeczną, polityczną i o różnych funkcjach klasztorów. O ich miejscu w średniowiecznym świecie opowie doktor Anna Dryblag, która w swoich badaniach koncentruje się właśnie na tematyce monastycyzmu, przede wszystkim żeńskiego, a także społecznej roli kobiet w kulturze politycznej i religijnej wczesnego średniowiecza, przede wszystkim w Polsce, ale nie tylko. Jest autorką książki "Piastowskie fundacje klasztorów żeńskich w Polsce XIII wieku. Między recepcją obcych wzorców a tworzeniem oryginalnego modelu". I ta książka została doceniona przez jury jednej z najbardziej prestiżowych nagród za książki historyczne i dr Dryblag otrzymała nagrodę Clio w roku 2023 za najlepszą monografię naukową. I warto jeszcze podkreślić muzealnicze doświadczenie naszej dzisiejszej wykładowczyni, ponieważ dr Dryblag kilka dobrych lat temu współtworzyła scenariusz naszej wystawy stałej galerii "Polska Piastów i Jagiellonów", a także w trakcie swojej pracy badawczej zawędrowała proszę Państwa, do Norwegii, gdzie współtworzyła wystawę "Lustrzane odbicia. Polska i Norwegia w średniowieczu". I ta ekspozycja była prezentowana w Muzeum Historycznym w Oslo. Anno daje Tobie głos.

 

- Bardzo dziękuję za to wprowadzenie. Przepraszam. Muszę się przyzwyczaić do tego głosu swojego. Więc bardzo dziękuję za takie miłe wprowadzenie. Ja rzeczywiście tutaj parę lat temu miałam okazję współpracować z zespołem Muzeum Historii Polski. Bardzo dobrze wspominam ten czas. I też chciałabym powiedzieć, że bardzo jestem pod dużym wrażeniem wystawy, która została tutaj otwarta, tej wystawy czasowej poświęconej początkom średniowiecznej Polski. No bo co tu dużo mówić, jest to temat trudny wystawienniczo, choćby ze względu na to, że tych pozostałości, takich namacalnych, fizycznych, wiele nie zostało po tej pierwszej monarchii i tym bardziej wydaje mi się, że to zadanie zostało tutaj w bardzo ciekawy sposób podjęte przez kuratorów i zrealizowane, więc tutaj z tego miejsca chciałabym bardzo pogratulować. No, mój wykład dzisiaj będzie trochę takim może dopowiedzeniem, trochę będzie, powiedzmy, rzucał może światło. Mam nadzieję, że rzuci trochę światła na te początki Polski z nieco innej perspektywy, takiej właśnie, może mniej namacalnej, bardziej duchowej, bardziej właśnie może nieuchwytnej dla nas. No ale mam nadzieję, że jakoś Państwa zainteresuje.

 

Przyznam szczerze, że no ze względu na to, że wystawa dotyczy dotyczy pierwszych w zasadzie początków początków istnienia państwa piastowskiego monarchii piastowskiej, więc... No też starałam się tutaj w tym wykładzie skupić na tych pierwszych wiekach. Dlatego tak jak w tytule tutaj zawarłam, będzie wykład dotyczył klasztoru, miejsca klasztoru w Polsce między X a XII wiekiem. No i oczywiście to, co na wstępie od razu trzeba powiedzieć, to że nie jest to okres, który może, przynajmniej zwłaszcza początki, nie jest okres, który obfituje w jakieś pozostałości właśnie namacalne, materialne klasztorów na ziemiach polskich, co zresztą też jakby widać na wystawie. No niestety nie mamy za bardzo wiele pozostałości z tego pierwszego okresu między X a XII wiekiem, które moglibyśmy tutaj przynieść na wystawę, wyeksponować. W zasadzie to, co nam zostało, to takie pozostałości, w większości nawet niepełne, budynków, kościołów, które jeszcze przetrwały jakieś koleje losu. No ale postaram się tutaj troszeczkę, może na podstawie tego co wiemy opowiedzieć o tych klasztorach i przede wszystkim może nie konkretnie, będę się starała nie skupiać konkretnie na jakichś przykładach... Na wszystkich przykładach, które możemy wymienić, o tak, ale bardziej postaram się skupić na tym, żeby pokazać miejsce i znaczenie właśnie klasztoru w tym wczesnym okresie funkcjonowania monarchii piastowskiej. I zanim przejdę do właśnie do bliższego omówienia tych naszych polskich przykładów, do pokazania tego, jak tutaj co my wiemy tak naprawdę o klasztorach w Polsce w tym wcześniejszym okresie, to chciałabym na początku, żebyśmy sobie też powiedzieli o znaczeniu i roli klasztorów w społeczeństwie i w kulturze polityczno-religijnej średniowiecza. Tak w sensie ogólnym, bo tak to jakoś zwykle jest, że nieraz jak myślimy o średniowieczu, to zdarza nam się popełniać takie dwa popularne błędy, takie... Ja to mówię takie dwie fałszywe ścieżki, które nas prowadzą trochę nie w tym kierunku, w jakim powinniśmy iść, jeśli myślimy właśnie o roli klasztoru czy w ogóle Kościoła w średniowiecznym społeczeństwie i no, postrzegam je w jakimś stopniu, oba jako taki skutek, efekt takiego prezentystycznego myślenia, z jakim często mamy do czynienia, kiedy mówimy, kiedy rozmawiamy o średniowieczu.

 

Więc pierwszy z tych błędów to jest właśnie postrzeganie klasztoru takim, jakim go znamy dziś, a więc jedynie jako takie odizolowane miejsce modlitwy, całkowicie odizolowane od świata, takie, które w ogóle nie wchodzi w ten świat doczesny, nie interesuje się nim, nie żyje w żaden sposób blisko z nim związane. Drugi to z kolei postrzeganie wspólnot monastycznych jedynie przez pryzmat takich rozmaitych wymiernych i doczesnych korzyści, jakie dla władcy czy Kościoła niosło ze sobą ufundowanie nowych ośrodków kościelnych. To jest też taki dość częsty i popularny, popularny ogląd rzeczywistości, że Kościół w średniowieczu to był takim miejscem właśnie, w którym głównie poprzez, za pośrednictwem którego starano się różne sprawy załatwiać. I to jest właśnie to, co jest istotne z tego punktu widzenia, że aby zrozumieć w pełni znaczenie i rolę klasztoru w średniowiecznej Europie, to trzeba uświadomić sobie przede wszystkim inne postrzeganie świata przez człowieka średniowiecza i zrozumieć właśnie jego sposób postrzegania świata, postrzegania świata. Pierwszym krokiem dla dla osiągnięcia tego celu jest dostrzeżenie właśnie tego fenomenu przenikania się rzeczywistości namacalnej i duchowej w przekonaniu w umyśle człowieka średniowiecza. Ja sobie pozwoliłam tutaj na początku, potem już dalej nie będzie takich dużych fragmentów tekstu, ale pozwoliłam sobie na początek tutaj w pierwszych slajdach zacytować właśnie takie wydaje mi się co trafniejsze właśnie ujęcia tej problematyki.

 

To znaczy tak jak właśnie pisał prof. Michałowski, jeden z takich czołowych badaczy kultury średniowiecznej Polski, nie tylko funkcjonujący w obecnym obiegu naukowym, że tak powiem, właśnie w średniowieczu. W odróżnieniu od współczesnej cywilizacji europejskiej głęboko odczuwano obecność sacrum. Bóg dla tamtych ludzi był bytem najzupełniej realnym, sankcjonującym ziemski porządek moralny i społeczny i jednocześnie nieustannie ingerujący w sprawy doczesnego świata. W tej sytuacji musimy się liczyć z możliwością, że wśród uczestników gry politycznej, których życzliwość monarcha chciał sobie pozyskać, były właśnie niebiosa. Mówiąc krótko, mogło być i tak, że powołując do życia na przykład klasztor albo ofiarowując dobro jakiemuś Kościołowi, władca czynił to w tym celu, aby zapewnić królestwu łaskę, łaskę niebios. To uświadomienie sobie właśnie tego jest zupełnie kluczowe dla zrozumienia miejsca i roli klasztoru w rzeczywistości w świecie średniowiecza. Musimy wiedzieć, że dla człowieka średniowiecza świat materialny nie jest odrębny. Nie tylko nie jest jedynym rzeczywistym światem. Świat niematerialny, ten świat duchowy jest jak najbardziej rzeczywisty i ponadto właśnie przenika się ze światem duchowym. Dzięki temu właśnie możemy zrozumieć, jak ważne miejsce zajmowały wspólnoty monastyczne.

 

I dlaczego mnisi i mniszki stanowili tak ważny filar funkcjonowania społeczeństwa średniowiecznego. Bo celem życia człowieka średniowiecza jest po pierwsze i przede wszystkim przynajmniej w takim idealnym postrzeganiu zbawienia, osiągnięcie zbawienia wiecznego. Nawet jeśli, to nawet... Jednak osiągnięcie powodzenia w życiu doczesnym jest również w dużej mierze efektem otrzymania tej łaski Bożej, z którą człowiek musi współpracować, żeby żeby te sukcesy osiągać, czy tu na ziemi, czy w życiu przyszłym, to po prostu musi z łaską Bożą współpracować. I to dotyczy każdego chrześcijanina, zarówno władcy, jak i jego poddanych. Z drugiej strony jednak istnieje też w średniowieczu taka powszechna świadomość, że obowiązki i zadania, sam sposób, w jaki toczy się życie człowieka świeckiego, w zasadzie uniemożliwiają mu pozostawanie w takiej bliskiej, czystej relacji z Bogiem. Wbrew nawet takiemu dość popularnemu przekonaniu i wbrew temu, co wiemy o tym sakralnym wymiarze władzy królewskiej, to to poczucie grzeszności i takiego oddalenia od Boga poprzez w wyniku takiego funkcjonowania działania w świecie dotyczy nawet królów. To wystarczy się przyjrzeć temu, jak niewielu było oficjalnie uznanych za świętych monarchów w czasach średniowiecza.

