Reformować czy obalić? Opozycja w PRL-u - Mediatheque - Polish History Museum in Warsaw SKIP_TO
Visit Przejdź do sklepu
Podcasty
Audio

Reformować czy obalić? Opozycja w PRL-u

Muzeum Historii Polski (producent);

06/04/2021

Transcription

               [00:00][Prowadzący] „1000 lat. Prześwietlenie.” Podcast Muzeum Historii Polski o najważniejszych wydarzeniach w historii Polski.

 

                Reformować czy obalić? Opozycja w PRL.

 

                W dzisiejszym odcinku podcastu „1000 lat. Prześwietlenie.” zajmiemy się opozycją w PRL-u w latach 60. i 70. A po meandrach opozycji oprowadzi nas Bartosz Wójcik z Muzeum Historii Polski.

 

                Część pierwsza. Nowy porządek.

 

                Naszą rozmowę chciałbym zacząć od pytania postawionego przez profesora Andrzeja Friszke. „Od lat buduje się obraz powszechnego, narodowego oporu i to jest obraz wygodny i chwalebny. Ale czy prawdziwy?” - pyta profesor. I ja pytam Pana.

 

                [Gość] Jeżeli spojrzymy na okres Polski Ludowej całościowo, od 44 do 89 roku, to realnie trwałe działania przeciwko władzy [01:00] podejmowali nieliczni. W niektórych okresach była to garstka. I jest to proces zupełnie naturalny, bo społeczeństwa tak funkcjonują, że wyraźna większość chce po prostu jakoś odnaleźć się w zastanej rzeczywistości i w niej funkcjonować. Natomiast na pewno da się w dziejach Polski Ludowej znaleźć takie dwa moim zdaniem momenty umasowienia tego oporu. Pierwszym takim momentem lata 45-46, gdzie w Polsce wbrew planom komunistów zaistniała realna, masowa opozycja. Polskie Stronnictwo Ludowe Stanisława Mikołajczyka, którego pierwotnie w planach komunistów miało nie być, miał być w jakiś sposób podległy im ruch ludowy, ono liczy wraz z organizacjami przyległymi wiosną 46 roku około miliona aktywnych członków. To jest skala bardzo duża. To jest największa partia w Polsce. Partia, która, mimo że jest ugrupowaniem [02:00] ludowym de facto przyjmuje charakter ogólnonarodowy w tym momencie. To jest skala nieporównywalna z ugrupowaniami działającymi chociażby w II RP. Mamy do czynienia z taką mobilizacją społeczną właśnie mającą na celu powstrzymanie tej hegemonii komunistów. Z drugiej strony obok funkcjonuje też podziemie, które jeszcze jesienią 45, wiosną 46 roku, jest siłą niewątpliwie realną. Nie tak silną jak podczas okupacji niemieckiej, ale to jest ciągle grubo ponad 100 tysięcy osób zaangażowanych w różne formy działalności podziemnej. No i takim momentem „sprawdzam”, który pokazuje ten stosunek Polaków do narzucanego im systemu jest moment referendum ludowego w 46 roku, gdzie mimo niemającej odpowiednika w dziejach kampani propagandowej, gdzie komuniści dysponują monopolem w zasadzie, są różne formy przekupywania społeczeństwa [03:00] – obietnice awansu i tak dalej, do tego oczywiście masowe zastraszanie i częste przypadki terroru. I oto polacy idą do urn i w ponad 70 % głosują przeciw tej strategii, do której wzywali komuniści. Oczywiście to nie miało takiego znaczenia, dlatego że, że głosy zostały odpowiednio policzone i oficjalne wyniki w zasadzie odwróciły proporcjonalnie rzeczywisty rezultat referendum. Według nich ponad 70% poparło to głosowanie „3 x TAK”, do którego wzywali komuniści. Drugim takim punktem po, po tym okresie kilkunastu miesięcy Polski Ludowej był ten okres także kilkunastu miesięcy po przełomie sierpnia 80 roku kiedy w Polsce, na fali tego zwycięstwa robotniczego zwieńczonego porozumieniami sierpniowymi, powstaje pierwszy w bloku wschodnim i jedyny niezależny ruch społeczny działający w ramach niezależnego [04:00] związku zawodowego. To jest drugi taki moment. I myślę, że to są te momenty, gdzie, gdzie ten sprzeciw się umasawia. Natomiast, jeżeli chodzi o, o spojrzenie na Polskę Ludową tak całościowo, trwale przeciwko władzy występują nieliczni.

