4 czerwca - barwy kampanii
Geremek, Rafał (scenariusz i reżyseria); Stremecki, Marek (scenariusz);
17/12/2014
Copyright classification
Transcription
- Dzień dobry albo dobry wieczór. Nazywam się Jacek Fedorowicz i należę do tych, którzy są przekonani, że nadchodzących wyborów nie wolno zbojkotować, że one są naszą szansą. Jedyną.
- Nie bę-dziemy bić mi-licji!
- To było coś co nie miało się prawa udać, a udało się.
- Orzeł czy reszka wybierajcie Leszka.
- Roosevelt i Churchill sprzedali nas dziobatemu Gruzinowi. To niech nas utrzymują.
- Jeśli triumfalizm i awanturnictwo zanarchizują sytuację w Polsce, demokracja i spokój społeczny będą poważnie zagrożone.
- System sam się rozwiązał.
- Jednym z motywów, które sprawiał, że władze optymistycznie podchodziły do swoich szans w wyborach. Była krótkość kampanii. Mniej niż dwa miesiące, które zostawiono Solidarności na zbudowanie struktur, które miały prowadzić tę kampanię.
- Solidarność była słaba, o czym dobitnie świadczy liczebność strajku z 88 roku. Naprawdę niewiele zakładów zastrajkowało. To już była Solidarność, która wychodziła z podziemia. To naprawdę nie była oczywista sprawa, że te wybory są wygrane.
- Bazą taką społeczną i mentalną do tego, co działo się w czasie kampanii wyborczej, to było funkcjonowanie tego społeczeństwa alternatywnego w okresie stanu wojennego, mszy za ojczyznę, spotkania w kościołach. Bibuła i kolportaż to wszystko było bazą do późniejszego wybuchu aktywności. Bardzo szybko, w dziesiątkach miejscowości w Polsce powstawały komitety obywatelskie. Niekiedy one powstawały jakby od dołu. Załogi w zakładach pracy, zwłaszcza na Górnym Śląsku, wybierały swoich delegatów. Ci delegaci wybierali przedstawicieli do komitetów obywatelskich.
- Ja akurat prowadziłem kampanię, bo też kandydowałem w Zamojskim i tam bardzo często spotykaliśmy się na placu kościelnym. No bo jak? Nie było sposobu zawiadomienia, nie było plakatów, internetu, więc ksiądz ogłaszał "A teraz kto to zechce po mszy na placu będzie zebranie tam z tym i z tym kandydatem.
- Przez twe ołtarze zanosisz błaganie. Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie.
- Komentując tą rolę odegraną przez księży w kampanii wyborczej sekretarz KC Stanisław Ciosek kwaśno stwierdził na jednym z posiedzeń "Oni nas oszukali. Okazali się jezuitami". Oczywiście była to pretensja o to, że Kościół nie zachował się neutralnie, a wierzono, że zachowa się neutralnie, bo w maju roku 89 Sejm PRL uchwalił ustawę o stosunku państwa do Kościoła Katolickiego, która spełniała praktycznie wszystkie postulaty Kościoła podnoszone od lat.
- Myślę, że wybór "wybierz tylko mojego" jest przejawem niedobrych tendencji w walce wyborczej. Więc ja myślę, że powinniśmy się odwołać do rozsądku, do rozwagi, do instynktu politycznego naszego narodu.
- Trochę byłem naiwny, bo myślałem, że się uda porozumieć, a Solidarność była bezwzględna w tym wszystkim. No po prostu wybory są wyborami i to nie można gryźć się nie do krwi. Trzeba było się gryźć do krwi. I tak się gryziono wie pan, no myśmy nie mogli gryźć, zębów nie mieliśmy.
- Jest to system nieludzki, system, który niestety tylko niszczy, a nic nie potrafi zbudować. Chcemy takich systemów, które będą nas łączyły, a nie dzieliły. Chcemy takich systemów, w którym gospodarka będzie wolna. W którym będzie równość sektorów, W którym rolnik będzie panem swojej ziemi, swojej zagrody, w którym Wy będziecie właścicielami swoich zakładów pracy, swoich sklepów.
- Na Urbana głosujesz, całkowicie się kompromitujesz. Nie wiem, czy to są sposoby, które są przyjęte w praktykowaniu demokracji wyborczej. O ile ja się znam na tej materii ze słyszenia oczywiście tylko, to niezupełnie.