 

Oczywiście władza królewska miała w jakimś sensie wymiar sakralny, ale to nie znaczy wcale, że król tę świętość może tak łatwo osiągnąć. Bo te wszystkie zadania, które na nim spoczywały, choćby fakt, że toczenia wojen, konieczność, konieczność wymierzania sprawiedliwości. To wszystko powodowało, że to jednak oddalało go w przekonaniu człowieka średniowiecza od Boga. I dlatego właśnie świeccy tak bardzo potrzebowali tych pośredników, którzy będą takimi łącznikami pomiędzy nimi a Bogiem. I taką właśnie rolę pełnili. Taką właśnie rolę pełnili mnisi i mniszki. Dlatego ta koncepcja, którą tutaj jeden z francuskich badaczy określił jako coenobia coleorum, czyli właśnie klasztory niebiańskie, oddawała właśnie w pełni tą myśl, wizję przenikania się świata realnego ze światem, ze światem nadnaturalnym. I właśnie w tych miejscach, w tych klasztorach, w tych miejscach, gdzie klasztory powstawały, człowiek świecki mógł liczyć na to oparcie w duchownych, którzy powierzali go opiece Boga, którzy wypraszali, wypraszali Jego łaski. Więc z tego względu dla człowieka średniowiecza, dla świata średniowiecznego, dla monarchii średniowiecznej rola klasztoru była zupełnie kluczowa.

 

I z jednej strony rola tych mnichów była bardzo kluczowa dla świeckich, a z drugiej właśnie ze względu na to, że klasztory musiały powstawać, że ci mnisi musieli, żeby się modlić, żeby nie oddawać się sprawom tego świata, no to musieli z czegoś żyć. Więc z tego też względu bardzo ważna była rola z kolei fundatora klasztoru, żeby ten średniowieczny klasztor powstał, żeby mogli go zaludnić mnisi i mniszki, potrzebne były rzecz jasna środki materialne, które pozwoliłyby na wybudowanie tego nowego ośrodka monastycznego. I w ten sposób właśnie tworzył się taki dość szczególny związek pomiędzy. Pomiędzy fundatorem a klasztorem. Pomiędzy tym możnowładcą czy też władcą. Który wykładał środki, że tak powiem, zapewniał miejsce doprowadzał do wybudowania tego klasztoru. Ten szczególny związek miał właśnie w poczuciu człowieka średniowiecza charakter wręcz taki ponadnaturalny. Był zupełnie wyjątkowy i w swoim założeniu miał trwać wiecznie. To znaczy wiecznie, to znaczy nie tylko do końca życia fundatora, nie tylko do końca życia tych mnichów, których on tam sprowadził, ale przez wiele, wiele wieków, aż do, jak to często dokumenty właśnie średniowieczne określały aż do końca czasów.

 

Bo tak sobie planowano. Oczywiście różnie się to kończyło, ale zwykle, jeżeli założenie, fundacja miała charakter taki bogaty, Jeżeli była zaplanowana z rozmachem, to myślano o niej jako o tej, która ma trwać do końca, do końca czasów. A skoro będzie trwała do końca czasów, skoro ta wspólnota monastyczna będzie trwała i to i i te modlitwy mnichów, i mniszek za fundatora, za osoby, które wspierały klasztor, będą trwały po wieczne czasy. I to w pewnym sensie właśnie powodowało, dawało też, można powiedzieć, otaczało tą aurą, aurą sacrum. Dzięki temu także fundatora i jego rodzinę, bo ten pobożny akt, którego on dokonywał, który będzie trwał wiecznie, sprawiał, że on zawiązywał się z tymi duchownymi, z mnichami, mniszkami i mógł liczyć na to, że oni się będą mogli za niego tutaj, za życia, żeby prawda mógł odnosić sukcesy, żeby powiedzmy, żeby jego królestwo cieszyło się pomyślnością, ale także i po śmierci, kiedy może będzie właśnie potrzebował tej modlitwy, żeby osiągnąć życie wieczne, żeby osiągnąć zbawienie.

 

I właśnie świadectwami takimi namacalnymi tej memorii znaczenia memorii, tej modlitewnej pamięci, którą zapewniać miała wspólnota klasztorna na wieki wieków fundatorowi, jego rodziny, rodzinie są są nekrologi. Tutaj akurat ten taki ładnie zdobiony to jest akurat to nie jest akurat nasz nasz nekrolog, tylko nekrolog Alzacki natomiast ten tutaj jest jak najbardziej pochodzi z Polski. I nekrologi są właśnie świadectwem nawiązywania takich bardzo szczególnych więzi. Można byłoby powiedzieć wręcz takich rodzinnych, pomiędzy, pomiędzy konwentem, pomiędzy klasztorem a fundatorem i jego rodziną. Ci wszyscy dobroczyńcy, począwszy od fundatora, są zapisywani w tych księgach, których celem jest pamięć modlitewna. Trwanie tej pamięci, tych związków przez wiele, wiele wieków. Tak więc, jeżeli mówimy o średniowiecznym klasztorze, to mamy na myśli naprawdę ośrodek o niebagatelnym znaczeniu w wielu wymiarach, to znaczy nie tylko w wymiarze religijnym, ale także w wymiarze społecznym, kulturowym, ideowym, a także kulturalnym i gospodarczym. A to dlatego, że właśnie w pięknie architektury, bogactwie klasztornych murów oraz tego, co poza nimi, wyrażała się pobożność ofiarodawców. No i z założenia Bogu ofiarowano, czy starano się przynajmniej ofiarować to, co najpiękniejsze.

 

Natomiast mnisi i mniszki tworzyli również za murami klasztorów, jak wiemy, ośrodki intelektualne. Tam spisywano księgi, tam powstawały dzieła o charakterze rocznikarskim, historiograficznym, Biograficznym, hagiograficznym, no i również w wymiarze gospodarczym mnisi przynosić mieli, przynosili ze sobą innowacje, przynosi ze sobą nowe rozwiązania, ponieważ w średniowieczu również rozumowano praktycznie i władzom klasztornym, władzom zakonów zwykle zależało też na zapewnieniu bytu i jak najbardziej korzystnych, jak największych szans przetrwania dla wspólnot. Gdyby na przykład ta trwałość, trwałość finansowania, że tak powiem, się urwała, gdyby trzeba było jednak bardziej polegać na własnych siłach, więc jednak starano się, żeby żeby te dobra klasztorne zapewniały, żeby ten majątek klasztorny zapewniał trwałe funkcjonowanie wspólnot. Więc kiedy Polska na przełomie X i XI wieku powoli wkraczała w obręb świata chrześcijańskiego, kiedy tworzyły się struktury kościelne, to spodziewalibyśmy się oczywiście, że i tutaj klasztory odgrywać będą i w monarchii Piastów będą odgrywać niebagatelną rolę. Tymczasem jeśli chodzi o monarchię piastowską, wiemy sporo na temat tworzenia się organizacji kościelnej na poziomie archidiecezji i diecezji, niezwykle istotnej, bo decydującej o niezależności Kościoła i monarchii.

 

Niewiele wiemy natomiast na temat pierwszych klasztorów. Zwykle oczywiście zakłada się, że one istniały, bo wszędzie istniały, ale brak jakichś takich konkretnych informacji, które pozwoliłyby nam powiedzieć coś więcej o klasztorach powstających w monarchii piastowskiej. Tylko o jednej wspólnocie wiemy nieco więcej, a to mianowicie dzięki ciągle mi się myli. Dzięki dość specyficznej działalności, specyficznemu charakterowi źródeł, które o niej opowiadają. I to mam na myśli tutaj wspólnotę pięciu tak zwanych pięciu braci męczenników, których historie żywot spisał Brunon z Erfurtu i których można było postrzegać jako swoistych kontynuatorów dzieła św. Wojciecha. Tą historię, niewielkiej pięcioosobowej wspólnoty opisał Brunon z Kwerfurtu, sam w sobie dość, który sam sobie był postacią dość wyjątkową. Z jego pism wynika, że. Że że wspólnota ta składała się częściowo z mnichów przybyłych z południa, z kręgu świętego Romualda z Pereum, którzy przybyli tutaj pod koniec 1001 roku. Nazywali się Benedykt i Jan i do nich dołączyło trzech miejscowych miejscowych mnichów. Wybudowali klasztor, najprawdopodobniej zakłada się, że być może w Międzyrzeczu, ale tutaj ta lokalizacja nie jest całkiem pewna.

