Czy Rosja naprawdę nigdy nikogo nie zaatakowała?
Muzeum Historii Polski;
21/02/2024
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Od 2 lat na wschód od granic Polski trwa największa, od II wojny światowej, wojna w Europie. W wyniku ataku Rosji na Ukrainę zginęło bądź odniosło rany kilkaset tysięcy ludzi, a ponad 10 mln zostało uchodźcami. Uzasadniając inwazję, rosyjskie elity często powołują się na uwarunkowania historyczne i wyjątkowe cechy tzw. rosyjskiej cywilizacji czy też ruskiego miru. Twierdzą, że Rosja, czy też Ruś, nigdy nikogo nie zaatakowała. Dlatego też w dzisiejszym odcinku "Rzeczy Historycznej" przyjrzymy się owym szczególnym cechom rosyjskiej cywilizacji bliżej. Zaczniemy od korzeni, czyli przeniesiemy się w czasy średniowiecza na wschodzie Europy. Opowiem państwu o tym, jak rodziła się Rosja, jak krwawy był to czas. Czas bratobójczych walk o władzę, niszczenia najstarszych miast Rusi, ściągania haraczy w imieniu Mongołów, a także pierwsze w historii konfliktu Moskwy z Litwą i Inflantami. O tym właśnie dziś, Tomasz Borowski. Zapraszam. Część 1: Przemoc między braćmi "Zachodnie wypowiedzi o rzekomych planach Rosji inwazji na Ukrainę podsycają napięcia. Cóż, ostatnio widzieliśmy, że na Zachodzie nie są zbyt dobrzy z historii. Ale przypominamy, że Rosja nigdy nikogo nie zaatakowała w swojej historii. Rosja, która przetrwała tyle wojen, jest ostatnim krajem w Europie, który chce w ogóle wymawiać słowo wojna." Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej, 20 lutego 2022 r. Zanim przeniesiemy się w czasy średniowiecza, zatrzymajmy się na chwilę przy tym, jak Rosja dziś rozumie swoją historię. Jedną z wyjątkowych cech tego państwa miałby być, paradoksalnie, fakt, że nigdy w swojej historii nikogo ono nie zaatakowało. Tezę tę oficjalnie wyłożył rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, oraz wiernie powtórzył, już po rozpoczęciu bombardowań Kijowa, były agent KGB oraz obecny patriarcha Wszechrusi, Cyryl I. "Nie chcemy z nikim prowadzić wojny, Rosja nigdy nikogo nie zaatakowała. To zadziwiające, kiedy wielki i potężny kraj nigdy nikogo nie zaatakował, a jedynie bronił swoich granic." Patriarcha Wszechrusi Cyryl, 3 maja 2022 r. Postarajmy się na chwilę potraktować taką wypowiedź poważnie i zastanowić się, czy może jest w niej odrobina prawdy. Czy zupełnie serio w swojej historii największy sąsiad Polski, Rosja nigdy nikogo nie zaatakowała? Odpowiedź na to pytanie chce zacząć od najwcześniejszego okresu w historii Rosji. Trudno przy tym jednoznacznie wskazać, kiedy zaczyna się historia współczesnej Rosji. Starając się odpowiedzieć na to pytanie, od razu stajemy wobec trwającego obecnie sporu, na ile dziedzictwo Rusi Kijowskiej, potężnego, średniowiecznego państwa św. Olgi, Włodzimierza czy Jarosława Mądrego, jest zarazem dziedzictwem i początkiem Rosji. Niezależnie od tej debaty należy zauważyć, że już w początkowym okresie, gdy w ramach świata bizantyjskiego, bizantyjskiej ojkumeny wykształciła się Ruś, elity ruskie zdawały sobie sprawę z zagrożenia, jakie niosła ze sobą wzajemna przemoc: podział oraz wojny pomiędzy ruskimi książętami. Świadectwem obawy przed wzajemną agresją jest żywot jednych z pierwszych ruskich świętych, książąt Borysa i Gleba. Obaj byli ulubionymi synami władcy Kijowa, Włodzimierza Wielkiego. Przypomnijmy, że sam Włodzimierz Wielki to jedna z najważniejszych