Enigma. Starcie umysłów
Muzeum Historii Polski (producent);
23/11/2021
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
[00:00][Prowadzący] „1000 lat. Prześwietlenie.” Podcast Muzeum Historii Polski o najważniejszych wydarzeniach w historii Polski. Zaprasza Łukasz Starowieyski.
Enigma to jedno z najbardziej tajemniczych urządzeń z czasów II wojny światowej. Nie na tyle tajemniczych, by nie udało się go rozszyfrować. Według wielu historyków złamanie szyfru Enigmy i co za tym idzie dostęp do większości zaszyfrowanych rozkazów niemieckich, skróciło II wojnę światową nawet o dwa lata. W dzisiejszym podcaście prześwietlimy to urządzenie, sposób jego działania oraz sposoby jego złamania. Wreszcie przyjrzymy się wielkiemu sporowi o to czyj to powód do chwały. A ze mną jest doktor Marek Grajek, historyk, kryptolog, dziennikarz. Dzień dobry.
[Gość] Dzień dobry państwu.
[Prowadzący] Część I. Enigma wraca do Polski.
Można powiedzieć, że długą podróż odbyła Enigma [01:00] zanim po wielu latach wróciła do Polski.
[Gość] Ta Enigma, która przyjechała do Polski została wyprodukowana na podstawie projektu polskich naukowców i inżynierów w 1940 roku. Natomiast części do jej produkcji wyprodukowano we francuskiej firmie Edouard Belin. Polacy jeszcze dokończyli tę przygodę składając Enigmy w konspiracyjnym ośrodku na południu Francji, z części przemycanych z Paryża przez ówczesnego francuskiego zwierzchnika majora Bertrand. Także rzeczywiście je przygody zarówno, od razu na samym początku jej drogi życiowej były burzliwe.
[Prowadzący] Czy tej Enigmy właśnie używali Anglicy, którzy ostatecznie jakby złamali całe nawały szyfrów niemieckich?
[Gość] Anglicy nie mieli szansy używać tego konkretnego egzemplarza Enigmy ponieważ został on zbudowany już w okresie pobytu polskich kryptologów we Francji, w okresie ich pracy w konspiracyjnym ośrodku koło Uzès. [02:00] Anglicy mieli w swojej kolekcji jeden egzemplarz, ale pochodzący jeszcze z Polski, przedwojennej produkcji.
[Prowadzący] To stąd to zamieszanie. To proszę powiedzieć o losach tego konkretnego egzemplarza, który wrócił, który przyjechał do Polski no i będzie ważnym eksponatem Muzeum Historii Polski.
[Gość] Kiedy Polacy przedostali się po klęsce wrześniowej do Paryża, sądzili, że natychmiast podejmą tam zadanie, które przerwali w Warszawie. Troszkę zawiedli się, bowiem okazało się, że egzemplarz Enigmy, który przekazali Francuzom jeszcze w sierpniu 1939 roku leży świetnie zakonserwowany, ale w międzyczasie Francuzi nie uczynili absolutnie nic, żeby na jego podstawie wykonać dokumentację i powielić go w większej liczbie egzemplarzy, a było oczywiste, że dla systematycznej operacji dekryptażu, będzie tych maszyn potrzeba więcej. Cóż zrobili Polacy? Przywieźli ze sobą z Polski dwa zachowane egzemplarze Enigmy już nieco sfatygowane, [03:00] dlatego jeden z tych egzemplarzy został zdemontowany na części, na podstawie tych części Antoni Palluth i Edward Fokczyński wykonali kompletną dokumentację maszyny i przekazali tę dokumentację francuskim zwierzchnikom, którzy zamówili na tej podstawie części we francuskiej fabryce Edouard Belin. Fabryka ta niestety nie zdążyła wykonać ani jednego egzemplarza przed klęską Francji, dlatego dopiero po czerwcu 1940 roku francuski ówczesny zwierzchnik polskiej ekipy, już major, Bertrand, wybrał się w kilka dość niebezpiecznych misji do okupowanego przez Niemców Paryża. Stamtąd przeszmuglował części maszyny wykonane przez Francuzów do ośrodka w Uzès i tam Edward Fokczyński i Antoni Palluth z tych części zdołali złożyć cztery egzemplarze maszyny. Maszyny unikalnej, dlatego że z jednej strony wykonanej według polskiego projektu, [04:00] ale noszącej opisy w języku francuskim świadczące o tym, że producentem części była francuska firma. I te egzemplarze służyły wiernie Polakom do momentu, kiedy znowu musieli przerwać pracę w listopadzie 42 roku i znowu musieli uciekać. Z tym że dysponowali już tylko dwoma egzemplarzami maszyny, dlatego że dwa były używane w filii biura w Algierze i poszły na dno razem z trójką polskich kryptologów i ze statkiem Lamoriciere, którym udawali się z powrotem z Algierii do Francji. Zostały zatem dwa egzemplarze maszyny. Do niedawna nam wydawało się wszystkim, że egzemplarz, który do niedawna był przechowywany w kolekcji Instytutu Józefa Piłsudskiego w Londynie, a obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum Historii Polski jest jedynym zachowanym z tej czwórki. Właśnie dosłownie kilka dni temu udało mi się potwierdzić, że zgodnie z moimi wcześniejszymi przypuszczeniami angiel... francuskie służby specjalne [05:00] zachowały drugi egzemplarz. Także nasza bohaterka ma siostrzyczkę, bardzo zbliżoną wyglądem i identyczną konstrukcyjnie, tyle tylko, że nie jest ona na co dzień dostępna, bo znajduje się gdzieś głęboko w piwnicach francuskich służb specjalnych.