 

Brunon miał do nich dołączyć z czasem i były tam, były dość szeroko zakrojone plany związane z misją kontynuowaniem dzieła św. Wojciecha. Być może, że w jakimś stopniu te plany były też inspirowane przez Ottona III, bo Brunon z Kwerfurtu sam był związany z kręgiem Ottona III z całą pewnością. W każdym razie klasztor, wspólnota powstała tutaj dzięki wsparciu Bolesława Chrobrego i to on tutaj zadbał o to, żeby ten. klasztor powstał. No ale niestety nie przetrwała zbyt długo, ponieważ już na jesieni 1003 roku członkowie wspólnoty zostali zamordowani i nawet nie zginęli, jak wynika z tych źródeł, z rąk pogan, tylko z rąk jakichś miejscowych rabusiów. No, niemniej jednak zaczęli się dzięki też, dzięki staraniom właśnie Brunona z Kwerfurtu zaczęli się dość szybko cieszyć i cieszyć tutaj w zasadzie kultem, można tak powiedzieć i wyrazem tego jest też tutaj fragment listu Brunona z Kwerfurtu, który skierował do Henryka II, w którym piętnował w zasadzie można tak powiedzieć, że piętnował go za jego wrogą politykę w stosunku do Bolesława Chrobrego, podkreślając właśnie wsparcie, którym cieszy się Bolesław Chrobry ze strony Świętych, Świętego Piotra, Świętego Wojciecha, no i również tych pięciu braci męczenników, którzy tutaj ponieśli, ponieśli na tym terenie śmierć. Więc można śmiało powiedzieć, że to, co wiemy o wymiarze religijnym monarchii Bolesława Chrobrego, to jest przede wszystkim dziedzictwo męczeństwa świętego Wojciecha. I właśnie jego losy, jego zaangażowanie misyjne, jego męczeństwo i wrażenie, jakie ono wywoływało w kręgu cesarskim, w kręgu, mówimy tu o Ottonie III, oczywiście. To pragnienie męczeństwa, które wówczas przenikało nawet właśnie środowiska elit Cesarstwa. Jednocześnie to przekonanie o konieczności szerzenia wiary chrześcijańskiej i podejmowania misji. To wszystko stanowiło dość szczególny i charakterystyczny rys monarchii Bolesława Chrobrego i w zasadzie przesłania przesłania nam wszystkie wszelkie inne, bardziej takie może standardowe działania, które mógłby podejmować władca na polu religijnym. I rzeczywiście te współczesne Chrobremu źródła pozwalają nam uznać, że rzeczywiście wygląda na to, że Bolesław angażował się rzeczywiście bardzo chętnie w te plany misyjne, w te modne wówczas w kręgach. Może to nie brzmi dobrze, ale dobrze odpowiada jakby ówczesnym nurtem intelektualnym.

 

Modne w kręgach cesarskich pomysły, koncepcje dotyczące misji, które miały być prowadzone w kierunku północnym i że bardzo poważnie brał sobie do serca zadania chrześcijańskiego monarchy, jakim było nawracanie pogan. I to znalazło wyraz zarówno we wspieraniu działalności misyjnej, jak i w wewnętrznych regulacjach, które wprowadzał. To nazwalibyśmy może takich prawnych, o których pisze Dietmar, a więc takich surowych karach, jakie wprowadzał we własnej monarchii za nieprzestrzeganie przepisów kościelnych, postu czy wstrzemięźliwości seksualnej. Jedyne, co możemy powiedzieć w zasadzie o klasztorach tej doby, to z pewnością to, że miały na celu wspieranie władcy w tych działaniach, ale niestety nie wiemy o nich wiele więcej. I prawda jest też taka oczywiście, że może też być to efekt, efekt załamania się tej pierwszej monarchii piastowskiej, bo. Bo jak wiemy, mimo tego, że świadectwa źródłowe, które tutaj pozwoliłam sobie przytoczyć jako przykłady, pokazują, że Polska bardzo śmiało i weszła w ten krąg. Takim śmiałym krokiem weszła w krąg chrześcijańskich monarchii Europy i została uznana bardzo szybko za pełnoprawnego członka królestw królestw, w zasadzie już szybko królestw chrześcijańskich, że Bolesław Chrobry cieszył się taką bardzo dobrą prasą w środowiskach i intelektualnych religijnych bliskich dworowi cesarskiemu.

 

No to niestety, załamanie się tej monarchii w okresie panowania Mieszka II spowodowało, że i organizacje i organizacja kościelna uległa całkowitemu rozpadowi. Więc trudno nam też coś więcej mówić o jakichś bardziej bliższych konkretach, właśnie związanych z tworzeniem nowych fundacji religijnych i w czasach Bolesława I w czasach Mieszka II, A zapewne jakieś one były. No ale właśnie nic o nich nie wiemy. I rzeczywiście potem w zasadzie pierwsze, co możemy powiedzieć, to to, że już wraz z tworzeniem struktur władzy i struktur kościelnych zaczynają pojawiać się też pierwsze klasztory i one już są wyraźnie rozpoznawalne i nam znane. Z całą pewnością początkowo skupiono się na odtwarzaniu struktur diecezjalnych, ale szybko władcy zaczęli też podejmować inicjatywy tworzenia nowych klasztorów. Początkowo to właśnie klasztory królujących w ówczesnej Europie zakonu, czyli benedyktynów oraz kanoników. One powstawały z całą pewnością w pierwszym rzucie, że tak powiem, na zlecenie ówczesnych, ówczesnych polskich władców. Klasztory, które wówczas powstały, to takie pierwsze znaczące założenia kulturalne i religijne, takie jak właśnie Tyniec, Mogilno, Lubin i to w nich powstawały pierwsze skrypty, a w nich pojawiały się pierwsze bogate księgi liturgiczne.

 

Co prawda Gall Anonim pisze, że właśnie część z nich powstała z inspiracji Kazimierza Odnowiciela. Ale tak jak analiza prowadzona przez badaczy pokazuje, że większość jednak najprawdopodobniej związana była z Bolesławem Szczodrym. I właśnie tak patrzę, bo tu chciałam pokazać opactwo Tynieckie akurat. Natomiast tak. Większość, większość wydaje się związana z Bolesławem Szczodrym. Niektórzy podejrzewają wręcz, że część z tych fundacji była towarzyszyła jego koronacji królewskiej i miała właśnie być związana z właśnie uświetnieniem i umocnieniem monarchii w związku z koronacją królewską Bolesława z całą pewnością. W każdym razie Bolesław bardzo dbał o taką pozycję ideową monarchii. Dbał też o jej topografię, tak zwaną topografię sakralną. W tym kontekście to tutaj może pozwolę sobie przytoczyć właśnie słowa Krzysztofa Skwierczyńskiego, który pisał, że przyczyny tych starań są wielorakie. Nie możemy tracić jednak z pola widzenia głębokiej odpowiedzialności, jaką czuł średniowieczny władca za zbawienie powierzonego mu przez Boga ludu fundację na rzecz instytucji kościelnych. Troska o godny kult Boga żywego były niezbędne, aby niebiosa zsyłały łaski na władcę i jego poddanych i kraj.

 

I wyrazem tego, nawet w pewnym sensie, jak się odczytuje, jak się sądzi. Były nawet. Był nawet program ikonograficzny monet wybijanych przez Bolesława Szczodrego, na których widoczny był ten budynek z trzema kopułami. Odczytuje się to właśnie jako takie podkreślenie programu fundacyjnego Bolesława Szczodrego, chociaż jednak nie ma wątpliwości, że te klasztory wówczas powstawały i że stanowiły dobrze uposażone fundacje. Wciąż w sumie niewiele możemy powiedzieć o takich bliższych i stałych relacjach, związkach z przedstawicielami dynastii. W zasadzie to można byłoby powiedzieć, że Piastowie sprawiają wrażenie bardziej zainteresowanych, bardziej bliżej związanych z kościołami katedralnymi i też kościoły katedralne obierają sobie za miejsce pochówku. To wcale nie jest takie oczywiste, bo w wielu wypadkach w ówczesnej Europie to właśnie klasztory rodowe stawały się miejscem, nekropoliami rodowymi i miejscem modlitwy za władców. Tutaj w Polsce, w tym w tym okresie właśnie wczesnym. Wszystkie pochówki, które znamy są związane z katedrami, więc można powiedzieć, że nie jest to tylko kwestia jakiegoś milczenia źródeł, ale też wystarczy spojrzeć na mapę założeń kościelnych. Pozwolę sobie cofnąć się, żeby dostrzec, że przy tej ilości biskupów, jakie funkcjonowały już za czasów Bolesława Chrobrego, a potem powoli były odtwarzane, choć nie zawsze w tych samych miejscach, w których pierwotnie powstały, to liczba tych klasztorów nie wydaje się być wcale aż taka duża.

 

Tutaj mamy biskupstwa, a tutaj opactwa benedyktyńskie. Chociaż też wiemy właśnie, że Piastowie nawiązywali bliskie relacje z religijnymi ośrodkami za granicami władztwa i różnego typu, Bo żeby tu przywołać choćby Bamberg Saint-Gilles czy Quedlinburg. No, niemniej jednak właśnie tych rodowych, tych miejscowych fundacji nie było aż tak wiele, jak można by się było spodziewać, czy też nie były może aż tak blisko związane z dworem książęcym, królewskim, jak byśmy się spodziewali. Tymczasem równolegle mamy okazję obserwować zupełnie, znaczy może niezupełnie, ale nieco inne, ale równie ciekawe i ważne zjawisko, określane w nauce mianem imitatio regni, czyli naśladownictwo króla w środowiskach, środowiskach możnowładczych. Oczywiście to samo w sobie zjawisko nie jest w żaden sposób zaskakujące, bo w sposób oczywisty zawsze, jak wiadomo, elity kształtują swoje swoje działania na podobieństwo władców czy podążają za pewnymi wzorcami, które się tworzą na dworze królewskim. Jeśli jednak się przyjrzymy polskim przykładom z późnego XI oraz XII wieku, to zobaczymy, że ta działalność fundacyjna możnowładztwa polskiego szła w parze z bardzo starannym takim budowaniem przez nich pozycji sobie tutaj w obszarze monarchii piastowskiej.

