Jak zbudowano nową Warszawę
Geremek, Rafał (reżyser);
05/12/2022
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Narrator: Wszyscy znamy zdjęcia zrujnowanej Warszawy. Stolicę niszczono na raty, we wrześniu 1939 roku, w czasie likwidacji getta i walk powstańczych. Prawdziwe zabijanie miasta dokonało się po upadku powstania, kiedy specjalne komanda niemieckie paliły dom po domu, jeden pałac za drugim. Armia Czerwona spokojnie patrzyła, jak dogorywa stolica Polski. Zburzenie Warszawy było wielką tragedią, ale środowisku architektów to wydarzenie wydawało się także wielką szansą.
Artur Bojarski (autor książki „Z kilofem na kariatydę”): Wiadomo, że Stalin i polscy komuniści tej Warszawy przedwojennej nienawidzili, bo to był w końcu ośrodek polskiego życia patriotycznego, kulturalnego, ekonomicznego, skarbnica w ogóle pamiątek narodowych, więc należało to zniszczyć i budować na miejscu tej starej Warszawy całkiem inne miasto i zasiedlone przez całkiem nowych ludzi. Znam taką relację Aleksandra Cesarskiego, komunisty, polskiego komunisty, który po wojnie był bardzo blisko sowieckiego centrum władzy w Moskwie i wiedział dobrze o planach Stalina wobec Warszawy po wojnie. Trzeba zniszczyć tę Warszawę do końca, że trzeba rozwalić to Śródmieście Warszawy, trzeba rozwalić Marszałkowską, żeby ci kapitaliści już nie mieli gdzie wracać.
Narrator: Do ruin Warszawy szybko powrócili dawni właściciele i niejednokrotnie sami zaczęli odbudowywać swoje kamienice.
Tomasz Markiewicz (współautor książki „Budujemy nowy dom. Odbudowa Warszawy w latach 1945-1952”): Mamy rękami prywatnymi odbudowane całkiem pokaźne fragmenty miasta, bo i Śródmieście Południowe, mamy Chmielną między Marszałkowską a Nowym Światem, mamy cały Nowy Świat, o czym się zapomina, 34 kamieniczki odbudowywane były przez kupców. Z bardziej znanych nazwisk Blikle - bazarnik, w zamian za to, żeby opuścili parterową Marszałkowską, gdzie chciano, prawda, wszystko rozwalać i robić szeroką aleję.
Kronika: „Warszawa odbudowuje się od parteru. Wśród martwych na pozór ruin, pod szkieletami wypalonych budowli mrówcza przemyślność mieszkańców stolicy dźwiga do życia parterową Warszawę, sklepów i zakładów gastronomicznych. Nierzadko jednak zdarza się, że lekceważenie przepisów budowlanych prowadzi do tragicznych katastrof, które powinny być groźnym ostrzeżeniem dla lekkomyślnie podejmowanych inwestycji. Przy rozbiórce spalonej kamienicy na zbiegu Hożej i Marszałkowskiej zawaliła się jedna ze ścian grzebiąc pod zwałami gruzów prowizoryczny sklep towarów kolonialnych. Właścicielka sklepu i jej córka poniosły przy tym śmierć. Podobne wypadki jednak jak widać, nie odstraszają od ryzyka. Bo oto naprzeciwko zburzonego sklepu powstaje w identycznych warunkach podobne przedsiębiorstwo”.
Narrator: Władza uznała jednak, że do odbudowy potrzebna będzie centralna instytucja. 14 lutego 1945 formalnie utworzono Biuro Odbudowy Stolicy.
