Angielski tron a sprawa polska - Mediatheque - Polish History Museum in Warsaw SKIP_TO
Visit Przejdź do sklepu
Podcasty
Audio

Angielski tron a sprawa polska

Muzeum Historii Polski (producent);

07/05/2023

Transcription

Kim była angielska królowa z polską krwią? Dlaczego korzenie  koronacji brytyjskich władców sięgają głębokiego średniowiecza? Skąd wzięła się  panująca obecnie w Londynie dynastia Windsorów i co tak naprawdę mają ze sobą wspólnego  monarchia brytyjska i polska? Porozmawiajmy o ich pogmatwanych związkach i o rytuale koronacyjnym  budzącym podziw całego świata. To jest podcast Muzeum Historii Polski,  nazywam się Michał Przeperski i zapraszam. Moim gościem jest dzisiaj  dr. Anna Kalinowska z Instytutu Historii PAN i z Muzeum Historii Polski,  historyk nowożytności, kłaniam się nisko.

 

- Dzień dobry Panie Doktorze.

 

- Chciałbym, żebyśmy dzisiaj porozmawiali o czymś nietypowym jak na podcast Muzeum Historii Polski, mianowicie o tronie brytyjskim. W maju 2023 roku  będziemy mieli do czynienia z nietypową, przynajmniej bardzo rzadko  zdarzającą się obecnie uroczystością, mianowicie z koronacją  nowego brytyjskiego władcy. Koronacja współcześnie to jest  rzeczywiście taka rzadka impreza?

 

- Tak, zdecydowanie, ponieważ kiedyś  był to absolutny standard, rytuał o wymiarze religijnym,  wymiarze sakralnym, i w zasadzie bardzo często uważano, że bez tego rytuału król nie jest prawdziwym królem. Natomiast to z czasem się zmieniało i w tej chwili w zasadzie  wśród monarchii europejskich, a kilka monarchii w Europie  jeszcze jednak funkcjonuje, tylko monarchia brytyjska  zachowała rytuał koronacyjny. Jeżeli oglądaliście państwo uroczystość przekazania władzy w Hiszpanii kilka lat temu, to w zasadzie ta uroczystość ograniczyła się z jednej strony  do abdykacji króla Jana Karola, a później do złożenia przysięgi  przez jego następcę Filipa. Nie było wymiaru religijnego. Podobnie jest w Niderlandach,  w Belgii, w Danii. W Danii ostatnią władczynię Margaret,  Małgorzatę II, ogłoszono z balkonu królową i na tym skończyły się wszelkie ceremonie  związane z przejęciem przez nią tronu. Zdaje się, że w Szwecji jest dopuszczona możliwość koronacji  w takim wymiarze religijnym, no ale też ostatni władcy nie korzystali z tej możliwości.

 

- No dobrze, to rozumiem, że to, co nastąpi w maju 2023 roku w Wielkiej Brytanii, to coś wyjątkowego także dlatego, że ta impreza, czy ta uroczystość,  należałoby raczej powiedzieć,

 

- Rytuał.

 

- Ten rytuał ma również  swój komponent religijny.

 

- Tak, jak najbardziej. Koronacja brytyjska w zasadzie zachowała układ jeszcze z czasów średniowiecza  i te wszystkie elementy są tam obecne. Regalia, czyli insygnia królewskie  wykorzystywane przy koronacji, co prawda, pochodzą z XVII wieku, ale wedle tradycji zostały przynajmniej  korona św. Edwarda. Ta korona, która używana jest  do samego aktu koronowania nowego króla według tradycji ma przypominać  oryginalną koronę św. Edwarda, częściowo miała być wykonana ze złota przetopionego do wcześniejszej korony, która została przetopiona. Dlaczego insygnia pochodzą z XVII wieku? Ponieważ w czasie wojen domowych  zwolennicy parlamentu przejęli insygnia koronacyjne,  i one po prostu przepadły, trochę tak jak  polskie insygnia po rozbiorach. I w zasadzie z tego oryginalnego zestawu zachowała się tylko jedna rzecz. Jest to specjalna łyżka na święty olej, pochodzi bodajże z XII wieku  i trafiła z powrotem w ręce Króla w ten sposób,  że została wykupiona w momencie, kiedy Cromwell organizował wyprzedaż różnych dóbr królewskich. Ten mały złoty przedmiot został kupiony przez kogoś, kto potajemnie nadal sprzyjał Stuartom, i później w 1660 roku,  kiedy nastąpiła restauracja Stuartów, kiedy tron objął Karol II, ta osoba zwróciła taką łyżeczkę, i ona teraz stanowi  jeden z elementów regaliów, które można oglądać w Tower. Teraz zakładam, że pewnie  tych regaliów oglądać nie można, więc gdyby ktoś z państwa teraz pojechał do Londynu, to musiałby się obejść smakiem,  bo są przygotowane do uroczystości, która ma się odbyć 6 maja.

