Bolesław Szczodry - morderca, ofiara i król pełen pychy - Mediateka - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Podcasty
Audio

Bolesław Szczodry - morderca, ofiara i król pełen pychy

Muzeum Historii Polski (producent);

15/05/2025

Transkrypcja

[Prowadzący] Król Polski, który przez 900 lat kojarzony jest z wielką zbrodnią dokonaną na krakowskim biskupie Stanisławie. Władca, który miał wszelkie przymioty, aby wejść do czołówki najbardziej znaczących i potężnych polskich monarchów. Był szczodry, był śmiały, ale co najgorsze porywczy. Ten trzeci przydomek także pasowałby do Bolesława II. Czy był władcą wybitnym, który niesłusznie wylądował na śmietniku historii i jest wręcz oskarżony o niepopełnione czyny? Nazywam się Cezary Korycki. Zapraszam na odcinek o Bolesławie Szczodrym, w którym będziemy rozmawiać z profesorem Krzysztofem Skwierczyńskim. Jednocześnie informuję o historycznej zabawie z okazji 1000-lecia rocznicy koronacji pierwszego króla. Muzeum Historii Polski zaprasza do wspólnego stworzenia Rankingu Królów Polski. Uczestnicy głosowania wybiorą najlepszego spośród koronowanych władców od Bolesława Chrobrego do Stanisława Augusta Poniatowskiego. Więcej informacji w rankingu na stronie muzeum www.muzhp.pl. Link w opisie odcinka.

[Prowadzący] Część pierwsza: Władca swojej legendy. Dzień dobry, Państwa i moim gościem w podcaście Muzeum Historii Polski, naszej specjalnej piastowskiej królewskiej serii rozmów o początkach państwa polskiego jest profesor Krzysztof Skwierczyński. Dzień dobry, panie profesorze.

[Gość] Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.

[Prowadzący] Panie profesorze, co tu będę dużo ukrywał, spotykamy się dlatego, że mamy tysiąclecie Królestwa Polskiego, mamy też ranking Muzeum Historii Polski na najlepszych polskich królów. Wiem, że to trudno jest w ten sposób prowadzić klasyfikacje, skoro nawet nie możemy się zgodzić, kto jest najlepszym polskim piłkarzem w historii, mimo tego, że dokonania są policzalne i to można bardzo łatwo wszystko skonfrontować. Trudno tutaj umieszczać polskich władców koronowanych, którzy mieli różne czasy, w których żyli, różne państwo, dostali różne typy zagrożeń, byli różnymi osobowościami. No ale skoro tutaj już zaczynamy i mówimy o tym rankingu, to muszę zapytać przynajmniej o pana top trzy.

[Gość] Panie redaktorze, jeśli mogę, to będzie to top 2 z dodatkiem. Mianowicie chciałbym powiedzieć, kto jest najbliższy memu sercu i kogo najbardziej lubię. Jest to nasz dzisiejszy bohater, czyli Bolesław Szczodry. Natomiast jeżeli miałbym wskazać dwóch najlepszych polskich królów, dwóch najlepszych władców, to zdecydowanie pierwszy i ostatni, to znaczy Bolesław Chrobry oraz Stanisław August Poniatowski. No dobrze, to niech będzie top 3. Jeszcze Zygmunta Starego bym dołożył, jeśli muszę trzeciego.

[Prowadzący] Już widzę, co się dzieje w komentarzach. Skoro wymienił pan Stanisława Augusta Poniatowskiego, władcę odsądzonego od czci i wiary, ale zaznaczam, że tutaj w ramach działań w Muzeum Historii Polski, miałem przyjemność i niewątpliwy zaszczyt rozmawiania z prof. Zofią Zielińską. Nie raz w sumie rozmawialiśmy i rozmawialiśmy o postaci Stanisława Augusta Poniatowskiego. I też po tych spotkaniach przekonałem się, że bardzo niesłusznie tego władcę większość Polaków raczej umieściłoby na samym dole rankingu. Więc może kilka słów dlaczego?

[Gość] Panie redaktorze, wydaje mi się, że gdyby, to jest zresztą fascynujące, bo w czasach współczesnych mamy ten sam problem, to znaczy rządy, nie chcę mówić o partiach, ale nasze rządy od początku lat 90., uważają, że ważne są kwestie militarne, to prawda, że najważniejsze są gospodarcze, to wszystko prawda. Jest mnóstwo różnych priorytetów. To wszystko prawda. Ale potem pojawiają się zewnętrzne okoliczności, na które nie mamy wpływu. I wszystkie te nasze starania są na nic. I teraz upadek Polski, upadek Rzeczypospolitej. Czy Stanisław August Poniatowski był winien czy nie? Nie jestem specjalistą, nie będę odpowiadał. Ale jednego jestem pewien, gdyby nie działalność Stanisława Augusta Poniatowskiego, gdyby nie fakt, że dzięki niemu wytworzyła się grupa polskiej inteligencji i to, że poczucie świadomości polskiej odrębności Polski przetrwało te wszystkie lata zaborów, zawdzięczamy działalności edukacyjnej, kulturalnej, kulturowej Stanisława Augusta Poniatowskiego. Myślę, że to powinno być memento także dla współcześnie rządzących, nie tylko dzisiaj, ale i jutro, żeby nie lekceważyć historii, nie lekceważyć humanistyki i nie lekceważyć takich kwestii, które nie przynoszą natychmiast ani pieniędzy, ani potęgi militarnej.

[Prowadzący] W tym momencie przenieśmy się o 600 lat wstecz i porozmawiamy o innym ciekawym bohaterze. Tu mnie pan profesor zaskoczył, że akurat ten bohater jest na podium czy nawet jest pana faworytem. Oczywiście jest to Bolesław II, Bolesław II Szczodry. Specjalnie sprawdziłem kwestię tego przydomka. Wydaje mi się, że w czasach mojego dzieciństwa, nie chciałem powiedzieć młodości, bo to trochę słabo zabrzmi, ale w czasach mojego dzieciństwa pamiętam, że w tych podręcznikach szkolnych, historycznych relatywnie późno się pojawiła ta nazwa "Szczodry" w tej mojej świadomości, odbiorze. Ja zawsze tego, tego Bolesława kojarzyłem z tym przydomkiem Śmiały. Dlaczego są dwa przydomki w kontekście tej osoby?

[Gość] Panie redaktorze, rzeczywiście "Szczodry" teraz jest częściej używany i jest to jedyny prawidłowy przydomek Bolesława Szczodrego. Wiemy to z pierwszorzędnego źródła, czyli z kroniki Galla Anonima. On jest szczodry i jest pisany tak dużą literą. Natomiast jest też waleczny, odważny, pisany małą literą i stąd później przez historyków był określany jako śmiały. Natomiast ja używam konsekwentnie tylko i wyłącznie tego przydomka. Pamiętam, jak jeden z tygodników robił taki dodatek historyczny i ja tam pisałem o Bolesławie Szczodrym i wszędzie mi zmieniano go na Bolesława Śmiałego. I z tym czasopismem już nigdy więcej nie podjąłem współpracy.

[Prowadzący] No właśnie, ale to nawiązuje do tego, że kiedyś ten Bolesław Śmiały był używany. Kiedyś, kilka, 20 czy 30 lat temu był używany w historiografii znacznie częściej.

[Gość] I nawet ta biografia, taka popularna Grudzińskiego, to jest Bolesław Śmiały-Szczodry.

[Prowadzący] No właśnie. Bolesław Śmiały. Dzisiaj będę się pilnował, będę używał przydomka Szczodry, bardzo często pojawiał się w polskiej kulturze, bardzo często pojawiał się w polskiej popkulturze, chyba nawet jeżeli chodzi o jego dokonania i realne w porównaniu do innych władców. Dość podejrzanie często, bo sięgamy do dramatu Stanisława Wyspiańskiego czy powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego "Boleszczyce" czy poematu Słowackiego.