 

I wcale nie zawsze była jedynie takim czystym naśladownictwem działań władców polskich. Była to bowiem taka... Tworzenie klasztoru, działalność fundacyjna była bardzo istotną formą legitymizacji władzy, zaznaczania ich władzy na obszarze poszczególnych ziem monarchii piastowskiej. Jak sobie na początku powiedzieliśmy, klasztory były takimi niejako duchowymi twórcami, miejscem modlitwy za fundatora tej wiecznej pamięci, ale także zaznaczały, podkreślały jego obecność, pozycję i władzę w przestrzeni, w której, w której klasztor był tworzony. I pozwolę sobie tutaj tak tylko króciutko, może przywołać kilka takich przykładów. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj to jest akurat Aha, no tak, to jest akurat przykład, który narzuca się na sam początek, bo jest to fundacja. Jest to fundacja wojewody Palatyna Sieciecha, związanego, jak wiemy z Władysławem Hermanem, Który nie tylko bił swoje monety, ale też jego działalność fundacyjna wskazuje na bardzo silną pozycję i szerokie kontakty. Bo klasztor, który założył w świecie, do którego należał akurat kościół, to jest kościół krakowski, świętego Andrzeja, ale on należał do, podlegał klasztorowi w Sieciechowie. Klasztor w Sieciechowie powstał dzięki kontaktom Sieciecha z Saint-Gilles w Prowansji. Klasztorem, z którym również jak wiemy, Władysław Herman miał był w bliskich kontaktach, bo tradycja opisana przez Galla Anonima mówi, że właśnie dzięki modlitwą mnichów z Saint-Gilles udało się, znaczy urodził się bolesław Krzywousty, dzięki wstawiennictwu świętego Idziego. Więc jest to taki pierwszy przykład, który pokazuje nam, jak silną pozycję mieli przedstawiciele możnowładztwa polskiego i jak właśnie wyrażali ją również fundacjach religijnych. Kolejnym takim przykładem, który dobrze pokazuje pozycję, właśnie wyrażenie pozycji polskiego możnowładztwa poprzez fundacje religijne, są fundacje z kręgu Piotra Włostowica. I tu jeszcze tak to jest, to jest pierwszy, to też jest przykład, to tylko tak wzmiankuje krótko, bo to jest pierwszy dokument fundacyjny, który mamy, fundacji. Dokument fundacyjny klasztoru w Łeknie, również wystawiony przez przez niejakiego Zbyluta, który który właśnie ten klasztor klasztor ufundował. Pierwszy, który posiadamy, który do dzisiejszych czasów się zachował. Natomiast jeśli chodzi o krąg Piotra Włostowica, o nim chciałam kilka słów powiedzieć, ponieważ to jest bardzo ciekawy przykład tego, w jakim zupełnie odmiennym i oryginalnym kierunku poszła działalność fundacyjna możnowładztwa polskiego i jak bardzo bogate ikono graficznie i treściowo były te fundacje. Pierwszą fundacją, którą związaną z tą rodziną, o której o której trzeba wspomnieć, jest klasztor na krakowskim Zwierzyńcu. Ponieważ w zasadzie jest on nie tylko bardzo dobrze oświetlony jak na nasze możliwości, że tak powiem, związany z tym okresem, dość dobrze naświetlony źródłowo, ale właśnie jest to pierwszy tak dobrze opisany, opisany źródłowo klasztor związany, związany ze środowiskami, ze środowiskami możnowładczymi. Badania archeologiczne ujawniły w tym miejscu budowlę kościelną z początków XII wieku, niewiele mniejszą od katedry wawelskiej, które nawiązywała charakterem właśnie do kościoła świętego Andrzeja na Okole. I to co, to, co warto podkreślić, to co warto tutaj. Przepraszam, bo coś mi się tutaj... To, co warto tutaj podkreślić, to to, że ona nie była przystosowana do tego, by w jej obrębie funkcjonował konwent pierwotnie. Była z całą pewnością pierwotnie zaplanowano jako bogate założenie i powstał tam. Powstał tam kościół świętego Salwatora, a więc również to Patrocinium. Poświęcenie tego klasztoru Zbawicielowi pokazuje, że sama idea była taka, aby podkreślić znaczenie i pozycję. Pozycję fundatora  w obrębie Krakowa. I z czasem postanowiono, że właśnie do tego klasztoru zostanie sprowadzony konwent Norbertanek. I podobnie jak podobnie jak na Zwierzyńcu, tak podobne klasztory zostały utworzone obecnie we Wrocławiu oraz w kościele Wrocławskim Maryi Panny na Piasku. I te kościoły są niezwykle ciekawe ze względu na właśnie swój program ikonograficzny, a także na tympanony fundacyjne, które zostały umieszczone na tych kościołach. Jak państwo widzą tutaj te inskrypcje, bardzo wyraźnie podkreślają to, kto jest fundatorem Kościoła. I nawet mamy do czynienia z takimi przedstawieniami figuralnymi, z którymi nie mamy do czynienia w przypadku fundacji monarszych. Te przedstawienia też bardzo dobrze pokazują właśnie bliskie związki i relacje, jakie starali się nawiązywać ludzie średniowiecza ze świętymi patronami kościołów. Jak w jakiś sposób powierzali się ich opiece i wyrażali, wyrażali swój swój związek z nimi. Tutaj bardzo charakterystyczny jest ten kanon, ten kanon z kościoła Panny Maryi na piasku, gdzie właśnie fundatorka podkreśla to swoje imię, które jest imieniem Maryi i powierza się właśnie jej jako swojej patronce, siebie i swojego Syna.

 

Podobnie właśnie ciekawy jest przykład Kościoła Świętej Trójcy i Najświętszej Maryi Panny w Strzelnie, który który tutaj, który tutaj mamy przedstawiony i który jest w ogóle wyjątkowy w swoim charakterze, bo nie tylko mamy tutaj właśnie także ten fundacyjny, w którym jest wymienione imię fundatora Piotra, ale również są we wnętrzu kościoła zostały umieszczone te kolumny, na których przedstawiono przywary i cnoty, które też są dość wyjątkowym naprawdę na skalę na skalę, no, można powiedzieć, w zasadzie europejską zabytkiem, zabytkiem sztuki romańskiej. Tak więc interesujący jakby aspekt tych fundacji możnowładczych jest dla nas taki, że nawet w tej przestrzeni, w tej przestrzeni, takiej materialnej, ci możnowładcy bardzo starali się podkreślić kto jest fundatorem, zaznaczyć swoje, nawet swoje imiona w przestrzeni, w przestrzeni powstających wówczas kościołów. Nie mamy z tym do czynienia zupełnie w przypadku w przypadku Fundacji Królewskich. Czy książęcych. A druga rzecz, która jest również niezwykle interesująca, jeśli mówimy o fundacjach możnowładczych, to to, że właśnie w XII wieku możnowładcy tworząc te klasztory, zwrócili uwagę na potencjał, jaki niesie ze sobą klasztor żeński.

 

I to właśnie oni de facto wprowadzili klasztor żeński do przestrzeni, do przestrzeni monarchii, monarchii piastowskiej. No i przykład właśnie Strzelna jest właśnie tutaj, jest to dobry przykład, ponieważ właśnie tam został również umieszczony konwent Norbertanek. To właśnie norbertanki w XII wieku były najpopularniejszym, że tak powiem, klasztory norbertańskie, w ogóle nie tylko żeńskie, również męskie, były wybierane przez możnowładców jako najbardziej interesujący, najbardziej atrakcyjny model klasztoru. I właśnie również to właśnie możnowładcy dostrzegli potencjał klasztoru żeńskiego, który mógł stać się ważnym ośrodkiem wspierania rodziny poprzez modlitwę i poprzez wstawiennictwo. I teraz pytanie dlaczego? Dlaczego? Dlaczego klasztor żeński był taki ważny i dlaczego wcześniej nie wzbudził zainteresowania przedstawicieli rodziny piastowskiej, dynastii piastowskiej? Więc zacznę od tego tylko, żeby zwrócić uwagę państwa, że klasztor żeński w ogóle w momencie, kiedy Polska piastowska się tworzyła, kiedy wchodziła w krąg cywilizacji chrześcijańskiej, święcił triumfy w Europie Zachodniej. W kręgach cesarskich, klasztory takie jak tutaj przedstawiony Gandersheim czy Quedlinburg były miejscami zjazdów, zjazdów organizowanych przez cesarza. Były miejscami pochówku rodziny członków rodziny cesarskiej, również cesarzy i były to wspólnoty kierowane przez przedstawicielki rodziny panującej przedstawicielki rodziny Rudolfingów. Gandersheim było tym klasztorem, w którym właśnie historię rodu panującego cesarskiego pisała poetka Saskach Roswitha. I ona stworzyła całą legendę tego, jak bardzo istotną rolę odegrał klasztor właśnie w położeniu podwalin władzy, podwalin pod władzę Ludolfingów w Rzeszy. I rzeczywiście te opłatki, przedstawicielki rodziny swingów pełniły rolę wybitną w rzeszy tego okresu i do tego stopnia, że były również legendami. W momencie, kiedy na przykład cesarz wybierał się do Italii, zostawał, zostawał pod opieką swojej siostry, przede wszystkim sióstr, swojej siostry, władztwo, całe cesarstwo. Rzeczywiście były to kobiety o niesłychanie silnej pozycji. I ten model klasztoru żeńskiego wówczas był niezwykle popularny. I rzeczywiście widzimy, że jest implementowany. Jest w podobny sposób przyjmowany w Czechach, na Węgrzech. W Czechach, chociażby w klasztorze św. Jerzego w Pradze. Natomiast u nas jakoś nie wydaje się budzić szczególnego zainteresowania. I rzeczywiście, jak nawet widzieliśmy tutaj, jak państwo byli na wystawie, to państwo z pewnością widzieli płyty nagrobną opatki Agnieszki, przedstawicielki rodziny piastowskiej, księżniczki piastowskiej, która nawet tam wybijała swoje własne monety.