 

- Ale znowu też pewnie  za parę miesięcy będą dostępne, tego możemy się spodziewać. Ponieważ zajmuje się Pani  nie tylko historią,  jak powiedzieliśmy,  historią nowożytności, czy wczesnej nowożytności,  ale też zna się Pani na Wielkiej Brytanii, to jeszcze jedno pytanie ogólne:  dlaczego jest tak, że w Wielkiej Brytanii w dalszym ciągu  ta tradycja jest kultywowana, a gdzie indziej nie?

 

- Kwestie polityczne z jednej strony. Tak jak wspominałam, w niektórych krajach  po prostu koronacji nie było, bo kraj powstał w takim momencie, kiedy ona już  nie była uznawana za absolutnie niezbędną. To jest przypadek Belgii. W innych krajach  zmiany ustrojowe powodowały, że pozycja króla stawała się  coraz bardziej formalna. Natomiast w Wielkiej Brytanii  mamy pewną ciągłość. Ta koronacja będzie się odbywała nieomal równo 70 lat  po poprzedniej koronacji, czyli po koronacji Elżbiety II,  która odbyła się w czerwcu 1953 roku. Poprzednie koronacje odbywały się  w 1937, 1911 i 1902. 1902 to była koronacja Edwarda VII. Król był najstarszym synem  królowej Wiktorii. Często jest porównywany zresztą  do Karola III, bo też bardzo długo  czekał na objęcie tronu po matce. I tutaj też minęło ponad 60 lat, bo królowa Wiktoria  była koronowana w 1838 roku. I ten rytuał też jeszcze w XVII wieku, kiedy kształtowały się  pewne podstawy ustrojowe, podstawy relacji między  monarchią brytyjską a jej poddanymi, on był uwzględniony w tych zmianach,  to znaczy po Glorious Revolution, po Chwalebnej Rewolucji  z lat 80. XVII wieku. Nikt nie wpadł na pomysł,  że następni władcy nie będą koronowani, i w związku z tym ta tradycja  była kontynuowana i zapewne będzie kontynuowana nadal.

 

- Dobrze, to tylko jeszcze jedna rzecz zupełnie formalna: Karol III w tym momencie jest już królem  Zjednoczonego Królestwa?

 

- Tak. Ponieważ monarchia brytyjska  jest monarchią dziedziczną, następca tronu, w tym przypadku książę Walii, zostaje królem automatycznie  po śmierci poprzedniego suwerena. W okresie bezpośrednio po śmierci władcy odbywają się różne ceremonie, które niejako potwierdzają tę akcesję, i tak też rzeczywiście było  we wrześniu ubiegłego roku po śmierci Elżbiety II.  I są to albo ceremonie czysto formalne o wymiarze politycznym, czyli na przykład podpisanie  odpowiednich dokumentów przez nowego króla, i to się odbyło w ubiegłym roku w Pałacu św. Jakuba, ale są też nieco bardziej spektakularne, na przykład władca jest ogłaszany władcą publicznie przy dźwięku fanfar przez odpowiednich urzędników noszących spektakularne czerwone stroje. I takie oficjalne ogłoszenie króla władcą odbywa się w kilku miejscach na terenie Zjednoczonego Królestwa.

 

- No dobrze, powiedzieliśmy sobie o historii, która jest historią stricte brytyjską. Przejdźmy teraz do koronacji brytyjskich a sprawy polskiej: czy możemy tak powiedzieć, że Polska a tron w Londynie  to jest temat rzeka?

 

- Raczej temat strumyczek.

 

- A dlaczego tak?

 

- Bo tych związków bywało sporo, natomiast bardzo często one były, jakbyśmy to dzisiaj  kolokwialnie powiedzieli, nieco naciągane, to znaczy pojawiał się jakiś wątek, ale był dość pobieżny, albo pojawiał się jakiś projekt, który mógł doprowadzić do  jakiegoś zbliżenia między polską monarchią czy brytyjską monarchią, angielską monarchią, ale coś stawało na przeszkodzie i te plany nigdy się nie materializowały. Więc, ogólnie rzecz biorąc,  pewne związki się pojawiały, ale albo były bardzo odległe, aczkolwiek nadal istniały, albo po prostu nic z tych planów nie wychodziło.

 

- Dobrze, zajrzyjmy w mroki średniowiecza w takim razie: jak wcześnie warto jest spojrzeć, żeby coś dostrzec?