[Prowadzący] Pan jest jedną z niewielu osób, które miały możliwość dotknąć tego urządzenia. Ba! Poszperać w nim nawet.
[Gość] Musiałem wystąpić w tej roli, dlatego że Muzeum Historii Polski, zanim zdecydowało się na wydanie sporej gotówki, uznało za właściwe przeprowadzić ekspertyzę tego egzemplarza. I po to, żeby taką ekspertyzę zrealizować musiałem go rzeczywiście dotknąć. Ba, co więcej musiałem potwierdzić, że jest on funkcjonalnie tożsamy z oryginalną niemiecką maszyną Enigma. No to był jego cel, on miał udawać prawdziwą, niemiecką Enigmę.
[Prowadzący] Czyli pan rozłożył, ale jeszcze co ważniejsze udało się złożyć z powrotem?
[Gość] Złożyć i maszyna nawet funkcjonowała po tym zabiegu.
[Prowadzący] Za chwilę o tym, jak funkcjonuje ta maszyna. Ale to w drugiej części. [06:00]
Część II. Maszyna do pisania szyfrem.
Tak naprawdę urządzenie wygląda, powiedziałbym dość niewinnie. Taka maszyna do pisania z dołożonymi jakimiś dziwnymi kołowrotkami, Może pan opisać bardziej szczegółowo, na czym polegało działanie tego urządzenia?
[Gość] Maszyna Enigma była jednym z pierwszych, najwcześniejszych reprezentantów dużej rodziny, którą określamy współcześnie mianem wirnikowych maszyn szyfrujących. Wirnikowych, dlatego że jądrem wszystkich tych maszyn jest kilka, konkretnie w tym modelu Enigmy, o którym mówimy, trzy obracające się w trakcie pracy wirniki. To, że wirniki te obracają się powoduje, że z naciśnięciem każdego klawisza kombinacja połączeń w wirnikach, przez które przechodzi sygnał z klawiatury do lampek wyświetlających wynik tej pracy jest zmieniana. W przypadku Enigmy, takich możliwości różnych połączeń wirników jest 26^3, [07:00] czyli 17 tysięcy z hakiem. To oczywiście nie wyczerpuje wszystkich kombinacji szyfru, bo oprócz wirników w maszynie było jeszcze kilka innych elementów konstrukcyjnych, które powodowały, że łączna liczba możliwych kombinacji wszystkich elementów i wszystkich połączeń w maszynie to 3x10^114. To liczba, która troszeczkę przekracza naszą wyobraźnię, przynajmniej ludzi o przeciętnej wyobraźni…
[Prowadzący] To raczej liczby, które, które stosują fizycy na przykład dla określenia wszechświata.
[Gość] To dobra bardzo analogia, dlatego, że ja zawsze rutynowo porównuję tę liczbę z liczbą, szacowaną liczbą atomów we wszechświecie, dostępnym naszym obserwacjom wynosi tylko 10^80. Tutaj do potęgi 80 tam 114, także widać z tego, że Enigma była rzetelnym i solidnym wyzwaniem dla umysłu ludzkiego.
[Prowadzący] To prawda. A udało się panu zaszyfrować jakąś wiadomość, a potem ją odczytać?
[Gość] [08:00] To dzisiaj robimy raczej rutynowo. Jeżeli dysponujemy kluczem do szyfru to jest to czynność trywialna. Natomiast w momencie jeżeli musimy jeszcze oprócz rekonstrukcji maszyny zrekonstruować także klucz do szyfru, to sprawa robi się troszeczkę mniej trywialna. Czasami uczestniczę w pracach pewnej grupy fascynatów, którzy usiłują odczytywać przy wykorzystaniu całej współczesnej wiedzy teoretycznej i przy wykorzystaniu współczesnej mocy komputerów, archiwalne depesze Enigmy z okresu II wojny światowej. Otóż proszę mi wierzyć, że jeżeli nie dysponujemy jakąś wiarygodną hipotezą na temat zawartości danej depeszy, to mimo wszystkich atutów, które przed chwileczką określiłem, praca nad jedną depeszą potrafi trwać kilkanaście miesięcy.
