Jacek Górski
Górski, Jacek (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);
13/10/2025
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Jacek Górski
Moja pierwsza styczność z pandemią miała miejsce na lotnisku i to nie było lotnisko polskie. To było lotnisko niemieckie. W lutym [20]20 roku wyjechałem w ramach takiego projektu organizowanego przez Instytut Kultury Miejskiej do Kiel[?] na takie spotkanie liderów z miast bałtyckich. Tam żeśmy rozmawiali o rewitalizacji, o pomysłach na uruchomienie mieszkańców konkretnych dzielnic w konkretnych miastach. I podróżowałem tam samolotem i na lotnisku niemieckim pierwszy raz dostrzegłem kilka osób w maseczkach. A to już był ten okres, kiedy w telewizji i w radiu wspominano, że coś się złego dzieje. I kiedy zacząłem pracować z domu dzień po dniu, na początku nie było to łatwe i trzeba się było przyzwyczaić. Trzeba zmienić niektóre swoje przyzwyczajenia, zrewidować niektóre swoje postępowania, to już wówczas nie pamiętam, czy drogą radiową, czy telewizyjną, czy może w Internecie pojawiły się pierwsze wzmianki na temat tego, że najtrudniej jest pracować z domu rodzicom, którzy jednocześnie w tym samym miejscu mają swoje dzieci, swoje pociechy, które czasami im zwyczajnie przeszkadzają. Czasami chcą, żeby w trakcie połączenia w czymś im pomogły, czasami chcą, żeby je nakarmić i tak dalej, i tak dalej. W moim przypadku nie było żadnego problemu, bo ja mieszkałem i mieszkam sam, więc o każdej porze dnia mogłem sobie bez problemu czy połączyć się na Teamsie, czy do kogoś zatelefonować, czy z kimś porozmawiać. No ale jeżeli wyobraziłem sobie, że takie sytuacje mogą mieć miejsce także w mojej firmie, to dość szybko wpadłem na pomysł dość oryginalny. Stwierdziłem a może bym wziął i przeczytał tym dzieciom moich koleżanek i kolegów z firmy bajki? Przeczytał je na głos, nagrał i następnie przesłałbym do mojej firmy, żeby mogli sobie ci rodzice, moja koleżanka czy mój kolega z nich skorzystać. No tak, tylko jakie bajki wybrać? Zacząłem się zastanawiać. Zacząłem myśleć, jakie by to mogły być niedługie, jakieś lekkie, jakieś przyjemne i mój wybór padł na Rumcajsa, "Przygody Rumcajsa". Wziąłem sobie, otworzyłem książkę, wybrałem pierwszą bajkę i zacząłem sobie po cichu czytać. Okazało się, że przeczytanie takiej bajki to jest mniej więcej 10 minut, więc stwierdziłem, że to chyba jest dobry pomysł, bo ani to nie jest za krótka bajeczka, ani z drugiej strony nie jest to za długa bajka, którą można być, przy której można by się znudzić. Tylko tak, mógłbym ją zwyczajnie przeczytać. Tak jak się czyta na głos różnego rodzaju książki. Ale z drugiej strony zacząłem troszeczkę zastanawiać się nad tym, że może by do tych bajek, które będę czytał, dodać jakieś efekty i mogłyby to być jakieś efekty dźwiękowe wynikające z tego, o czym jest konkretna bajka. Nagrałem pierwszą bajkę. Przesłałem do mojej koleżanki z HR-u w firmie. Napisałem jej maila, że wpadłem na taki pomysł. Jeżeli byłaby zainteresowana, jeżeli myśli, że to jest dobra idea, żeby takie coś zrealizować w firmie to, nawet podpisałem wujek Jacek, takie bajki może poczytać. No i dostałem odpowiedź "ojej, ale super, bardzo mi się to podoba, Jacku, jeżeli możesz to jak najbardziej możesz takie bajki dalej czytać. Fajnie, że to zostało nagrane. Ja to udostępnię na takiej naszej sieci wewnętrznej i ci rodzice, jeżeli będą chcieli będą mogli sobie te bajki pobierać". No i zaczęło się. Bajki były nagrywane w łazience i w tej łazience mniej więcej około 20., 20:30 wstawałem i zacząłem się przygotowywać. Klasycznie na początku czytałem cały tekst. Zastanawiałem się, jakie odgłosy można by tam w tym tekście umieścić podczas tego mojego czytania, więc niektóre to były klasyczne