Inflanty - zapomniana kraina I Rzeczpospolitej - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Podcasty
Audio

Inflanty - zapomniana kraina I Rzeczpospolitej

11/12/2024

Transkrypcja

Kresy północy to nieco zapomniane przez nas dziś dawne rubieże Rzeczypospolitej. Ziemie dzisiejszej Łotwy, a nawet i Estonii, miejsce bitew takich jak słynny Kircholm, obszar walki z Moskwą i Szwecją. Kurlandia, Semigalia, Łatgalia, Liwonia - tajemnicze nazwy krain, z których pochodziło wielu znakomitych obywateli Rzeczypospolitej. W dzisiejszym odcinku opowiemy o historii Inflant. Cezary Korycki, zapraszam. Część pierwsza. Między Rusią, krzyżakami, a Litwą.

 

- W naszym podcaście "Inne historie Polski" witam mediewistę z Muzeum Historii Polski doktora Tomasza Borowskiego. Dzień dobry.

 

- Bardzo mi miło.

 

- Niektórych z Państwa, którzy słuchali naszych poprzednich spotkań, oczywiście zapraszam do ich znalezienia na kanale, do subskrypcji kanału, wcześniej mówiliśmy o średniowiecznej wchodniej i środkowej Europie, jest też odcinek o średniowiecznej Rosji. Mówiliśmy także i o fałszerstwach Krzyżaków, i o grze o tron Litwinów, nawet mówiliśmy o polskich krzyżowcach w Ziemi Świętej. Dzisiaj jednak wędrujemy daleko na północ od granic dzisiejszej Polski. Wędrujemy do państw bałtyckich. Państwa bałtyckie to dziś nasz znaczący geopolityczny sojusznik także w sojuszu północnoatlantyckim, dlatego chyba poznać ich historię. Ale skoro mowa o historii, to skąd się wzięli protoplaści Łotyszy i Estończyków?

 

- Tu odpowiedzi są różne. Innej odpowiedzi należy udzielić w przypadku Łotyszy, innej w przypadku Estończyków, ponieważ mimo że w takim powszechnym skojarzeniu Łotwa i Estonia są krajami sobie bliskimi, o podobnych rozmiarach, podobnej ludności, natomiast w kontekście historii narodów między nimi są istotne różnice. Łotysze są Bałtami tak samo jak Litwini, Żmudzini, niegdyś Prusowie także, natomiast Estończycy są Ugrofinami, tak jak Węgrzy czy mieszkańcy Finlandii. Według ich własnej narracji ludy ugrofińskie, Estończycy, zamieszkują te tereny od tysięcy lat. Wskazówką na to jest to, że już w średniowieczu oni definiują siebie względem Niemców, względem Słowian jako miejscowi. Estońska historiografia wskazuje, że już w średniowieczu miejscowa ludność uznawała siebie za wspólnotę, która istniała tutaj zanim przybyli właśnie Niemcy, Estończycy, Skandynawowie, bo Estonia także poddana penetracji skandynawskiej, i faktycznie zdaje się, że Estończycy, ludy ugrofińskie, żyły na tych terenach dawniej niż Bałtowie, którzy przybyli nieco później. Wskazówką na to jest sama nazwa Inflanty. Liwonia to jest spolszczona nazwa. Inflanty są spolszczoną wersją słowa livland, Liwonia od ludu Liwów, który mieszkał nad Dźwiną na terenach dzisiejszej Rygi mniej więcej, i to był lud ugrofiński właśnie, mimo że na terenie Łotwy, to to był lud ugrofiński, czyli powiązany z Estami. On już prawie zupełnie zaniknął, ale też wskazuje, że prawdopodobnie tereny Łotwy były zamieszkane przez Ugrofinów i tylko później Bałtowie wypchnęli ich na północ. Kiedy do tych zdarzeń dochodziło tutaj, można się spierać. To głównie się opiera o badania DNA, w mniejszym stopniu o ceramikę. Ale to mówimy o kilku tysiącach lat przed naszą erą, 4000-3000 przed naszą erą, tak widzą korzenie swoje Estończycy.

 

- Czym zasadniczo w wymiarze geograficznym są Inflanty i gdzie, jak możemy je narysować na mapie Europy?

 

 

- To jest akurat wyjątkowo proste pytanie, ponieważ granica Inflant w zasadzie nie zmienia się od XIII wieku, to jest jeden z takich nielicznych przypadków podczas gdy granice Węgier, granice Polski przez różne koleje losu podlegały różnym zmianom. Inflanty mniej więcej od XIII wieku pokrywają się z terenami, które współcześnie zajmuje Łotwa i Estonia. Tak jak wcześniej wspomniałem, nazwa "Inflanty" wywodzi się od Livland, czyli od tego dosyć małego obszaru, gdzie mieszkali Liwowie. Z czasem jest rozszerzona na cały obszar Estonii i Łotwy, czyli nie pokrywa się z Litwą. Czyli tak jakby kraje bałtyckie to nie to samo, co Inflanty, ponieważ kraje bałtyckie, Litwa się do nich zalicza, a nie zalicza się do Inflant. W XIII-XIV wieku było trochę kontrowersji. Krzyżacy uważali południową Łotwę, Kurlandię, Łatgalię, generalnie tereny na południe od Dźwiny, za część Prus. To było motywowane politycznie, po prostu pozycja zakonu krzyżackiego była silniejsza w Prusach, i w związku z tym chcieli wprowadzić tam prawo pruskie, nie prawo inflanckie. Natomiast rzeczywistość to zweryfikowała już od XIV wieku, kiedy nie udało się krzyżakom podporządkować Żmudzi, którą też uważali za część Prus, tak jakby szeroko rozszerzali granic Prus, to uznali, że Kurlandia, Łatgalia, Semigalia, czyli Południowa Łotwa, że to jest granica Inflant. Czyli Inflanty to po prostu obszar Łotwy i Estonii z niewielkimi zmianami granicznymi, ale z grubsza tak.