Andrzej Skalimowski (autor biografii Józefa Sigalina): Prace nad tym planowaniem przyszłej Warszawy, nawet przy założeniu, że ona nie będzie aż tak zniszczona, bo tego nie wiedziano, były prowadzone zarówno przez środowiska tutaj w Warszawie, okupacyjne, w okupacyjnym zarządzie miejskim, oczywiście nielegalnie. I tutaj mamy Syrkusów, Romana Piotrowskiego, późniejszego szefa BOS-u, którzy już przygotowali te wizje modernistyczne, radykalne. Ale mamy też działania profesora Zachwatowicza, Biegańskiego, które skupiały się na dokumentacji architektury zabytkowej, na ratowaniu rysunków, planów, które były zdeponowane na Wydziale Architektury Zabytkowej Politechniki Warszawskiej. A jednocześnie mamy też architektów, którzy wojnę spędzili poza Warszawą albo też poza Polską, mam tu na myśli między innymi Józefa Sigalina, który spędził wojnę w Związku Sowieckim, a później był właściwie jednym z twórców BOS-u, Naczelnym Architektem Warszawy też w późniejszych latach i osobą niezwykle istotną, która miała duży wpływ, bezpośredni właściwie na kształt tej odbudowy stolicy. W związku z tym w tym BOS-ie się skupiły naprawdę środowiska bardzo zróżnicowane. I jak gdyby fenomenem właściwie tego jest to, że ci ludzie razem byli w stanie współpracować przy tej obudowie Warszawy i to jest wielki sukces komunistów czy nowego rządu. O tym mówił zresztą Jakub Berman później, że im się udało dla sprawy odbudowy Warszawy pozyskać środowiska, w ogóle inteligencję, ale w dużej mierze architektów, dla których odbudowa Warszawy była sprawą honoru. I oni im tak to przedstawili. Dla komunistów odbudowa Warszawy była bardzo istotna z punktu widzenia legitymizacji władzy.
Kronika: „Amerykańska i angielska delegacja na Kongres Intelektualistów zwiedza miasto zapoznając się z ogromem zniszczenia i wysiłkiem polskiego narodu odbudowującego swoją stolicę. Na widok gruzów i tętniącej wokół pracy, goście postanowili wziąć się do roboty. Zakasali rękawy i chwycili za łopaty na terenie Domu Słowa Polskiego. Mr. Parker pewniej trzyma pióro niż łopatę. Prawdziwy new look - długa suknia, bose nogi i warszawski piasek. Były minister amerykański Rodge, murzyński poeta i hollywoodzki scenarzysta zgodnie pchają wózek z piaskiem. Dziękujemy wam za pomoc. Resztę zrobimy sami”.
Błażej Brzostek (autor pracy „Za progiem. Codzienność w przestrzeni publicznej Warszawy lat 1955-1970”): Odbudowa Warszawy była takim kompromisem, jak sądzę, między modernistycznym myśleniem tej epoki, które nakazywało raczej budować coś nowego niż odtwarzać coś starego, a tymi politycznymi tendencjami, z którymi trudno było wówczas walczyć, oczywiście można było pójść do lasu, ale Warszawa lasem nie była, tylko była zbiorem ruin, zbiorem zrujnowanych mieszkań, zbiorem jam, w których ludzie sobie stawiali piecyki metalowe, kozy i tam żyli.
Kronika: „Sprawa odbudowy stolicy wysuwa się na czoło zagadnień naszego powojennego życia. Powstająca z gruzów Warszawa liczy już dziś 600 tysięcy mieszkańców. Ilość ich zwiększa się z każdym dniem i z każdym dniem rosną nowe domy. Jednocześnie usuwa się trudności komunikacyjne z miejscowościami podmiejskimi i umożliwia ruch tranzytowy przez Warszawę. W tym celu poszerza się Marszałkowską i przeprowadza trasę W-Z”.
Andrzej Skalimowski (autor biografii Józefa Sigalina): Czym to Biuro Odbudowy Stolicy było? Ponieważ to była gigantyczna instytucja, która zatrudniała w szczytowym okresie swojego działania ponad 1500 osób. Najbardziej istotne z punktu widzenia jak gdyby planowania i koncepcji Warszawy powojennej był właśnie Wydział Urbanistyki BOS, który był zdominowany przez architektów i urbanistów raczej hołdujących myśleniu o architekturze, urbanistyce modernistycznemu.
Artur Bojarski (autor książki „Z kilofem na kariatydę”): Wydaje mi się, że tutaj powinniśmy się cofnąć do roku 1938, 37, kiedy wokół pisma "Architektura i budownictwo" wytworzyła się pewna elita architektów polskich, modernistów. Wszyscy oni byli en bloc można powiedzieć, zapatrzeni w konstruktywizm, funkcjonalizm, zapatrzeni byli w egalitarny typ budownictwa mieszkaniowego, czyli luźną zabudowę blokową. Ich wzorem to było osiedle na Kole przy Obozowej, osiedla WSM na Żoliborzu. Luźno rozrzucona zabudowa blokowa. Oni nienawidzili i gardzili obrazem Śródmieścia Warszawy, tego przedwojennego przedmieścia Warszawy. Uważali, że zabudowa pierzejowa jest przeżytkiem.