[Prowadzący] I to pewnie przy użyciu komputerów, maszyn liczących…
[Gość] Tak, tak, tak… Potężnych komputerów, dlatego że koledzy z różnych uniwersytetów łączą swoje komputery w sieć po to, żeby przyspieszyć złamanie szyfru. I mimo tego kilka do kilkunastu miesięcy zajmuje złamanie jednej depeszy. [09:00]
[Prowadzący] To jeszcze tak apropos tego, tego jak to się robi. To znaczy na przykład wciskamy literę A…
[Gość] Na panelu czołowym maszyny zapala nam się dowolna inna litera, ale z pewnością nie A, bo Enigma miała taką osobliwość, że żadnej litery nie można było zaszyfrować jako tej samej litery. Była to pewna słabość, którą Brytyjczycy wykorzystali, zresztą wzorem Polaków. Natomiast ważne jest co innego, ważne jest to, że jeżeli tę samą literę A będziemy przyciskać 17 tysięcy razy z hakiem po kolei, to będą nam się wyświetlały za każdym razem inne litery i w sposób całkowicie losowy.
[Prowadzący] A liter jest, powiedzmy 24 w angielskim alfabecie…
[Gość] 26 w tym alfabecie, którego używała Enigma.
[Prowadzący] No to jest 26 kombinacji czy jeszcze były dwuznaki, trzyznaki czy cyfry?
[Gość] Nie… Enigma używała alfabetu tylko i wyłącznie 26-literowego, także kiedy szyfrant chciał zaszyfrować znaki specjalne typu kropka, dwukropek, używał albo specjalnych kombinacji znaków, albo też alokowano do [10:00] reprezentowania tych symboli znaki na co dzień nie wykorzystywane w języku niemieckim czyli na przykład X. X oznaczał znak odstępu.
[Prowadzący] To w jaki sposób można odszyfrować wiadomości? Mając klucze, rozumiem. I te klucze, nie wiem, Niemcy w czasie II wojny światowej codziennie zmieniali czy nawet kilka razy dziennie…
[Gość] Zmieniali. Zmieniali raz dziennie, na początku II wojny światowej, natomiast w późniejszych latach tego konfliktu nawet do trzech razy dziennie. Jak można rozszyfrować? No zależy od procedury użycia maszyny, dlatego że musimy pamiętać, że w ciągu wojny nie zmieniała się konstrukcja samej maszyny, albo zmieniała się w sposób nieistotny, natomiast zmieniano sposób użycia Enigmy, czyli procedurę szyfrowania i w zależności od używanej aktualnie procedury różniły się także metody łamania klucza. Polacy, którzy złamali szyfr Enigmy po raz pierwszy już w końcówce 1932 roku zrobili to dzięki pewnemu, subtelnemu [11:00] błędowi niemieckich szyfrantów, mówiąc w uproszczeniu, dzięki łam... dzięki temu, że Niemcy postanowili dwukrotnie szyfrować indywidualny klucz danej depeszy. Nie wdawajmy się w tej chwili w to, jak to wyglądało specyficznie…
[Prowadzący] Próbujmy nie gmatwać, tylko wręcz przeciwnie.
[Gość] … dlatego, że musielibyśmy się troszeczkę zagłębić w matematykę, a mówiona informacja nie jest najlepszym sposobem dla wykładu matematyki. Natomiast istotne jest co innego, istotne jest to, że równania, którymi Marian Rejewski scharakteryzował Enigmę dawały rozwiązanie w sposób bezwarunkowy. To znaczy, jeżeli dysponowaliśmy grupą od 80 do 100 depesz, zaszyfrowanych takim samym kluczem dziennym to złamanie szyfru, złamanie klucza do szyfru było przesądzone. Natomiast Niemcy połapali się w swoim błędzie w 1940 roku i zaczęli szyfrować klucz do szyfru i indywidualne depesze tylko i wyłącznie raz. I w tym momencie [12:00] zabawa stała się jeszcze bardziej ekscytująca, dlatego że równania Rejewskiego przestawały działać i trzeba było posługiwać się jakąś tam hipotezą dotyczącą zawartości depeszy. Brytyjczycy, troszeczkę naśladując wcześniejszy przykład Polaków, skonstruowali monstrualne urządzenia do łamania szyfru, które nazwano bombami Turinga. I te urządzenia tak naprawdę były maszynerią do weryfikacji hipotezy dotyczącej zawartości depeszy. Jeżeli hipoteza była słuszna i rzeczywiście w określonej pozycji depeszy występował określony tekst jawny, to bomba zatrzymywała się i ujawniała rozwiązanie. Natomiast jeżeli hipoteza była niesłuszna, nikt nie wiedział dlaczego tego rozwiązania nie udało się osiągnąć, także o ile Polacy byli w stanie łamać szyfr w sposób deterministyczny, tyle Brytyjczycy jedynie statystyczny, co zresztą znalazło potwierdzenie w tym, że tak długo dopóki [13:00] dysponowali tak zwaną ściągłą, czyli wiarygodną hipotezą o zawartości danej depeszy, byli w stanie łamać daną sieć łączności. Natomiast jeżeli takiej hipotezy brakowało, byli bezradni. Co nie umniejsza skali ich sukcesu, dlatego że pod koniec wojny łamali regularnie około 200 różnych sieci niemieckiej łączności.