[Gość] Jeżeli chodzi o przedstawienia Bolesława Szczodrego w literaturze, kulturze, dodajmy do tego jeszcze operę pod tytułem "Bolesław Śmiały". Jest to rzeczywiście postać, która często się pojawia w bardzo, na przykład u Wyspiańskiego, moje ulubione dwa portrety Bolesława to jest Wyspiański oraz Słowacki. Nawet jak pisałem część mojej książki, właśnie była poświęcona Bolesławowi Szczodremu, to jako motto jednego z rozdziałów dałem fragment Słowackiego, bo to jest bardzo, bardzo tak wyraziście przedstawiona postać. Dlaczego tak często de facto Bolesławem Szczodrym interesowali się artyści? Ponieważ przez sam fakt połączenia Bolesława Szczodrego ze śmiercią świętego Stanisława i z narastającym znaczeniem świętego Stanisława dla Kościoła polskiego, państwa polskiego i kultury polskiej, jednocześnie zainteresowanie wzbudzał ten morderca jego, ten oprawca. I panie redaktorze, to jest fascynujące, jak po kilkuset latach, gdy w czasie PRL-u w 1979 przypadała rocznica męczeńskiej śmierci biskupa Stanisława i były różne uroczystości kościelne, no to z drugiej strony państwo raczej, no, pokazywało z dobrej strony króla. I właśnie w czasach PRL-u to Bolesław Szczodry był przedstawiony jako bardziej postać pozytywna. To takie rozdarcie pomiędzy tym, między postacią świętego Stanisława w XIV wieku a postacią świętego Stanisława w wieku XX, zwłaszcza z okazji rocznicy tej męczeńskiej śmierci, jest widoczne w dwóch bardzo ważnych książkach poświęconych świętemu Stanisławowi. Dwóch bardzo wybitnych uczonych: Mariana Plezi i Gerarda Labudy. Gerard Labuda napisał swoją biografię świętego Stanisława w 1969 roku, ale opublikował ją dopiero w latach 90., gdy skończył się PRL, ponieważ z jego badań nie wychodziła wcale najjaśniejsza sylwetka świętego Stanisława i Labuda bał się, że jego praca naukowa będzie wykorzystywana przez propagandę PRL-u jako działalności antykościelnej. Z kolei Marian Plezia, który opublikował swoje badania, miał obawy, że Kościół może mieć do niego pretensje za to, że świętego Stanisława nie przedstawia w jasnym świetle. I posunął się Marian Plezia do takiego dziwnego sformułowania, którym byłem zadziwiony. Ale rozumiem, że wypływało ono z serca Mariana Plezi, że dla niego jest dwóch świętych Stanisławów, święty Stanisław, który był w konflikcie z królem i była to postać historyczna oraz święty Stanisław jako święty patron Królestwa  Polskiego i patron Kościoła polskiego. I ten jest innym świętym Stanisławem.

[Prowadzący] Król Bolesław II oczywiście jest najbardziej kojarzony z tym, o czym pan profesor wspomniał i o czym będziemy rozmawiać. Będziemy pytać o to, czyli ze skazaniem biskupa Stanisława na śmierć. O tym, o tym za chwilę. Zacznijmy od objęcia władzy i przypomnijmy, że nie była to jakaś mało znacząca postać. Bo to był tak wnuk Mieszka II. To po pierwsze. I co ważne, wnuk wielkiego księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego.

[Gość] Tak, wspaniała genealogia i wspaniali przodkowie. I od razu muszę zacytować Galla Anonima: "I byłby on dorównał czynom przodków, gdyby nie pewien nadmiar pychy i próżności". Od tego zaczyna przedstawienie panowania Bolesława II Gall Anonim i potem wszystkie rozdziały dotyczące panowania tego księcia, potem króla przedstawione są z tej perspektywy, że był to wspaniały władca, który jednak nie potrafił się pohamować, nie potrafił zachować pewnych granic, wciąż przekraczał tę granicę. Kierowała nim pycha, próżność oraz swego rodzaju pochopność. I tak naprawdę wszyscy skupiają się na tym krótkim fragmencie, gdzie jest opisany spór Stanisława i Bolesława Szczodrego, a tak naprawdę Gall Anonim w całym opisie panowania Bolesława Szczodrego podaje nam przyczyny wygnania króla z kraju. Otóż jeżeli zaczniemy czytać Galla Anonima, to zaczniemy czytać historię klęsk tego władcy. Najpierw właśnie dowiadujemy się, że on byłby dorównał, ale nie dorównał czynom przodków. Potem odnosi teoretycznie sukces, mianowicie w Kijowie jest śladem swojego wielkiego dziada Bolesława Chrobrego, zdobywa Kijów, osadza ich sława na tronie i może mieć sojusznika i spokój z tej strony granicy. Jednak posuwa się do tego, że upokarza publicznie i za słaba ciąga go za brodę. Nie dotrzymuje słowa, że da Izjasławowi pocałunek pokoju i wraca do Polski, a pozostawia tam władcę, którego osadził na tronie i którego publicznie upokorzył. Czyli jasne, że on nie będzie miał posłuchu wśród wiernych. Dalej najeżdżają Czesi Polskę. Bolesław spotyka ze swoją armią, ze swoim wojskiem Czechów i Czesi mówią ach tak, wspaniały władco! Nie godzi się, żebyśmy teraz po nocy się bili. Jutro staniemy do pojedynku, bo jesteś na pewno dzielnym synem Kazimierza. No i Bolesław podbechtany tymi komplementami mówi, oczywiście dobrze. No i w tym czasie Czesi w nocy uciekają. On co prawda ich goni, ale złapał tylko kilku żołnierzy, został wystrychnięty na dudka. Potem kolejna historia. Otóż stracił Pomorze przez swoją zuchwałość. Potem, gdy je próbował odzyskiwać, to stało się coś jeszcze gorszego. Otóż był z kilkoma swoimi przybocznymi rycerzami i rzucił się przez rzekę z ciężkozbrojnymi, żeby dopaść Pomorzan. No i oczywiście niemal wszyscy się potopili. Gall Anonim mówi, że od tego czasu w Polsce przestano używać kolczug. To była taka wielka, taka wielka trauma, czyli całe panowanie Bolesława Szczodrego. To są dobre chęci, dobre zamiary, ale to jest klęska za klęską. I potem wchodzi ten fragmencik powszechnie znany Galla Anonima o tym, jak doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski. Długo byłoby o tym mówić, tyle wszakże można powiedzieć, że i zaczyna się ta historia. Gall Anonim tutaj robi sobie żarty. On nam doskonale powiedział, co było jednym z powodów niepowodzenia i klęski. Dalej, jeżeli ciągle Bolesław Szczodry ze swoimi rycerzami przebywa za granicą i prowadzi wojny, to one przynoszą koszty. To są bardzo kosztowne wydatki. Poza tym nie ma gospodarzy w domu ani władcy, ani możnych, ani rycerzy, którzy muszą towarzyszyć władcy. No dobrze, na wyprawach można zdobyć czasem jakieś skarby i Bolesław Szczodry je zdobywał. I co wtedy robił? Otóż Gall Anonim też opisuje fascynującą historię jak oglądane są łupy wojenne na Wawelu i jakiś ubogi kleryczek jęknął biedny, że on jest taki biedny, nie ma pieniędzy, a tu jest tyle skarbów. I Bolesław Szczodry mówi, bierz sobie kleryczku, ile weźmiesz. No i kleryczek wziął, ale porwał mu się płaszcz, to Bolesław oddał mu swój płaszcz i pomógł naładować to złoto. Kleryczek ledwo uniósł te skarby i poszedł. I, panie redaktorze, niech pan sobie wyobrazi, że to są rycerze, którzy przelewali krew, oto są możni, oto są biskupi. Każdy z nich chciałby dostać skarby, a zwłaszcza ci rycerze, którzy przelewali krew za te skarby. A się okazuje, że Bolesław ot tak, na pstryknięcie palcem pozbywa się skarbów. Bo właśnie jest szczodry, bo ma takie widzimisię, bo jest rozrzutny, bo nie jest gospodarny. To są tylko przykłady z Galla Anonima. Ale jeśli przyjrzymy się jego działalności, no to zobaczymy, ile on klasztorów ufundował. On zaczął odbudowywać katedrę krakowską, katedrę gnieźnieńską, co najmniej dwa klasztory ufundował, a prawdopodobnie ufundował także krakowski Tyniec. To on prawdopodobnie sprowadził do Polski złote kodeksy, niezwykle cenne księgi. To on wreszcie ufundował biskupstwo płockie. Panie redaktorze, to są nieprzytomne wydatki, i walka zbrojna, i działalność fundacyjna. I co robi Bolesław Szczodry? Bolesław Szczodry jako pierwszy z władców polskich wprowadza mennictwo przemysłowe, to znaczy wybija olbrzymie ilości monet i one są prawnym środkiem płatniczym w Polsce. I Bolesław im więcej miał wydatków, tym bardziej fałszował monetę. Czyli jak badamy skład chemiczny monet w ramach w ciągu panowania, to z roku na rok przy nowych emisjach jest tam więcej miedzi, mniej srebra, czyli jest to okradanie swoich poddanych. Co fascynujące, jak tylko Władysław Herman zaczął bić swoją monetę, one były bardzo podobne z wyglądu do monet Szczodrego, ale wybijane były już ze srebra, a nie z tego fałszowanego stopu srebra i miedzi. Czyli mamy tutaj też finansowe różne podstawy, dla których poddani, a zwłaszcza możni byli niezadowoleni z władzy Szczodrego. Poza tym Szczodry dążył do takiego, co zabrzmi podwójnie, ukoronowania swojego królestwa koronacji. Znaczy ta jego pycha i poczucie królewskiego majestatu prowadziło do wielkich uroczystości koronacyjnych. Pierwszym krokiem był też wielki sukces Bolesława Szczodrego, czyli nawiązanie stosunków ze Stolicą Apostolską. Przyjechali legaci Stolicy Apostolskiej do Polski, odnowili organizację kościelną. No i potem Bolesław Szczodry następnego roku się koronował w Boże Narodzenie i jak podają kronikarze niemieccy, były to uroczystości przeprowadzane z wielkim rozmachem w obecności wielu licznych gości. A więc mamy wydatki, mamy ciągłe wyprawy wojenne, mamy rozrzutność i mamy stworzenie monarchii namaszczonej, jedynowładczej, przeciwko której występują możni. No i raptem ci możni zaczynają się buntować. I ostatnie już w tym długim monologu zdanie. Otóż wcześniej w Polsce mieliśmy biskupów importowanych. Po prostu sprowadzano z zagranicy wykształconych ludzi, którzy zostawali polskimi biskupami. Stanisław jest ewidentnie Polakiem i jeżeli był biskupem, musiał pochodzić z dobrego rodu. Został biskupem krakowskim z powołania przez Bolesława Szczodrego. Bolesław Szczodry osadził go na stolicy krakowskiej. Ale dlaczego podkreślam, że był on Polakiem i że pochodził z możnego rodu. Bo jeśli pochodził z rodu, który był niezadowolony z rządów Bolesława Szczodrego, to naprawdę biskup, nie byłoby to nic dziwnego, że biskup mógłby nawet stać na czele buntu przeciwko lokalnemu władcy. Gdyż często się zapomina, dlaczego Stanisław mógłby być też niezadowolony z tej polityki kościelnej Bolesława Szczodrego. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że mamy dwóch biskupów w Polsce, biskupa krakowskiego, czyli tego, który urzęduje w siedzibie władcy i biskupa wrocławskiego, a potem następuje reaktywacja organizacji kościelnej. No, najbardziej wyczekanym i oczekiwanym stanowiskiem jest Arcybiskupstwo Gnieźnieńskie. A proszę zwrócić uwagę, że Stanisław byłby właściwie naturalnym kandydatem na tę katedrę, a mimo to nie został powołany. Czyli ewidentnie dochodziło już do jakichś konfliktów. No i jeszcze kolejne pieniądze, już ostatnie. Mianowicie Stanisław stracił przez Bolesława Szczodrego mnóstwo dochodów. Otóż gdy powstało biskupstwo płockie, no to ono musiało mieć jakieś terytorium, z którego czerpało dochody i bardzo duża część biskupstwa krakowskiego została okrojona i tam powstało biskupstwo płockie, czyli Stanisław na skutek działalności Szczodrego nie dość, że nie zyskał awansu, to jeszcze jako biskup stracił dochody.