Narrator: Trzeba przyznać, że niektóre pomysły na nowe centrum stolicy mogą dzisiaj szokować.
Kronika: „W BOS-ie odbyła się konferencja z udziałem prezydenta Krajowej Rady Narodowej i członków rządu. Inżynier architekt Skibniewski udzielił zebranym szczegółowych wyjaśnień dotyczących planów odbudowy Warszawy. Prezydent Bierut ze specjalnym zainteresowaniem oglądał plany dzielnicy śródmiejskiej z gmachami rządu oraz projekt przebudowy Alei Jerozolimskich”.
Narrator: W październiku 1945 roku uchwalono tak zwany dekret Bieruta, akt, który oznaczał rabunek przez państwo gruntów właścicieli prywatnych na terenie Warszawy. Urzędnicy BOS w swoich planach nie byli już skrępowani niczym poza łaską i kaprysami swoich mocodawców.
Tomasz Markiewicz (współautor książki „Budujemy nowy dom. Odbudowa Warszawy w latach 1945-1952”): Tutaj działała ideologia, bo jeżeli się czyta i przecież koryfeusz tego całego BOS-u, Józef Sigalin zostawił wspomnienia i można tam przeczytać, jaki stosunek do miasta, do tej zabudowy mieli panowie Piotrowski, Pruk, prywatnej inicjatywy i w ogóle prywatnej własności. Właściwie te jego wystąpienia, to on był tutaj lepszy od wielu późniejszych stalinistów. Przecież ten cały dekret Bieruta to on powstawał w BOS-ie. Oni tu tak natarczywie męczyli, prawda, tego Bieruta i Krajową Radę Narodową, żeby jak najszybciej dać im to narzędzie, żeby tutaj te różne wizje móc realizować.
Narrator: Prawdziwą tragedią było wyburzanie przedwojennych kamienic na lewo i prawo. Zburzono co najmniej kilkaset domów mieszczańskich, które można było odbudować. Architekturę drugiej połowy XIX wieku i początku XX uważano za kicz i symbol nierówności społecznych. Któż z nas, ludzi starszego pokolenia, niepomni gęsto rozsiadłych na głównych śródmiejskich ulicach Warszawskich dostojnych czynszowych kamienic. One to nadawały ton Śródmieściu stolicy stłoczone jedna przy drugiej. Wyfiokowane, zdobne w różnego rodzaju wątpliwej wartości, tandetne upiększenia, niby damy z okresu fin de siecle, wątpliwe dziś dla nas piękno istniało jedynie od frontu będącego siedzibą dostatnich wielopokojowych z wygodami mieszkań. Miniona wojna wypisała wyrok śmierci na warszawskie śródmiejskie kamienice. „Cieszymy się, gdy rośnie nowa, sprawiedliwa Warszawa.”, pisał tygodnik "Stolica", który starał się wyrażać ducha tamtych czasów.
Artur Bojarski (autor książki „Z kilofem na kariatydę”): To było wyburzanie na skalę przemysłową. Wyburzono wiele domów, które były albo nadpalone, albo ledwo spalone. Bardzo bolesnym ciosem w tę przedwojenną Warszawę, w tę mieszczańską Warszawę jest ten trójkąt ulic: dzisiejsza aleja Wyzwolenia, ulica Koszykowa i Mokotowska. Tam takie dwie wewnętrzne uliczki jeszcze są: Służewska i Natolińska. Tam stał kwiat warszawskiej secesji, kwiat warszawskiego egotyzmu, tam była kamienica Tołwińskiego na ulicy Służewskiej 3, przepiękny dom, który mógłby zdobić ulice Paryża, Wiednia czy Budapesztu. Absolutnie nadawał się do odbudowy. Był trochę zniszczony rzeczywiście, ale z pewnością nie był to żaden problem, żeby taki dom odbudować. Wyburzano. Po wojnie sporo domów nadawało się do obudowy na Marszałkowskiej, albo wręcz ocalało. Szczególnie po stronie zachodniej, akurat po tej, którą poszerzono. Wyburzono te domy wszystkie.