dla Rusi postaci. W 988 r. przyjął chrzest, jak głosił, wybierając najlepszą dla jego państwa religię. Miał odrzucić islam, który mu się podobał, bo dopuszczał wielożeństwo, ale jednocześnie nie dopuszczał alkoholu. Rozważany był judaizm, ale ostatecznie przyjął chrześcijaństwo. Wracając do synów Włodzimierza, po śmierci ojca stali się ofiarami tego, co później przez tysiąc lat jest na stałe wpisane w kontekst polityki na wschodzie, brutalnej walki o władzę. Bracia zostali w 1015 r. zamordowani z rozkazu jednego ze swoich braci, prawdopodobnie popieranego przez Polskę Światopełka I, zwanego Przeklętym, który na krótko przejął władzę w Kijowie. Co istotne, żaden z braci nie stawiał oporu. Obaj zaakceptowali swój los i zgodzili się na własną śmierć. Tym samym złożyli swoje życie w ofierze Bogu, poświęcając się, aby Ruś pozostała zjednoczona i nie cierpiała z powodu wojny wewnętrznej. Ich żywot, spisany przez kronikarza Nestora, potępia wzajemną przemoc, a zarazem wskazuje, że jedność Rusi jest wartością godną poświęcenia własnego życia. "Rzekła zaś do Borysa drużyna ojcowa: Oto masz drużynę ojcową i wojsko. Pójdź, siądź w Kijowie na stolcu ojcowym. On zaś rzekł: nie podniosę ręki na brata swojego starszego; jeśli ojciec mi umarł, on mi będzie zamiast ojca. Panie Jezu Chryste, który przyjąłeś mękę za grzechy nasze, takoż i mnie uczyń godnym ponieść mękę. Oto przyjmuję ją nie od wrogów, jeno od brata swojego, i nie poczytuj mu, Panie, tego za grzech. Nestor, "Powieść minionych lat" Przestroga Nestora nie uchroniła jednak Rusi przed podziałem. Już w drugiej połowie XI w., po śmierci Jarosława Mądrego, państwo kijowskie zaczęło dzielić się na mniejsze księstwa, skupione wokół nowych ośrodków miejskich i biskupstw. Już we wczesnym okresie szczególnie istotne były Połock oraz Nowogród Wielki, gdzie już w XI w. wzniesiono wzorowane na kijowskiej katedry dedykowane mądrości Bożej. W XII w. podział Rusi pogłębiał się, a na znaczeniu zyskiwały kolejne, nowe ośrodki władzy, które ze względu na położenie często służą za punkt odniesienia do współczesnych państw. W tym czasie na zachodzie wyodrębniła się m.in. Ruś Halicka, która utrzymywała silne związki kulturowe z Zachodem, zwłaszcza z Węgrami i Polską, i do której nawiązuje ukraińska historiografia. W miejscowości Stołpie we wschodniej Polsce zachowała się zresztą wzniesiona przez władców halickich średniowieczna wieża. Prawdopodobnie część wyjątkowo pięknego średniowiecznego klasztoru żeńskiego. Z perspektywy rosyjskiej historiografii ważniejsze są jednak księstwa i ośrodki, które wykształciły się na wschodzie, najdalej od Europy, za to blisko miejsca, gdzie w późniejszym okresie rozwinie się Moskwa. Przede wszystkim były to miasta, które dziś stanowią część tzw. złotego pierścienia Rosji, czyli Rostów, Suzdal i Włodzimierz, a także Twer. W 1169 r. władca Włodzimierza, Andrzej Bogolubski, na czele zgromadzonej przez siebie koalicji wojsk najechał i doszczętnie zniszczył Kijów. Było to zdarzenie wyjątkowe, gdyż po raz pierwszy w historii Rusi książę po zajęciu Kijowa nie uczynił go swoją stolicą, nie uznał go więc za najważniejsze centrum Rusi. Przeciwnie, Andrzej Bogolubski złupił miasto. Ograbił je z kosztowności tak, aby utraciło ludność i prestiż. Zagrabione skarby zabrał zaś do Włodzimierza, aby to jego stolica, daleko na wschodzie, miała szansę stać się