- Kluczowym elementem kampanii były spotkania z wyborcami. Praktycznie każdego dnia każdy z kandydatów miał po kilka takich spotkań. Były to zarówno wielkie wiece, jak i spotkania w małych zakładach pracy. Oni oczywiście mieli pewne materiały przygotowane przez zespół do spraw promocji kandydatów. Mieli przygotowany poradnik kandydata, mieli przygotowany dekalog kandydata i listę pytań.
- Profesor Witold Trzeciakowski zapytany między innymi o to, czy możliwa jest poprawa gospodarki bez stworzenia rynku pracy, stwierdził, że na pewno nie. Trzeba zwalniać ludzi niepotrzebnych. Nie ma groźby bezrobocia, bo brakuje ludzi na przykład w sferze usług.
- Po-ko-jowa de-mon-stracja! Po-ko-jowa de-mon-stracja!
- Tak naprawdę najważniejszy był plakat z Lechem Wałęsą, ten pomysł Andrzeja Wajdy, żeby jednak... Bo większość tych kandydatów z Komitetu Obywatelskiego Solidarność to nie byli ludzie znani. To zdjęcie z Wałęsą okazało się taką legitymacją do Senatu, na tyle ważną, że później złośliwi żartowali, że właściwie krowa sfotografowana z Wałęsą zostałaby senatorem. Drugim elementem było skierowanie ludzi o znanych nazwiskach w miejsca, gdzie najkrócej mówiąc, Solidarność nie miała żadnych znaczących działaczy, gdzie wręcz opozycja w ogóle nie działa. To były te małe rolnicze województwa.
- Przyjeżdżali do nas do biura wyborczego i prosili "Dajcie nam sławnego kandydata. U nas nikogo nikt nie zna". No więc staraliśmy się właśnie przekonać Wajdę i Geremka, żeby startowali w Suwałkach. Geremek mówił "Gdzie mnie wysyłacie, tam tylko borsuki są. Kto będzie na mnie głosował?"
- Należało wyborców poinstruować, jak się nie pomylić, więc kampania była również nastawiona na to, aby przekazać wyborcom taki instruktaż elementarny, elementarny instruktaż, jak głosować.
- O jedną rzecz musimy zadbać o to, żeby wziąć wszystkie przedmioty, które nam będą potrzebne do głosowania. W moim przypadku są to przedmioty następujące cała bateria różnych przyborów do skreślania. Okulary. Rzecz niesłychanie ważna. Gdybym ja nie miał okularów do czytania, to bym na przykład zagłosował na Miodowicza i potem bym się wstydził do końca życia.
- Do Warszawy w czasie kampanii przyjechała grupa doradców francuskich. Byli to spece od kampanii politycznych. I oni wymyślili po kilku dniach zastanowienia, że najlepszym sposobem budowania kampanii będzie oparcie jej na zielonych okularach jako kontrast do okularów generała Jaruzelskiego. I zaproponowali, żeby Wałęsa był przedstawiany w zielonych okularach. Oczywiście ten pomysł został odrzucony przez ludzi Komitetu Obywatelskiego stwierdzili, że jest to pomysł z kosmosu.
- Młody student z warszawskiej ASP przyszedł do naszego biura i mówi "Mam plakat, czy wam się to podoba, czy nie". To był ten sławny szeryf. I ja mówię tak "idź tam, takie biuro mamy, tam są eksperci" wraca i mówię "no i co?", "Nie powiedzieli, że nie, bo to jest samotny człowiek, a Solidarność jest wielka". Ja mówię "Nie mają racji. Bierzemy ten plakat". To było bardzo często na zasadzie pojedynczych inicjatyw. Ten plakat z taką wyłaniającą się flagą też wymyślił jeden młody człowiek i to się wszystkim spodobało. Dzieci się tam śpiące.
- Kampania Solidarności miała również wsparcie środowisk artystycznych. To była również nowość. Trudno wymienić tę liczbę, trudno wymienić wszystkich aktorów, aktorki, którzy podróżowali razem z kandydatami.
- Chcemy mówić głośno. Patrzeć wprost w oczy wrogom i przyjaciołom. Jawnie oddzielać dobro od zła.
- Przy ogniskach wybuchała, niezmorzona nuta swojska, żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska była Polską.
- Viva la Pologne.
- Niech żyje Polska.
- Viva la liberty.
- Niech żyje Francja! Niech żyje wolność!
- Wierzę, że muzyka może być środkiem, za pomocą którego możemy odkrywać prawdy o nas samych, odkrywać sposoby patrzenia na siebie nawzajem. Muzyka może nas inspirować, gdy nie jesteśmy pewni, dokąd zmierzamy w kontaktach osobistych, a także w angażowaniu się w różne życiowe sprawy.