[Prowadzący] Część druga: król kontra biskup.

[Lektor] Z kroniki Wincentego Kadłubka: A król z takim zapamiętaniem prowadził wojnę, iż rzadko przebywał w zamku. Ciągle w obozie, rzadko w ojczyźnie, wciąż wśród nieprzyjaciół. Gdy bowiem król bardzo długo przebywał, to w krajach ruskich, to prawie że poza siedzibami Partów, słudzy nakłaniają żony i córki panów do ulegania swoim chuciom. Jedne znużone wyczekiwaniem mężów, inne doprowadzone do rozpaczy, niektóre przemocą dają się porwać w objęcia czeladzi. Ta zajmuje domostwa panów, umacnia obwałowania. Nie tylko wzbrania panom powrotu, lecz zgoła wojnę wydaje powracającym. Za to osobliwe zuchwalstwo panowie wydali z trudem poskromionych na osobliwe męki. Również niewiasty, które własnowolnie uległy sługom, poniosły z rozkazania zasłużone kary, gdyż poważyły się na okropny i niesłychany występek, którego nie da się porównać z żadną zbrodnią. Bolesław bowiem, poniechawszy umiłowania prawości, wojnę prowadzoną z nieprzyjaciółmi zwrócił przeciwko swoim. Domaga się przeto głowy dostojników, a tych, których otwarcie dosięgnąć nie może, dosięga podstępnie. Nawet niewiasty, którym mężowie przebaczyli, z tak wielką prześladował potwornością, że nie wzdragał się od przystawiania do ich piersi szczeniąt, po odtrąceniu niemowląt, nad którymi nawet wróg się ulitował, bo dołożył do tego, iż tępić, a nie chronić należy gorszący nierząd.

[Prowadzący] Panie profesorze, co to jest za przerażająca jakaś historia z pogranicza nie powiem czego nawet, żeby tutaj platforma YouTube nie usunęła materiału. Jakieś zrozpaczone niewiasty doprowadzone do rozpaczy, jakieś szczenięta przestawiane do piersi. Horror zoologiczny.

[Gość] Ale banał.

[Prowadzący] Co tam się wydarzyło w Krakowie w roku 1077.