 

- Pojawiają się na północy Bałtyku w pewnym momencie krzyżowcy. Na samym północnym Bałtyku pojawiają się krzyżowcy, ale co to byli za krzyżowcy i co mieli wspólnego z naszymi krzyżakami? Czego w ogóle tam szukali na tej surowej zimnej ziemi?

 

- Początkowo nie mieli z krzyżakami zupełnie nic wspólnego, częściowo dlatego, że pojawili się tam w czasach, kiedy krzyżaków prawie nie było, w czasach, kiedy krzyżacy dopiero powstawali w Ziemi Świętej i nie byli w ogóle zaangażowani w rejonie basenu Morza Śródziemnego. Więc historia chrześcijańskich, krucjatowych Inflant jest starsza niż historia krucjatowych Prus paradoksalnie. Ekspansja Łacińskiej Europy, krzyżowców, zachodu na teren Inflant wiąże się po prostu z ekspansją średniowiecznej Europy, z ekspansją chrześcijaństwa. W 1168 roku żywioł niemiecki ostatecznie zakotwicza się na południowych brzegach Bałtyku, ponieważ następuje spalenie Arkony, takiego ostatniego bastionu Słowian pogańskich na terenie współczesnych Niemiec, więc w 1168 r. Niemcy zakotwiczają się nad Bałtykiem i 30 lat później docierają do Inflant. Dwoma podstawowymi motywacjami jest szerzenie wiary oraz zarobek. Brzmi jak uproszczenie, ale tak naprawdę było. Pierwotnie ta penetracja ma charakter wyłącznie pokojowy. Po prostu do rzeczy Dźwiny oraz nad Zatokę Fińską przybywają kupcy z Cesarstwa, z Niemiec, i wraz z nimi przybywają duchowni, którzy starają się miejscową ludność nawrócić, i na początku biskup Meinhard, koniec XII wieku, on prowadzi działalność wyłącznie pokojową. Powstają takie drobne faktorie niemieckie, to nie wzbudza kontrowersji. Natomiast żeby rozbudować swoje wpływy, tam dochodzi do sporu, miejscowi poganie nie chcą tak jakby ustępować miejsca, nadawać kolejnych terenów kupcom niemieckim, dochodzi do sporu, już następca Meinharda biskup Bertold nawołuje do tzw. corocznej krucjaty, stałej krucjaty, ponieważ Inflanty są o tyle magiczną krainą, przynajmniej mi to bardzo działa na wyobraźnię, ponieważ zimą Bałtyk zamarza, a ponieważ Żmudź, Litwa jest krainą pogańską nie połączoną z Zachodnią Europą, to przez pół roku Inflanty nie mają w zasadzie żadnego połączenia z Zachodnią Europą, są taką wyspą. I dlatego ta krucjata ma być coroczna, ponieważ Bertold mówi, że ilekroc się zrobi ciepło, to wtedy zapraszamy kolejną falę krzyżowców. I początek XIII wieku, tak właśnie między 1198 a potem 1250 to jest czas silnej ekspansji krzyżowców łacinników na teren Inflant. Na początku XII wieku jest założone miasto Ryga, i pierwotnie część ludów, właśnie owych Liwów, przyjmuje chrześcijaństwo dobrowolnie, natomiast później jest to już po prostu podporządkowanie siłowe. Czego oni tam szukają? Oni tam szukają głównie handlu. To jest wielki handel, który powstaje właśnie w XII-XIII wieku i trwa do czasów nowożytnych, handel ze wschodem głównie poprzez Ruś, przez Republikę Nowogrodu, handlują futrami, handlują woskiem, handlują żywnością, Nowogród zimą potrzebował żywności z Zachodniej Europy, w czasach kiedy Niemcy nie dostarczali tej żywności, Nowogród cierpiał na klęski głodu, więc to był taki wielki interregionalny handel pomiędzy bogatą Zachodnią Europą a Rusią, Inflanty są położone tam centralnie, i tymi głównymi ośrodkami to jest Dźwina, kiedy kupcy hanzeatycy płyną wzdłuż Dźwiny, później Witebsk, miasto bogate ruskie, oraz Zatoka Fińska na północy także przez Narwę później do Nowogrodu, w mniejszym stopniu Kurlandia, taka mniejsza rzeczka Windawa, do handlu z Litwą produktami leśnymi, głównie futrami i woskiem. Krótko mówiąc, Niemcy i krzyżowcy przybywają do Inflant, żeby szerzyć wiarę oraz żeby handlować, ale nie z samymi Inflantami, bo tam tak dużo zasobów naturalnych nie ma, natomiast robią z tego bazę pośredniczącą w wielkim handlu pomiędzy Rusią a Europą Zachodnią, który trwa do XVII-XVIII wieku.

 

- Pojawia się termin "Ruś", a tam, gdzie termin "Ruś", pojawia się problem, pojawia się przemoc. No tutaj ta Ruś w pewnym momencie dawała się we znaki mieszkańcom Inflant, już w wieku XIII-XIV. Jak wyglądała ta konfiguracja interesów i te pierwsze agresywne działania ze wschodu?