 

                [Prowadzący] Ten moment 46-47 tych lat to jest z jednej strony właśnie rozprawianie się z przeciwnikami politycznymi, z drugiej strony, tak naprawdę, rozprawianie się z tą opozycją walczącą, wolnościową nazwijmy to. I po tym czasie udało się właściwie komunistom to, czego nie udało się na przykład Niemcom – stłamsić i sterroryzować całe społeczeństwo. Bo praktycznie pod koniec lat 40., czy na początku 50. właściwie nie było czegoś takiego jak opozycja wobec, wobec systemu, czy wobec władzy.

 

                [Gość] Musimy tutaj pamiętać o, o pewnej wyjściowej sytuacji, która jest w 45 roku. O ile w 39 roku okupacja jest oczywista, mamy okupację najpierw niemiecko-sowiecką, później niemiecką, [05:00] natomiast są władze Polski na uchodźctwie, one sterują podziemiem w kraju. Rok 45 to jest niejednoznaczność. Tu już nie ma tak jasnych podziałów. Rząd, który powstaje w Warszawie, rząd, który jest narzucony, natomiast też jest wynikiem pewnych porozumień alianckich, i w który skład wchodzą także przedstawiciele rządu londyńskiego, którzy zdecydowali się wrócić, no to jest rząd, który jest uznawany międzynarodowo.

 

                [Prowadzący] Dla mnie najdziwniejszą historią jest w tym społeczeństwie, które walczyło z okupantem i jednym i drugim, że w następnych latach właściwie wycięto z myślenia, i to widać i w 60. latach i w 70., w ogóle takie idee wolnościowe. Że w tej opozycji nie ma czegoś takiego jak próba choćby wymyślenia tego, że możemy mieć niepodległe państwo. To, to ta opozycja, która przyjdzie później jest raczej próbą reformy systemu, ale nie próbą myślenia wolnościowego, takiego jak myśleli AK-owcy. Jak to się stało? [06:00]

 

                [Gość] W warunkach hegemonii komunistycznej, o której możemy mówić od 47, 48 roku, kiedy udaje się już rozprawić z podziemiem i z opozycją, tu kluczowy jest ten rok 47, gdzie mamy sfałszowane wybory, brak reakcji międzynarodowej, następnie ogłoszona zostaje amnestia przy tym masowym przygnębieniu tą sytuacją, ujawnia się znaczna część podziemia, podziemie przestaje być zjawiskiem ogólnopolskim. Tak samo do zupełnej defensywy wycofuje się opozycja. Koniec tego procesu w zasadzie następuje jesienią 47 roku, kiedy ucieka z Polski zagrożony aresztowaniem Mikołajczyk. Był symbolem pokładanych przez społeczeństwo nadziei. Polacy zdają sobie sprawę, biorąc pod uwagę te doświadczenia, biorąc pod uwagę też sytuację z jakiej wychodzimy w czasie wojny, że w tym układzie geopolitycznym nie ma miejsca na podnoszenie hasła niepodległości, które oznaczałoby [07:00] złamanie tego układu geopolitycznego, który był trwały. Nie mieliśmy sojuszników tutaj. Stało się jasne, że tutaj należy się przystosować i w 47-8 roku, kiedy komuniści w zasadzie pełnię władzy zdobywają to się staje po prostu myślenie nierealne. Dlatego, pod wpływem tego terroru i beznadziei położenia tych ośrodków, że tak powiem, niepodległościowych, to rzeczywiście hasło niepodległości schodzi zupełnie do, do podziemia takiego też myślowego.

 

                [Prowadzący] Tak naprawdę takie pierwsze opozycyjne działania, o których można powiedzieć, że to jest opozycja wobec systemu, to były wystąpienia Stefana Wyszyńskiego i Kościoła. To słynne „Non possumus”. Jaka była rola w takim razie Kościoła w tym ewentualnym, potencjalnym oporze?

 

                [Gość] W sytuacji dominowania przez komunistów zupełnego sceny politycznej Kościół został de facto jedyną niezależną od partii sprawującej władzę instytucją w Polsce. I to oczywiście [08:00] wiązało się też z tym, że były dążenia do tego, żeby sobie ten Kościół podporządkować, jak to miało miejsce też w niektórych innych krajach, w zasadzie we wszystkich poza Polską krajach bloku wschodniego. W Polsce pozycja Kościoła była bardzo silna i komuniści zdawali sobie z tego sprawę. Stąd obie strony doszły do, do takiego wniosku, że trzeba tutaj będzie się jakoś porozumieć. Kościół w 50 roku podpisuje z władzą porozumienie, gdzie trzeba tej władzy trochę oddać, natomiast zachowuje taką niezależność instytucjonalną. I ten trwa, stan takiego zawieszenia, ścierania się tych dwóch ośrodków, trwa do 53 roku, kiedy ze strony władzy następuje takie dokręcenie śruby, można powiedzieć. Prymas zostaje internowany. No to jest rzeczywiście moment takiego wypowiedzenia, można powiedzieć, wojny. No jest to moment wyraźnego zwarcia.

 

                [Prowadzący] Ten 56 rok teraz. [09:00] To jest rok przełomowy i także był przełomem w myśleniu ludzi, tych zastraszonych ludzi. Nagle zaczęli, przynajmniej część z nich, zaczęła widzieć, że jest jakaś droga. Można coś próbować robić.

 

                [Gość] Tutaj dokonują się takie przełomowe wydarzenia. Otwiera to śmierć Bieruta. Śmierć Bieruta na XX zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w Moskwie. To rodzi domysły, natomiast wszystko wskazuje na to, że on zmarł z przyczyn naturalnych. Zaraz potem pojawia się ustawa o amnestii. To już jest coś co narasta. Ustawa o amnestii z wiosny 56 roku, na mocy której więzienia opuszczają tysiące AK-owców, tysiące działaczy Polskiego Państwa Podziemnego, opozycji czy podziemia niepodległościowego po wojnie. I to jest coś bardzo odczuwalnego. Ten wiatr zmian staje się już dla społeczeństwa czymś oczywistym. I, jak często bywa, w momencie takiej liberalizacji systemu no zwiększa się też gotowość do, do wystąpień [10:00] przeciwko niemu. Z tym mamy do czynienia w Poznaniu. Robotnicy wychodzą na ulice. Jest to pierwszy tak masowy sprzeciw wobec władzy, nawet biorąc pod uwagę te lata 45-46. Tego typu wielotysięcznych wystąpień zakończonych też walkami z aparatem bezpieczeństwa milicji, wojska, takich przykładów nie było. Więc ten Poznań jest tutaj pierwszym takim krokiem, bo zaraz obok haseł też natury socjalnej pojawiają się tam hasła wolnościowe, hasła wymierzone w dyktat Związku Radzieckiego czy w dominację komunistów. Natomiast, no, szokiem jest też to jak władza na to reaguje. Reaguje strzelaniem. Latem 56 roku na szczytach PZPR też zdają sobie sprawę, że tutaj potrzeba zmian. Znów na tej fali odwilży do władzy dochodzi Władysław Gomułka, który jest architektem tego systemu. On w 45, 6 i 7 [11:00] roku odpowiada za to w jaki sposób zwalczano właśnie opozycję i podziemie. Natomiast tutaj cieszy się tym nimbem kogoś, kto został w pewnym momencie uwięziony. Wychodzi jako więzień stalinowski. Jest traktowany jako ten nasz, nasz komunista. Na tej fali dokonuje się tak zwany przełom październikowy, którego punktem kulminacyjnym jest właśnie objęcie władzy przez Gomułkę. Natomiast tu rzeczywiście mamy do czynienia też z takim momentem umasowienia tych postaw, albo bardziej upodmiotowienia społeczeństwa, które otwarcie wychodzi na ulice. No dzieją się rzeczy, które nawet rok temu, nie mówiąc już o dwa lata wcześniej, są nie do pomyślenia. To się dzieje na polskich ulicach. Więc to jest ten moment, gdzie rzeczywiście Polacy się bardzo aktywizują. Natomiast jest to już nie tyle chęć wywrócenia tego systemu, odrzucenia go, tak jak to miało miejsce w latach 45-46. Celem ma być tutaj reforma tego systemu w takim duchu, żeby go [12:00] zdemokratyzować. Tu już nikt nie podważa, że ta partia, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza ma tą rolę wiodącą. To się przyjmuje jako coś w danym położeniu geopolitycznym naturalnego i oczywistego. Natomiast, natomiast są ogromne nadzieje związane z reformą tego systemu w takim duchu odejścia od tych represji i duchu poszerzenia swobód obywatelskich, w duchu tego co wówczas nazywa się demokratyzacją. To jest taki termin, który wtedy jest, pojawia się wszędzie.

 

                [Prowadzący] Te ruchy spontaniczne to oczywiście są ruchy opozycyjne, ale o prawdziwej opozycji jeszcze mówić nie możemy, takiej strukturalnej. Na tą trzeba poczekać. Ta rodzi się w kolejnej dekadzie, no i też bardzo ostrożnie.

 

                Część druga. Reformatorzy socjalizmu.

               

                Ta rodząca się pod koniec lat 50. świadomość, że można coś zrobić, może nie [13:00] zdobyć niepodległą Polskę, o tym nikt nie myśli, ale przynajmniej zreformować socjalizm, rośnie w latach 60. Jak to wyglądało w praktyce? Jak rosła opozycja? Czy, jak tworzyła się opozycja?

 

                [Gość] Ten przełom roku 56, on, wprawdzie szybko te przemiany zostały zahamowane i partia odeszła od tego kursu październikowego, wystraszyła się go, bała się co realizacja tych postulatów, które były naprawdę autentyczne, oddolne i powszechne, postulatów demokratyzacji, zwiększenia sfery wolności, co ona przyniesie. Natomiast z drugiej strony, zdobycze tego, zdobycze października, jak to wówczas nazywano, czyli to poszerzenie sfery wolności słowa, ograniczenie terroru i tego zastraszenia społeczeństwa, one utrzymały się. I one stworzyły pole do tego, żeby pojawiły się grupy, które w jakiś sposób, może nie tyle kontestowały tę władzę, co albo w umiarkowany sposób ją krytykowały, [14:00] ale na pewno dyskutowały z nią. Formułowały własne myśli. I tutaj można wyróżnić trzy takie nurty. Z jednej strony to będzie inteligencja, taka o charakterze liberalnym. Takim miejscem spotkań jej był Klub Krzywego Koła, działający w Warszawie przy Staromiejskim Domu Kultury. To było grono bardzo elitarne, stosunkowo nieliczne, natomiast ze względu na wagę tych nazwisk ludzi, którzy tam występowali, władza się z nim, z nim liczyła, starała się też oczywiście kontrolować.

 

                [Prowadzący] Opiszmy tylko może krótko, co to był ten Klub Krzywego Koła i kto tam był.

 

                [Gość] Grupa dyskusyjna, w której poruszano różne ważne wówczas zagadnienia społeczno-polityczne i próbowano formułować jakieś stanowisko polskiej inteligencji. Z jednej strony byli tam tacy nestorzy, można powiedzieć, polskiej nauki i kultury, między innymi profesor Lipiński, on będzie później jednym z, najstarszym założycielem Komitetu Obrony Robotników, to będzie mecenas [15:00] Aniela Steinsbergowa, to będzie pisarz Paweł Jasienica. Z drugiej strony przy Klubie Krzywego Koła, w jego kręgu, pojawiają się też ludzie z młodszego pokolenia, ludzie o przeszłości AK-owskiej. Tutaj przykładem postaci, takich dwóch, które później odegrają bardzo istotną rolę w procesie powstawania opozycji demokratycznej, będą Jan Józef Lipski, później nazywany prezydentem opozycji i Jan Olszewski, wówczas początkujący mecenas, później znany obrońca w procesach politycznych. Natomiast to jest jeden nurt. Drugim nurtem to jest nurt katolików świeckich, który się uaktywnia właśnie po październiku 56 roku. To takim symbolem może być to, że wraca w tej właściwej formie Tygodnik Powszechny, który wcześniej był jedną z takich ikon tego ruchu. Pojawiają się Kluby Inteligencji Katolickiej w niektórych miastach. Oni też są w stanie sobie wywalczyć reprezentację sejmową. Klub [16:00] Znaku ma kilku wprawdzie posłów, tam jest między innymi Stefan Kisielewski, Stanisław Stomma, no to jest coś co wcześniej było nie do pomyślenia. Podejmują już dyskusję. No ukazuje się właśnie Tygodnik Powszechny, Znak, ukazuje się Więź redagowana przez Tadeusza Mazowieckiego. To jest taki drugi nurt. Trzecim nurtem, ostatnim z tych głównych, jest nurt rewizjonistyczny, czyli nurt krytyki władzy wypływający z wewnątrz partii. Krytyki z pozycji lewicowej. Czyli zarzucający władzy, że odeszła od tych ideałów. Zwracają uwagę rewizjoniści na to, też niesieni tymi ideałami demokratyzacji z października, zwracają uwagę na to, że władza się zbiurokratyzowała, że oderwała się od robotnika. No i tam jest taki utopijny, utopijne koncepcje przybliżenia tego robotnika, czyli decentralizacji struktur władzy. To jest ten trzeci nurt.

 

                [Prowadzący] Powiedzmy kto tam był i co zrobił.

 

                [Gość] Kluczowym wystąpieniem rewizjonistów i takim wywołującym [17:00] największy oddźwięk był list otwarty do partii wystosowany przez Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, czyli dwie takie postaci bardzo ważne dla tego nurtu, związane z Uniwersytetem Warszawskim. Konsekwencją napisania listu otwartego jest aresztowanie Kuronia i Modzelewskiego. Oni zostaną wkrótce skazani odpowiednio na 3 w przypadku Kuronia i  3,5 roku więzienia.

 

                [Prowadzący] Ale mleko się rozlało. Aresztowanie, wyroki skazujące nie zakończyły ani działań Jacka Kuronia czy Karola Modzelewskiego, a wręcz przeciwnie.

 

                [Gość] Bardzo dużą rolę odgrywał też kontakt z polskimi ośrodkami emigracyjnymi. Zwłaszcza Radio Wolna Europa oddziaływało na dużą część Polaków.

 

                [Prowadzący] 30 % Polaków miało dostęp do Radia Wolna Europa?

 

                [Gość] Tak. Są takie badania, że 1/3 polskiego społeczeństwa, z różną regularnością, ale słuchała Radia Wolna Europa. To też się wiązało z tym, że po 56 roku [18:00] jednym z postulatów właśnie po październikowych było to, że przestaną być zagłuszane audycje z Zachodu. I co do zasady, do końca lat 60. tego się trzymano. To wróci w latach 70. to zagłuszanie. Z drugiej strony, jeżeli chodzi też o oddziaływanie, zwłaszcza na te kręgi inteligenckie, to Instytut Literacki w Paryżu Jerzego Giedroycia jest też takim pasem transmisyjnym idei. One właśnie pomagają zaistnieć też w świadomości społecznej tym osobom, tym nielicznym, którzy temu systemowi się z różnych perspektyw przeciwstawiają. I rzeczywiście moment ogłoszenia listu, a później skazania Kuronia i Modzelewskiego, skutkuje tym, że stają się oni postaciami rozpoznawalnymi. Stają się, można powiedzieć, męczennikami swojej sprawy.

 

                [Prowadzący] To tu postawimy kropkę. Chociaż nie kończymy jeszcze tej dekady lat 60. Ale rok 68 to jest tak naprawdę otwarcie kolejnej dekady i kolejnej fazy kształtowania się opozycji. [19:00]

 

                Część Trzecia.

                Rodzi się opozycja.

 

                Ten rok 68. Bez niego, tak naprawdę, trudno sobie wyobrazić całe kształtowanie się opozycji w PRL. To jest taki rok wielkiego przełomu

 

                [Gość] Rok 68 jest bardzo ważnym. Mówimy nawet o pokoleniu 68 jako tym, które później będzie odgrywało kluczową rolę w opozycji. I niewątpliwie jest to pierwsze od 56 roku tak wyraźne wystąpienie przeciwko władzy. Wystąpienie masowe. Tutaj sekwencja zdarzeń była złożona. Tu się nawarstwiało wiele rzeczy. Trwała już w pewien sposób kampania inteligencka wcześniej. Trwała oczywiście kampania antysemicka zapoczątkowana już w 67 roku. Ta atmosfera antyinteligencka to wrzało. To było odczuwalne. Na początku 68 roku jest pretekst do wystąpień. [20:00] Tym pretekstem staje się zdjęcie z repertuaru Teatru Narodowego Dziadów w reżyserii Kazimierza Dejmka. To wywołuje protesty warszawskich studentów. Jednymi z organizatorów tych protestów są Adam Michnik i Henryk Szlajfer, którzy zostają wydaleni z uczelni. Podczas wiecu w ich obronie Milicja i Aktyw Robotniczy, siły ORMO przystępują do siłowej, brutalnej pacyfikacji. Ta reakcja wywołuje oburzenie, sprawia, że w protesty studenckie włączają się kolejne uczelnie, najpierw Warszawy, ale ten ruch szybko przenosi się także do innych miast, i w pewien sposób zapowiedź już pogarszającej się pozycji Gomułki, a na pewno jego niepopularności. Z kolei brutalne rozprawienie z nim jest też, jest też takim definitywnym odejściem od tego października, mitycznego października, którego władza starała, władza starała się przedstawiać, że ona realizuje program października. Wystąpienie przeciwko studentom [21:00] z pałkami, masowe akcje pacyfikacyjne, przeprowadzane brutalnie, później śledztwa, którym poddawani byli ludzie niemający wcześniej takich doświadczeń, niewiedzący jak się zachowywać w rozmowie z Służbą Bezpieczeństwa czy z Milicją w sprawach politycznych, one wywołują także dużą traumę. Więc to nie jest tak, że po roku 68 zaczyna się już bezpośrednio rodzić taka zinstytucjonalizowana opozycja. Raczej jest tak, że władzy udaje się spacyfikować ten bunt studencki, ale też zarazem ten 68 rok dokonuje takiego przełomu w myśleniu ludzi. Jest wspólnota doświadczeń ludzi z różnych miast, którzy brali udział w tych protestach, byli pałowani, występowali z podobnymi hasłami. Oni często wywodzą się z różnych środowisk. Jedni z katolickich. No, w Warszawie takim najsilniejszym środowiskiem akurat w marcu 68 roku byli Komandosi, czyli, można powiedzieć, tacy wychowankowie tego nurtu rewizjonistycznego, [22:00] o którym wspominaliśmy.

 

                [Prowadzący] Wychowankowie Kuronia i Modzelewskiego, można tak to określić?

 

                [Gość] Tak. Wychowankowie Kuronia i Modzelewskiego. No tutaj kluczową rolę odgrywał jeden z właśnie wydalonych z uniwersytetu, czyli Adam Michnik. Władzy udaje się ten ruch spacyfikować i w pierwszych latach po 68 roku nie zanosi się na to, żeby nastąpiła jakaś znaczna przemiana. No widać to bardzo dobrze w roku 70 kiedy na wieść o kolejnych podwyżkach występują robotnicy wybrzeża. Kilkudniowe protesty. Dochodzi do masakry. Natomiast reakcji ze strony środowisk studencko-inteligenckich, które wcześniej właśnie były tymi gdzie wrzało, no ich nie ma.

 

                [Prowadzący] Mogę tutaj cytat? Jacka Kuronia. Który siedział wtedy w więzieniu, więc tak naprawdę on za to, że nie było reakcji, tak samo jak Karol Modzelewski, winy nie ponosi. Ale posłuchajmy co napisał po latach: „Myśmy mieli kaca pogrudniowego. Kac mój i Karola to było trochę bicie [23:00] się w cudze piersi, bo byliśmy w więzieniu. Ale uważaliśmy, że oni spieprzyli tę całą historię. Skoro był ruch robotniczy należało natychmiast rozpocząć rewindykację inteligencką, bez której nie ma mowy o procesie demokratyzacji. Tymczasem proces demokratyzacji się załamał, bo inteligencja milczała. Myśleliśmy więc, że tym razem, przy pierwszym wybuchu robotniczym trzeba dać głos.” To Jacek Kuroń, który zapowiada to, o czym będziemy teraz za chwilę rozmawiali. Bo tak naprawdę to wielu intelektualistów, czy tych ludzi z inteligencji mówiło o tym, że to była zmarnowana okazja. I następnej okazji już ta inteligencja nie zmarnowała.

 

                [Gość] Po tragedii na wybrzeżu dochodzi do zmian na szczycie partii. Pojawia się Gierek. Ale na początku tej dekady lat 70. nic nie wskazuje, żeby miało tutaj nastąpić, miał tutaj nastąpić jakiś wstrząs.

 

                [Prowadzący] Tym bardziej, że ten Gierek luzuje, ekonomicznie daje ten, ten czas skradzionego [24:00] dobrobytu. Bierze te kredyty. Ludziom się poprawia, więc też, też i trochę motywacja siada w tej sytuacji, kiedy widać wyraźną poprawę, poprawę warunków życia.

 

                [Gość] To prawda. Ta poprawa jest odczuwalna. No i niespecjalnie coś zwiastuje, żeby tutaj były perspektywy do zaistnienia poważniejszych ruchów opozycyjnych. Jest to raczej taki okres wycofania się. No oczywiście te środowiska trwają, dyskutują, utrzymują kontakty z ośrodkami na zachodzie. Natomiast nie są tak aktywne. Nie ma też takich punktów zapalnych. Sytuacja zmienia się w połowie lat 70tych i jest to związane właśnie z tą polityką otwartości na Zachód i uzależnienia Polski od kredytów z zachodu. Dlatego że modernizacja, która była takim no naczelnym hasłem Gierka, modernizacja gospodarki, ona jest uzależniona od współpracy z państwami zachodnimi. Na skalę taką o jakiej wcześniej nie było mowy. Z tego względu [25:00] Gierek musi się liczyć, jeżeli chce utrzymać też poziom życia i to relatywne zadowolenie społeczeństwa jakie jest w pierwszych latach 70., musi liczyć się z opinią Zachodu i tym, żeby te pieniądze stamtąd cały czas płynęły. W tym kontekście też Polska w 75 roku, ten kontekst międzynarodowy będzie istotny, opozycja będzie to wykorzystywać, staje się państwem sygnatariuszem aktu końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie zobowiązując się tym samym do przestrzegania praw człowieka. Kilka miesięcy później, kiedy wydaje się, że Gierek ma opanowaną sytuację, pojawiają się tezy do zbliżającego się zjazdu partii, a tam propozycje zmian w konstytucji. Propozycja ma dotyczyć wpisania do konstytucji PRL przewodniej roli PZPR, ma dotyczyć wieczystego sojuszu ze Związkiem Radzieckim, ale także uzależnienia respektowania praw człowieka od respektowania prawa przez obywateli. To jest taki moment, w którym następuje aktywizacja tej uśpionej, można powiedzieć, [26:00] opozycji. Z inicjatywy Jana Olszewskiego zostaje opublikowany list 59, w rzeczywistości tam podpisało go więcej osób, natomiast pierwotnie tyle miało być, i to jest list protestu przeciwko tym zmianom. One ostatecznie zostały wprowadzone. W 76 roku, sytuacja gospodarcza już się wyraźnie pogarsza. W czerwcu 76 roku władza decyduje się na kolejną, bardzo wysoką podwyżkę, w konsekwencji czego przeciwko władzy znów występują robotnicy, tym razem głównymi ośrodkami jest Radom oraz Ursus. Krwawe stłumienie tych protestów, nie tak krwawe jak na wybrzeżu, bo tutaj partia też wzbrania się od tego, żeby strzelać, żeby używać ostrej amunicji, natomiast bardzo brutalne i też skutkujące represjami dla tych, którzy zdecydowali się przeciwko władzy 25 czerwca 76 roku wystąpić, czyli zwolnieniami z pracy, karami więzienia. [27:00] Tym razem inteligencja wyciąga już wnioski. Nie pozostaje obojętna na los robotników. I już latem zostaje uruchomiona przez takie środowisko harcerskie, związane z Pierwszą Warszawską Drużyną Harcerską, mowa o Antonim Macierewiczu, Piotrze Naimskim, zostaje uruchomiona pomoc dla robotników z Ursusa. Natomiast wkrótce pojawia się inicjatywa i to jest też taki wynik pewnego porozumienia ludzi trzech nurtów, właśnie tej strony harcerskiej, tej strony post-rewizjonistycznej, skupionej wokół Jacka Kuronia, ale także ludzi z Klubów Inteligencji Katolickiej. Nad wszystkim patronat mają nestorzy, często właśnie wywodzący się z Klubu Krzywego Koła. Jest tam chociażby mecenas Aniela Steinsbergowa, ważną postacią jest wspominany już profesor Lipiński, są bohaterowie Polskiego Państwa Podziemnego jak Antoni Pajdek czy Józef Rybicki. Ten konglomerat, w zasadzie, nurtów dogaduje [28:00] się i ustala, że tutaj trzeba podjąć taką już systemową, zorganizowaną pomoc dla robotników, nie doraźną, zorganizowaną, i na fali tego porozumienia, w 76 roku, we wrześniu, dochodzi do powołania Komitetu Obrony Robotników, no organizacji przełomowej na polskiej mapie politycznej, można powiedzieć, bardzo ubogiej w okresie PRL.

 

                [Prowadzący] Powiedzmy trochę o tym KORze, bo warto, tak naprawdę. Dlaczego on był taki przełomowy?

 

                [Gość] Była to pierwsza od 30 lat, odkąd komunistom udało się zdławić ruch mikołajczykowski, struktura opozycyjna występująca jawnie. Nastąpiło pewne przełamanie schematu. Do tej pory zakładano i tak by to za pewne wyglądało w latach 60., że tak otwarte wystąpienie przeciwko władzom i wystąpienie z apelem krytykującym posunięcia władz i zapowiadającego podjęcie samoobrony społecznej, no to było nowum, to było coś przełomowego. [29:00] Ale do tego były warunki, właśnie ze względu na to, że ekipa Gierka musiała liczyć się z tą presją międzynarodową.

 

                [Prowadzący] To niezwykłe było w KORze też to, że działał legalnie. Miał też pewne działania nielegalne, jak powielacze, czy drukowanie różnych pism, ale generalnie starał się wypełniać prawo i w tym prawie postępować. Natomiast, tak naprawdę najważniejsze, to było właśnie taki pierwszy realny sojusz inteligencji i robotników. Zalążek tego, co wydarzyło się kilka lat później.

 

                [Gość] To był taki pierwszy krok do tego porozumienia. Stworzenie tego wyłomu, w którym zaraz pojawią się kolejne organizacje opozycyjne.

 

                [Prowadzący] Jedną z ważnych osób w KORze było małżeństwo Romaszewskich, którzy mieli pewien niezwykły mebel. Bardzo istotny dla historii tej organizacji.

 

                [Gość] Posiadamy w zbiorach Muzeum Historii Polski, jest to jeden z cenniejszych eksponatów. Jest to mebel, którego historia sięga jeszcze XIX wieku, natomiast w 40 roku [30:00] ojciec Zofii Romaszewskiej, Stanisław Płoski, który był działaczem Związku Walki Zbrojnej AK, w sekretarzyku zamontował taką skrytkę na materiały konspiracyjne. Ta skrytka przetrwała całą, całą okupację. Po powstaniu KOR-u ten mebel służył nadal, tak jak służył w latach 40. tak w latach 70.,  jako skrytka na różne materiały. No, niestety w wyniku donosu skrytka została odkryta podczas jednej z rewizji. Natomiast mebel przetrwał do dziś.

 

                [Prowadzący] I służył później także w stanie wojennym. Z powrotem, w tym samym celu.

 

                [Gość] Również pracował na rzecz opozycji demokratycznej, można powiedzieć.

 

                [Prowadzący] Sporo poświęciliśmy KOR-owi i to nie bez powodu i zasłużenie, natomiast to nie była jedyna organizacja, która w końcówce lat 70tych, opozycyjna powstaje.

 

                [Gość] Dość szybko pojawiają się kolejne. I taką równoległą, można powiedzieć, do KOR-u, [31:00] będą te organizacje ze sobą, będą się kontaktować, natomiast tam będzie też taka, taka forma rywalizacji, to jest Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Na tle KOR-u jest to organizacja, można powiedzieć, radykalniejsza programowo. Tam więcej się mówi o tej sytuacji geopolitycznej, o niesuwerenności Polski. KOR jest raczej tą strukturą, która chce przeciwdziałać niepraworządności władz. Jeżeli chodzi o ROPCiO, jest to struktura bardziej radykalna. Tutaj kluczowi działacze to jest Andrzej Czuma, to jest Leszek Moczulski. I zresztą z ROPCiO powstaną też kolejne bardzo ważne organizacje, w wyniku rozłamu, który tam zapanuje. Mowa o Konfederacji Polski Niepodległej, tam właśnie liderem będzie Leszek Moczulski. Natomiast druga taka organizacja, która odegrała bardzo ważną rolę, chociażby w czasie strajków na wybrzeżu, to będzie Ruch Młodej Polski, którego takim liderem był Aleksander Hall. Powstają też [32:00] inne organizacje. Powstają w 78 roku wolne związki zawodowe. Powstają w jakiś sposób we współpracy zarówno z KOR-em jak i z ROPCiO. To jest o tyle ważne, że to jest jakiś pierwszy krok, to jest już wyjście do robotników, wejście do fabryk. Wolne związki zawodowe, które powstają na Śląsku, tam Kazimierz Świtoń jest taką czołową postacią, oraz na wybrzeżu, gdzie działają Andrzej Gwiazda, Bogdan Borusewicz, między innymi, Lech Wałęsa. To jest ten zalążek opozycji w kręgach robotniczych. No, co jest charakterystyczne, już pod koniec lat 70tych mamy do czynienia z, po tym wyłomie, którego dokonuje KOR we wrześniu 76 roku, z grupą organizacji, które działają w różnych środowiskach, też postulują różne formy działania, różne cele. Wszystkie są już elementem takiego zjawiska, którego w zasadzie, poza pierwszymi latami Polski Ludowej, nie było, czyli zinstytucjonalizowanej opozycji. Nielicznej. Szacuje się, że sięgały [33:00] łącznie te organizacje około 1,5 tysiąca ludzi, czynnie zaangażowanych, więc nie jest to wielka skala, natomiast jest to coś przełomowego.

 

                [Prowadzący] To prawda, bo te małe, małe, śniegowe kulki, coraz więcej ich, coraz więcej, i w którymś momencie wywołały lawinę. I to była lawina „Solidarności” z 10 milionami członków. Ale to już temat na zupełnie inną rozmowę. Dziękuję bardzo za rozmowę. Naszym gościem był Bartosz Wójcik z Muzeum Historii Polski.

 

                [Gość] Dziękuję bardzo.

 

                [Prowadzący] Podcastów „1000 lat prześwietlenie” wysłuchasz na Youtube, Spotify, Google Podcast, Audiotece, a także na innych platformach podcastowych. Chcesz być na bieżąco? Subskrybuj kanał Muzeum Historii Polski.

 

                /transkrypcja Maciej Fejdasz-Hanczewski 06.12.2022

Data of the object

Description

W tym odcinku podcastu „1000 lat. Prześwietlenie” odkurzymy historię niezbyt odległą. Cofniemy się do czasów naszych rodziców czy dziadków. Łukasz Starowieyski wraz z gościem Bartoszem Wójcikiem z Muzeum Historii Polski prześwietlą opozycję w PRL-u. Sprawdzimy, jak wyglądała opozycja w latach 50., 60. i 70. Zajrzymy do sekretarzyka Zbigniewa Romaszewskiego, a także za kulisy pierwszych jawnych organizacji opozycyjnych ‒ KOR-u i ROPCiO. Przekonamy się, jak doszło do tego, że z 1000−1500 osób przeciwstawiających się władzy pod koniec lat 70. wyrósł ruch Solidarności liczący 10 milionów członków.

Powiązane Materiały