Kronika: „Potężne stalińce łatwo radzą sobie ze zwałami gruzu”.
Artur Bojarski (autor książki „Z kilofem na kariatydę”): Jeżeli coś nie leżało całkowicie w gruzach, jak na przykład dzielnica byłego getta, prawda, to można było wiele takich miejsc Warszawy przywrócić. Jednym z takich obiektów jest Filharmonia Warszawska. Budynek był spalony w roku 1939, trafiły go niemieckie bomby zapalające i spłonęła sala koncertowa. Natomiast to, co było wokół sali koncertowej, czyli mury, ściany, nawet sklepy na dole, na pierwszym piętrze - były zachowane i były wykorzystywane w czasie okupacji, nawet po wojnie. Filharmonia Warszawska ideologicznie nie pasowała, nie pasowała estetycznie komunistom do budowania ich w Śródmieściu.
Andrzej Skalimowski (autor biografii Józefa Sigalina): Za rozbieranie ruin czy budynków wypalonych nie do końca był zawsze odpowiedzialny BOS i nie za każdym razem decydowały o tym względy tylko i wyłącznie planistyczne. Przeglądając materiały prokuratury z tamtych lat jest kilkadziesiąt spraw, które zakończyły się wyrokami prowadzonych przeciwko zarówno urzędnikom miejskim, jak inspektorom BOS-u, ale też przeciwko właścicielom, którzy chcąc uwolnić place, swoje parcele, korumpowali kreślarzy czy inspektorów BOS-u. Ci z kolei korumpowali urzędników miejskich zarządu miejskiego, którzy to podpisywali. Następnie szło to do wozaka, który te cegły wywoził, wcześniej do majstra, który to rozbierał i to był zorganizowany proceder. To się skończyło kilkudziesięcioma wyrokami dla różnych osób. Tego prasa oczywiście nie nagłaśniała z oczywistych względów, ale bardzo często o rozbiórce, że za rozbiórką optował sam właściciel. No bo łatwiej było mu po prostu to, tak jak już o tym było pewnie wielokrotnie mówione, zbudować coś nowego w miejscu uwolnionego placu.
Tomasz Markiewicz (współautor książki „Budujemy nowy dom. Odbudowa Warszawy w latach 1945-1952”): Jak to bywa z takimi krajami jak Polska, no te różne nowinki z zachodu się często bezkrytycznie przyjmuje i w Polsce był proceder skuwania ozdób tych kamienic.
Błażej Brzostek (autor pracy „Za progiem. Codzienność w przestrzeni publicznej Warszawy lat 1955-1970”): Kamienice obdzierano ze skóry w latach 30. Dlaczego od tej mody należało odstąpić w latach 40. i 50.? Myślenie się nie zmieniło. Te sztukaterie, po pierwsze one były przeważnie w bardzo złym stanie. Radzę sobie pooglądać gazety "Kurier Warszawski" z lat 30. i poczytać, zwłaszcza jesienią i wiosną, drobne rubryczki miejskie. Tam będzie bardzo wiele takich informacji: „Znowu odpadł gzyms z kamienicy przy ulicy takiej a takiej w Śródmieściu i raniony został przechodzień”. Te budynki budowane w latach 1880-90 były strasznie tandetne. I właściciele domów, którzy wtedy byli zobligowani do remontów periodycznych, no i oczywiście ponosili konsekwencje, jeżeli ktoś został uderzony spadającą sztukaterią, decydowali się na skuwanie tego. Na przykład przy ulicy Marszałkowskiej skuto już w latach 30. cały szereg kamienic i zatynkowano je na gładko.
Tomasz Markiewicz (współautor książki „Budujemy nowy dom. Odbudowa Warszawy w latach 1945-1952”): Nie znajdzie się tego, takich przykładów, co mnie właśnie zdumiewało, w Pradze Czeskiej nikt nie obstukiwał elewacji kamienic, nie zbijał ornamentów. To samo w NRD, prawda. Natomiast tutaj robiono to wszędzie.
Narrator: Co ciekawe, wiele kamienic ocalało, bo połaszczyli się na nie towarzysze partyjni i funkcjonariusze UB.