 

To także daje nam pojęcie o tej pozycji, jaką miały opatki tych klasztorów. Więc związki z klasztorami żeńskimi, świadomość, że klasztor żeński może pełnić taką istotną rolę, niewątpliwie była w kręgach monarszych. Tutaj natomiast własnych fundacji Piastowie nie tworzyli i w tą, że tak powiem, lukę można by powiedzieć weszli możnowładcy polscy, bo w XII wieku z pełną świadomością zaczęli tutaj implementować ten model klasztoru żeńskiego. I rzeczywiście możemy się, możemy wskazać kilka takich przykładów klasztorów żeńskich, na czele ze strzelnym właśnie zwierzyńcem, w którym w których widać, że przedstawicielki rodziny rodziny fundatora zamieszkują one do tej do tej wspólnoty dołączają I dzięki temu właśnie nawiązują się takie szczególne związki pomiędzy klasztorem właśnie wręcz związki rodzinne, pomiędzy klasztorem a rodziną fundatora, która dbała o pomyślność tego klasztoru. I rzeczywiście część z tych klasztorów przetrwała wiele wieków i pamięć w nich, pamięć, chociażby pamięć o Piotrze Włostowicu, czy czasem nie wiemy, czy to był Piotr Włostowic, czy też Piotr Borowiec, jego wnuk, ale z całą pewnością jakby przedstawiciele, był to jeden z przedstawicieli tej rodziny. Przetrwała wiele wieków i w tych klasztorach właśnie, w zapiskach nekrologicznych byli ci przedstawiciele tej rodziny wymieniani. I przedstawicielki właśnie rodziny fundatora przez długi czas pełniły ważne funkcje w tych klasztorach, w związku z czym to w ciekawy sposób właśnie ten wątek, ciekawy sposób pokazuje nam, że XII wiek to jest taki czas, kiedy te klasztory rzeczywiście w Polsce rozkwitają. Powoli jest ich coraz więcej, coraz więcej, ale widzimy też, że to już nie tylko władcy kształtują ten krajobraz religijny monarchii piastowskiej, ale że tutaj no śmiało i w zupełnie innym kierunku działają także możnowładcy. I dobrym przykładem jest tutaj w ogóle Wrocław, który w XII wieku staje się wręcz taką ostoją władzy Piotra Włostowica, rodziny Piotra Włostowica. Klasztory, kościoły, które tam są ufundowane, są w dużej mierze właśnie fundacjami związanymi z tą rodziną. I tak naprawdę dopiero w efekcie rozbicia dzielnicowego, kiedy książęta piastowscy czynią Wrocław centrum swojej władzy, dopiero wtedy zaczynają powoli przejmować ten ośrodek.

 

I wyrazem tego są również fundacje religijne, również fundacje klasztorne, które tam tworzą. Więc u końca XII wieku można powiedzieć, że krajobraz ten religijny, polski, piastowskiej przedstawia się niezwykle ciekawie, bo mamy do czynienia Z fundacjami, różnymi fundacjami, benedyktyńskimi, fundacjami kanoniczymi, fundacjami premonstrateńskimi właśnie, czyli norbertańskimi. I powoli zaczynają pojawiać się również fundacje cysterskie, do których już tutaj właśnie przykładem jest ten pan, który znalazł się na wystawie tutaj w Muzeum Historii Polski, ale który jest już przykładem trzynastowiecznym. Dlatego już tutaj do tego za bardzo się nie będę odnosić. Natomiast cystersi rzeczywiście w drugiej połowie XII wieku i w XIII wieku tutaj wkraczają, wkraczają na ziemie polskie i z dużymi sukcesami budują. Przynoszą nie tylko modernizację gospodarczą, ale także nowe idee, nowe koncepcje, także można byłoby powiedzieć społeczne. No i wtedy też zaczynają się pojawiać, pojawia się klasztor Trzebnicki na Śląsku i kult Świętej Jadwigi, który także w istotny sposób wpłynie na krajobraz religijny, bym powiedziała, ziem polskich i związki Śląska z monarchią Piastowską już wtedy, kiedy Śląsk przestaje być częścią monarchii piastowskiej, no i z czasem również oczywiście w XIII wieku klasztory, klasztory mendykanckie, które także w istotny sposób wpływają na, zmieniają krajobraz miast tworzących się wówczas miast monarchii piastowskiej. Więc XIII wiek to jest taki czas, który także dzięki pogłębiającemu się rozbiciu dzielnicowemu, sprzyja rozwojowi nowych fundacji, nowych założeń i religijnych i oczywiście nie tylko. I w tym sensie bardzo pozytywnie wpływa na te różne rozmaite regiony Polski. Tak więc na tym bym chciała zakończyć, ponieważ ten XIII wiek już nie jest tematem naszego referatu. Natomiast to, co chciałabym zamykając tutaj tak ten, w sumie krótki dość taki dość, no jednak siłą rzeczy pobieżny zarys to podkreślić to, że właśnie klasztor, klasztor w tej przestrzeni średniowiecznej Polski, w przestrzeni monarchii piastowskiej, w tym wczesnym okresie pozwala nam fenomen klasztoru, czy w zasadzie przez pryzmat tych fundacji klasztornych możemy bardzo dobrze zobaczyć, jak ta monarchia się rozwijała, jak się kształtowała zarówno w wymiarze ideowym, religijnym, jak i politycznym i społecznym. Bo właśnie właśnie fundacje, chociażby fundacje możnowładcze, pokazują nam bardzo wyraźny i interesujący sposób, jak rozwijała się te... Kolejny byśmy powiedzieli no, struktury. Struktury społeczno-polityczne tej młodej monarchii. I jak się uniezależniały, jak tworzyły swoją pozycję i jak zaznaczyły swoją obecność w przestrzeni monarchii. Dziękuję bardzo.

 

- I jak pięknie nasze wykłady siebie nawzajem komentują. W lutym słuchaliśmy o sakramentalnym wymiarze władzy królewskiej. Dzisiaj usłyszeliśmy, że królom do świętości jednak trochę, trochę brakowało i potrzebowali mnichów i mniszek, później jako pośredników. Proszę Państwa, czy mają Państwo jakieś pytania? Zachęcam do dyskusji. Mamy sporo czasu. Widzę. Już idę z mikrofonem.

 

- Ja chciałam zapytać, bo wspomniała pani o kontaktach z klasztorem świętego Idziego i czy może coś wiadomo, jak wyglądały te kontakty?

 

- Od razu tak myślę, że nie, bo nie wiem czy zbieramy, czy... No my niestety takich bardzo konkretnych informacji, tak jak to w przypadku wcześniejszego średniowiecza niestety nie mamy. No ale wiemy z całą pewnością, że ten klasztor, który powstał w Sieciechowie był efektem właśnie tych kontaktów, że mnisi, którzy tam się pojawili jako pierwsi, właśnie przybyli tutaj z Saint-Gilles, więc no, z całą pewnością te kontakty musiały być i musiały być na tyle, na tyle żywe, że że udało się rzeczywiście ściągnąć tych pierwszych mnichów aż stamtąd do tutaj, do Sieciechowa.

 

- Ja chciałem z kolei zapytać a propos tych fundacji żeńskich klasztorów, na ile wiemy, że było to naśladownictwo podobnej strategii cesarskiej, na ile możnowładców Cesarstwa niemieckiego? Czy tutaj można to porównywać w jakiś sposób i czy jeżeli tak, to czy jest więcej podobieństw czy różnic?

 

- No tak, to to właśnie ja bym powiedziała tak. To znaczy możnowładztwo zwykle właśnie korzystało z tych wzorców monarszych. I rzeczywiście w rzeszy tych wzorców, w Rzeszy przedstawiciele możnowładztwa tych miejscowych rodów, często bardzo, bardzo wysokiej, znaczącej pozycji, przecież często ustawiających się również w opozycji do władzy cesarskiej. Rzeczywiście oni również jednak korzystają z wzorców cesarskich i z całą pewnością powiedziałabym, że także można powiedzieć, że możnowładztwo Rzeszy korzysta z wzorców cesarskich z całą pewnością. A czy możnowładcy polscy korzystają bardziej, implementują to bardziej za pośrednictwem możnowładztwa Rzeszy czy nie, to trudno powiedzieć. Natomiast rzeczywiście to, co możemy powiedzieć, to to, że no tacy ludzie jak Piotr Włostowic nie byli miejscowymi byśmy to użyli, używając takiego określenia, może bardziej nieprzystającego do epoki, nie byli jakimiś miejscowymi szlachetkami, tylko to byli ludzie z wysoką pozycją i z szerokimi kontaktami. I to widać chociażby przez właśnie przez pryzmat donacji dla klasztorów na przykład również w Czechach, to znaczy przedstawiciele tych rodzin nie byli, tylko nie mieli tylko kontaktów tutaj na obszarze jakimś tam, nie budowali sobie tylko władztwa w oparciu o to, co mieli tutaj na Śląsku czy w innych obszarach Polski, ale nawiązywali też bliskie kontakty ze sobą nawzajem, z przedstawicielami innych rodzin w monarchii piastowskiej, ale również poza nią, wśród możnowładztwa Rzeszy, wśród możnowładców czeskich, czasem nawet wśród przedstawicieli dynastii, przynajmniej jeśli chodzi o Przemyślidów tutaj to są dostrzegalne takie związki. Widać też, że niektóre te fundacje są potem wspierane, otrzymują donacje od przedstawicieli dynastii piastowskiej, więc jakby tutaj pozycja tych możnowładców jest bardzo silna i bardzo dobrze obrazują ją właśnie te związki, które wyrażają się w donacjach dla klasztorów przez nich ufundowanych. Za jakim pośrednictwem przychodziły te wzorce do Polski, to trudno powiedzieć, Ale to znaczy kto był bezpośrednim wzorcem? O tak. Natomiast z całą pewnością te kontakty były I ja bym powiedziała, że oni nie potrzebowali możnowładztwa Rzeszy, żeby wiedzieć, że taki wzorzec funkcjonuje w świecie chrześcijańskim, w świecie, powiedziałabym zachodnim i że jest atrakcyjny i że warto go tutaj implementować do Polski. O tak.

 

- Czy ktoś jeszcze? Proszę bardzo.

 

- Chciałam jeszcze zapytać, czy wiadomo coś więcej o tych mniszkach z klasztorów na terenie Polski? Bo chodzi mi o to, że wiemy, że Francja, Niemcy to nie tylko te opatki czy przeorysze były wykształcone, tak? Ale też te mniszki szeregowe, mniszki tak, nie wiem, były kopistkami, tak? Została czasem jakaś ich korespondencja świadcząca o wysokim poziomie wiedzy, wykształcenia czy coś podobnego wiemy na temat mniszek z terenu Polski mniej więcej z tego czasu. Dziękuję.