 

- Możemy patrzeć tak daleko,  jak Mieszko I. Nawet królowa Elżbieta II, kiedy przemawiała w Polsce podczas jednej ze swoich wizyt  albo podczas swojej wizyty, bo, zdaje się,  odwiedziła Polskę tylko raz, wspominała o dalekim pokrewieństwie,  o tym, że jeden z jej przodków, Kanut Wielki, był bratem ciotecznym Bolesława Chrobrego. Problem polega na tym, że nie jest to do końca udowodnione. Jak zwykle w takich sytuacjach problemem są źródła albo ich brak, albo ich, powiedzmy, tajemniczość,  brak pewnej precyzji. W każdym razie uważa się, że pierwszy związek między polską monarchią a Anglią nastąpił  dzięki osobie, no właśnie, nie wiadomo czy córki Mieszka I,  czy córki Bolesława Chrobrego, to jest wszystko dość skomplikowane. Wiadomo że jakaś Piastówna,  sądząc z chronologii najprawdopodobniej jednak córka Mieszka I  wyszła za jakiegoś skandynawskiego władcę. Jest kilku kandydatów co do tego,  za kogo miała wyjść. W każdym razie uznaje się, że potencjalnie właśnie ta Piastówna mogła być matką Kanuta Wielkiego, króla duńskiego, który w ramach podbojów Anglii opanował część kraju i ogłosił się królem w 1616 roku. Są nawet teorie, że Świętosława, bo pod takim imieniem jest znana polska księżniczka, nawet do Anglii dotarła i tam w pewien sposób  wspomagała syna w jego rządach, natomiast nie ma dla tego  żadnego potwierdzenia źródłowego. Najwięcej o całej postaci dowiadujemy się z Kroniki Adama z Bremy, a to jest tekst prawie 100 lat późniejszy. Natomiast historycy mediewiści  spierają się,  mają różne teorie. Ostatnia głosi,  że prawdopodobnie po prostu zbił się w jedno życiorys kilku kobiet. Jedną z nich rzeczywiście była Piastówna, która została żoną jednego z duńskich władców, skandynawskich władców, natomiast nie da się udowodnić, że rzeczywiście był jakiś realny związek choćby w postaci przebywania przez nią w Anglii.

 

- W takim razie z jednej strony  może być potencjalnie spektakularny ten pierwszy kontakt polsko-angielski. Ale z drugiej strony nie potrafimy powiedzieć, co będzie dalej, jak chronologicznie pójdziemy ku czasom nam współczesnym.

 

- Dalej robi się ciekawie, dlatego że pierwsza udokumentowana rzeczywiście postać, która zasiadała na angielskim tronie, o której można powiedzieć z całą pewnością, że miała w żyłach krew piastowską, to Anna Czeska, żona Ryszarda II. Ślub odbył się w 1382 roku,  a ciekawe jest to, że była to prawnuczka w prostej linii po kądzieli, prawnuczka Kazimierza Wielkiego. Nam się wydaje,  że Kazimierz Wielki zmarł bezpotomnie, historycy pamiętają, że miał kilka córek, te córki powydawano za mąż za różnych książąt. Jedna z tych córek  wyszła za księcia Pomorza, jej córka Elżbieta wyszła za cesarza,  za Karola IV Luksemburskiego. Wszyscy pamiętamy o uczcie u Wierzynka, ta uczta odbyła się właśnie z okazji zjazdu monarchów europejskich, którzy przyjechali do Krakowa na ślub  Elżbiety Pomorskiej z cesarzem. I córką z tego małżeństwa była Anna. Tak jak wspominałam  w 1382 roku poślubiła Ryszarda II, była królową przez 12 lat, zmarła dość młodo, bezpotomnie. Na początku nie była  szczególnie popularna, ponieważ Anglicy w zasadzie mimo tego,  że była córką cesarza, doszli do wniosku, że to małżeństwo nie przyniosło zbyt wielu korzyści politycznych jego władcy. Natomiast to, co jest bardzo interesujące w kontekście koronacji, to to, że prawdopodobnie  właśnie z okazji ślubu i koronacji Anny przygotowano pewien rękopis. Jest to Liber Regalis - pięknie ilustrowany manuskrypt przechowywany w opactwie Westminsterskim. I w zasadzie jest to instrukcja jak koronować króla i królową Anglii, i wiele elementów koronacji,  również tych, które zobaczymy za kilka tygodni w maju tego roku, bazują właśnie na tym opisie,  który znajduje się w tej książce.

 

- Czyli tutaj już mamy taki przykład  spotkania polsko-angielskiego, chociaż ta polskość w tym wypadku jest mocno umowna.

 

- Nieco rozcieńczona.

 

- W każdym razie tutaj mamy przykład z bardziej takiego powiedzielibyśmy dojrzałego średniowiecza, ale właściwie jakby spojrzeć na relacje pomiędzy dynastiami panującymi  na ziemiach polskich a w Anglii, to nie mamy tutaj do czynienia z żadną wielką bliskością tak naprawdę.

 

- Pierwszy, to znaczy w XVI wieku pojawia się jeden pomysł na bezpośredni związek dynastyczny. Źródła wspominają o ewentualnych planach starania się o rękę Marii Tudor, najstarszej córki Henryka VIII, dla Zygmunta Augusta. Maria była kilka lat starsza od polskiego królewicza, była katoliczką. Jak wiemy,  jej ojciec pożegnał się z Rzymem, stworzył kościół narodowy, więc w zasadzie w pewnym momencie  pojawił się pomysł, żeby pozbyć się problemu,  czyli katolickiej księżniczki. Co więcej, najstarszej,  oficjalnie najstarszego dziecka króla. I takim pomysłem zazwyczaj było  wydanie jej za mąż gdzieś daleko, więc Zygmunt August w zasadzie  byłby jednym z naturalnych kandydatów, natomiast jak to było naprawdę, rzeczywiście nie mamy... Nie mamy dokumentów, które by potwierdziły, że były prowadzone  oficjalne negocjacje małżeńskie. Natomiast taki wysyp najróżniejszych pomysłów związanych z potencjalnym związkiem dynastycznym pomiędzy wtedy już Stuartami  i polskimi Wazami pojawia się w pierwszej połowie XVII wieku. Pierwsza sytuacja to wizyta  w 1610 roku w Londynie dwóch Polaków: marszałka Zygmunta Myszkowskiego oraz  Jakuba Sobieskiego. Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa, był to ojciec Jana III Sobieskiego, do którego zresztą  chyba jeszcze dzisiaj wrócimy, i Jakub Sobieski w swoim bardzo skądinąd ciekawym opisie podróży wspomina również wizytę obu Panów  na dworze królewny angielskiej Elżbiety. Mówię o dworze,  dlatego że według tradycji, zresztą nie tylko angielskich, dzieci królewskie miały osobne dwory. W Anglii nawet  zdecydowano się pójść krok dalej - dzieci królewskie mieszkały  w osobnej rezydencji.  I właśnie obaj panowie specjalnie  pojechali poza Londyn, żeby móc spotkać się zarówno z Elżbietą, jak i z jej młodszym bratem, późniejszym Karolem I. Właściwie powstała teoria,  są też pewne przesłanki źródłowe, ale też takie nie do końca potwierdzone, które sugerowałyby,  że ta wizyta nie była przypadkowa, że matka księżniczki, czyli Anna Duńska, przemyśliwała o tym, żeby wydać córkę  za polskiego królewicza, czyli za Władysława Zygmunta,  późniejszego Władysława IV. Najlepszym tego dowodem miał być fakt, że w pokoju królewny na ścianie wisiał piękny portret Władysława Zygmunta Oczywiście z tego nic nie wyszło, natomiast Władysław się nie poddawał i szukając żony  już w nieco bardziej dojrzałym wieku, kiedy sam został królem,  zwrócił się ku córce  swojej niedoszłej domniemanej narzeczonej, też Elżbiecie. I tutaj rzeczywiście sytuacja  wyglądała zupełnie inaczej, dlatego że podjęto  działania dyplomatyczne. One były już naprawdę dość zaawansowane. Właściwie na tyle zaawansowane, że domniemana panna młoda zaczęła się podobno uczyć polskiego i wybierała już panny dworskie,  które mają z nią jechać do Warszawy. No ale okazało się, że niestety jak to bywało w takich  sytuacjach związków dynastycznych, młoda dziewczyna padła ofiarą  wielkiej polityki. Władysław wykorzystał pomysł tzw.  kalwińskiego małżeństwa, ponieważ, tutaj to trzeba podkreślić, przyszła narzeczona była protestantką, dla swoich celów, dla różnych celów, zarówno w wymiarze wewnętrznym Rzeczpospolitej, jak i w wymiarze międzynarodowym. No i w pewnym momencie okazało się, że król wycofuje się z projektu małżeństwa, doszło do całkiem sporego skandalu, bo jeden z polskich dyplomatów zażądał, by panna zmieniła wyznanie. Było wiadomo, że tego nie zrobi. Władysław ożenił się z arcyksiężniczką Cecylią Renatą, Elżbieta nigdy za mąż nie wyszła. I w zasadzie to są związki dynastyczne,  ale też nie tak dawno temu okazało się, że o związku z przedstawicielką dynastii Stewartów przemyśliwać miał Bogusław Radziwił. My go pamiętamy bardziej z Potopu jako zdrajcę, a jeżeli wiemy o nim więcej, jeżeli spróbujemy  nieco lepiej poznać jego biografię, to zanim został sojusznikiem Szwedów w czasie wojny polsko-szwedzkiej, no był takim dość znanym, szanowanym i bardzo rozpoznawalnym w Europie przedstawicielem  arystokracji europejskiej, tak byśmy to ujęli. I w pewnym momencie okazało się, że istnieją pewne źródła, które sugerowałyby, że w pewnym momencie postanowił  starać się o rękę Marii Stuart, najstarszej córki Karola I, która wyszła za księcia Orańskiego, szybko owdowiała,  i właśnie wkrótce po tym, jak owdowiała, Bogusław Radziwił  miał podjąć starania o to, by się z nią ożenić. Nic z tego nie wyszło.