Andrzej Skalimowski (autor biografii Józefa Sigalina): To jest właśnie przykład domu partii, otoczenia domu partii, kamienicy na rogu Książęcej, która absolutnie psuje tę perspektywę, sprawia, że właściwie ta oś urbanistyczna, która była zaplanowana przy budowie domu partii jest właściwie nieczytelna, bo ona wpada w ślepą ścianę kamienicy, a miała wpadać na Plac Trzech Krzyży i dalej iść w Aleje Ujazdowskie. I dzisiaj na to patrzymy i zastanawiamy się, jaki był tego zamysł, ponieważ odległość między balkonem fasady domu partii, czyli frontonem a tą ślepą ścianą, to jest dosłownie 15 metrów. I to jest właśnie pokłosie tego, że zostało to zasiedlone przez funkcjonariuszy, czy członków Komitetu Warszawskiego Polskiej Partii Robotniczej. Oni się nie zgodzili na rozebranie tego. A BOS się upierał.
Artur Bojarski (autor książki „Z kilofem na kariatydę”): Kiedyś wpadł mi w ręce ciekawy dokument w archiwum Urzędu m.st. Warszawy. Chodziło o kamienicę na Mokotowskiej 34. Ten dom miał być przyznany Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego. Nie będziemy teraz mówili, jaka to była instytucja, bo to wszyscy wiemy, natomiast ciekawostką jest korespondencja Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego z instytucjami miejskimi. Otóż MBP powiedziało wprost, że ono się będzie starać, żeby ten dom ocalał, bo BOS chciał wyburzyć kamienicę na Mokotowskiej 34, a Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego uważało, że nie będzie przykładać ręki do akcji rozbierania Warszawy. I oczywiście kto wygrał? BOS. Kamienicę zburzono.
Andrzej Skalimowski (autor biografii Józefa Sigalina): Kamienica na ulicy Polnej, która była przeznaczona pod kilof, nie została zburzona. Mieszkała w niej Maria Dąbrowska. I jest w jej pamiętnikach zdanie, że na jednym z bali w Belwederze u Bieruta, to też jest wymowne, Dąbrowska u Bieruta, podszedł do niej Sigalin, którego nie kojarzyła, nie znała go prywatnie, ale kojarzyła nazwisko i powiedział: „Niech się pani nie martwi, nie zburzymy tej pani kamienicy”. I ona przetrwała.
Artur Bojarski (autor książki „Z kilofem na kariatydę”): Gdzieś na początku lat 50. Bolesław Bierut zdenerwowany strasznie na jakimś zebraniu powiedział, że: „Wyburzaliśmy w latach 40. na lewo i na prawo. Jak tak dalej pójdzie, to nam tylko Stare Miasto zostanie. Dość tych wyburzeń już”.
Narrator: Prawdopodobnie nie byłoby Starego Miasta, jakim znamy go dziś, gdyby nie determinacja profesora Jana Zachwatowicza, szefa Wydziału Architektury Zabytkowej BOS, późniejszego Generalnego Konserwatora Zabytków. Odbudowa Starego Miasta była działaniem wbrew obowiązującej wówczas doktrynie konserwatorskiej.
Kronika: „Warszawskie Stare Miasto łączyć będzie nową socjalistyczną treść ze starą tradycyjną formą”.
Krystyna Zachwatowicz (córka prof. Jana Zachwatowicza): Oni projektując na nowo jakby Stare Miasto zostawili, forma jest zostawiona, natomiast wszystkie domy są absolutnie zmodernizowane. Tam są wszystkie oficyny, te które były wybudowane w końcu aż do samej wojny, do 1939 roku, było takie zagęszczenie tych domów, to wszystko zostało wyburzone, znaczy, nie wyburzone tylko po prostu oczyszczone prawda. I wszystkie domy, które zostały zrekonstruowane, miały zrobione nowoczesne wnętrza.
Kronika: „Na ulicy Piwnej czerniały w roku 1945 zwaliska wypalonych kamieniczek. Zdawało się, że nic nie zdoła wskrzesić średniowiecznego piękna pogrzebanego pod zgliszczami. A tymczasem... Do resztek zabezpieczonych murów dobudowuje się nowe domy, nowe ulice, cała nową dzielnicę zrekonstruowano na podstawie dawnych opisów, rysunków i planów. Stare Miasto narodziło się na nowo”.
