Agnieszka Szczepańska
Szczepańska, Agnieszka (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery);
06/02/2026
Klasyfikacja praw autorskich
Transkrypcja
Agnieszka Szczepańska
Ja tak sobie uświadomiłam jakiś czas temu, że chyba jestem jednym z ostatnich roczników, które w sposób świadomy pamiętają ostatnie lata PRL-u. Urodziłam się w [19]77 roku, więc moje dzieciństwo, moja szkoła podstawowa to lata szkoły podstawowej przypadają właśnie na lata 80. i końcówkę lat 80. I ja mam takie migawki z dzieciństwa. Pamiętam, że, bo pamiętam takie szare ulice, smutnych ludzi. Pamiętam radość mojego taty, jak udało mu się wrócić do domu z takim wielkim gronem papieru toaletowego na szyi, bo to był towar trudny do zdobycia. Pamiętam, jak stałam z mamą w kolejce w naszym kościele parafialnym, żeby otrzymać pomoc żywnościową z Zachodu. Mam do tej pory w książeczce zdrowia mojej wbitą pieczątkę, że wydano tam kawałek sera żółtego i masło. Pamiętam ogromne kolejki w sklepach i to, jak trudno było mamie kupić mi jakiekolwiek buty zimowe. I pamiętam te puste sklepy, dlatego dla mnie ten rok [19]89, kiedy nagle wszystko zaczęło się gwałtownie zmieniać... I oczywiście nie rozumiałam do końca, co się dzieje w kraju. Pamiętam radość rodziców w czerwcu [19]89 roku, kiedy były pierwsze częściowo wolne wybory i takie uczucie jakiejś ekscytacji, oczekiwania i... Takiej nadziei, że to wszystko się zmieni. Więc dla mnie ten przeskok z takiej bardzo szarej, smutnej Polski do Polski, bardziej dynamicznej, kiedy czuć było właśnie te zmiany bardzo szybko zachodzące. To jest takie moje główne wspomnienie właśnie z czasów transformacji. I teraz jak patrzę, jak próbujemy nastoletnim dzieciom wytłumaczyć, jak Polska wyglądała w czasach mojego dzieciństwa i jak bardzo się zmieniła teraz, to sama łapię się na tym, że jest mi trudno w ogóle poznać, że to jest ten sam kraj. Ta droga, którą my przeszliśmy, jest zupełnie niebywała.
Wiedziałam, że są jakieś wielkie zmiany w kraju, że jest ogromne poruszenie, że dorośli siedzą wieczorem przy stole i dyskutują zajadle. I pamiętam taką radość po prostu, że coś się zmienia. A z takiego dziecięcego punktu widzenia to pojawiły się na przykład piórniki, których zawsze zazdrościłam dzieciakom z klasy, których rodzice jeździli na Zachód. Piórniki, które miały pełne wyposażenie, kolorowe flamastry, kolorowe kredki, jakieś pachnące gumki, czego wcześniej nie było. Wcześniej mieliśmy jedyny słuszny wzór szarych zeszytów. A nagle te zeszyty szkolne się stały kolorowe. Nagle można było kupić buty w każdym kolorze i rozmiarze i nie na kartki. Pamiętam Stadion Dziesięciolecia i stragany, gdzie można kupić było absolutnie wszystko. I to była taka wieża Babel, bo tam przecież pojawili się ludzie z całego świata i z Afryki, i z Wietnamu. Więc to było takie miejsce zupełnie z innego świata. I zaczęło być kolorowej, może bardziej chaotycznie niż wcześniej, ale też kolorowej. I nagle takie rzeczy, które się wcześniej oglądało w telewizji, zazdrościło, nagle się pojawiły w zasięgu ręki.
U mnie była w ogóle dość ciekawa dynamika w domu, dlatego że mój tata był członkiem "Solidarności" i pamiętam, że to zawsze było takie coś, o czym nie powinnam mówić na zewnątrz. A moja babcia ze strony taty znowu była w PZPR. Dostawała Krzyże Zasługi i była taka bardzo zasłużona. Ja pamiętam takie duże napięcie właśnie, że dziadek z babcią postanowili nie rozmawiać w ogóle o polityce, bo to zawsze się kończyło kłótnią. Mieli zupełnie inne poglądy i zupełnie inne spojrzenie na sytuację Polski. Myślę, że moi dziadkowie, którzy no wiadomo, że już byli starszymi ludźmi w latach 90., im było się trudno odnaleźć w tej nowej rzeczywistości, ale po pewnym czasie się zachłysnęli takim konsumpcjonizmem, którego nie było w czasach ich młodości, bo nie było po prostu takiej możliwości. I więc myślę, że na takim poziomie właśnie jakości życia to u nich zmieniło się bardzo dużo. Babcia nigdy nie chwaliła tych przemian, bo mieliśmy niepisaną zasadę w domu, że z babcią o polityce nie rozmawiamy. Ale wiem, że babcia się głową naprzód rzuciła w właśnie kupowanie różnych rzeczy, które były reklamowane w... No właśnie, w taką konsumpcję związaną, zachłyśnięcie się właśnie tym ogromem towarów, możliwości, które wtedy rynek oferował. No a dla mojego taty to też był czas, dla mojego taty, dla mojej mamy to też był czas takich bardzo dużych zmian, też zawodowych, no bo wcześniej było niewiele możliwości pracy, założenia własnej firmy, rozwinięcia skrzydeł. Więc dla nich to też był czas takiej bardzo dużej przemiany. No i, a dla nas, dzieciaków no to już było, nie wiem, nagle mogliśmy oglądać rozgrywki NBA w telewizji albo pojawiło się już kilka lat później MTV. Coś, co wcześniej oglądaliśmy tylko na jakiś filmach hollywoodzkich, że tak świat wygląda i że to życie gdzie indziej jest kolorowe, bardziej kolorowe. Nasze życie zaczęło być kolorowe.
W kwietniu 2004 roku, pod koniec kwietnia, wyjechałam do Brukseli służbowo. Pracowałam od niedawna w dużej międzynarodowej firmie i to był mój pierwszy taki służbowy wyjazd do Brukseli. I wylądowałam na lotnisku. I oczywiście z paszportem w dłoni ustawiłam się do bardzo długiej kolejki do odprawy paszportowej. Były okienka oznaczone "non-EU", w której kolejce stanęłam, długie, wijące się kolejce i było okienko oznaczone dla obywateli Unii Europejskiej. I kiedy stałam w tej bardzo, bardzo długiej kolejce do odprawy paszportowej, przechodzący oficer Straży Granicznej zobaczył polski paszport w moim ręku i podszedł do mnie i poprosił, żebym za nim poszła. Byłam trochę taka zdziwiona i trochę zaniepokojona, a on mnie poprowadził do pustego okienka z napisem "EU Obywatele Unii Europejskiej", pokazał mi, żebym podała tam paszport i powiedział "Welcome to European Union". Dla mnie to był taki moment, kiedy poczułam, że ja z takiego rozwijającego się, dość biednego kraju, szarego kraju, który miał wielkie nadzieje właśnie wydobycia się, z takiej biedy, z takiego marazmu, z jakiegoś takiego zastoju gospodarczego, że na zupełnie ludzkim i osobistym poziomie ktoś mnie przywitał i ktoś mnie przyjął do wspólnoty. Więc dla mnie to było fantastyczne uczucie. Ja byłam bardzo zdziwiona, bardzo zaskoczona. Również ten pan sprawdzający paszport w tym okienku uśmiechnął się i też powtórzył "Witam w Unii Europejskiej". To było dla mnie uczucie niesamowite. Poczułam się po prostu obywatelką Unii, choć formalnie jeszcze przecież w tym momencie Polska nie była częścią Unii Europejskiej. Ale to już miało nastąpić za kilka dni. I ci dwaj panowie potraktowali mnie tak bardzo po ludzku. Przywitali mnie w tej europejskiej wspólnocie. To było fantastyczne uczucie. I potem, kilka dni później, gdy wracałam z Brukseli, na lotnisku Okęcie, przywitała mnie cała moja rodzina. Byłam zaskoczona, bo myślałam, że tylko mój mąż przyjedzie po mnie. A tam był mój młodszy brat, moja mama, mój tata, moi dziadkowie, mój mąż i wszyscy byli, stali tam z dwoma ogromnymi flagami: z flagą Polski i z flagą Unii Europejskiej. I porwali mnie po prostu z tego lotniska. Od razu pojechaliśmy całą rodziną na Plac Zamkowy w Warszawie, gdzie trwała ogromna feta. Tam były tysiące ludzi z flagami polskimi i unijnymi. Takich rodzin jak my było tam bardzo dużo. Znaczy tam byli obcy ludzie się obściskiwali, rzucali się sobie w ramiona, machali flagami. Pamiętam, że te tysiące ludzi odśpiewało "Odę do radości". Mam takie wspomnienie właśnie tej "Ody do radości" na Placu Zamkowym. Więc to było takie communitas, że po prostu byliśmy wszyscy razem. Byliśmy zjednoczeni właśnie w tym, w tej radości z tego, że Polska staje się członkiem tej wspólnoty narodów rozwiniętych, demokratycznych, wolnych, rozwijających się, że mamy tą szansę, której moi rodzice i dziadkowie nie mieli wcześniej. I to się działo w tym momencie. Więc tego uczucia euforii nie zapomnę nigdy.
Teraz jedno z moich nastoletnich dzieci przygotowuje się do studiów za granicą w jednym z krajów unijnych. I sam fakt, że może na równych prawach studiować z dzieciakami z innych krajów europejskich jest dla mnie absolutnie wspaniały. Więc same te możliwości, które nam dało członkostwo w Unii, ja je czuję na takim bardzo osobistym poziomie, właśnie bardzo praktycznym poziomie. To jest coś, co myślę, że ciągle wracam do tych moich rodziców, których młodość była zupełnie inna, ale myślę, że oni nawet nie przypuszczali, że moje pokolenie i pokolenie moich dzieci będzie miało takie możliwości.
Dane o obiekcie
-
Nazwa / Tytuł
Agnieszka Szczepańska -
Twórca / Wytwórnia
Szczepańska, Agnieszka (świadek historii); Rottermund-Taraszkiewicz, Elżbieta (prowadzący/a rozmowę); Gil, Paweł (operator kamery) -
Rodzaj
-
Kategoria
-
Zakres chronologiczny
-
Zakres chronologiczny
-
Data wykonania
06/02/2026 -
Czas trwania
0h 10min 44sek -
Miejsce
-
Numer inwentarzowy
MHP-07-3265 -
Klasyfikacja praw autorskich
-
Permalink
Opis
Relacja Agnieszki Szczepańskiej dotyczy doświadczenia dorastania w schyłkowym okresie PRL (lata 80.), przemian transformacyjnych po 1989 roku oraz przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Narratorka wspomina realia niedoborów, kolejek i napięć politycznych w rodzinie związanych z „Solidarnością” i PZPR, a rok 1989 przedstawia jako symboliczny przełom prowadzący do dynamicznych zmian społecznych i gospodarczych lat 90. Szczególne znaczenie nadaje osobistemu doświadczeniu akcesji do UE – powitaniu na lotnisku w Brukseli oraz rodzinnemu świętowaniu 1 maja 2004 roku w Warszawie – interpretując je jako moment pokoleniowej zmiany i wejścia Polski do wspólnoty europejskiej.