[Prowadzący] Trochę już powiedzieliśmy o tym, jak to się działo, że ten kod Enigmy został, a właściwie te kody Enigmy zostały złamane. Za chwilę porozmawiamy o tym tak bardziej chronologicznie.
Część III. Po nitce do gordyjskiego węzła.
Przed wojną Francuzi, gdy dostali już sporo informacji, między innymi wywiadowczych od swojego szpiega, słyszałem taką, taką relację, że powiedzieli: nie zajmujemy się takimi rzeczami, bo to jest niemożliwe do złamania. Polacy może natomiast o tym nie wiedzieli, bo wzięli się za to, jakby to był [14:00] problem do rozwiązania.
[Gość] Francuzi nie byli samotni w tym mniemaniu. Wszystkie, na dobrą sprawę, służby kryptologiczne świata, skonfrontowane z nową rzeczywistością, stworzoną przez pojawienie się maszyny szyfrującej powiedzialy pas. Stwierdziły, ten szyfr jest niemożliwy do złamania i w pewnym sensie miały rację, dlatego że szyfr taki był rzeczywiście absolutnie niemożliwy do złamania z wykorzystaniem tych metod łamania szyfrów, które były stosowane do tej pory.
[Prowadzący] Lingwistyczne.
[Gość] Lingwistyczne głownie. Natomiast Polacy mieli jeden aktyw, mianowicie, szef niemieckiej sekcji biura szyfrów, Maksymilian Ciężki, młody podporucznik Maksymilian Ciężki wiedział o tym, że w 1920 roku, kiedy Polacy wygrali wojnę z bolszewikami łamiąc ich szyfry, w operacji łamania sowieckich szyfrów uczestniczyła trójka matematyków z Uniwersytetu Warszawskiego. I postanowił postawić jeszcze raz na tego samego konia. Postanowił zatrudnić do [15:00] łamania szyfrów matematyków i podszedł do tego w sposób niezwykle strategiczny. To znaczy, z jednej strony postanowił zainwestować w tych ludzi sporo wysiłku, organizując dla nich najpierw specjalny kurs kryptologii, potem organizując specjalną filię biura szyfrów w Poznaniu, w której mogli oni dojrzewać i doskonalić swój kryptologiczny warsztat, a dopiero po trzech latach takiego przygotowania postanowił postawić ich przed wyzwaniem, do którego ich wychowywał. I jego inwestycja przyniosła fantastyczną dywidendę, dlatego że Marian Rejewski, któremu jako pierwszemu powierzył to zadanie, złamał szyfr uważany przez innych kryptologów za absolutnie niemożliwy do złamania, w ciągu niespełna trzech miesięcy pracy.
[Prowadzący] Ale, co? Nie wiedział, że to niemożliwe?
[Gość] No z pewnością nie wiedział, że to niemożliwe, wręcz przeciwnie…
[Prowadzący] Bo tak często się mówi o największych odkryciach…
[Gość] Z perspektywy czasu uznał, że było to całkiem nieskomplikowane zadanie. Ja zawsze wspominam [16:00] z lubością fragment powojennego listu Rejewskiego do jednego z przyjaciół, w którym stwierdził, że:„ wiesz wiele teraz hałasu o nasze złamanie Enigmy, a myśmy na dobrą sprawę nie zrobili nic innego, jak zastosowali w praktyce wiedzę, którą na pierwszym roku studiów dali nam Abramowicz z Krygowskim.”
[Prowadzący] Takie proste, a czasami takie proste rozwiązania są właściwie prawie niemożliwe do, do, do wdrożenia, do wymyślenia. Ci matematycy, to jest w ogóle rewolucyjna sytuacja w ogóle, w świecie wywiadów?
[Gość] No tak, to była absolutna rewolucja w kryptologii, było to wytyczenie ścieżki rozwoju tej dyscypliny na następne mniej więcej sto lat, dlatego że dzisiaj, ponad sto lat… blisko sto lat od tego pierwotnego sukcesu, kryptologia to na dobrą sprawę dziedzina matematyki stosowanej, zmieniła ona swoje oblicze całkowicie w stosunku do I wojny światowej, a musimy pamiętać o tym, że na te tory rozwoju skierował ją właśnie Marian Rejewski i jego dwaj koledzy, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski. [17:00]
[Prowadzący] No to trochę porozmawiajmy o tych kolejnych historycznych momentach na, na drodze do złamania Enigmy, kodu Enigmy. Matematycy nasi już siedzą, już pierwszy kod został złamany, ale to jest początek drogi, wcale nie koniec.
[Gość] No jest to początek drogi o tyle, że złamanie tego pierwszego problemu oznaczało tylko i wyłącznie rekonstrukcję samej maszyny. Marian Rejewski najpierw formułując, a potem rozwiązując specjalny układ równań, które reprezentowały sposób funkcjonowania tej maszyny, zrekonstruował urządzenie, którego nigdy wcześniej nie widział i paradoksalnie nie miał nigdy więcej w swoim życiu zobaczyć. Czysto na drodze teoretycznego rozumowania rozpracował skomplikowaną maszynę.