- Zza granicy przyszły zdjęcia na Nastassja Kinski, Jane Fonda ze znaczkami Solidarności, poparcie Solidarności. Więc było widać, że cały świat taki ten świat, taki miły, fajny projekt, którego się kocha, jest za Solidarnością.
- Pomoc dla Solidarności nadchodziła również zza granicy. Pomoc finansowa, pomoc materialna m.in. ze Stanów Zjednoczonych. Jednak było za mało czasu, żeby zorganizować jakąś taką sieć pomocy, więc jej znaczenie... To nie miało wielkiego znaczenia.
- Na lotnisku pytają mnie, co przywiozłem? "50 tysięcy dolarów". "A jak długo pan był za granicą?" "Dwa dni". "Jaki jest pana zawód?" "Jestem rencistą". No i wyjęli mnie, wyprowadzili z kolejki, wprowadzili do pomieszczenia i nagle któryś z nich jest wywoływany, że do niego jest telefon. Wypuszczają mnie. Wychodzę, a tam Henio Wujec, który wyszedł po mnie. Widział, że mnie zdjęli, dali znać. Poszło do Wolnej Europy, że skarbnik Solidarności został zatrzymany na lotnisku i pewno Kiszczaka cholera wzięła.
- Słyszę teraz parę takich głosów, że gdzieś tam wpływają datki z zagranicy dla różnych kandydatów i okazuje się, że ja mam też takich sojuszników. W 75 roku gościłem taką delegację nowojorskich policjantów polskiego pochodzenia zrzeszonych w Towarzystwie Pułaskiego. Ja mam taką legitymację, a tutaj publicznie apeluję, może ktoś tam do nich napisze, że mi też parę dolarów przysłali.
- To masz 100 dolarów ode mnie już. Proszę bardzo, telewizja pokazuje te 100 dolarów moje tutaj ze zdjęciem drozdy w środku. Tak jest.
- Bardzo dziękuję.
- W drugiej połowie lat 80. generał Jaruzelski był coraz bardziej niezadowolony ze sposobu funkcjonowania aparatu partyjnego i jednym z motywów godzenia się na wolne wybory do Senatu była wiara, że właśnie takie wyzwanie zmobilizuje aparat partyjny, że rzucony na głęboką wodę będzie w stanie wypłynąć. Okazało się dokładnie odwrotnie.
- Oskarżają nas o to, że mieliśmy złą kampanię wyborczą. Oczywiście, że zła. Była to taka stara socjalistyczna kampania wyborcza.
- Najmocniejsze argumenty miał sztab Małgorzaty Węgrzyn. Cóż, jej sponsorem są Kluczewskie Zakłady Przemysłu Papierniczego. Trochę to nie fair wobec kolejkowiczów w wielu miastach na Śląsku, ale co zrobić. Pod względem pomysłów nasi kandydaci prześcignęli prezydentów USA.
- Dlaczego pan się zdecydował kandydować? Przecież ma pan duży minus. Milicja nie jest lubiana.
- Proszę siądźmy.
- Proszę Pana, teściowa też nie była lubiana, a jaka jest użyteczna. Natomiast zgodziłem się kandydować, ponieważ nie jestem draniem.
- Były wprost zalecenia, bodajże w poradniku przygotowanym na potrzeby kandydatów OPZZ. Takie wprost, najlepiej opracować dwie do czterech obietnice i powiedzieć, że się z całych sił będzie dążyć do realizacji tych spraw.
- Już dawno wiedziano, że z punktu widzenia fizjologicznego kobieta nie powinna pracować zawodowo na zmianie nocnej, w każdym razie w przemyśle.
- Obóz władzy był przekonany od samego początku, że te wybory wcale nie pójdą tak źle, jak poszły, a nawet, że zostaną wygrane.
- Były sekretarz partii, Czarzasty, który mówił, że problem polega nie na tym, czy wygramy. Wygramy na pewno. Tylko jak przekonać korespondentów zagranicznych, że myśmy nie oszukiwali?
- Nie bę-dziemy bić mi-licji! Nie bę-dziemy bić milicji!
- Wtedy, gdybym wierzył choć przez chwilę w to, że możemy te wybory wygrać, to bym proponował po prostu zwyczajne, normalne wybory. Jak wszędzie w świecie się to dzisiaj odbywa, a nie żaden kontrakt, który rozstrzygał wybory przed wyborami.
- Proszę o zapamiętanie takiego hasła, którym posługuję się w kampanii wyborczej. Orzeł czy reszka wybierajcie Leszka.