Narrator: Fragmenty nowej Starówki różnią się od stanu sprzed wojny. W niektórych przypadkach mamy do czynienia z nową kreacją. Rynek Nowego Miasta został wymyślony prawie całkiem na nowo, a Katedra Warszawska miała być wyobrażeniem świątyni, jaka tu stała.
Krystyna Zachwatowicz (córka prof. Jana Zachwatowicza): Muszę powiedzieć, że to doprowadziło do strasznej wściekłości komunę, dlatego że oni ze Starego Miasta, po odbudowie już Starego Miasta, po odbudowie katedry, zobaczyli nagle, że ta katedra jest dominującym elementem, dominującym elementem z widokiem jakby na Warszawę z Pragi.
Narrator: Profesor Zachwatowicz walczył z głupimi pomysłami władzy dowcipem i podstępem.
Krystyna Zachwatowicz (córka prof. Jana Zachwatowicza): Ktoś uprzedził ojca, że jest taki zamiar, żeby nie odbudowywać murów przede wszystkim obronnych Warszawy, a to, co jest - zburzyć, żeby odsłonić jakby Stare Miasto i takie było podejrzenie, że po prostu komuniści się boją, że za murami mogą jacyś powstańcy się gromadzić. I ojciec powiedział, że w takim wypadku jak to będzie zniszczone, znaczy będą mury odsłonięte, całkowicie odsłonięte, to bardzo dobrze, bo będzie widać wszystkie odbudowane kościoły.
Narrator: Pierwotnie Stare Miasto miało obejmować 11 kilometrów kwadratowych. Później zawężono ten obszar do dzisiejszej Starówki i Traktu Królewskiego.
Krystyna Zachwatowicz (córka prof. Jana Zachwatowicza): Ojciec i tak wywalczył to, że został odbudowany Nowy Świat. Tam już nie miał żadnej absolutnie możliwości, żeby obronić jeszcze więcej niż Stare Miasto i Nowy Świat. Nie było żadnej już absolutnie szansy.
Narrator: Już w 1949 roku zadekretowano w Polsce socrealizm. Trwał on pięć długich lat. Marszałkowska dzielnica mieszkaniowa miała być wizytówką nowego ustroju.
Kronika: „Warszawa, Plac Konstytucji. Zaledwie kilka tygodni upłynęło od lipcowego święta, kiedy Warszawa ujrzała pierwszy fragment MDM-u. Początek pięknej wielkiej stolicy. Każdy przyjezdny gość, każda wycieczka, tu kierują swe pierwsze kroki. Każdy chce mieć zdjęcie na Placu Konstytucji. Pierwszy fragment Śródmieścia socjalistycznej Warszawy stał się dumą i radością całej Polski”.
Narrator: Figury dzielnych robotników stoją do dziś tam, gdzie najbogatsi kupcy warszawscy mieli swoje kamienice. A później dodatkowo doświadczono centrum stolicy Pałacem Kultury i Nauki.
Kronika: „W prezydium Rady Ministrów odbyło się spotkanie przedstawicieli rządu i organizacji społecznych z radzieckimi projektantami i budowniczymi Pałacu Kultury i Nauki. Wyjaśnień udziela profesor Rudniew, szef zespołu projektantów, członek Radzieckiej Akademii Architektury. Pałac stanie na ogromnym placu między ulicami Marszałkowską, Świętokrzyską, Marchlewskiego i Alejami Jerozolimskimi. W dyskusji inżynierowie polscy wskazali na ogromne walory projektu, który nawiązuje do tradycyjnych form polskiej architektury narodowej”.
Narrator: Naród patrzył jednak z pogardą na podarunek od Stalina. „Co nam obca przemoc dała, nocą rozbierzemy” - śpiewano po domach.