centrum chrześcijańskiej Rusi. "Tak oto Kijów został zdobyty w środę drugiego tygodnia Wielkiego Postu. I przez 2 dni całe miasto było grabione, zarówno Wzgórze, jak i Podoł także klasztory i cerkwie Mądrości Bożej Najświętszej Marii Panny oraz Dziesięcinna. Nikt nie okazywał niczemu oraz nikomu litości. Cerkwie płonęły, gdy jednych chrześcijan mordowano, a innych wiązano w pęta. Kobiety zniewalano, siłą oddzielając je od mężów. Dzieci płakały, widząc jak zabierane są ich matki." Kronika Kijowska z końca XII w. Zachowanie Andrzeja Bogolubskiego pokazuje, że podział Rusi różnił się od rozbić dzielnicowych znanych w zachodniej Europie, np. w Polsce. Trudno wszak wyobrazić sobie, aby rywalizujący ze sobą książęta piastowscy ze Śląska czy Kujaw usiłowali zyskać dominującą pozycję w Polsce poprzez doszczętne spalenie i zniszczenie Krakowa bądź Gniezna. Książęta dzielnicowi dążyli do objęcia władzy w Małopolsce, czyli w dzielnicy senioralnej, nie zaś do kompletnego jej wyniszczenia i wyludnienia. Okrutne zniszczenie Kijowa, uważanego wówczas za najważniejsze i najświętsze miasto Rusi, targnięcie się nawet na najstarsze jego kościoły, było zaprzeczeniem przesłania z żywota Borysa i Gleba. Andrzej Bogolubski niczym Światopełk podniósł rękę na innych ruskich książąt, a gdy ci odmówili złożenia swojego życia w ofierze, zniszczył podległe im miasto i ludność. Z tej perspektywy może więc dziwić, a chyba nie powinno, że w okresie imperialnej Rosji w 1702 r. to właśnie Andrzej został wyniesiony na ołtarze jako święty rosyjskiej cerkwi. W opinii ukraińskich intelektualistów, m.in. urodzonego w Chełmie Mychajło Hruszewskiego, Andrzej Bogolubski był pierwszym, prawdziwie rosyjskim księciem Rusi. Ambicje Andrzeja Bogolubskiego nie ziściły się, a sam książę został zamordowany przez zmęczonych prowadzonymi przez niego wojnami i represjami bojarów. Włodzimierz nie podporządkował sobie wszystkich miast Rusi i to nie tam powstał rosyjski carat. Rola ta przypadła pobliskiej, znacząco młodszej Moskwie. Część 2: W miejsce Mongołów Moskwa zyskała znaczącą pozycję w okresie tzw. jarzma mongolskiego, kiedy niemal cała Ruś była podbita przez Mongołów i to Mongołowie wskazywali, przekazując tzw. jarłyk, którzy z ruskich książąt mogą sprawować władzę. Poszczególni książęta musieli więc zabiegać o aprobatę Ordy, przekazując Mongołom zebrane ze swych ziem pieniądze. Mongołowie zaś pilnowali, aby żadne z księstw nie zdołało na tyle urosnąć w siłę, aby spróbować uwolnić się od narzuconego mu jarzma. Naturalnie więc szczególnie mocno ograniczali wpływy starych, potężnych ośrodków, które miały zakorzenione poczucie własnej wartości wynikające z dawnych osiągnięć, tradycji i działających centrów kultury. Sytuację tę wykorzystał władca Moskwy, pierwszy ze słynnych moskiewskich Iwanów, który przyjął na siebie rolę osoby, która w imieniu Mongołów zbierała haracz ze wszystkich ruskich ziem. Dzięki tej pozycji Iwan zyskał nie tylko ogromne pieniądze, zabrane innym ruskim władcom, ale także przychylność ciemiężycieli Rusi. Zgromadzone środki wykorzystywał m.in. po to, aby udzielać pożyczek doprowadzanym do ruiny właścicielom ziemskim, a gdy ci nie mogli ich spłacić, zabierał należące do nich ziemie. Stąd też otrzymał używany do dziś przydomek Kalita, co oznacza skórzaną torbę na pieniądze. W angielskiej literaturze mówi się na niego po prostu Ivan