Kinga Jaźwińska - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Historia mówiona
Audiovideo

Kinga Jaźwińska

Jaźwińska, Kinga (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);

16/01/2026

Transkrypcja

Kinga Jaźwińska

8 czerwca 2012 roku miałam niesamowite szczęście jako wybraniec, można powiedzieć, wziąć udział w ceremonii otwarcia turnieju Euro 2012 na Stadionie Narodowym. Śpiewałam wtedy w chórze Uniwersytetu Warszawskiego i razem z chórem zostaliśmy zaproszeni do odśpiewania hymnów Polski i Grecji przed pierwszym meczem turnieju. Zaskoczenie było też ogromne, że w ogóle to się udało, bo jak sama propozycja przyszła, żeby chór to wykonał, to mówiąc szczerze, jakoś nie wierzyłam, że to w ogóle dojdzie to do finalizacji i że to się wydarzy. No a potem, jak już zapadła decyzja, że chór nasz śpiewa i będzie brał udział w tym projekcie, to już była ogromna duma. Zresztą nawet były jakieś publikacje też, że to właśnie ten zespół będzie śpiewał hymn na Euro. No bo wiadomo, cała Polska wtedy żyła też tematem, kto będzie wykonywał hymn. No i tak zaskoczeniem ogromnym było, że to będziemy my, że to ja tam wejdę i będę brać udział w tym wydarzeniu.

Udział w tym wydarzeniu oczywiście był związany z wieloma dniami przygotowań, między innymi było bardzo dużo obwarowań, takich technicznych. Na przykład panie nie mogły mieć butów na obcasie, ponieważ ucierpiałaby murawa, więc musiałyśmy się zaopatrzyć w specjalne obuwie, w którym mogłyśmy wyjść na murawę. Oczywiście po tej murawie też absolutnie nie można było chodzić w różnych kierunkach, więc można było tam wychodzić dosłownie do metra, więc robiliśmy sobie tam zdjęcia, na tej murawie. Ćwiczyliśmy bardzo długo, pół dnia ćwiczyliśmy w ogóle wejście i zejście. Chór wchodził z odpowiednich wejść, odpowiednimi tam mieliśmy wchodzić takimi tak na zakładkę, więc mieliśmy wszystko wymierzone jak tam mamy się po tej płycie przemieszczać. Byliśmy w swoich strojach koncertowych, czyli panowie czarne garnitury, biała koszula, panie, długie suknie nasze chóralne. Zresztą z tymi sukniami też jest ciekawa historia, ponieważ my szykowaliśmy się do zmiany tych strojów, ale w momencie angażu do Euro 2012 nastąpiła mobilizacja i w ciągu miesiąca dosłownie udało nam się stworzyć nowe stroje. Zresztą one się tak przyjęły, że właściwie śpiewamy w nich do dzisiaj. I w związku z tym, że nie mieliśmy strojów sportowych, to otrzymaliśmy od organizatorów tutaj takie szaliki. To jest pamiątka, oryginał takich szalików jest bodajże 40 czy 50 i mieliśmy za zadanie na hymnie polskim trzymać sobie szalik tak na ramieniu. Flaga polska (nie wyszła mi flaga polska, teraz wyszła flaga polska), tak. A na wersję na hymn grecki mieliśmy sobie odwrócić. No i przyznam szczerze, że próby z tym szaliczkiem to też bardzo długo trwały, ponieważ po pierwszym, drugim podejściu połowa szalików znalazła się na podłodze, a trzeba to było zrobić bardzo elegancko, godnie i wyglądać, bo przecież oglądał nas pewnie cały świat. W ogóle świadomość, że to była największa publiczność, przed jaką miałam w ogóle okazję śpiewać, ponieważ na stadionie, nie pamiętam, ile osób mieści się na stadionie, ale to jest kilkadziesiąt tysięcy plus oczywiście telewidzowie. No, niesamowite wrażenie jest, jak się wychodzi na tę scenę. Ja tu mam takie skojarzenie. Myślę, że takie uczucie mieli gladiatorzy, tak jak wychodzili na arenę Koloseum, bo jest to niesamowite wrażenie, kiedy widzi się, jak tak właśnie patrzą z góry na człowieka ci ludzie. Oni tak patrzą z takim zaciekawieniem. Widać w nich to napięcie, to kibice, to oni na pewno tam czekają, co tam się wydarzy. I też też śpiewają, oczywiście. To zupełnie inaczej się odbiera, jak słychać, jak się stoi w tej niecce stadionu, to zupełnie inaczej się odbiera niż to słychać w transmisjach. Więc wrażenie było niesamowite. Oczywiście był stres, żeby to wszystko dobrze wypadło. My tam śpiewaliśmy na żywo, więc jeszcze te kwestie nagłośnieniowy wszystkie dochodziły. No ale to jest ogromna satysfakcja. To jest taki jeden z takich największych, najlepszych momentów, można powiedzieć w życiu, kiedy się weźmie udział w takim przedsięwzięciu.

Takiego wydarzenia nie było, bo bardzo byli wszyscy skupieni i bardzo byli wszyscy przygotowani. No bo wiedzieliśmy, że to jest nasza jedna szansa na milion, tak? Natomiast w trakcie, w trakcie próby już kostiumowej, no oczywiście, jak tylko weszliśmy na płytę stadionu, na murawę, no to wszyscy zaczęli sobie robić zdjęcia. I jak zaczęli sobie robić zdjęcia i pamiętam takie jedno zdjęcie, jest ono w archiwum, że panowie nasi stoją i trzymają te właśnie te szaliczki. I wzięli te szaliczki i tak trzymali właśnie do góry, tak. I mają takie zdjęcie. No i okazało się, że jakoś tak trzymali, że trzymali 2:1 dla Grecji zamiast 2:1 dla Polski. I potem się śmialiśmy, że no trochę jakby zaklęli rzeczywistość i ta Polska tego pierwszego meczu nie wygrała.

Dane o obiekcie

Opis

Relacja Kingi Jaźwińskiej dotyczy udziału w ceremonii otwarcia Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012 na Stadionie Narodowym w Warszawie. Jako członkini Chóru Uniwersytetu Warszawskiego opowiada o przygotowaniach do wykonania hymnów Polski i Grecji przed inauguracyjnym meczem turnieju, kulisach organizacyjnych wydarzenia oraz emocjach towarzyszących występowi przed wielotysięczną publicznością i widzami telewizyjnymi. Wspomnienia podkreślają poczucie dumy, stres i wyjątkowość doświadczenia, a także symboliczny wymiar udziału artystów w jednym z najważniejszych wydarzeń sportowych w historii współczesnej Polski.