 

- Rozwój Inflant był możliwy ze względu na słabość Rusi. Kiedy pierwsi krzyżowcy i kupcy tam przybyli, formalnie jest dosyć mało dokumentów na ten temat, ale prawdopodobnie ten region, ludy bałtyjskie, płaciły jakąś formę okupu, haraczu władcom Połocka, ruskim. Więc nominalnie władza ruska mogła się rozszerzać na te tereny, i władca Połocka udzielił zgody kupcom niemieckim na założenie tam faktorii, na penetrację, to na początku było zupełnie bezkonfliktowe. Następnie, kiedy krzyżowcy wzmacniają tam swoją pozycję, natychmiast dochodzi do konfliktu z księstwami ruskimi, Połock już jest wtedy słabszy, więc bardziej ze Pskowem oraz z Nowogrodem. Dochodzi do konfliktów z Pskowem oraz Nowogrodem, szczęśliwie dla Krzyżowców Ruś właśnie  jest niszczona przez Mongołów, więc władcy Rusi nie bardzo mają narzędzia, żeby ten swój wywiedziony jeszcze z XII wieku nominalny wpływ nad Bałtami wyegzekwować, i to daje 100, 200 lat takiego potencjalnego spokoju dla Inflant, kiedy można tam założyć miasta, założyć diecezję, zbudować takie zachodnioeuropejskie państwo czy raczej władztwo. W obliczu słabości Rusi uwaga krzyżowców w tym początkowym okresie skupia się bardziej na wojnie z Litwą. Na po prostu próbie rozszerzenia swojego własnego władztwa terytorialnego na kolejne ludy bałtyjskie, to znaczy krzyżowcy podbili Łatgalię, podbili Kurów z Kurlandii, więc walka ze Żmudzinami, z Litwinami, czyli po prostu z kolejnymi plemionami Bałtów wydaje się być naturalnym kierunkiem, i tam krzyżowcy inflanccy ponoszą druzgocącą klęskę w bitwie pod Szawłami, gdzie ginie mistrz inflancki tamtejszego zakonu rycerskiego, to jest duża, znacząca bitwa. I w tym momencie całym Inflantom grozi upadek, to znaczy Inflanty były podzielone pomiędzy biskupów krucjatowych oraz zakon kawalerów mieczowych, tereny były podzielone pomiędzy nimi, i w momencie, w którym zakon kawalerów mieczowych jest prawie w całości unicestwiony w czasie bitwy pod Szawłami, trochę nie wiadomo, kto miałby Inflant bronić, i wtedy na białym koniu pojawia się zakon krzyżacki, który dopiero przed sekundą dostał tereny w ziemi chełmińskiej w Polsce, jeszcze jest bardzo słabiutki w tym regionie, ale inaczej niż zakon kawalerów mieczowych ma renomę w Europie, ponieważ był aktywny w Ziemi Świętej, ponieważ ma dobre kontakty z papieżem, świetne kontakty z cesarzem, więc on tak jakby przychodzi z taką nadzieją odrodzenia i posprzątania. W momencie, w którym zakon krzyżacki przejmuje posiadłości inflanckie swojego pośrednika, tego zakonu kawalerów mieczowych, który został pokonany podczas bitwy pod Szawłami w 1236 roku, następuje tak jakby połączenie Prus z Inflantami i w związku z tym dominacja tego kierunku ekspansji na Litwę jest ucementowana, ponieważ zakon krzyżacki w Prusach także walczy z Litwą. I od tego momentu krzyżacy, początkowo równoprawni, ponieważ wielki mistrz zakonu krzyżackiego rezyduje w Akce, więc na samym początku Prusy i Inflanty są w pełni równoprawne, a w jakimś sensie Inflanty nawet są potężniejsze, ponieważ tam jest więcej zamków, kamiennych zamków. W czasach, kiedy krzyżacy dostają się do Prus, tam nie mają żadnych zamków, mają trochę grodów drewniano ziemnych, natomiast w Inflantach już są kamienne zamki, więc z początku Inflanty w ogóle są ważniejsze w tej dwójce. Natomiast od XIV wieku, kiedy wielki mistrz przeprowadza się do Malborka, no to wtedy Prusy tak jakby dominują nad inflantami, i Prusy zarządzają konfliktem z Litwą i korzystają z zasobów Inflant w czasie sporu z Litwą, i tym samym nie pozwala, aby Inflanty korzystały ze swoich zasobów broniąc się przed Rusią, która od XIV wieku zaczyna z wolna zrzucać jarzmo mongolskie. Republiki Pskowska i Nowogrodzka umacniają się, Inflanty są coraz bardziej zagrożone ze strony Rusi, jednak to połączenie z Prusami sprawia, że w dalszym ciągu większość zasobów Inflant jest wykorzystywana w walce z Litwą, a później w walce z Polską, czyli Inflanty w związku z tym dalej są wciągnięte w walki z Polską zupełnie wbrew swoim interesom, ponieważ Inflanty i Polska nie mają żadnego konfliktu interesu, natomiast mają wspólnego wroga, którym właśnie jest Ruś.

 

- XVI wiek to już jest hołd pozwolski, jeżeli można to tak nazwać, czy raczej traktat pozwolski. Trochę jest w cieniu hołdu pruskiego, ale też miał swoje znaczenie chyba dla ekspansji terytorialnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

 