Moneybag. Przełomowym momentem w karierze Iwana, a tym samym w historii Moskwy, był bunt przeciwko Mongołom, podniesiony w 1327 r. przez mieszkańców pobliskiego Tweru, czyli właśnie stolicy jednego ze starszych, ongiś potężnych księstw Rusi. "Mieszkańcy Tweru nie mogli już dłużej znieść swego cierpienia i odpowiedniej szukali okazji, aby je przerwać. I zdarzyło się 15 sierpnia, w połowie poranka, gdy zaczynał się targ, że pewien diakon Tweru, przezywany Dudko, prowadził swoją bardzo okazałą klacz, by ta napoiła się wodami Wołgi. Kiedy Mongołowie ją zobaczyli, zabrali mu ją, co ogromnie dotknęło diakona, który zaczął w głos krzyczeć: Ludzie Tweru, nie pozwólcie im, aby tak robili! i starał się ich powstrzymać. Mongołowie, ufając swej sile, nie wahali się użyć przemocy i na miejsce od razu zaczęli zbiegać się ludzie. Wybuchło zamieszanie i zaczęły bić dzwony. Mieszkańcy zebrali się jako wiec i wielu twerzan krzyczało i zaczęli zabijać Tatarów, gdzie tylko mogli ich znaleźć aż w końcu zabili samego Sevkala oraz wszystkich pozostałych. Nie pozostawili nawet żadnego posłańca za wyjątkiem tych, którzy doglądali stad koni na pobliskich polach. Oni właśnie wzięli najszybsze młode rumaki, a galopem uciekli do Moskwy, a z niej do Ordy." Rebelia przeciw Mongołom jest szansą dla władcy Moskwy. Iwan Kalita nie wspiera jednak mieszkańców Tweru. Przeciwnie, oferuje Mongołom pomoc w ujarzmieniu zbuntowanego miasta. Wskazuje, że może sam poprowadzić ekspedycję karną, jeśli tylko Mongołowie wesprą go militarnie. Tak też się dzieje. Na Ruś przybywa 5 wodzów mongolskich, każdy na czele oddziału ok. 10 tys. ludzi. Iwan prowadzi zgromadzone wojsko do Tweru i miasto zostaje zniszczone, podobnie jak wszystkie okoliczne wioski i całe księstwo. Władca Tweru ucieka do Pskowa. Nie zostaje tam jednak długo, gdyż mieszkańcy miasta, którzy go przyjęli, zostali z tego powodu ukarani ekskomuniką przez rezydującego głównie w Moskwie na zaproszenie Iwana metropolitę Rusi, Teognosta. Ostatecznie Aleksander uciekł na Litwę, lecz po latach otrzymał przebaczenie i zdecydował się wrócić na Ruś. Nie była to mądra decyzja. W 1335 r. został z rozkazu Hana poćwiartowany wraz ze swoim synem, Fiodorem. Co ciekawe, kronikarze moskiewscy zdawali sobie sprawę, że sposób, w jaki Iwan uzyskał wysoką pozycję na Rusi, wspólnie z Mongołami przelewając krew zbuntowanych chrześcijan, nie przynosi mu chwały. Widać to, gdy porówna się opisy tych zdarzeń w oficjalnych kronikach moskiewskich i tych z Tweru oraz innych miast Rusi. Przepisując opis spalenia Tweru, kronikarze moskiewscy zmienili bowiem zdanie: "Iwan moskiewski szedł wraz z Mongołami i poprowadził ich przeciwko miastom księstwa Tweru" na: "Książę Iwan moskiewski towarzyszył Mongołom, gdyż tak nakazał mu Chan". W tej zmienionej, moskiewskiej narracji udział Iwana w zniszczeniu Tweru jest więc wymuszony rozkazem Chana. Nie wynika z jego własnej inicjatywy. Jednocześnie Kronika moskiewska usunęła z oryginalnego tekstu wszelkie wzmianki, które pokazywałyby księcia Tweru w pozytywnym świetle, tak aby czytelnik nie odczuwał do pokonanego rywala Moskwy żadnej sympatii. Polityka Iwana Kality zapewniła mu pozycję najważniejszego spośród ruskich książąt, a Moskwę uczyniła jednym z najważniejszych centrów Rusi. Po zniszczeniu Tweru kolejnym potencjalnym rywalem Moskwy była Republika Nowogrodu. Założony jeszcze w XI w. i