[Prowadzący] Ale przecież polski wywiad dostarczył mu tą Enigmę cywilną, czyli…
[Gość] No ale Enigma cywilna różniła się w istotnych szczegółach od tego modelu wojskowego. Model wojskowy był wyposażony w dodatkowe elementy, które trzeba przyznać, łebscy niemieccy kryptolodzy dodali do modelu cywilnego, [18:00] natomiast pamiętajmy o tym, że to był tylko pierwszy etap pracy, bo sama znajomość maszyny nie dawała jeszcze możliwości czytania szyfru. Po pierwsze, klucz do szyfru był podzielony na dwie części, był podzielony na tak zwaną część dzienną, czyli wspólne ustawienie maszyny, które obowiązywało we wszystkich urządzeniach w danej sieci łączności w ciągu danego dnia, a po drugie indywidualny klucz do każdej depeszy przesyłany wraz z tą depeszą. I oprócz rozpracowania konstrukcji maszyny, trzeba było rozpracować także metodę ataku na klucz do szyfru. Tak na dobrą sprawę to znowu mamy do czynienia z efektem pewnej intrygi Maksymiliana Ciężkiego. Maksymilian Ciężki tak naprawdę dysponował tym kluczem, dostawał go od Francuzów, a Francuzi z kolei dostawali go od tego swojego niemieckiego szpiega, któremu płacili ciężkie pieniądze. Otóż Maksymilian Ciężki postanowił [19:00] nie przekazywać tej informacji kryptologom. Chował ją we własnym sejfie, wychodząc zapewne z założenia, że w warunkach wzrostu napięcia międzynarodowego albo wybuchu wojny, strumień informacji płynących od tego agenta ustanie. I w związku z tym dokładnie w tym momencie, kiedy informacja z dekryptażu stanie się krytyczna, będzie niedostępna. Natomiast Maksymilian Ciężki wierzył, że wychowani przez niego matematycy zdołają wypracować sposób na rekonstrukcję klucza do szyfru i miał rację, bo Polacy rzeczywiście po tym, jak zrobili pierwszą rewolucję w kryptologii wprowadzając do niej metody matematyczne to stali się także prekursorami drugiej rewolucji, mianowicie rewolucji związanej z tak zwaną kryptoanalizą zautomatyzowaną. Byli po prostu pierwszymi w świecie, którzy stwierdzili, że naturalnym przeciwnikiem dla maszyny szyfrującej jest inna maszyna wspomagająca dekryptaż. Skonstruowali kilka pomysłowych urządzeń, [20:00] które pomagały w rekonstrukcji klucza maszyny, najpierw prosty stosunkowo cyklometr, później bombę Rejewskiego, do której nawiązywała wzmiankowana wcześniej bomba Turinga i te maszyny rzeczywiście do końcówki 1938 roku oddawały im fantastyczne zasługi, dlatego że w trakcie ćwiczeń zorganizowanych przez szefa Sztabu Oddziału II, Polacy łamali w czasie rzędu kilku godzin około 75% przechwytywanych depesz niemieckich. Fantastyczny rezultat, rezultat do którego w tamtym czasie nie mógł zbliżyć się żaden radiowywiad świata.
[Prowadzący] Część IV. Klucz przekazany aliantom.
Jesteśmy u progu wojny, sporo już o Enigmie wiemy, natomiast Polacy też wiedzą, że dalej sami nie są w stanie z tą całą niemiecką machiną szyfrującą, bo ona [21:00] z roku na rok się staje coraz bardziej skomplikowana, coraz bardziej natężona, poradzić także ze względu na to, że po prostu nie mają mocy przerobowych, dlatego…
[Gość] To znaczy, nie mają po prostu pieniędzy. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ten moment nastąpił jesienią 1938 roku w okresie kryzysu monachijskiego, kiedy to Niemcy wprowadzili do Enigmy dwa dodatkowe wirniki. Trzy dodatkowe… trzy dotychczasowe wirniki można było uporządkować na sześć różnych sposobów, w związku z tym do łamania szyfru wystarczało sześć egzemplarzy bomby Rejewskiego, które Polacy właśnie zakończyli produkować i właśnie potwierdzili ich skuteczność, natomiast Niemcy dodali dwa dodatkowe wirniki, w związku z tym liczba kombinacji wzrosła do sześćdziesięciu. Dziesięciokrotnie. Zważywszy, że sześć egzemplarzy bomby Rejewskiego kosztowało podobno około 100 tysięcy złotych, czyli z grubsza rzecz biorąc roczny budżet biura szyfrów. Wykonanie sześćdziesięciu [22:00] egzemplarzy nie wchodziło w grę. Trzeba było sięgnąć po pomoc z zewnątrz. No i wtedy rozpoczęły się knowania w jaki sposób można by było podejść do potencjalnych aliantów, żeby pomogli Polakom od strony organizacyjnej czy finansowej. To też długa i skomplikowana historia w jaki sposób doszło do alianckiej współpracy kryptologicznej w okresie II wojny światowej.