- Ogromne i był jednoznacznie pozytywny, tzn. trudno wskazać, jakie były wady czy zagrożenia tej inicjatywy. Tak jak wskazywały Inflanty co najmniej od XV wieku, a tak naprawdę trochę wcześniej też, miały z Polską i z Litwą wspólny interes. Litwa była zagrożona przez Ruś, Polska w związku z sojuszem z Litwą była także zagrożona przez Ruś, i Inflanty były zagrożone przez Ruś. I w momencie, w którym Prusy dokonują sekularyzacji, czyli tak jakby zrywają swoją kontrolę nad Inflantami, wreszcie Inflanty mogą działać w pełni samodzielnie i zupełnie zarzucają konflikt z Litwą, szukają porozumienia z Wilnem. I jest taki mistrz inflancki, jeden z bohaterów zarówno Inflant, ale także w jakimś sensie cesarstwa, jest trochę jego pomników i w Niemczech, i na Łotwie, Wolter von Plettenberg. On panował w Inflantach w tym samym czasie, kiedy Prusy dokonały sekularyzacji, i siłą rzeczy względem niego także były wysuwane takie propozycje, zwłaszcza że w miastach Inflanckich także szerzyła się reformacja. W związku z tym pozycja katolickiego zakonu krzyżackiego, on był krzyżakiem, była coraz słabsza, natomiast Wolter von Plettenberg z jednej strony toleruje rozwój reformacji, nie wchodzi w konflikt, bo nie stać go na to, żeby zacząć walczyć z miastami, z drugiej strony sam nie staje się protestantem, zawiązuje sojusz z Litwą i walczy z Rusią. Jest genialnym dowódcą, w 1502-1503 r. ma dwa błyskotliwe zwycięstwa, kiedy pokonuje armie ruskie, armie moskiewskie, a że są wielokrotnie liczniejsze, niestety Litwini nie przychodzą mu wtedy na pomoc. Formalnie są zobowiązani to zrobić, natomiast nie robią, w wyniku czego te błyskotliwe kampanie Plettenberga przedłużają żywot Inflant o 50 lat, natomiast nie likwidują zagrożenia ze strony. On jedyne co wygrywa to remis tak jakby tymi swoimi zwycięstwami, i po jego śmierci brak już takich wybitnych wodzów inflanckich, i sytuacja Inflant się pogarsza jeszcze bardziej. I wtedy Inflantczycy zdają sobie sprawę, że bez pomocy Litwy zupełnie sobie nie dadzą rady, i w związku z tym gotowi są nawet oddać swoje tereny w zamian za opiekę. Dla Litwy, dla Polski to jest rozwiązanie idealne, ponieważ konflikt z Moskwą, konflikt z Iwanem Groźnym jest dla Polski i tak nieunikniony. Ostatni Jagiellon na polskim tronie, Zygmunt August, przyjmuje hołd od stanów inflanckich zarówno właśnie od miast, od arcybiskupa Rygi oraz od ostatniego mistrza inflanckiego, i wtedy Polska oficjalnie jest wciągnięta w ten konflikt, natomiast to chwilę trwa. Polska przybywa na pomoc Inflantom, ale w jakimś sensie już za późno, ponieważ zanim Polska przybywa, duże miasta inflanckie, przede wszystkim Dorpat, współczesne Tartu, jest już zniszczone przez Iwana Groźnego, stolica krzyżaków inflanckich - Cesis polskie, Kieś niemieckie, Wenden, jest już także zrównane z ziemią. Tam teraz jest taka piękna wystawa archeologiczna, oni to nazywają miejscowi łotewską masadą, ponieważ ludność Inflant słysząc o okropieństwach, jakich dopuszczał się Iwan Groźny, postanawia popełnić masowe samobójstwo, a nie dostać się do niewoli, więc oni heroicznie bronią tego zamku, potężnej warowni krzyżackiej. Kiedy widzą, że ta obrona już się nie powiedzie, wysadzają się w głównej wieży, i badania archeologiczne znalazły ciała w ruinach tej wieży, więc tak jakby to jest opisane w ówczesnych kronikach, ale także potwierdzone archeologicznie. I tam dopiero rok później przybywają wojska Stefana Batorego ratować, co się da, i coś tam oczywiście jest jeszcze do ratowania, Ryga jest niezdobyta, Kurlandia, czyli tak jakby zachodnia część Łotwy. No i trwa wielka wojna z Iwanem Groźnym, którą Polska wygrywa i włącza Inflanty w granicę Rzeczpospolitej. Pod samym Wenden, pod tą stolicą Cesis, Kieś po polsku, dochodzi do walnej bitwy, kiedy wojska polskie i litewskie rozgramiają wojska Iwana Groźnego. W Polsce oczywiście znamy słynne oblężenie Pskowa, ale także na terenie Inflant dochodzi do jeszcze kilku potyczek. Wojska polskie odbijają Tartu, też zrujnowane miasto, ale niegdyś potężne wielotysięczne miasto, tam do teraz były mury miejskie, do dzisiaj są ruiny katedry, klasztory także, to jest naprawdę teren o ogromnie rozbudowanej kulturze materialnej, o bogatej kulturze prawnej, także to nie są takie dzikie pola. I tam wojska polskie przepędzają wojska Iwana Groźnego i przynoszą Inflantom pokój, choć nie na długo. Część druga. Rzeczpospolita Północnych Narodów.

 

- W pewnym momencie w historii Jagiellońskiej polskiej Litwy pojawiają się luteranie z północy. Jaki status miała szlachta z Inflant w Rzeczypospolitej Obojga Narodów?

 

- Odpowiedź na to pytanie zależy na to, czy patrzymy formalnie, czy patrzymy praktycznie. Od strony formalnej już w 1566 roku polski król obiecuje Inflantczykom pełne uprawnienia. Stawia ich na równi z Litwinami i z Polakami, to ma być taki może nie trzeci naród, ale równie uprzywilejowana trzecia grupa. Natomiast to jest trochę za wcześnie dlatego że Polska wtedy nie ma realnej kontroli nad Inflantami, tak jak wspominałem, dopiero po Stefanie Batorym Polska otrzymuje kontrolę nad Inflantami, i w tym czasie Inflanty są regionem zniszczonym wojną, gdzie tak naprawdę przez ostatnie 10-15 lat panowało prawo prawo silniejszego i dochodzi do licznych nadużyć polskiej szlachty, polskiego wojska na miejscowej ludności niestety, i dopiero sejm w 1597 roku, czyli 30 lat po tej pierwszej obietnicy pełnej równości zbiera się i przyjmując wiele skarg z tego regionu, że prawa nie są respektowane, to są takie rzeczy może potencjalnie nudne na podcast, ale prawo do obejmowania wysokich urzędów, prawo do dzierżawy gruntów, wiele takich podstawowych praw, którymi obdarzona była szlachta polska i litewska, miejscowa szlachta inflancka, niemiecka nie mogła się nimi cieszyć. Więc oni przynoszą żale, że w jakimś sensie nie jest tak jak było obiecywane, i w 1597 roku, kiedy przez moment Ruś nie jest już takim dużym zagrożeniem, teraz Polska angażuje się w spór ze Szwecją, i nagle walcząc ze Szwecją musimy tych Inflantczyków, znaczy, polskie elity chcą tych Inflantczyków dla siebie pozyskać, to wtedy na tym sejmie jest przyznane, że jak dotąd nie mieli pełnych praw wbrew tej obietnicy, i ten sejm to naprawia, wprowadza w Inflantach polskie urzędy, wprowadza prawo do obejmowania rzeczonych urzędów, w Cesis odbywa się sejmik, z tego sejmu są wysyłani posłowie do sejmu walnego Rzeczypospolitej, sześciu posłów, więc w praktyce od 1597 roku następuje realne zrównanie szlachty inflanckiej ze szlachtą polską. Arcybiskup Lwowa Jan Dymitr Skolikowski, on był wielkim zwolennikiem równouprawnienia i nadawania przywilejów Inflantczykom. Zanim udało się ten sejm w 1597 przeprowadzić, właśnie arcybiskup Lwowa był takim propagatorem, on zwracał uwagę na niesprawiedliwości, których doświadczają Inflantczycy, i wydawał broszury takie promujące Inflanty w Polsce, on je wydawał zarówno po niemiecku, czyli tak jakby do mieszkańców Inflant, do elit, ale także po polsku, żeby kwestie pozycji szlachty inflanckiej w Polsce nagłośnić, no bo to teren bardzo, bardzo odległy, więc w jakimś sensie wprowadzenie równego uprawnienia Inflantczyków jest sukcesem takich właśnie postaci, jak Jan Dymitr Skolikowski, arcybiskup lwowski.