odgłosy, które można by skojarzyć z pewnego klasycznego filmu, czyli 'odgłosy paszczowe'. Jak miał jechać koń, no to było klasyczne [kląskanie], jak miała być pszczoła, no to było [bzzz], a jak była kukułka, no to można było śmiało powiedzieć "ku ku, ku ku, ku ku". Czasami były potrzebne jakieś efekty dźwiękowe, których nie mogłem naśladować. Więc np. potrzebny był gwizdek to wziąłem gwizdek. Potrzebna była fujarka, to zagrałem coś na fujarce. Potrzebny był łamany patyk, to wyszedłem na podwórko, żeby kilka gałązek zebrać i te patyki łamać podczas czytania tej mojej bajki. Czasami potrzebna była jakaś melodia, którą trzeba było zanucić czy też zagwizdać. Też starałem się to robić, więc jakieś tam efekty były. No i tak sukcesywnie po dwie, po trzy bajki nagrywałem, przesyłałem je do firmy i one gdzieś tam trafiały na ten nasz wewnętrzny serwer, żeby można je było sobie pobierać. W ten sposób doszedłem do 24 bajeczki, bo tyle jest rozdziałów w tej książce i po tej 24 bajeczce przygoda z bajkami Rumcajsa się zakończyła. Pożegnałem się z tymi moimi słuchaczami, którzy miałem nadzieję, że mnie wysłuchiwali i mogli poznać historię tego właśnie rozbójnika z Rzaholeckiego lasu. No i w ten sposób ta pierwsza część tej mojej przygody się zakończyła. Bo potem tylko liczyłem na jakiś odzew od moich koleżanek i kolegów. I faktycznie, jedna z moich koleżanek z Warszawy napisała do mnie, że bardzo jej się te bajeczki podobały i że jej syn jest bardzo zadowolony i z przyjemnością ich odsłuchiwał. Czy było więcej osób i więcej dzieci, które się zajmowały słuchaniem tych bajek? Jest mi trudno powiedzieć. No ale z drugiej strony też nie liczyłem na to, że będzie z tego jakiś ogromny aplauz, odzew i że wszyscy będą mi bili brawo. No po prostu miałem taki pomysł, zrealizowałem go, wprowadziłem w życie i te 24 pliki dźwiękowe powstały.
Po kilku latach, kiedy już skończyła się pandemia, moja koleżanka archiwistka, która pracuje w Archiwum Uniwersytetu Gdańskiego, rozpoczęła taki projekt, który polegał na tym, że zbierała różnego rodzaju wspomnienia i pamiątki i akcje związane z tym czasem covidowym. I odezwałem się do niej, proponując jej przekazanie tych bajeczek o Rumcajsie właśnie w ramach tej akcji covidowej do jej archiwum. Ponieważ sam jestem archiwistą i wiem, jak bardzo ważne jest to, żeby takie rzeczy gdzieś tam pozostawały w pamięci, były dostępne w przyszłości i były dostępne tym, nazwijmy to sobie, nawet kolejnym pokoleniom. Więc przekazałem jej komplet tych 24 bajeczek w wersji cyfrowej. To było nagrywane przez telefon komórkowy, więc była wersja cyfrowa, którą spokojnie mogłem przekazać. I gdzieś tam to w jej archiwum pocovidowym pewnie jest.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Jacek Górski -
Twórca / Wytwórnia
Górski, Jacek (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Zakres chronologiczny
-
Data wykonania
13/10/2025 -
Czas trwania
0h 7min 7sek -
Miejsce
-
Numer inwentarzowy
MHP-07-3226 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink
Słowa kluczowe
Opis
Relacja Jacka Górskiego dotyczy osobistych doświadczeń związanych z początkiem pandemii COVID-19 oraz oddolnej inicjatywy podjętej w odpowiedzi na nowe warunki pracy i życia. Relacjonujący opowiada o pierwszych sygnałach zagrożenia dostrzeżonych podczas podróży w lutym 2020 roku oraz przejściu na pracę zdalną. Wspomina pomysł nagrywania bajek dla dzieci współpracowników jako formy wsparcia rodziców pracujących z domu oraz proces realizacji nagrań, obejmujący lekturę „Przygód Rumcajsa” z wykorzystaniem efektów dźwiękowych. W dalszej części relacji odnosi się do przekazania nagrań do Archiwum Uniwersytetu Gdańskiego jako elementu dokumentującego doświadczenia czasu pandemii.