[Prowadzący] A pokrótce damy radę?
[Gość] No spróbujmy.
[Prowadzący] No to spróbujmy.
[Gość] Tak naprawdę intrygę znowu rozpoczął Francuz, Gustave Bertrand, który…
[Prowadzący] To nazwisko już znane oczywiście nam.
[Gość] Tak. Bertrand nie wiedział o sukcesie Polaków. Polacy nie poinformowali go o tym, że zdołali złamać Enigmę już 6 lat wcześniej i troszeczkę sfrustrowany bezradnością swojej służby wobec maszyny szyfrującej zaproponował Polakom intrygę, polegającą na sprokurowaniu przecieku, który miałby świadczyć o tym, że Enigma jest łamana. [23:00] Miał nadzieję, że taki przeciek skłoni Niemców do rezygnacji z użycia maszyny i powrotu do wcześniej stosowanych, stosowanych szyfrów ręcznych. Polacy oczywiście nie mogli dopuścić do realizacji tego scenariusza, no bo byliby poświęcili w ten sposób najważniejszy swój aktyw.
[Prowadzący] Ciekawy jestem czy nie była to podwójna gra Bertranda, który może czegoś się domyślał.
[Gość] Jeżeli się domyślał, to na pewno nie dał tego po sobie poznać. Natomiast istotne jest to, że na kanwie tych rozważań doszło w styczniu 1939 roku do pierwszego spotkania trójstronnego, brytyjsko-francusko-polskiego w Paryżu, na którym można by było powiedzieć strony troszeczkę obwąchiwały się nawzajem. Polacy pojechali do Paryża z jasną instrukcją, żeby ujawnili swój sukces tylko i wyłącznie w wypadku jeżeli ich potencjalni partnerzy wykazaliby podobne zaawansowanie. Ponieważ okazało się na miejscu, że ani Francuzi ani Brytyjczycy nie dysponują żadną wiedzą na temat Enigmy, Polacy skwitowali swój udział kilkoma [24:00] ogólnikami, zyskując zawarte w opinii jednego z brytyjskich uczestników spotkania określenie głupcy i ignoranci. No ale tego obwąchiwania nie można było kontynuować w nieskończoność. Dla doświadczonych funkcjonariuszy wywiadu było oczywiste, że wojna zbliża się i jest nieunikniona, a byłoby sytuacją absolutnie nieakceptowalną, gdyby w toku tej wojny jedna przypadkowa bomba miala wymazać cały dorobek polskiej ekipy. Dlatego ktoś gdzieś wysoko w strukturze Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego podjął decyzję o podzieleniu się sekretem z Francuzami i z Brytyjczykami. I w końcówce lipca 1939 roku w Warszawie odbyło się spotkanie, w trakcie którego Polacy przekazali całą swoją wiedzę na temat Enigmy Brytyjczykom i Francuzom. Przy okazji przekazując im przygotowany wcześniej raport zawierający określenie wszystkich metod dekryptażu i jako dodatek specjalny po jednej kopii polskiej rekonstrukcji Enigmy, które dotarły pocztą dyplomatyczną do Paryża i do Londynu.
[Prowadzący] I zaczyna się wojna. W ostatniej chwili, tak naprawdę to się udało, udało się tego dokonać, bo być może dwa miesiące później nie byłoby to możliwe, albo byłoby dużo, dużo trudniejsze.
[Gość] Przypuszczalnie dałoby się, zważywszy późniejsze losy całej ekipy kryptologów. Natomiast rzeczywiście w warunkach wojennych negocjuje się jakiekolwiek porozumienia zdecydowanie trudniej niż zawczasu.
[Prowadzący] Część V. Bomba i angielska fabryka łamania szyfrów.
To przejdźmy teraz do tego angielskiego wkładu. Już wiemy ile Polacy w to wnieśli, w takim razie co zrobili brytyjczycy, że mogą sobie przypisywać sukces złamania kodu Enigmy, [26:00] przynajmniej część z nich i przynajmniej propagandowo.