 

- Z tego czasu to niestety nie te klasztory. Natomiast klasztory żeńskie bardzo w Polsce się rozwijają. I ja bym powiedziała, że właśnie w pewnym sensie szczyt popularności zyskują w XIII wieku również dzięki modelowi świętości kobiecej, który się w tym czasie wykształca. I tutaj księżnym, które bardzo wspierają rozwój tych klasztorów żeńskich. I w tym czasie na przykład no, ośrodek starosądecki staje się właśnie bardzo ważnym ośrodkiem intelektualnym. I tutaj z całą pewnością już moglibyśmy powiedzieć więcej. XIII, XIV najbardziej to już XIV wiek. To już jest taki czas, kiedy to jest dla nas bardziej uchwytne. I te badania rzeczywiście dotyczące tych skryptoriów i ich związków, także intelektualnych, są już takie poszerzone i możemy powiedzieć o tym coś więcej. Natomiast do XII wieku to niestety raczej takie właśnie pojedyncze osoby są dla nas uchwytne i o nich możemy powiedzieć coś więcej. Natomiast no szerzej to raczej poza jakimiś poszczególnymi wypadkami to raczej niestety nie.

 

- To ja z chęcią jeszcze podłączę się pod pytanie pani, bo wiem, że powiesz, że nie ma źródeł. Ale tyle było mowy o klasztorach, a tak dużo o fundatorach, a tak mało o mnichach. I teraz czy cokolwiek wiemy? Kim byli mnisi przy tej wspólnocie, o której pisze pięciu braci męczenników, o których pisze Bruno Kwerfurtu to wiemy, że część z nich przyszła z południa, część była rodzima. Ale czy cokolwiek możemy powiedzieć o innych wspólnotach, o ich profilu społecznym? No, wiadomo, że na przykład w opactwa cysterskich to był ten podział na chóry i takimi mnichami, którzy zajmowali się realnie życiem mniszym, byli ludzie szlachetnego urodzenia. Czy cokolwiek możemy powiedzieć o mnichach w Polsce pod tym względem, w tym okresie, o którym opowiadałaś? To jest pierwsze pytanie. A drugie jest związane z pierwszymi duchownymi w Polsce i z tym brakiem takich klarownych przykładów Fundacji w tym pierwszym królestwie, bo spotkałem się z takimi tezami, że na przykład biskup Jordan był misyjne wysłanym biskupem benedyktynem. No, wiadomo, że święty Wojciech był benedyktynem.

 

Nie wiem, jak Radzim Gaudenty. Może ci mnisi po prostu tworzyli też na zasadzie bycia wysłanym do świeżo nawróconego kraju. Ten kler skupiony wokół księcia. I w pewnym sensie nie trzeba było fundować klasztorów, bo ci mnisi już byli tylko w trochę innej funkcji. Więc takie dwa pytania.

 

- No, to jest ciekawy punkt wyjścia. Znaczy nie wydaje mi się. To znaczy wydaje mi się, że nie jest to takie proste o tyle, że akurat jeśli chodzi o ten, o ten krąg właśnie, no, powiedziałabym, tak ogólnie ujmując, to Bolesława Chrobrego, to coś tam możemy właśnie powiedzieć. I to są w ogóle ciekawe postaci, powiedziałabym takie dość indywidualności wręcz, bo to nie jest takie proste, że to tacy, że to tylko benedyktyni, no bo właśnie krąg Romualda z Pereum to są raczej właśnie takie ruchy eremickie. I tu jest właśnie tu, tak jak czytamy Brunona z Kwerfurtu czy później Piotra Damianiego, to wydaje się, że wręcz dochodzi do takiego konfliktu pomiędzy ideałem eremity, który powinien żyć w odcięciu od świata a ideałem misjonarza. I oni się ścierają w tym ośrodku w Pereum, bo nie potrafią, znaczy Romuald nie jest przekonany co do tej potrzeby prowadzenia misji. Dla niego większym ideałem jest prowadzenie życia eremity, oderwania się całkowitego od świata i no, a część właśnie z tych jego uczniów naśladowców jak Wojciech, czy Brunon z Kwerfurtu, oni myślą głównie o pójściu na misję, czy bardziej nawet, a może nawet bardziej o męczeństwie. Bo Brunon z Kwerfurtu w tych swoich pismach on cały czas myśli o tym, Mamy takie przeczucie czy takie wrażenie, że on cały czas myśli o tym męczeństwie, które jest ideałem po prostu i tym idealnym zakończeniem życia właśnie tu, na świecie. Więc akurat jeśli chodzi o te postaci tutaj związane właśnie z kręgiem, kręgiem Romualda, no to o nich możemy powiedzieć coś więcej. I to są ciekawe świadectwa, bo choćby właśnie pisma, które pozostały po Brunona z Kwerfurtu, pokazują, że to nie są tylko takie postaci, które możemy włożyć do takiej szufladki jednej związanej z jakąś właśnie benedyktyni tutaj. Tylko że to są ludzie o bardzo takich też niektórzy bardzo indywidualnym sposobie myślenia i mają swoje własne koncepcje, bardzo o nich dyskutują, spierają się. Wojciech też wiemy, że miał taki, no, taką drogę życiową, która pokazuje, że jakby no dużo sporów toczył i w żadnym środowisku nie zagrzał dobrze miejsca, dopóki nie poszedł na te misje do Prus.

 

Więc i w Pradze, i potem właśnie we Włoszech. No, jednak jakoś tak nie potrafił się odnaleźć, więc powiedziałabym, że no niestety źródła nam nie pozwalają powiedzieć, ale te, które mamy pozwalają dostrzec, że no mamy tutaj do czynienia z różnymi indywidualnościami i no niestety właśnie, tylko przychodzi nam tylko ubolewać nad tym, że tych źródeł jest tak mało, bo może potrafilibyśmy powiedzieć coś więcej, no bo rzeczywiście ten taki rys indywidualny jest widoczny w tych źródłach X, XI-wiecznych. Natomiast potem, jeśli chodzi o XII wiek, no to mamy głównie dokumenty, mamy głównie to, co pozostało z kultury materialnej, mamy jakieś tam nekrologi, więc to są już takie źródła, które nie pozwalają nam wiele powiedzieć o indywidualnościach tych ludzi. No niestety. Pozwalają nam właśnie powiedzieć, dostrzec wiele ciekawych związków, na przykład rodzinnych, nawiązywania właśnie takich różnych więzi pomiędzy różnymi rodzinami. Jak się  budować sieć kontaktów. Jak starano się, jak dochodziło do konfliktów. Na przykład pomiędzy Biskupstwem Płockim a rodziną, która ufundowała klasztor, która poczuwała się do tego, że klasztor jest w zasadzie klasztorem prywatnym.

 

Tymczasem biskup uważał, że ponieważ przedstawiciel rodziny, która ufundowała klasztor, był biskupem płockim, więc to raczej biskupstwo powinno poczuwać się do tego, żeby właśnie sprawować pieczę nad tym klasztorem. Więc wiele takich, powiedziałabym bardziej socjologicznych, takich społecznych wątków ciekawych się pojawia, ale no, o samych mnichach z kolei nie możemy wiele powiedzieć, bo po prostu te źródła nam o nich nie za bardzo mówią.

 

- No dobrze, ale taka sieć jak sobie ufunduje klasztor, skąd on bierze tych mnichów?

 

- To mówiłam z Saint-Gilles.

 

- Ale wszyscy?

 

- Przyszli ci pierwsi i to tak trochę. No, tutaj akurat ta wspólnota pięciu braci dobrze pokazuje ten mechanizm. Przychodzi dwóch mnichów, trzech dokoptowuje się od miejscowych, znaczy spośród miejscowych. No i tutaj tak samo. No, jest pierwsza wspólnota. Jeżeli klasztor, fundacja ma silne wsparcie, takie możnego fundatora, to raczej nie ma problemu z tym, żeby zapewnić tutaj napływ, napływ ludzi. Gorzej właśnie, jeżeli się okazuje, że to założenie jest zbyt biedne i nie jest w stanie się utrzymać, nie ma tego wsparcia właśnie. No to te czasy właśnie tych benedyktyńskich, kanonicznych fundacji, to są czasy, kiedy takich klasztorów, które naprawdę potrzebowały tego dopływu, że tak powiem, finansowania. Potem już, jak się pojawiły właśnie klasztory amerykańskie, no to one radziły sobie w większym stopniu same, chociaż też nie zawsze radziły sobie. Takie było założenie, że będą sobie radziły same. Natomiast te tradycyjne fundacje, no to polegały jednak na wsparciu i jeżeli ono było, no to raczej nie było problemu z pozyskaniem chętnych.

 

- Czy ktoś jeszcze? Proszę bardzo.

 

- Mam na myśli przełom wieku XI i XII i tą słynną walkę o inwestyturę, która była paneuropejska. To nie chodzi tylko jednego papieża i jednego cesarza. Jak w tym kontekście zachowywały się klasztory w Polsce? Udało im się tak być rzeczywiście apolitycznymi? Podzieliły się czy w zasadzie sprzyjały jednej ze stron?

 

- No to jest, to jest ciekawy wątek, bo można by powiedzieć, że pełne średniowiecze to jest taki czas właśnie ten czy w zasadzie początek sporu inwestytury. To jest ten czas, kiedy powoli dochodzi do takiego rozejścia się Kościoła i monarchii. W tym wcześniejszym okresie i również w okresie, gdy polska monarchia, piastowska monarchia się kształtowała, klasztor, Kościół był jednak zależny od monarchy i klasztory były całkowicie zależne od fundatora, od donatora. Czyli jeżeli były fundowane przez władcę, to po prostu moglibyśmy powiedzieć, że trzymały stronę władcy, ale one po prostu były zapleczem, jakby takim religijnym władcy. I tutaj co do tego, to nikt nie miałby żadnych wątpliwości. To nawet funkcjonowało jeszcze w X-XI wieku takie to, co nazywamy klasztorem prywatnym, czyli klasztor był tak związany z władcą, że był nawet niejednokrotnie bardziej związany z władcą niż z władzami Zakonu. Gdzieś tam w odległych kraju na Zachodzie. W związku z czym jeszcze w tym okresie sporu, o inwestyturę my tu nie mamy, dużo specjalnie świadectw co do tego, żeby te klasztory polskie jakoś się angażowały w to.