 

- Mówiliśmy tutaj o konflikcie ze Szwecją, no i faktycznie Inflanty to teren jednego z największych polskich zwycięstw. Przyznam się szczerze, że chciałbym odwiedzić to pole pod Kircholmem i zobaczyć, jak ono przynajmniej dzisiaj wygląda. Zresztą w jednym z poprzednich odcinków miałem okazję rozmawiać o husarii, bo to za sprawą husarii to zwycięstwo nastąpiło. Odcinek z udziałem profesora Nagielskiego. O sprawach militarnych bitwy pod Kircholmem może dzisiaj nie będziemy rozmawiać, ale ogólnie o wymiarze politycznym. Co to była za kampania i co dało nam to spektakularne zwycięstwo?

 

- Tak, najłatwiej odpowiedzieć na drugą część tego pytania, co nam dało. Dało nam niestety bardzo niewiele. W zasadzie uchroniło Rygę przed okupacją przez wojska szwedzkie, ale na bardzo niedługo, ponieważ w 1621 roku Ryga i tak została przez Szwedów zajęta, więc było to w jakimś sensie zwycięstwo bezowocne, rozpalające wyobraźnie, przynoszące chwałę polskiemu orężowi, natomiast nie poprawiło na długo polskiej sytuacji w Inflantach. Czego dotyczyła wojna o Inflanty? To na poziomie takim najbardziej przyziemnym: dotyczyła północnej Estonii. Dotyczyła północnej Estonii, ponieważ tak jak rozmawialiśmy wcześniej, w momencie, w którym krzyżacy inflanccy oddają się pod opiekę polskiego króla i następnie oddają swoje ziemie Polsce i Litwie, pierwotnie w ogóle Litwa, możni litewscy uważają włączone do Rzeczpospolitej Inflanty za część Litwy. Dopiero później, żeby to uregulować, Inflanty stają się włączone do Rzeczypospolitej, czyli one nie należą ani do Polski, ani do Litwy, tylko wspólnotowo, do niezależnej części. Natomiast już wtedy do tego nie zaliczają się północne Inflanty, nie zalicza się północna Estonia z Tallinem przede wszystkim, ponieważ w Tallinie zdają sobie sprawę, że Polska jest tak daleko, że nie przybędzie na czas. Tak jak wspominałem wcześniej, nawet do południowych Inflant nie przybyliśmy na czas. One zostały zrównane z ziemią, ale to tym bardziej mieszkańcy Narwy, Talina nie szukali nadziei w wojskach litewskich, oni samodzielnie udali się pod opiekę Szwecji, która przybyła na pomoc, Talin nigdy nie został zdobyty, Szwedzi także walczyli z wojskami ruskimi i opanowali północną część Inflant. W jakimś sensie bezprawnie, ponieważ formalnie przez krzyżaków inflanckich Polska miała prawa do tych terenów, no ale w praktyce i do momentu, kiedy konflikt ze Szwecją nie narastał tak mocno, to było do zaakceptowania. Granice polskie się rozszerzyły, nasz główny wróg to była Moskwa, walczyliśmy pod Pskowem, zaakceptowaliśmy tę rzeczywistość. Natomiast w późniejszych czasach, w momencie, w którym miała miejsce unia między Polską a Szwecją, unia personalna, Polska zaczęła się o tę Północną Estonię upominać.

 

- To zagrożenie moskiewskie, ten konflikt z Moskwą przynosi efekt w postaci gdzieś tam wytworzenia nowego organizmu politycznego i historycznego, co to było konkretnie?

 

- W momencie, w którym szlachta inflancka, rycerstwo inflanckie, przede wszystkim władający Inflantami krzyżacy widzą, że już nie dadzą rady sami przeciwstawić się Moskwie, bo nie mają już tak wybitnego wodza, jak Wolter von Plettenberg te 50 lat temu, oddają swoje włości pod opiekę Polski i Litwy, ale w ramach tych włości tę część najbezpieczniejszą najdalej od Moskwy, czyli właśnie Kurlandię, wydzielają dla siebie jako księstwo podobne do Prus. Gotthard Kettler, ostatni mistrz inflancki, czyli krzyżak rządzący Inflantami, także przechodzi na protestantyzm i wydziela sobie księstwo z takimi miastami jak Windawa, Mitawa, Gołdynga, i on staje się wasalem Rzeczpospolitej, wasalem zupełnie różnym od Prus dlatego że księstwo Kurlandii i Semigalii w przeciwieństwie do Prus pozostaje lojalne do Polski aż do samego końca, aż do zaborów. Każdy kolejny książę Kurlandii, można by nagrać cały osobny podcast, oni starają się robić swoje własne kolonie, starają się tak jakby uczestniczyć w europejskiej wymianie handlowej, ale przez cały czas widzą swoje umocowanie jako wasala króla Polski, i do momentu jak Moskwa nie likwiduje tego księstwa, księstwo pozostaje lojalne. Początkowo podział Inflant, że północne regiony Inflant należą do Szwecji, a nie do Polski, mimo że prawnie można by zwrócić uwagę, że ten podział nie ma podstawy prawnej, on był dla Polski do zaakceptowania. W momencie, w którym dochodzi do unii personalnej Polski że Szwecją, Zygmunt Waza zostaje królem Polski, to wtedy na to się także nakłada oczywiście spór katolików z protestantami, to ten spór sprawia, że ta unia ostatecznie nie dochodzi do skutków, polskie stany i litewskie stany zaczynają upominać się o zwrot północnej Estonii, i król Zygmunt Waza obiecuje przyłączyć Estonię z powrotem do Polski, i to inicjuje między innymi, ale to jeden z głównych powodów, inicjuje otwartą wojnę między Polską, Litwą, między Rzeczpospolitą a Szwecją, i wybucha kampania, która ma bardzo dużo ciekawych wątków, które są w polskiej historiografii mało znane. Mianowicie na samym początku polskie wojska zajmują jedną z fortec północnej Estonii, Rakvere, to jest potężny zamek, do dzisiaj zresztą dobrze zachowany średniowieczny zamek, i to jest najdalej na północ wysunięta forteca Rzeczpospolitej. Tam do teraz jest taka piękna plakietka, ambasador Polski ją otwierał. W 1602 roku polskie wojska zajmują Rakvere, i już w 1605 roku są stamtąd wypchnięte przez Szwedów, ale przez trzy lata był to taki bastion Rzeczpospolitej. Także mamy tam jeszcze przed bitwą pod Oliwą, która jest w Polsce znana jako główne zwycięstwo w historii bitew morskich Polski, mamy taką bitwę morską pod Salis, gdzie Chodkiewicz zdobywa w inflanckim porcie Parnawie dwa statki i zaskakuje rzeczonymi dwoma statkami flotylię szwedzką, która jest zakotwiczona, i z powodzeniem niszczy parę szwedzkich okrętów. Szwedzi uciekają i znowu na jakiś czas kontrolę nad północnymi Inflantami właśnie Parnawa, Rakvere, udaje się obronić. Więc poza bitwą pod Oliwą mamy także bitwę morską pod Salis wygraną przez Polskę. No niestety ostatecznie także w wyniku konfliktu na wschodzie z Rosją polskie wojska są z większości Inflant wyparte. W 1621 roku tracimy Rygę, najważniejsze miasto Inflant, natomiast południowe Inflanty z księstwem Kurlandii i Semigalii oraz Łatgalia pozostają w granicach Polski zwane jako Inflanty polskie. I to głównie poprzez te dwa regiony będą się dalej ogniskowały związki Inflant z Polską, również dlatego, że Łatgalia i księstwo Kurlandii i Semigalii zostają w granicach Polski aż do rozbiorów, podczas gdy Szwedów z reszty Inflant Moskwa wyrzuca znacznie szybciej. Więc przez długi czas później jest taki okres, kiedy Moskwa kontroluje większość Inflant, ale Kurlandia, Semigalia i Inflanty polskie dalej są częścią Polski, i dla miejscowej szlachty Polska jest takim głównym punktem odniesienia w ochronie przed moskiewskim autorytaryzmem, przed rządami silnej ręki. W związku z tym ta ludność południowych Inflant przez ponad 200 lat wspólnej historii jest dosyć mocno związana z Polską. Część trzecia. Dziedzictwo Inflant.

 

- O Inflantach powinniśmy pamiętać, bo to jest bardzo ważna część i długa część naszej historii, bardzo istotna z punktu widzenia historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ale to także historia wielu znamienitych rodów, rodzin, patriotów stamtąd pochodzących. O kim należy pamiętać o ludziach pochodzących z tych północnych rubieży?

 

- Północnych rubieży Rzeczpospolitej, ale południowych rubieży samych Inflant, bo właśnie o tyle, o ile z terenów Estonii czy północnej Łotwy, te tereny takich silnych, długotrwałych związków z Polską nie miały, o tyle właśnie szlachta i rody południowych Inflant, Kurlandii, Łatgalii, Inflant polskich, jest z Polską związana bardzo długo. Bardzo wiele rodzin szlacheckich z tego regionu o niemieckim pochodzeniu, niemieckojęzycznych, protestanckich, robiła kariery na polskim dworze przez ponad 200 lat, i wiele rodów, które byli senatorami, służyli w armii koronnej, w armii litewskiej, ja to sobie wynotowałem, przede wszystkim Tyzenhauzowie, Platerowie, Hylzenowie, Borchowie, Berkowie, Alten-Bockunowie, natomiast tacy dosyć słynni, wydaje mi się, że troszkę się przebili do szerszej świadomości Tyzenhauzowie. Jan Stefan Tyzenhauz był wojewodą mścisławskim senatorem, także wojskowym. Antoni Tyzenhauz był podskarbim litewskim, taką prawą ręką króla Stanisława Augusta właśnie w XVIII wieku, i w Inflantach, ale także na Litwie dorobił się dużej fortuny i był wielkim polskim patriotą. Z takich osób, które na pewno wszyscy znają, Emilia Plater. Ród Platerów był właśnie rodem inflanckim, on w pewnym momencie później przeszedł na katolicyzm właśnie w ramach polonizacji, ale przez wiele lat był rodem protestanckim, który wywodził się jeszcze od zsekularyzowanych krzyżaków, czyli miał korzenie jeszcze XV-XVI-wieczne. Emilia Plater brała udział w powstaniu listopadowym, organizowała oddziały, to właściwie nie ma co o tym teraz mówić, bo to już jest w powszechnej świadomości, ale przez lata mieszkała w Inflantach polskich i tam też prowadziła swoją partyzantkę, podobnie zresztą jak inni członkowie rodu Platerów, którzy w powstanie się angażowali. Bardzo też warto wymienić, wśród historyków to jest bardzo znana postać, Gustaw Manteuffel, to jest pisarz i intelektualista, też szlachcic inflancki, który w XIX wieku w czasach, kiedy Polski nie było na mapie, tak jakby zdecydował się zostać Polakiem. Ten aspekt historii swojej rodziny, historii swojego rodu wybrał jako swój, napisał dziesiątki artykułów o polskich Inflantach, między innymi taką potężną monografię "Polskie Inflanty", gdzie opisywał majątki, opisywał kulturę regionu, więc taką pracę u postaw prowadził, i do połowy XX wieku, teraz już są szersze prace, natomiast przez prawie 100 lat to była podstawowa naukowa praca na temat historii polskich Inflant i związku polskich Inflant. Więc także byli tam ludzie, którzy właśnie nie dla zysku, tylko po prostu z wyboru tożsamościowego chcieli być związani z Rzeczpospolitą, z tą tradycją, i płacili za to wysoką cenę, no jak rzeczona Emilia Plater.

 

- Rozmawialiśmy w jednym z poprzednich odcinków o relacjach Polaków z Litwinami, o pewnych rozbieżnościach w patrzeniu na naszą wspólną historię. A jak to jest, powiedzmy, z umownymi dzisiejszymi Łotyszami? Co nam mówi słynna legenda o Róży z Turaidy?

 

- Zamek w Turaidzie, taki piękny, ceglany, jest teraz jedną z głównych atrakcji turystycznych na Łotwie, i wiele osób jeżdżąc na Łotwę spędza większość czasu w Rydze oraz taką jednodniową wyprawę pod ten zamek. Więc legenda związana z tym miejscem nagle w XX wieku osiągnęła i w XXi stała się jeszcze bardziej sławna, ponieważ powstają animacje na jej temat, to jest taka legenda, która została po raz pierwszy spisana w XIX wieku i opowiada o czasach polskich, właśnie o początku XVII wieku, o miejscowej pięknej kobiecie o imieniu Maja, która była sierotą, ona została odnaleziona w lesie i wychowana przez miejscowych Łotyszy, ona się zakochała w miejscowym ogrodniku o imieniu Wiktor, natomiast także tak jakby uległ jej wdziękom, zakochał się w niej polski żołnierz. W zależności od różnych wersji to jest żołnierz albo szlachcic Adam Jakubowski. I Adam Jakubowski bardzo chciał się z nią związać, no ale wiedział, że ona go nie kocha, więc taki spisek uknuł, wysłał fałszywy list do niej i podszywając się pod Wiktora, fałszując jego podpis, że chciałby się z nią w nocy spotkać w jakiejś jaskini. Ona tam idzie w nadziei na spotkanie z Wiktorem i zaskakuje ją wtedy ten polski żołnierz i mówi, że ona musi wyjść za niego za mąż, że on ją zmusi. I ona, przerażona tym, oszukuje go i mówi mu, że jeśli tylko zgodzi się tak jakby nie zmuszać jej do zostania jego żoną, to ona odda mu magiczną chustę, i że ta magiczna chusta sprawia, że daje nieśmiertelność, że żaden cios cię nie dosięgnie. Adam Jakubowski oczywiście w to nie wierzy, a ona mówi: "Słuchaj, przekonaj się, uderz mnie szablą, ja się zasłonię tą chustą, i zobaczysz, że ta chusta jest magiczna". I on sobie myśli "Kurczę, ona ryzykuje własne życie, spróbuję". Zamachuje się na nią szablą, chusta oczywiście nie działa, i on ją zabija. I to jest taka historia romantyczna, tragiczna, że Maja woli wybrać śmierć niż życie razem z Adamem Jakubowskim. Zresztą Adam Jakubowski później według różnych wersji albo popełnia samobójstwo, albo zostaje skazany na śmierć za ten zamach. Więc to jest taka bajka, natomiast w jakimś sensie oddaje nie tyle niechęć do samych Polaków, co oddaje taką historyczną perspektywę samych Łotyszy, w myśl których wszystko to, o czym opowiadałem, zakon kawalerów mieczowych, zakon krzyżacki, później wojna z Rosją, polska szlachta, że to się wszystko odbywa w dużej mierze ponad głowami miejscowej ludności, która nie ma własnych praw, jest po prostu chłopstwem, nie może być także mieszczaństwem, bardzo niewiele, są punktowe przypadki awansu społecznego, ale one się wiążą z natychmiastową germanizacją albo później rusyfikacją, więc ona nie tyle pokazuje, że Łotysze źle wspominają Polskę, co raczej źle wspominają wszystkie oddziały najeźdźców, które się przez ten teren przewaliły, i też warto zwrócić uwagę, że Turaida jest w środkowej Łotwie, czyli na północ od Kurlandii, na północ od Inflant polskich. W południowej Łotwie pamięć o czasach polskich jest stosunkowo dobra. Zresztą zaangażowanie właśnie miejscowej szlachty w sprawę polską to pokazuje, ponieważ w czasach  imperializmu rosyjskiego, on w zasadzie trwa dalej, ale w czasach autorytaryzmu moskiewskiego to były takie regiony, gdzie jednak ludność miała więcej swobód, i w związku z tym pamięć o czasach polskich w południowych Inflantach jest raczej dobra, chociaż nie jakaś zupełnie powszechna oczywiście. Polacy raczej są kojarzeni po prostu z katolicyzmem. W południowych Inflantach zachowało się trochę katolików, i to jest zawsze postrzegane jako wpływ Polski, o czym zresztą powiem za chwilę.

 

- No właśnie tu jest taka ciekawostka, bo skoro jesteśmy już przy Łotwie i tym katolicyzmie, to ciekawa ciekawostka etnograficzna, bo na Łotwie jest taki lud, który katolicyzm pielęgnuje i tak chyba jest bardziej związany z naszą historią.

 

- Tak, myślę, że mało osób w Polsce o tym wie, cieszę się, że mam możliwość o tym opowiedzieć, to lud Suiti, lud Suiti, który zamieszkuje mały obszar skupiony wokół dwóch wiosek, przede wszystkim wioski Alsunga, niemieckie Alschwangen, lud Suiti, który jest wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. "Suiti" to jest po prostu łotewska wersja słowa "jezuici". W jaki sposób w protestanckich Inflantach jest taka katolicka enklawa? To ma piękne korzenie, ponieważ to ma swój początek w miłości. Miejscowy szlachcic, właśnie wywodzący się z inflanckiego rodu jeszcze z czasów krzyżackich, Johan Ulrich von Schwerin, poznał w Warszawie w czasach, kiedy Kurlandia była podległa Rzeczpospolitej, poznał w Warszawie piękną polską szlachciankę Barbarę Konarską i od razu się w niej zakochał według podań. Czy od razu, czy nie, nie wiadomo, ale naprawdę się w niej zakochał, natomiast ona sama była szlachcianką, warunkiem, żeby to małzeństwo mogło dojść do skutku, ze strony rodziny Barbary było to, że Johan musi przejść na katolicyzm. Nie chcieli mieć protestanta w rodzinie. Johan jest tak zakochany, że się na to decyduje, w wyniku czego dochodzi do konfliktu z ojcem Johana, który jest protestantem i absolutnie tego nie akceptuje, i Johan przez wiele lat mieszka w Wilnie służąc w polskim wojsku na polskim dworze, ale nie ma dostępu do własnych pieniędzy, ponieważ ojciec go zupełnie odcina, wyrzeka się go. On bierze ślub z Barbarą w 1623 roku, a 9 lat później w 1632 roku umiera właśnie ojciec Johana, ten protestant, który nie akceptował jego przejścia na katolicyzm, i Johan wraca na rodzinne włości, przejmuje schedę po ojcu i od razu zajmuje się konwersją wszystkich swoich poddanych, swoich chłopów na katolicyzm. I w ten sposób wyodrębnia się ta wyspa miejscowego chłopstwa, miejscowej ludności od otoczenia. I żeby oni się odróżniali, przepraszam, wiem, że to dosyć długie, ale bardzo lubię tę historię, żeby oni się odróżniali, to on nadaje im kolorowe ubrania. Ponieważ protestanci to ruch purytański, wszyscy chodzą na biało, to on mówi "To ci moi katoliccy chłopi niech ubierają się najbardziej kolorowo, jak się da". On później umiera, jest poddany ostracyzmowi ze strony sąsiadów, natomiast te dwie wioski, które do niego należały, pozostają katolickie, i te ubrania, które częściowo on im wymyślił, a częściowo oni później sami sobie je oczywiście rozwijali, oni je noszą do dzisiaj. Oczywiście teraz już dużo mniej, głównie osoby starsze, natomiast jest to dalej miejscowy ubiór ludowy właśnie wpisany na listę UNESCO, który wyróżnia ten lud od sąsiadów, i nawet język Suitich różni się od języka innych Łotyszy mieszkających na tym obszarze, dlatego że oni byli poddani ostracyzmowi. Nikt się nie chciał z nimi żenić. No nikt... Bardzo mało osób, więc oni tak jakby żyli we własnym gronie, śpiewali katolickie pieśni, chodzili do tego samego kościoła, więc ich język rozwijał się inaczej, a właściwie mniej się rozwijał, był taki bardziej zakonserwowany. Więc w dzisiejszych czasach ten lud Suiti ma swój własny język, dialekt, swoje własne ubiory, swoją własną tradycję, która już w tej chwili ma 400 lat, bo od 1630 roku niecałe 400 lat, są na liście UNESCO, można tam pojechać do Alsungi, zobaczyć ich, zobaczyć ich różne imprezy plenerowe, ich szkoły, i to ma taki piękny początek miłości właśnie miejscowego protestanta z polską szlachcianką. I jak się tam pójdzie do kościoła katolickiego w wiosce Suiti, zdjęć Jana Pawła II jest mnóstwo, modlitwy po polsku, oni dalej tak jakby czują, bo właśnie katolicyzm jest związany z Polską, więc ci Suici są dalej łączeni z Polską.

 

Dziękujemy za wysłuchanie podcastu. Zapraszamy do subskrypcji kanału Muzeum Historii Polski tak aby nie ominęły Państwa kolejne odcinki. 

Dane o obiekcie

Opis

Rzeczpospolita Obojga Narodów w czasach największej świetności obejmowała tereny nie tylko Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy, ale także część Łotwy i Estonii. Słynne Inflanty to nasze dawne północne rubieże i teren konfliktów trzech mocarstw Rzeczypospolitej, Szwecji i Moskwy. Jednak ich historia sięga znacznie dalej...

W XII i XIII wieku na tych ziemiach ma miejsce ekspansja krzyżowców. Początkowo nie byli to jednak Krzyżacy, lecz Kawalerowie Mieczowi. Z kim rywalizowali i dlaczego ponieśli sromotną porażkę w bitwie pod Szawłami? Czy Krzyżacy to wykorzystali? Kim był Wolter von Plettenberg?

W Inflantach rozgrywały się wydarzenia, które na trwale wpisały się do naszej historii. I nie chodzi tylko o słynną bitwę pod Kircholmem, czy fakt, że to dzięki kurlandzkiemu lennikowi Rzeczpospolita stała się posiadaczem zamorskich kolonii. Inflanty polskie to ważna część naszej historii. Pochodzące stamtąd znamienite rody wpływały na losy Rzeczpospolitej. Co powinniśmy o nich wiedzieć?

O tym wszystkim w podcaście z serii Inne historie Polski rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, dr Tomasz Borowski z Muzeum Historii Polski i Uniwersytetu Warszawskiego.