położony na zachodzie, z dala od Mongołów, Nowogród był jednym z nielicznych dawnych miast Rusi, które uniknęło zniszczenia przez Ordę i zachowało część swego bogactwa. Do dziś zresztą znajdują się tam bogato zdobione, romańskie Drzwi Płockie, które kupcy nowogrodzcy prawdopodobnie kupili w XIV w. Podporządkowanie Republiki Nowogrodu stało się więc jednym z głównych celów Moskwy, do którego konsekwentnie dążyli potomkowie Iwana. Pierwszy konflikt wybuchł już za czasów jego syna, Szymona Dumnego, który, mimo wsparcia metropolity Teognosta, nie zdołał zająć miasta, a jedynie wymusił na nim okup i zrzeczenie się praw do części ziem. Wojny z Mongołami, zapoczątkowane przez wnuka Iwana, Dymitra Dońskiego, który zrzucił, przynajmniej czasowo, jarzmo mongolskie, odroczyły rozprawę z Nowogrodem o 100 lat. Dopiero w XV w. dokończy ją kolejny ze słynnych moskiewskich Iwanów, Iwan III, w Polsce zwany Srogim, w rosyjskiej historiografii nazywany zaś Wielkim. Jest to zarazem pierwszy ruski władca, który wykorzystał bizantyjski symbol dwugłowego orła jako symbol swojego państwa. Orzeł ten w polskiej kulturze XIX-wiecznej stanie się symbolem rosyjskiego zaboru i rusyfikacji. Także Iwan III jako pierwszy władca z dynastii Rurykowiczów określił siebie jako "gospodar wszeskiej Rusi", "pan całej Rusi". I zrobił to w korespondencji do wielkiego księcia litewskiego Aleksandra Jagiellończyka. Inaczej niż Iwan Kalita, Srogi nie zadowolił się bogatymi darami, formą przekupstwa ze strony Nowogrodu i 14 lipca 1471 r. rozgromił sprzymierzone z Litwą wojska nowogrodzkie w czasie bitwy nad Szełonią. Część 3: Nie tylko "zbieranie ziem ruskich" "Tak oto wielki książę Moskwy i wszystkie jego oddziały wymaszerowały przeciw posiadłościom Nowogrodu Wielkiego. Przyczyną tego była buntownicza natura oraz pycha mieszkańców Nowogrodu, a także ich konwersja na latynizm. Dzięki niezliczonym i niepowstrzymanym wojskom Iwan podbił całe ziemie Nowogrodu, od jednej granicy do drugiej, odwiedzając każdą ich część, niosąc przerażającą moc swego miecza i ognia." Oczywiście mieszkańcy Nowogrodu nigdy nie stali się łacińskimi katolikami. Zarzut "latynizmu" dotyczył naprawdę sojuszu z krajami Zachodu, który miał wspomóc słabsze państwo broniące się przed dominacją Moskwy. W XXI w. ten tok myślenia wciąż brzmi znajomo. Z rozkazu Iwana III zabito najważniejszych przywódców antymoskiewskiej frakcji w Nowogrodzie. Przez kolejne 20 lat elity nowogrodzkie usiłowały odbudować niezależność swojej republiki. Jednak każda próba kończyła się porażką. Większość ziem Nowogrodu została zagrabiona przez Iwana. Reprezentanci najwybitniejszych rodzin miejskich zostali siłą przesiedleni do Moskwy bądź innych miast jej podległych. Wiec mieszkańców Nowogrodu, który przez setki lat stanowił najważniejsze źródło prawa i decyzji politycznych w Republice, został zlikwidowany w 1478 r. Ostatni arcybiskup niezależnego Nowogrodu, Teofil, został 24 stycznia 1480 r. uwięziony przez Iwana w Klasztorze Czudowskim w Moskwie, gdzie zmarł. Taki sam los spotkał zresztą także jego następcę, arcybiskupa Sergieja, którego Moskwa usunęła z urzędu mniej niż rok po jego wyborze i uwięziła w Klasztorze Świętej Trójcy na północny wschód od Moskwy. Tradycja i obyczaje republikańskie Nowogrodu, m.in. wyjątkowy sposób wyboru arcybiskupa poprzez ciągnięcie losów z udziałem reprezentantów wiecu, zostały