 

Natomiast ja nie mam wątpliwości, że tutaj z całą pewnością one były jeszcze zapleczem władzy świeckiej, a nie w żaden sposób. Tak naprawdę u nas to takie uniezależnianie się, walka Kościoła właśnie o taką niezależność. To są czasy jednak Henryka Kietlicza, XIII wiek i wtedy rzeczywiście widać, wtedy pojawia się tu coraz więcej nowicjuszy. Również oni tutaj przyjeżdżają, robią wizytację, że tak powiem, Stolica Apostolska w bardzo wyraźny sposób zaznacza że instytucje kościelne, również klasztory, podlegają jej, a nie właśnie władzy świeckiej. Natomiast wcześniej no to tutaj to nie dociera, tak bym powiedziała.

 

- Czy ktoś jeszcze z państwa chciałby zadać pytanie?

 

- Ja tak sobie pomyślałem, że może. Może dasz się namówić na jakąś taką próbę syntezy czy opowiedzenia, w jaki sposób ten obraz bo rozumiem, że tym się zajmowaliście naukowo i to się wydaje ogromnie ciekawe, w jaki sposób ten obraz rozwoju monastycyzmu w Polsce da się porównać do innych właśnie królestw na pograniczu Europy? Rozumiem, że wasz projekt dotyczył Norwegii, ale tak jak wskazałaś, czyli początkowy brak zainteresowania klasztorami żeńskimi, potem zaangażowanie możnych. Czy to podobnie wygląda w innych królestwach? Czy są jakieś elementy, które są takie stricte polskie, czy nie? Czy mogłabyś tak jakby taki interregionalny rzut temu, temu dać?

 

- Ale jeśli chodzi o klasztory czy?

 

Tak, tak, o rozwój monastycyzmu właśnie.

 

- No tak. To znaczy oczywiście to jest tak, że zwykle może trochę. W efekcie też tego właśnie braku źródeł spodziewamy się pewnych takich wzorców, które są implementowane w każdym, w każdej jakby nowo kształtującej się monarchii chrześcijańskiej, czyli że razem z chrztem przychodzą biskupstwa, przychodzą klasztory i tak dalej. No ale oczywiście jak w praktyce? W praktyce zaczynamy się temu przyglądać z bliska, no to się okazuje, że w każdej monarchii działa jednak troszeczkę inaczej. I rzeczywiście wydaje się, że tutaj, jeśli chodzi o Europę Środkową, no to jest wiele tych podobieństw rzeczywiście chociażby, no, tak jakby rozwój organizacji kościelnej, można powiedzieć, że w podobny sposób przebiega. No ale jeśli chodzi na przykład chociażby ten nieszczęsny przykład klasztoru żeńskiego pokazuje, że to, co ten model, który był popularny w Rzeszy, został z sukcesem zaimplementowany w Czechach, na Węgrzech, w Szwecji, w Danii. U nas nie. W tym samym czasie jakby u nas nie. I w Norwegii też nie.

 

Specjalnie też z opóźnieniem. Dlatego to akurat żeśmy tym się zajmowali, bo to wydało nam się ciekawe. Natomiast myślę, że to jest jednak w dużym stopniu, no, kwestia indywidualna, to znaczy po prostu widocznie przedstawiciele dynastii akurat nie ten model uznali za atrakcyjny, skorzystali z innego. No, tutaj rzeczywiście na przykład w Polsce bardzo duże zainteresowanie kręgami katedralnymi ze strony Piastów. Dlaczego? No nie wiem, widocznie akurat uznali, że ten model jest dla nich bardziej atrakcyjny. No nie działa to tak na zasadzie kopiuj wklej jakbyśmy chcieli, czasem nie. Natomiast czy mogłabym to jakoś syntetycznie ująć? No z całą pewnością, ja powiedziałabym tak. To znaczy pewne modele są implementowane, ale w różny sposób. O tak, czyli na przykład na północy w Skandynawii dużo szybciej pojawiają się cystersi. Dużo szybciej niż tu u nas bardziej. Lepiej? Lepiej się, że tak powiem, przyjmuje ten model i lepiej się rozwija. Ale na przykład. Ale na przykład z kolei.

 

No taki zupełnie, to przepraszam, może tak pobocznie, ale wydaje mi się to ciekawe i może tutaj też państwa zainteresuje. Na przykład problem tej chrześcijańskiej monogamii jest bardzo trudny do zaimplementowania. Na przykład na północy i Norwegii bardzo długo nie przyjmuje się. To znaczy ta poligamia de facto funkcjonuje i również w kręgach władzy jakby to, to jest w ogóle dla mnie zaskakujące zupełnie. Podczas gdy na przykład u nas już Bolesław Chrobry wprowadza te bardzo restrykcyjne kary, o których pisze Tietmar ze zgrozą jednak dojść, które dotyczą nie tylko kobiet, ale również i mężczyzn. To znaczy są bardzo restrykcyjne kary za złamanie, za cudzołóstwo także, jak widać, to znaczy praktyka tej chrystianizacji różnie działa, że tak powiem, w różny sposób jest realizowana w tych krajach młodszej Europy. To jest taki, to jest to określenie, które kiedyś Jerzy Kłoczewski użył "kraje młodszej Europy" i one chyba ono chyba rzeczywiście dobrze oddaje ten obszar Europy Środkowej i Północnej, które rzeczywiście w podobnym momencie wkracza w ten krąg cywilizacji chrześcijańskiej i niby w podobnym czasie się rozwija jej chrześcijański wymiar jej, ale jednak każde z tych monarchii troszkę się różni.

 

Tyle że nasza wiedza jest dość szczątkowa, więc jakby zbieramy te te szczątki, które mamy i z nich staramy się odtworzyć mniej więcej ten obraz, który który mniej więcej pełny obraz, ale oczywiście do XIII wieku to jest bardzo trudne, bo tak naprawdę ten XIII wiek przynosi ten wysyp, powiedziałabym, źródeł i wysyp możliwości, które no, to jest zupełnie inna jakość badań, że tak powiem, dużo więcej możemy powiedzieć. Już nie jesteśmy zdani na jakieś szczątkowe informacje, więc jest to o wiele łatwiejsze. Wracając do Twojego pytania, bo trochę odbiegłam jak to jest z tym monastycyzmem? Ja bym powiedziała, że klasztory powstają, ale w każdej z tych monarchii inny model jest atrakcyjny, tak bym to ujęła. To znaczy i...

 

- Widzę, że nie pozostaje nam nic innego, jak zorganizować drugą odsłonę wykładu od XIII wieku do XV, żeby...

 

- Następną wystawę Zróbcie.

 

- Żeby tamte źródła przedstawić. Czy ktoś jeszcze z Państwa. Bo jeśli nie, to chciałbym jeszcze skoczyć ponownie do gospodarki, bo wspomniałaś, że w dyskusji po wykładzie o tym, że klasztory, zwłaszcza te benedyktyńskie, często były ekonomicznie zależne od fundatora. Natomiast w czasie wykładu, mówiąc o pojawieniu się cystersów użyłaś słowa innowacja, które też chyba w takiej pamięci czy wyobrażeniu o roli klasztorów w średniowieczu, gdzie jest silnie obecne. I jakbyśmy mogli tak to sprowadzić do konkretu, to jakie innowacje na ziemie polskie przynieśli mnisi? Jakie innowacje możemy przypisać klasztorom?

 

- Żeby to tak w telegraficznym skrócie ująć. Właśnie zastanawiam się jak to... Ja na wstępie od razu powiem, że ja nigdy nie czułam się mocna w tematach ekonomicznych. Zawsze dużo lepiej czuję się w tematach bardziej właśnie tych ulotnych. Natomiast oczywiście. Prawda jest przede wszystkim taka, że klasztor no właśnie, tak jak powiedziałam, żeby funkcjonować, musiał mieć te podstawy, prawda? I dlatego stworzenie tej włości klasztornej, tej bazy na której klasztor mógł funkcjonować, było dla zakonu istotne. I to samo w sobie było dość innowacyjne. No bo jakby klasztor przychodził na teren zupełnie sobie obcy, to była dla niego, dla tych mnichów terra incognita. Musieli się w tej nowej przestrzeni jakoś odnaleźć, musieli stworzyć sobie bazę do funkcjonowania. I oczywiście to samo w sobie było innowacyjne, bo to było tworzenie gospodarki od zera. Tak jakby tych dóbr klasztornych od zera, nie tak jak właśnie powiedzmy te dobra możnowładcze, które powoli jakoś tam sobie rodzina budowała i opierała się o różne, powiedzmy, filary.

 

No tylko tutaj trzeba było jakby od zera nagle zbudować coś. No jeśli chodzi o te klasztory benedyktyńskie, no to my tutaj wiele powiedzieć nie możemy, przynajmniej jeśli chodzi, mówię tutaj o tych polskich klasztorach, poza tym, że one były po prostu dotowane i wspierane przez władcę. Dużo więcej oczywiście możemy powiedzieć o cystersach. I tutaj zawsze powoływany jest jako ten przykład właśnie klasztor trzebnicki. I rzeczywiście to był klasztor żeński. Mniszki tutaj. Też prawda jest taka, że cystersi bardzo dbali o to, żeby kapituła wydała zgodę na założenie klasztoru cysterskiego, musiała mieć pewność, że tutaj są warunki dla stworzenia właśnie włości takich, które by stanowiły podłoże dla rozwoju gospodarki, dla zaplecza gospodarczego klasztoru. Cystersi tutaj pod tym względem byli bardzo restrykcyjni. No a przykład Trzebnicy jest o tyle dla nas ciekawy, że właśnie te dokumenty, które mamy trzynastowieczne, pokazują nam jak budowano tą włość trzebnicką, jak ona się rozwijała, jak włączano kolejne dobra do klasztoru i jak organizowano po prostu funkcjonowanie tych dóbr.