[Gość] To jest kreacja późniejsza Wincentego Kadłubka, który pisze ponad 100 lat po wydarzeniach, przerabiając bardzo skuteczne relacje Galla Anonima. U Galla Anonima rzeczywiście są jakieś bunty poddanych, które zostały przeredagowane przez Wincentego Kadłubka i ta sytuacja była potrzebna do konstrukcji kroniki. Ponieważ Kadłubek wymyślił sobie, że Bolesław Szczodry to jest taki król, który przeszedł przemianę, czyli że był bardzo dobrym władcą i raptem dzieje się coś złego. Ten fragment, który pan redaktor przeczytał, czy tam, przepraszam, ten fragment, który będzie, czy tam został odczytany, zaczyna się od słów "odtąd oliwa zmieniła się w oleaster, a miód w piołun". Chodzi o to, że z Władcy dobrego Szczodry stał się władcą złym. Czy został opętany, czy oszalał? Nie wiemy. I Wincenty Kadłubek zrobił rzecz fascynującą. Opowiadałem przed tym cytatem, że Gall Anonim przedstawia panowanie Bolesława Szczodrego jako pasmo klęski i niepowodzeń, a Wincenty Kadłubek, który występuje przeciwko królowi Bolesławowi Szczodremu, przerobił wszystkie te historie w taki sposób, że Bolesław Szczodry osiąga sukces za sukcesem. On po prostu zrobił ze Szczodrego władcę o wiele lepszego niż w kronice Galla Anonima. Właśnie po to, żeby pokazać, jakie straszne rzeczy się dzieją. I teraz co takiego strasznego się wydarzyło? Otóż Wincenty Kadłubek to jest erudyta, wykształcony w Bolonii, wykształcony w Paryżu, znający literaturę, toposy średniowieczne. Tu występuje kilka ważnych informacji. Najpierw te szczenięta. Otóż w literaturze średniowiecznej jeżeli chce się pokazać upadek jakiegoś społeczeństwa, koniec jakiegoś społeczeństwa, zdziczenie albo społeczeństwa, albo władcy, przedstawiany jest zamach na kobiece piersi po prostu dlatego, że kobiece piersi symbolizują wykarmienie przyszłych pokoleń. I takich sytuacji mamy mnóstwo. Gdy pewien król angielski chciał ukarać Duńczyków, którzy mieszkali w Anglii, to wymordował wszystkich mężczyzn, kobiety kazał zakopać w ziemi i zaczął szczuć je psami i te psy odgryzały kobietom piersi. Jeden z pogańskich wodzów, który atakował Czechów, odgrażał się do księcia czeskiego, że my was pokonamy, pozabijamy was, a waszym kobietom zabierzemy dzieci i do piersi przestawimy szczenięta. Podobna historia z takim atakowaniem piersi kobiet jest u Piotra z Dusburga w XIV wieku w plemieniu Galindów, tak że to jest obraz kompletnego upadku. I te piersi, i szczenięta Wincenty Kadłubek wprowadził po to, żeby pokazać, że Bolesław Szczodry to potwór i tyran, a nie król. Natomiast w pierwszej części tam, gdzie mowa jest o tych niewiastach, które dobrowolnie współżyły ze sługami, były takie, które były gwałcone i mężowie ich wrócili z wyprawy wojennej. I król wtedy zaczął ich oskarżać o zdradę, że go zostawili na pastwę wroga, a wrócili zrobić porządek ze swoimi żonami. No i wtedy już widzimy, że te kobiety wychowują już dzieci. Czyli wyprawa musiała trwać ponad 9 miesięcy, żeby zdążyły się urodzić dzieci z nierządu. I ci mężowie przyjechali robić porządek. I raptem, proszę zwrócić uwagę, co się dzieje. Oni chcą bronić swoich żon, bo wybaczyli. A to Bolesław zaczyna prześladować te nieszczęsne kobiety. Bo przeciwko czemu wystąpił Bolesław Szczodry? Otóż przy najświętszej rzeczy w małżeństwie, debitum coniugale, jest to obowiązek małżeński zgody na współżycie seksualne. I teraz w średniowiecznej teorii i praktyce współżycie seksualne jest grzechem nawet w małżeństwie i trzeba się wyspowiadać. Jedyną formą dozwoloną jest właśnie współżycie w małżeństwie w celu prokreacji. Nie można współżyć. Wielki Post, przed Bożym Narodzeniem, w niedzielę, w różne święta, w czasie menstruacji i w czasie połogu. Nie wiem, małżeństwo w ciągu roku miało 50 dni tylko, kiedy mogło bez grzechu współżyć. Ale jednocześnie wszyscy moraliści i teolodzy średniowieczni twierdzą, że nawet jeżeli mąż czy żona zechce współżyć w Wielki Post to małżonek/małżonka musi się zgodzić, dlatego że niezaspokojona żądza może prowadzić do jakichś straszniejszych grzechów. I to jest debitum coniugale, czyli powinność małżeństwa. I teraz znamy przypadki, że Wilhelm Zdobywca musiał zwolnić jakąś dużą grupę normańskich wojów, ponieważ przyszły do niego ich żony i powiedziały, że nie zgadzają się na kolejną wyprawę wojenną, ponieważ one odczuwają pożądanie i życzą sobie, żeby mężowie je zaspokoili, a nie jechali na wojnę. I ostatni przykład, właśnie też analogiczny do tego, co się działo w Polsce i co Kadłubek przedstawił. Alan z Lille, taki teolog cysterski, takie rozważania teoretyczne prowadził. Co ma zrobić sługa? Z jednej strony jego pan feudalny powie: masz sługo, zrobić to i to, a z drugiej strony żona powie: masz mnie teraz zaspokoić. I ten teolog mówi, że generalnie pierwszeństwo ma pan feudalny i powiedzieć kobieto, poczekaj, ale jeżeli kobieta powie ja nie wytrzymam i mogę zgrzeszyć na przykład cudzołóstwem, wtedy nie wypełnia się polecenia pana feudalnego, tylko polecenie małżonki w zakresie debitum coniugale. Proszę więc zwrócić uwagę, że działalność ta wojenna Szczodrego, o której opowiadałam, też była niezwykle ważna. Otóż na wiele miesięcy mężczyźni znikali z kraju.

[Prowadzący] Na wiele miesięcy czy wiele lat mężczyźni znikali z kraju, bo była to już bardzo zaawansowana, rozbudowana drużyna Bolesława Szczodrego, która hulała tu i ówdzie. Musiała oczywiście ponosić koszty pewne także i życia małżeńskiego, o czym przed chwilą usłyszeliśmy. To ciekawe, jak ta drużyna, czy jak ta ta formacja wojskowa, czy woje Bolesława Szczodrego zachowali się w kontekście tego konfliktu czy w kontekście jego wygnania, bo nie było tutaj żadnej quasi wojny domowej w tym czasie. A te wygnanie nastąpiło po tym wydarzeniu, które dla nas, w tym odcinku, w tym spotkaniu jest wydarzeniem najważniejszym. Bo to jest, Panie profesorze, takie wydarzenie, z którym oczywiście Bolesław Szczodry jest kojarzony. To jest prawdziwy thriller polityczny, który się rozegrał w Krakowie. Tutaj muszę zdradzić, że Bolesław Szczodry to jest chyba jedyny polski władca, któremu po prostu homilie są poświęcone w Kościele katolickim. I historię to usłyszałem po raz pierwszy nie wcale na lekcji historii w szkole, tylko jako malutkie dziecko. Po prostu w kościele, w niedzielę, gdzie ksiądz wygłaszał kazanie. I tam te wątki, o których pan profesor przed chwilą opowiadał, z tymi szczeniętami też się pojawiły, chociaż to była msza dla dzieci. No ale to jednak dramatyczne wydarzenia, śmierć biskupa, pokrojenie biskupa, poćwiartowanie biskupa na kawałki. No to chciałbym, panie profesorze, usłyszeć odpowiedź na pytanie, które zadałem w poprzednim naszym spotkaniu z Władysławem Hermanem. Po czyjej pan jest stronie, w czyjej drużynie pan by się znalazł wtedy?

[Gość] Bez wahania odpowiadam, że jestem w drużynie Bolesława Szczodrego. Ale najpierw parę protestów, panie redaktorze. Na początku spotkania użył pan sformułowania, że biskup Stanisław został skazany na śmierć. Nie, nieprawda. Teraz pan redaktor powiedział, że został poćwiartowany. Nie, nieprawda.

[Prowadzący] Ja się bronię na szybko, od razu odpieram, chociaż moja wiedza dużo mniejsza niż pana profesora. Ale są te ostatnie badania archeologiczne, które mówią o rzekomym odkryciu tego szkieletu, który nosi na sobie ślady jakiegoś ćwiartowania. Czy to jest jakiś fake news historyczny krążący po polskim?

[Gość] To jest fake news, to znaczy badana była czaszka świętego Stanisława przez zawodowych antropologów też z okazji rocznicy męczeństwa, czyli w 1979. I ukazał się raport naukowy. Jest to czaszka mężczyzny około 40-letniego z wgniecieniem, które mogło być spowodowane uderzenie jakimś tępym narzędziem. Na pewno nie ostrym narzędziem. Czyli był jakiś uraz. Lekarze i antropolodzy nie byli w stanie powiedzieć, czy uraz tego typu spowodował śmierć. Jednak myślę, że warto pewne rzeczy uporządkować, żeby nie myśleć o tych szczeniętach, nie myśleć o tym ćwiartowaniu i nie myśleć o śmierci biskupa Stanisława przy ołtarzu na Skałce. Otóż to wszystko, co tutaj się pojawiło, jest to przekaz Wincentego Kadłubka, który powstał na początku XIII wieku.

[Prowadzący] I się będę tylko bronił, że to wszystko, co się tu pojawiło, to jest ogólnie obowiązująca wersja.

[Gość] Niestety tak. Ja poświęciłem kilkadziesiąt stron tekstu, żeby się z tym rozprawić. Teraz mam trudniejsze zadanie, bo w parę minut muszę się z tym rozprawić. Otóż Wincenty Kadłubek wrócił z Paryża, gdzie była świeża sprawa zabójstwa Tomasza Becketta. Przywiózł ze sobą żywot świętego Tomasza Becketta, w którym była opisana śmierć Tomasza Becketta przy ołtarzu rozsiepanego przez rycerzy króla. Przerobił to n. Obrazek Bolesława Szczodrego, który przy ołtarzu zabija biskupa Stanisława, rozsiekuje na kawałki. Potem to ciało cudownie się zrasta. Dlaczego się zrasta? No może dlatego, że jak w kronice Galla Anonima czytamy, zostało przeniesione ciało biskupa Stanisława ze Skałki na Wawel. No i proszę sobie wyobrazić tę niespodziankę, kiedy otwiera się grobowiec, a szkielet jest może cały, może nie jest naruszony. To oczywiście oznacza tylko tyle, że był poszatkowany i potem się cudownie zrósł. Natomiast jeśli chcemy poważnie się przyjrzeć kwestii św. Stanisława, musimy wrócić do Galla Anonima z bardzo prostego powodu. Po pierwsze kronika Galla Anonima powstała ku czci Bolesława Krzywoustego, który objął tron po swoim stryju, więc sprawa była bardzo poważna i trzeba było opisać, do czego doszło. Po drugie żyli jeszcze uczestnicy i świadkowie wydarzeń. Gall Anonim nie mógł kłamać. Po trzecie wreszcie Gall Anonim używa takich fascynujących lin asekuracyjnych. Mianowicie w przedmowie do księgi pierwszej, w której jest opisana sprawa św. Stanisława, dodajmy na marginesie biskupa. Gall Anonim nie mówi ani jakie jest imię, ani nawet nie wspomina, na jakiej katedrze zasiadał biskup. Jest dedykowana ta księga wszystkim biskupom, całemu Episkopatowi oraz kanclerzowi Michałowi i Gall Anonim mówi: wszystko co piszę, to wiem od Was. Nie ośmieliłbym się, bo byłbym oskarżany o jakieś złe rzeczy, gdybym nie miał waszego poparcia, bym zbłądził na mielizny i na bezdroża, gdybym się nie dowiedział od was różnych rzeczy. Czyli, proszę państwa, to co jest u Galla Anonima, bardzo krótka informacja jest taką informacją, że gdy ona jest odczytywana, a kronika Galla Anonima jest to utwór typu gesta i on był recytowany, to nie w stanie żaden biskup, żaden możny ani nie wstanie Bolesław Krzywousty i nie powie, Gallu Anonimie, kłamiesz. Czyli musiał Gall Anonim stworzyć taką historię, w której przedstawi te tragiczne okoliczności, ale nikt mu nie zarzuci kłamstwa. Czego się z tego krótkiego fragmentu dowiadujemy? Że o tym, jak doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo byłoby opowiadać. Czyli on nie chce mówić, ale tak jak powiedziałem przed chwilą, przemycił sporo informacji i raptem dodaje: tyle wszakże można powiedzieć. Czyli, proszę państwa, okazuje się, że tyle można powiedzieć, czyli zatarg z biskupem Stanisławem jest najmniej kontrowersyjny, no bo o wielu rzeczach nie mówimy, a tyle możemy powiedzieć. I co możemy powiedzieć? Że nie powinien pomazaniec pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Czyli dowiadujemy się, że biskup popełnił jakiś grzech i został ukarany. Tam Gall mówi, że nie powinien, ale nie powinien karać, tylko nie powinien cieleśnie. Nie można cieleśnie karać biskupa. A potem biskup jest nazywany zdrajcą i grzesznikiem. I potem dowiadujemy się, do czego doszło. Bolesław Szczodry skazał biskupa na obcięcie członków, truncatio membrorum. Panie redaktorze, szanowni słuchacze, to nie jest kara śmierci i to nie jest ćwiartowanie. Ćwiartowanie jest kwalifikowaną karą śmierci stosowaną od XIII wieku. Natomiast truncatio membrorum jest zupełnie czymś innym. I nawet sam Gall Anonim mówi w innym miejscu, tam, gdzie rozmawialiśmy o innym bohaterze Władysławie Hermanie i Zbigniewie, który się zbuntował przeciwko Władysławowi Hermanowi, że Zbigniew poddaje się w końcu ojcu, ponieważ boi się, że albo straci życie, albo któryś z członków. Czyli karą za bunt i zdradę była albo śmierć, albo obcięcie członków. Obcięcie członków nie musi być widoczne na szkielecie, ponieważ za zdradę obcięcie członków polegało na wykastrowaniu oraz bardzo często na oślepieniu. Na przykład Zbigniew został oślepiony. Więc najprawdopodobniej biskup Stanisław został wykastrowany i być może oślepiony, i być może z tego powodu umarł. Nie ma wątpliwości, ale władca legalnie za bunt i zdradę miał prawo skazać każdego na karę truncatio membrorum. I teraz pytanie co to znaczy, że biskup się zbuntował? To oznacza tyle, że był nieposłuszny królowi. On mógł albo podnieść bunt aktywny, albo nie posłuchać w jakiejś kwestii. Dlaczego? Wspomniałem, że biskup Stanisław został biskupem mianowany przez Bolesława Szczodrego. W momencie gdy biskup przyjmuje pierścień i pastorał od władcy, składa przysięgę wierności i posłuszeństwa, staje się poddanym takim feudalnym tej osoby, która wręczyła mu pierścień i pastorał. A więc każde nieposłuszeństwo biskupa jest grzechem, przestępstwem i każdy może zostać skazany na karę śmierci. I podsumowuje Gall Anonim te wydarzenia, nie pisząc, że Stanisław umarł. On nie napisał, że cała historia kończy się śmiercią. Napisał tylko: a ja nie usprawiedliwiam biskupa zdrajcy. Wprost mówi: nie usprawiedliwiam biskupa zdrajcy. I dodaje: i nie zalecam króla - I tutaj jest kluczowe sformułowanie - który tak szpetnie dochodził swych praw. Po łacinie tam jest vindicare. Vindicare, dochodzić swych praw,  jest to termin prawa rzymskiego, oznaczający, tak jak windykacja po polsku, że dochodzi się swoich praw. Czyli król, tak jak w poprzednich rozdziałach, coś źle zrobił. Tutaj był głupi, dał się nabrać Czechom, tu upokorzył Izjasława, tu wskoczył do rzeki, nie szukając mostu ani brodu. A tutaj w szpetny sposób dochodził swych praw. Ale był w swoim prawie, to on miał rację, broniąc się przed buntownikami. Zbieg tych różnych okoliczności spowodował, że Bolesław został wygnany. Śmierć czy nawet tylko wykastrowanie Stanisława oczywiście się przyczyniło do tego, ale nie było powodem. Wprost przeciwnie, było takim powodem, o którym Gall Anonim bez strachu, przecież był cudzoziemcem na polskim dworze, on bez strachu mógł o tym powiedzieć. A te prawdziwe, czyli finansowe kwestie, to okradanie poddanych, te ciągłe wyprawy i tak przemycił w swoich rozdziałach.

[Prowadzący] Możemy próbować domniemywać, jaka jest najbardziej prawdopodobna wersja przyczyn tego konfliktu. Panie profesorze, przyszło mi coś do głowy, co może pan uznać za totalny absurd, ale tak sobie pomyślałem, a gdyby to było tak, że na przykład Stanisław był synem Sieciecha?

[Gość] Panie redaktorze, wszystko jest możliwe. To znaczy oczywiście możemy taką historię alternatywną sobie tworzyć, ale generalnie pan redaktor ma rację. Ja też uważam, że Stanisław wywodził się z jakiegoś możnego rodu i ten ród, może przywódcą tego rodu był w ogóle Stanisław, miał sprzeczne interesy niż król. Wyobraźmy sobie sytuację, że jesteśmy w czasach Hermana i że jest biskupem krakowskim, prawda? Mogłoby dochodzić właśnie do takiego nieposłuszeństwa, do próby zagarnięcia uprawnień, do buntowania się, do próby zamachu na dzieci Krzywoustego. To tego typu bunt. Więc wydaje mi się, że Stanisław należał do któregoś z tych głównych zbuntowanych rodów. Może właśnie do rodu Sieciecha. I ten ród był niezadowolony po pierwsze z wypraw wojennych, z fiskalizmu państwa, z osłabiania monety, z tego wydawania pieniędzy na niezliczone fundacje i w dodatku na umocnienie władzy poprzez samowolną koronację. Samowolną dlatego, że Bolesław Szczodry podjął decyzję o koronacji. Jeżeli słuchacze albo pan redaktor słyszeli, że Bolesław Szczodry był w tak zwanym obozie gregoriańskim i papież Grzegorz VII zgodził się na koronację, to zapewniam państwa, że to jest nieprawda. Grzegorz VII nie miał pojęcia o koronacji Bolesława Szczodrego. Bolesław Szczodry wykorzystał sytuację, kiedy Henryk IV wadził się bardzo poważnie na śmierć i życie z Grzegorzem VII i zorganizował sobie koronację. Być może ta koronacja, czyli to takie wywyższenie się tak znaczne nad innych członków dynastii i możnych, spowodowało, że ci możni się zbuntowali. Ale pamiętając, że Piastowie są panami przyrodzonymi, nie zlikwidowano i nie wygnano całej dynastii, tylko zaproponowano tron Władysławowi Hermanowi, który tak jak mówiłem w czasie audycji o Hermanie, nie wierzę, żeby brał jakikolwiek udział w buncie przeciwko swojemu bratu.

[Prowadzący] Ale jeszcze chciałbym doprecyzować, bo przytaczaliśmy tutaj zapiski naszych znamienitych, bardzo kreatywnych kronikarzy, jak i konkretny. Czy wiemy tak naprawdę, jaki konkretny był ten paragraf, który tak czy inaczej sprawił podjęcie jakichś działań i ukarania biskupa?

[Gość] Tak jak powiedziałem, bunt przeciwko władcy, czyli mogłoby to być nieposłuszeństwo. I to nie jest dziwne, to nie jest wyjątkowe. To myślę, że dla wielu słuchaczy informacja, że oto jest biskup i biskup, pal licho, że za zdradę, prawda, ale że jest karany albo śmiercią, albo obcinaniem jąder i wydłubywaniem oczu. Może wydawać się dziwne, ale panie redaktorze, to jest typowa kara. W X wieku doszło do analogicznej sytuacji w Niemczech. Arcybiskup Salzburga zbuntował się przeciwko królowi niemieckiemu i wszedł w koneksje z buntownikami, ale został schwytany. Został wtedy wykastrowany, oślepiony i pozbawiony urzędu arcybiskupa salzburskiego. Ten okaleczony człowiek, on przeżył, akurat napisał list do papieża z prośbą, żeby papież go ratował i żeby potwierdził, że on nadal jest prawomocnym arcybiskupem Salzburga. A papież napisał, ależ oczywiście, że nie jesteś arcybiskupem. Ależ oczywiście, że słusznie, że zostałeś wykastrowany i oślepiony, ponieważ popełniłeś najgorszą zbrodnię. Zdradziłeś swojego króla.

[Prowadzący] Wspominał pan postać papieża Grzegorza VII. Tutaj pewnego rodzaju mikroskali naszej krakowskiej przeniesiony zostaje konflikt między ołtarzem a koroną. Bo mamy to. Bo to jest czas konfliktu znanego, słynnego i opisywanego w podręcznikach do historii konfliktu pomiędzy papieżem Grzegorzem VII i cesarzem. Można tak powiedzieć, że to było takie odwzorowanie tego rodzaju konfliktu, kiedy już ta średniowieczna Europa wchodzi w taką fazę swojego rozwoju i też politycznego rozwoju, coraz więcej jest interesów, coraz więcej jest do dzielenia, coraz więcej jest majątku. I to powoduje konflikt polityczny. I te dwa wielkie organizmy, czyli rozrastająca się monarchia, coraz bardziej rozbudowana, musi wejść naturalnie w konflikt, w coraz mocniejsze, z coraz mocniejszym Kościołem. To chyba to o to chodzi.

[Gość] Panie redaktorze, głęboko w to nie wierzę. Podobnie jak powiedziałem przed chwilą, że mitem historiograficznym jest twierdzenie, że Bolesław Szczodry należał do jakiegoś obozu gregoriańskiego. Ten obóz raczej w ogóle nie istniał. To był konflikt pomiędzy papiestwem Grzegorzem VII a Henrykiem IV. W momencie kiedy dochodzi do koronacji, jest Canossa, czyli to upokorzenie Henryka IV przed Grzegorzem VII, a potem wielka zemsta, czyli osadzenie, wygnanie papieża Grzegorza z Rzymu, osadzenie Viberta z Ravenny, czyli Klemensa III jako papieża i koronacja na cesarza przez Henryka IV. Dodajmy na marginesie, że Władysław Herman uznał prawomocność właśnie Viberta z Ravenny, czyli tego antypapieża, pokazując, że trzyma stronę z cesarzem. Ale w czasach szczodrego nie było tych obozów. Akcje działy się równocześnie. Konflikt pomiędzy królem a cesarzem, właściwie królem Henrykiem IV, bo dopiero po wygnaniu Grzegorza VII Henryk został koronowany na cesarza przez antypapieża, a więc konflikt Henryka IV z Grzegorzem VII dotyczył zupełnie czego innego. Dotyczył pozycji i roli papiestwa w Cesarstwie w zarządzaniu Kościołem, diecezjami, archidiecezjami, sądownictwem kościelnym i generalnie przewagą nad Kościołem. Polski Kościół był zupełnie inny. Polski Kościół był takim kościołem typu dziesiątowiecznego. Wszystko zależało od władcy. Władca powoływał biskupów. Biskupi byli posłuszni władcy. Nie było biskupów. Oni nie mieli takiej pozycji, żeby chcieli, nie wiem, jakieś uprawnienia uzyskać od władcy. Nie, to dzieje się dopiero w czasie rozbicia, tak zwanego rozbicia dzielnicowego, gdzie przez to, że Polska jest rozbita na części, na księstwa i mamy biskupów różnych w poszczególnych księstwach, i mamy arcybiskupa, który jest zwierzchnikiem wszystkich biskupstw, dochodzi do tego, że biskupi zaczynają decydować, kto z władców ma zasiadać w Krakowie. Ale to dopiero pod koniec XII wieku. W tamtym czasie biskupi są całkowicie zależni od polskiego księcia czy króla i jedyna przyczyna konfliktu, jaką ja dostrzegam i która wydaje mi się jedyna racjonalna, to jest biskup Stanisław jako polski możny, walczący o interesy swojej partii możnych. Nie wierzę, że był to polski przykład walki władzy świeckiej z władzą kościelną.

[Prowadzący] Część trzecia: zbrodnia bez przebaczenia.

[Lektor] Z kroniki Galla Anonima: W jaki zaś sposób król Bolesław z Polski był wyrzucony, byłoby wiele do opowiadania. To tylko powiedzieć się godzi, że nie powinien był chrześcijanin na chrześcijanach za grzech jakikolwiek cielesnej wywierać zemsty. To bowiem wielce mu zaszkodziło, gdy grzech do grzechu przydał. Gdy za zdradę biskupa obcięciem członków skarał. Ani biskupa zdrajcy tym samym nie uniewinniamy, ani zalecamy króla mszczącego się tak haniebnie. Ale dajmy spokój temu przedmiotowi.

[Prowadzący] Król bez Canossy, nie było przebaczenia, nie było worka pokutnego, nie było ukorzenia się. Chociaż nie wiem, przed kim miało być to ukorzenie było powrotu dla króla, który był tak ważnym władcą koronowanym. Nie wrócił Bolesław Szczodry. Nieznane są nawet jego dalsze losy. Zdaje się, że w czasach kardynalskich Karol Wojtyła, w końcu, bądź co bądź następca biskupa Stanisława zatrzymał się w ciekawym miejscu, które ponoć jest miejscem pochówku.

[Gość] I miejscem, gdzie pokutował Bolesław. Ponoć pokutował Bolesław Szczodry. Tę straszną zbrodnię.

[Prowadzący] To co się z nim działo dalej?

[Gość] Panie redaktorze, odpowiadając po kolei, nie było Canossy, ponieważ nie było potrzeby, żeby była Canossa. I pozwolę sobie to rozwinąć. Gall Anonim napisał: lecz pozostawmy to i powiedzmy, jak przyjęto go na Węgrzech, prawda? I opowiada, co się dzieje na Węgrzech. Znowu mamy Bolesława Szczodrego. Analogiczna sytuacja Izjasława, chodzi o pocałunek pokoju i Bolesław Szczodry nie zsiada z konia, a jego gospodarz, król Władysław, zsiada z konia. Teraz wygnaniec, którego nie słuchał nawet żaden poddany, jak pisze Gall Anonim, znowu przekracza, znowu kieruje się pychą i przekracza wszelkie granice. Upokarza swojego gospodarza, co mu bardzo zaszkodziło. I są przemyślenia, że to przyczyniło się do jego śmierci. Czyli, że prawdopodobnie został tam na Węgrzech otruty. I co się dzieje potem? A no dzieje się to, że gdy Władysław Herman sprowadza po paru latach, czyli w 1086 syna Bolesława Szczodrego, Mieszka Bolesławowica, oraz wdowę po Bolesławie Szczodrym, to sprowadza także najprawdopodobniej, na 99%, ciało Bolesława Szczodrego. Ciało to zostało pochowane w klasztorze, który albo ufundował Bolesław Szczodry, albo przynajmniej bardzo bogato uposażył, czyli w Tyńcu krakowskim. W Tyńcu, który leży rzut kamieniem od Wawelu i katedry wawelskiej. W dodatku został pochowany w miejscu przeznaczonym dla fundatorów albo dla osób bardzo znaczących. Skąd my to wiemy? Domyślamy się, ale przesłanki są bardzo prawdopodobne. Otóż wykopaliska archeologiczne pokazały, że w posadzce tej z rzymskiego betonu, takiej różowej w Tyńcu w połowie XIII wieku, przypominam połowa XIII wieku to jest 1250, a 1253 to jest kanonizacja biskupa Stanisława, została wybita dziura. Grób został opróżniony, zasypany, nikogo tam nie pochowano i zalepiono tę posadzkę troszkę innego odcieniu betonem właśnie w połowie XIII wieku. Skąd wiemy, że w grobie ktoś jednak leżał? Ponieważ znaleźliśmy kości rzepki. Oraz znaleziono okucia trumny. Okucia trumny są niezwykle istotne. Otóż w tamtym czasie nie chowano nawet władców w trumnach. Chowano w trumnach tylko wtedy, jeśli transportowano z daleka zwłoki. I teraz, no trudno znaleźć wytłumaczenie faktu, że pod koniec XI wieku w miejscu przeznaczonym dla fundatorów chowa się kogoś bardzo znaczącego, a potem, w połowie XIII wieku wyrzuca się te kości. Jedyne wytłumaczenie jest takie, że w XIII wieku uświadomiono sobie, że nie wypada, żeby morderca biskupa Stanisława leżał w klasztorze rzut kamieniem od katedry, w której urzędował biskup Stanisław. To jest pierwsza przesłanka. Druga, bardzo drobna, ale jednak nie zapominajmy, że jak Władysław Herman u św. Idziego wymodlił swego syna, to dał mu na imię Bolesław. Oczywiście można byłoby powiedzieć, że po wielkim Bolesławie Chrobrym, ale nie zapominajmy, że po także Bolesławie Szczodrym. Kolejna rzecz fascynująca. Otóż, proszę państwa i panie redaktorze, w średniowieczu istniała instytucja kalendarzy czy też nekrologów i fascynujące źródła to są, gdzie poszczególne instytucje kościelne pod datą dzienną wpisywały śmierć różnych dobrodziejów i ważnych osób, żeby w dniu śmierci się modlić. I ten kalendarz leżał na ołtarzu i była przewracana strona. I każdego na przykład 3 kwietnia, to jest bardzo ważna data, panie redaktorze, bo 3 kwietnia umarł Bolesław Szczodry, a z kolei ja mam urodziny. Dlatego bardzo, bardzo tego trzeciego kwietnia lubię. I Bolesław Szczodry, czyli ten morderca biskupa Stanisława, umarł 3 kwietnia. Znowu w połowie XIII wieku, gdy przypisywano kalendarz krakowski, spisano ten kalendarz, który istniał w wieku XI i przypisano pod datą 3 kwietnia, że umarł król Bolesław, który ustanowił biskupstwa w Polsce. Osoba przepisująca, najprawdopodobniej Wincenty z Kielc, czyli autor "Żywotu świętego Stanisława", przepisał, ponieważ myślał, że pisze wzmiankę komemoracyjną o Bolesławie Chrobrym, bo przecież on w 1000 roku założył biskupstwa. Nie pomyślał, że tu chodzi o innego Bolesława, który też założył biskupstwa w Polsce z pomocą legatów papieskich i nowe biskupstwo w Płocku. A więc, panie redaktorze i szanowni państwo, w katedrze biskupa Stanisława leżał kalendarz, czyli nekrolog, z którego co 3 kwietnia modlono się za niby tego mordercę. To jest trzecia przesłanka. Kolejna jest jeszcze taka, że bardzo późno dochodzi do jakiegokolwiek kultu św. Stanisława. Jest on tworzony ewidentnie także przez Wincentego, przez Wincentego Kadłubka. Biskupi krakowscy szukają jakiegoś patrona tak po omacku. W 1185 albo 6, przepraszam, nie pamiętam dokładnie, dochodzi do bardzo ważnych wydarzeń. Mianowicie sprowadzono do Polski ciało świętego Floriana. Jednak mimo rozpoczęcia kultu, wzniesienia kościoła na Kleparzu, ten kult jakoś się tak nie przyjmuje. I w żywocie świętego Stanisława, który powstał w 1250 roku, czytamy o wspaniałym cudzie. Otóż jakaś kobieta przyszła się modlić do grobu świętego Floriana i się modli i modli, i nie ma cudu. I ktoś mówi: no tutaj to się nie doczekasz. Idź do prawdziwego świętego, do biskupa Stanisława. No i ona poszła i rzeczywiście tam została uzdrowiona i już biskup Stanisław leżał wtedy na Wawelu. Dlaczego Krakowowi nie wystarczył święty Florian i zaczął jednak potrzebować biskupa Stanisława? Dwie rzeczy. Po pierwsze o jednej już mówiłem, czyli męczeństwo Tomasza Becketta i taka inspiracja. Tu z rozkazu króla ginie biskup i tu z rozkazu króla ginie biskup. A druga rzecz jest taka, że święty Florian jest obcy, jest to męczennik rzymski, a pod koniec XII wieku możemy już mówić o tworzeniu się świadomości narodowej. Nawet pojawia się taki żywot świętego Wojciecha, w którym jest fascynująca anegdota, że święty Wojciech ukarał Polaków dlatego, że jak wędrował i się spytał o drogę do Gniezna, to Polacy zaczęli się z niego śmiać, że tak dziwnie mówi, bo mówi po czesku. Pod koniec XII wieku już było wiadomo, że Czesi to nie są Polacy. W czasach Wojciecha i Czesi i Polacy mówili tym samym językiem. No i teraz, gdy ta świadomość narodowa rośnie, rośnie, rośnie. No trudno, żeby patronem kraju był jakiś obcy, święty. A tutaj jest wspaniały materiał na patrona. Jest zabity biskup, przenosi się ciało, okazuje się, że ono nie jest posiekane na kawałki. Rodzi się więc legenda, że ono się cudownie zrosło. No i wtedy zaczyna Święty Stanisław czynić cuda. Dochodzi do prośby o kanonizację, ale Stolica Apostolska wcale nie jest chętna kanonizacji. Stolica Apostolska zastanawia się, skoro Stanisław był święty, dlaczego dopiero teraz, po ponad stu latach, zaczyna robić cuda? A dlaczego nie wcześniej? Poza tym Wincenty Kadłubek, na którego pan redaktor przed chwilą się powoływał, bardzo nie przysłużył się kanonizacji, ponieważ on opisuje, to jest taka anegdota o tym, jak Bolesław Szczodry był potworem, ponieważ jak wyjechał na te Węgry i już biskup nie żył, to już nie mógł drugi raz go zabić, to chciał go oczernić i zbrukać jego dobrą sławę. Jest cały katalog zarzutów, które niby Chrobry wygłaszał przeciwko Stanisławowi i to wszystko znajduje się w kronice Wincentego Kadłubka. Delegaci papiescy przyjechali, przeczytali to i nabrali wątpliwości, czy może rzeczywiście Stanisław robił takie straszne rzeczy, o których pisze Wincenty Kadłubek. I ostatnie zdanie, panie redaktorze, to dlaczego Wincenty Kadłubek pisze takie straszne rzeczy o Stanisławie? Jakbyśmy zrobili tabelkę i negatywne określenia wypisali o królu Bolesławie i negatywne określenie o biskupie Stanisławie, to tych negatywów o Stanisławie jest dziesięć razy więcej. Dlaczego Kadłubek to robi? To jest, panie redaktorze, bardzo piękny mechanizm. Otóż jest wciąż żywa w Polsce na przełomie XII i XIII wieku tradycja dworska. Ta tradycja Hermana, Krzywoustego, Galla Anonima, że biskup jest zdrajcą, a król ma swoje za uszami, ale został jednak niesłusznie wygnany. Dlaczego niesłusznie? U Galla Anonima czytamy, że Mieszko, jego syn, został otruty cytuję "aby krzywd ojca nie pomścić", czyli Krzywousty i Gall Anonim i episkopat Polski czasów Krzywoustego uważa, że Bolesława Szczodrego spotkała krzywda. To wygnanie i ta tradycja, że biskup był buntownikiem i robi różne straszne rzeczy, prawdopodobnie była żywa jeszcze w czasach Kadłubka. I najprostszy sposób, żeby się z czymś rozprawić to to nazwać i powiedzieć, tak czytelniku, ty takie straszne rzeczy słyszysz. Ale to dlatego, że Bolesław Szczodry był potworem, który chciał zniszczyć dobrą pamięć o biskupie Stanisławie.

[Prowadzący] Nie spodziewałem się, że będziemy, że na własnej skórze poznam jednak to rozliczenie. Brutalne rozliczenie mitów, o których uczą się dzieci w szkole i które nawet powielają znamienici popularyzatorzy czy profesorowie historii. Bo przecież te wszystkie rzeczy, o których pytałem, są powszechnie obowiązującymi prawdami dotyczącymi życia Bolesława Szczodrego i brutalnego ukarania, poćwiartowania biskupa Stanisława.

[Gość] Poćwiartowania. Tu się oczywiście skrzywiłem. Nie, ja myślę, że naprawdę został albo być może nawet nie został wykastrowany. A uderzenie to, które widoczne jest na czaszce, być może wzięło się z tego, że się rzucał i nie dał się wykastrować i dostał po głowie, żeby go ogłuszyć.

[Prowadzący] To ja po rozmowie obiecuję, że jeszcze chwilę Pana zatrzymam, uruchomię, uruchomię telefon i wrzucę. Pokażę panu ile jest, ile jest artykułów czy poważnych portali, czy ile różnych popularyzatorskich, w których to wszystko, o co ja pytałem, jest właśnie w ten sposób przedstawiane i się tak powiela, powiela, powiela. No ale teraz zmierzając do końca, już zapytam. Zadam panu bardzo konkretne pytanie związane z tym, o co pytałem na początku, czyli z tym wyborem. Jak to jest możliwe? No ja rozumiem sentyment. Urodziny ma pan profesor 3 kwietnia, może gdzieś od zawsze podchodził pan z ogromną sympatią do polskiego króla, który zmarł w tym dniu pana urodzin. Może stąd te zainteresowania badawcze? Gdzieś tam próbuję taką logiką iść, ale to wszystko, o czym pan mówi. Już zostawmy tego nieszczęsnego biskupa, ale to wszystko, o czym pan mi mówił, to ta niewątpliwa fantazja, hardość, lekkomyślność. To są takie fajne cechy u władcy. Ale to jednak jest władca prezentujący taki tutaj trochę, trochę, trochę wymyślę nowe pojęcie, taki toksyczny wzorzec monarchy.

[Gość] Powiedziałem, że wymienię dwóch najlepszych i wymieniłem Bolesława Chrobrego i Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz trzeciego wymieniam nie najlepszego, tylko najbliższego memu sercu, a potem zastąpiłem go, jeśli miałem dać triadę najlepszych, zastąpiłem go Zygmuntem Starym. Natomiast dlaczego Bolesław Szczodry jest najbliższy memu sercu? Dlatego, że dużo czasu poświęciłem, żeby go zrozumieć i żeby samemu wyzwolić się z tych mitów dotyczących i świętego Stanisława, i Bolesława Szczodrego. Jest taki fascynujący artykuł profesora Jacka Banaszkiewicza zatytułowany "Czarna i biała legenda Bolesława Szczodrego", w którym opisuje, jak poszczególne pokolenia kronikarzy związanych z Kościołem oczerniały Bolesława Szczodrego, oskarżając go o najgorsze rzeczy, także o zoofilię. On z Rusi miał przywieźć zwyczaj sypiania ze zwierzętami i przywiózł sobie kobyłę, którą umył, ubrał w czaprak i z nią współżył jak z żoną. Tego typu pojawiały się zarzuty. Dopiero jak pojawił się humanizm i zaczęła tworzyć się tradycja historyczna świecka, zaczął być coraz bardziej rehabilitowany Szczodry i wtedy zaczęły pojawiać się te różne historie, że on jednak odpokutował, że był eremitą w Osjaku i tak dalej. Ale właśnie to, że to jest władca, który najbardziej przez ten konflikt z biskupem najbardziej został przykryty właśnie taką czarną, krzywdzącą legendą. Stąd jest najbliższy memu sercu. Dlatego, że naukowo zajmowanie się Bolesławem Szczodrym sprawia mi ogromną satysfakcję. To dlatego. Ale powtarzam nigdy nie postawiłbym go na podium wśród najlepszych polskich królów.

[Prowadzący] Puśćmy jeszcze wodze fantazji, bo policzyłem na szybko, że krótko po ukończeniu 40 roku życia wydarzyło się to, co się wydarzyło i zakończyła się polityczna kariera Bolesława Szczodrego. Co by było, gdyby on rządził jeszcze? Czy Polsce był potrzebny taki król, z taką fantazją? Król, który nie dość, że osadził władcę na tronie kijowskim, to jeszcze go wytarmosił, upokorzył za brodę, przed którym w nocy uciekali Czesi, bo bali się stawić czoła jego wojskom, który tak wspaniałomyślnie obdarowywał biedaczków krakowskich. Czy to może była recepta na polską monarchię?

[Gość] Panie redaktorze, oczywiście to jest tylko fantazja. Natomiast wydaje mi się, że gdyby nie wygnanie króla, rządy Bolesława prowadziłyby do jakiejś katastrofy. Moim zdaniem dlatego właśnie Władysław Herman jest tak niesprawiedliwie oceniany jako taki nieudacznik. Ale moim zdaniem właśnie Władysław Herman doskonale sobie poradził, bo państwo, które zmierzało do jakiejś katastrofy albo w postaci wojny domowej, albo na przykład jakiejś katastrofy międzynarodowej, bo proszę zauważyć, że zaraz Grzegorz VII zostanie pokonany, Henryk IV zostanie cesarzem. Czesi zostali przez Henryka IV nagrodzeni i król, książę czeski uzyskał koronę królewską od Henryka IV. A więc siły czesko-niemieckie mogły także politycznie zagrozić. Nie byłoby sojusznika w Rusi, może tylko na Węgrzech, więc generalnie rządy Szczodrego mogłyby prowadzić do katastrofy. A panowanie Hermana uspokoiło sytuację.

[Prowadzący] Można powiedzieć, że to było 50 lat takiego w miarę, były oczywiście te konflikty, było malutkie zamieszanie Bolesława, zwanego później Krzywoustym ze swoim bratem, którego musiał dość brutalnie pozbawić pretensji do władzy, ale jednak to było takie 50 lat aż do testamentu, aż do śmierci Bolesława Krzywoustego, to było takie dobre 50 lat dla Królestwa Polskiego.

[Gość] Z całą pewnością i słusznie pan redaktor mówi "dla Królestwa Polskiego", mimo że nie było wtedy królów tylko książęta. A to dlatego, że dla Polaków, co widać w kronice Galla Anonima, Polska nigdy nie przestała być królestwem. To są dwie różne rzeczy. Polska od czasów Chrobrego już zawsze jest królestwem rządzonym przez książąt, ale zawsze jest królestwem.

[Prowadzący] Szanowni Państwo, dlatego też zapraszam do znalezienia na naszym kanale poprzednich odcinków. Poprzedni odcinek z profesorem Krzysztofem Skwierczyńskim na temat właśnie Władysława Hermana i z profesorem Pawłem Żmudzkim na temat Bolesława Krzywoustego. A panu, panie profesorze, bardzo dziękuję, bo to było naprawdę intelektualne wyzwanie i bardzo ciekawy odcinek. Dziękuję za pana wizytę w Muzeum Historii Polski.

[Gość] Bardzo panu redaktorowi dziękuję za zaproszenie, a państwu dziękuję za uwagę i proszę o wyrozumiałość.

[Prowadzący] Dziękujemy za wysłuchanie podcastu. Zapraszamy do subskrypcji kanału Muzeum Historii Polski, tak aby nie ominęły Państwa kolejne odcinki.

Dane o obiekcie

Opis


Bolesław Szczodry stał się bohaterem wielu dzieł literackich. Pisali o nim Wyspiański, Kraszewski i Słowacki. Czym ten kontrowersyjny władca zasłużył sobie na zainteresowanie twórców? Kojarzymy go przede wszystkim z wielką zbrodnią dokonaną na biskupie Stanisławie, późniejszym świętym. Dlaczego Bolesław zdecydował się na zamordowanie duchownego, którego sam osadził na krakowskim biskupstwie? Jednak jego panowanie, choć zakończone klęską, było bogate w różne wydarzenia. Jego przydomek, przypomnijmy - Szczodry, a nie Śmiały - brał się z hojności, dzięki której ufundowano w Polsce wiele klasztorów, z tym zlokalizowanym w Tyńcu na czele. Także Płock wiele zawdzięcza temu władcy. Bolesław II był jednak władcą porywczym, którego panowanie, zdaniem naszego gościa, prędzej czy później doprowadziłyby do katastrofy. Upokarzał swoich poddanych, dawał się oszukiwać swoim wrogom. Został ostatecznie wygnany na Węgry, gdzie go otruto. Jak podsumować bilans panowania tego króla? Czy stał się ofiarą czarnej legendy stworzonej przez obrońców św. Stanisława? O tym wszystkim w podcaście Muzeum Historii Polski z serii "Prześwietlenie. Inne historie Polski" rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, prof. Krzysztof Skwierczyński z Uniwersytetu Warszawskiego.