 

- Ale jak to jest do pomyślenia, że arystokrata, nawet znakomity, tutaj w tym wypadku książę Rzeszy,  czy on sobie może pozwolić na to, żeby starać się?

 

- To było jego drugie podejście, bo kilka lat wcześniej myślał z kolei o ślubie z siostrą  niedoszłej narzeczonej Władysława IV księżniczką Luizą Hollandyną. Ona była córką Fryderyka V, przywódcy protestantów  w wojnie trzydziestoletniej, więc rzeczywiście mówimy już o naprawdę  najwyższych kręgach protestanckich. Sytuacja wyglądała w ten sposób. Zwróćmy uwagę na chronologię. Mówimy o początku lat 50. Jaka jest sytuacja Stewartów  w początku lat 50. XVII wieku? Karol I nie żyje, Karol II na wygnaniu, Maria jest, co prawda,  wdową po księciu Orańskim, ma syna -  późniejszego króla Anglii Wilhelma, natomiast ta pozycja  nie jest najmocniejsza, a Radziwił ze swoimi wpływami i przede wszystkim ze swoim majątkiem stanowił, mógł stanowić potencjalną  formę zabezpieczenia na przyszłość.

 

- Postawmy kropkę nad i, jeżeli chodzi o ten początek lat 50. XVII wieku, to jest po prostu ten  bardzo krótki moment w dziejach Anglii, kiedy w Londynie nie panuje władca,  tylko jest republika. Dokładnie, więc to jest taki  nie najmniej istotny wątek, który trzeba moim zdaniem jasno uwypuklić. Mówimy tutaj o historii nowożytnej, jakby do tej pory, gdyby spojrzeć na to, co się działo w wieku XVI i przez część wieku XVII, to mamy tutaj do czynienia z, w gruncie rzeczy, nie w pełni satysfakcjonującymi nieudanymi związkami, ale przychodzi taki moment,  kiedy dochodzi do związku bardziej udanego.

 

- To zależy, jak definiujemy  udany związek.

 

- Powiedzmy więcej w każdym razie o tym,  co przychodzi za chwilę.

 

- Bo rozumiem że ma Pan Doktor na myśli  Marię Klementynę Sobieską, czyli teoretycznie formalnie,  i tutaj będę się tego trzymała, tego zastrzeżenia, królową Anglii,  jedyną polską królową Anglii. Swoją drogą to jest ciekawe, bo w zasadzie  największy polski sukces dynastyczny, czyli moment,  w którym na dwóch najważniejszych albo na dwóch z  najważniejszych tronów europejskich, czyli na tronie angielskim  i na tronie francuskim, równocześnie zasiadają  polskie księżniczki. To jest właśnie  pierwsza połowa XVIII wieku, tylko problem polega na tym, że polska księżniczka, która została królową Francji,  czyli Maria Leszczyńska, częściowo została nią dlatego, że jej ojciec nie był już polskim królem. Natomiast druga polska księżniczka  nie do końca była polską księżniczką, a jej ojciec też miał pewne pretensje,  ale nigdy nie uzyskał polskiej korony. Natomiast jej mąż też  był tylko formalnie uznawany za króla  przez swoich zwolenników. Maria Klementyna Sobieska była bowiem żoną Jakuba Edwarda Stuarta, dla niektórych Jakuba III, ponieważ był on synem Jakuba II,  który stracił tron... No, właśnie niektórzy historycy  twierdzą złośliwie, że właśnie dlatego,  że urodził mu się syn. Tutaj wracamy do kwestii religijnych. Po restauracji Stewartów oczywiste było, że Anglicy oczekują  protestanckiej sukcesji. Karol I nie doczekał się dziedzica, dziecka z prawego łoża. W związku z tym jego następcą  automatycznie został młodszy brat Jakub, a ten był katolikiem. Ożenił się najpierw z córką doradcy swojego brata i z tego małżeństwa miał dwie córki  wychowane jako protestantki: Marię i Annę. I one później po kolei  będą zasiadać na tronie angielskim. No a z drugiego małżeństwa  właśnie doczekał się Jakuba Edwarda, i ta wizja katolickiej sukcesji...  I młody książę Walii został ochrzczony jako katolik, więc dla Anglików  był to jeden krok za daleko poczyniony przez króla, i to był jeden z powodów, dla którego ruszyła cała machina, która skończyła się tym, że Jakuba II zastąpiono na tronie  jego córką i jej mężem, a równocześnie jego siostrzeńcem, synem niedoszłej pani Radziwiłłowej. I w efekcie Stuartowie podzielili się na dwie linie: jedna w osobie najpierw Marii,  później Anny, czyli starszych córek Jakuba, zasiadała na tronie w Londynie, a druga funkcjonowała  najpierw na wygnaniu we Francji, a później w Rzymie. No i w momencie, kiedy książę Walii,  dla niektórych Jakub III, zaczął szukać żony, jedną z opcji okazała się  wnuczka Jana III Sobieskiego, córka jego najstarszego syna Jakuba. To co warto podkreślić: panna była niezwykle ustosunkowana dzięki swojej matce, ona była cioteczną siostrą cesarza, miała bliskie związki z domami panującymi w Hiszpanii, w Italii, więc najogólniej rzecz biorąc mimo tego,  że nie była księżniczką z domu panującego, była atrakcyjną partią dla Jakuba, bo, szczerze mówiąc, królowi na wygnaniu żaden poważny władca chętnie  córki czy bratanicy, czy siostrzenicy by nie oddał. Natomiast to jest związek  niezwykle ciekawy, dlatego że, po pierwsze,  w końcu Polka została, co prawda, tylko tytularną, ale jednak królową Anglii. Co więcej, z tego małżeństwa pochodził  bohater narodowy Szkotów, czyli książę Karol,  czyli Bonnie Prince Charlie, który jest w zasadzie  w tej chwili ikoną popkultury.