- Spora część społeczeństwa była niezdecydowana i to badania socjologiczne wykazywały w kwietniu, w maju 89 roku. I rachuba ekipy generała Jaruzelskiego była taka, że ci nieprzekonani oni w końcu będą na nas głosowali, bo to są osoby, które raczej oczekują stabilizacji.
- Najczęściej są to bardzo trudne rozmowy, bardzo poważne. Pamiętam, że wczoraj pytano się mnie na przykład, jakie mam moralne prawo kandydować.
- W południe na Długim Targu grupa Solidarności Walczącej nawoływała do bojkotu wyborów. Wołano "Targowica i wybory u Papuasów". Lechowi Wałęsie zarzucono zdradę ideałów Sierpnia i dogadanie się z komunistami.
- Można wiedzieć, za jakim programem lub ewentualnie jakimi nazwiskami Państwo się opowiecie?
- No, mamy przygotowany oczywiście Solidarności.
- Tu najpierw czytam
- Do kościoła najpierw.
- A z kościoła później przyjdziemy tu.
- Co sądzicie o głosowaniu? No szansa, chcemy jak najlepiej.
- Ciężko było wybrać kandydatów?
- No nie tam, co tam za ciężko. Przeczytał, Przekreślili. Dobra, kogo nie trzeba.
- Chciałby pan, żeby się coś zmieniło?
- Ma się rozumieć. Żeby tak jak to powiadali, było równość, wolność i niepodległość. Żeby każdy był wolny i równy.
- Jednostka radiotechniczna Śląskiego Okręgu Wojskowego. Wybory trzeba było pogodzić z bojowym dyżurem. Przy urnie zameldowali się wszyscy i to jeszcze przed obiadem.
- Partia była, sama przeciwko sobie głosowała, czego mieliśmy przykłady w obwodach zamkniętych, a więc wojsko, gdzie przegrywała lista krajowa, na przykład, ambasady, gdzie byli tylko członkowie kierowniczej partii.
- Kampania obozu władzy pokazała słabość tego obozu. I tutaj świetnym podsumowaniem mogą być słowa ambasadora Stanów Zjednoczonych Johna Davisa, który powiedział, że to nie o to chodzi, że cesarz nie ma szat, ale o to, że pod szatami nie ma cesarza.
- Były takie poglądy, żeby zakwestionować te wybory.
- Jeśli triumfalizm i awanturnictwo zanarchizują sytuację w Polsce, demokracja i spokój społeczny będą poważnie zagrożone.
- Generał Jaruzelski uznał wyniki tych wyborów i powiedziano przegraliśmy.
- Zawsze dotrzymuję słowa. Dlatego, że właśnie po nowemu to jest przede wszystkim musimy być bardziej uczciwi i zawsze dotrzymywać słowa, nawet jeśli nawet to jest niekorzystne. Ale w tym momencie ja jednak obstawiam drogę ewolucyjnego rozwoju.
- Wynik wyborów 4 czerwca był bardzo ważnym impulsem dla całej Europy Środkowo-Wschodniej, przede wszystkim dla Węgrów, którzy byli następni w kolejce, jeżeli chodzi o miejsce na drodze do transformacji.
- Gdyby nawet nie było wyborów czerwcowych, a tym bardziej nie było Okrągłego Stołu, to system komunistyczny by się załamał w skali całego regionu, tylko może nieco później i nieco może inaczej by to wyglądało. Gorbaczow uruchomił procesy, których już nie był w stanie nikt zatrzymać w żadnym kraju satelickim. Najbardziej to o tym dobitnie przekonał Nicolae Ceaușescu, który próbował najostrzej zablokować procesy zmiany zainicjowane przez Gorbaczowa i dlatego skończył przed plutonem egzekucyjnym. A generał Jaruzelski, który rozumiał, że pewnych rzeczy się nie da zatrzymać, skończył w swojej willi na warszawskim Mokotowie.
- Myślę, że ta kampania obozu Solidarności to był fenomen na skalę światową. To było coś, co nie miało się prawa udać, a udało się.
- I w ten sposób oddaliłem się troszeczkę od PRL-u, a zbliżyłem do Polski. Dziękuję, do widzenia.
Data of the object
-
Name / Title
4 czerwca - barwy kampanii -
Creator / Producer
Geremek, Rafał (scenariusz i reżyseria); Stremecki, Marek (scenariusz) -
Type
-
Category
-
Chronological range
-
Execution date
17/12/2014 -
Duration
0h 20min 59sek -
Persons performing
-
Inventory number
MHP-08-130 -
Copyright classification
-
Permalink