 

Jak budowano, że tak powiem, relacje z innymi podmiotami, powiedziałabym, politycznymi czy tam z księciem, ale też i z miejscowymi właśnie potentatami, jak, no nie wiem, chociażby pozyskiwanie zwolnień z ceł, z rozmaitych takich drobnych rzeczy, które pozwalały tej gospodarce się rozwijać, funkcjonować. I można byłoby powiedzieć, że jak się prześledzi tę naprawdę dużą ilość dokumentów, którą mamy dla Trzebnicy. No to widzimy, że władze klasztoru, te władze klasztoru miały bardzo jasno sprecyzowaną koncepcję tego, jak zaplanować działalność gospodarczą, żeby to, żeby te włości dobrze funkcjonowały, jak zapewnić właśnie zwolnienia z ceł, jak zapewnić sobie wymianę handlową. No, tego typu rzeczy, które pozwalały rozwijać się i wymianę powiedzmy, dóbr, bo to też często w ten sposób było załatwiane. To znaczy bardzo  widać, że to prężnie działało i po prostu był ktoś poświęcał dużo czasu i uwagi na to, żeby także i ten wymiar gospodarczy, świecki, żeby uporządkować działanie tej działalność tej... Żeby ta gospodarka klasztoru sprawnie funkcjonowała. No i plus oczywiście te innowacyjne zagospodarowywanie pól. To wszystko jakby wchodziło razem z cystersami. Tak bym powiedziała. Tak.

 

- Mam jeszcze czas i szansę na ostatnie pytanie. Czy ktoś z państwa. O, tu właśnie czekałem na pana.

 

- A ja postaram się odpowiedzieć może na to ostatnie pytanie na podstawie tego, co zrozumiałem z wykładu. Bo przepraszam w ten sposób, bo nawet to widać na tym slajdzie, chyba najbardziej oczywistą innowacją, której dokonali mnisi z Zachodu wchodząc na ziemie polskie, jest sposób budownictwa. Bo przecież oni zakładali klasztory nie drewniane, jak sądzę, bo wszystkie slajdy, które tutaj mieliśmy, poczynając od Tyńca pokazywały, że to były założenia murowane, kamienne, a więc... A na wystawie przecież pierwsze te mające tysiąc lat ilustracje, jak ludzie żyli i nawet grody, które były zakładane przez Mieszka I, to były grody jednak drewniane. A więc tutaj budowanie murowanych budynków widziałbym jako te nasuwającą się innowację i ten efekt cywilizacyjny ściągania poprzez klasztory fachowców w różnych dziedzinach, pisania przecież pracy na roli na pewno, ale również budowania. To tak bym odpowiedział. A pytanie moje jest takie jeśli można, to znaczy waham się między dwoma pytaniami i chyba to trudniejsze. Korzystając z okazji. Zrozumieliśmy, że nie ma źródeł, musimy improwizować. Mediewiści na podstawie jednego słowa albo zniekształcenia jednego słowa, kilku liter budują całe teorie i tym się szczycą.

 

Natomiast moje pytanie jeśli badała, znaczy gdy badała pani właśnie te stosunki pomiędzy sacrum i profanum w wieku XI, XII i nie mówię teraz na ziemiach polskich, bo tu źródeł na pewno nie ma w ogóle, ale powiedzmy źródła niemieckie. I w pierwszych słowach wykładu powiedziała pani, że władcy, że właśnie był taki stosunek, to ja to sobie zapisałem, że rzeczywiście społeczeństwo żyło dla sacrum. Ale teraz moje pytanie, jakie społeczeństwo? To znaczy oczywiście władcy, oczywiście możnowładcy oczywiście. Część być może rycerstwa tak, ale na pewno nie chłopi. Na pewno nie wykształcają się jakieś tam mieszczaństwo, bardzo jeszcze rudymentalne procentowo. Czy to był 1%, który żył dla sacrum społeczeństwa chrześcijańsko-niemieckiego w Cesarstwie rzymskim, narodu niemieckiego, czy też to było 15%, bo przecież nie wszyscy. I to jest intuicja kobieca, bardzo proszę, bo źródeł nie ma.

 

- Dobrze, intuicja kobieca. Więc kierując się kobiecą intuicją, to ja bym powiedziała tak, że to znaczy to jest oczywiście pytanie, co mamy na myśli, jak mówimy życie dla sacrum, tak? Ja myślę, że w schrystianizowanym społeczeństwie, wbrew pozorom epoki średniowiecza łatwiej dostrzec ludzi tych tak zwanych, brzydko mówiąc, nizin społecznych, żyjących dla sacrum niż w epoce nowożytnej. I wbrew pozorom, jak spojrzymy na przekrój już wtedy, kiedy te źródła mamy na przekrój jednak wspólnot klasztornych, to wcale nie jest tak, że one są złożone tylko i wyłącznie z przedstawicieli właśnie tych elit, czy rodzin, no, takich rycerskich, wcale nie. I zresztą jak spojrzymy nawet na tych papieży doby średniowiecza, to tam się też zdarzają ludzie, którzy wyszli z samych nizin. Więc ja jestem kiepska, powiedziałabym wydaje mi się, że w chrystianizowanym społeczeństwie intuicja kobieca podpowiada mi, że jednak ludzie mieli takie przekonanie, że no jednak to, co najważniejsze, czeka ich po śmierci. Oczywiście w praktyce jak żyli, to wiadomo, żyli różnie i wśród rycerstwa żyli różnie i władcy żyli różnie.

 

No ale jak to właśnie człowiek średniowiecza miał poczucie głębokiej grzeszności i tego, że jest grzeszny. W związku z czym no po prostu to było takie bardzo ludzkie. Natomiast tak teraz jeszcze na poważnie. No, ja mam takie jednak przekonanie, że w średniowieczu łatwiej było właśnie żyć dla sacrum niż w epoce nowożytnej jednak.

 

- Ja tylko tak pomyślałem przepraszam, bo właśnie wiem, że kończymy, że dopowiem, bo o tyle o ile o historii trudno jest mi coś mądrego powiedzieć. Wymyśliłem, że można dopowiedzieć archeologii, że właśnie prawdziwą religijność w archeologii łatwiej widać u biednych, ponieważ o tyle, o ile kiedy władca zakłada klasztor, to jeszcze można jakoś tam dziewiętnastowieczne mu przypisać, że może to jest działanie egoistyczne, no bo tak naprawdę chce tylko się upamiętnić czy coś. Ale jak mamy cmentarze pełne anonimowych osób i w grobach są krzyżyki miedziane, ołowiane, drobne takie rzeczy czy nawet drewniany, w Gdańsku jest zachowany taki ładny drewniany krzyżyk, to to nie jest na pokaz. Znaczy nikt tego nie widzi. To tak zwane w archeologii przedmioty intymne. No i one, oczywiście nie wiemy, co ten człowiek myślał, ale na pewno chciał mieć ten krzyż bardzo blisko ciała. Chciał być z nim pochowanym. I to nie była rzecz prestiżowa, żeby się pochwalić publicznie, że mam złoty, tylko właśnie drewniany. Więc oczywiście też nie potrafię, chyba się nie da powiedzieć o procentach, ale dużo w XI wieku takich intymnych krzyżyków jest tak, jak Anna mówiła, to nie jest tak, że tylko elity. Właśnie to widać w archeologii, też te krzyżyki w cmentarzach indywidualnych.

 

- Proszę państwa, bardzo dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Dziękuję pani doktor Annie Dryblag za wykład. Dziękuję państwu jak zawsze za obecność, za aktywny udział w naszym spotkaniu, za rozmowę o historii. I na koniec, być może trochę zaskakująco, chciałbym zaprosić, jeśli ktoś z Państwa chce z klasztornego chóru z wieku X czy XI przeskoczyć na barykadę lub do fabryki z przełomu XIX i XX wieku, to 19 marca odbędzie się debata wokół wydawanej właśnie przez Muzeum Historii Polski książki profesora Tomasza Nałęcza o rewolucji 1905 roku. Będzie to debata 1905. Rewolucja czy powstanie. 19 marca. Zapraszam serdecznie. A dzisiaj dziękuję bardzo, dobranoc państwu.

 

Dane o obiekcie

Opis

Klasztor stanowił szczególne miejsce dla średniowiecznego społeczeństwa i monarchii. Przede wszystkim był przestrzenią modlitwy i wypraszania u Boga łask dla żyjących oraz zbawienia dla zmarłych, miejscem, gdzie łączyło się niebo z ziemią. Ponieważ jednak religia w świecie średniowiecznym przenikała wszystkie elementy życia i była fundamentem ideowym porządku politycznego i społecznego, również i rola klasztorów przekraczała funkcje modlitewne.
Historia początków klasztoru w Jędrzejowie pokazuje, jak fundacje te stawały się miejscem spotkania, rywalizacji i kształtowania tożsamości przez władców oraz możnych duchownych i świeckich. Mnichom przypadały także inne zadania – za ich pośrednictwem na tereny młodego chrześcijaństwa docierały nowe idee oraz sposoby gospodarowania. Podczas wykładu postaramy się przyjrzeć różnym – czasem nieoczywistym z dzisiejszej perspektywy – zadaniom, jakie pełniły klasztory i odpowiedzieć na pytanie o ich miejsce w społeczeństwie i monarchii Polski piastowskiej.