 

- To powiedzmy w takim razie  dwa słowa na jego temat.

 

- To jest ostatni pretendent Stuartów  do korony angielskiej, który stał za, a przynajmniej uczestniczył w ostatnim  wielkim zrywie niepodległościowym Szkotów, czyli powstaniu 1745 roku, które skończyło się  po klęsce pod Culloden. Później wrócił do Rzymu, tam spędził kilkadziesiąt lat niezbyt szczęśliwie i na nim w zasadzie... Znaczy, został jeszcze  jego młodszy brat Henryk, który jednak wybrał karierę duchowną, został kardynałem. Zresztą jego tytuł to Henry Duke of York,  Cardinal of York, czyli z jednej strony połączył swój tytuł  w hierarchii Kościoła katolickiego ze swoim dziedzicznym tytułem królewskim angielskim, dlatego że młodsi synowie, drugi syn suwerena najczęściej  nosi tytuł księcia Yorku. Bonnie Prince Charlie  miał nieślubne dzieci, Natomiast w zasadzie te pretensje  jakobickiej linii Stuartów, czyli właśnie potomków Jakuba II, umarły wraz z kardynałem Henrykiem  w 1807 roku. Co jest ciekawe, Henryk pod koniec życia  pogodził się z faktem... On właściwie nigdy specjalnie nie epatował swoimi pretensjami do korony brytyjskiej, i były prowadzone pewne rozmowy  między nim a Hanowerczykami. W każdym razie skończyło się tym, że część jego majątku, część jego zbiorów  trafiła ostatecznie do Anglii. To była część klejnotów Stuartów, które Jakub II zabrał ze sobą  uciekając z Londynu. Ale na przykład do kolekcji królewskich trafił przepiękny XV-wieczny  iluminowany manuskrypt, tzw. godzinki Sobieskiego, no i w zasadzie największy skarb biblioteki królewskiej  w zamku w Windsorze. Jego nazwa wiąże się z Sobieskim, ponieważ był to manuskrypt, który był wcześniej w posiadaniu Jana III. Poprzez jego syna i jego córkę  przeszedł do Stuartów i w ten sposób trafił do Anglii.

 

- Karol III, od którego koronacji  rozpoczęliśmy naszą rozmowę, jest władcą z dynastii Windsorów. No to pozostaje nam jeszcze  ten temat poruszyć - Windsorowie a sprawa polska.

 