zakazane. Pomnik Iwana do dziś stoi w centralnym miejscu Nowogrodu. Iwan wykazał podobną stanowczość wobec pozostałych władztw Rusi, podporządkowując sobie niemal wszystkie, m.in. Jarosław, Rostów oraz ostatecznie Twer. Nie wahał się też uwięzić swego brata, Andrzeja, gdy ten przybył do Moskwy, a także jego synów, Iwana i Dimitra. Wszyscy zginęli w niewoli. Działalność ta, choć okrutna wobec części Rusi chcącej zachować swe własne, niezależne tradycje, postrzegana jest w rosyjskiej historiografii jako coś koniecznego. Zbieranie ziem ruskich pod jednym władcą jest rozumiane jako warunek, aby Ruś odzyskała dawną siłę i mogła się bronić przed niebezpieczeństwem. Warto przez to zauważyć, że agresja Iwana III nie ograniczała się wyłącznie do ziem ruskich czy kontrolującej część dawnej Rusi Litwy Gdy tylko Moskwa podporządkowała sobie Nowogród w 1481 r., wojska Iwana III wdarły się do Estonii i zaatakowały m.in. Viljandi, bogate miasto hanzeatyckie oraz jeden z najważniejszych ośrodków inflandzkiej gałęzi zakonu krzyżackiego. Choć nie zdołały zdobyć potężnie ufortyfikowanego zamku żołnierze rosyjscy, bo chyba tak można już powiedzieć, spalili tamtejszy ratusz miejski oraz kościoły, rabując 8 cennych dzwonów kościelnych. Trudno zatem uznać, aby celem Iwana III było jedynie zjednoczenie dawnych ziem Rusi. Mieszkańcy Inflant nie mieli z Rusią wiele wspólnego, władali innym językiem, mieli inną kulturę, tradycje oraz historię. Agresja wobec sąsiadów miała na celu wyniesienie Moskwy i uczynienie z niej centrum nowego imperium, nowego cesarstwa. Cel ten udało się urzeczywistnić, choć tylko na chwilę, dopiero wnukowi Iwana III Srogiego, który przeszedł do historii jako Iwan IV Groźny. Był on jednocześnie jednym z najbardziej krwawych władców Moskwy, z którego rozkazu dokonano rzezi mieszkańców Nowogrodu Wielkiego. O polityce Iwana względem podległych mu Rusów oraz sąsiadów opowiemy w jednym z następnych odcinków "Rzeczy Historycznej".
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Czy Rosja naprawdę nigdy nikogo nie zaatakowała? -
Twórca / Wytwórnia
-
Rodzaj
-
Kategoria
-
Data wykonania
21/02/2024 -
Czas trwania
0h 22min 24sek -
Osoby występujące
-
Miejsce
-
Numer inwentarzowy
MHP-04-4717 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink
Opis
Za naszą wschodnią granicą trwa wojna, która pochłonęła setki tysięcy ofiar, a miliony ukraińskich obywateli zmusiła do uchodźstwa. Federacja Rosyjska zaatakowała Ukrainę, dążąc do podporządkowania jej sobie. Rosyjska propaganda, tłumacząc imperialną politykę, często sięga do argumentów historycznych i jednocześnie stara się przekonać świat, że Rosja nigdy nikogo nie zaatakowała. Jak to wyglądało w przeszłości? Jakie były początki Wielkiego Księstwa Moskiewskiego? Czy wzrost jego znaczenia wiązał się z upadkiem Rusi Kijowskiej? Kim był Andrzej Bogolubski i dlaczego Rosja w okresie imperialnym wyniosła go na świętego? Ważnym kontekstem naszej historii będzie tzw. jarzmo mongolskie. To w okresie jego trwania Moskwa nabrała znaczenia. Ważną postacią symbolizującą ten proces był Iwan I Kalita. Skąd ten przydomek i co oznaczał? Dlaczego ta historia ciągnie się aż do XV wieku i co mówi nam o obecnie rozgrywającej się wojnie?
Rozdziały:
00:00 Czy Rosja nigdy nikogo nie zaatakowała?
01:10 Przemoc między braćmi
10:24 W miejsce Mongołów
17:49 Nie tylko "zbieranie ziem ruskich"