Tomasz Markiewicz (współautor książki „Budujemy nowy dom. Odbudowa Warszawy w latach 1945-1952”): Polski socrealizm, tak później krytykowany, miał dwie dobre strony. Jedną to jest stylizacja, czyli chociażby to Osiedle Kubusia Puchatka Stępińskiego, czy ulica Gałczyńskiego na tyłach Nowego Światu i ludzka skala tego wszystkiego. I fajne rzeczy neobarok, ponieważ tam była taka śmieszna rzecz, co jest w ogóle dla mnie śmieszne i do dzisiaj, że podobno są style wsteczne i postępowe, prawda? No i okazało się, że XVII-wieczne Stare Miasto jest postępowe i że oświecenie jest postępowe. No ale pani Sekrecka nam tutaj zrobiła Plac Wogez, czyli taki renesans francuski, prawda, więc kawałek Paryża mamy w Warszawie. Tu siedzimy przy Placu Zbawiciela, który jest przecież kopią i miał być kopią rzymskiego Piazza della Repubblica. I to była inspiracja. No niedokończona, bo trzeba by wywalić te kamienice, których na szczęście nie wyburzono. Nie wyburzono ich dlatego, że ten system miał jedną wadę a zarazem zaletę. On nie był w stanie ekonomicznie podołać i zapewnić tylu mieszkań ludziom.
Narrator: Sam BOS został rozwiązany w 1951 roku, ale jego szefowie dalej nadawali ton odbudowie. Piotrowski został Ministrem Budownictwa, a Sigalin Pierwszym Naczelnym Architektem Stolicy. Niewątpliwą satysfakcję mógł poczuć profesor Zachwatowicz, kiedy UNESCO w 1980 roku wpisało warszawską starówkę na listę światowego dziedzictwa. Po raz pierwszy uhonorowano w ten sposób całkowitą rekonstrukcję. W roku 2011 akta BOS wraz z 44 archiwaliami z innych krajów wpisano na listę Pamięć Świata prowadzoną przez UNESCO. Dziś możemy się już tylko spierać o tamten rozdział w historii architektury.
Błażej Brzostek (autor pracy „Za progiem. Codzienność w przestrzeni publicznej Warszawy lat 1955-1970”): Wydaje mi się, że dla rozmowy o powojennej Warszawie potrzebna jest szersza perspektywa. Porównanie jej z czymkolwiek, porównanie jej z jednej strony z Mińskiem białoruskim i decyzjami, jakie tam zapadły po zniszczeniu miasta i porównanie jej z decyzjami, jakie zapadły w miastach Europy Zachodniej, gdzie przecież i relacje polityczne były inne, i kapitały były inne, przede wszystkim znacznie większe, i udział prywatnej własności był znacznie ważniejszy. Weźmy sobie Hawr, prawda, miasto zrujnowane, które zostało zbudowane w zasadzie na nowo w zupełnie nowym stylu, z zignorowaniem jego dawnej tkanki. Tam też doburzano, aby zbudować nowy układ przestrzenny, no i ten układ przestrzenny Hawru, architekt wówczas bardzo wpływowy, Perreta to projektował. Te perretowskie tak zwane formy my widzimy też w Warszawie, na przykład na ulicy Kruczej te budynki biurowe, urzędowe, ministerialne, które są wzdłuż ulicy Kruczej i zwłaszcza hotel Grand, to jest taka recepcja perretowskiej architektury w Warszawie.
Artur Bojarski (autor książki „Z kilofem na kariatydę”): Poza dzielnicą historyczną, poza budowanym Starym Miastem, Krakowskim Przedmieściem, stworzono brzydkie miasto. Bądźmy szczerzy, stworzone brzydkie miasto o nudnej architekturze szablonowej, architekturze bloków i biur.
Andrzej Skalimowski (autor biografii Józefa Sigalina): Moja ocena BOS-u jest z perspektywy czasu pozytywna. Uważam, że przy takim stopniu zniszczenia, jednak bezprecedensowym i przy rzeczywiście tych realiach, które wówczas były, zrobiono bardzo wiele. Właściwie to miasto odbudowano do 1956 roku, bo ja to tak przyjmuję, trochę przedłużam ten okres, ale dla mnie czas do 56 roku, do śmierci Bieruta, do tej odwilży, jest to jednak pewna konsekwencja tych działań BOS-u, bo to byli ci sami ludzie. Ta instytucja się inaczej nazywała później, ale zamysł był podobny. To uważam, że zbudowano naprawdę kawał miasta.
Narrator: Jedno jest pewne, trudno pobić rekord entuzjazmu, jaki ustanowili budowniczy nowej Warszawy.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Jak zbudowano nową Warszawę -
Twórca / Wytwórnia
Geremek, Rafał (reżyser) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Data wykonania
05/12/2022 -
Czas trwania
0h 27min 44sek -
Osoby występujące
-
Numer inwentarzowy
MHP-08-269 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink