Śmierć psychiatry. Eugenika i totalitaryzm
Gawin, Magdalena (scenariusz); Małoicki, Sławomir (reżyser); Łukasik, Amelia (reżyser);
15/10/2012
Copyright classification
Transcription
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Mój ojciec popełnił samobójstwo.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Izo, jesteś historykiem sztuki. Twoje nazwisko jest znane, dlatego że w 1964 roku, w 1964 roku odkryłaś w prowincjonalnym kościółku w Kosowie Lackim obraz El Greco.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): To prawda.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Jaki ma tytuł ten obraz?
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Ekstaza Świętego Franciszka. Moment stygmatyzacji, ma już rany na dłoniach i na boku, tak jak Chrystus.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Spotykamy się dzisiaj w twoim mieszkaniu pełnym pięknych obrazów, rzeźb, książek, ale nie będziemy rozmawiać dzisiaj o sztuce. Spotkałyśmy się po to, żeby porozmawiać o twoim ojcu. Kim był twój ojciec?
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Mój ojciec był lekarzem, lekarzem psychiatrą. Dziadek skończył medycynę i wybrał jako specjalizację psychiatrię, ale fascynacja medycyną była jeszcze dalsza, dlatego że ojciec skończył, ojciec dziadka skończył farmację a prapradziad mój był okulistą w Żytomierzu mniej więcej zaraz po Powstaniu Styczniowym. Rodzina mojego ojca, zarówno ze strony matki, jak ze strony ojca, była rodziną bardzo o takim długim rodowodzie ziemiańskim. A to jest mój dziadek już jako profesor. On wyjechał do Monachium, gdzie był asystentem profesora Emila Kraepelina, którego późniejsi uczniowie niestety brali udział w zagładzie chorych psychicznie, bo zarówno Schneider był jego uczniem jak i Rudin. W każdym razie po tych studiach wrócił do Kulparkowa pod Lwowem i później przyszła Kochanówka pod Łodzią, której był dyrektorem. A mój ojciec cały czas wychowywał się w tych kolejnych szpitalach psychiatrycznych i myślę, że to było też powodem jego takiego bardzo silnego związku z chorymi psychicznie. To jest w Kochanówce dom w szpitalu.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): W szpitalu?
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Tak. Stamtąd ojciec udał się na wojnę polsko-bolszewicką, a również dziadek.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): A ojciec miał wtedy ile lat?
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Dziewiętnaście.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Dziewiętnaście.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Skończył medycynę w Warszawie i zatrudnił się, został zatrudniony w klinice psychiatrycznej przy Szpitalu Jana Bożego w Warszawie, gdzie jego profesorem był Mazurkiewicz. Był asystentem profesora Mazurkiewicza, Handelsmana i uczniem ich. No i rzeczywiście w dość młodym wieku, czyli miał wówczas trzydzieści trzy, trzydzieści dwa lata, dostał propozycję wicedyrektora i ordynatora szpitala w Gostyninie, który to szpital był właśnie świeżo zbudowany, świetna architektura, teren przepiękny, dlatego że las sosnowy. Mój ojciec w 1936 roku otrzymał stypendialny wyjazd do Europy w celu zwiedzania i zapoznawania się z klinikami zachodnioeuropejskimi.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): I z tej podróży mamy pamiętnik twego ojca.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Był wtedy we Francji, w Niemczech, we Włoszech, na Węgrzech, w Jugosławii, zwiedzając wiele miejscowości, przede wszystkim Monachium, Heidelberg. I właśnie w Heidelbergu spotkał starszego od siebie o dziesięć lat dyrektora tego szpitala, kierownika kliniki psychiatrycznej, doktora, w dodatku jego imiennika, bo Carla Schneidera, który go przyjął bardzo życzliwie. Oczywiście nic nie było mowy na temat działalności już wtedy rozpoczętej przez profesora Schneidera, członka NSDAP i twórcy tej takiej no... właśnie eugenicznej metody postępowania z psychicznie chorymi. Ojciec był absolutnie au courant wszystkiego, co się dzieje w psychiatrii, przede wszystkim tej wiodącej niemieckiej, no i jednak był członkiem Polskiego Towarzystwa Eugenicznego.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Mnie uderzyło, że w tej podróży po Niemczech twojego ojca w 1936 roku Niemcy są tutaj wyróżnione w tym sensie, że jest najwięcej uniwersytetów i klinik. Twój ojciec w Monachium poznał Ernsta Rudina, który jest ojcem higieny rasowej w Niemczech, który był teoretykiem rasizmu.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Ojciec również rozpoczął jako pierwszy Polak na terenie Polski badania nad bliźniętami, czyli gemeliologia. Prowadził bardzo duże badania bliźniąt i był w kontakcie zarówno z Luxenburgerem jak z Rudinem. Dziękuje nawet im na wstępie, ale oczywiście nie ma pojęcia, do czego to będzie wiodło.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Wiedza na temat rzeczywistego zaangażowania niemieckich lekarzy w budowę nawet pod względem takim prawnym, prawda, systemu III Rzeszy była kompletnie nieznana.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Nie przenikało nic. To jest zadziwiające. Ojciec, jedyna uwaga, którą zrobił w tym swoim pamiętniku, napisał, że właśnie w Heidelbergu, czyli w klinice profesora Schneidera, uderzyło go, że zarówno chorzy, jak cały personel, wita się pozdrowieniem hitlerowskim - Heil Hitler, wyciągają ręce i zamiast dzień dobry mówią Heil Hitler. Wszyscy, cały personel. Był tym zszokowany. Również rozpoczynaniem spotkań. Wszyscy chorzy musieli stawać w szeregu i właśnie powitaniem Heil Hitller witać wchodzącego profesora.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Ojciec pojechał do Europy Zachodniej między innymi dlatego, żeby zreformować też swój szpital w kierunku tej psychiatrii zreformowanej, przyjaznej bardzo chorym.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Tak jest.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Jak to... jak historia potoczyła się dalej?
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Historia do 1939 roku wprowadza poznane metody. Oczywiście były jeszcze... było i leczenie wstrząsami, było leczenie insuliną, były tradycyjne metody, nadal trwały w szpitalu, ale przede wszystkim zaczęto bardzo wprowadzać już te metody terapii psychologicznej jak gdyby, terapii właśnie sztuką, pracą. Odbywały się na przykład bale dla psychicznie chorych, takie otwarte, gdzie cały personel przychodził, pacjenci. Wszyscy bawili się wspólnie. Chorzy pracowali również jako ogrodnicy, jako pomoc domowa. Miałam pięć lat, kiedy zaczęłam wchodzić po tych schodach i wchodziłam do naszego mieszkania po lewej stronie do holu. Teraz jest troszkę inaczej. Tu wisiał duży kilim z krasnoludkami, który strasznie lubiłam. Hulajnoga stała pod oknem. Lubiłam nią jeździć, bo mieszkanie było duże. Nie bardzo było mi wolno, bo parkiety, ale robiłam to. Mam takie zdjęcie pod tytułem "Lala w królestwie lalek". Lala dlatego, że do jedenastego roku życia nazywano mnie Lalą, chociaż mam na imię Izabela, ale w dzieciństwie byłam Lalusią, Laleczką, tak nazwał mnie ojciec zawsze. Albo swoją królewną. I tu spędziłam naprawdę cudowne, cudowne dni, miesiące, lata dzieciństwa. Przyszła wojna, ojciec został zmobilizowany. Był chorążym czy tam starszym, nie znam się na stopniach, dostał stopień podporucznika. I po zmobilizowaniu dostał rozkaz stawienia się w miejscowości Sokółka Podlaska, na wschodzie, niedaleko już granicy polsko-sowieckiej. I tam 17 września stało się to, co się stało. Wszyscy oficerowie zostali wyodrębnieni, żołnierze puszczeni wolno, a oficerowie wsadzeni do takiego bydlęcego pociągu, który jechał na wschód, tyle wiedzieli. Razem z ojcem jechał jego taki bardzo bliski przyjaciel. I ojciec - to już znam z relacji ojca, pamiętam to, jak to opowiadał po powrocie - zwrócił się do niego z propozycją przepiłowania drutu, bo te bydlęce wagony nawet nie miały dobrych drzwi, tylko zsuwało się je i spinało drutem. Ojciec miał pilnik przy sobie, więc żeby przepiłować ten drut zaproponował i kiedy pociąg zwolni na zakręcie, w nocy, niepostrzeżenie wyskoczyć. Ale tamten powiedział: „Oszalałeś chyba. Jedziemy w najbezpieczniejsze miejsce, do obozu dla oficerów, przecież tam świetnie przed Hitlerem się ochronimy, przetrwamy wojnę”. No i ojciec rzeczywiście doczekał momentu zwolnienia pociągu i zakrętu, i wyskoczył. Miał na sobie mundur oficera polskiego, więc nie było tak prosto. Mógł tylko nocą się posuwać w strony Polski. Szedł po prostu wzdłuż torów, nocą wzdłuż torów. To był już październik. Wrzesień, październik, cały miesiąc szedł. Pojawił się w drugiej połowie października w domu, w szpitalu. Pamiętam doskonale ten dzień, kiedy zadzwonił dzwonek i stanął tata, ukochany zresztą. Strasznie mnie rozpuszczał, okropnie, rozpieszczał mnie do niemożliwości. I wtedy od razu objął stanowisko, które opuścił idąc na wojnę, czyli ordynatora i wicedyrektora. I tak trwało do 17 marca. Niemcy już w grudniu, wcześnie bardzo, dokonali zbrodni na inteligentach Gostynina. Nauczycieli gimnazjalnych, księży, burmistrza, urzędników, wyeliminowano całą elitę.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): To było w 1940 roku?
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): W 1939 roku, już pierwszy w 1939 roku, a następny w 1940, ale w kwietniu. Natomiast wiadomości o tym, że coś złego się dzieje, jeżeli chodzi o pacjentów, dochodziły jeszcze wcześniej. Dlatego że już w lutym ci pacjenci, którzy byli opłacani przed wojną przez gminy, były na koszt gmin, a już gminy dostały nowych zarządców, Polacy zostali albo zlikwidowani, albo...
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Zarząd został przejęty przez Niemców.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Tak. I ci pacjenci byli wycofywani ze szpitala niby pod pretekstem, że swoich pacjentów gminy wycofują. Ale byli wycofywani do ciężarówek, do których wkładano rury wydechowe i zabijano ich po prostu gazem spalinowym w pobliskich lasach. Te wiadomości zaczęły już przenikać, co mojego ojca pogrążało w coraz większej rozpaczy.
Andrzej Wilczkowski (syn prof. Eugeniusza Wilczkowskiego, dyrektora szpitala w Gostyninie w latach 1934-39 i 1945-46): Ja byłem przy ładowaniu tych chorych na ciężarówkę. Pierwszych chorych umysłowo w szpitalu w Gostyninie rozstrzelano kilometr od szpitala. No, może dwa. I słychać było ten CKM. Opiekunka, ona nas w tamtym kierunku poprowadziła na spacer. Dotarliśmy w momencie egzekucji. Dopiero ze ścieżki leśnej spędził naszą trójkę, to znaczy pannę Irenę, mnie i siostrę, spędził nas dopiero żołnierz, który pilnował tej egzekucji. Tego się nie dało zahamować. Niemcy byli tak absolutnie pewni, że chory umysłowo nie jest człowiekiem, że właściwie strzelano do nich, jak do psów.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): 17 marca przyjechała komisja niemiecka złożona z urzędników. Byli gestapowcy, nawet chyba był jakiś lekarz wśród nich. I oni postawili ojca w takiej sytuacji, że ma przez dwadzieścia cztery godziny sporządzić listę chorych do eksterminacji. Doskonale to pamiętam, chociaż miałam dziewięć lat, moment powrotu ojca z oddziału. Moja mama wówczas drzemała na kanapce i ojciec usiadł obok, a ja ciekawska schowałam się pod kanapką, chciałam słyszeć, o czym rozmawiali. Więc wlazłam pod kanapę i podsłuchiwałam. I nie rozumiałam tego, co ojciec mówi, ale czułam taką straszną narastającą grozę. Jakoś zaczęłam się bać okropnie. Wieczorem ojciec, tak jak co dzień, przyszedł do mnie, żeby się pożegnać. Pamiętam to tak dokładnie. Moje łóżeczko stało tutaj, on podszedł do mnie, pocałował mnie w rękę i w czoło i powiedział: „śpij dobrze córeczko, dobranoc”. Przyniósł mi herbatę, żebym piła w nocy. Zawsze piłam. I to było ostatni raz, kiedy go widziałam żyjącego. A ten gabinet, to trudno, trudno mi mówić nawet o tym. Przyszliśmy po zapałki rano tylko po to, żeby mama mogła zapalić prymus, a drzwi zamknięte. Pukanie, walenie. Nic. I wtedy Jurek, mój brat, rozpędził się i z całej siły ramieniem wyważył te drzwi właśnie. A wtedy ja pierwsza dobiegłam do taty, że spał, śpi jeszcze, trzeba go zbudzić, ale on był zimny. Zaczęłam strasznie krzyczeć, to ostatnie co pamiętam. To dotarło nawet do Niemców. Nawet Niemcy byli poruszeni.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Jaka była właśnie reakcja Niemców na samobójczą śmierć ojca?
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Reakcja Niemców była taka, że już był niemiecki dyrektor tego szpitala, Weronike, mojej matce złożył kondolencje. Bardzo dużo dla nas robił. Nie wyrzucił nas z mieszkania, do czego miał prawo jako dyrektor, bo należało mu się. Jakoś taki był rzeczywiście życzliwy jak gdyby wręcz. A na jakiś czas zaprzestano wywożenia chorych.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): To jest ten problem etyczny, prawda? Ojciec był eugenikiem polskim. Popierał sterylizację, jak całe towarzystwo eugeniczne przed wojną. Uważał, że jest to środek, który rzeczywiście może ograniczyć występowanie różnych chorób, zaburzeń. Ale kiedy myślę o tym, o czym opowiadasz, o śmierci ojca, to on umierał jak lekarz, to znaczy nie jak eugenik, tylko jak lekarz.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Tak. I myślę, że właśnie tej nocy uświadomił sobie, czym jest eugenika niemiecka i do czego wiedzie. I zrozumiał, że nie może być dłużej eugenikiem, że jest lekarzem, naprawdę jest lekarzem. I że leczy, a nie zabija.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Czy takich przypadków w środowisku polskich psychiatrów skonfrontowanych z totalitarnym...
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): O ile wiem, o ile wiem, był przypadek doktora Bednarza, który był ze swoimi pacjentami rozstrzeliwanymi do samego końca i sam również został rozstrzelany. Uznał, że jego miejsce jako lekarza jest przy chorych. Myślę, że mój ojciec, gdyby doszło do czegoś takiego, tak samo by się zachował. Ale on został postawiony w sytuacji jeszcze gorszej etycznie, znaczy miał swoim podpisem uczestniczyć w zbrodni. Nie mógł tego zrobić.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Jak to się stało, że po wojnie o postaci Karola Mikulskiego, o postaci Józefa Bednarza mówi się, ale mówi się mało?
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): No w gruncie rzeczy prawie się nie mówiło.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Prawie się nie mówi, bo z tego co mówisz, to tak wynika, jakby śmierć twojego ojca, heroiczny czyn...
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Był czymś wstydliwym.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Był czymś wstydliwym.
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Tak, ja to tak odebrałam. Mojej matce obiecał dyrektor przedwojenny szpitala i powojenny, że będzie przynajmniej tablica mojego ojca i że jeden z pawilonów otrzyma jego imię. Po czym został powołany na stanowisko profesora psychiatrii do Łodzi, na Uniwersytet Łódzki. Wyjechał z Gostynina i nastąpili różni kolejni, inni dyrektorzy, do których mama się zwracała przypominając o tym, ale bez odzewu. I to trwało lata całe, dziesiątki lat. Znaczy, potem mama zmarła. Zresztą zrezygnowała w pewnej chwili z walki o to. Przychodziła ta 70. rocznica w 2010 roku i pomyślałam, że jest ostatnia chwila, kiedy mogę coś zrobić. I zaczęłam starania. Ja już byłam na emeryturze. Nie stać mnie było na zrobienie tablicy marmurowej z napisem. I wtedy lekarze i pracownicy szpitala psychiatrycznego, a głównie doktor Kalinowska była naprawdę dobrym duchem tego wszystkiego, niesłychanie wzięła w swoje ręce.
dr Anna Kalinowska (lekarka ze szpitala w Gostyninie): Zaangażowałam się, zorganizowałam zbiórkę pieniędzy wśród kolegów lekarzy. Udało się zebrać tę sumę. Przygotowaliśmy uroczystość, która miała miejsce 17 marca 2010 roku, w 70. rocznicę śmierci doktora. Ta uroczystość była skromna. W uroczystości brali udział pracownicy, lokalni działacze, młodzież troszeczkę, moje dzieci były tutaj. Bo dla mnie doktor Mikulski jest bohaterem. Myślę sobie, że w tej chwili nie wiem, czy znaleźliby się ludzie o podobnym wymiarze.
dr Magdalena Gawin (Instytut Historii PAN): Chciałam na koniec tylko zacytować fragment Deklaracji Norymberskiej 115. Zjazdu Niemieckich Lekarzy w 2012 roku. "Uznajemy zasadniczy współudział lekarzy w przestępstwach medycyny nazistowskiej i uznajemy to, co się stało jako upomnienie dla współczesności i przyszłości. Wyrażamy swoje najgłębsze ubolewanie w związku z faktem, że lekarze dopuścili się wbrew swojemu nakazowi leczenia wielokrotnych naruszeń praw człowieka. Wspominamy zarówno żyjące ofiary, jak i tych, którzy już zmarli, a także ich potomków i prosimy ich o przebaczenie".
dr Izabella Galicka (córka dr Karola Mikulskiego): Wybaczenie ma wielki sens, ale naturalnie muszą być jednak te warunki spełnione: skrucha, zadośćuczynienie. Więc w jaki sposób można zadośćuczynić? Tylko upublicznić sprawę, żeby się dowiedzieli ludzie o Polakach, którzy cenili nad wszystko, nad życie własne - honor. I przysięgę, jaką złożyli, kończąc studia, przysięgę Hipokratesa.
Data of the object
-
Name / Title
Śmierć psychiatry. Eugenika i totalitaryzm -
Creator / Producer
-
Type
-
Category
-
Execution date
15/10/2012 -
Duration
0h 23min 47sek -
Persons performing
-
Inventory number
MHP-08-236 -
Copyright classification
-
Permalink