- Ja bym tutaj troszeczkę się cofnęła, ponieważ Windsorowie,  sama nazwa dynastii,  funkcjonuje od 1917 roku. Jest to dość ciekawe, dlatego że w zasadzie ta zmiana  wynikała z antyniemieckich nastrojów podczas I wojny światowej, a dynastia zasiadająca na tronie  w Londynie to dynastia Sasko-Koburska  z wyraźnymi niemieckimi korzeniami. W związku z tym Jerzy V stwierdził, że dobrym rozwiązaniem,  dobrym ruchem propagandowym będzie jednak odejście  od używania niemieckiego nazwiska i przyjęcie nazwiska, nazwanie dynastii w jakiś sposób  bardziej kojarzący się z Anglią. Padło na nazwę największego,  najstarszego zamku będącego rezydencją królewską. Nie tylko Windsorowie zmienili nazwisko. Drugą rodziną, która zrobiła  dokładnie ten sam krok, była rodzina Battenbergów spokrewniona  z brytyjską rodziną królewską. Battenbergowie stali się Mountbattenami, a oni są tutaj istotni dlatego, że właśnie ta rodzina odpowiada za  pewien polski wątek w historii aktualnie panującej  rodziny królewskiej, dlatego że pradziadkiem Karola III  był Ludwig Battenberg, później Ludwig Mountbatten, który z kolei miał polską matkę. Przy czym tutaj też ta kwestia polskości  hrabiny Julii Hauke... Może nie chciałabym użyć słowa,  że jest dyskusyjna, ale nie jest może tak bardzo oczywista, ponieważ, jak samo nazwisko wskazuje, nie była to przedstawicielka żadnej z polskich rodzin arystokratycznych. Jej przodkowie przybyli  do Rzeczpospolitej w XVIII wieku z Niemiec. Ojciec, Maurycy, rozpoczął  karierę wojskową, brał udział po polskiej stronie  w powstaniu kościuszkowskim, walczył w Legionach Polskich, walczył przeciwko Rosji wraz z Napoleonem, a po powstaniu Królestwa Polskiego po kongresie wiedeńskim zatrudnił się w armii Królestwa Polskiego i tam osiągnął dość wysoką rangę. I był jedną z pierwszych ofiar  powstania listopadowego. Po prostu w momencie, kiedy polscy oficerowie  ruszyli na Warszawę z Podchorążówki, by rozpocząć Noc listopadową, by rozpocząć zryw niepodległościowy, spotkali generała Maurycego Hauke. No i on odmówił współpracy, nie chciał przejąć dowództwa i w efekcie zginął, przy czym jego synowie dołączyli się  do zabójców ojca i brali udział w powstaniu. Julia była najmłodszą córką generała. W zasadzie miała tylko kilka lat,  kiedy ten zginął. Biorąc pod uwagę okoliczności  jego śmierci, wielki książę Konstanty i Car postanowili  w jakiś sposób zrekompensować sierocie  utratę ojca. Wysłano ją do Petersburga, by tam otrzymała  odpowiednie wykształcenie. Została damą dworu jednej z wielkich księżnych, która pochodziła z Hesji. I tutaj tak naprawdę zaczyna się cała przygodowo-sensacyjna część jej biografii, ponieważ w Petersburgu polska sierota, bo tak o niej często później mówiono, poznała brata wielkiej księżnej,  jednego z synów księcia Hesji. No i doszło do ślubu. Ślubu, na który rodzina pana młodego  nie patrzyła zbyt przychylnie. Ostatecznie jego brat zdecydował się  nadać Julii tytuł hrabiny Battenberg i tutaj właśnie pojawia się  po raz pierwszy to nazwisko. I w zasadzie małżeństwo było bardzo udane, doczekało się kilkorga dzieci, z czego najważniejsi dla naszej opowieści są dwaj synowie: Ludwig i Henryk. Ludwig ożenił się  z wnuczką królowej Wiktorii. Henryk ożenił się z jej najmłodszą córką. I w ten sposób weszli do kręgu rodzinnego  królowej Wiktorii, a później Edwarda VII. Ludwig zaczął robić spektakularną karierę  w brytyjskiej flocie i w zasadzie jego dzieci należały do takiej wielkiej grupy  potomków królowej Wiktorii, która zdominowała scenę królewską, scenę, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, royalsów do lat 20. XX wieku. I w efekcie córka Ludwika,  czyli wnuczka Julii, wyszła za mąż  za jednego z synów króla Grecji, została matką księcia Filipa, czyli ojca Karola III. Córka Henryka dla odmiany wyszła za króla Hiszpanii i w ten sposób potomkowie  tak pogardzanej przez niektórych na początku  polskiej sieroty zasiadają dzisiaj  na dwóch tronach europejskich. Po drodze jeszcze było pokrewieństwo z rodziną Bernadotte, czyli z dynastią panującą w Szwecji. Więc, najogólniej rzecz biorąc, te bardzo skromne początki przyniosły  spektakularną karierę w wymiarze dynastycznym.

 

- Czy jeżeli chodzi o ten  wymiar dynastyczny, to powinniśmy dodać coś jeszcze?

 

- W zasadzie taki ostatni moment, w którym pojawił się  pewien wątek polski  w kontekście  brytyjskiej rodziny królewskiej, to jest końcówka lat 30. -  początek lat 40. XX wieku. Otóż kilka lat temu kilku historyków  przedstawiło teorię o tym, że po wybuchu II wojny światowej generał Władysław Sikorski  wraz z prezydentem Czechosłowacji Edwardem Beneszem planowali powstanie  swego rodzaju federacji polsko-czeskiej, która oczywiście miała pomóc  w odzyskaniu, w pokonaniu Niemiec. I pojawiły się głosy,  że ta federacja miałaby być monarchią. Z oczywistych powodów  nie było rodzimych kandydatów, nie było rodzin królewskich,  które w jakiś sposób naturalny mogłyby wejść w rolę  dziedziców takiej monarchii. No i pojawił się tutaj właśnie  wątek windsorski. Mowa o jednym z synów Jerzego V, również Jerzym, Jerzym, księciu Kentu. On miał wcześniejsze związki z Polską i to też pewnie się przyczynia do powstawania tych teorii, ponieważ znowu źródłowo... Może jest trochę lepiej niż  ze Świętosławą w średniowieczu, ale niewiele lepiej. Inna sprawa,  że część dokumentów brytyjskich nadal niekoniecznie jest dostępna. W każdym razie książę był dość popularny w kręgach europejskiej arystokracji, był jednym z najważniejszych wolnomularzy  w Wielkiej Brytanii. Zresztą te role przejął też, zdaje się,  jego starszy syn. W każdym razie w 1937 roku  książę wraz z żoną odwiedził Potockich w Łańcucie. Ta wizyta była szeroko relacjonowana, szeroko komentowana, a szczególne zainteresowanie historyków  wzbudza fakt, że w tym samym czasie do Łańcuta  przybył też Józef Beck, czyli minister spraw zagranicznych. Stąd właśnie pojawiają się pewne teorie. Inna sprawa, że w tym okresie książę Kentu przejawiał pewne sympatie do III Rzeszy, więc, najogólniej rzecz biorąc,  tutaj pewne elementy się nie zgrywają. Natomiast już po wybuchu II wojny  rzeczywiście wspierał Polaków, spotykał się bardzo często z Sikorskim. Niestety te kontakty  przerwała jego śmierć. Zginął w katastrofie lotniczej  w 1942 roku, rok przed generałem Sikorskim, który zginął w bardzo  podobnych okolicznościach w Gibraltarze.