[Gość] Brytyjczycy najbardziej twórczo rozwinęli metody przekazane im przez Polaków przed wybuchem wojny. Nie był to łatwy proces, między nami mówiąc, bowiem wśród Anglików bardzo trudno przebijała się myśl, że w agendzie... agencji kryptologicznej należy zatrudniać matematyków. Szef tej agencji Alastair Denniston już po tym jak poznał rolę matematyków w złamaniu Enigmy, formułował w oficjalnym memorandum następującą tezę, że jeżeli już stoimy w obliczu konieczności zatrudniania ludzi typu profesorskiego, zatrudniajmy przynajmniej fizyków, którzy mają jakikolwiek kontakt z rzeczywistością, a nie tych zupełnie wyobcowanych matematyków. No musiał zmienić swoją optykę widzenia natychmiast. I zresztą zrobił to ze skutkiem, bowiem zatrudnił młodego człowieka, [27:00] który dzisiaj jest uznawany za najbardziej wybitnego matematyka XX wieku. Zatrudnił Alana Turinga, który cierpiał na kilka dziwactw, ale niewątpliwie głowę miał nie od parady. I to po pierwsze Alan Turing osobiście, na prośbę szefów brytyjskiego radiowywiadu, zweryfikował jako pierwszy poprawność informacji przywiezionych przez nich z Warszawy, a po drugie niezwłocznie po tym przystąpił do projektowania tego urządzenia, o którym już mawialiśmy, czyli bomby Turinga. Nazwanie tego urządzenia bombą jednoznacznie świadczy o tym, że Alan Turing uważał się za zadłużonego intelektualnie u Mariana Rejewskiego, który bez istotnego powodu skonstruowane przez siebie urządzenie nazwał właśnie bombą.
[Prowadzący] A mogę się wtrącić, żeby zapytać…
[Gość] A proszę bardzo.
[Prowadzący] Dlaczego to jest bomba? Dlaczego to, to nazwano bombą.
[Gość] No jest kilka legend na ten temat i jedna z nich mówi, że to urządzenie w trakcie pracy wydawało [28:00] taki tykający dźwięk podobny do zapalnika bomby zegarowej. Wśród samych kryptologów ulubioną hipotezą na temat nazwy było to, że wpadli na pomysł tego urządzenia w momencie, kiedy jedli deser zwany bombą lodową i postanowili tę nazwę przenieść na ideę, którą właśnie wymyślili. Natomiast z mojego punktu widzenia najbardziej smakowite jest to, że bez wątpienia to urządzenie było bombą włożoną pod całą konstrukcję III Rzeszy na rok przed wybuchem wojny.
[Prowadzący] I rzeczywiście ta bomba, no można powiedzieć eksplodowała, oczywiście w swoisty sposób, bo już w trakcie wojny 41 roku…
[Gość] Nie tak łatwo, nie tak łatwo, bowiem mamy sytuację następującą. Cała brytyjska ekipa kryptologów wraca do Londynu zadowolona, że właśnie oto otworzyła się przed nimi droga do sezamu tajemnic Enigmy i natychmiast od momentu wybuchu wojny przeżywają frustrację. [29:00] Bo mimo całej wiedzy uzyskanej od Polaków…
[Prowadzący] … nic nie rozumieją.
[Gość] Próbują, próbują złamać ten szyfr i nic im z tego nie wychodzi. I ten stan niepewności trwa długie kolejne miesiące. W końcu brytyjczycy dochodzą do bardzo pesymistycznego wniosku, że widocznie Niemcy musieli dokonać jakichś zmian w konstrukcji Enigmy, albo w sposobie jej użycia w momencie wybuchu wojny. I w przypływie desperacji, w połowie stycznia 1940 roku wyprawiają do Paryża właśnie Alana Turinga, który przywozi do Paryża komplet zaprojektowanych, to znaczy zaprojektowanych… wykonanych w Wielkiej Brytanii według projektu Henryka Zygalskiego tak zwanych płacht Zygalskiego.
[Prowadzący] Co to?
[Gość] To takie arkusze perforowanego papieru, których nakładanie jeden na drugi pozwalało złamać szyfr… złamać klucz do szyfru. No a Polacy, którzy dostają właśnie komplet płacht Zygalskiego, w ciągu dosłownie kilku [30:00] minut, czy kilku godzin najdalej rozpracowują pomyłkę Brytyjczyków i po raz pierwszy w czasie II wojny światowej łamią szyfr Enigmy. 15 stycznia 1940 roku. Dwa dni później Alan Turing wraca do ośrodka kryptologicznego w Bletchley Park z dobrą nowiną. Na oczach zdumionych kolegów powtarza proces przeprowadzony przez Polaków, łamie szyfr Enigmy. Do dnia dzisiejszego na drzwiach jednego z pomieszczeń muzeum w Bletchley Park wisi tabliczka, która głosi, że właśnie tutaj po raz pierwszy złamano szyfr Enigmy. Sądzę, że niezbyt obiektywnie oddająca rzeczywistość. Natomiast od tego momentu rzeczywiście cała zabawa ruszyła do przodu, bowiem brytyjczycy byli po pierwsze w stanie zbudować ośrodek kryptologiczny, który nie musiał pracować w konspiracji tak, jak Polacy po klęsce Francji, [31:00] po drugie, no przeznaczyli na budowę tego ośrodka naprawdę poważne środki, zważywszy że pod koniec II wojny światowej w samym Bletchley Park i w kilku stacjach satelitarnych pracowało ponad 200 bomb Turinga. Każda z nich była kolosem, ważącym kilka ton, w związku z tym, możemy sobie łatwo wyobrazić, jakie środki zaangażowano w ich produkcję. W apogeum, ośrodek w Bletchley Park zatrudniał 11 tysięcy osób.
[Prowadzący] To przypomnijmy, że nasz ośrodek do łamania Enigmy to było kilka osób.
[Gość] Kilkanaście powiedzmy.
[Prowadzący] Kilkanaście, kilkanaście… Kiedy ten złamany szyfr tak naprawdę zaczął decydować o losach bitew, wojen?
[Gość] O… do tego to się trzeba było jeszcze nauczyć posługiwać tą bronią, tak? I to Brytyjczykom przychodziło z pewnymi problemami, bo okazało się, że w momencie, w którym nawet już potrafią czytać depesze Enigmy, to nie bardzo są w stanie [32:00] przekazywać skutecznie i szybko informacji pozyskanych w ten sposób do sztabów wojsk walczących w polu. I w efekcie najpierw nie potrafili wykorzystać tych informacji w trakcie kampanii norweskiej, potem nie potrafili ani oni ani Francuzi wykorzystać informacji z dekryptażu w trakcie kampanii francuskiej. I tak na dobrą sprawę, początek operacyjnego wykorzystania informacji z dekryptażu Enigmy to dopiero wszystkie kampanie w Afryce północnej, czyli 41 i 42 rok, kiedy rzeczywiście Brytyjczycy łamali bardzo skutecznie depesze Enigmy, tyle tylko, że nie wiedzieli o tym, że Niemcy także czytają ich własne szyfry w związku z tym na kryptologicznym polu bitwy był raczej remis, no może z delikatnym wskazaniem na Brytyjczyków. Natomiast tym polem, na którym dekryptaże Enigmy rzeczywiście okazały się decydujące i to jest bezsporne była bitwa o Atlantyk, czyli kampania zmierzająca do [33:00] zabezpiecznia alianckich konwojów przed U-Bootami. I tamta kampania rozpoczęła się na dobrą sprawę dopiero w kwietniu 41 roku, bowiem Brytyjczycy do kwietnia 41 roku nie byli w stanie złamać specyficznego sposobu użycia Enigmy przez Kriegsmarine i dopiero właśnie w tym miesiącu, na pokładzie zdobytego, niemieckiego U-Boota znaleźli dokumenty, które im to umożliwiły. Ale od tej pory, z roczną przerwą w 42 roku czytali depesze U-Bootów dosyć skutecznie i dzięki temu do Europy mogły dopłynąć ze Stanów Zjednoczonych i z innych miejsc w świecie statki dowożące paliwo, żywność, broń, amunicję dla Brytyjskich oddziałów, a potem oddziały z kolei amerykańskie przygotowujące się do inwazji Normandii. Pamiętam list, jaki do zgromadzonych wystosował [34:00] ówczesny szef brytyjskiej agencji radiowywiadu sir David Pepper, facet, który niewątpliwie wiedział o czym mówi: „Niektórzy twierdzą, że Enigma i dekryptaże Enigmy tylko i wyłącznie skróciły II wojnę światową. W świetle mojej wiedzy mogę stwierdzić, że okazały się raczej czynnikiem decydującym o jej wyniku.”Zostańmy może przy tej ocenie.
[Prowadzący] Wydaje mi się, że to jest fantastyczna kropka do naszej rozmowy o polskich, francuskich i brytyjskich osiągnięciach w sprawie Enigmy i łamaniu tego kodu. Mam nadzieję, że to urządzenie, ta maszyna do pisania na pierwszy rzut oka, pokazała, odsłoniła swoje tajemnice dzięki naszej rozmowie.
[Gość] Odsłoni przed wszystkimi, którzy zechcą w przyszłości odwiedzić ekspozycję Muzeum Historii Polski.
[Prowadzący] Serdecznie do tego namawiamy wszystkich państwa. A moim gościem był dr Marek Grajek historyk, kryptolog, dziennikarz. Dziękuję.
[Gość] Dziękuję państwu także.
[Prowadzący] I to wszystko w dzisiejszym podcaście [35:00] „1000 lat. Prześwietlenie.” Zapraszam na kolejne odcinki. Do usłyszenia. Łukasz Starowieyski.
„1000 lat. Prześwietlenie” Podcast Muzeum Historii Polski o najważniejszych wydarzeniach w historii Polski. Podcastów „1000 lat. Prześwietlenie.” Wysłuchasz na YouTube, Spotify, Google Podcast, [34:00] Audiotece, a także na innych platformach podcastowych. Chcesz być na bieżąco? Subskrybuj kanał Muzeum Historii Polski.
/transkrypcja Maciej Fejdasz-Hanczewski 13.12.2022 r.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Enigma. Starcie umysłów -
Twórca / Wytwórnia
Muzeum Historii Polski (producent) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Data wykonania
23/11/2021 -
Czas trwania
0h 35min 38sek -
Osoby występujące
-
Miejsce
-
Wydarzenie
Podcasty Muzeum Historii Polski -
Numer inwentarzowy
MHP-05-14061 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink