Joanna Szwant
Szwant, Joanna (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);
07/11/2025
Copyright classification
Transcription
Joanna Szwant
Jednym z takich najważniejszych w mojej historii i w historii Polski wydarzeń była powódź tysiąclecia w [19]97 roku. Ja wówczas spędzałam lato na koloniach w Białym Dunajcu. To był lipiec. Natomiast zanim to się wydarzyło, dostałam taki list od swojej koleżanki z Wrocławia, Magdy, napisany 16 kwietnia [19]97 roku, która pisze do mnie tak "Mówię Ci, jak ładnie teraz odnowili nasz rynek. Ponad 30 jest odnowionych kamieniczek, fontanny, ulice. Teraz wygląda super. A to wszystko na ten kongres co papież przyjeżdża. Ponoć wszystkie szkoły we Wrocławiu mają mieć tydzień wolnego. W tym czasie mają również nie jeździć żadne samochody we Wrocławiu tylko tramwaje i autobusy". Jak dziś patrzę na ten list, który znalazłam po wielu, wielu latach, to dociera do mnie jak ktoś, mieszkaniec Wrocławia, ktoś, kto mieszkał tam całe życie, młoda dziewczyna cieszy się z tego w jak pięknym mieście mieszka, jak rynek został odnowiony, gdzie będzie mogła wyjść na spacer czy spotkać się ze znajomymi. A równocześnie uderza mnie to, że kilka miesięcy później wszystko zostało zniszczone przez wielką wodę.
Osobiście przeżyłam wydarzenia powodzi z [19]97 roku, ponieważ byłam w tym czasie na koloniach w Białym Dunajcu, gdzie wysłali mnie rodzice na letni wypoczynek. Wyjeżdżając tam wiedziałam, że nasz budynek, w którym będziemy spali jest zlokalizowany blisko strumyka, co dodawało uroku całemu całej tej okolicy. Strumyk wyglądał tak, więc faktycznie była to głębokość gdzieś tam do kostek. Natomiast wraz z deszczem, którego było wtedy bardzo dużo, z tej małej rzeczki w Białym Dunajcu zrobił się duży potok, potok wody. Któregoś dnia nasz opiekun przyszedł i powiedział, że mamy zabrać cenne rzeczy i za pięć minut jesteśmy ewakuowani. Chwilę jeszcze przed tym, zanim wyszliśmy, z tego małego strumyczku, wyglądało to dokładnie tak. Zdjęcie zrobiłam na balkonie naszego budynku, gdzie faktycznie wszystko zalewała brudna woda, a budynek, który tutaj widzicie był normalnym budynkiem, który w mgnieniu oka zawalił się i po prostu został tylko dach. W momencie, w którym nas ewakuowali, zbliżyłam się z jedną z dziewczyn, z Basią, i od tego czasu trzymałyśmy się cały czas razem. Zostałyśmy przeniesione do budynku, który znajdował się na jakiejś skarpie, podwyższeniu, gdzie nie było już tej wody. Tam przez całą noc czuwałyśmy, wypatrując przez okno, przez które w zasadzie nic nie było widać, ponieważ było ciemno. Było słychać tylko padający deszcz i latające helikoptery. Natomiast dla nas, dla młodych dziewczyn 15-16 letnich to było wydarzenie bez precedensu. Jakby w ogóle nie wiedziałyśmy, czego się spodziewać. Byłyśmy tam same, bez rodziców. Nie mogłyśmy ich poinformować. Nie szło tak po prostu zadzwonić i powiedzieć, co się dzieje. Tak więc byłyśmy dla siebie bardzo dużym wsparciem. My bałyśmy się o takie prozaiczne rzeczy. Co z naszymi rzeczami, które zostawiłyśmy? Byłyśmy nastolatkami, więc czy moja ulubiona sukienka będzie tam jeszcze i będę mogła ją kiedyś założyć? Czy uż nie? No nie wydaje mi się, że myślałyśmy wtedy, że mogą zginąć ludzie, nie sądzę, że miałyśmy takie myśli. Myślę, że to było takie bardziej prozaiczne, ale ten taki strach, niepewność, bo zupełnie nie można się było spodziewać, co się wydarzy i kiedy się wydarzy. To nam towarzyszyło najbardziej. Jak już opuściłyśmy ten budynek, w którym spędziłyśmy noc, no to wszystko wyglądało jak takie pobojowisko, ponieważ woda już spłynęła dalej natomiast pozostawiła po sobie zniszczenia, muł. Drogi były takie, że jeżeli gdzieś znajdował się asfalt, to on był popękany. Zostały nawiezione kamienie, mostki były pozrywane. Tak więc z tej bajkowej miejscowości usytuowanej w górach nagle zrobiło się po prostu miejscowość pełna zniszczeń.
Jedno z takich wydarzeń, które najbardziej zapadło w mojej pamięci to jest atak na World Trade Center w 2001 roku. Pamiętam, że wróciłam z uczelni do domu. Byłam sama. Nalałam sobie czegoś do picia. Usiadłam sobie na fotelu i włączyłam telewizję. Chciałam przelecieć na jakiś kanał muzyczny, pooglądać teledyski. Natomiast przerzucając tak kanały, nagle zorientowałam się, że na dwóch ekranach zobaczyłam to samo. Instynktownie cofnęłam i okazało się, że to nie jest żaden film. I faktycznie spędziłam wówczas przed telewizorem kilkanaście godzin myślę. Na początku oglądałam zagraniczne serwisy z informacjami BBC i CNN, ale z tego co pamiętam, to później nasza polska telewizja informacyjna pierwszy raz nadała taki program, gdzie cały był poświęcony wydarzeniom i było to właśnie relacjonowanie tego ataku. Było to dla mnie totalnie szokujące, jakby dzisiaj myślę, że mogłoby to sprawić mniejsze wrażenie. Natomiast wtedy dla dziewczyny, która wkracza w dorosłe życie, patrzenie na coś, co wydawało się absolutnie niemożliwe, jakby nikt chyba nie brał pod uwagę, że Stany Zjednoczone zostaną zaatakowane, że do ataku zostaną użyte samoloty, które celowo mają wlecieć w ważne obiekty, w których znajduje się mnóstwo ludzi. Ludzi, którzy w żaden sposób nie są związani z polityką, z wojskiem i po prostu takich ludzi jak ja. Pamiętam, że chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do mojej mamy do pracy i powiedziałam, że chyba zaczęła się wojna. Absolutnie było to dla mnie szokujące. To, co się dzieje i dziś, z perspektywy tych lat, które upłynęły no, jest to jedno z tych wydarzeń, które zmieniło naszą współczesną historię wszystkich: Polski i całego świata.
Data of the object
-
Name / Title
Joanna Szwant -
Creator / Producer
Szwant, Joanna (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery) -
Type
-
Category
-
Chronological range
-
Chronological range
-
Execution date
07/11/2025 -
Duration
0h 7min 25sek -
Place
-
Inventory number
MHP-07-3237 -
Copyright classification
-
Permalink
Description
Relacja Joanny Szwant dotyczy osobistych doświadczeń związanych z powodzią tysiąclecia w 1997 roku oraz atakiem terrorystycznym na World Trade Center w 2001 roku. Relacjonująca opowiada o przeżyciach z czasu powodzi, której doświadczyła jako nastolatka podczas kolonii letnich w Białym Dunajcu, opisując ewakuację, poczucie zagrożenia oraz skalę zniszczeń spowodowanych przez żywioł. Wspomina także refleksje związane z losem Wrocławia, zestawiając wcześniejsze obrazy miasta z jego późniejszym zniszczeniem przez powódź. W dalszej części relacji odnosi się do dnia ataku na World Trade Center, opisując moment docierania informacji, emocjonalną reakcję oraz poczucie uczestnictwa w wydarzeniu, które zmieniło współczesną historię świata.