 

- No cóż, to trzeba powiedzieć,  że ani źródłowo nie jest łatwo badać stosunki dynastyczne, ani też niewiele jest tak naprawdę  jasnych punktów w całej tej opowieści.

 

- Tak. To znaczy, jeżeli chodzi o źródła, to są takie elementy,  gdzie tych źródeł po prostu nie ma albo ze względu na to, że mamy do czynienia z okresem, kiedy w ogóle  nie produkowano ich zbyt dużo, mediewiści wiedzą najlepiej, że czasami muszą budować całe teorie w oparciu o dosłownie jedno zdanie, a czasami nawet jedno słowo. Są też takie obszary,  gdzie tych źródeł mamy mnóstwo, na przykład  historia Marii Klementyny Sobieskiej dopiero niedawno doczekała się  pełnego opracowania. Dosłownie w ubiegłym roku wyszła świetna biografia księżniczki, królowej, to zależy, jak kto uznaje  linię sukcesji angielskiej. Ta biografia została przygotowana przez profesor Aleksandrę Skrzypiec  z Uniwersytetu Śląskiego i jest oparta prawie wyłącznie o dokumenty rękopiśmienne, w tym przede wszystkim  o bardzo obfitą korespondencję  Marii Klementyny Sobieskiej. Więc tutaj z kolei można wybierać. Mnóstwo dokumentów  związanych z relacjami dynastycznymi pomiędzy Sobieskimi i Stewartami jest w tzw. Stuart Papers  w archiwum królewskim w Windsorze. Więc tutaj właściwie mamy do czynienia  z klęską urodzaju, ale przy innych historiach trzeba  budować je z różnych małych elementów, a czasami i tak jest to niemożliwe.

 

- Ale nam się to dzisiaj udało,  my z tych małych elementów złożyliśmy  opowieść o relacjach polsko-angielskich i o tym właściwie, jak to...

 

- Przepraszam bardzo, że przerywam,  może bardziej o wątkach królewskich w relacjach polsko-angielskich, bo to jest bardziej precyzyjne  określenie tego, o czym dzisiaj mówiliśmy.

 

- A zatem tron Zjednoczonego Królestwa a sprawa polska. Bardzo dziękuję, o tym miałem przyjemność rozmawiać  z doktor Anną Kalinowską z Instytutu Historii PAN  oraz Muzeum Historii Polski. Kłaniam się.

 

- Bardzo dziękuję. Podcastów Muzeum Historii Polski wysłuchasz na YouTube, Spotify, Google podcasts, w Audiotece, a także na innych  platformach podcastowych. Chcesz być na bieżąco? Subskrybuj kanał Muzeum Historii Polski. 

Data of the object

Description

Losy monarchii brytyjskiej od wieków rozpalają wyobraźnię ludzi na całym świecie. W podcaście rozmawiamy o angielskim tronie i jego tradycjach. Dlaczego współcześnie tylko w Wielkiej Brytanii koronacja ma sakralny charakter? Czy w przeszłości zmiana władców następowała częściej? Jak wygląda sukcesja po angielsku? Co możemy powiedzieć o relacjach polskiego i angielskiego tronu? Który Piast jako pierwszy był związany z angielską monarchią? Co wydarzyło się w XVIII wieku uważanym za okres największego dynastycznego sukcesu w historii Polski? Kim była Maria Klementyna Sobieska i jaki miała związek z brytyjskim tronem? W podcaście opowiadamy o dynastii, do której należała Elżbieta II i Karol III oraz o tym, skąd wzięli się Windsorowie. Przypominamy także niezwykłą i pełną tajemnic historię polskiej „sieroty", której potomkowie zasiadają na dwóch europejskich tronach. Rozmawiają dr Michał Przeperski i jego gościni dr Anna Kalinowska z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk oraz Muzeum Historii Polski.